17 września 2015

Ulubieńcy ostatnich miesięcy - makijaż | wrzesień 2015

Byli Ulubieńcy pielęgnacyjni do twarzy, ciała i włosów, to muszą być też makijażowi. I o ile w pielęgnacji w niektórych przypadkach miałam chwile zastanowienia się nad tym, czy powinien w tym zestawieniu się znaleźć, o tyle w tzw. "kolorówce" takich dylematów już nie miałam. Odpowiedź na pytanie Dlaczego? właściwie nasuwa się sama - nie jestem i nawet nie czuję się na siłach "kolekcjonować" kosmetyki do makijażu, choć jak każda kobieta lubię się malować. Na moim blogu bardzo rzadko pojawiają się kosmetyki do makijażu, nie jestem i nie pretenduję do miana wizażystki, a makijaż jaki sobie wykonuję nie należy do zbyt ani intensywnych, ani nowoczesnych, ani "glamour", to wypracowane przeze mnie codzienne umiejętności wykonania takiego makijażu, w jakim czuję się dobrze, z jakim - a przynajmniej tak mi się wydaje - jest mi do twarzy. Nie kupuję co miesiąc nowych podkładów, palety cieni do powiek, szminek, błyszczyków i wszystkich pozostałych błyskotek, na pokuszenie których aktualnie jest aż nadto sytuacji i być może jestem "inna", ale w kolorówce staram się utrzymać umiar.
W moim zestawieniu nie znajdziecie nowoczesnych kosmetyków, o innowacyjnych rozwiązaniach, które marki wprowadzają z tego co widać nawet co miesiąc, ale myślę i taką też mam nadzieję, że znajdziecie może jeden, może dwa lub kilka kosmetyków, które i u Was się sprawdzają, a być może nawet uda mi się Was zainspirować :) Zapraszam do dalszej części jakże rzadko ukazującej się na łamach mojego bloga "kolorówki" :)


Na początek podkłady:

Hot Pink SUPER+ Beblesh Balm Triple Functions SKIN79. Koreański krem BB, który w tym roku, dzięki premierze i dostępności tych kosmetyków na naszym rynku, narobił wiele zamieszania w całej blogosferze o profilu urodowym. Nie czytałam żadnej negatywnej opinii na temat tego kremu BB, a wręcz odwrotnie, kto go użył raz, już nie mógł przestać. Bo prawda jest taka, że to doskonały krem BB, który nie tylko pięknie wygląda na cerze stapiając się z nią niemalże całkowicie, to nie straszne mu były nawet wysokie upały - tylko on nie spływał z twarzy przy wysokich temperaturach, a nawet doskonale chronił przed promieniowaniem słonecznym, ponieważ jego formuła wyposażona została w wysoki filtr SPF30 PA++. W moim przypadku to absolutna rewolucja w kwestii stosowania kremów BB, żaden póki co, a już na pewno nie ten z naszych półek drogeryjnych, nie dorównuje mu w żadnym stopniu - wystarczy nawet odrobina, aby poczuć co to jest krem BB z tzw. "prawdziwego zdarzenia". Uwielbiam, poszerzyłam jego zakres o wersję pomarańczową, która mam nadzieję nie zawiedzie mnie tak, jak to nie zrobiła różowa. Oczywiście HOT PINK miał swoją premierę również i na moim blogu, dla zainteresowanych pełną recenzją zostawiam link tutaj KLIK.

VICHY Teint Ideal podkład rozświetlający. Jakiś czas temu pokazywałam go na Instagramie z krótką i lakoniczną wypowiedzią, że go lubię :) A dzisiaj stwierdzam, że nawet bardzo, szczególnie latem :) Za co? Za to, że ma bardzo lekką formułę, jest tak płynny, że po wydobyciu z opakowania wyposażonego oczywiście w pompkę, spływa po dłoni. Mam odcień najjaśniejszy i niestety w sezonie zimowym jest odrobinę za ciemny jak dla mojej karnacji, ale latem idealnie się z nią komponuje. Trafił do mnie na pewno ponad rok temu i nie przypuszczałam wówczas, że tak się polubimy głównie z jednego powodu - to jest podkład rozświetlający, a ja mam cerę tłustą. Mimo to dogadujemy się bardzo dobrze i praktycznie sięga mi już dna :) Pomimo rozświetlającej formuły cera nie błyszczy się a wyzwala efekt promiennej i rześkiej cery, przypudrowany lekko pudrem w kamieniu lub sypkim utrzymuje się niezmiennie na mojej cerze przez kilka godzin, bardzo dobrze współpracuje z sypkim utrwalającym Dermablendem, również od VICHY. Jego krycie określam na średnie, w znacznym stopniu widocznych niedoskonałości nie przykryje, maski nie da się nim zrobić! W ubiegłym roku pisałam o tym podkładzie tutaj KLIK, tam też znajduje się więcej szczegółów o nim :)

SEPHORA Brightening & hydrating foundation. To z kolei podkład rozświetlająco - nawilżający o właściwościach antyoksydacyjnych, w jego składzie znajdziemy zarówno dawkę witaminy C, jak i kwasu hialuronowego. Jego formuła również jest lekka, ale w odróżnieniu od poprzednika nie jest płynna i a krycie jest na wyższym poziomie, co nie zmienia faktu, że nadal nie tworzy maski. Wersja najjaśniejsza ładnie stapia się z cerą, nawet zimą dobrze wygląda i nie odcina się. Oprócz efektu rozświetlania uzyskujemy przy jego użyciu wyraźną dawkę nawilżenia, niejednokrotnie uratował mój makijaż podczas wysuszającej kuracji przeciwtrądzikowej.   


Pudry wykończeniowe:

AVENE Couvrance Puder mozaikowy. Świetna propozycja z segmentu dermokosmetyków kolorowych, widoczna na zdjęciu transparentna, w jasnym odcieniu, do jasnych karnacji i jednocześnie cer mieszanych i tłustych. Mozaika w naturalnych odcieniach matowi cerę, utrwala makijaż, można również z jej pomocą wyrzeźbić rysy twarzy. Może być stosowana samodzielnie, latem świetnie się spisuje na kremie z wysokim filtrem, może stanowić również wykończenie makijażu. Tak jak Producent obiecuje jest odporna na wodę, pot i ścieranie. Makijaż utrwalony tą mozaiką utrzymuje się w nienagannym stanie przez cały dzień. Jej widoczne już dno świadczy o tym, że służy mi bardzo często z zadowalającym efektem, najczęściej jako puder utrwalający, samodzielnie nie ma znacznego stopnia krycia, choć ujednolica koloryt.

Mineralny puder wykończeniowy Ecolore w odcieniu Light 402. Pierwszy sypki puder mineralny w mojej kosmetyczce i od razu strzał w 10! Może być stosowany z podkładem lub samodzielnie, w moim wydaniu najczęściej samodzielnie. Jest leciutki jak piórko, nadaje się do każdego typu skóry, nie obciążą cery, matowi, ujednolica koloryt, zapewnia aksamitne, a przy tym bardzo naturalne wykończenie na wiele godzin. Posiada właściwości antybakteryjne, jest beztłuszczowy, bezzapachowy i testowany dermatologicznie, jest to kosmetyk w pełni wegański, moim zdaniem znajdzie bardzo wielkie rzesze fanów. Był bardzo pomocny i niesamowicie skuteczny podczas tegorocznych letnich upałów, dawał mi niesamowite poczucie komfortu. Jest baaaardzo wydajny! 


Konturowanie twarzy:

Sleek Zestaw do konturowania Face Form w odcieniu Fair. Paletka trzech kosmetyków kolorowych do konturowania rysów twarzy: bronzer, róż i rozświetlacz, która była już w zestawieniu moich odkryć ubiegłego roku. Jak widać nie wymieniłam jej na inne kosmetyki, choć mam ogromną pokusę, którą zapewne w najbliższym czasie zrealizuję, na podobny zestaw z Inglota. Paletka Sleek jest uniwersalna, o małych gabarytach i bardzo przy tym wygodna - szczególnie jest pomocna podczas wyjazdów, gdzie zabieramy tylko jeden kosmetyk do konturowania. Moim zdaniem ten właśnie odcień bardzo dobrze spisze się na jasnych karnacjach, ciężko zrobić sobie nią "krzywdę". Wszystkie trzy bardzo dobrze współpracują z pędzlami, świetnie się zarówno nanoszą na cerę, jak i noszą na niej. Mając, co prawda niewielką, ale alternatywę w kosmetykach do konturowania, i tak praktycznie codziennie sięgam po tą paletkę. Choć przyznaję, że na większe wyjścia rozświetlacz zastępuję innym, kolejnym w tym zestawieniu, a jest to...

Mary-Lou Manizer theBalm. Kto jej nie zna? Kto nie ma w swojej kolekcji? Moja kolekcja jest niewielka, ale ten rozświetlacz po prostu musiałam mieć! I nie zawiodłam się nawet w najmniejszym ułamku, jest cudowny :) Daje efekt przepięknej tafli, która rozpromienia nawet najbardziej zmęczoną cerę. Kosmetyk wielofunkcyjny, do podkreślenia zarówno kości policzkowych, jak i wewnętrznych kącików oka, które natychmiast po nałożeniu dają efekt wypoczętego i świeżego spojrzenia, doskonale podkreśla też łuk kupidyna. Mary-Lou jest warta każdej złotówki!
  

Makijaż oczu:

Maybelline, Eye Studio, Color Tatto 24H w odcieniu ON&ON Bronze. Najbardziej uniwersalny cień do powiek jaki miałam przyjemność dotychczas poznać. Bywalec wielu blogów i vlogów o tematyce makijażowej, świetny kremowo-żelowy cień do powiek, który nałożony nawet w pośpiechu i do tego jeszcze palcem, sprawia, że na oku "coś się dzieje" i nie jest to byle co! Utrzymuje się cały dzień, nie straszne mu ani słońce, ani deszcz! Jeśli dysponujemy dłuższą chwilą na makijaż oczu, doskonale współpracuje z każdym cieniem, podbija jego głębię i jest świetnym utrwalaczem - cienie na nim zyskują na trwałości, nie przemieszczają się i wydobywają swoją głębię.

Paleta cieni do powiek INGLOT. Samodzielnie skomponowana paletka pięciu cieni, za pomocą których można wykonać zarówno delikatny, jak i mocno zaakcentowany makijaż oczu. Służy mi bardzo dobrze i bez żadnych niespodzianek od ponad roku i jestem z niej naprawdę bardzo zadowolona. Cienie bardzo dobrze się aplikują, bardzo dobrze blendują, są trwałe i baaaardzo wydajne. Nie jestem jakoś szczególnie patriotyczna, ale w tym wypadku możemy być dumni, ponieważ marka jest rozpoznawalna i doceniana niemalże na całym świecie. Odcienie, które mi przypadły do gustu to (od dołu): 457, 461, 463, 393 i 129.

Maybelline Lash Sensational, tusz do rzęs. Wybierając tusz do rzęs do tego zestawienia miałam kilka propozycji, ponieważ ostatnimi czasy testowałam wiele kosmetyków tego typu. Skupiłam się głównie na tym, który tusz do rzęs zrobił na mnie niesamowicie pozytywne wrażenie już od pierwszego użycia, i z którym pomimo upływu czasu dobrze mi się współpracowało. Propozycja marki Maybelline Lash Sensational łączy w sobie wszystkie moje pozytywne odczucia względem kosmetyku, jakim jest tusz do rzęs. Świetnie rozdziela rzęsy, nie skleja ich, podkręca i unosi, pogrubia, wydłuża i niesamowicie podkreśla spojrzenie. Niewiele jest tuszy w tym przedziale cenowym, które łączą w sobie te wszystkie cechy. Maskara jest świetna, na tyle skradła moje serce, że od kilku miesięcy nie miałam mojego ulubieńca wszech czasów, jakim jest Lancome Hypnose Drama :) 


Makijaż ust:

BOURJOIS Pomadka Shine Edition to połączenie połysku, intensywnego koloru i konsystencji balsamu. Nie wiem czy te pomadki są jeszcze dostępne, czy może była to edycja limitowana, w każdym razie ja ją "upolowałam" latem w HEBE. Kosmetyk ten to z mojego punktu widzenia połączenie błyszczyku i pomadki, odcień, który ja posiadam to Famous fuchsia nr 22 o nasyceniu transparentnym. Wizualnie pięknie pokrywa usta błyszczącym woalem, który oprócz estetycznych walorów makijażu kolorowego posiada walory pielęgnacyjne, nie tylko nabłyszcza, ale i nie wysusza ust. Ale nie jest tak trwała, jak ...

BOURJOIS ROUGE EDITION Velvet Matte Finish. To kolejna propozycja marki, która skradła moje serce intensywnością koloru, nasyceniem barw, niesamowitą trwałością i lekkością, która w żadnym stopniu nie jest wyczuwalna na ustach. Powiedzieć, że wytrzymuje kilka godzin w niezmienionym stanie to za mało, podkreślić należy, że o makijażu ust można spokojnie zapomnieć na kilka godzin - nie wymaga poprawek, a jeśli delikatnie się ściera, to robi to bardzo umiejętnie pozostawiając mocno nasycony pigment przez cały dzień. Nie wszystkie kosmetyki do demakijażu radzą sobie z jej usunięciem, ale makijaż wykonany przy użyciu tej pomadki w płynie to gwarancja i spokój ducha. Ja to kupuję w całości, posiadam trzy odcienie, z których jestem bardzo zadowolona, wyróżniam szczególnie odcień 06 Pink pong.

SEPHORA Oil Infusion - Kolor i pielęgnacja. Kosmetyk ten to połączenie nawilżającego i odżywiającego olejku Kendi i masła Shea z wilgotnym blaskiem transparentnego koloru. Formuła błyszczyku, który daje subtelne wykończenie. Ocień, który ja posiadam o Nr 3 Peach Tea, to efekt delikatnego połysku podkreślającego naturalny kolor ust, delikatny i subtelny kolor, który doskonale spisuje się na codzienne wyjścia nie wymagające mocnego podkreślenia makijażu, moim zdaniem sprawdzi na każdej karnacji :) Na uwagę zasługuje fakt, że się nie klei na ustach, a poświata, która po jego użyciu występuje nie jest nachalna, nie powiększa optycznie ust, wygląda bardzo naturalnie, a dzięki zawartości olejku pielęgnuje i odżywia usta.

Tak dobrnęliśmy do końca :) Przyznaję, że przedstawienie Ulubieńców, to bardzo czasochłonna praca, która wymaga spojrzenia na całość realnie z wyselekcjonowaniem tych kosmetyków, po których wrażenie jest bardzo pozytywne, po które często sięgam i zapewne nie raz będą mi jeszcze wyśmienicie służyły.
Jeśli nie widziałyście ulubieńców do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, to zachęcam do zapoznania się w poprzednich wpisach lub w zakładce Ulubieńcy. Następni? myślę, że dopiero wraz z końcem roku.

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Bądź na bieżąco

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger