23 marca 2017

Nowy produkt w linii ALGORITHM | Krem-żel pod oczy Dr Irena Eris

Cenię sobie produkty naszej rodzimej marki Dr Irena Eris. U mnie się sprawdzają i chętnie poznaję kolejne pozycje a jedną z moich ulubionych linii kosmetycznych marki jest ALGORITHM. To innowacyjna seria kosmetyków przeciwzmarszczkowych, dedykowana kobietom powyżej 40 roku życia, wykorzystująca naturalne bogactwo mórz i najnowocześniejsze osiągnięcia biotechnologiczne. Kosmetyki z tej linii posiadają opracowaną przez ekspertów z Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris unikalną technologię opatrzoną nazwą Reproductive Cell Technology™, która pobudza skórę do radykalnej regeneracji i zwalcza oznaki jej starzenia. I choć w metryce brakuje mi jeszcze kilku lat do przekroczenia magicznej czterdziestki, to pielęgnację kosmetykami ALGORITHM moja skóra bardzo lubi.

Algorithm

Nie wiem kiedy - choć podejrzewam, że stosunkowo niedawno - obok serum, maseczki do twarzy oraz kremów do pielęgnacji dziennej i nocnej Algorithm pojawił się krem-żel pod oczy. Z pewnością nie był dostępny od daty premiery tej linii, ponieważ byłam nią zainteresowana właściwie od samego początku i niejednokrotnie spoglądałam na te kosmetyki w drogerii, a poza tym, formuły przeciwzmarszczkowych kremów pielęgnacyjnych do twarzy tej serii są opracowane tak, aby bez przeszkód móc je aplikować nawet pod oczy. Mimo wszystko marka postanowiła wprowadzić dedykowany tej okolicy krem-żel a ja jestem tym faktem bardzo usatysfakcjonowana.   

Dr Irena Eris

Wypełniający Zmarszczki Krem-Żel pod oczy to wyjątkowe rozwiązanie kosmetyczne, które przywraca młodość skóry wokół oczu oraz sprawia, że spojrzenie odzyskuje świeżość. Zawarty w kremie nowoczesny i wyjątkowo skuteczny Lipofiller zmniejsza widoczność zmarszczek wokół oczu, spłycając je aż do 21% już po 4 tygodniach stosowania. Regularne stosowanie kremu poprawia napięcie i wygładzenie skóry oraz redukuje cienie pod oczami (61%).

Krem-żel pod oczy ALGORITHM  to moim zdaniem doskonała propozycja dla wszystkich tych, którzy szukają kosmetyku odświeżającego i pobudzającego spojrzenie o poranku. Chłodzi i odświeża nawet bez przechowywania go w lodówce, a dzięki lekkiej i aksamitnej konsystencji bardzo przyjemnie się aplikuje, szybko wchłania i stanowi świetną bazę pod makijaż. Doskonale nawilża, lekko napina i wygładza okolice wokół oczu. Pomimo, że nie podsiada żadnych drobinek odbijających światło i korygujących koloryt skóry, to pozostawia ją promienną i rozświetloną. Nie posiada w składzie związków zapachowych, jest zatem praktycznie bezzapachowy więc posiadaczki wrażliwych okolic oczu powinni być tym faktem usatysfakcjonowane, ja jednak znając zapach towarzyszący produktom całej linii żałuję, że ten krem go nie posiada. Mimo wszystko rozumiem, że dedykowany jest do okolic oczu, więc producent zadbał o zminimalizowanie podrażnień do minimum, jeśli nawet nie do zera. Krem dedykowany jest zarówno w pielęgnacji dziennej, jak i nocnej - z racji jego świetnych właściwości odświeżających ja najchętniej sięgam po niego o poranku. Ten krem posiada to, czego zabrakło mi w tym kremie ---> KLIK.  

pielęgnacja twarzy
pielęgnacja okolic oczu

Na uwagę i szacunek z mojej strony zasługuje również piękna szata graficzna. Mały szklany słoiczek w turkusowym kolorze ze srebrną klasyczną nakrętką, ale również z dodatkowym zabezpieczeniem wewnątrz - plastikową membraną, która zabezpiecza produkt przed niekontrolowanym wydobyciem się, np. podczas podróży. Jak w większości przypadków, tak i w tym, otrzymujemy 15ml produktu, na którego zużycie mamy - i tutaj moje wielkie zaskoczenie - tylko 3 miesiące. Co to oznacza? Producent daje nam do zrozumienia, że składniki aktywne tego produktu działają z założenia tylko przez 3 m-ce. Przyznajcie sami, że to wyjątkowo krótko biorąc pod uwagę, że nie jest to krem o naturalnym czy organicznym składzie. Dla mnie jest to niewątpliwie plus tego produktu. Jego cenę na poziomie 70-85zł (w cenie regularnej) pozostawiam do indywidualnej oceny - dla mnie jest do zaakceptowania.
  
Holistic Club

Produkt dostępny w sklepie internetowym Producenta, w wiodących drogeriach lub możliwy do zdobycia w Strefie Prezentów dla klubowiczów programu Dr Irena Eris Holistic Club, do uczestnictwa w którym zachęcam.

Dostaję czasem pytania (głównie na moim profilu Instagram) gdzie można kupić magazyn Sense of Beauty, który tam pokazuję? Otóż kupić go nie można - a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo - natomiast można właśnie w klubie zamówić jego prenumeratę. To magazyn o wyjątkowej szacie graficznej, wydany luksusowo i jeden z niewielu, których nie pozbywam się po przeczytaniu. Aby zamówić roczną prenumeratę magazynu wystarczy posiadać na swoim klubowym koncie 300 punktów, które otrzymuje się za rejestrację kuponów dostępnych wewnątrz opakowań kosmetyków Dr Irena Eris. Dla przykładu, za zakup recenzowanego przeze mnie w tym wpisie kremu pod oczy Algorithm otrzymacie 100 punktów. Jeśli jesteście zainteresowani innymi kalkulacjami puntów, to znajdziecie je w sklepie internetowym producenta, tam przy każdym produkcie podana jest liczba punktów, które otrzymacie przy jego zakupie. W Strefie Prezentów możecie wymieniać punkty nie tylko na kosmetyki, ale również przydatne gadżety i vouchery, po szczegóły odsyłam do klubu Holistic Club. To wyjątkowe miejsce w sieci, z którym z pewnością zaprzyjaźnią się sympatycy produktów i usług Dr Irena Eris. Ja uczestniczę w klubie od niespełna dwóch lat, więc jeśli macie dodatkowe pytania odnośnie jego funkcjonowania śmiało zadajcie je w komentarzu pod tym wpisem.

A wracając do kremu pod oczy ALGORITHM - oczywiście polecam!

Lubicie kosmetyki Dr Irena Eris?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Czytaj dalej »

20 marca 2017

Trzecie urodziny bloga Kosmetyki z Mojej Półki | KONKURS !!!

Tak, to właśnie 20 marca, w przeddzień rozpoczęcia kalendarzowej wiosny trzy lata temu opublikowałam pierwszy post na blogu.WOW, cóż to były za emocje! Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że właśnie stworzyłam miejsce, do którego będę codziennie wracała, które będzie wywoływało uśmiech na twarzy i za którym będę tęskniła. To dla mnie BARDZO WAŻNE MIEJSCE! A Moi CZYTELNICY są NAJFAJNIEJSI NA ŚWIECIE, więc zasługują w dniu rocznicy założenia bloga na fajne nagrody!!!

konkurs

Skoro to trzecie urodziny, to mam trzy nagrody dla trzech osób. Trzy paletki Smashbox Cover Shot: Matte, Golden Hour i Smoky. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy czytelnicy mojego bloga należą do jego obserwatorów, więc aby było sprawiedliwie jedna paletka do wygrania tutaj na blogu, wersja Matte, druga na Fun Page'u bloga na Facebook'u, wersja Golden Hour i trzecia dla obserwatorów na profilu Instagram, wersja Smoky Eye. Oczywiście możesz wziąć udział we wszystkich trzech konkursach i tym samym zwiększyć swoje szanse na wygraną - warunki są łatwe i możliwe do spełnienia.

Skoro jesteśmy na blogu, to tutaj możesz wygrać paletkę w wersji matowej. Co trzeba zrobić?
  1. Obserwuj bloga poprzez gadżet "Obserwatorzy" - znajdziesz go na pasku bocznym po prawej stronie, u mnie zatytułowany "Stali Czytelnicy".
  2. W komentarzu pod tym wpisem odpowiedz na pytanie: Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do makijażu oczu? (nie musisz uzasadniać, możesz jeśli chcesz). Dla ułatwienia - dla mnie - napisz również pod jakim nickiem obserwujesz blog.
  3. Na zgłoszenia czekam do 3 kwietnia 2017r. do północy.
  4. Wyniki ukażą się w tym wpisie (jako EDIT) w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
  5. Nagrodę wysyłam na terenie Polski.
Równolegle trwają konkursy na:
  • Facebook, do wygrania paletka w wersji Golden Hour, tutaj --> KLIK
  • Instagram, do wygrania paletka w wersji Smoky Eye, tutaj --> KLIK
Powodzenia!

EDIT 10/04/2017 - WYNIKI KONKURSU !

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie. Zgodnie z założeniami do wygrania były 3 paletki do makijażu: jedna na blogu, druga na Fun Page'u Facebook, a trzecia na profilu Instagram. Zgłoszeń było bardzo wiele, wyłonienie zwycięzców zatem nie było łatwe :)

Paletki wygrywają:

BLOG - Inga B
FACEBOOK: Barbara Piotrowska
INSTAGRAM: @serenitka

Gratuluję! Czekam na adresy do wysyłki przez trzy dni. Proszę o wysłanie danych mejlem na mój blogowy adres kosmetykizmojejpolki@gmail.com, w tytule wiadomości proszę o wpisanie "wygrana w konkursie 3 urodziny bloga". 

Czytaj dalej »

10 marca 2017

Moje S.O.S. | Balsam do ciała z masłem shea | ORGANIQUE

Są takie kosmetyki, do których bardzo chętnie wracam - traktuję je jako S.O.S i kiedy się kończą to nie tylko z przyjemnością ale również z wewnętrzną potrzebą kupuję ponownie. Takim kosmetykiem jest niewątpliwie bogaty balsam do ciała z masłem shea naszej rodzimej marki ORGANIQUE. W jej asortymencie występuje wiele wersji zapachowych tego balsamu, jednak ich wspólnym mianownikiem jest - z mojego punktu widzenia - taka sama skuteczność. Dotychczas miałam mleczną wersję zapachową oraz truskawkę z guawą i z tych dwóch zdecydowanie mleczny zapach lepiej do mnie przemawiał, ale to co stworzyła marka w ramach ostatniego rytuału jakim jest Czarna Orchidea przeszło moje najśmielsze oczekiwania - dla mnie ta wersja zapachowa jest doskonała! 

Organique

Balsamy ORGANIQUE wzbogacone zostały w naturalne składniki aktywne, dzięki czemu nawilżenie skóry nie jest tylko chwilowe. Producent kieruje produkt do pielęgnacji skóry suchej, szorstkiej i podrażnionej gwarantując ukojenie i odżywienie. I słowa dotrzymuje! Patrząc na skład balsamu wcale nie dziwi mnie fakt, że takie deklaracje padają, ponieważ formuła tego produktu została tak świetnie opracowana, że ryzyko niepowodzenia w tym przypadku jest właściwie zminimalizowane bądź nawet równe zeru. W zdecydowanej większości balsamów do ciała jakie poznałam składnikiem bazowym jest woda, bardzo rzadko, ale jednak czasem naturalny olej, który również jest pożądanym w tego rodzaju produktach. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że balsamy ORGANIQUE oparte są na naturalnych składnikach (w 98%), nie znajdziesz w nich parafiny i jej pochodnych. Znajdziesz jednak, i to już na pierwszym miejscu w składzie jako baza masło shea - to ono w dużej mierze jest gwarantem skuteczności balsamu. Masło shea to źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin A, E, F, fitosteroli i kwasu cynamonowego, to naturalny filtr UV. Ze względu na skład powinowaty do warstwy lipidowej naskórka i pomimo gęstej, odżywczej konsystencji, jest bardzo dobrze tolerowane nawet przez tłustą skórę. Masło regeneruje, łagodzi podrażnienia, zapobiega łuszczeniu i odparowywaniu wody z naskórka, stanowi zatem naturalną barierę ochronną przed czynnikami zewnętrznymi. 
  
pielęgnacja ciała

Oprócz świetnej podstawy balsamu, w jego składzie znajdziesz również naturalne składniki, które dopełniają całości, wykazujące silne działanie wygładzające, odżywcze i regenerujące, zapobiegające nadmiernemu przesuszeniu naskórka, pomagające w jego regeneracji oraz przeciwdziałające procesom starzenia, m.in. wosk pszczeli, olej z pestek winogron, awokado czy sojowy. Zupełnie nie przeszkadza mi, że w balsamie zawarte są związki zapachowe, ponieważ występują w składzie za wyżej wymienionymi składnikami aktywnymi, a ich zadaniem jest nadanie produktowi ... magii. Bo zapach balsamu czarna orchidea jest magiczny, sensualny i zniewalający! Jest bardzo kobiecy i bardzo luksusowy! Jest spełnieniem o kosmetyku niebywale skutecznym, którego aromat uzależnia i sprawia, że codzienna pielęgnacja staje się wyjątkową chwilą tylko dla siebie.

balsam do ciała

Pierwsze spotkanie z balsamem było zaskoczeniem. No bo jak to? Balsam, którego nie można nabrać na palce? Posiada mocno zbitą konsystencję i dopiero w kontakcie ze skórą przyjmuje olejową formułę. Ja sobie pomagam szpatułką, nabieram z opakowania (swoją drogą to również dobrze przemyślanego, klasyczny ale z plastikowego tworzywa słoiczek zakończony metalową nakrętką) niewielką ilość, ogrzewam w dłoniach i dopiero wówczas aplikuję na poszczególne partie skóry. Bo nie codziennie aplikuję go na całe ciało, ale jeśli już ma to miejsce to skóra po jego aplikacji jest bardzo miękka, gładka a jej nawilżenie wzrasta niemalże natychmiast. Idealnie zmiękcza naskórek łokci, kolan czy stóp, często aplikuję go również na skórki wokół paznokci, które natychmiast wygładza i przywraca im odpowiedni wygląd. Pewnego razu trafiliśmy na nadbałtycki hotel, w którym basen wypełniony był mocno chlorowaną wodą - balsam ORGANIQUE ratował naszą skórę. To chyba właśnie wtedy wybił się na prowadzenie w moim rankingu.
  
kosmetyki naturalne

To moje S.O.S., kosmetyk wielofunkcyjny, który powinien zagościć w pielęgnacji nie tylko kobiety, zapachów do wyboru jest wiele, oprócz wspomnianych przeze mnie znajdziesz również żurawinę, magnolię, piwonię z różą, pomarańczę z chili, mango, białe piżmo... nie zapomnij o czarnej orchidei - genialny!

Balsamy występują w dwóch pojemnościach 100 i 200ml, ich koszt to analogicznie 34,90 i 64,90zł. I pomimo, że nie należą do najtańszych, to wierz mi, że to dobrze wydane pieniądze. Ja sięgam po wersje 100ml - wydaje się, że to mała pojemność, ale dzięki temu, że są bardzo wydajne takie pojemność wystarcza mi nawet na pół roku (zakładając jak wyżej - nie aplikuję go codziennie). Polecam!

Znasz? Masz swoje S.O.S. do pielęgnacji ciała, po które sięgasz?

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

3 marca 2017

H2O infuzyjne płatki S.O.S. pod oczy | Yonelle

Płatki pod oczy to fantastyczny kosmetyk, po którego sięgam od ponad roku regularnie. Ktoś, kto je wymyślił wiedział co robi, bo jeśli się ich raz spróbuje, to ciężko zrezygnować. Są bardziej skoncentrowane od kremów pod oczy, działają zatem intensywniej i choć efekt przy jednorazowym użyciu nie jest długotrwały, to jednak warto po nie sięgać. Ich działanie można porównać z działaniem maseczek - efekt jest natychmiastowy. W zależności od rodzaju zawartych w nich składników aktywnych (kwas hialuronowy, peptydy, witamina C, kolagen, wyciągi roślinne) nawilżają skórę, wygładzają, napinają, likwidują zmęczenie a często opuchnięcia. Z reguły korzystam z nich przynajmniej raz w tygodniu i wówczas efekty utrzymują się w czasie ale nawet jednorazowe użycie, np. przed wielkim wyjściem jest wskazane, ponieważ taki zabieg nawilży i ujędrni skórę pod oczami. Obecnie na rynku występuje ich wiele a ja z przyjemnością odkrywam kolejne. Dotychczas korzystałam z płatków dostępnych w każdej drogerii, najczęściej hydrożelowych, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i w przypływie euforii postawiłam na H2O infuzyjne płatki S.O.S. pod oczy Yonelle. Czy warto inwestować? Moim zdaniem tak!

pielęgnacja twarzy

Okazuje się, że oprócz składników aktywnych, którymi nasączone są płatki duże znaczenie ma materiał, z którego są wykonane. Płatki Yonelle w odróżnieniu od hydrożelowych wykonane zostały z cienkiego materiału z biowłókien pochodzenia naturalnego, który producent definiuje jako "trójwymiarowa siateczka bio-włókienek" wykorzystywana również w procedurach medycznych. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej przylegają do skóry i nie przemieszczają się w trakcie zabiegu. Ponadto pozytywnie zaskoczył mnie ich kształt - niby podobna "łódeczka" ale zdecydowanie lepiej wyprofilowana, obejmująca całą dolną powiekę łącznie z obszarem powstawania tzw. "kurzych łapek". Na plus również opakowanie - wewnątrz płatki umieszczone są w wyprofilowanej względem nich formie, co powoduje stabilność i brak przemieszczania się wewnątrz opakowania.     

pielęgnacja okolic oczu

Co istotne, płatki dodatkowo zabezpieczone są z każdej strony warstwą ochronną, którą należy zdjąć przed aplikacją na skórę. Najpierw usuwamy warstwę z jednej strony, starannie przyklejamy płatek pod okiem i ostrożnie, tak aby się nie odkleił, usuwamy zewnętrzną warstwę ochronną. Po usunięciu obydwu warstw, to co pozostaje, to cienka siateczka maksymalnie wypełniona substancjami aktywnymi: 3 peptydy, kwas hialuronowy i alginowy. Priorytet marki Yonelle to poprawa skuteczności działania kosmetyków dzięki zwiększeniu wnikania w skórę substancji aktywnych, stąd infuzyjne płatki pod oczy wyposażone zostały w innowacyjny system nawadniania skóry, który producent nazywa "zasadzką na wodę".
Innowacyjny system nawadniania skóry, złożony z 11 biologicznie czynnych składników i 6 różnych form kwasu hialuronowego. Infuzyjnie "zwabione" cząsteczki H2O zostają uwięzione w skórze jak w pułapce bez wyjścia, stanowiąc źródło życia dla komórek. Nawilżenie naskórka może wzrastać nawet dwukrotnie i długo się utrzymywać dzięki kompensowaniu powszechnie występującego deficytu witaminy D w skórze.

płatki pod oczy

Płatki Yonelle działają rewelacyjnie! Spektakularnie nawilżają, usuwają oznaki zmęczenia, wygładzają, napinają i rozjaśniają skórę. Polecane jako dwutygodniowa, intensywna kuracja anti-aging lub jednorazowy zabieg "przed wyjściem".
Kolejna kwestia przemawiająca za tym, że mamy do czynienia z produktem profesjonalnym i innowacyjnym to fakt, że płatki są bardzo mocno nasączone, wręcz pływają w płynnym produkcie. Moim zdaniem taka ilość z powodzeniem wystarczyłaby na dwie aplikacje. Producent zaleca aplikację płatków na 15-20 minut a pozostały nadmiar wklepać w skórę. W rzeczywistości w opakowaniu pozostaje tyle płynu, że w czasie pozostawania płatków na skórze można przynajmniej dwukrotnie aplikować płynne serum na płatek - a i tak go jeszcze pozostanie. Co wówczas robię? Pozostałość aplikuję na szyję i dekolt. 
 
Yonelle

Pierwsze użycie płatków pod oczy Yonelle diametralnie zmienia obraz dotychczasowej tego typu pielęgnacji. Żadne płatki pod oczy, które miałam dotychczas nie były tak skuteczne, a zarazem przyjemne w aplikacji, jak te. To kolejny produkt marki, który poprzeczkę stawia bardzo wysoko!

Znasz? Jeśli nie, to ja polecam!

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger