O MNIE

Witajcie !!!
jak przystało na ogólne zasady prowadzenia bloga wypadałoby podzielić się kilkoma informacjami dotyczącymi mojej osoby.

Mam na imię Agnieszka i nie jestem już dwudziestolatką :-) Jak każda kobieta uwielbiam kosmetyki. Uwielbiam oglądać, rozpakowywać, testować i w szeroko rozumianym pojęciu sprawdzać kosmetyki. Z niezaspokojoną ciekawością CIĄGLE szukam, przebieram i czekam na nowości wśród ogromu uginających się od kosmetyków półek sklepowych. Głównie są to kosmetyki z dziedziny pielęgnacji ale perełki "kolorówki" również mnie niesamowicie cieszą. Moje wykształcenie nie ma nic wspólnego z kosmetologią, ale uwierzcie mi, że to moja wielka pasja.

Nie jestem specjalistą w zakresie doradztwa kosmetycznego ani nie mam żadnego przygotowania zawodowego aby wskazywać właściwe postępowanie w przypadku stosowania poszczególnych kosmetyków działających na różne obszary i problemy, z którymi borykamy się niemalże każdego dnia, nie mniej jednak chciałabym się podzielić w Wami informacjami i praktyką, którą ja się kieruję. Lubię przyglądać się składom kosmetycznym, świadomie dobieram sobie kosmetyki pielęgnacyjne i jeśli zechcecie pójść moim śladem, to proszę pamiętajcie, że to co służy mojej cerze, nie musi Waszej - i odwrotnie. Każda skóra reaguje inaczej i z różnym skutkiem przyjmuje substancje aktywne zawarte w kosmetykach.

Jak nazwa bloga wskazuje pojawią się tutaj głównie recenzje kosmetyków, które zagoszczą na mojej półce - postaram się okraszać moje teksty fajnymi fotkami, ale nie jestem również profesjonalnym fotografem. Jedno mogę obiecać - recenzje zamieszczane na moim blogu są rzetelne, prawdziwe, szczere, zrozumiałe a przemawiające z nich intencje czyste.

Zapraszam do czytania i przeglądania, mam nadzieje, że miło tutaj spędzicie czas :)

Profil kosmetyczny


Aby ułatwić wędrówkę po moich opiniach i pomóc zrozumieć dlaczego w moim przypadku dany kosmetyk zadziałał tak, a nie inaczej ...

Twarz - najbardziej problematyczna część mojego ciała:
  • Skóra: tłusta, łojotokowa, czasem w sezonie jesienno - zimowym z tendencją do mieszanej, ze zdiagnozowanym trądzikiem wieku dojrzałego, a co za tym idzie podatna na zaczerwienienia, na rozszerzone pory, zaskórniki, zmiany potrądzikowe, blizny, czasem przebarwienia. Widoczne pierwsze zmarszczki, głównie w okolicach oczu i na czole.
  • Koloryt: zdecydowanie jasny, wręcz porcelanowy,  wybieram podkłady dostępne na naszym rynku w najjaśniejszych kolorach, zdecydowanie z uwagi na częściowe i nie cykliczne zaczerwienienia z żółtymi pigmentami - zdarza się również, że i te najjaśniejsze są dla mnie za ciemne.

Włosy - kolejne zmartwienie, ale w tym przypadku już na własne życzenie:
  • Struktura: cienkie, delikatne, zniszczone ciągłym rozjaśnianiem i farbowaniem, przetłuszczające się u nasady i bardzo suche na dalszej ich długości.
  • Koloryt: niezmiennie jasny blond, częściej w chłodnych odcieniach niż ciepłych.

Ciało - jeszcze niedawno, zanim zaszłam w ciążę mogłabym rzec, że idealne, a teraz?
  • umiarkowany cellulit na udach, kilka rozstępów również się znajdzie :) duża tendencja do przesuszania, szczególnie w okresie jesienno-zimowym skóry nóg, głównie w okolicach piszczeli i stóp. Pozostałe partie ciała w normie.

Preferowane zapachy - niezależnie od pory roku piżmo:
  • w sezonie wiosenno - letnim: lekkie, świeże, orzeźwiające, z nutą cytrusową lub kwiatową
  • w sezonie jesienno - zimowym: ciężkie, słodkie, ciepłe, np. wanilia, kokos, migdał

Czym się kieruję w swojej pielęgnacji? 

Kosmetyki to niewątpliwie ta dziedzina kobiecego życia, bez której zdecydowana większość z nas nie potrafi funkcjonować, bądź co bądź, w normalnym świecie. Nie sądzę, że jestem odosobniona w przekonaniu, że kosmetyczny świat to taki „babski kosmos” – choć również płeć męska coraz częściej wykazuje mocne zainteresowanie tematem kosmetycznym. Jak nie zwariować spacerując po tym „kosmosie”? Gdziekolwiek się nie ruszymy napotykamy pokusy kosmetyczne, na każdym kroku drogeria, na każdym rogu reklama, a gdzie w tym wszystkim nasz zdrowy rozsądek? No bo przecież go mamy… Gdybym miała zliczyć ile kremów do twarzy w ciągu dnia widzę w reklamach telewizyjnych, w prasie, na bilbordach to nie wiem czy obyłoby się na setce. Weźmy chociażby pierwszą lepszą gazetę skierowaną dla kobiet, i nie ma tutaj różnicy, czy jest to tygodnik, miesięcznik, kwartalnik, policzmy ile kremów do twarzy „kupujemy” wraz z nią. Podobnie ma się to do kosmetyków kolorowych, przy większości fotografii mamy dokładny opis, których kosmetyków użyć, aby osiągnąć taki efekt. Dobór odpowiednich kosmetyków pielęgnacyjnych dla samej siebie nie jest sztuką samą w sobie, ale to niezwykle ważny czynnik, który decyduje o stanie i kondycji naszej nie tylko skóry ale i dobrego samopoczucia. Nie jestem kosmetologiem z wykształcenia, więc moja widza nie jest poparta kwalifikacjami, wszystko to co jest zawarte w tym artykule to wynik moich przekonań, doświadczeń i obserwacji własnej skóry. Zanim opowiem czym ja się kieruję w doborze kosmetyków dla siebie, kilka słów o tym dlaczego takie, a nie inne.

Mam 33 lata i pomimo swojego dorosłego wieku borykam się trądzikiem. Świadomość, że trądzik dotyka tylko nastolatków odeszła już dawno w niepamięć, a w poczekalni do dermatologów znajdziemy wiele takich przypadków. Moja cera jest mieszana, często w kierunku nawet tłustej i łojotokowej, a jakby tego było mało, to jeszcze niezwykle humorzasta, płata figle i czasem jest mi niezwykle trudno sprostać jej oczekiwaniom. Najważniejszym elementem pielęgnacji mojej twarzy jest jej oczyszczanie i nawilżanie. Mit, że skóra tłusta nie wymaga nawilżenia, ponieważ sama z siebie produkuje sebum, został już dawno obalony i bardzo dobrze. Stosując przy takiej skórze kosmetyki tylko i wyłącznie matujące, ściągające, a co za tym idzie wysuszające naszą skórę, to tak naprawdę tylko jej szkodzimy, ponieważ pozbawiamy jej bariery lipidowej, a ona reaguje jeszcze większym wydzielaniem sebum, jeszcze większym łojotokiem i w takich sytuacjach jeszcze większym wysypem trądziku i innych niedoskonałości. Do nawilżenia twarzy stosuję lekkie kremy nawilżające z segmentu dermokosmetyków, te z dopiskiem legere – niezależnie od marki wszystkie są bardzo lekkie i przede wszystkim skierowane właśnie dla cer mieszanych i tłustych. Ich lekka konsystencja sprawia, że bardzo szybko się wchłaniają nie pozostawiając tłustej powłoki, nie obciążają nadmiernie skóry, a dogłębnie ją nawilżają. Bardzo dobrym rozwiązaniem są też kosmetyki typu serum, które zawierają (a na pewno powinny) bardziej skoncentrowane składniki aktywne, które wnikają dogłębniej i dodatkowo potęgują działanie kremu. Zawsze sprawdzam czy zawierają kwas hialuronowy, który jest substancją silnie nawilżającą, wybieram również te o lekkiej konsystencji, najlepiej żelowej, która nie pozostawia żadnej tłustej warstwy na skórze i tym samym pozwala nałożyć dodatkowo krem bez obciążenia skóry.

Drugim rodzajem kosmetyków, które na stałe zadomowiły i rozgościły się na mojej półce są dermokosmetyki do walki z niedoskonałościami takimi jak trądzik, przebarwienia, blizny potrądzikowe, nierównomierny koloryt skóry i jej powierzchnia. Podobnie jak w przypadku kosmetyków nawilżających, każda marka produkująca dermokosmetyki ma swojej ofercie segment skierowany do walki z niedoskonałościami. W składzie tych kosmetyków bardzo często znajdziemy różnego rodzaju kwasy, najczęściej z salicylowym na czele, które mają za zadanie ograniczać łojotok i nadmierną produkcję sebum i tym samym zapobiegać niedoskonałościom. Bardzo „modne” jest ostatnio stosowanie kwasów, ponieważ możemy sami kupić sobie składniki i przeprowadzić taki zabieg samodzielnie w domu. Stanowczo odradzam, ponieważ łatwo tutaj o pomyłkę daleko posuniętą w skutkach ubocznych i zwyczajnie możemy sobie zaszkodzić. Dermokosmetyki do walki z niedoskonałościami są wnikliwie opracowane, a stężenie ich składników aktywnych tak dobrane aby zminimalizować ryzyko podrażnień i skutków ubocznych do minimum. Jeśli nie radzą sobie z naszymi niedoskonałościami, to kierunek jest tylko jeden – dermatolog. Do złuszczenia naskórka i usunięcia jego warstwy rogowej stosuję peelingi, najczęściej enzymatyczne, które nie podrażniają mojej cery, jak to mogą uczynić ziarniste. Zabieg taki wykonuję dwa razy w tygodniu, tuż po nim nie zapominam o toniku, najlepiej nawilżającym, aby przywrócić po mocnym oczyszczeniu skóry odpowiednie jej pH.

W tym momencie zapewne nasuwa się na pytanie jak połączyć ze sobą te dwa kierunki? Jak zachować równowagę pomiędzy matowieniem, złuszczaniem i wysuszaniem a nawilżaniem skóry. Odpowiedź jest prosta, należy zwyczajnie obserwować swoją cerę. W mojej pielęgnacji nie istnieje reguła, że rano nawilżam, a wieczorem złuszczam, bywają tygodnie, że tylko nawilżam, choć cera tłusta powinna być poddawana stałej eksfoliacji, złuszczaniu.

Każda pielęgnacja powinna opierać się na dokładnym oczyszczeniu twarzy i to nie tylko wieczorem. Rano po przebudzeniu nasza skóra jest również zanieczyszczona, ponieważ w nocy my śpimy, a nasza skóra „pracuje”. Na mojej półce zawsze stoją dwa preparaty do demakijażu i oczyszczania skóry twarzy, jeden to żel skierowany do cery trądzikowej, a drugi dla zachowania równowagi kremowa lub olejowa emulsja do mniej inwazyjnego oczyszczania, którą stosuję zwykle rano. Musimy pamiętać, że oczyszczające żele do cery trądzikowej w dłuższej perspektywie czasu wysuszają skórę, więc ja również stosuję je zamiennie z nawilżającymi. Jestem również zwolenniczką stosowania kosmetyków z filtrem przeciwsłonecznym, szczególny nacisk kładę na nie w sezonie wiosenno-letnim, kiedy słońce operuje wysoko i bardzo mocno. I o ile zimą wystarczy, że kosmetyk kolorowy, np. podkład będzie posiadał filtr, o tyle latem stawiam na krem ochronny z filtrem minimum 30 SPF, a nawet 50+. Bardzo cieszy mnie fakt, że koncerny farmaceutyczne coraz częściej wychodzą z inicjatywą tworzenia kosmetyków kolorowych, które dodatkowo posiadają filtry przeciwsłoneczne i chronią naszą skórę przez promieniowaniem.

Nie wyobrażam sobie również pielęgnacji twarzy bez odrębnego kremu skierowanego do pielęgnacji okolic oczu. Nie należę do tej grupy osób, które twierdzą, że do pielęgnacji okolic oczu można wykorzystać krem do twarzy, który aktualnie stosujemy. Możemy. Ale ja wychodzę z założenia, że okolice oczu to bardzo wrażliwa strefa, gdzie łatwo o podrażnienia, a receptury kosmetyków do jej pielęgnacji są odpowiednio do takich warunków przygotowane. Od kilku lat na stałe wprowadziłam do swojej pielęgnacji kosmetyki typu serum – biorąc pod uwagę upływ czasu staram się działać przeciwzmarszczkowo i antyrodnikowo, często zatem sięgam po serum z witaminą C, która działa na wielu płaszczyznach. Od niedawna wprowadzam również do swojej pielęgnacji kosmetyki z retinolem, który stoi na straży młodości i działa przeciwstarzeniowo.

O całej pielęgnacji, wyborach około-pielęgnacyjnych mogłabym pisać bardzo długo, ale kończąc chciałbym podkreślić, że najważniejsza jest rozwaga i obserwacja własnej skóry. Tylko wtedy jesteśmy w stanie dobrze dobrać kosmetyki odpowiednie dla naszej cery, które pomogą w potrzebie i pozwolą z niej wydobyć naturalne piękno.
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger