Co to jest kosmetyk naturalny? | Ekoampułka 1 Naturativ

czerwca 23, 2018

Co to jest kosmetyk naturalny? | Ekoampułka 1 Naturativ

Kosmetyki Naturativ znam od dawna. To marka o ugruntowanej pozycji na rynku, której kosmetyki podbijają serca nie tylko polskich konsumentek. Otulający balsam do rąk uważam za mój hit wszech czasów i jest to ten kosmetyk Naturativ, do którego wracam jak bumerang. To kosmetyk, który spełnia wszystkie moje oczekiwania: długotrwale nawilża, regeneruje skórę i uzależnia zapachem w połączeniu karmelu, cytryny i wanilii. Uwielbiam ten balsam, stale i często go polecam.
Marka oferuje również kosmetyki do kompleksowej pielęgnacji twarzy, począwszy od kosmetyków do demakijażu i oczyszczania skóry, poprzez serum, kremy pielęgnacyjne aż po maseczki do twarzy, których wspólnym mianownikiem jest określenie - kosmetyki naturalne.

kosmetyki naturalne

Zanim przejdę do przedstawienia i recenzji kosmetyku zatrzymam się na chwilę przy pytaniu: "Co to są kosmetyki naturalne?". Na jednej z warszawskich edycji targów Ekocuda miałam przyjemność uczestniczyć w wykładzie zorganizowanym przez Naturativ i bardzo cenię sobie informacje, które poznałam podczas wykładu. Otóż, nie ma obecnie żadnego prawa w Unii Europejskiej, które mówiłoby czym są i tym samym obligowałoby producentów do przestrzegania reguł podczas tworzenia kosmetyków naturalnych. Stąd tak wiele kosmetyków w nazwie z "naturalne", choć nie w każdym przypadku w 100% takie są. Jedyne wytyczne na ten temat pojawiły się w 2000r., kiedy Komitet Ekspertów Produktów Kosmetycznych przy Komitecie Zdrowia Publicznego Rady Europy stwierdził, że za kosmetyk naturalny uważać można produkt otrzymany ze składników pochodzenia naturalnego (roślinnego, zwierzęcego lub mineralnego), uzyskanych przy użyciu metod fizycznych (np. tłoczenia, destylacji, ekstrakcji, filtracji, suszenia). Jest to tzw. niskie przetwarzanie materiału roślinnego i ma na celu zachowanie jak największej ilości wartości odżywczych, pielęgnacyjnych, a czasem i utrwalających. W przypadku komponentów pochodzenia zwierzęcego pozyskiwanie musi następować bez szkody dla zwierząt (np. wosk pszczeli czy lanolina).*
Na bazie tych wytycznych powstały certyfikacje. W Europie jest ich kilka, choć wymagania ich są podobne. Jednym z najpopularniejszych certyfikatów jest istniejący od ponad 10 lat NATURE - certyfikacja non-profit, której założycielami są najwięksi producenci kosmetyków naturalnych w Europie: Weleda, Primavera, Lavera oraz Dr. Hauschka. Wspólnym mianownikiem wszystkich certyfikacji są wymagania. Kosmetyk naturalny nie może zawierać w składzie substancji syntetycznych a cały proces produkcyjny powinien być prowadzony z poszanowaniem środowiska naturalnego. Istotne jest również biodegradowalne, ekologiczne opakowanie. Nie wszystkie kosmetyki naturalne mają certyfikaty, ale Naturativ może pochwalić się certyfikatem NATURE dla większości swoich kosmetyków naturalnych, dzięki czemu posiadają międzynarodowy znak jakości kosmetyków prawdziwie naturalnych będący gwarantem ich bezpieczeństwa.

Ekoampułka

Ciekawostką jest istnienie substancji kosmetycznych, które mogą być zarówno naturalne jak i syntetyczne, np. Sodium Lauryl Sulfate, Tocopherol, Glycerin, Citric Acid czy Parfum. Czyli np. owiane złą sławą SLS mogą być zarówno naturalne jak i syntetyczne. Gdy produkt ma na opakowaniu oznaczenie certyfikatu możemy być pewni, że jest w pełni naturalny, ale jeśli nie... pozostaje dopytać producenta. I tak też zrobiłam. Na opakowaniu EkoAmpułki 1 Naturativ nie znalazłam oznakowania NATURE więc wysłałam zapytanie do firmy, czy kosmetyk posiada ten certyfikat. W odpowiedzi uzyskałam informację, że EkoAmpułka 1 nie posiada jeszcze certyfikatu ale jej receptura jest zgodna z kryteriami NATURE. 95% receptur kosmetyków Naturativ jest zgodnych z wymogami NATURE i są w procesie certyfikacji, ale nie mają go  jeszcze, ponieważ to proces bardzo wnikliwy i długo trwający.

pielęgnacja twarzy

W ofercie Naturativ dostępnych jest obecnie 5 Ekoampułek, czyli serum - zdecydowałam się na włączenie do swojej pielęgnacji Ekoampułki 1, która kierowana jest do cery suchej i wrażliwej. Dlaczego właśnie tą, skoro moja cera jest mieszaną, w sezonie letnim w kierunku tłustej. Przede wszystkim dlatego, że moja cera jest ponadto cerą wrażliwą i często reaguje zaczerwieniem i tak jak przewidywałam Ekoampułka 1 bardzo dobrze łagodzi, a nawet koi skórę a ponadto wychodzę z założenia, że odpowiedniego nawilżenia skóry nigdy dość. Nawilżanie skóry to dla mnie jedna z podstaw pielęgnacji w korelacji z jej odpowiednim oczyszczaniem. Ekoampułka 1 bardzo dobrze i długotrwale nawilża i każdorazowo mogę na niej polegać w sytuacji kiedy czuję dyskomfort skóry.
O tym, że receptura Ekoampułki 1 stworzona została zgodnie z wymogami NATURE pisałam powyżej, jednak dodatkowo podkreślam i doceniam jej krótki skład:  Aqua, Rosa Damascena Flower Water, Sodium Hyaluronate, Tripleurospermum Maritima Extract, Phenethyl Alcohol, Sodium Phytate. 
  • woda,
  • woda różana - skutecznie łagodzi zaczerwienienia, ale również tonizuje i nawilża skórę,
  • kwas hialuronowy - nawilża, wygładza i ujędrnia skórę,
  • ekstrakt z rumianku solnego - łagodzi podrażnienia, rumień, zaczerwienienie oraz neutralizuje wolne rodniki,  
  • alkohol fenyloetylowy - otrzymywany z kwiatów, nawilża i posiada działanie bakteriostatyczne,
  • sól sodowa kwasu fitowego - otrzymywany z ryżu i posiadający certyfikat EcoCert związek chelatujący. 

Naturativ

Serum umieszczone jest w szklanym opakowaniu z wygodnym zakraplaczem / pipetą, wygląda minimalistycznie, jednak nad jego dizajnem nie będę się rozwodzić, ponieważ kilka dni temu Naturativ zaprezentowało odbiorcom nową szatę graficzną swoich produktów - z mojego punktu widzenia również gustowną i w pełni odzwierciedlającą walory produktów z naciskiem na ich naturalność.
Podoba mi się zapach serum, ponieważ jest różany, a jestem zwolenniczką tego zapachu, więc dla mnie strzał w 10! Konsystencja serum jest bardzo płynna ale nie całkowicie wodna, bardzo łatwo się aplikuje i szybko wchłania pozostawiając skórę przyjemnie aksamitną w dotyku. Producent zaleca użycie 1-2 kropli na twarz i dekolt i faktycznie taka ilość wystarcza aby pokryć te strefy w całości - to bardzo wydajny produkt! Można go stosować na wieloraki sposób, pod krem zarówno na dzień jak i na noc, jako maseczkę, świetnie sprawdza się pod makijażem, doskonale wręcz przygotowuje skórę pod makijaż przed wielkim wyjściem (malowałam mamę na wesele i aż podskoczyła pytając: co tak pięknie pachnie? jaka gładka skóra!). W mojej pielęgnacji sprawdza się bardzo dobrze w każdym zestawieniu, jednak kilka dni temu poznałam jego ukrytą moc zastosowania jako maseczki. I nie mam tutaj na myśli aplikacji zwiększonej ilości a nasączenie nim skompresowanej maseczki w płachcie. Wiesz co mam na myśli? W sprzedaży są dostępne tzw. skompresowane tabletki, które po nasączeniu rozpulchniają się i tym samym materiał, z którego są wykonane nasącza się preparatem. Ekoampłka 1 + skompresowana tabletka = genialna maseczka w płachcie! Jej właściwości kojące, nawilżające i wygładzające przeszły moje oczekiwania. Genialny zabieg, idealny np. po opalaniu.   
  
serum do twarzy

Po ponad trzech miesiącach regularnego stosowania Ekoampułki 1 pozostało mi mniej niż połowa z 30 ml dostępnych w opakowaniu, więc uważam, że to wynik świadczący o ogromnej wydajności produktu. Na zużycie buteleczki mamy 6 m-cy od daty pierwszego otwarcia i wydaje mi się, że to okres bardzo realny, tym bardziej, że zamierzam zwiększyć częstotliwość stosowania serum jako maski w płachcie, a wtedy wiadomo, że należy użyć większej ilości.

Produkt w cenie regularnej kosztuje 180 zł, dlatego zachęcam do zapisania się na newsletter na stronie Naturativ www.naturativ.pl, dzięki czemu dowiadujemy się o promocjach, które występują dość często, więc ten i inne produkty można nabyć z 30% lub nawet wyższą obniżką ceny.

Ja ze swojej bardzo polecam! To jeden z tych kosmetyków, które na mojej skórze robi WOW!

Pozdrawiam :) 

* informacje pozyskane z materiałów reklamowych Naturativ
Wpis nie jest sponsorowany, produkt kupiłam sama.
Domowe SPA | SPA Resort Hawaii | Dr Irena Eris

czerwca 16, 2018

Domowe SPA | SPA Resort Hawaii | Dr Irena Eris

Lubię kosmetyki Dr Irena Eris linii SPA Resort. Z mojego punktu widzenia to wisienka na torcie kosmetyków do pielęgnacji ciała marki. Występuje w kilku odsłonach, z których każda przenosi w odległe i nieznane nam na co dzień odległe zakamarki świata. JAPAN, TAHITI, MAURITIUS, ORIENT, FIJI i HAWAII. Rok temu na blogu ukazała się publikacja prezentująca linię FIJI - do dzisiaj doskonale pamiętam jej zapach... lekki, świeży, morski, przenoszący oczami wyobraźni na piękne plaże urzekające i zapierające dech w piersiach bezkresem lazuru! Wspaniały! Dzisiaj z kolei pokuszę zapachem linii HAWAII, czy zdobył moje kosmetyczne serce?
ZOBACZ: Podróż na egzotyczne FIJI | SPA Resort Dr Irena Eris  

pielęgnacja ciała

Nie jest tajemnicą, że zapach kosmetyku jest dla mnie jako konsumenta istotny. Myślę, że nie jestem w tej kwestii odosobniona. Nie chciałabym jednak aby z góry zakładać, że kosmetyki te to tylko zapach, ponieważ oprócz tej istotnej kwestii posiadają również bardzo przyjemne konsystencje oraz dobre działanie. Nie dajmy się oczywiście zwariować, rajski balsam nawilżający i nektarowy krem do rąk to nazwy, które mają przykuć naszą uwagę, ale faktycznie formuły tych kosmetyków są tak "dopieszczone", że mogą uzależniać. Zdecydowanie wyróżniają się na tle innych.

balsam do ciała
SPA RESORT

Obydwa produkty łączy ta sama linia zapachowa, którą producent określa jako "zapach kwiatów z Hawaii". Nie byłam, nie widziałam i nie dane mi było poznać zapachu oryginału ale jeśli kwiaty te pachną tak jak te kosmetyki, to chciałabym się tam znaleźć i poznać osobiście :) To bardzo przyjemny, kwiatowy, świeżo-słodki i zarazem lekki zapach połączenia piwonii i lotosu z lilią wodną. 
Zaletą balsamu do pielęgnacji ciała jest jego lekka konsystencja, dzięki czemu szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. To jeden z tych kosmetyków, które śmiało mogę zaaplikować rano lub w ciągu dnia na skórę bez obawy, że za chwilę ze mnie spłynie - nawet podczas upałów. Podejrzewam, że nie sprawdzi się w sezonie jesienno-zimowym u osób z ekstremalnie suchą lub nawet atopową skórą, bo jest wyjątkowo lekki - chyba że jako dodatkowy kosmetyk rozpieszczający :) Balsam Fiji miał trochę bogatszą formułę. Niewielka ilość produktu wystarcza, aby skóra utrzymywała poziom nawilżenia, była przyjemnie gładka i pachnąca. Takie kosmetyki w sezonie letnim bardzo lubię - łatwe w aplikacji, aksamitne w dotyku, szybko wchłaniające i o przyjemnym, nie przytłaczającym zapachu.
    
Dr Irena Eris

Krem do rąk z linii Hawaii również posiada lekką konsystencję, powiedziałabym, że nawet bardzo lekką jak przystało na krem do rąk, ale tutaj niespodzianka... pozostawia przez jakiś czas delikatny film na skórze (nie lepi się), który sprawia, że skóra pozbawiona jest wszelkich przesuszeń - to zasługa oleju z awokado. I choć krem do rąk posiada tę samą nutę zapachową co balsam do ciała, to jednak jego zapach wydaje się być mocniejszy. Podobnie mamy tutaj kompleks z kwiatu lotosu, lilii wodnej a dodatkowo z bambusa. Krem do rąk zalecany jest zarówno na dzień jak i na noc, dobrze radzi sobie z przesuszeniami, jednak do mocnej regeneracji trochę mu brakuje. W tej kwestii zdecydowanie polegam na treściwych kremach do rąk na bazie naturalnych olei. Krem Hawaii zdecydowanie polecam w pielęgnacji dziennej, idealny do biura gdzie mamy do czynienia z dokumentami czy chociażby pracą na komputerze. 

krem do rąk

Trudno mi przejść obojętnie obok opakowań kosmetyków SPA Resort Hawaii. Balsam do ciała umieszczony jest w tradycyjnym plastikowym opakowaniu, w którym pierwszy prym wiedzie delikatna szata graficzna. Podobnie zresztą jak w przypadku kremu do rąk, ale tutaj dodatkowo mamy do dyspozycji opakowanie z wygodną pompką. To rozwiązanie zdecydowanie przypadło mi do gustu, bardzo mi się podoba, świetnie prezentuje się na biurku :)

Odpowiadając na pytanie zadane we wstępnie? Tak, zapach linii Hawaii - podobnie jak Fiji - zdobył w całości moje kosmetyczne serce! Polecam! Produkty dostępne w perfumerii Douglas lub ---> tutaj

Rajski balsam nawilżający | pojemność 200ml | cena 85zł
Nektarowy krem do rąk | pojemność 100ml | cena 65zł

Znacie kosmetyki SPA Resort?

Pozdrawiam ciepło :)
TOP 5 | Maj 2018

czerwca 11, 2018

TOP 5 | Maj 2018

Uwielbiam miesiąc maj! Właściwie to nie mam w tym konkretnym miesiącu dat o szczególnym znaczeniu  ale to dla mnie taki cudowny czas kiedy kwitną bzy i jaśmin, których zapach przeplata się z wreszcie soczystą zielenią. Jest pięknie! Ostatnimi miesiącami czas płynie dla mnie szybko - za szybko! Doba mogłaby mieć 34 godziny... a i tak pewnie brakowałoby czasu, który niezmiennie upływa. Pod kątem kosmetycznym był wspaniały! Udało mi się "zdobyć" kilka kosmetyków będących na liście must have, które wkroczyły już do mojego kosmetycznego świata, ale zanim o nich opowiem, to przedstawiam piątkę maja - kosmetyki, po które najczęściej sięgałam w minionym miesiącu.

Oczyszczający żel do mycia twarzy d'Alchemy miał już swoją premierę na blogu ---> tutaj i po kilku miesiącach regularnego stosowania przyszedł czas aby nadać mu miano ulubieńca. To delikatny żel, który dzięki łagodnym i bezpiecznym składnikom myjącym pochodzenia naturalnego oczyszcza skórę bez podrażnień nie zaburzając jej równowagi hydrolipidowej. W jego składzie oprócz składników myjących znajduje się wiele wyciągów i ekstraktów pochodzenia naturalnego, m.in. ekstrakty z jabłka, żeń-szenia, brzoskwini, pszenicy, jęczmienia, granatu i papai. W efekcie produkt doskonale oczyszcza skórę, wykazuje lekkie działanie złuszczające i odblokowujące pory. Zawarte w nim olejki eteryczne (grapefruitowy, mandarynkowy, pomarańczowy, sandałowy i cedrowy) tworzą dyskretny ale wyczuwalny cytrusowo-ziołowy zapach, który już na etapie oczyszczania skóry relaksuje. Nic się zmieniło od daty publikacji wpisu na temat kosmetyków d'Alchemy - gorąco polecam!

d'Alchemy

Hydrolat / woda różana ma w mojej pielęgnacji stałe miejsce od ok. 3 lat, ale przyznaję, że z hydrolatem Mokosh póki co się nie znałam. I choć wiedziałam, że marka posiada takowe w swojej ofercie, to jednak cena wydawała mi się dość wygórowana jak na hydrolat. Kosztuje niemało - prawie 50 zł za 100 ml a ja znałam wody / hydrolaty różane znacznie tańsze więc... nie widziałam sensu przepłacać. Już po pierwszym użyciu sprawdziłam na własnej skórze, że to najbardziej skoncentrowany hydrolat z jakim miałam do czynienia. Pierwsze uwolnienie go z atomizera na twarz otworzyło mi dosłownie oczy, ponieważ poczułam najprawdziwszy zapach płatków czerwonej róży - taki prawdziwy, lekko słodki. Żaden inny różany hydrolat, który używałam nie miał tak pięknego zapachu. Dla fanek róży - kosmetyk idealny. No właśnie, kosmetyk! Dlaczego tak lubię różane hydrolaty? Przede wszystkim dlatego, że łagodzą podrażnienia i zaczerwienienia skóry, ponadto działają antyoksydacyjnie, wygładzają i regenerują skórę. Używam ich zamiast toniku lub do odświeżania skóry w ciągu dnia. Hydrolat różany - mój must have!
 
Mokosh Cosmetics

Mgiełką do twarzy, która również mnie zachwyciła jest ultranawilżająca mgiełka na dzień dobry Lierac z linii Hydragenist. Gama Hydragenist powstała aby korygować objawy związane z odwodnieniem skóry, utratą jej świeżości, zmarszczkami i drobnymi liniami. To kosmetyki oparte na infuzji tlenowej opóźniające procesy starzenia się skóry poprzez jej nawilżenie i dotlenienie. Z całej gamy mam póki co tylko mgiełkę, biorąc jednak pod uwagę, że bardzo dobrze mi służy wróżę byt pozostałym kosmetykom z linii. Pomimo, że to mgiełka, to jest lekko żelowa i bardzo przyjemnie osiada na skórze. I faktycznie o poranku likwiduje senne zagniecenia, oznaki zmęczenia i niedotlenienia na skórze twarzy. Taka trochę magia w gustownej buteleczce, która sprawia, że twarz wygląda na wypoczętą. Skóra nabiera gładkości i świeżości, a zapach róży, gardenii i jaśminu sprawia, że nie potrafię jej sobie odmówić. Świetny produkt!

Lierac

Żelowym produktem o niemal natychmiastowym wchłanianiu się w skórę jest również kolejny mój ulubieniec ostatnich tygodni - koncentrat nawilżający Clinique Moisture Surge. Produkt o ultralekkiej formule żelu na bazie wody, który dostarcza natychmiastową dawkę nawilżenia i sprawia, że skóra jest gładsza i jędrniejsza. To taki niewidzialny kosmetyk, który już chwilę po aplikacji na skórę znika, dając jej pozytywnego kopniaka. Sprawdza się zarówno w porannej, jak i wieczornej pielęgnacji jednak ja najbardziej polubiłam go jako produkt przygotowujący skórę pod makijaż. Jest praktycznie bezzapachowy. Jedyną jego wadą z mojego punktu widzenia jest wydajność - znika bardzo szybko. Świetny produkt na upalne miesiące nawet dla skóry tłustej. Polecam!

Clinique

Zapach maja? Ponownie róża, ale w bardzo delikatnym i nie drażniącym wydaniu, zdecydowanie lżejszym od zapachu powyżej prezentowanego hydrolatu. Trussardi Delicate Rose mieści się w grupie zapachów kwiatowo-owocowych, w swoim sercu oprócz róży zawiera zawiera również japoński kwiat wiśni, lotos i jaśmin. W pierwszej chwili wita zmysłowymi nutami bambusa, witalnego kumkwatu i niepowtarzalnego yuzu, uwodzicielskie płatki róży lekko muskają, a w towarzystwie bazowego cedru i drzewa sandałowego przyjemnie gładzą skórę. Jak nazwa wskazuje to delikatny zapach, ale nie pozbawiony romantyczności, zmysłowości i miłości. Idealny w maju!
 
Trussardi

Tak prezentuje się moja piątka maja. Daj znać co Ciebie urzekło w maju :)

Pozdrawiam ciepło!
Projekt denko | maj 2018

maja 08, 2018

Projekt denko | maj 2018

Dwa miesiące mnie tutaj nie było. To najdłuższa przerwa na moim blogu, jaka dotychczas miała miejsce. Skłamałabym pisząc, że główną przyczyną mojego zniknięcia był tylko brak czasu - potrzebowałam urlopu i spojrzenia na to co robię z innej strony. Czy się udało? Nie wiem. Ale wiem, że w którymś momencie zrobiło mi się duszno i musiałam złapać oddech - ale nie potrafię tak po prostu "kliknąć" i definitywnie zamknąć to co dawało i po uporządkowaniu myśli nadal będzie dawać mi przyjemność. Ale będzie trochę inaczej... Już właściwie jest, choć wizualnie nic się nie zmieniło. Będzie mi niezmiernie miło jak dasz znać, że ze mną jesteś :)

Zastanawiałam się od czego zacząć. I miało być trochę patetycznie od wypunktowania co się zmieniło, ale kiedy spojrzałam na ilość opakowań jakie zebrałam po zużytych kosmetykach, to pomyślałam, że to dobry punkt odniesienia. A to, co się zmieniło to wyjdzie w tzw. praniu. Sprawdziłam, że ostatni tego typu wpis na moim blogu ukazał się dwa lata temu i sama się sobie trochę dziwię, że nie pisałam takowych, bo przecież bardzo lubiłam.  I oto przed Tobą projekt denko, czyli kilka słów o kosmetykach, które zużyłam do ostatniej kropelki w ostatnich miesiącach. Tylko niektóre z tych kosmetyków mają stałe miejsce na blogu w postaci recenzji, tym bardziej cieszę się, że mogę podzielić się opinią na ich temat. 

Yonelle

Kosmetyki Yonelle lubię - za chwilę przekonasz się, że nawet bardzo! Duet z serii Yoshino Pure&Care to świetny zestaw do oczyszczania i pielęgnacji twarzy. To kosmetyki skomponowane na bazie esencji z koreańskich kwiatów Yoshino, która działa antyoksydacyjnie, kojąco, łagodzi zaczerwienienia i objawy podrażnienia. Enzymatyczna pianka do oczyszczania skóry pozytywnie zaskakuje swoją konsystencją - tuż po jej uwolnieniu z opakowania jest zbita, niemal jak spieniony krem, dzięki czemu oczyszcza skórę nie wysuszając jej jednocześnie. Posiada również delikatne właściwości złuszczające, dzięki czemu skóra po jej użyciu jest gładka i przyjemnie miła w dotyku.

Esencjonalny tonik kojący to łagodnie obchodzący się ze skórą preparat, który wyrównuje pH skóry po jej oczyszczaniu dający uczucie lekkiego chłodzenia i odświeżenia. Duża butla (aż 400 ml) wystarcza na bardzo długo a sam tonik jest świetny. Oprócz esencji z koreańskich kwiatów Yoshino w jego składzie znajdują się składniki nawilżające o działaniu łagodzącym, m.in. kwas hialuronowy, d-pantenol, aminokwasy i trehaloza. Nie zawiera alkoholu! Obydwa produkty sprawdziły się u mnie bardzo dobrze.

pielęgnacja twarzy

Yonelle ciąg dalszy i najlepszy krem do twarzy, jaki w ostatnim czasie trafił na moją półkę. Hydrolipidowy krem H2O Infusion to według producenta "Krem-wynalazek". I ja się z tym zgodzę, bo to zupełnie inny krem od wszystkich, które stosowałam. To przeciwzmarszczkowy krem dedykowany dla każdego rodzaju skóry dojrzałej 40+. Ja mieszczę się w przedziale 35+ i szczerze tym kremem się zachwycam. Tuż po jego użyciu faktycznie pojawia się uczucie liftingu i jak to ładnie producent nazywa: nasycenia skóry wilgocią. Po użyciu tego kremu czuję się tak, jakby moja skóra była wypełniona od wewnątrz. Zawiera dużą dawkę kwasu hialuronowego, który dzięki zastosowanej technologii nanodysków ma zwiększoną wnikalność w skórę, a mechanizm zasadzki na wodę zapewnia dużą poprawę nawilżenia naskórka. Dla mnie to jeden z tych kremów, do którego tęsknię kiedy nie stosuję kilka dni. W sezonie jesienno-zimowym sprawdza się bardzo dobrze zarówno na dzień jak i na noc, natomiast latem zastępuję go na dzień kremem z wysokim filtrem. Mam kolejne opakowanie i z pewnością nie ostatnie.

Infuzyjny krem pod oczy i na powieki na noc to kolejny mój ulubieniec Yonelle, do którego lubię wracać. Znam go dłużej od poprzednika, dwa lata temu pojawiła się na moim blogu recenzja na jego temat, do zapoznania się z którą zachęcam jeśli potrzebujesz/szukasz odżywczego kremu pod oczy na noc o bogatej konsystencji ---> tutaj . Po użyciu kremu skóra okolic oczu jest wyraźnie odżywiona, super nawilżona i zmarszczki są mniej widoczne. Połączenie składników aktywnych: nanodysków, retinolu, peptydów, kwasu hialuronowego, witaminy E, pantenolu oraz olejów tsubaki i jojoba w tym wypadku daje właściwą pielęgnację popartą wymiernymi efektami.

Przeciwzmarszczkowy krem D3 SPF50+ Yonelle to propozycja dla skóry wrażliwej na słońce oraz skłonnej do przebarwień posłonecznych z wysoką ochroną SPF. Moim zdaniem latem sprawdzi się w przypadku skór suchych, mieszane i tłuste natomiast mogą się z nim nie polubić. Krem otworzyłam w sierpniu ubiegłego roku i gdyby nie jesienno-zimowe złuszczanie skóry obawiam się, że nie zużyłabym go do końca. Moja skóra latem mocno się przetłuszcza i potrzebuje kremu matującego z wysokim filtrem, natomiast krem Yonelle nie jest matujący. Właściwie to dobrze się stało, że miałam go do dyspozycji jesienią, ponieważ w przypadku lekko łuszczącej się skóry w wyniku działania produktów złuszczających, stosowany na dzień dobrze utrzymywał nawilżenie i nawet pokuszę się o stwierdzenie, że niwelował suche skórki. Moim zdaniem z działania tego kremu będą w pełni zadowolone posiadaczki cer dojrzałych - właściwie do takich jest on kierowany - i z natury suchych. Nie wykluczam powrotu do niego ale poza letnim sezonem.   

Sephora

Ostatnie miesiące upłynęły mi również pod znakiem oczyszczania skóry produktami własnymi marki Sephora. Zarówno kremy do demakijażu jak i pianki recenzowałam na blogu, podtrzymuję swoją opinię o nich. Moim zdecydowanym faworytem jest nieobecna na zdjęciu linia żółta, w której krem oczyszczający z owocem yuzu urzeka cytrusowym zapachem i najprzyjemniejszą konsystencją z wszystkich czterech, które poznałam. Produkty oczyszczają prawidłowo skórę, właściwie nie mam się do czego przyczepić, umieszczone są w małych podróżnych formatach (żółty krem prawdopodobnie właśnie zużyłam na wyjeździe i tam już pozostał) i dzięki temu z pewnością jeszcze nie raz się spotkamy. 

Miłe wspomnienia mam również z oczyszczającą pianką z ekstraktem z glinki ghassoul, dzięki której produkt wykazuje działanie nie tylko oczyszczające ale i absorbujące, pozostawiając skórę prawidłowo oczyszczoną, odświeżoną i właściwie bez efektu ściągnięcia. W ofercie marki jest również pianka z ekstraktem z miodu akacjowego, ale u mnie ta wersja się nie sprawdziła. Dlaczego? Odpowiedź znajdziesz ---> tutaj
Recenzja kremów do oczyszczania ---> tutaj

Glamglow

Wśród wielu maseczek w płachcie, jakie zużyłam na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy (opakowania po nich od razu po zużyciu lądują w koszu) znalazłam w swojej pielęgnacji również miejsce na kilka maseczek kremowych. Zużyłam oczyszczającą maskę Glam Glow i podtrzymuję stanowisko, że tańsze maski oczyszczają skórę podobnie - jeśli nie tak samo - więc w tym konkretnym przypadku raczej ponownie się nie spotkamy. Planuję zakup maski Glam Glow fioletowej, która zbiera mnóstwo pozytywnych opinii. To jest bardzo dobra maska oczyszczająca ale równie bardzo dobrą maską o zbliżonym zapachu, wyglądzie i działaniu na skórze jest np. maska The Body Shop Himalayan Charcoal, która kosztuje mniej niż połowę w cenie regularnej. O czarnej masce w towarzystwie pianki oczyszczającej Glam Glow przeczytasz na moim blogu ---> tutaj

Hada Labo Tokyo 3D Lifting Mask nie zrobiła na mnie pozytywnego pierwszego wrażenia, początkowo nie mogłyśmy się dogadać, ale w końcu coś zaiskrzyło. Miało to miejsce jesienią, kiedy moja skóra potrzebowała dużej dawki nawilżenia. I to, co wcześniej mi przeszkadzało - konsystencja tej maski to taki dziwny gęsty żel, który pozostaje długo na skórze - stało się nawet pożądane. Maska ta nie sprawdziła się u mnie według książkowej koreańskiej rutyny pielęgnacyjnej jako ostatni krok pielęgnacyjny (po toniku, esencji, serum i kremie pielęgnacyjnym) bo to w moim przypadku było za dużo, ale aplikowana tuż po toniku spodobała mi się i pozstanowiłam dać jej drugą szansę. I tak nam miło upłynął czas do samego końca. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że działa jakoś super liftingująco, ale działa dobrze. Biorąc pod uwagę, że jest łatwo dostępna i w przystępnej cenie mogę używać jej dalej.

Alkemie

Recenzję rozświetlającego kremu do twarzy Resibo znajdziesz tuż pod wpisem, który właśnie czytasz, więc nie linkuję do niego - w skrócie krem rozświetla i poprawia wygląd cery tworząc na niej delikatną taflę bez widocznych drobinek. Bardzo dobra propozycja kosmetyku naturalnego, który jest świetną rozświetlającą bazą pod makijaż z jednoczesnymi właściwościami pielęgnacyjnymi.

Alkemie pokochałam całym sercem. Eliksir Skin Superfood to multiwitaminowa bomba z dużą zawartością witaminy C dla skóry potrzebującej energii, odżywienia i wsparcia w walce ze stresem oksydacyjnym. Pomimo, że to wersja olejowa produktu, to dość szybko się wchłania, natychmiast nawilża, uelastycznia i koi skórę. I ten piękny cytrusowy zapach! Rewelacyjny kosmetyk, odsyłam do recenzji na blogu ---> tutaj

Biotherm

Mini-krem Biotherm Blue Therapy Accelerated trafił do mnie w jednym z Sephora Box. Po zużyciu 15ml kremu mogę jedynie stwierdzić, że to krem o bardzo bogatej formule i delikatnie kremowym zapachu - mój nos w całości ten zapach kupuje. Bardzo dobrze sprawdził się u mnie zimą na noc, latem jednak stawiam na lżejszą konsystencję. Ogólne wrażenie na jego temat mam dość dobre, ale za krótko go stosowałam abym mogła jednoznacznie uznać go za ulubieńca.

Water Oil Moist Rose zaskoczył mnie bardzo pozytywnie od pierwszego użycia i nie zniechęcił aż do ostatniej kropli. Jak nazwa wskazuje to wodny olejek, więc wchłania się w skórę błyskawicznie nie pozostawiając olejowego, tłustego filmu na skórze. Tytułowa róża daje się również poznać i w zapachu, więc jest to kosmetyk dla jej zwolenniczek. Na blogu jest jego recenzja, więc jeśli szukasz kosmetyku o właściwościach olejku ale bez tłustego filmu, to zajrzyj ---> tutaj po więcej informacji o nim.

Clarins

Koncentrat samoopalający w kropelkach Clarins towarzyszył mi przez dwa letnie sezony i nie wykluczam, że kupię go ponownie na nadchodzący. To produkt delikatnie i stopniowo samoopalający, dzięki któremu uzyskujemy opaleniznę po dodaniu go do swojego kremu, jaki aktualnie stosujemy. To właśnie ta łatwość użytkowania sprawia, że prawdopodobnie spotkamy się ponownie. Dodatkowo jest bardzo wydajny, już jedna kropelka wystarczy aby twarz pokryła się subtelnym muśnięciem słońca. Bardzo polecam, na blogu jest pełna jego recenzja ---> tutaj.

Bardzo lubię kosmetyki koreańskiej marki dr Jart+ a Water Drop Hydrating Moistuizer zapisał się w mojej pamięci jako produkt godny polecenia. To produkt o bardzo lekkiej i orzeźwiającej formule, który przywraca odpowiednie nawilżenie skóry, niweluje uczucie ściągnięcia i świetnie przygotowuje skórę pod makijaż. Koreańskie kosmetyki niejednokrotnie zaskakują formułami i w tym przypadku również trudno znaleźć produkt podobny na rynku. Zużyłam wersję podróżną a produkt pełnowymiarowy posiada aż 100ml.

Na zakończenie ponownie produkt z witaminą C - jeden z moich ulubionych w tym zakresie. To skoncentrowane serum z 10% zawartością witaminy C w podaniu liposomowym Synchroline, co zwiększa stabilność na utlenianie, przenikalność i penetrację witaminy C. Dużym plusem tego produktu jest umieszczenie go przez producenta w 5ml flakonach z aplikatorem, dzięki czemu w krótkim czasie go zużywamy i mamy pewność, że zawarta w nim witamina C jest stabilna i skuteczna. Zużyłam kilka małych flakonów, na blogu jest pełna recenzja tego produktu z ubiegłego roku, ale nadal aktualna ---> tutaj.  

Dotrwałaś do końca? Dziękuję za poświęcony czas. Daj znać czy miałaś te kosmetyki.
Pozdrawiam ciepło :) 
Resibo GLOW | rozświetlający krem do twarzy

lutego 28, 2018

Resibo GLOW | rozświetlający krem do twarzy

Resibo - po dwóch latach udanej działalności wprowadza produkt wzbudzający ogromne zainteresowanie od dnia premiery. Przyglądam się rozwojowi polskich marek kosmetycznych, szczególnie tych małych tworzących kosmetyki naturalne a Resibo mocno kibicuję, bo choć osobiście wielu produktów nie znam, to podoba mi się ich działalność. Każdy produkt Resibo tworzony jest z myślą o bezpieczeństwie dla skóry oraz szacunku wobec środowiska, produkty są naturalne, wegańskie i biodegradowalne. Zaczynali od olejku do demakijażu - miałam, zużyłam w całości, pozostawił po sobie pozytywne wrażenie (wspominałam o nim we wpisie ---> Naturalna pielęgnacja "Made in Poland" ), dzisiaj oferta marki liczy 13 kosmetyków zarówno do pielęgnacji twarzy jak i ciała. Pierwszy "boom" na rozświetlający krem do twarzy mnie ominął, jednak chęć poznania go cały czas kołatała mi gdzieś z tyłu głowy i postanowiłam kupić go na ostatnich warszawskich targach Ekocuda.


Producent stworzył produkt aby dodać naszej skórze zdrowego, naturalnego blasku. Krem rozświetla i poprawia wygląd cery na dwa sposoby – zawarty w nim pyłek tworzy na niej delikatną taflę, bez widocznych pojedynczych drobinek, a ekstrakty roślinne łagodzą zaczerwienienia. Mamy więc zatem poprawę wyglądu skóry z jednoczesnymi właściwościami pielęgnacyjnymi kremu. Producent kieruje go dla różnych rodzajów karnacji, ale również cery. Posiadaczki skóry suchej mogą aplikować krem na całą twarz, natomiast tłustej, na wybrane miejsca, które chcemy rozświetlić, np. kości policzkowe. Dzięki zawartości dwóch rodzajów miki, w odcieniach ciepłych i chłodnych, krem dopasowuje się do każdej karnacji. Niewidoczne pojedynczo drobinki razem tworzą na skórze idealnie jedwabistą taflę, optycznie wygładzając skórę i tuszując wszelkie nierówności - spoglądając w lustro nie dostrzegam żadnych brokatowych drobinek, a jedynie pięknie rozświetloną skórę.


Według zaleceń producenta, krem możemy aplikować bezpośrednio na skórę lub na serum/krem pielęgnacyjny. Kiedy zaaplikuję go bezpośrednio na skórę, to nie czuję się zbyt dobrze - trochę się lepi, wyczuwam krem na skórze, ale mimo wszystko brakuje mi nawilżenia. Zdecydowanie wolę traktować go jako kolejny krok, czyli bazę pod makijaż posiadającą uzupełniające właściwości pielęgnacyjne. Prawdopodobnie jest to spowodowane faktem, że czas aplikacji kremu w moim przypadku przypada na sezon zimowy i jednak brakuje mi nawilżenia i zabezpieczenia skóry przed czynnikami zewnętrznymi - czuję, że na skórze mam krem, ale mimo wszystko to nie jest to czego oczekuję. Przyznaję jednak, że krem rozświetlający bardzo dobrze współgra z innymi kremami pielęgnacyjnymi, co więcej, stosowany na pielęgnację lepiej się rozprowadza, nie wyczuwam żadnego aplikacyjnego oporu na skórze i choć różnice w wyglądzie nie są diametralnie różne, to jednak zaaplikowany na pielęgnację daje moim zdaniem ciekawszy efekt. Świetnie podkreśla rysy twarzy, a finalnie makijaż.


Kluczowe składniki kremu to: mika, sok z aloesu, skwalan roślinny, olej kukui, olej z pestek winogron oraz nawilżające składniki Biophilic i Xeradin - pełny skład znajdziesz poniżej. Krem umieszczony jest w plastikowym opakowaniu typu air-less (znajdująca się wewnątrz pompka "wypycha" krem do góry) co nie tylko znacznie ułatwia jego aplikację ale jest również rozwiązaniem bardzo higienicznym. Dodatkowo pompkę możemy ustawić według własnych preferencji względem ilości wydobywanego produktu, mamy zatem nad nim pełną kontrolę. Po trzech miesiącach stosowania pozostało mi ok. 1/4 opakowania i myślę, że spotkam się z nim ponownie latem, tym bardziej, że producent obiecuje podkreślenie opalenizny. Biorąc pod uwagę moje dotychczasowe doświadczenie z nim związane przewiduję, że sprawdzi się równie dobrze.  Jako kosmetyk do rozświetlania twarzy lub jej określonych partii - idealny!

Znasz kosmetyki Resibo?

Pozdrawiam!

Skład kremu rozświetlającego Resibo Glow INCI: Aqua, Propanediol, Glycerin, Squalane, Mica, Aleurites Moluccana Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Vitis Vinifera Seed Oil, Isoamyl Laurate, Caprylic/Capric Triglyceride*, C12-C16 Alcohols*, Titanium Dioxide (CI 77891), Coco Caprylate/Caprate*, Polyhydroxystearic Acid, Salvia Sclarea Extract*, Hydrogenated Lecithin*, Cellulose Gum*, Microcrystalline Cellulose*, Cetearyl Alcohol, Sodium Phytate*, Biosaccharide Gum-1, Palmitic Acid*, Silica, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool.
98,6% naturalny | *składniki posiadające certyfikat naturalności | pojemność 30 ml | cena 69 zł
Naturalna pielęgnacja z marką Nikel + KONKURS

lutego 26, 2018

Naturalna pielęgnacja z marką Nikel + KONKURS

NIKEL - czołowa marka kosmetyczna z Chorwacji, najbardziej i najczęściej nagradzane chorwackie kosmetyki, które otrzymały wiele nagród i wyróżnień oraz złotych medali za innowacyjne produkty naturalne, docenione przez odbiorców niemal wszystkich kontynentów. Wpisując pytanie w wyszukiwarkę Google: "jakie kosmetyki kupić w Chorwacji?", niemalże w każdym rezultacie wyszukania znajdziesz odpowiedź: Nikel. Spotykają się z ogromnym entuzjazmem odbiorców, od wielu miesięcy docierają do mnie pozytywne opinie na ich temat, stąd nie mogło zabraknąć ich na mojej półce. W dzisiejszym wpisie przedstawię trzy kosmetyki pielęgnacyjne marki, które uważam, że warto poznać. Wybór nie był łatwy, ponieważ w katalogu marki widnieje mnóstwo kosmetyków, które do mnie przemawiają, ale skupiłam się głównie na aktualnych potrzebach mojej skóry ze względu na uporczywe zimno na zewnątrz i suche powietrze po powrocie do domu. Wybór okazał się strzałem w 10! Ufam więc, że znajdziesz również coś dla siebie i koniecznie pozostań do końca wpisu, ponieważ mam również coś dla Ciebie :)  

pielęgnacja twarzy

Na opakowaniu każdego kosmetyku Nikel znajduje się podpis farmaceutki, która je stworzyła, łącząc tradycyjną wiedzę z najnowszą technologią, stąd często można spotkać określenie - kosmetyki z podpisem. Wszystkie składniki i gotowe produkty mają sprawdzoną jakość i są certyfikowane przez upoważnione do tego instytucje. Ani składniki, ani gotowe produkty nie są testowane na zwierzętach. Przyglądając się składom kosmetyków, można naprawdę się zachwycić - proste, czytelne, łatwe do przeanalizowania, pozbawione zbędnych ulepszaczy i nazw składników, które przyprawiają o zakłopotanie. Doskonałym tego przykładem jest pierwszy kosmetyk, który poznałam: przeciwzmarszczkowy eliksir z 12 roślin, który jest koncentratem 100% naturalnych olejków i czystych esencji o właściwościach przeciwstarzeniowych.

Nikel

12 składników z roślin o właściwościach regeneracyjnych wchodzących w skład tego eliksiru to kolejno: olej jojoba, olej ze słodkich migdałów, oliwa z oliwek, olej z nasion słonecznika, wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego, wyciąg z dziurawca, olej z nasion pasiflory, olejek pomarańczowy, olejek z kwiatów rumianku pospolitego, wyciąg z mandarynki, olejek Immortele (z kocanki), olejek z mirtu. Całość dopełniona jest roślinną witaminą E oraz dwoma naturalnymi składnikami kompozycji zapachowej (pełny skład INCI znajdziesz na końcu mojego wpisu). Składniki aktywne eliksiru to:
  • olejek z jojoba - konsystencja zbliżona do sebum, które wydziela skóra; nawilża, wygładza, uelastycznia 
  • olejek eteryczny z wiesiołka - odbudowuje uszkodzony płaszcz lipidowy skóry
  • olejek Immortelle - stymuluje produkcję kolagenu, silny antyoksydant 
Kosmetyk jest w 100% naturalny, nie zawiera oleju mineralnego, PEG-ów, silikonów, parabenów, sztucznych barwników oraz substancji zapachowych. Producent zaleca eliksir do każdego rodzaju skóry, szczególnie tej, która wymaga pielęgnacji przeciwstarzeniowej - czyli każdej, ponieważ już pierwsze drobne zmarszczki są oznaką starzenia się skóry. 

eliksir do twarzy

Podoba mi się fakt, że kosmetyk ten został umieszczony w szklanym opakowaniu z pipetą, która ułatwia dozowanie. Jestem ogromną fanką cytrusowych zapachów, a w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z soczystym zapachem słodkiej pomarańczy, który kusi swoją słodyczą już od pierwszej aplikacji. Biorąc pod uwagę, że mamy tutaj do czynienia z naturalnymi emolientami, to spodziewałam się formuły tłustego olejku. W praktyce okazało się, że nie jest to co prawda wodny olejek, który natychmiast się wchłania, ale nie pozostawia na skórze tłustego, ciężkiego filmu - owszem, wyczuwalny jest delikatny okluzyjny film, nie mniej jednak skóra nie klei się i nie lepi.
Producent zaleca aplikację kilku kropel eliksiru na twarz, szyję i dekolt, można jednak dodawać go również do ulubionego kremu. W pielęgnacji wieczornej aplikuję go bezpośrednio na skórę, w porannej pielęgnacji dodaję kropelkę do kremu i uzyskuję tym samym lepsze zabezpieczenie skóry przed wiatrem i mrozem. Eliksir zapobiega utracie wilgoci ze skóry, chroni ją przed szkodliwym wpływem środowiska i... wygląda na to, że wygładza drobne zmarszczki. Nie wykluczam, że może to być swego rodzaju złudny efekt spowodowany faktem, że kosmetyk ten podoba mi się pod każdym względem, jednak po jego zastosowaniu czuję się bardzo dobrze w swojej skórze. Jest zregenerowana, odżywiona, odpowiednio nawilżona i uelastyczniona. W opakowaniu mieści się 15 ml koncentratu, na zużycie którego mamy 6 m-cy od daty pierwszego otwarcia. Z pewnością nie wystarczy go na tak długo, ponieważ po prawie miesięcznym regularnym stosowaniu pozostało mi ok. 1/3 buteleczki, jednak jest to kosmetyk, który bezapelacyjnie mogę polecić nawet jako jednorazową kurację.

maska do twarzy

Drugim kosmetykiem marki Nikel, do zapoznania z którym chciałabym Cię namówić, jest odżywcza maska z różą. Kierowana jest głównie do skóry suchej, szorstkiej i odwodnionej, ale można ją również zastosować do skóry normalnej i mieszanej w sezonie zimowym. Osoby z suchą i podrażnioną skórą mogą spokojnie ją stosować przez cały rok, natomiast te z cerą normalną i mieszaną jako regenerację np. zimą, kiedy na zewnątrz jest zimno, a wewnątrz gorąco i sucho lub latem, np. po opalaniu. Wtedy skóra normalna, a nawet mieszana, również potrzebuje odżywienia i mocnego nawilżenia. 
Składniki aktywne maski:
  • dzika róża - posiada duże stężenie witaminy C, kosmetyki zawierające ekstrakt z tej rośliny sprzyjają rozjaśnieniu plam pigmentacyjnych, także piegów, wyrównują i ożywiają koloryt skóry; poprawia nawilżenie skóry, wygładza i uelastycznia,
  • olej ze słodkich migdałów - naturalny emolient natłuszczający skórę, odpowiedni do skóry wrażliwej i alergicznej, bardzo dobrze nawilża, a stosowany codziennie bardzo szybko i w widoczny sposób podnosi komfort skóry, która staje się gładka i odżywiona,
  • masło Shea - pomaga regulować nawilżenie skóry, odnawia warstwę hydrolipidową i zapobiega utracie wody z naskórka,
  • witamina E - naturalny antyoksydant zapobiegający starzeniu się skóry.
Zgodnie z zaleceniami producenta maskę aplikuję grubszą warstwą na oczyszczoną skórę, pozostawiam na minimum 5 minut - w tym czasie składniki aktywne mają szansę zadziałać. Pozostałość, której skóra w tym czasie nie wchłonęła, usuwam wacikiem - nie zmywam ze skóry. Zabieg taki wykonuję podczas wieczornej pielęgnacji jako ostatni krok pielęgnacyjny, moja skóra nie potrzebuje już po użyciu tej maski kremu. Na skórze pozostaje film, który ją zabezpiecza, odżywia i regeneruje podczas snu. Rano skóra nie jest ściągnięta, nie wykazuje żadnego dyskomfortu i jest gotowa na spotkanie z zimnym wiatrem i mrozem. Konsystencja maski jest wyraźnie okluzyjna, zawiera sporo emolientów i posiada dość neutralny zapach, który z pewnością docenią osoby, których zmysł powonienia nie toleruje intensywnych woni. Zapach róży jest bardzo znikomo wyczuwalny w tle.

balsam pod oczy
kosmetyki naturalne

Zarówno eliksir, jak i maska sprawdzają się u mnie bardzo dobrze, ale to balsam pod oczy i wokół ust okazał się istną wisienką na torcie. Nachodzą mnie takie skojarzenia, że w kwestii pielęgnacyjnych kremów pod oczy mamy nie lada zagadkę - który kosmetyk użyć, aby poprawić nawilżenie wokół oczu, ale by jednocześnie nie podrażnił i nie uczulił  (bo to jednak delikatna strefa). Zastanawiamy się, czy warto wydać 150-200 zł na krem pod oczy? Niejednokrotnie wydajemy te duże pieniądze i zdarza się, że niestety nasz wybór nie był trafny. A okazuje się, że Nikel ma w swojej ofercie mały, niepozorny, plastikowy słoiczek wypełniony bogatym kremem o przyjemnym, delikatnym zapachu i niewiarygodnie silnych właściwościach nawilżających w przystępnej cenie ok. 50 zł. 
Producent stworzył go, aby zapobiegać pojawianiu się zmarszczek, aby skóra na dłużej zachowała młody wygląd. Informuje ponadto, że balsam odczuwalnie podnosi poziom nawilżenia skóry, staje się elastyczna bez efektu przesuszenia, naturalnie rozświetlona i wygładzona - i słowa dotrzymuje!
Balsam ma dość zbitą konsystencję, ale nie na tyle, by sprawiała problem z aplikacją. Osiada na skórze i potrzebuje dobrych 10-15 minut, aby się wchłonął, dlatego jego aplikację preferuję w wieczornej pielęgnacji. W jego składzie znajdujemy m.in. olej ze słodkich migdałów, masło Shea, masło kakaowe, wosk pszczeli i lanolinę, czyli dużą dawkę emolientów, które tworzą na skórze okluzyjny film zapobiegający nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni skóry, przez co zmiękczają i wygładzają skórę. Skoro producent zaleca jego stosowanie na skórę wokół ust, to ja aplikuję go również jako balsam do ust - sprawdza się świetnie!

pielęgnacja przeciwzmarszczkowa

Doszliśmy do momentu, w którym mam coś dla Ciebie. Wpis powstał przy współpracy ze sklepem internetowym ekodrogeria.pl, który ufundował dla moich czytelników 3 nagrody w postaci bogatego balsamu pod oczy i wokół ust dla 3 osób. Co trzeba zrobić, aby go wygrać? Nic trudnego. W komentarzu pod tym wpisem daj znać, że bierzesz udział w konkursie i odpowiedz na pytanie otwarte:  Bez jakiego kosmetyku nie wyobrażasz sobie zimowej pielęgnacji? Takie must have, nie musisz określać konkretnego, możesz podać rodzaj (np. balsam do ust), jednym zdaniem napisz dlaczego.
Konkurs trwa jeden tydzień od dzisiaj do dn. 05/03/2018 r., skierowany jest do osób pełnoletnich, wysyłka nagród odbywa się terenie Polski. Fundatorem nagród jest ekodrogeria.pl i za jej pośrednictwem zostaną wysłane nagrody. Po ogłoszeniu wyników w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu osoby, które wygrają przekazują mi dane do wysyłki nagrody drogą elektroniczną, które ja następnie przekazuję do ekodrogeria.pl - przekazując mi dane, zgadzasz się na to. Wyniki pojawią się w TYM wpisie jako jego edycja. Jeśli się nie zgłosisz w ciągu 3 dni - nagroda przepada.

Pozdrawiam ciepło!

EDIT dnia 9 marca 2018r. - WYNIKI KONKURSU 

Bardzo dziękuję wszystkim za udział w konkursie, zwycięzcami są:
- Dorota Kurtycz
- anna jarosz-strój
- Monika Szpila

Dziewczyny GRATULUJĘ! 
Proszę o przesłanie danych do wysyłki nagrody drogą mejlową na adres kosmetykizmojejpolki@gmail.com . W tytule wiadomości do mnie napisz proszę "wygrana w konkursie Nikel".


Eliksir do twarzy INCI: Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Olea Europaea Oil*, Helianthus Annus Seed Oil*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Hypericum Perforarum Extract*, Passiflora Incamata Seed Oil*, Tochopherol*, Citrus Aurantium Dulcis Oil*, Chamomilla Recutita Extract*, Citrus Nobilis Oil*, Helichrysum Italicum Flower Oil*, Myrtus Communis Oli*, Limonene**
Pojemność 15 ml / cena 139,90 zł

Maska do twarzy z różą INCI: Prunus Amygdalius Dulcis Oil*,Lanolin*, Cera Alba*, Theobroma Cacao Butter*, Sodium Stearoyl Glutamate*, Benzyl Alcohol*, Dehydroacetic Acid*, Pelargonium Graveolens Flower Oil*
Pojemność 50 ml / cena 59 zł

Balsam pod oczy i okolice ust INCI: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*,Butyrospermum Parkii Butter, Petrolatum, Theobroma Cacao Butter*, Cera Alba, Lanolin, Tocopherol, Cholesterol, Benzyl Alcohol*, Sodium Stearoyl Glutamate*, Parfum, Dehydroacetic Acid*, Geraniol, Hydroxyisohexyl-3-Cyclohexene, Carboxaldehyde, Citronellol, Linalool, Citral.
Pojemność 15 ml / cena 50,30 zł

*składniki organiczne według standardów Ecocert
** komponent naturalnego olejku eterycznego
Nowa marka kosmetyczna podbija kosmetyczne serca | d'Alchemy

lutego 21, 2018

Nowa marka kosmetyczna podbija kosmetyczne serca | d'Alchemy

Kiedy wydaje się, że na rynku kosmetycznym jest już tak duży wybór, że właściwie niewiele (albo nic) jest w stanie mnie zaskoczyć, okazuje się, że pojawia się nowa marka kosmetyczna, która wybija się na wyżyny ponadprzeciętności. Z lekkim niedowierzaniem spoglądam na moją kosmetyczną półkę, na której aktualnie zdecydowanie przoduje kosmetyka naturalna. Skłamałabym pisząc, że nie ma na niej "chemii" ale w dobie udoskonalania technologicznych procesów związanych z ogólnie pojętą kosmetyką niejednokrotnie kłaniam się nisko producentom kosmetyków naturalnych, które wykazują doskonałe wręcz działanie. Cieszy mnie fakt, że mamy dostęp do coraz większej ilości nowoczesnych kosmetyków naturalnych, które nie powstają na zasadzie zebrania roślin na łące i roztarcia ich w moździerzu (choć oczywiście nie ujmuję tym samym tworzeniu kosmetyków DIY w domowym zaciszu) tylko proces ten jest o wiele bardziej skomplikowany, i tylko połączenie wyselekcjonowanych surowców naturalnych z nowoczesną technologią daje pożądane rezultaty.

kosmetyki naturalne

D'ALCHEMY to nowa marka kosmetyczna, której produkty warto poznać. Zanim opowiem o kosmetykach, to napiszę kilka słów o samej marce, która zainteresowała mnie nie tylko ze względu na określenie - nowoczesne kosmetyki naturalne. Kiedy przygotowywałam się do tego wpisu, chłonęłam wiedzę na temat marki niczym gąbka, zresztą wystarczy wejść na oficjalną stronę internetową [tutaj] aby zrozumieć dlaczego. Ogrom informacji tam zawartych pozostawia daleko w tyle wiele innych marek kosmetycznych. Nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich informacji tam zawartych, ale jeśli zainteresują Cię kosmetyki, o których poniżej, to uważam, że warto się z nimi zapoznać nie tylko z punktu widzenia marki ale również i ogólnie pojętej kosmetyki naturalnej.
  • Co wspólnego mają nowoczesne kosmetyki naturalne z maściami robionymi własnoręcznie przez nasze babcie i pra-pra-babcie?
  • Co to jest szkło biofotoniczne i w jakich opakowaniach najlepiej przechowywać kosmetyki naturalne, których składniki aktywne mają określony czas działania?
  • Co to są organiczne surowce i jakie procedury się z nimi wiążą? Jakie są certyfikaty organiczności?
  • Aromaterapia. Nie tylko jej historia ale również jej bezpieczeństwo w oparciu o olejki eteryczne, które mogą spowodować wiele dobrego ale i złego...
  • Jakie są etapy badań laboratoryjnych, testów bezpieczeństwa i badań skuteczności przed dopuszczeniem kosmetyku na rynek?
  • I wreszcie rozbudowany leksykon naturalnych substancji oraz pielęgnacja skóry bez syntetyków.
To skarbnica wiedzy! Interesujesz się kosmetyką naturalną? Zajrzyj na stronę d'Alchemy - jeśli nie poszerzysz swojej wiedzy w tym zakresie, to z pewnością docenisz, że zadano sobie dużo trudu aby stworzyć tak jasny i czytelny obraz w jednym miejscu.

żel do mycia twarzy

Bardzo podobają mi się opakowania kosmetyków d'Alchemy, czarne z białym nadrukiem, czysty minimalizm. Atrakcja wizualna w tym przypadku to przyjemny dla oka skutek użycia przez producenta opakowań ze szkła biofotonicznego, które w najlepszy sposób, nieporównywalny z innymi rodzajami szkła, chroni produkty naturalne przed degradacją.
Pierwszy kosmetyk, który zdecydowanie stawia poprzeczkę wysoko to oczyszczający żel do mycia twarzy Purifying Facial Cleanser. Delikatny żel, który dzięki łagodnym i bezpiecznym składnikom myjącym pochodzenia naturalnego oczyszcza skórę bez podrażnień nie zaburzając jej równowagi hydrolipidowej. W jego składzie znajduje się wiele wyciągów i ekstraktów pochodzenia naturalnego, m.in:
  • ekstrakty z jabłka, żeń-szenia, brzoskwini, pszenicy i jęczmienia - wyrównują koloryt naskórka, chronią skórę przed niekorzystnym wpływem wolnych rodników.
  • wyciąg z granatu - wykazuje silne działanie przeciwutleniające, antybakteryjne i opóźniające proces starzenia się skóry.
  • ekstrakt z papai - nawilża, wygładza i matuje skórę, wyrównuje koloryt naskórka, działa odżywczo i odświeżająco.
  • wyciąg z uwodornionych alg morskich - działa nawilżająco, przeciwzapalnie, reguluje wydzielanie sebum i łagodzi występowanie zmian trądzikowych.
  • olejki eteryczne: grapefruitowy, mandarynkowy, pomarańczowy, sandałowy i cedrowy - działają antyoksydacyjnie, wspomagają wzrost i regenerację naskórka. Zwężają rozszerzone pory, łagodzą stany zapalne, likwidują przebarwienia. 
Żel otrzymujemy w wygodnym opakowaniu z pompką, które dla mnie jest najlepszą formą podania kosmetyku do oczyszczania twarzy. Umieszczenie w składzie wyciągów z roślin o działaniu zarówno złuszczającym jak i kojącym, sprawia, że usuwa nie tylko zanieczyszczenia, nadmiar sebum ale również martwe komórki naskórka. Producent zapewnia, że żel dodatkowo odblokowuje pory oraz łagodzi zapalne zmiany trądzikowe. W praktyce po aplikacji na skórę i w kontakcie z wodą żel zamienia się w emulsję tworząc delikatną pianę - dzięki temu, że emulguje bardzo łatwo spłukuje się ze skóry. Po dwóch miesiącach regularnego stosowania jednoznacznie stwierdzam, że żel bardzo dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza jej i nie podrażnia. To aktualnie mój ulubiony produkt do oczyszczania skóry, który serdecznie polecam. Dopełnieniem całości jest bardzo przyjemny owocowo-ziołowy zapach z wyraźną dominacją cytrusów.
 
naturalny płyn micelarny

Wraz z żelem dotarły do mnie dwa inne kosmetyki d'Alchemy w podróżnej pojemności, ale wystarczającej aby wypowiedzieć się na ich temat. Płyn micelarny do demakijażu Micellar Cleansing Water to również skuteczny produkt do usuwania makijażu oparty na uwielbianym przeze mnie hydrolacie różanym, który działa antyoksydacyjnie, wzmacnia naczynia krwionośne skóry, łagodzi obrzęki i podrażnienia. Drogeryjne płyny micelarne często zawierają również ten składnik, niestety jako dodatek do całości, gdzie na pierwszym planie prym wiedzie woda, która co prawda nie jest szkodliwa, raczej neutralna, ale pozbawiona wszelkich właściwości pielęgnacyjnych. Hydrolaty roślinne są cenniejsze niż czysta woda, a przy tym dobrze tolerowane przez osoby o nawet wrażliwej skórze, stąd cieszy mnie fakt, że d'Alchemy jest jedną z niewielu firm kosmetycznych, która wykorzystuje hydrolaty roślinne jako bazę do produkcji kosmetyków pielęgnacyjnych, świadomie zastępując nimi zwykłą wodę (poza produktami, które wymagają spłukania). W dalszej części składu znajdują się m.in.
  • wyciąg z róży francuskiej - działa przeciwbakteryjne, ściągająco i tonizująco.
  • ekstrakty z jabłka, żeń-szenia, brzoskwini, pszenicy i jęczmienia i papai - zawarte również w wyżej opisanym żelu
  • ekstrakt z owoców kolibła egipskiego - nawilża i oczyszcza skórę, odpręża ją i tonizuje, wzmacnia naczynia krwionośne, nadaje skórze blasku.
Płyn umieszczony jest w opakowaniu z atomizerem i producent zaleca aplikowanie go na płatek kosmetyczny, którym następnie przecieramy skórę. Sprawdza się, jednak ja spróbowałam aplikację płynu bezpośrednio na skórę i ta forma jest dla mnie osobiście bardziej wygodna, zwilżoną płynem skórę przecieram następnie dużym płatkiem kosmetycznym i w moim przypadku jest to pierwszy krok demakijażu (po użyciu płynu myję twarz żelem). Areozol sprawnie działa, nie zacina się, a przyjemność aplikacji na skórę potęguje naturalny różany zapach. Sprawdza się bardzo dobrze w demakijażu, jednak z pełnym i intensywnym makijażem oczu nie radzi sprawnie, dopiero przy użyciu większej ilości płynu makijaż oczu poddaje się. Na mojej półce zawsze stoi płyn dwufazowy do demakijażu oczu (to moja ulubiona forma) dlatego nie dyskwalifikuję płynów micelarnych, które nie radzą sobie sprawnie z demakijażem oczu - to dla mnie odrębny kosmetyk, a płyn d'Alchemy otrzymuje ode mnie 5 na 5 możliwych gwiazdek. Z pewnością docenią jego właściwości osoby szczególnie dbające o to jakie kosmetyki aplikują na skórę.

olejek do twarzy

Trzeci i ostatni kosmetyk, o którym w dzisiejszym wpisie wypowiem się to intensywnie regenerujący olejek do twarzy Intense Skin Repair Oil. Dotarł do mnie w pojemności 5ml, ale jakie to przyjemne 5ml! Już zużyłam, wystarczył mi na kilkanaście zastosowań na twarz więc jest moim zdaniem wydajny. Cieszę się ogromnie, że miałam przyjemność go poznać, ponieważ to bardzo dobry kosmetyk, warty zapamiętania i powrotu do niego. W sezonie grzewczym wręcz idealnie sprawdził się na mojej mieszanej skórze, doskonale koił i gasił jej pragnienie. Skład godny mistrza!  Zawiera szerokie spektrum składników aktywnych: witamin, przeciwutleniaczy oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega 3, 6 i 9, które głęboko nawilżają, odbudowują i regenerują skórę, wzmacniając jej napięcie. Bogaty w cenne dla skóry oleje roślinne: olej z pestek róży, żywiczny z krystalicznych „kropel-łez” drzewa Pistacja Lentiscus, olej monoi, arganowy, lniany oraz buriti, a także w antyoksydacyjne ekstrakty z guarany, aceroli, rokitnika, żurawiny i camu camu. Odżywia i odnawia powierzchnię skóry pobudzając ją do regeneracji. Z jego pomocą uzyskuję nawilżenie level hard, podobnie jak ukojenie i zniwelowanie wszelkich zaczerwienień na skórze spowodowanych (w moim przypadku) nagłą zmianą temperatur.
Rzadko zdarza się na mojej kosmetycznej drodze aby po zużyciu 5ml kosmetyku pozostawił on po sobie tak pozytywne wrażenie ale przyznaję jednocześnie, że pierwsze jego użycie odrobinę zbiło mnie z tropu pod względem zapachu. Najprostsze określenie, które przychodzi mi do głowy to naturalny ziołowy zapach, przez który w tle przebija się aromat typowy dla hydrolatu z róży - z każdą kolejną jednak aplikacją kosmetyku przyzwyczajamy się do jego zapachu, a w tym konkretnym przypadku kiedy go już nie mam, chętnie przypominam sobie jego dość specyficzny zapach..

d'Alchemy

Kosmetyki d'Alchemy sprawiły mi dużo radości i przyjemności ze stosowania. Filozofia marki przemawia do mnie w całości, a działanie kosmetyków potwierdza ich jakość. Zauważyłam, że są coraz częściej polecane i komentowane w kobiecej prasie, blogach i serwisach branżowych, nominowane do nagrody Glammies 2018 magazynu Glamour - moim zdaniem nominacja w pełni zasłużona. Dostępne w sklepie internetowym producenta [tutaj] - polecam!

Daj znać w komentarzu czy je znasz, a jeśli nie, to na który zdecydowałabyś się dla siebie?

Pozdrawiam serdecznie :)

Skład żelu oczyszczającego: Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Propanediol, Decyl Glucoside, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Xanthan Gum, Citrus Paradisi (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Reticulata (Mandarin) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Santalum Album (Sandalwood) Wood Oil, Chondrus Crispus (Red algae) Powder, Pyrus Malus (Apple) Juice, Prunus Persica (Peach) Juice, Triticum Vulgare ((Wheat) Seed Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract, Panax Ginseng Root Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract, Carica Papaya Fruit Extract, Parfum, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Hydrolyzed Algin, Zinc Sulfate, Acacia Concinna Fruit Extract, Balanites Aegyptiaca (Soap berry tree) Fruit Extract, Gypsophila Paniculata ((Baby's breath) Root Extract, Juniperus Virginiana (Red cedar) Oil, Sodium Phytate, Glycerin, Glyceryl Undecylenate, Glyceryl Caprylate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Alcohol, Lactic Acid, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Linalool, Limonene.
Pojemność 125ml / cena 89zł

Skład płynu micelarnego: Rosa Damascena (Damask rose) Flower Water, Aqua, Propanediol, Glycerin, Polyglyceryl-4 Laurate Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprate/Caprylate, Decyl Glucoside, Gluconolactone, Trehalose, Acacia Concinna Fruit Extract, Balanites Aegyptiaca (Soap berry tree) Fruit Extract, Sodium Benzoate, Rosa Gallica (French rose) Flower Extract, Gypsophila Paniculata (Baby's breath) Root Extract, Pyrus Malus (Apple) Juice, Prunus Persica (Peach) Juice, Triticum Vulgare (Wheat) Seed Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract, Rosa Damascena (Damask rose) Flower Oil, Carica Papaya Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract, Panax Ginseng Root Extract, Sodium Phytate, Citric Acid, Potassium Sorbate, Calcium Gluconate, Alcohol, Sorbic Acid.
Pojemność 100ml / cena 119zł

Skład regenerującego olejku: Caprylic/Capric Triglyceride, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Squalane, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Isopropyl Isostearate, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Malpighia Emarginata (Acerola) Fruit Extract, Paullinia Cupana (Guarana) Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry)Fruit Extract, Hippophae Rhamnoides (Sea buckthorn) Fruit Extract, Myrciaria Dubia (Camucamu) Fruit Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Rosa Damascena (Damask rose) Flower Oil, Pistacia Lentiscus (Mastic) Gum, Santalum Album (Sandalwood) Wood Oil, Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove) Bud Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Oil, Beta-Sitosterol, Tocopherol, Squalene, Parfum, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Citral, Citronellol, Eugenol, Farnesol, Geraniol, Linalool, Limonene.
Pojemność 30ml / cena 190zł
Copyright © 2017 Kosmetyki z Mojej Półki