października 20, 2017

Oczyszczające pianki do twarzy Made in Sephora

Lubię kosmetyki marki własnej Sephora. Zdecydowanie częściej sięgam po kosmetyki pielęgnacyjne aniżeli do makijażu, choć w tej drugiej kategorii również mam swoich faworytów. Np. wypalany puder kompaktowy służy mi niezmiennie od kilku miesięcy i uważam, że to jeden z najlepszych pudrów jakie miałam. Chwalę sobie bardzo pomadki w płynie, latem brązery (co sezon mnie zaskakują nowością) i maskarę Outrageous Curl. Z pielęgnacji natomiast nałogowo korzystam z żeli pod prysznic, zimą lubię bogate balsamy do ciała, ale najczęściej jednak sięgam po kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Kremy do demakijażu i peelingu są super - w ubiegłym miesiącu pojawił się na moim blogu dedykowany dla nich wpis [klik] - podobnie jak niesamowicie skuteczny płyn dwufazowy i micelarny, które polecam już od dawna. Niestety wśród poznanych kosmetyków pielęgnacyjnych pojawiły się na mojej półce kosmetyki, po które ponowie już nie sięgnę. I to nawet nie dlatego, że brakuje im skuteczności, ale przede wszystkim dlatego, że nie zaiskrzyło między nami przy pierwszym kontakcie i stan ten niezmiennie się utrzymuje.

SEPHORA

Umknęło mi kiedy dokładnie Sephora wprowadziła je do swojej oferty, trafiły do mnie właściwie przypadkiem (jak zdecydowana większość kosmetyków kiedy wchodzę do Sephory aby popatrzeć, powąchać i zobaczyć z bliska kosmetyki, które mnie interesują ;) a te pianki zwyczajnie rzuciły mi się w oczy. Do wyboru mamy dwa produkty: piankę oczyszczającą z ekstraktem z glinki ghassoul oraz oczyszczający olejek w piance z ekstraktem z miodu akacjowego. Obydwie o pojemności 150ml w metalowych opakowaniach, które wyglądem bardziej przypominają mi dezodoranty niż produkty do oczyszczania twarzy, ale zdecydowanie fajnie się prezentują - podoba mi się ich szata graficzna.

pianka do twarzy
oczyszczanie twarzy

Oczyszczający olejek w piance z ekstraktem z miodu akacjowego to produkt, który według deklaracji powinien skutecznie i delikatnie usuwać makijaż twarzy, zanieczyszczenia i nadmiar sebum a dzięki bogatemu w składniki odżywcze, witaminy i minerały miodowi akacjowemu ma pielęgnować i odżywiać skórę. 
W kwestii oczyszczania skóry pianka ta sprawdza się, ale nie do końca zgodzę się z faktem, że formuła pianki podczas masażu zmienia się w odżywczy olejek, ponieważ z moich doświadczeń wynika, że tak nie jest. Pianka jest bardzo lekka, ledwie wyczulana po uwolnieniu na dłoń a z chwilą kontaktu ze skórą i lekkim masażem znika całkowicie pozostawiając po sobie... no właśnie, olejek to z pewnością nie jest. A jeśli już pokuszę się o nazewnictwo olejek, to w bardzo rozwodnionej wersji - odnoszę wręcz wrażenie, że na skórze nie pozostaje nic co miałoby ją oczyścić. Nawet jeśli zastosuję ponowną aplikację, to sytuacja się powtarza. Ta pianka zwyczajnie znika, a fakt, że mam ochotę ciągle jej dokładać stawia ją na poziomie mało wydajnej. Po kilkunastokrotnej aplikacji nie wiem ile jej zostało, ponieważ opakowanie nie pozwala na kontrolę zużycia, ale biorąc pod uwagę, że jest zdecydowanie lżejsze to obstawiam, że niewiele. Duży plus daję za bardzo przyjemny miodowy zapach! 

Made in Sephora

Zdecydowanie lepiej sprawdza się u mnie pianka z ekstraktem z glinki ghassoul i w tym przypadku rzeczywiście mamy do czynienia z pianką, która aż do zmycia pozostaje na skórze. Zawartość glinki wykazującej działanie absorbujące i oczyszczające sprawia, że fajnie i skutecznie oczyszcza skórę pozostawiając ją świeżą i bez efektu ściągnięcia. W odróżnieniu od poprzedniczki tutaj mam pewność, że moja skóra jest czysta, choć trochę niepokoi mnie matowy film, który pozostawia na skórze. Jestem daleka w porównaniu efektu jaki daje ta pianka niemalże do pianki oczyszczającej GlamGlow (na takie porównanie trafiłam w opiniach o produkcie na stronie Sephora), ponieważ efekt moim zdaniem jest nieporównywalny. O piance GlamGlow napiszę niebawem, ale jeśli ją znasz, to zapewne wiesz, że to oczyszczenie skóry w wersji level hard w pozytywnym znaczeniu a w przypadku pianki Sephora jest w porządku ale z naciskiem na soft
   
pielęgnacja twarzy

Obydwie pianki łatwo spłukują się z twarzy, żadna nie spowodowała na mojej skórze niepożądanych efektów, podrażnień czy wysypu niedoskonałości, ale jeśli o mnie chodzi - to zdecydowanie wolę kremy do demakijażu marki własnej Sephora. Po olejek w piance sięgam - chociaż coraz radziej - w porannej pielęgnacji, natomiast pianka z glinką znajduje u mnie zastosowanie wieczorem. Bardzo lubię pianki do mycia twarzy, ale znam zdecydowanie lepsze, więc powrotu do nich nie planuję.

Jestem ciekawa czy znasz te pianki - daj znać co o nich myślisz.

Pozdrawiam ciepło, Agnieszka

Copyright © 2017 Kosmetyki z Mojej Półki