29 kwietnia 2016

Projekt denko... #11

Koniec miesiąca zbliża się wielkimi krokami, więc zapraszam na kolejny projekt denko - tym razem dwumiesięczne, ponieważ w ubiegłym miesiącu z racji na małą ilość zużytych kosmetyków zrezygnowałam z tego rodzaju wpisu. Trochę się tego nazbierało ;) i tradycyjnie, jeśli zużyty produkt miał już swoją recenzję na blogu, to jego nazwa będzie podlinkowana. Zapraszam zatem na mini recenzje :)


LUMENE Rozświetlający duet Bright Now Vitamin C  - krem pod oczy i krem do twarzy na dzień. O ile krem pod oczy bardzo przypadł mi do gustu, o tyle krem do twarzy czasem przysparzał problemów - niektóre podkłady ciemniały nałożone bezpośrednio na niego. Ostatecznie zużyłam jako krem na noc i właściwie z tej zmiany byłam zadowolona. Duży plus dla kremu do twarzy za piękny pomarańczowy zapach. Krem pod oczy bardzo polecam, stosowałam na dzień, świetnie się wchłania, bardzo dobrze nawilża, wygładza i rozświetla skórę pod oczami.

LUMENE Rozświetlający koktajl witaminowy Vitamin C - moje wielkie odkrycie, to właśnie od niego rozpoczęła się moja przygoda z marką LUMENE. Produkt dwufazowy, w wyniku połączenia dwóch faz otrzymujemy rozświetlający olejek, który doskonale nawilża, wygładza i rozświetla nie mając w formule rozświetlających drobinek. Produkt w 90% naturalny, całe bogactwo składników i idących w ślad za tym witamin, m.in. olej jojoba, olej z żurawiny i maliny moroszki, olej avocado, olej z owoców rokitnika, olej słonecznikowy. Bardzo wydajny, służył mi przez cały okres jesienno-zimowy, najczęściej stosowałam na noc. Pojawił się ostatnio w Ulubieńcach - gorąco polecam i z pewnością spotkam się z nim ponownie.

Dr Irena Eris Regenerujący Krem Przeciwzmarszczkowy na noc ALGORITHM - seria Algorithm kierowana jest dla kobiet powyżej 40 r.ż. Może być stosowany nie tylko na skórę twarzy ale i okolice oczu, a to świadczy o tym, że jest skuteczny a przy tym łagodny dla skóry wrażliwej. Krem jest doskonałym uzupełnieniem serum z tej samej serii - serum znalazło się w Ulubieńcach 2015 - w ducie otrzymujemy doskonałą regenerację, świetne nawilżenie, wygładzenie drobnych zmarszczek - cera po przebudzeniu wygląda na zdrową i wypoczętą. Z pewnością sięgnę po pełną wersję tego kremu w zestawie z kremem na dzień i z przyjemnością stworzę wówczas pełną ich recenzję.

AVA Laboratorium Aktywator Młodości Vitamin C - to już trzecie opakowanie tego produktu i z pewnością nie ostatnie, mój must have jako serum na dzień. Skuteczny koncentrat o prostym składzie ze stabilną postacią witaminy C, wzmocniony ekstraktem z Aceroli o szczególnie wysokiej zawartości kwasu askorbinowego stanowiący prawdziwą bombę antyoksydacyjną i przeciwstarzeniową. Lekka, wodno-żelowa formuła wchłania się natychmiast, doskonały pod krem na dzień, zdecydowanie produkt również na lato, ponieważ witamina C wspomaga działanie filtrów przeciwsłonecznych. Przyjaciel cery problematycznej, z niedoskonałościami, nie wzmaga stanów trądzikowych, nie zapycha porów, lekka konsystencja nie obciąża skóry. Cena? Niecałe 20zł - polecam!

Koncentrat witaminowy pod oczy, na szyję i dekolt Re VITA C FLOSLEK - produkt kierowany dla przedziału wiekowego 40+, który nakładamy pod krem pod oczy, na szyję i dekolt. Aplikowałam go 2-3 razy w tygodniu, a z racji jego całkowicie wodnej formuły jego wydajność jest ogromna. Kiedy przygotowywałam się do jego recenzji okazało się, że producent albo go wycofał, albo zmienił opakowanie. Produkt miał za zadanie podbijać działanie kremu i faktycznie czynił to, nie możemy tutaj mówić o całkowitej rewitalizacji, ale efekty były widoczne. Jeśli jest dostępny to z przyjemnością kupię go ponownie.


Olejek dodemakijażu Go Cranberry Nova Kosmetyki  - to mój pierwszy olejek do demakijażu i od razu przepadłam, z pewnością bezie mi się już zawsze kojarzył z tego rodzaju formą demakijażu. Lekki, bardzo przyjemnie pachnie i usuwa absolutnie każdy makijaż. Bazą olejku jest olej ze słodkich migdałów, tuż za nim olej żurawinowy, dodatkowo formuła została wzbogacona witaminą młodości, czyli E. Krótki przyjazny skład, przyjemny zapach i niebywała skuteczność. Cenowo przedstawia się korzystniej od olejków innych firm, ja oczywiście sprawdzę konkurencję - nawet już jestem po pierwszych użyciach dwóch innych olejków - ale z przyjemnością sięgnę po niego ponownie i to właśnie do niego siłą rzeczy będę porównywała inne. Polecam!

Wody termalne Uriage i La Roche Posay - nie piszę o nich oddzielnie ponieważ nie widzę większych różnic w działaniu. Obydwie świetnie koją skórę, a kiedy trzeba odświeżają. Różnica między nimi polega na tym, że producent wody Uriage informuje nas o tym, że skóra po aplikacji wodą nie wymaga przecierania czy osuszania np. wacikiem kosmetycznym. Jeśli mam być szczera, to zdarzało mi się również nie przecierać wody La Roche Posay i nic się mojej skórze niedobrego nie stało. Wody znajdują u mnie zastosowanie po peelingach i w trakcie maseczek z glinkami - nie pozwalam im zaschnąć na skórze. Najczęściej kupuję te, które są aktualnie w promocji, więc zapewne z tymi dwoma również spotkam się ponownie, choć muszę stwierdzić, że LRP wyzwala z atomizera wodę większym strumieniem - ale może to tylko wersja demo, która widoczna jest na zdjęciu.

Łagodny peeling enzymatyczny DERMIKA - najczęściej sięgam właśnie po peelingi enzymatyczne, a formuła tego konkretnego wyposażona była dodatkowo w białą glinkę i keratolinę, które sprawiały, że peeling stosowany jako maseczka świetnie oczyszczał i delikatnie złuszczał naskórek. Bardzo przyjemny produkt, ale z tych delikatniejszych, więc szczególnie polecam skórze wrażliwej.
     

BIELENDA Nawilżający dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust - dwufazówki to u mnie podstawowy produkt do demakijażu oczu, od wielu lat wieczorny demakijaż rozpoczynam od oczu z użyciem płynu dwufazowego. Wymagam od niego skuteczności i braku pozostawiania tłustej, nie wchłaniającej się powłoki. Płyn dwufazowy z Bielendy spełnia te zadania, ale jest mało wydajny. Płatek kosmetyczny musi być mocno nim nasączony, aby tusz zaczął się rozpuszczać. Znam dużo gorsze płyny dwufazowe, ale niezmiennie uważam, że MIXA jest lepszy, a Sephora nie ma sobie równych.

DERMEDIC Płyn micelarny - jeden z tańszych dermokosmetyków do demakijażu, 400ml często można nabyć w Super Pharm za 19,90 zł. Do demakijażu oczu trzeba się trochę z nim przyłożyć, szczególnie wodoodpornego, ale poza tym nie mam mu nic do zarzucenia. Dobrze sobie radzi, a butla 400ml wystarcza na bardzo długo.

PHARMACERIS Oczyszczający płyn bakteriostatyczny - 2% zawartość kwasu migdałowego czyni go niezwykle skutecznym w walce z niedoskonałościami. To specjalistyczny preparat do przemywania skóry trądzikowej z umiarkowanymi i nasilonymi zmianami zapalnymi, z tendencją do błyszczenia, powstawania blizn i przebarwień potrądzikowych. Dedykowany jest do obszarów skóry najczęściej narażonych na powstawanie trądziku, nie tylko na twarzy, ale również na plecach i dekolcie. Towarzyszył mi do przemywania twarzy przez dobre kilka miesięcy, nie stosowałam oczywiście codziennie ale średnio 2-3 razy w tygodniu. Produkt dla osób borykających się z trądzikiem, również jak w moim przypadku wieku dorosłego.

GARNIER Płyn micelarny 3w1 - płyn ma całe rzesze fanów i porównywany jest z najlepszą (dla mnie) Biodermą Sensibio H2O. Ja tego porównania nie rozumiem, sorry... Garnier nie jest zły, radzi sobie z makijażem jak większość kosmetyków tego typu, ale moja skóra po jego użyciu domaga się mycia. W przypadku Biodermy czuję świetnie oczyszczoną skórę - oczywiście po jego użyciu myję ją dodatkowo płynem/żelem/pianką, ale... gdybym znalazła się na bezludnej wyspie to Sensibio wystarczyłby mi jako jedyny ;)
     

ARTEGO Rain Dance Szampon do włosów - faaaaajnyyyyy :) na tyle fajny, że zamierzam poznać całą serię Rain Dance do pielęgnacji włosów - będzie pełna recenzja :) Nie plącze włosów, świetnie oczyszcza, przyjemnie pachnie i w ogóle jest bardzo OK :)

PILOMAX Laboratorium Szampon do włosów farbowanych jasnych - oj nie, właściwie to zużyłam w pierwszej fazie mycia włosów, zawsze pienię je dwa razy. Użyty solo sprawiał, że włosy były splątane, szorstkie i niezbyt przyjemne w dotyku. Ale użycie kolejno innego szamponu, odżywki czy maski ratowało sprawę. 

PANTENE PRO-V Odżywka w piance Intensywna regeneracja - znalazłam w pudełku BeGlossy, ale na moich włosach totalnie się nie sprawdziła. Z tego co dało mi się zauważyć, to występuje w różnych wersjach, ale Intensywna regeneracja u mnie się nie sprawdziła. Po użyciu brak dyscypliny na włosach, brak nawilżenia i wygładzenia. Użyłam tylko raz :(
       

Oliwka dla Mam BABY DREAM  - U-WIEL-BIAM !!! Doskonały kosmetyk w przystępnej cenie dostępny w drogeriach Rossmann. Nazwa sugeruje, że przeznaczony jest do pielęgnacji ciała dla kobiet w ciąży, ale ja już dawno po, a nadal kupuję :) Krótki, prosty skład, świetny zapach, doskonałe działanie nawilżające, wygładzające, regenerujące i odżywcze dla skóry. Zapobiega rozstępom! Smarowałam brzuszek, kiedy rósł w ciąży i nie mam na nim rozstępów, nie smarowałam zewnętrznych stron ud (albo nie przykładałam się do ich smarowania ze szczególną uwagą) i tam pojawiły się. Super oliwka do pielęgnacji ciała!

ISANA Żel pod prysznic Marakuja&Kokos - czasem sięgam po te żele, najczęściej w sytuacji, kiedy nie brakuje mi kosmetyku pod prysznic - Rossmann 7 pięter niżej, więc najbliżej ;) Niestety ta wersja wysuszała skórę i właściwie poza przyjemnym zapachem nie potrafię doszukać się właściwości pielęgnacyjnych...

... czego nie mogę odmówić Aksamitnemu żelowi pod prysznic z balsamem nawilżającym Go Cranberry Nova Kosmetyki. Produkt cudo! Świetny kremowy zapach, naturalny skład, kremowo-płynna formuła, która nawilża już podczas mycia ciała, odświeża, wygładza i jest bardzo wydajny. Po użyciu - kiedy mamy lenia - możemy darować sobie olejki, oliwki, balsamy czy masła do ciała - tragedii nie będzie :)
    

YOPE Naturalne mydło w płynie  - świetne mydło, które nie wysusza skóry - mam ochotę na inne wersje zapachowe, z werbeną na czele :) Bardzo mocno kibicuję tej marce, wierzę, że w ramach jej asortymentu docelowo znajdziemy nie tylko mydła i balsamy do dłoni. Trzymam kciuki!

Mydło dla dzieci w piance HIPP - kocham HIPP za zapach, który poznałam podczas pobytu w szpitalu po urodzeniu córeczki - od tamtej chwili wprost rozkoszuję się tym zapachem - jest dla mnie ukojeniem. Piankę oczywiście podbierałam córci, ajajaj - świetna jest, i wiadomo, nie wysusza :)


DOVE mydło w kostce - występuje w moim domu od najmłodszych lat w różnych wersjach - i chyba to się nie zmieni :)

APIS Natural Cosmetics - nawilżający balsam do rąk. Skład w porządku, ale brak szybkiego wchłaniania się i pozostająca powłoka skłaniała mnie do aplikacji na noc.

REGENERUM Regeneracyjne serum do rąk - świetny produkt dla suchych i spierzchniętych dłoni. Mocno skoncentrowana formuła i bardzo treściwa konsystencja sprawia, że uczucie nieprzyjemnego ściągnięcia skóry mija już chwilę po aplikacji. Uważam, że produkty marki są niedocenione, a ten krem zdaje się to potwierdzać. Serum stosowane cyklicznie utrzymuje dłonie w nienagannym stanie, są wyraźnie odżywione i zregenerowane, a co za tym idzie gładkie, miękkie i przyjemne w dotyku. Moim zdaniem ten produkt ma szansę stać się niezbędnikiem wielu damskich torebek :)
    

Maski na dłonie i stopy w formie rękawiczek i skarpetek nasączonych preparatami bardzo lubię i często stosuję niezależnie od marki, choć najbardziej przypadły mi do gustu Beauty Formulas. Lubię za natychmiastowy efekt, który uzyskujemy tuż po zdjęciu rękawiczek czy skarpetek - skóra jest wówczas miękka, gładka,elastyczna, przyjemna w dotyku i zadbana w odbiorze.

Nocna maseczka do twarzy Sephora, wersja różowa - przyjemny kosmetyk na noc, piękny różany zapach, świetne nawilżenie i wygładzenie skóry.
Szukam maski/kremu na noc. Co polecacie?

I to tyle w kwestii zużytych ostatnio kosmetyków, dajcie znać w komentarzach czy znacie produkty, które opisałam, a jeśli tak to czy podzielacie moje opinie :)

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Czytaj dalej »

28 kwietnia 2016

Nawilżający szampon i balsam do włosów Loves Lithuania | Natura Siberica

W ramach pielęgnacji włosów najczęściej wybieram produkty nawilżające. Od wielu lat rozjaśniam swój naturalny kolor włosów od ciemnego do jasnego blondu, a stała koloryzacja i rozjaśnianie ingerują w strukturę włosa, niejednokrotnie niszcząc go. Niezależnie od tego czy włosy są długie, krótkie, proste czy kręcone, wymagają nawilżenia, podobnie jak skóra. Włosy odpowiednio nawilżone są gwarancją ich dobrego wyglądu, a co za tym idzie naszego dobrego samopoczucia. Nie bez kozery przytacza się stwierdzenie, że "Włosy są wizytówką kobiety". I choć dotychczas w mojej pielęgnacji włosów stosunkowo rzadko występowały naturalne produkty, to jednak wobec duetu, który dzisiaj prezentuję trudno przejść obojętnie nie wskazując zalet i przyjemności płynących z ich stosowania.  


Natura Siberica to jedna z najbardziej rozpoznawalnych rosyjskich marek zajmujących się produkcją kosmetyków naturalnych z użyciem roślin zebranych w naturalnych warunkach ich wzrostu. Szampon i balsam do pielęgnacji włosów, które dzisiaj prezentuję pochodzą z linii Loves Lituania, która została została wzbogacona w naturalne ekstrakty z lipy i brzozy.
  • Ekstrakt z lipy - bogaty w kwasy organiczne, karoten, witaminy i fitoncydy (roślinne antybiotyki), chroni włosy przed wysuszeniem, nawilża i zmiękcza je na całej długości, nadaje gładkość i ułatwia rozczesywanie.
  • Ekstrakt z brzozy - bogaty w żywicę i garbniki oraz sole mineralne, które są niezbędne do odżywienia włosów i skóry głowy. 
  


Obydwa  produkty finalne zapakowane są w 400ml butle z plastikowego miękkiego tworzywa z nakrętką wyposażoną w system "press". Pomimo, że są dość pokaźnych rozmiarów to nie stanowią problemów podczas użytkowania - płynne formuły bardzo łatwo wydostają się z opakowania i z pewnością zużyjemy je do końca. Opakowania wykonane są w identycznej stylistyce, różnią się tylko napisem i oczywiście składem.
Z racji tego, iż są to produkty naturalne nie znajdziemy w nich SLS, które znane są z właściwości mocno oczyszczających ale i wysuszających, a zastąpione zostały łagodniejszymi substancjami myjącymi, tj. SCS (Sodium Coco Sulfate) czy bardzo łagodną dla skóry kokamidopropylbetainą. Szampon posiada lekką, przeźroczystą konsystencję o zielonym zabarwieniu i bardzo przyjemnym, świeżym, ziołowym zapachu. Bardzo dobrze się pieni i skutecznie oczyszcza zarówno włosy jak i skórę głowy.
Balsam z kolei zaskoczył mnie swoją formułą, ponieważ jest lżejsza od szamponu i podczas jego aplikacji należy uważać aby nie spłynął z dłoni. W praktyce balsam jest świetnym uzupełnieniem szamponu i produktem, który działa już po jednej minucie. Producent obiecuje, że właściwości szamponu widoczne są po aplikacji na 1-2 minuty i słowa dotrzymuje. W iście ekspresowym tempie włosy są zdyscyplinowane, wygładzone, podatne na stylizację, a po niej lekkie, odpowiednio dociążone - ale nie obciążone, przyjemnie gładkie i miłe w dotyku, nie puszą się w ciągu dnia i nie wykazują tendencji do przetłuszczania.       


Szampon i balsam do włosów Natura Siberica Loves Lituania kierowany jest do wszystkich rodzajów włosów do codziennej efektywnej ich pielęgnacji. Przyjemny świeży zapach i efektywne działanie w pełni zasługuje na uznanie i rekomendację, po użyciu produktów włosy są nawilżone, odżywione i bardzo dobrze się prezentują. Produkty są dość wydajne, z pewnością wystarczą na długo, choć jest to kwestia indywidualna uzależniona od długości posiadanych włosów. Cena zarówno szamponu, jak i balsamu plasuje się na poziomie 18,99zł, produkty dostępne tutaj [klik]. Polecam :)
  

Skład szamponu: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride,  Benzyl Alcohol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Tocopherol, Parfum, Glycerin, Tilia Cordata Flower Water*, Betula Alba Juice*, CI 19140.

Skład balsamu: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Phospholipids, Glycine Soja Oil, Glycolipids, Glycine Soja Sterols, Benzyl Alcohol, Cetyl Esters, Behentrimonium Chloride, Lauryl Glucoside, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cetrimonium Bromide, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid, Parfum, Glycerin, Tilia Cordata Flower Water*, Betula Alba Juice*, CI 19140.

Czytaj dalej »

21 kwietnia 2016

Orzeźwiający krem pod oczy GinZing | Origins

Skóra pod oczami jest czterokrotnie cieńsza niż na pozostałych częściach twarzy, stąd do wyborów kosmetyków pielęgnacyjnych tej niebywale delikatnej strefy powinniśmy podchodzić z dużą dozą ostrożności i należnego jej szacunku. Na rynku jest wiele bardzo dobrych produktów do pielęgnacji okolic oczu, mimo wszystko ostatnio trafiam często na takie, które nie zaspokajają moich potrzeb w całości. Stosunkowo niedawno publikowałam wpis 3xNIE !!!, w którym znalazł się krem pod oczy, minęło dwa tygodnie od jego publikacji a ja mam już "w zapasie" do kolejnej tego typu publikacji krem pod oczy, który u mnie również się nie sprawdził. To chyba oznacza, że trudno mnie w tym zakresie zaspokoić i może jestem jakaś "inna" ale do pielęgnacji okolic oczu przywiązuję bardzo dużą wagę i rzadko kiedy widzę tego rodzaju produkty w samych superlatywach. Kilka lat temu wystarczał mi jeden krem nawilżający pod oczy, dzisiaj na mojej półce zawsze stoją dwa: jeden na dzień, lekki i nawilżający, drugi na noc, treściwy i wykazujący działanie przeciwzmarszczkowe. Krem pod oczy, który prezentuję w dzisiejszym wpisie plasuje się u mnie na pograniczu, uważam, że posiada zarówno mocne zalety, ale i wady.     


Marka Origins w ubiegłym roku zagościła na dobre w Polsce ciesząc się premierą z należnym przytupem. Właściwie od dnia premiery o produktach marki jest dość głośno, więc, jako że określam się na wizytówkach Beauty Blogger, nie mogłam obok tych produktów przejść obojętnie. Na początek trafił do mnie krem pod oczy i maska do twarzy, w dzisiejszej publikacji przedstawiam moje doświadczenia z Orzeźwiającym kremem pod oczy GinZing.
Marka Origins tworzy naturalne kosmetyki do pielęgnacji skóry w zgodzie z otaczającym światem, wytwarza je przy użyciu kombinacji źródeł odnawialnych, energii wiatrowej i innych przyjaznych dla Ziemi praktyk. Produkty Origins zawierają wyciągi i ekstrakty z najbardziej skutecznych roślin pochodzących z różnych zakątków świata. Spoglądając na opakowania produktów marki, na ich lekki i naturalny desing, nie trudno zauważyć, że natura jest ich nieodłączną częścią. Kartonowe opakowania, w których umieszczone są produkty Origins są wykonane w 50% z materiałów pochodzących z recylkingu. Idea budząca zaufanie i godna poszanowania.
 

Orzeźwiający krem pod oczy GinZing Origins, a właściwie Refreshing Eye Cream to Brighten and Depuff, to według Producenta krem pod oczy na "ranek po". Krem powinien być zatem remedium na podkrążone oczy oraz na zmęczoną brakiem dostatecznego snu skórę pod oczami - ma pomóc pobudzić i ożywić zmęczone oczy oraz zmniejszyć cienie pod oczami i opuchliznę. Kierowany jest do każdego typu skóry w porannej pielęgnacji.
W gustownym i uroczo wyglądającym małym słoiczku w bursztynowym kolorze znajdujemy 15ml produktu, który powinnyśmy zużyć w ciągu 6 m-cy. Biorąc pod uwagę, że produkt jest szalenie wydajny, to może być to nie lada wyzwanie. Wewnątrz opakowania docelowego znajdujemy również plastikową membranę, która zabezpiecza produkt przed dostaniem się zanieczyszczeń tudzież ułatwia transport kosmetyku podczas podróży. Konsystencję produktu określam na kremową, ale dość lekką - stąd jego duża wydajność, wystarczy odrobina aby pokryć okolice oczu. Wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia wyczuwalnej warstwy, bardzo dobrze współpracuje z każdym korektorem, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest jego świetną bazą. A to za sprawą jego koloru, który pośrednio jest beżem i różem - z naciskiem na beż. Wyraźnie widać, że formuła wyposażona została w zmikronizowane rozświetlające cząsteczki (według Producenta są to "naturalne rozjaśniacze optyczne"), które sprawiają, że produkt mieni się docelowo rozświetlając skórę - podobną teksturę posiadają rozświetlające bazy pod makijaż. Aplikując go pod oczy zyskujemy zatem bardzo ładne rozświetlenie, co w pewnej mierze może być traktowane jako likwidacja cieni pod oczami. Nie mam póki co problemów z cieniami pod oczami, więc nie mogę wypowiedzieć się, czy faktycznie je likwiduje.
    

Skład produktu, jak na przystało na kosmetyk naturalny, jest dość długi. Znajdziemy w nim m.in. substancje nawilżające, emolienty, pantenol, kwas hialuronowy, naturalne oleje, ekstrakty czy wyciągi z roślin: olej z oliwek, ekstrakt z ogórka, ekstrakt z żeń-szenia, ekstrakt z liści zielonej herbaty, wyciąg z magnolii, z jabłka, z ziaren kawy, a nawet masło shea. Całość prezentuje się bardzo dobrze, ale w praktyce czegoś mi brakuje.   
Kiedy myślę "orzeźwienie" okolic oczu przychodzą mi do głowy skojarzenia podobne do powiewu świeżości, a nawet wiatru. Niestety, w przypadku tego produktu ja po kilku chwilach od jego aplikacji wyczuwam delikatne mrowienie, nie jest ono uciążliwe, nie przeszkadza mi mocno, nie podrażnia, nie uczula i nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że jest nieprzyjemne - ale nie takiego orzeźwienia oczekiwałam. Nie mogę również nie wspomnieć o zapachu, w którym przez ziołowo-kwiatowe nuty mocno przebija się alkohol. Po aplikacji kremu zapach ulatnia się bardzo szybko, ale kiedy otwieram słoiczek i podnoszę go w kierunku nosa, wyczuwam zapach alkoholu.
Krem nieźle radzi sobie z nawilżeniem okolic oczu, choć to indywidualna potrzeba. Nie borykam się z wysuszeniem tej okolicy, więc dla mnie to nawilżenie jest wystarczające. Biorąc jednak pod uwagę regularną cenę produktu to uważam, że samo nawilżenie, optyczne wygładzenie i wyrównanie kolorytu, to trochę za mało.
   

Reasumując, ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, czy polecam ten krem, czy nie. To zależy od tego, czego oczekujesz w zamian za 119zł. Jako plusy niewątpliwie mamy bardzo dobre właściwości aplikacyjne, nawilżenie, wygładzenie i optyczne zniwelowanie zmęczenia. Produkt gustownie się prezentuje, cieszy wizualnie oko, nie podrażnia i nie uczula. Biorąc jednak pod uwagę tytułowe orzeźwienie, to w moim przypadku coś idzie nie tak - jest bardziej chwilowym mrowieniem, po którym nie pozostaje śladu. No i zapach... czytaj wyżej :)
Znam tańsze rozświetlające kremy pod oczy, które bardzo mile wspominam, np. ten, i do których z przyjemnością wracam, choć oczywiście krem pod oczy GinZing właściwości pielęgnacyjne również posiada. W pierwszym spotkaniu z marką Origins z kremem pod oczy wygrywa maska do twarzy, ale o niej w odrębnym wpisie już wkrótce :)

Napiszcie proszę o swoich doświadczeniach z produktami marki Origins. Znacie?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)
   
Czytaj dalej »

20 kwietnia 2016

Wyniki konkursu z okazji II Urodzin bloga :)

Witajcie Moi Drodzy!!!

Natłok spraw i obowiązków, które ostatnio na mnie spadły sprawiły, że na blogu jest mnie troszkę mniej, ale wielkimi krokami zbliża się termin wyłonienia Zwycięzcy urodzinowego konkursu, więc niniejszym ogłaszam wynik :)

Bardzo dziękuję za wszystkie zgłoszenia, wybór oczywiście nie był prosty - nie mniej jednak nagroda jest tylko jedna i wędruje do autorki poniższej odpowiedzi na pytanie konkursowe: Jaki jest Twój ulubiony kwiat? Dlaczego?

"Konwalia bez dwóch zdań. Mam do nich sentyment. Są ze mną od dzieciństwa, miałam je w komunijnym bukiecie, ba nawet ślubnym. Kojarzą mi się z wiosennym przebudzeniem, energią. Mamy z córką tajemnicze miejsce w lasku obok domu - nazywamy je pachnącym kącikiem, w maju są tam łany białych i pachnących konwalii. Są skromne, cieszą oko i kuszą zapachem. Nie zrywamy ich po prostu siedzimy i rozkoszujemy się tymi chwilami."

Zwycięzcą jest: Anna Po Mężu :) 
Gratuluję serdecznie :) Za chwilę napiszę do Ciebie wiadomość na adres mejlowy podany w zgłoszeniu z informacją o wygranej :) 

Pozdrawiam, Aga:)




Czytaj dalej »

14 kwietnia 2016

Nawilżanie paznokci z Nail Tek

Odkąd opublikowałam na blogu wpis dotyczący manicure z wykorzystaniem hybrydowej techniki - tekst znajduje się tutaj >klik< - cieszy się dużą popularnością, stąd moje przypuszczenia, że kobiety coraz częściej sięgają po tego rodzaju rozwiązanie, i właściwie to wcale się tej tendencji nie dziwię. Manicure hybrydowy to gwarancja niezmiennej trwałości bez uszczerbku w wyglądzie pomalowanych paznokci aż do momentu jego usunięcia. Bardzo często spotykam się również z pytaniami czy taki manicure nie niszczy płytki paznokciowej, dzisiaj zatem przychodzę do Was z odpowiedzią na to pytanie. Weźcie jednak pod uwagę, że każda płytka paznokciowa jest inna,  każda reaguje inaczej i to co wydarzyło się w moim przypadku wcale nie musi wydarzyć się u Was. 


Tytuł tego wpisu sugeruje, że wcale tak "kolorowo" nie było. Tzn. było, ale do momentu, kiedy nie usunęłam hybrydy na kilka dni dając tym samym odpocząć płytce paznokciowej. Po pierwszej aplikacji byłam wręcz zachwycona: cudowne krycie, imponujący blask lakieru, super trwałość, żadnych odprysków, żadnych zarysowań i tylko ponad dwutygodniowy odrost zmuszał mnie do usunięcia i ponownej aplikacji. Apetyt rósł, aby cieszyć się różnorodnością kolorów chętnie kupiłam kilka nowych, stąd moja kolekcja nabierała kształtów i rosła w siłę. I tak przez ponad trzy miesiące, zdejmowałam hybrydę i nakładałam ponownie tego samego dnia. Nie widziałam wówczas żadnych uszczerbków na paznokciach, były długie, mocne i nic nie wskazywało na to, że dzieje się coś niepokojącego. Do czasu, kiedy zdjęłam hybrydę i postanowiłam dać szansę klasycznym lakierom do paznokci. Spodziewałam się tego, że ich trwałość to będzie średnio 3-5 dni, ale nie spodziewałam się, że to będzie tylko jeden dzień. W ciągu kilku dni okazało się, że moja płytka paznokciowa jest mocno wysuszona, paznokcie na swoich końcach mają poprzeczne widoczne uszkodzenia i to sprawiało, że klasyczny lakier najzwyczajniej w świecie nie trzymał się jej. Trochę lepiej było z bazą pod lakier ale nadal trwałości brak. Spiesznie zaczęłam poszukiwania odżywki do paznokci, która przywróci im nawilżenie. Odżywka z Bielendy, którą przecież tak bardzo lubiłam i często polecałam słabo dawała sobie radę, z efektów dostępnej wówczas w moich zasobach kosmetycznych odżywki Sally Hansen również nie byłam w pełni zadowolona. Poszukiwania trwały do momentu znalezienia na półce w Super Pharm duetu odżywek do paznokci suchych lub kruchych marki Nail Tek, w skład którego wchodzą odżywka podkładowa i odżywka ochronna
   

Nail Tek jest wiodącą marką wysokiej jakości produktów do pielęgnacji paznokci, które były już wielokrotnie nagradzane i wyróżniane w prestiżowych konkursach i plebiscytach o tematyce urodowej. W ramach całego asortymentu znajdziemy preparaty do pielęgnacji dłoni, a szczególnie paznokci ukierunkowane na poszczególne problemy. Zestaw, który prezentuję kierowany jest do pielęgnacji paznokci kruchych lub suchych, takich, których płytka paznokcia podatna jest na złuszczanie, pękanie i rozwarstwianie. Paznokcie suche charakteryzują się tym, że są twarde i najczęściej długie, ale podatne na łamanie się np. pod wpływem uderzenia, ich wzrost może być problematyczny, często warstwy paznokcia oddzielają i odrywają się od siebie, w efekcie czego paznokcie stają się coraz cieńsze, szczególnie na ich końcach. Wypisz, wymaluj to moje paznokcie po zdjęciu hybrydy, a na potwierdzenie, że tak się właśnie stało informacje z opakowania produktu, które brzmią: do przesuszenia płytki paznokciowej może doprowadzić nadmierne stosowanie odżywek utwardzających. A nie jest tajemnicą, że manicure hybrydowy poza odpowiednią bazą utwardzaną w lampie, dwiema warstwami lakieru kolorowego również utwardzanymi w lampie, dodatkowo nakładamy jeszcze odpowiedni top coat, który tworzy barierę ochronną przed uszkodzeniami lakieru, oczywiście utwardzamy go w lampie. Tak utwardzony manicure musi zatem trzymać się bardzo długo płytki paznokciowej, ale jak widać w moim przypadku również ją wysusza.
   

Przechodząc do samego produktu, to zawiera on dwie odżywki do paznokci:
  • Odżywka podkładowa Foundation III - nawilżanie. Odżywka w formie mlecznego lakieru podkładowego (baza), do stosowania bezpośrednio na paznokcie, pod lakier kolorowy. Zalecana do paznokci wymagających intensywnego wzmocnienia, utwardza płytkę paznokcia, spaja ze sobą jej warstwy oraz zapobiega jej rozdwajaniu.
  • Odżywka ochronna Protection Plus III - nawilżanie. Odżywka w formie bezbarwnego lakieru, do stosowania zarówno na, jak i pod lakier kolorowy. Stosowana codziennie, bez konieczności zmywania uprzednio nałożonych warstw, pielęgnuje paznokcie oraz nabłyszcza i zabezpiecza lakier kolorowy. Zalecana do paznokci wymagających nawilżenia oraz w początkowej fazie pielęgnacji paznokci bardzo zniszczonych.
Obydwie odżywki bardzo dobrze nawilżają paznokcie i przynoszą bardzo dobre rezultaty, można stosować je zarówno łącznie, jak i osobno, jedna nie wyklucza drugiej. W pielęgnacji swoich paznokci bardzo mocno upodobałam sobie odżywkę bazową, ponieważ jej mleczna formuła wnika całkowicie w płytkę paznokciową i nie pozostawia praktycznie żadnej wyczuwalnej warstwy. Po jej użyciu paznokcie są gładkie i matowe, warstwy paznokcia łączą się ze sobą przyczyniając się tym samym do lepszej przyczepności lakieru kolorowego. Odżywka przedłuża trwałość klasycznego manicure, w początkowej fazie na moich paznokciach faktycznie wytrzymywał przez 3 dni. Przez pierwsze dwa tygodnie zrezygnowałam jednak z malowania paznokci i co drugi dzień nakładałam odżywki bezpośrednio jedna na drugą, zmywałam je i nakładałam ponownie. Po każdej kolejnej aplikacji widziałam różnicę w wyglądzie płytki paznokciowej. Taka kuracja zdecydowanie nawilżyła paznokcie, polepszyła zarówno ich stan fizyczny jak i wizualny.
Aktualnie odżywkę bazową stosuję za każdym razem pod lakier kolorowy, jeśli chodzi o drugą odżywkę to stosuję ją tylko jako odżywkę nawierzchniową. Obydwie odżywki mają bardzo lekkie formuły i po aplikacji nie wyczuwam dodatkowych warstw. Są bardzo wydajne, w przypadku odżywki bazowej jednym pędzelkiem można pokryć praktycznie paznokcie u jednej ręki. Odżywka nawierzchniowa jest bezbarwna, nie zmienia koloru lakieru i dodatkowo niesamowicie go nabłyszcza. Mały pstryczek mogę dać za to, że nie wysusza lakieru w minutę, ale malując paznokcie wieczorem nie doświadczam rano po przebudzeniu odgnieceń lakieru na paznokciach.
        

Nie wiem czy jest możliwość zakupu prezentowanych odżywek osobno ponieważ ja kupiłam je jak widać w zestawie, nie mniej jednak polecam obydwie. Każda z nich zawiera 15ml produktu, który należy zużyć w ciągu 24 m-cy. Koszt zestawu to niecałe 50 zł, nie pamiętam dokładnej ceny, nie mam również pewności, gdzie oprócz Super Pharm można je kupić. Mogę jednak przypuszczać, że jeśli Wasze paznokcie są suche, niekoniecznie nawet po ingerencji hybrydy, ponieważ do przesuszenia paznokci, obok uwarunkowań genetycznych, może prowadzić kontakt ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi takimi, jak np. detergenty, to taka kuracja z pewnością poprawi stan płytki paznokciowej. Produkty są godne zainteresowania, w mojej pielęgnacji spisują się bardzo dobrze. Polecam!

Wracając na zakończenie do manicure hybrydowego, to z pewnością nie rezygnuję z niego całkowicie. Uważam, że to bardzo wygodna forma manicure i z przyjemnością sięgnę po nią w sytuacjach, które będą wymagały ode mnie nienagannych paznokci przez dłuższy czas, np. podczas wakacji. Z doświadczenia wiem już, że między poszczególnymi aplikacjami hybrydy powinnam zatroszczyć się o przywrócenie nawilżenia płytce paznokciowej, mam już swoich faworytów w tej dziedzinie, więc bogatsza o przedstawione doświadczenia, nie dopuszczę do nadmiernego wysuszenia paznokci. 

A jakie są Wasze doświadczenia z hybrydą? Znacie produkty marki Nail Tek? 

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Czytaj dalej »

4 kwietnia 2016

Ulubieńcy ostatnich miesięcy - pielęgnacja | kwiecień 2016

Zanim na dobre zacznę opowieści o nowościach kosmetycznych, które pojawiły się u mnie w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy, zamykam rozdział jesienno-zimowy i przedstawiam Wam moich absolutnych ulubieńców ostatnich miesięcy z dziedziny pielęgnacji. To kosmetyki, które zapadły mi szczególnie w pamięci a ich działanie w pełni zyskuje na 100% aprobatę. To kosmetyki, po które z pewnością sięgnę ponownie, i na które warto zwrócić uwagę.    


Ulubieńcy nie pojawiają się na moim blogu co miesiąc, ponieważ w wielu przypadkach musiałabym pokazywać te same produkty - jeśli jakiś produkt mi w pełni odpowiada to najczęściej służy mi ponad miesiąc, więc w pewnym sensie mijałoby się to z celem. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że ostatnio ukazały się na moim blogu we wrześniu ubiegłego roku, to muszę przyznać, że trochę zaniedbałam tego rodzaju wpisy. Z własnego doświadczenia wiem, że lubię takowe czytać, często są dla mnie inspiracją i niejednokrotnie już znalazłam wśród polecanych przez inne blogerki produkty, które i mnie zachwyciły. W zdecydowanej większości, produkty które prezentuję w tym wpisie miały już swoje pięć minut na blogu, jeśli zatem ukazała się już pełna jego recenzja, to nazwa będzie polinkowana.


O kosmetykach YONELLE stworzonych do pielęgnacji skóry dojrzałej pisałam dość niedawno, nie wyobrażam sobie jednak aby zabrakło ich w tym zestawieniu. Infuzyjny krem pod oczy i na powieki na noc to mój krem pod oczy Nr1! Posiada wszystko to, co krem do pielęgnacji okolic oczu powinien posiadać a jego działanie widoczne jest już po pierwszej aplikacji. Krem posiada bogatą konsystencję, idealną na noc i jest tego rodzaju kremem, który ja określam jako "konkret", taki, który wyraźnie czujemy na skórze, który działa w nocy kiedy nasza skóra regeneruje się. Napisać o nim, że doskonale nawilża to za mało, krem wyraźnie wygładza skórę pod oczami, sprawia, że wygląda młodziej, drobne linie są zdecydowanie mniej zarysowane. Kwestią czasu jest, jak spotkamy się ponownie.
Nanodyskowa maska Magic Compress  to produkt, który powinien być w zasobach kosmetycznych każdego, komu marzy się idealna skóra w sytuacji, kiedy wręcz musimy wyglądać dobrze. Wystarczy 10 minut z maseczką na twarzy aby sprawić, że skóra wygląda świeżo, promiennie i o wyrównanym kolorycie. Maska pozostawia delikatny matowy film na skórze, który jest świetną bazą pod makijaż i sprawia, że jego aplikacja staje się przyjemnością. Genialna!
Rozświetlający koktajl LUMENE z witaminą C do twarzy, szyi i dekoltu  to olejowa propozycja dla spragnionej suchej skóry, która oprócz nawilżenia potrzebuje rozświetlenia. I choć moja cera jest mieszana, to jednak produkt ten niejednokrotnie uratował moją skórę z opresji, kiedy krzyczała pić. Idealny w pielęgnacji podczas zimnych miesięcy, bardzo szybko przywraca skórze odpowiedni poziom nawilżenia i dodatkowo rozświetla ją i nie czyni tego z pomocą skrzących drobinek w nim zatopionych, ponieważ jego formuła nie jest w takowe wyposażona. To produkt dwufazowy, który wymaga dokładnego wymieszania, pięknie pachnie, jest bardzo wydajny i działa zgodnie z obietnicą Producenta. Przyjazny skórze witaminowy skład = skuteczność w działaniu. W moim przypadku na letnie miesiące może okazać się za ciężki, ale zimą bardzo chętnie przyjmę go w pielęgnacji ponownie.


Jedyny dermokosmetyk w tym zestawieniu i jeden z trzech produktów, które nie mają jeszcze swojego miejsca na blogu - Cicalfate POST ACNE Eau Termale Avene, emulsja regenerująca po zabiegach. Znamy się dopiero od miesiąca a już jest między nami duża chemia :) Emulsja kierowana jest do skóry podrażnionej w wyniku powierzchownych zabiegów dermatologicznych, np. peelingi. Z mojego doświadczenia wynika, że świetnie radzi sobie z wszelkimi podrażnieniami i zaczerwienieniami, regeneruje, wygładza i nawilża skórę. Posiada lekką formułę wyposażoną w składniki regenerujące i antybakteryjne oraz pozbawioną substancji komedogennych. Opatrunek na skórę dotkniętą kwasami, dermatologiczną kurację przeciwtrądzikową i wszelkie podrażnienia wynikające nawet z nieodpowiednio dobranej pielęgnacji. Wkrótce pełna recenzja na blogu.
Odżywczy olejek do demakijażu twarzy Nova Kosmetyki bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, nie przypuszczałabym, że tak polubię demakijaż olejkiem. Właśnie wydobył swoje ostatnie tchnienie i już za nim tęsknię. Przyjazny naturalny skład, delikatny miły dla nosa zapach, bardzo duża wydajność i pogromca wszelkiego rodzaju makijażu - rozpuszcza i usuwa każdy! W najbliższych planach zamierzam poznać tego rodzaju produkt z Resibo, poprzeczka jest postawiona wysoko, mam nadzieję się nie zawieść. Z przyjemnością jednak ponownie postawię Go Cranberry na półce. I jeśli tak jak ja, zanim poznałam demakijaż olejkiem, obawiasz się, że to nie dla Ciebie, to spróbuj - ja zostałam do tego rodzaju demakijażu przekonana w 100%. 


Błotna maseczka oczyszczająca SEPHORA to HIT każdego, kto użyje jej chociaż raz - byłabym jednak ostrożna w częstotliwości stosowania na skórę suchą. Maseczka tak doskonale oczyszcza, nie tylko powierzchownie, ale również i dogłębnie pory, że chciałoby się ją stosować codziennie. Formuła na bazie białej glinki, cynku, miedzi i pudru ze skórki pomarańczy - krótki i konkretny skład ukierunkowany na oczyszczanie skóry. Troszkę brakuje mi tutaj zapachu, ale jak nazwa wskazuje to błotna maseczka, więc nie ma co narzekać :)
Antyperspirant w kremie Garnier NEO pojawia się w mojej pielęgnacji po raz drugi, a to świadczy o tym, że zaiskrzyło między nami. Jakiś czas temu zużyłam świeżą wersję Cotton i spoglądając na półkę z dostępnymi antyperspirantami nic szczególnego nie wpadło mi w oko. Tym razem sięgnęłam po wersję Fresh Blossom, która zapachem wygrywa z poprzednikiem, to bardzo komfortowy i relaksujący zapach z nutą świeżych kwiatów (ale to tylko nuta, to nie jest w pełni kwiatowy zapach). Działanie tego produktu oceniam na bardzo wysokim poziomie, choć nie potrafię przewidzieć jak spisze się podczas letnich upałów. Bardzo wygodny produkt, już chwilę po aplikacji krem zastyga na skórze - jeśli w ogóle w taki sposób można to określić - staje się niewidoczny i praktycznie niewyczuwalny w dotyku, nie brudzi ubrań i świetnie radzi sobie z utrzymaniem komfortu.
     

Cała zima upłynęła mi pod znakiem otulania z PAT&RUB, więc w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć choć jednego z tych kosmetyków. Otulające masło do ciała to wyróżniający się kosmetyk pod względem niesamowicie ciepłego zapachu i konsystencji tortowego kremu. Jest to produkt wielofunkcyjny, który można aplikować od stóp aż po dekolt. Słodko-cytrynowy zapach z domieszką wanilii i karmelu w połączeniu z lekką aksamitną konsystencją sprawia, że aplikacja masła to przyjemność sama w sobie. Produkt wyróżnia się również wysokim stężeniem maseł i olejów roślinnych, które sprawiają, że nawet bardzo sucha skóra staje się znakomicie nawilżona i uelastyczniona. Z kosmetykami do pielęgnacji ciała PAT&RUB ciężko będzie mi się pożegnać, więc zapewne jeszcze niejednokrotnie będą gościć na moim blogu.


Glicerynowy krem do rąk i paznokci Cztery Pory Roku to kosmetyk, który jest wybawcą dla suchej i zniszczonej skóry, choć umówmy się, działa doraźnie. Posiadam wersję z masłem shea i masłem mango i jak się zapewne domyślacie, wersja ta urzekła mnie zapachem. Krem posiada dość bogatą formułę i pozostawia gładki film na skórze - to za sprawą gliceryny oczywiście, która jest już na drugim miejscu. W jego składzie znajdziemy też parafinę, ale w przypadku kremu do rąk zupełnie mi ona nie przeszkadza. Docelowo, kiedy potrzebuję zdecydowanej poprawy nawilżenia i wyglądu skóry dłoni sięgam właśnie po niego dostając w zamian ukojenie dla suchej skóry rąk, a biorąc pod uwagę, że kosztuje kilka złotych i jest bardzo wydajny, to mogę sięgać po niego nawet kilka razy dziennie.
Na zakończenie pozostawiłam kosmetyk, którego używają wszyscy - mydło do rąk. Ale nie wszyscy wiedzą, że "tradycyjne" mydła - szczególnie te w płynie - wysuszają dłonie i nie wpływa to dobrze na ich stan i kondycję. Na szczęście mamy markę YOPE i ich genialne mydła w płynie, które w ponad 90% składają się z natury. Ich skuteczność to połączenie delikatnych i łagodnych dla skóry substancji myjących ze składnikami aktywnymi pochodzenia oczywiście naturalnego, dzięki czemu dokładnie oczyszczają i nie wysuszają dłoni. Ja posiadam świeżą wersję Figa, ale jestem niemalże pewna, że poznam wszystkie wersje zapachowe z Werbeną na czele :)

Znacie kosmetyki, które znalazły się w moim zestawieniu? podzielacie moją opinię o nich?

Pozdrawiam, Aga :)    


https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »

1 kwietnia 2016

Drugie Urodziny Bloga + Beauty Box dla Was Trzecia Edycja !!!

Ale ze mnie gapa... Jak ja mogłam przegapić Drugie Urodziny Bloga??? Wszyscy wkoło informowali o tym, że przyszła wiosna, a ja gapa nie pamiętałam, że właśnie 20 marca dwa lata temu opublikowałam swój pierwszy post na blogu. Z lekkim poślizgiem, ale jednak - świętuję drugie urodziny bloga!!! I aby tradycji stała się zadość zapraszam Was - Moich Czytelników - na kolejną trzecią edycję Beauty Box dla Was :)
Zanim jednak o szczegółach jak stać się jego posiadaczem, to muszę WAM PODZIĘKOWAĆ z całego serducha za to, że jesteście ze mną! CZYTELNICY SĄ WARTOŚCIĄ MOJEGO BLOGA - to Wy napędzacie mnie do działania i tworzenia miejsca, w którym mogę dzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Miejsca, w którym mogę z Wami porozmawiać, w którym poznaję setki ludzi i które jest moim małym drugim światem. DZIĘKUJĘ WAM za każdy komentarz, za każde miłe słowo, spostrzeżenie i wskazówkę, za każde wirtualne pozdrowienie, uśmiech i buźki :*** DZIĘKUJĘ WAM za to, że czytacie i polecacie mojego bloga, DZIĘKUJĘ za wszystkie pochwały i wyróżnienia, które są dla mnie motorem napędowym. DZIĘKUJĘ z całego serca każdemu, kto przeczyta te słowa!!!  


Mam nadzieję, że zabawę którą organizuję po raz trzeci przyjmiecie tak samo ciepło, jak poprzednie jej edycje :)   Kieruję ją dla moich stałych Czytelników, aby wziąć w niej udział i tym samym mieć możliwość otrzymania Boxa z kosmetykami stworzonego przeze mnie, należy być publicznym obserwatorem mojego bloga www.kosmetykizmojejpolki.pl - widżet "Obserwatorzy" znajduje się w lewym dolnym rogu mojej strony :) Aby móc dołączyć do obserwatorów bloga wystarczy być posiadaczem konta Google, np. posiadać skrzynkę mejlową na Gmail. Zabawę zaczynamy dzisiaj, tj. 1 kwietnia 2016, a kończymy za dwa tygodnie 15 kwietnia 2016r.
Nie preferuję rozdań typu "losowanie", więc w formularzu konkursowym umieszczonym poniżej należy odpowiedzieć własnymi słowami na pytanie otwarte, które brzmi: "Jaki jest Twój ulubiony kwiat? Dlaczego?". Interpretacja pytania dowolna, napisz krótko to co chcesz i czujesz :)
Trzecim warunkiem koniecznym jest podanie w formularzu konkursowym swojego adresu mejlowego, który posłuży mi do poinformowania Cię o wygranej - nikomu go nie udostępnię. Stworzyłam również regulamin, taka pigułka według której wszystko powinno być jasne, musisz go zaakceptować. W regulaminie wymieniam również kosmetyki, które na pewno się pojawią w pudełku - jest to podstawowa gwarantowana zawartość, oprócz której zapewne znajdzie się coś jeszcze, może kosmetyk, może coś słodkiego :)
Nie mogę wymagać, ale proszę również o udostępnienie informacji o organizowanej zabawie, może to być baner na blogu, jeśli go prowadzisz, może to być udostępnienie na swoim profilu na portalu Facebook lub Instagram lub innym Fun Page'u jeśli takowy prowadzisz - w formularzu konkursowym wklej link.

REGULAMIN KONKURSU "Beauty Box dla Was !!! Trzecia edycja"
1. Organizatorem konkursu i fundatorem nagród jestem ja - autorka bloga Kosmetyki z Mojej Półki
2. Czas trwania zabawy od 01/04/2106 do 15/04/2106 do godz. 23:59.
3. Nagrodą jest Beauty Box, w którym znajdzie się 10 pełnowymiarowych, nowych kosmetyków:
  • Paleta cieni do oczu WIBO NEUTRAL
  • Zestaw kosmetyków pielęgnacyjnych Douglas Home Spa Harmony of Ayurveda, w skład którego wchodzą: relaksujący żel pod prysznic, olejek do ciała oraz krem do rąk
  • Balsam do ciała z linii relaksującej PAT&RUB
  • Balsam do rąk z linii relaksującej PAT&RUB
  • Olejek do ciała Power Fruit evree
  • Regenerująca maseczka do włosów L'Biotica Biovax Minarały i Diamenty
  • Regenerująca maska na dłonie w rękawiczkach Estemedis
  • Algowa maseczka do twarzy Organique
  • Maseczka nawilżająca na tkaninie SKIN79 Animal Mask
  • Maseczka na noc SEPHORA Lotus sleeping mask 
4. Aby wziąć udział w konkursie należy być publicznym obserwatorem bloga Kosmetyki z Mojej Półki oraz poprawie wypełnić formularz konkursowy, tj. odpowiedzieć na pytanie otwarte: Jaki jest Twój ulubiony kwiat? Dlaczego?, podać adres mejlowy za pośrednictwem którego poinformuję Cię o wygranej i zaakceptować regulamin konkursu.
5. Wygrywa jedna osoba, którą wybiorę na podstawie zgłoszeń poprzez formularz konkursowy.
6. Wyniki konkursu ogłoszę w ciągu 7 dni od daty jego zakończenia i pojawią się one na blogu Kosmetyki z mojej Półki w odrębnym wpisie.
7. Zwycięzca wyraża zgodę na publikację własnej odpowiedzi na zadane pytanie konkursowe na blogu wraz z wynikami konkursu. 
8. Po wysłaniu wiadomości z informacją o wygranej czekam 3 dni na odpowiedź zwrotną z adresem do wysyłki Box'a, jeśli się nie zgłosisz, wybiorę inną osobę.
9. Wysyłka Box'a odbywa się na terenie Polski.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

Powodzenia !!!





Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger