17 października 2015

Projekt denko... #7

We wrześniu projektu denko na blogu nie było, bo pustki były z zużyciach, a jak przyszedł październik to wszystko zaczęło się sypać i mimo, że jest połowa miesiąca to rozliczam się ze zużytych kosmetyków. I tak jak poprzednio jeśli kosmetyk był już przeze mnie recenzowany na blogu, to jego nazwa będzie podlinkowana - klikając w nazwę przenosisz się do recenzji. Trochę tego się nazbierało, więc zaczynamy:

Płyn micelarny 3w1 Vitamin C Stara Mydlarnia - z całej serii Vitamin C pojawiła się na moim blogu recenzja kremowego serum i maski algowej peel-off, płyn nie doczekał się jej - i chyba już nie doczeka - bo jego skuteczność określam na średnim poziomie. Niby nie odczuwałam po nim dyskomfortu, ale jednak jego mocno cytrusowy zapach nie przypadł mi do gustu, wolę płyny o delikatnym zapachu lub całkowicie bezzapachowe. Z makijażem nawet nieźle sobie radził.

Płyn micelarny BIODERMA Sensibio H2O - najlepszy płyn micelarny jaki miałam przyjemność poznać, ma swoje stałe miejsce i na mojej półce i w moim projekcie denko.

Płyn micelarny Avene - kupiony jako dodatek do miesięcznika Zwierciadło, przyjemny w użyciu, dobrze radzi sobie z zanieczyszczeniami, jest delikatny, praktycznie bezzapachowy, chętnie spotkam się z wersją pełnowymiarową.

Dwufazowy płyn do demakijażu oczu MIXA - świetny płyn do usuwania pełnego makijażu oka, nie straszny mu nawet tusz wodoodporny, a to, co szczególnie skupiło moją uwagę to fakt, że po jego zastosowaniu nie pozostawia tłustej powłoki, jaką pozostawia wiele dwufazówek. To moje kolejne opakowanie, z przyjemnością sięgną po niego ponownie.


Nawilżający peeling do twarzy NAOBAY - bardzo przyjemny peeling do twarzy o naturalnym składzie. Pomimo, że zatopione w nim drobinki są dość mocno wyczuwalne to są delikatne i nawet cera wrażliwa nie powinna na nie źle zareagować. Kremowa dość lekka formuła działa nawilżająco a całość daje świetny efekt. Nie wiem czy kosmetyki te są do kupienia w Polsce, bo to hiszpańska marka, ja znalazłam ten kosmetyk w beGlossy.

Oczyszczająca pasta Ziaja Liście Manuka - HIT blogosfery, który nie zapisał się w mojej pamięci jako kosmetyk, który muszę mieć, choć w z trzech kosmetyków z tej serii, o których pisałam w jednym poście ten wydaje się być najlepszy. Nie robi nic złego, ale zachwytów też nad nim chyba jest zbyt wiele, bo nie zauważyłam zmniejszenia porów ani normalizacji sebum, owszem, fajnie oczyszcza, ale chyba tylko oczyszcza.

Dwufazowy płyn przeciw niedoskonałościom LIERAC - wielki sprzymierzeniec w walce z niedoskonałościami. Nie tylko przyspiesza gojenie występujących problemów skórnych, ale również zapobiega ich powstawaniu - jeśli widzę, że "coś zaczyna się dziać" to już po jednej aplikacji właściwie jest po wszystkim. Serdecznie polecam, w użyciu mam drugie opakowanie :)

Face Mist Vitamin E The Body Shop - odświeżająca mgiełka do twarzy zapachem ujęła mnie już od pierwszego użycia, niestety składem już niekoniecznie, do odświeżania cery latem była OK, ale jako tonik do codziennego stosowania u mnie się nie sprawdziła. Właściwie to wykończyłam ją do zraszania maseczek glinkowych na twarzy. Powrotu nie planuję.


IDEALIA Life Serum VICHY - serum, które pomimo mojej sympatii do marki VICHY nie powaliło mnie na kolana. Kosmetyk, który miał być remedium na zmęczoną codziennym trudem i stresem cerę okazał się kremowym kosmetykiem, który owszem rozświetla, ale pozostawia też lepką iskrzącą się warstwę, której ja nie akceptuję. Mała pojemność 30ml przy codziennym stosowaniu zapewne starczyłaby na ok. 1,5 miesiąca, a ja ją "męczyłam" dobre parę miesięcy. I tak jak pisałam w recenzji, powrotu nie planuję.

Serum-in-Cream Vitamin C Stara Mydlarnia - uwielbiam wszystkie kosmetyki typu serum z witaminą C, ciągnie mnie do nich ja pszczołę do miodku - ale jednak kremowa wersja tego rodzaju kosmetyku do mnie nie przemawia. Przyjemny orzeźwiający cytrusowy zapach w tym wypadku nie wystarczył. Z właściwości pielęgnacyjnych nie mam mu właściwie nic do zarzucenia, przyjemny naturalny skład, ale formuła nie dla mnie, powrotu nie planuję.

Olejek do twarzy Magic Rose evree - HIT blogosfery, który u mnie służył właściwie tylko jako dodatek do maseczek, czasem do kremu na noc lub do pielęgnacji szyi i dekoltu. To już kolejny drogeryjny olejek do twarzy, który u mnie "solo" się nie sprawdził. I choć zapach ma cudowny, piękny, różany - a ja jestem zdecydowanym koneserem różanych zapachów - to jednak chyba za dużo w nim jest składników kompozycji zapachowych, które mogą podrażniać: ilekroć nałożyłam ten olejek na oczyszczoną cerę skutkowało to zaczerwienieniem. Bardzo dobrze spisywał się do demakijażu oczu, nawet mało skuteczny micel z jego pomocą na waciku czyścił wszystko. Powrotu nie planuję, ale znalazłam w końcu olejek do mojej cery, choć z trochę wyższej półki cenowej - opowiem o nim wkrótce :)

Krem na niedoskonałości TriAcneal Avene - wycofany już, lub zastąpiony nową recepturą i opakowaniem z pompką Triacneal Expert. Świetny krem w walce z niedoskonałościami i nierówną strukturą cery, planuję zakup nowej wersji. Gorąco polecam dla osób borykających się z trądzikiem wieku dorosłego!

Instant Hydration eye cream OLAY - nie znam kosmetyków pielęgnacyjnych marki OLAY, ale ten niepozorny kremik pod oczy 30+ zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Lekka bezwonna formuła idealna pod makijaż, doskonale nawilża, koi, łagodzi i napina skórę pod oczami. Naprawdę polecam, choć nie wiem czy jest dostępny na drogeryjnych półkach, ja go dostałam w jakimś boxie :)


Duet La Roche Posay z linii Lipikar Balsam Lipikar BAUME A+ oraz Oliwka do mycia HUILE LEVANTE to produkty, którym można całkowicie zaufać w pielęgnacji skóry suchej, przesuszonej i dotkniętej atopią. Oliwka bywała już nam moim blogu niejednokrotnie, lubimy całą rodziną, balsam natomiast świetnie sprawdza się jako ochrona przed przesuszeniem, w przypadku atopii przynosi niemalże natychmiastową ulgę, może być aplikowany nawet na delikatnej skórze maluszków dotkniętych atopią. Działa, sprawdzone :)

Podobny duet Oliwka myjąca i balsam do ciała Eucerin - recenzji się nie doczekał, ale to również fantastyczne produkty. Oliwka nie pachnie tak pięknie jak poprzednik, ale radzi sobie doskonale z suchością skóry już w trakcie kąpieli. I o ile oliwkę można stosować już od pierwszego dnia życia, o tyle na opakowaniu balsamu takiej informacji już nie znalazłam. Balsam z zawartością mocznika świetnie nie tylko nawilża ale również regeneruje a ciało po jego użyciu jest gładkie i miękkie - na zimne miesiące sprawdzi się doskonale.
 

Żel pod prysznic Le Petit Marseillais Werbena&Cytryna - cudownie pachnący żel pod prysznic, delikatnie się pieni, nie wysusza skóry a pod porannym prysznicem obudzi każdego śpiocha :) Lubię żele tej marki, często sięgam po różne wersje zapachowe, nie potrafię wskazać najlepszego. Przystępna cena i dostępność skłaniają mnie do częstych powrotów.

Pielęgnacyjny płyn do kąpieli HIPP - uwielbiam wszystkie kosmetyki tej marki, szczególnie za zapach i często podkradam córeczce ;) Płyn ma lekko kremową konsystencję, jest bardzo wydajny, nie wysusza, przyjemnie otula delikatną pianką i zapachem. Spotkamy się na pewno ponownie :)

Żel pod prysznic ISANA z limitowanej edycji TROPIC - nie wiem czy ona taka limitowana, ponieważ cały czas widzę ten żel w Rossmannie, ale wyróżniła się tym, że ... potwornie wysusza! Być może moja skóra jest przyzwyczajona do traktowania ją dermokosmetykami dla suchej skóry, ale tak wysuszającego kosmetyku do mycia ciała już dawno nie miałam, żel skończył jako mydło, ale ręce też strasznie wysuszał. Po każdym myciu rąk krem był nieodzowny, nie planuję powrotu.


Skoncentrowane serum do rąk i paznokci Cztery Pory Roku regenerujące i nawilżające -  kiedy pokazywałam ich w  nowościach nadmieniałam, że zrobię porównanie tych dwóch kremów, ale ostatecznie w moim odczuciu nie ma co porównywać, kremy u mnie się nie sprawdziły :( Któryś z nich jest kremowy, któryś żelowy, ale nie potrafię w tej chwili określić który to który... Tak, czy siak, mi nie odpowiadają, nawilżenie jest znikome i bardzo krótkotrwałe, poza tym opakowanie z pompką, która miała ułatwiać wydobycie kosmetyku, tak naprawdę w końcowej fazie zużywania wcale tego nie ułatwia, ponieważ aby to było możliwe krem należy postawić stabilnie na nakrętce, inaczej kosmetyk nie dopłynie do pompki, a tym samym pompka niczego nie wydobywa... Chyba mam jeszcze któryś z nich, dodawane są do wielu boxów, ale kupna nie przewiduję.

Krem do rąk i stóp GoCranberry NOVA Kosmetyki - TAK! TAK! TAK! GE-NIAL-NE!!! Świetny zestaw oparty o naturalne oleje i masła, który nie tylko doraźnie poprawia wygląd skóry rąk i stóp, ale również regeneruje. Doskonałe do nocnej lub nawet półgodzinnej pielęgnacji pod bawełniane skarpety czy rękawiczki, działają cuda! Gorąco polecam, na zimne i mroźne jesienno-zimowe wieczory jak znalazł. Na pewno spotkamy się ponownie :)
  

Szampon do włosów osłabionych i nadmiernie wypadających Dermena - kuracja jedną buteleczką to trochę mało aby zaobserwować czy faktycznie działa, ale coś jest na rzeczy, chętnie powtórzę kurację w pełnym zakresie całą serią kosmetyków. Na szczotce włosów zostawało mniej, a i mój skalp był zadowolony. Skóra głowy czysta, bez podrażnień, włosy nie przetłuszczały się, w sumie było OK :)

Color Resist BLOND BUSTER Garnier Fructis - odżywka do włosów blond, która z założenia ma poprawiać wygląd i niwelować żółte odcienie blondu. Nie posiadam w pamięci szalenie udanych przygód z kosmetykami Garnier do pielęgnacji włosów i w tym wypadku też tak nie jest. Owszem, dyscyplinuje, wygładza i ułatwia rozczesywanie włosów, ale achów nie ma, ot zwykła odżywka. Nie planuję powrotu.

Odżywka do włosów SMART TOUCH montibello - najczęściej czytana recenzja na moim blogu odkąd się ukazała. A sama odżywka szału nie robi, a 12w1 można spokojnie zamknąć w 3w1. Ogromną zaletą jest zapach, który dość długo utrzymuje się na włosach i rzeczywiście odżywka wygładza, zmiękcza, dodaje blasku i ułatwia rozczesywanie włosów, ale przedstawianie jej w charakterze remedium na wszystko jest moim zdaniem przesadzone. Dostałam ją do testów, zakupu nie planuję, znam tańsze i lepsze propozycje, szczególnie w formie olejku :)
 

Mydło Carex Kids Bubble Gum uzupełnienie - mydła Carex ogólnie lubię, bywają w denkach, moje faworyty to klasyczne i kuchenne. Skusiłam się na uzupełnienie o zapachu gumy balonowej i nie wiem o co chodzi, ale strasznie wysusza ręce, i pomyśleć, że skierowane jest dla dzieci... Coś tu poszło nie tak, jedyny plus - ślicznie cukierkowo pachnie, powrotu nie będzie.

Rexona Maximum Protection - antyperspirant w sztyfcie, który miał utrzymywać świeżość przez cały dzień, a okazał się klapą, nie zużyłam w całości, ale denkuję ponieważ przez kilka miesięcy już go przestawiam z miejsca na miejsce. NIE!

Dove antyperspirant - lubię każdą buteleczkę, którą kupię, z zapachami Dove czuję się świeżo :)

Płyn do płukania ust Biała Perła - co prawda to nie jest kosmetyk, ale bardzo przypadł mi do gustu :)


Makeup setting spray AVON - bardzo fajny utrwalacz do makijażu, po którym właściwie nie spodziewałam się wiele, a wykończyłam do ostatniej kropelki. Wydajny, służył ponad rok, bardzo dobrze utrwala makijaż bez efektu "ciastka" i choć na początku trochę ściąga twarz, to jest to efekt krótkotrwały, makijaż trzyma się cały dzień.

VICHY TEINT IDEAL podkład rozświetlający - pomimo, że w nazwie widnieje rozświetlający to w praktyce nie przeszkadza mojej tłustej cerze. Jest lekki, prawie wodny, ładnie się stapia z cerą i dość długo utrzymuje. Jakiś czas temu miał swoje pięć minut jako mój Ulubieniec. Chętnie spotkamy się ponownie :)

REVLON Colorstay - podkład, którego nie trzeba przedstawiać, swego czasu uwielbiałam, aktualnie trochę dla mnie za ciężki, co nie zmienia faktu, że to fajny podkład. Mój odcień to 150 Buff i latem trochę za jasny, ma chyba ponad dwa lata, więc pomimo że nie skończyłam do końca to pozbywam się.

L'Oreal Volume Million Lashes So Couture - maskara, która podbiła blogosferę i słusznie. To jeden z niewielu drogeryjnych tuszów do rzęs, które zachwycają. Pogrubia, wydłuża, idealnie rozczesuje rzęsy, chętnie spotkam się z nią ponownie.


Maski algowe ORGANIQUE - długo zwlekałam z zastosowaniem masek algowych, bo byłam przekonana, że są komedogenne, a nie są :) Maski algowe Organique uwielbiam, szczególnie borówkową, która jest rewelacyjna pod każdym względem.

Maska do włosów zza wschodniej granicy, którą dostałam od Aguś :) www.inesbeauty.pl. Świetna maseczka do włosów, nie miałam okazji ostatnimi czasy robić zakupów kosmetycznych z wiadomych źródeł, ale jeśli nadarzy mi się ku temu okazja to wrzucę do wirtualnego koszyka :) Dziękuję Aguś :***

Domowe SPA dla dłoni i stóp Beauty Formulas - moje ulubione nawilżające rękawiczki i skarpety do domowego SPA, znam i bardzo lubię już od kilku lat, zużyłam wiele opakowań zarówno do dłoni jak i do stóp. Uwielbiam za działanie, zapach i efekt. Polecam :) Spod nich nieśmiało wystaje maska w formie rękawiczek do dłoni dermoPharma, ale w moim odczuciu nie jest tak przyjemna w stosowaniu :)

Maska do włosów BIOVAX L'Biotica Naturalne Oleje - recenzowałam niedawno, świetna maseczka, tutaj w wersji podróżnej dostępnej w Biedronce :) Polecam!

A ta malutka saszetka to jest coś swietnego! Serum pod oczy FLOSLEK, którego nie mogę nigdzie znaleźć. Dostępne w płatku 3 szt. a nigdzie już ich nie ma, jakiś czas temu kupiłam w sklepie zielarskim. Rewelacyjny kosmetyk do natychmiastowej poprawy wyglądu okolic oczu - jeśli gdzieś znajdę, to z przyjemnością napiszę recenzję :)
    

Niebieska maseczka do twarzy Bania Agafii - świetna maseczka oparta na niebieskiej glince, przeznaczona do pielęgnacji cery mieszanej i tłustej. Świetnie oczyszcza, przyjemnie pachnie i jeśli gustujecie w maseczkach glinkowych to jest super propozycja. Cena dodatkowo zachęca do zakupu, jeśli spotkamy się ponownie to z przyjemnością zużyję.

Olejek do mycia ciała Eucerin, wersja demonstracyjna- patrz wyżej :)

Kremowy żel do mycia twarzy Hyseac Uriage, próbki, całkiem przyjemny, chętnie poznam bliżej :)

Aktywne serum do rzęs L'Biotica na dzień - nie zauważyłam właściwie żadnych efektów oprócz podbijania efektu maskary, za mało aby pisać pełną recenzję. U mnie nie działa :)

Serum do rzęs REALASH - próbka znaleziona w JoyBoxie, która wystarczyła na niecały miesiąc, a to za mało aby poznać jej możliwości. Chętnie kiedyś wrócę do pełnowymiarowej wersji i minimum trzymiesięcznej kuracji.

Uff, dobrnęliśmy do końca, pa, pa, pa, puste opakowania ;) Koszyczek ponownie pusty, a następne denko jak się zapełni :) Jak tam Wasze denko? Znacie kosmetyki, których temat poruszyłam?

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Agnieszka, 34-letnia Kobieta, dla której Kosmetyczny Świat jest niekończącą się przygodą :) Z wykształcenia ekonomistka, z wyboru Mama na pełnym etacie, z pasji opisuje swoje doświadczenia kosmetyczne na blogu.

Pięknie dziękuję za odwiedziny i za każdy komentarz! Komentuj - nie obrażaj!

Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger