30 sierpnia 2016

Nowe LOVE ♥ BIOLOVE | KONKURS!!!

Z nieukrywaną przyjemnością rozkoszuję się pielęgnacją ciała naturalnymi kosmetykami. Uwielbiam je za cudowne zapachy, składy przyjemne dla skóry i wymierne efekty jakie uzyskuję. Ciągle odkrywam nowe marki, nowe zapachy, nowe formuły i ... nie ma co ukrywać - polskie naturalne kosmetyki mają się bardzo dobrze! Od kilku miesięcy - z małymi przerwami - ekscytujące doznania i uniesienia w harmonii z naturą dostarczają mi naturalne kosmetyki BIOLOVE. Jeśli miałaś/eś przyjemność zajrzenia do sieci sklepów Kontigo, to trudno było Ci przejść obojętnie obok tych kosmetyków, prawda? Ja też tak mam, ba, ja nawet wchodzę do Kontigo właściwie tylko po to aby wyjść z nowym zapachem Biolove. Bo kosmetyki Biolove to dla mnie - poza oczywiście za świetnym działaniem - cudowne, w pełni urzekające zapachy.  

krem do rąk

Niestety, kosmetyki te dostępne są tylko w Kontigo. Albo stety - w końcu każda drogeria/perfumeria posiada w swojej ofercie produkty na wyłączność. Biolove to produkty stworzone w 100% z naturalnych składników, to nawilżająca kąpiel i aromatyczne odprężenie, to perfekcyjne złuszczanie, głębokie nawilżenie, to pielęgnacja skóry wzbogacona o odżywcze oleje pochodzące z najdalszych zakątków świata i wreszcie uczta dla zmysłów i ciała. Jeśli mnie zapytasz, co polecam? to odpowiem, że wszystko - oczywiście pod warunkiem, że akceptujesz dany zapach. Poznałam właściwie już każdy rodzaj produktu poza świecami do masażu, ale ale - nadchodzi jesienna aura, więc z pewnością poznam i te cuda. Jeśli nie dane Ci było poznać kosmetyków Biolove, a masz na to ochotę, to zostań do końca wpisu, ponieważ mam dla jednego z moich Czytelników niespodziankę :)

peeling do rąk

Zanim jednak niespodzianka, to opowiem Ci o dwóch kosmetykach, od których wszystko się zaczęło. Tzn. wszystko zaczęło się od wejścia do Kontigo, ale jak tylko zobaczyłam drewnianą wystawę z kosmetykami Biolove od razu widziałam, że są naturalne, pięknie pachnące i powalą mnie na kolana. W tym konkretnym przypadku intuicja mnie nie myliła. Od razu chciałam wszystko, ale oprócz intuicji odezwał się we mnie też rozsądek, który nakazał wstrzemięźliwość. Wtedy wyszłam tylko z dwoma kosmetykami - właśnie tymi, o których zaraz Ci opowiem - ale oczywiście od tamtego czasu baaaardzo wiele się zmieniło i zapewne domyślasz się, że to był tylko początek... A bohaterami dzisiejszego wpisu są peeling i krem do rąk z serii malinowej.

pielęgnacja dłoni

Peeling do rąk to produkt, bez którego nie wyobrażam sobie już pielęgnacji tej strefy. Z moich doświadczeń wynika, że żaden krem nie odżywi i nie zregeneruje skóry dłoni podatnej na zewnętrzne czynniki jeśli uprzednio nie złuszczymy martwego naskórka. Peeling Biolove złuszcza martwy naskórek zapewniając dodatkowo miękką i gładką skórę. Masa peelingowa to prosta formuła, w której cukier zatopiony został w maśle shea, oleju kokosowym, migdałowym i oleju z nasion róży rdzawej. Naturalna witamina E i związki zapachowe wieńczą dzieło.
Masa peelingowa w opakowaniu jest zbita i nie doświadczysz w niej płynnych olejów. Dopiero z chwilą wydobycia jej z opakowania, pod wpływem pocierania dłońmi zamienia się w olejową powłokę z mocno wyraźnymi kryształkami cukru, które doskonale peelingują skórę. Najlepsze efekty uzyskuję aplikując peeling na suche dłonie, a po masażu nim spłukuję je tylko wodą. Na dłoniach pozostaje wówczas bardzo lekki i niewidoczny film, ale to co zaskakujące skóra dłoni w ogóle się nie lepi, jest wręcz matowa, niebywale gładka i miękka.
Peeling jest bardzo wydajny, w opakowaniu znajdziesz 100 ml a kosztuje około 12-15 zł.
     
Biolove

Wieczorny peeling uzupełniam kremem do rąk, który również jest świetny. Pozostawia powłokę, więc u mnie wpisuje się w wieczorną pielęgnację, sprawia, że po przebudzeniu dłonie są odżywione i zregenerowane. Wysoko w składzie naturalne emolienty dbają o to aby skórę nie tylko nawilżyć ale również natłuścić, dzięki czemu zapobiegają wyparowywaniu wody z naskórka. Szkoda, że zapach malinowy trochę zeszedł na dalszy plan, jest wyczuwalny bardzo delikatnie i gdzieś w oddali (podobnie jak w przypadku peelingu), ale działanie tego kremu w 100% to rekompensuje. 75 ml kremu kosztuje ok. 10 zł.
Zastanawia mnie również nazewnictwo Raspberry - no bo malin pod żadną postacią ja nie zauważyłam w składzie. Szczegół, prawda? Może w związkach zapachowych, ale wyczuwalnie zapach malin jest bardzo ulotny.

Skład peelingu (INCI): Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Seed Oil, Pyrus Amygdalus Dulcis Oil, Rosa Moschata Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum, Carmine, Benzyl Salicylate, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.

Skład kremu (INCI): Aqua, Caprylic / Capric Triglyceride, Glycine Soja Oil, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate, Panthenol, Cetyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Banzyl Salicylate, Limonene, Linalool, Citronellol, Citral, Geraniol.


Mimo wszystko, przygodę z kosmetykami Biolove uważam za bardzo udaną i z pewnością będę ją kontynuowała. Ten duet w działaniu jest bardzo dobry i to jest dla mnie najważniejsze. Poza nimi bardzo lubię sole, kule i żele do kąpieli oraz musy do ciała, które gdyby było to możliwe, jadłabym łyżkami. Jeśli zatem też masz ochotę na pachnącą pielęgnację z Biolove to zapraszam Cię do konkursu, w którym do wygrania jest zestaw kosmetyków Biolove, w skład którego wchodzą:
  • Peeling do ciała kokosowy
  • Żel pod prysznic mleko i miód
  • Mus do ciała borówka
  • Krem do rąk malinowy
  • Półkule do kąpieli pomarańcza z wanilią

Zasady są bardzo proste. Obserwujesz mojego bloga poprzez gadżet Obserwatorzy, odpowiadasz na pytanie otwarte: Za co lubisz produkty naturalne? i pozostawiasz namiar na siebie, adres e-mail poprzez który poinformuję Cię o wygranej. Proste, prawda? Będzie mi miło jeśli udostępnisz informację o konkursie w dowolnej formie, nie jest to jednak warunek konieczny.
Konkurs trwa od dzisiaj 30 sierpnia 2016r. do 12 września 2016r. Tym razem "trzynastka" okaże się szczęśliwa, ponieważ 13 września 2016r. ogłoszę wyniki konkursu pod TYM wpisem. Zestaw kosmetyków wysyłam ja, tylko na terenie Polski. Powodzenia!

Znacie kosmetyki Biolove?



EDIT: WYNIKI KONKURSU z BIOLOVE

Konkurs wygrywa AGNES

"Lubię kosmetyki naturalne, bo z natury dają nam to co najlepsze. Mogą się nie sprawdzać, ale poważnie nie szkodzą. A moja skóra bardzo się z nimi lubi. Poza tym naturalne dodatki, barwniki i aromaty, lepiej oddziałują na nasze zmysły uprzyjemniając ich używanie."

Gratuluję :)
Czytaj dalej »

29 sierpnia 2016

Na ratunek podrażnieniom i zaczerwienieniom | Antirougeurs CALM Eau Thermale Avene

Chciałabym posiadać cerę normalną i bez skazy. Ty też? Zapewne tak. Kto by nie chciał? Niestety ile kobiet, tyle problemów z cerą. No bo nawet wtedy, kiedy jest idealnie potrafimy znaleźć "coś", co wymaga poprawy. Problemy cer trądzikowych, wrażliwych, naczynkowych dotykają jeśli nie nas bezpośrednio, to naszego bliskiego otoczenia. Często w praktyce okazuje się, że np. cera tłusta nie jest tylko tłustą, ale również wrażliwą i podatną na zaczerwienienia. Tak jest w moim przypadku, moja cera z natury jest tłusta i wydawać by się mogło, że powinna być "gruba", to jednak na skutek przede wszystkim kuracji i pielęgnacji przeciwtrądzikowej, wykazuje tendencję do zaczerwienień i siłą rzeczy muszę ją traktować tak, jak tego oczekuje - na mojej półce występują zatem nie tylko kosmetyki przeciwtrądzikowe ale również nawilżające i łagodzące. W dzisiejszym wpisie skupię się jednak na "Jaśnie Pani" naczynkowej, która bywa kapryśna jak żadna inna cera i wymaga szczególnej troski i opieki. 

Eau Thermale Avene

Problemy cery naczynkowej zaczynają się wtedy, gdy naczynka na skórze zamiast kurczyć się i rozkurczać we właściwym tempie, z różnych, często trudnych do zdiagnozowania powodów czynią to za wolno. Skóra wówczas staje się zaczerwieniona, a rumień nie chce z niej znikać. Bardzo często mówi się, że cera naczynkowa posiada uwarunkowania genetyczne - tak, jeśli Twoi rodzice borykają się z takimi problemami, to możesz mieć szczęście (lub nieszczęście) graniczące nawet z pewnością, że Ciebie ta przypadłość też spotka. Nie jest to jednak jedyny czynnik prowadzący do naczynkowych zmian na skórze. Coraz częściej zdarza się, że tego rodzaju problemy mają również osoby, których natura obdarzyła wrażliwym usposobieniem, ich skóra jest cienka i często odczuwają oni fizjologiczne zmiany zaczerwienienia skóry pod wpływem nie tylko zanieczyszczenia środowiska, ale również jego zmiany, a nawet stresu czy krytyki. Zaczerwienienia są również częstym powikłaniem wszelkich zabiegów z zakresu medycyny estetycznej, czy chociażby mój przypadek, kiedy skóra poddawana w sposób ciągły dermatologicznymi lekami, niejednokrotnie kwasami reaguje zaczerwienieniem. Właściwa pielęgnacja takiej skóry na pewno nie usunie rozszerzonych już naczynek (można zamknąć je tylko w salonie kosmetycznym lub u dermatologa) ale z pewnością ją ukoi i pomoże w zniwelowaniu zaczerwienień. Im szybciej zaczniemy stosować produkty zawierające składniki uszczelniające naczynka tym lepiej, ponieważ wzmacniając je mamy szanse zatrzymać ten niekorzystny proces, zapobiec rozszerzaniu się ich i wzmocnić skórę.

Avene

Dobór kosmetyków pielęgnacyjnych do cery naczynkowej pełni kluczową rolę. Produkty te w efekcie powinny wykazywać działanie łagodzące, kojące, powinny być delikatne a przy tym skuteczne. Ja ufam dermokosmetykom i często je polecam. I tak też będzie również w tym przypadku, ponieważ chciałabym zwrócić uwagę na serię do pielęgnacji cery naczynkowej Antirougeurs Eau Thermale Avene. To seria dermokosmetyków rekomendowanych w przypadku zaczerwienień nie tylko trwałych, ale również napadowych, wśród których znajdziesz zarówno delikatne kosmetyki do oczyszczania twarzy, kojące kremy do twarzy jak i maseczkę - wszystkie o wyselekcjonowanych składnikach niezbędnych do pielęgnacji cery naczynkowej. Biorąc pod uwagę, że ja nie posiadam cery naczynkowej uwarunkowanej genetycznie, borykam się z zaczerwieniami napadowymi skupię się głównie na maseczce Antirougeurs Calm, ponieważ to ten produkt poznałam najlepiej ze wszystkich wyżej wymienionych.  

maseczka do twarzy

Formuła maseczki Antirougeurs CALM - podobnie jak wszystkie dermokosmetyki Avene - oparta jest na wodzie termalnej z Avene, która jest konfekcjonowana bezpośrednio u źródła. To woda, która niezmiennie towarzyszy mi od kilku ostatnich miesięcy i na chwilę obecną jest dla mnie niekwestionowanym liderem. Jest niezwykle delikatna, zalecana nie tylko do odświeżania w trakcie podróży, ale przede wszystkim jako uzupełnienie pielęgnacji cery wrażliwej, podrażnionej, zaczerwienionej, po drobnych zabiegach, po wysiłku fizycznym czy po kąpielach słonecznych. Woda Avene koi, łagodzi i zmniejsza podrażnienia.

pielęgnacja twarzy
pielęgnacja cery naczynkowej

Maseczka Antirougeurs CALM to zdecydowanie produkt SOS. Producent zaleca jej stosowanie kiedy skóra jest podrażniona i gdy towarzyszy nam uczucie gorąca. Nakładam grubą warstwę na twarz, pozostawiam na kilka minut, po tym czasie jej nadmiar usuwam płatkiem kosmetycznym. Maseczka posiada przyjemnie chłodzącą i odświeżającą kremowo-żelową formułę i już w chwili jej aplikacji czuję ukojenie. Formuła bez parabenów, łącząca w sobie wzbogacony w saponiny wyciąg z ruszczyka poprawiającego mikrokrążenie skóry z Sukralfatem - kluczowym składnikiem idealnie nadającym się do skóry podrażnionej lub po zabiegach laserowych - działa kojąco i przywraca komfort skórze.
Podczas pozostawania maseczki na skórze w dużej mierze wchłania się likwidując uczucie ściągnięcia i dyskomfortu związanego z pieczeniem skóry. Po usunięciu pozostałości skóra jest nie tylko ukojona ale również doskonale nawilżona - przyznaję że zdarzyło mi się po jej użyciu niejednokrotnie zrezygnować z kremu na noc. Za zakończenie spryskuję twarz wodą termalną, a następnego dnia rankiem budzę się bez zaczerwienień na skórze.    

Antirougeurs Calm

Maseczka bardzo dobrze radzi sobie z zaczerwienieniem miejscowym, bardzo dobrze koi i przywraca komfort skórze. Biorąc pod uwagę, że maseczka zbiera wiele pozytywnych opinii to podejrzewam, że mogą na niej polegać również osoby posiadające cerę naczynkową z natury. To kolejny produkt z asortymentu Avene, który z sukcesem zagościł na mojej półce, co tylko potwierdza fakt, że na tych dermokosmetykach można polegać.

Antirougeurs CALM oczywiście polecam. 50 ml maseczki umieszczonej w klasycznej higienicznej tubce znajdziesz w stacjonarnych oraz internetowych aptekach w rozpiętości cenowej od 40-tu do 60 zł. 

Znasz ten produkt? Z może inne z asortymentu Avene? Podziel się opinią, chętnie ją poznam.

Pozdrawiam serdecznie, Aga :) 

Czytaj dalej »

25 sierpnia 2016

Pielęgnacja cery trądzikowej | Med Box Anti Acne Yasumi

Trądzik to trudny przeciwnik, ponieważ lubi powracać jak bumerang. Kiedyś był przypadłością ludzi młodych, którzy dopiero wkraczali w dorosłość i właściwie występował tylko w okresie dojrzewania. Niestety aktualnie coraz częściej tej przypadłości doświadczają również dorośli i ja również do nich się zaliczam. Przyczyn powstawania trądziku może być wiele: od zaburzeń hormonalnych, poprzez nieprawidłową dietę czy na skutek stresu. Bezpośrednim jednak powodem jest nieprawidłowe rogowacenie ujść mieszków włosowych, nadmiernie przetłuszczająca się skóra i gromadzenie się na niej bakterii. Źródłem problemów może być również stan zapalny, ale niezależnie od tego z jakiego powodu, jeśli zmiany trądzikowe są nasilone, nie ustępują i utrzymują się lub wręcz nasilają w czasie, należy skorzystać z doświadczenia i medycznej wiedzy specjalisty dermatologa. Ja również korzystam i stan w jakim aktualnie moja cera się znajduje akceptuję - akceptacja jest pierwszym krokiem do pokonania trądziku przynajmniej w stosunku jeden do zera. Leczenie jest długotrwałe a efekty nie zawsze zamierzone, jednak warto taką walkę podjąć. W moim przypadku zmiany są zdecydowanie o mniejszym nasileniu, i choć jeszcze z nim nie wygrałam, to jestem zadowolona z kuracji.     

pielęgnacja twarzy

Właściwa pielęgnacja cery trądzikowej to połowa sukcesu. Często zapobiega tworzeniu się zmian skórnych, wspiera podczas leczenia i chroni przed bliznami i przebarwieniami. Schemat pielęgnacji skóry trądzikowej nie jest skomplikowany ale wymaga przestrzegania przynajmniej kilku podstawowych zasad:
  1. Dokładnie, delikatnie a skutecznie oczyszczaj skórę za pomocą preparatów przeznaczonych do skóry trądzikowej. Warto zrezygnować z ostrych peelingów i kosmetyków z dużą ilością alkoholu.
  2. Do pielęgnacji skóry używaj tylko produktów przeznaczonych do cery trądzikowej. Powinny być one odpowiednio dobrane do typu cery - trądzik występuje nie tylko na skórze tłustej.
  3. Pod żadnym pozorem nie zapominaj o nawilżaniu skóry. Kosmetyki do pielęgnacji cery trądzikowej z reguły wysuszają skórę, należy zatem zachować balans pomiędzy jej matowieniem / wysuszaniem / złuszczaniem a nawilżaniem. Nie jest to łatwe ale możliwe do wypracowania.
  4. Staraj się nie wyciskać krost, ponieważ czyniąc to infekcja rozszerza się, rośnie również ryzyko blizn i przebarwień.
  5. Chroń skórę przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym. Wbrew poglądom słońce nie leczy trądziku! Podczas silnego nasłonecznienia zauważamy poprawę stanu cery, ale wraz z przemijającym latem trądzik powraca, często o wzmożonej aktywności.
Walkę z trądzikiem warto wspomóc seriami zabiegów wykonanych w gabinecie kosmetycznym i z reguły jeden zabieg niestety nie wystarczy. Ale to właściwa domowa pielęgnacja ukierunkowana na potrzeby i problemy skórne pozwoli zaakceptować swoją cerę i zrozumieć dlaczego procesy w niej zachodzące przybierają na sile. W dalszej części wpisu na przykładzie zestawu skoncentrowanych ampułek Yasumi przeznaczonych do pielęgnacji cery trądzikowej dowiesz się jakich składników aktywnych potrzebuje tego typu cera.

Med Box

YASUMI - producent kosmetyków i akcesoriów dla profesjonalnych gabinetów kosmetycznych oraz do pielęgnacji domowej. Receptury tych nowoczesnych i skutecznych preparatów do pielęgnacji twarzy i ciała, do masażu oraz zabiegów spa opracowują najlepsze laboratoria kosmetyczne we Francji, Hiszpanii i Kanadzie. W ramach całego wachlarza produktów klienci mogą odnaleźć produkty odpowiadające na specjalistyczne potrzeby każdego rodzaju cery oraz problemu dermatologicznego. Najnowsza propozycja Yasumi to zestawy ampułek umożliwiających samodzielne wykonanie zabiegu pielęgnacyjnego dostosowanego do potrzeb skóry. Wysoka zawartość składników aktywnych zawartych w poszczególnych preparatach/ampułkach zapewnia optymalny efekt współgrający z potrzebami nawet najbardziej wymagającej cery. Aby ułatwić klientom dobór odpowiednich preparatów na konkretne potrzeby i problemy skóry Yasumi stworzyło cztery unikalne MedBox-y: nawilżający, rozświetlający, przeciwzmarszczkowy oraz przeciwtrądzikowy.
Biorąc pod uwagę tematykę wpisu zaprezentuję Wam dzisiaj MedBox Anti Acne, czyli zestaw ampułek o działaniu przeciwtrądzikowym, dedykowany osobom z problemem zaskórników, stanów zapalnych i nadmiernego przetłuszczania się skóry. Składniki aktywne zawarte w preparatach regulują wydzielanie sebum, zwężają pory i hamują rozwój bakterii odpowiedzialnych za rozwój trądziku. W zestawie znajdują się trzy rodzaje skoncentrowanych ampułek, a wśród nich: 2 ampułki Anti Acne, 2 ampułki Peelingu AHA oraz 1 ampułka Whitening.

Anti Acne

Ampułka Anti  Acne to preparat do pielęgnacji cery tłustej i mieszanej z tendencją do powstawania zmian trądzikowych. Składniki aktywne zawarte w ampułce to:
  1. Niacynamid - witamina B3, wykazuje działanie przeciwtrądzikowe i przeciwzapalne. Bardzo dobrze przenika przez warstwę rogową naskórka, zmniejsza nadmierną produkcję sebum oraz redukuje wielkość porów skóry.
  2. Cynk - wykazuje działanie przeciwzapalne,  ściągające i bakteriostatyczne. Cynk bierze czynny udział w tworzeniu substancji regulujących ilość wytwarzanego w skórze sebum.
Preparat aplikujemy na skórę dwa razy dziennie, rano i wieczorem po uprzednim dokładnym oczyszczeniu skóry. To całkowicie wodny preparat więc wchłania się w skórę niemalże natychmiast po aplikacji. To co w pierwszym kontakcie zaskakuje, już chwilę po aplikacji daje przyjemny efekt matu i gładkości. Działa bakteriobójczo, więc przyczynia się do oczyszczania skóry, dezynfekuje i hamuje rozwój bakterii, które również są odpowiedzialne za zmiany trądzikowe. Regularne stosowanie preparatu zapobiega zatem powstawanie nie tylko zmian trądzikowych, ale również zaskórników. Ponadto przyspiesza gojenie się ran, minimalizując ryzyko powstawania blizn i przebarwień potrądzikowych.

Peeling AHA

Ampułka Peeling AHA zawiera preparat, który może być stosowany w pielęgnacji właściwie każdego rodzaju cery, szczególnie zalecana do cery tłustej i trądzikowej o nierównomiernym kolorycie. Składniki aktywne:
  1. Kwas glikolowy - posiada dużą zdolność penetrowania, złuszcza powierzchniową warstwę rogową naskórka oraz wykazuje silne działanie nawilżające.
  2. Glikol kaprylowy - substancja nawilżająca, zmiękczająca i zatrzymująca wodę wykazująca działanie bakteriobójcze i bakteriostatyczne, działa przeciwzapalnie i oczyszczająco.
Preparat aplikujemy na oczyszczoną skórę wieczorem, po około 3 minutach zmywamy wodą. Główny składnik preparatu - kwas glikolowy na poziomie 5,6% - usuwa martwe komórki naskórka, przez co reguluje pracę gruczołów łojowych, poprawia wchłanialność składników aktywnych, nawilżenie skóry oraz minimalizuje przebarwienia. Dodatek glikolu kaprylowego działa oczyszczająco, a ograniczając rozwój bakterii przyczynia się do poprawy stanu skóry trądzikowej.

przebarwienia

Ampułka Whitening kierowana jest do pielęgnacji cery z przebarwieniami i nierówną pigmentacją. Ma za zadanie wyrównanie kolorytu skóry, rozjaśnienie i redukcję przebarwień. Składniki aktywne preparatu to:
  1. Ekstrakt z lukrecji - posiada silne działanie przeciwrodnikowe oraz zapobiega produkcji nadmiaru melaniny w skórze. Łatwo penetruje w głąb skóry, wykazuje właściwości przeciwzapalne.
  2. Arbutyna - naturalny składnik o działaniu depigmentacyjnym, reguluje produkcję melaniny oraz jej rozmieszczenie w naskórku, jest zatem skuteczny w rozjaśnianiu różnego rodzaju plam pigmentacyjnych.
  3. Kwas kojowy - zapobiega nadmiernej pigmentacji skóry, wykazuje właściwości antybakteryjne oraz zapobiega powstawaniu wolnych rodników. Posiada również zdolność penetracji przez barierę warstwy rogowej skóry, skutecznie zatem rozjaśnia plamy barwnikowe, dodatkowo nawilżając i wygładzając skórę.
  4. Glikozyd askorbylowy (AA2G) - Glikozyd 2 kwasu askorbinowego. W odróżnieniu od konwencjonalnej witaminy C, AA2G posiada doskonałą stabilność w obecności tlenu, wysokiej temperatury i jonów metali. Przekształca się w aktywną witaminę C, działa dłużej niż konwencjonalna witamina C.
pielęgnacja cery tłustej i mieszanej

Każda z ampułek zawiera 3 ml produktu, w zestawie otrzymujemy zatem łącznie 15 ml preparatu do walki nie tylko z trądzikiem, ale również zaskórnikami, rozszerzonymi porami, nadmiernym łojotokiem, przebarwieniami, bliznami potrądzikowymi i nierównomierną strukturą i kolorytem skóry. Producent określa Med Box jako Pielęgnacja szyta na miarę! i z mojego punktu widzenia należy mu się ukłon, ponieważ to zestaw, który skutecznie przeciwdziała niedoskonałościom skóry i pomaga w zwalczaniu zmian już istniejących.
Oprócz ampułek w zestawie znajdują się dodatkowo szklana miseczka i pędzelek. Początkowo - przyznaję - traktowałam je jako dodatek, bardzo szybko jednak przekonałam się, że to nie zbędny gadżet, a narzędzie pozwalające na precyzyjną aplikację preparatów. Wyobraź sobie, że wylewasz na zgłębienie dłoni płyn o konsystencji wody i próbujesz zaaplikować go na skórę. Jeśli połowa Ci nie spłynie z doni, to i tak pewna część zostanie pochłonięta przez skórę dłoni. Dysponując na wyposażeniu szklaną miseczką o średnicy 5 cm i małym wachlarzowym pędzelkiem, nie tylko precyzyjnie zaaplikujesz preparat na skórę, ale również nie zmarnujesz nawet kropli produktu. Doskonałe rozwiązanie w przypadku tego typu produktów do samodzielnej aplikacji w domowym zaciszu.
Przechodząc do działania ampułek, to ja jestem zachwycona miesięczną kuracją z ich udziałem. Ampułka Anti Acne jest rewelacyjna i przyznaję, że żadne serum przeciwtrądzikowe nie działało na moją skórę tak dobrze, jak ten preparat. Tuż po aplikacji matuje, przy regularnym stosowaniu reguluje wydzielanie sebum i przyspiesza gojenie powstałych wyprysków. To, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło - moja cera nie jest przesuszona.
Najbardziej z trzech obawiałam się ampułki Peeling AHA z kwasem glikolowym, przede wszystkim dlatego, że moje dotychczasowe doświadczenia z nim nie były udane. Dwukrotnie próbowałam pielęgnacji cery z użyciem dwóch różnych kosmetyków typu serum z kwasem glikolowym i w obydwu przypadkach skutkowało to mocnym zaczerwienieniem skóry, które utrzymywało się w czasie - po 4 dniach aplikacji rezygnowałam z nich całkowicie. Te produkty aplikowałam na skórę pod właściwy krem i pozostawiałam na niej zgodnie z zaleceniami producentów. Ampułka peeling AHA Yasumi jest produktem, który pozostaje na niej maksymalnie przez 3 minuty i należy go zmyć wodą. Taki zabieg odbywa się u mnie praktycznie bezboleśnie, lekkie zaczerwienienie występuje ale znika w przeciągu maksymalnie 5 minut. W efekcie martwy naskórek zostaje usunięty (w tym wypadku rozpuszczony, ponieważ nie odbywa się to za pomocą pocierania skóry), skóra jest oczyszczona i przygotowana na przyjęcie składników aktywnych zawartych w kolejno aplikowanych na skórę kosmetykach pielęgnacyjnych. Peeling AHA wykonuję raz w tygodniu.
O rozjaśniającej ampułce Whitening wypowiem się najmniej, ponieważ ja nie mam przebarwień, wierzę jednak, że przy zastosowaniu ukierunkowanych na cel, odpowiednio dobranych składników aktywnych jest równie skuteczna. I tutaj wracam do ostatniego punktu z podstawowych kroków pielęgnacji skóry (nie tylko trądzikowej) - stosuję kremy z wysokim filtrem właściwie przez cały rok, nie tylko w warunkach nadmiernej ekspozycji na słońce. Latem, kiedy słońce operuje bardzo długo i mocno, aplikuję krem nawet trzykrotnie w ciągu dnia. Makijaż schodzi na dalszy plan, ochrona jest dla mnie najważniejsza. Z mojego punktu widzenia - nie ma skutecznej walki z trądzikiem bez wysokiej ochrony przeciwsłonecznej, a korzystając z produktów z zawartością kwasów stosowanie kremów z najwyższą ochroną jest koniecznością. Aplikację zatem ampułki z preparatem rozjaśniającym traktuję w moim przypadku jako prewencję, choć mogę stwierdzić, że preparat umieszczony w tej ampułce posiada piękny zapach i tuż po jego aplikacji cera jest rozświetlona.       

Yasumi

Moja cera nie jest idealna, borykam się z trądzikiem wieku dorosłego i jestem świadoma powstałych zmian skórnych. Med Box Yasumi jest dla mnie doskonałym rozwiązaniem i ja zapewne będę po niego sięgała niejednokrotnie.
Jeśli zatem borykasz się z trądzikiem, albo Twoja skóra nadmiernie wydziela sebum tworząc mało estetyczne zaskórniki, masz rozszerzone pory i nierównomierną strukturą lub koloryt skóry powinnaś/eś spróbować pielęgnacji przy użyciu tego zestawu. Profesjonalna pielęgnacja na miarę do domowego zastosowania wcale nie kosztuje fortuny, w cenie regularnej kupisz ją w sklepie internetowym producenta sklep.yasumi.pl za 79 zł. Jeśli jednak chciałabyś/łbyś sprawdzić działanie poszczególnych ampułek to również tam je znajdziesz każdą z osobna - podejrzewam, (choć nie mam pewności) że to te same ampułki, które są w dostępne w zestawie. W zestawie taniej, więc ja polecam zestaw.

Co myślisz o takim zestawie szytym na miarę potrzeb skóry? Przyda się? Czujesz się zachęcona/y?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :) 

Czytaj dalej »

24 sierpnia 2016

Naturalna pielęgnacja włosów

Do pielęgnacji włosów przykładam równie ważną uwagę jak do pielęgnacji twarzy - od wielu lat farbuję i rozjaśniam włosy. Samodzielne próby farbowania włosów z reguły nie kończyły się dobrze, więc od kilku lat nie wykonuję takich zabiegów w domu, korzystam z doświadczenia i wiedzy fryzjerów. Poza koloryzacją moje włosy wcale nie są łatwe w pielęgnacji, ponieważ natura nie obdarzyła mnie bezproblemowymi włosami. I choć wydawać by się mogło, że włosy cienkie i delikatne nie powinny sprawiać problemów, to jednak moje mają tendencję do puszenia się, elektryzowania i plątania podczas mycia. Próbowałam kilkukrotnie ich pielęgnacji naturalnymi kosmetykami ale w większości przypadków taka pielęgnacja nie służyła im, brakowało im naturalnej objętości, bardzo szybko się przetłuszczały, a tuż po myciu ciężko było mi je rozczesać. Z tego też powodu zazwyczaj sięgam po profesjonalne kosmetyki do mycia, nawilżania i dyscyplinowania włosów, kupuję je u mojego fryzjera lub w sklepach/hurtowniach gdzie fryzjerzy się zaopatrują. Dzięki współpracy z internetowym sklepem Kalina miałam przyjemność poznać dwa naturalne kosmetyki do pielęgnacji włosów i w dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami opinią na ich temat, a w rolach głównych naturalny szampon marki Benecos oraz maska do włosów Grecka Figa lubianej przeze mnie marki Organic Shop.


Benecos to niemiecka marka, która w swojej ofercie posiada w pełni naturalne kosmetyki zarówno pielęgnacyjne jak i do makijażu. To wegańskie kosmetyki posiadające certyfikat BDIH z naturalną alpejską wodą źródlaną oraz organicznym miksem siedmiu wybranych ekstraktów roślinnych z kontrolowanych ekologicznych upraw. Naturalne szampony Benocos oparte są na łagodnych substancjach myjących, naturalnych składnikach nawilżających oraz zawierają szereg cennych ekstraktów różnych ziół. Szampon morela & czarny bez wzbogacony został olejkiem z moreli, proteinami z migdałów, ekstraktem z czarnego bzu i naturalną kompozycją perfum.
W klasycznej miękkiej tubie o pojemności 200 ml zamknięto prawdziwą rozkosz dla zmysłów - szampon o prawdziwym zapachu moreli. Naturalne kompozycje zapachowe zmieniają całkowicie pogląd na kosmetyki pielęgnacyjne - nie ma tutaj sztuczności, mdłego i chemicznego zapachu, a dostajemy w pełni naturalny i doskonale odwzorowany zapach moreli. Pośród zapachu moreli gdzieś tam w oddali wyczuwam dodatkowo nuty jabłka (w składzie szamponu sok z jabłek) - całość tworzy naturalny, pobudzający zmysły owocowy zapach. 
 

W pierwszym kontakcie z szamponem zaskakuje dość płynna konsystencja, która dopiero po aplikacji na włosy i w kontakcie z wodą przybiera nie spływającą z nich formułę. Nie pieni się mocno, ale wystarczająco aby odczuć, że mamy do czynienia z produktem myjącym. Szampon jest wydajny, niewielka ilość wystarczy aby pokryć całe włosy (choć to oczywiście zależy od ich długości), biorąc więc pod uwagę, że ja czynność tą powtarzam dwukrotnie, dla mnie jest to niewątpliwa zaleta. W pierwszym kroku skupiam się na skórze głowy i nasadzie włosów, i muszę przyznać jednoznacznie, że odkąd używam tego szamponu moja skóra głowy jest w zdecydowanie lepszej kondycji. W drugim kroku skupiam się na długości włosów i tutaj niestety, tak jak przypuszczałam - moje włosy po umyciu są splątane. Ale, biorąc pod uwagę, że taka już ich natura, to nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że to jednoznacznie zasługa szamponu. Doceniam fakt, że formuła szamponu pozbawiona jest silikonów i silnych chemicznych detergentów, co daje mi gwarancję twierdzić, że mam do czynienia z bezpiecznym produktem do pielęgnacji włosów.
Mimo wszystko, po zastosowaniu tego szamponu w moim przypadku zastosowanie odżywki lub maski wygładzającej i dyscyplinującej włosy jest koniecznością, stąd w dalszej części wpisu przedstawiam Wam bardzo dobrą i również naturalną maskę do włosów.   


Maska do włosów Organic Shop o wdzięcznej nazwie Grecka Figa bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie skutecznością. Jak nazwa wskazuje, jednym ze składników aktywnych zawartych w jej formule jesta organiczny ekstrakt figi. Nie bez kozery ten składnik wykorzystywany jest w kosmetykach do pielęgnacji włosów, ponieważ oprócz tego, że wykazuje właściwości nawilżające, odżywiające i regenerujące, to chroni również przed łupieżem. Dodatkowo, co mnie niezmiernie cieszy, to wysoko w składzie znajdują się również olej kokosowy i migdałowy, a to moje ulubione oleje właśnie do pielęgnacji włosów. Jeśli decyduję się na olejowanie włosów, to nakładam na nie przed myciem właśnie olej kokosowy lub migdałowy - żadne inne nie wpływają tak dobrze na kondycję moich włosów jak te. Jeśli nie próbowałyście/liście jeszcze olejowania włosów na sucho, to koniecznie spróbujcie, taka olejowa maska na pół godziny przed ich właściwym umyciem widocznie poprawia nawilżenie włosów.


Wracając do maski Grecka Figa, to mamy do czynienia z produktem o konsystencji typowej dla masek. Jest dość zbita, łatwo się na włosach rozprowadza, nie spływa z nich i również łatwo się zmywa. Producent zapewnia, że maska przynosi ulgę przy rozczesywaniu włosów i kieruję w tym momencie wielkie ukłony, ponieważ po spłukaniu maski z włosów bez żadnego oporu rozczesuję je. Maska zdecydowanie dodaje gładkości i blasku włosom. Producent zaleca aplikację maski na 1-2 minuty i faktycznie po tak krótkim czasie włosy są zdyscyplinowane, ale pokusiłam się również na utrzymaniu maski na włosach nawet 15-20 minut i po tym czasie maska równie dobrze spłukała się z włosów, nie obciążyła ich i nie przyczyniła się do ich wzmożonego przetłuszczenia.
W kwestii nawilżenia włosów, to początkowo zauważyłam, że efekt jest krótkotrwały, ale w miarę upływu czasu jej stosowania stwierdzam, że faktycznie poprawia ich nawilżenie, więc w tym zakresie również się dobrze sprawuje.
Jak przystało na produkt w 99% naturalny maska posiada piękny zapach. Jak się zapewne domyślacie, to zapach figi - jest słodki ale nie nachalny i delikatnie utrzymuje się włosach. Moje włosy są zadowolone z tej maski, myślę, że w przyszłości spróbuję również innych wersji masek Organic Shop. Właściwie to obydwa produkty są godne przynajmniej wypróbowania, bo to bardzo przyjemne w stosowaniu kosmetyki - obydwa znajdziecie w internetowym sklepie Kalina w cenach: szampon 19,99zł, maska 8,15zł. Polecam!

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Skład Szamponu (INCI):  Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Coco-Glucoside, Lauryl Glucoside, Pyrus Malus Juice*, Polyglyceryl-3 Caprate, Sorbitan Caprylate, Glyceryl Oleate, PCA Glyceryl Oleate, Parfum**, Glycerin, Citric Acid, Sodium Chloride, Dehydroacetic Acid, Glycerin*, Rosa Canina Fruit Extract*, Sambucus Nigra Fruit Extract*, Hypericum Perforatum Flower Extract*, Urtica Dioica Root Extract*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Arctium Lappa Fruit Extract*, Tilia Cordata Flower Extract*, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Sambucus Nigra Flower Extract*, Hydrolyzed Sweet Almond Protein, Inulin, Sodium Benzoate°, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol.

Skład maski (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Distearoyl Dimonium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Ficus Carica Fruit Extract*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Tocopherol, Hydrolyzed Wheat Protein, Huar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Cl 77491. 

* certified organic
** natural fragrance
Czytaj dalej »

12 sierpnia 2016

Naturalna głąboko oczyszczająca maseczka do skóry tłustej i mieszanej | Planeta Organica

Uwielbiam maseczki do twarzy! Sięgam po nie regularnie i jeśli miałabym określić, które pod kątem działania są dla mnie najważniejsze, to zdecydowanie oczyszczające kierowane do pielęgnacji cery mieszanej i tłustej - bo taką też cerę posiadam. Maseczki te mają za zadanie odświeżyć i oczyścić skórę, w wielu przypadkach również wpływać na regulację wydzielania sebum. To jeden z tych kosmetyków, którego działanie jesteśmy w stanie zaobserwować niemalże już po pierwszym użyciu, aby jednak w pełni wykorzystać ich potencjał ich aplikację należy powtarzać nawet 2-3 razy w tygodniu. Do grona maseczek, których działanie miałam przyjemność poznać dołączyła właśnie Głęboko oczyszczająca maseczka do cery tłustej i mieszanej Planeta Organica.


Oczyszczające maseczki do twarzy w większości przypadków bazują na glinkach, które znane są ze swych właściwości oczyszczających i detoksykujących. I tak jest również w przypadku maseczki Planeta Ogranica, która bazuje na morskiej glince wzbogaconej minerałami i mikroelementami. Skład maseczki jest w 100% naturalny i niesamowicie bogaty. Tuż za zieloną morską glinką znajduje się wiele składników pozytywnie wpływających na cerę mieszaną i tłustą, m.in. wyciąg z zielonej herbaty, z alg, z morszczynu czy ginko biloba oraz to, co zaskakujące dla mnie - cała masa olejów i olejków: oliwa z oliwek, olej rokitnikowy, olej z nagietka, z awokado, z rumianku, z pestek jeżyny, z dzikiej róży, ze słodkich migdałów, olejek lawendowy, eukaliptusowy, cytrynowy, z szałwii... skład iście bogaty wzbogacony o naturalne emolienty, panthenol i kwas salicylowy.
W opakowaniu z plastikowego tworzywa o pojemności 100ml znalazłam ciemno-zieloną pastę, która posiada stałą konsystencję, nawet jeśli obrócimy opakowanie do góry dnem, absolutnie nic z niej nie wycieknie - idealna do wyjazdowej kosmetyczki. Nie ukrywam, że zaskoczyła mnie konsystencja tej maski, ponieważ jest bardzo zbita i podczas jej aplikacji na skórę masującymi ruchami - jak zaleca Producent - wyczuwałam opór i chwilami miałam wrażenie, że pasta ciągnie się po skórze. Po kilku użyciach zauważyłam, że tuż przed aplikacją maski wystarczy lekko zwilżyć twarz, np. wodą termalną lub ulubionym hydrolatem, wtedy opór towarzyszący  jej aplikacji znika a wraz z nim zwiększa się wydajność maski. Zaskakujące dla mnie jest również to, że maseczka nie zastyga na skórze, bo jeśli znacie maseczki oparte na glince, to w każdym przypadku na skórze zastygają - ja przynajmniej pierwszy raz spotykam się z maseczką, która nie zastyga. Ale, jeśli do głosu rozsądku dochodzą tak duże ilości olejów i olejków zawartych w jej składzie, to nie powinna / nie może ona zastygać. Mimo wszystko, działanie maseczki oceniam na bardzo pozytywne.    


Wydobywana z głębi morska glinka posiada właściwości absorbujące, wyprowadza ze skóry toksyny jednocześnie ją dotleniając. Maseczka zatem oczyszcza bardzo dobrze, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że dogłębnie. Drugim składnikiem aktywnym maski jest tybetańska zielona herbata, która nie tylko odświeża skórę ale wyrównuje również jej koloryt, poprawia elastyczność, przywraca zatem skórze sprężystość. Po pięciu minutach pozostawania na skórze odświeża ją, oczyszcza i detoksykuje, po zmyciu maseczki z twarzy czuję przyjemny powiew mięty z wyraźnie wyczuwalną nutą ziół - w warunkach letnich upałów to bardzo przyjemne uczucie.
Muszę wspomnieć również o tym, że oczyszczenie nie idzie w parze z wysuszeniem skóry, przeciwnie - nie domaga się ona natychmiastowego nawilżenia, jest przyjemnie gładka i miła w dotyku. Balans pomiędzy oczyszczeniem a nawilżeniem skóry jest bliski ideału - w tym wypadku jestem bardzo pozytywnie i miło zaskoczona, ponieważ z doświadczenia znam maseczki oczyszczające do twarzy, po których użyciu wręcz natychmiast sięgam po tonik i krem nawilżający. W tym przypadku również sięgam po takie produkty ale z przekonań o ich działaniu, a nie z konieczności.
  

Jeśli zatem posiadasz skórę tłustą i szukasz naturalnej maseczki do jej pielęgnacji to ta maska ma duże szanse stać się Twoim faworytem. Świetnie oczyszcza skórę, odświeża niczym miętowy powiew wiatru, nie wysusza skóry a cenowo w porównaniu z konkurencyjnymi oczyszczającymi maseczkami wygrywa - kosztuje ok. 17 zł, znajdziecie ją tutaj [klik].

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Pełny skład (INCI): Aqua enriched with Maris Clay, Camelia Sinensis Leaf Extract, Glycerin, Laminaria Digitata Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Citrus Medica Limonum Oil, Olea Europaea Oil, Hippophae Rhamnoides Oil*, Cetearyl Alcohol, Calendula Officinalis Oil, Angelica Acutiloba Root Oil, Persea Gratissima Oil, Chamomilla Recutita Oil, Ginkgo Biloba Extract, Tocopheryl Acetate, Sodium Ascorbyl Palmitate, Panthenol, Retinyl Palmitate, Rubus Caesius Oil, Rosa Canina Flower Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Lavandula Officinalis Oil, Salvia Officinalis Oil, Echinacea Purpurea Extract, Oreganum Vulgare Extract, Curcuma Longa (Turmeric) Root Extract, Eucalyptus Citriodora Oil, SalixAlba Bark Extract, Salicylic Acid, Caprylyl Glycol, Chlorophull, Benzyl Alcohol.
Czytaj dalej »

5 sierpnia 2016

Krem intensywnie nawilżający HYALUROGEL MIXA

W ramach współpracy z portalem www.ofeminin.pl/ otrzymałam do przetestowania nowość marki MIXA - krem intensywnie nawilżający HYALUROGEL. MIXA to francuskie kosmetyki, których historia sięga aż 1924r. - w Polsce premiera marki miałam miejsce w 2015r. Pierwsza gama produktów marki MIXA była skierowana do pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry niemowląt, kolejno marka rozwinęła skrzydła i stworzyła kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała kobiet w każdym wieku, których wspólną cechą jest troska o optymalną tolerancję skóry wrażliwej. Asortyment marki nie jest mocno rozbudowany, ale właściwie każdy rodzaj cery od odwodnionej, poprzez suchą, mieszaną, kończąc na tłustej znajdzie odpowiedni kosmetyk względem potrzeb skóry. Z całego asortymentu znam, bardzo lubię i szczerze polecam Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i Płyn micelarny przeciw przesuszaniu - obydwa recenzowałam w jednym wpisie w maju ubiegłego roku tutaj [klik]. Od tamtej pory zużyłam kilka buteleczek dwufazówki i to właściwie jest moje "guru" w tej kwestii. Ciekawość zwyciężyła i mając możliwość sprawdzenia kremu, bez wahania zgłosiłam się do testu.
Niestety, dwa tygodnie (bo taki jest wskazany przez portal Ofeminin czas ukazania się recenzji) to krótki czas, zdecydowanie za krótki aby w pełni zrecenzować produkt - przynajmniej dla mnie. Umówmy się zatem, że to co ujmuję w tej recenzji to pierwsze wrażenie poparte kilkukrotną aplikacją kremu.

krem nawilżający

W pierwszym kontakcie z kremem zachwyca jego konsystencja, ponieważ jest wodno-żelowa, szybko się wchłania i z taką samą częstotliwością dodaje skórze nawilżenia zapewniając tym samym poczucie komfortu. Formuła kremu wzbogacona została w kwas hialuronowy, naturalny składnik budulcowy skóry, zdolny wchłonąć 1000 razy więcej wody niż sam waży. Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale na opakowaniu widnieje informacja, że zawartość składników aktywnych zawartych w kremie wynosi 7% i składają się na nie wspomniany kwas hialuronowy + gliceryna.
Producent zaleca dwukrotną aplikację kremu w ciągu dnia, ja z racji tego, że moja skóra jest mieszana z mocno przetłuszczającą się strefą T aplikację kremu sprowadziłam tylko do wieczornej. W aktualnych warunkach pogodowych w porannej pielęgnacji polegam na kremach matujących. Moja cera nie jest cerą normalną - a szkoda - ale zdarzają mi się przesuszenia. Z kosmetyków zatem intensywnie nawilżających, czyli do cer odwodnionych nie korzystam każdego dnia, choć oczywiście nie zapominam o nawilżaniu skóry ale najczęściej sięgam po nawilżające kremy kierowane do skóry tłustej. Mimo wszystko krem HYALUROGEL nie zniechęcił mnie do siebie, wręcz przeciwnie - podoba mi się. Przede wszystkim właśnie za lekką formułę, która szybko się wchłania, pozostawiając skórę przyjemnie nawilżoną, gładką i miłą w dotyku. Aplikując krem wieczorem jako ostatni element pielęgnacji nie budzę się rano z przetłuszczoną cerą, choć w aktualnych upalnych warunkach zdarza się, że na brodzie odczuwam znajomy poślizg.

MIXA

Nie mogę nie wspomnieć o skromnym opakowaniu, no bo opakowania MIXA z mojego punktu widzenia wyróżniają się skromnością. Nie przeładowane, o mlecznym zabarwieniu z widocznym pomarańczowym logo. Finalnie krem umieszczony jest w szklanym klasycznym słoiczku - dość ciężkim - i choć w podróżnej kosmetyczce nie doświadczyłam przykrości związanych z wydobywaniem się kremu poza opakowanie, to brakuje mi dodatkowego zabezpieczenia bezpośrednio pod nakrętką. W sytuacji, kiedy krem stoi na półce wszystko jest OK, ale kiedy otwieramy go po transporcie w kosmetyczne należy zachować ostrożność.
Lekka formuła kremu to przyjemność i łatwość jego aplikacji, gładko sunie on po skórze i z każdym kolejnym okrężnym wykonaniem ruchu wnika w nią dając poczucie nawilżenia i komfortu. Kiedy włożyłam krem do lodówki i zaaplikowałam wieczorem, ukojenie wraz z odświeżeniem po całym upalnym dniu było jak dotknięcie czarodziejską różdżką - niesamowite!  Przyjemny lekki zapach nie przytłacza, choć z mojego punktu widzenia nie należy do tych orzeźwiających. To typowy chemiczny zapach, i choć mnie nie przeszkadza, to zdaję sobie sprawę z faktu, że nie każdemu przypadnie do gustu. Muszę przyznać, że spodziewałam się formuły bezzapachowej.
  
krem do twarzy

Przez prawie dwutygodniowy okres stosowania kremu na mojej skórze nie pojawiły się niespodzianki w postaci zwiększonej produkcji sebum, wysypu niedoskonałości czy nadmiaru zaskórników. Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Zgodzę się z Producentem, że już po pierwszej aplikacji rezultaty są odczuwalne, skóra zostaje nawilżona, ukojona i wygląda na gładszą.

Produkty marki MIXA kupicie w drogeriach typu np. Rossmann, cena detaliczna kremu to  ok. 25 zł, a na jego zużycie mamy 12-cy od daty pierwszego otwarcia. To dobry nawilżający krem i myślę, że będę po niego sięgała. Opinie o tym kremie na portalu Ofeminin potwierdzają, że krem zdecydowanej większości recenzentek spodobał się, link do opinii [klik] .

Znacie kosmetyki MIXA?

Pozdrawiam, Aga :)



Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger