28 maja 2015

Zamiksowana na maxa z MIXA :)

Dzisiaj opowiem Wam o dwóch kosmetykach, które na rynku są dostępne od jakiegoś już czasu - ja natomiast sięgnęłam po nie dopiero teraz i jak się okazuje dużo za późno! :) MIXA, bo o niej będzie oczywiście mowa, to francuska marka kosmetyczna, która przywędrowała do nas w 2013 roku i jak widać na dobre się już zadomowiła, co mnie nie dziwi, ponieważ w kwestii demakijażu spisuje się bardzo dobrze, skutecznie radząc sobie nawet z makijażem wodoodpornym, który nie jest u mnie rutyną ale na potrzeby "sprawdzenia" ekstremalnych właściwości kosmetyków jestem w stanie nałożyć na twarz i oczy "szpachlę" po to, aby skutecznie ją usunąć podczas wieczornej pielęgnacji lub rozmazać na maxa - na szczęście próby usunięcia takiego makijażu przy pomocy kosmetyków MIXA (a szczególnie jednego z nich) to bułka z masłem :) np. orzechowym - lubicie?


Czytaj dalej »

21 maja 2015

Balsam w Kostce Orientana - HIT? czy wynalazek?

Kiedy w moich mackach znalazł się balsam do ciała w kostce, pomyślałam, hmm, w kostce ...? ;) W kostce to od zawsze było mydło, ale żeby balsam? Znalezisko z subskrypcji pudełek przeleżało przez dobre kilka miesięcy głęboko w szufladzie, natknęłam się na niego podczas robienia porządków i jednoznacznie stwierdziłam - otwieram! a jak się nie spodoba, to pojawi się w najbliższym projekcie #denko !


Nie dane mi było dotychczas rozkoszować się kosmetykami marki Orientana, więc z jednej strony musiałam w końcu zaspokoić swoją ciekawość, z drugiej chciałam trochę poznać samą markę. Orientana to polska marka tworząca kosmetyki oparte na naturalnym składzie, głównie z ekstraktów bogatych roślin azjatyckich, została stworzona przez osoby ceniące ekologiczny styl życia i kulturę Azji. Kosmetyki z logo Orientana to kosmetyki bez parabenów, pochodnych ropy naftowej (parafiny, oleju mineralnego, wazeliny), silikonów, PEGów, szkodliwych barwników i sztucznych zapachów, ich opakowanie są biodergadowalne i podlegają recyclingowi - ładnie, pięknie i wszystko w zgodzie z naturą :)
Balsam w kostce to w 100% naturalny kosmetyk stworzony bez użycia wody z wosku pszczelego, maseł kokum i kakaowego, ośmiu bogatych olejów roślinnych tłoczonych na zimno, jaśminu indyjskiego i zielonej herbaty. Bardzo szybko przekonałam się, że to nie do końca taki wynalazek, ponieważ cała masa składników odżywczych zawartych w tej niepozornej wyglądem kostce daje bardzo zadowalające efekty pielęgnacyjne. Toż to skarbnica natury zamknięta w kostce do złudzenia wyglądem przypominającej rzeźbione mydło. 



Iście bogaty skład w pełni zasługuje na iście szczególną prezentację:

  • wosk pszczeli - wosk pochodzenia zwierzęcego wydzielany przez pszczołę, często wykorzystywany jako baza w kosmetyce, naturalny tłusty emolient
  • masło kakaowe - to również stabilizator emulsji, bardzo wartościowy naturalny i łatwo wchłaniany przez skórę natłuszczacz
  • olej słonecznikowy - bogaty w witaminę E, zmiękcza i wygładza skórę, działa m.in. przeciwrodnikowo
  • masło kokum - dla mnie nowość! Indyjskie egzotyczne masło bogate w witaminę E i nienasycone kwasy tłuszczowe, regeneruje, wygładza, uelastycznia, bardzo dobrze się wchłania i nie zatyka porów
  • olej z nasion rącznika pospolitego - zapobiega stanom zapalnym skóry, ma działanie odżywcze
  • olej migdałowy - mój ulubiony wielofunkcyjny olej, odżywia, ujędrnia, uelastycznia skórę, zawiera proteiny, sole mineralne oraz witaminy A, E, D i z grupy B
  • olej oliwkowy - olej z oliwek, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, regeneruje i nawilża
  • olej sezamowy - odżywia, działa przeciwzapalnie
  • olej z nasion winogron - wygładza skórę, ma bardzo silne działanie przeciwutleniające i antyrodnikowe
  • olej kokosowy - nawilża i odbudowuje warstwę ochronną skóry
  • olej z kiełków pszenicy - bogaty w NNKT, witaminy i składniki mineralne, doskonały dla zniszczonej i potrzebującej odnowy skóry
  • witamina E - wiadomo, witamina młodości!
  • wosk jaśminowy - łagodzi podrażnienia, nawilża i wzmacnia skórę
  • ekstrakt z aloesu - nawilża, łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie
  • olejek z jaśminu - koi wrażliwą i przesuszoną skórę
  • ekstrakt z zielonej herbaty - zwiększa elastyczność, pobudza ujędrnienie i ukrwienie skóry
  • ekstrakt z miodli indyjskiej - stosowany w kosmetyce ze względu na właściwości przeciwbakteryjnych i regenerujących.
Powyższa wyliczanka odzwierciedla kolejność występowania w składzie balsamu - samo dobro, cała masa naturalnych emolientów, ekstraktów nawilżających, wygładzających, uelastyczniających i dbających o barierę lipidową składników. Przyznaję, że jestem pod dużym wrażeniem!

Balsam zapakowany jest w folię i dodatkowo w kartonik szyty na miarę - ja posiadam wersję demonstracyjną tego kosmetyku o gramaturze 30ml, sprawdzałam na stronie internetowej Producenta, że finalna wersja przeznaczona do sprzedaży to 60ml, a kosztuje 30zł.
Po odpakowaniu balsamu z folii w nozdrza uderza przyjemna woń jaśminu, gdzieś w tle czuć trawę i zieloną herbatę. Jak aplikować balsam? Pocierając nim skórę. Przy pierwszym kontakcie z suchą skórą kostka okazała się "tępa" w użyciu i moim zdaniem nie zdaje egzaminu w aplikacji w takim stanie skóry. Za to doskonale się z nią stapia tuż po kąpieli, kiedy ciało jest jeszcze wilgotne - wtedy bardzo łatwo topi się ze skórą, doskonale rozprowadza i bardzo szybko w nią wnika, pozostawiając delikatną warstwę, film dbający o pozytywne jej nawilżenie. Kostka jest wydajna - użyłam już jej kilkukrotnie, a widoczne zużycie jest znikome. Czy działa? jasne, że tak! Moje wiecznie przesuszone nogi w okolicach piszczeli po użyciu tego balsamu na noc po kąpieli są nawilżone, gładkie i elastyczne, nie muszę rano wcierać żadnego dodatkowego kosmetyku :)


Producent informuje nas na opakowaniu, że kostka balsamu wykonywana jest ręcznie i ja bardzo to doceniam. Zastanawiam się tylko, jak do tego kosmetyku podejdą kremo- i balsamo-holiczki, czy zaakceptują taką formę balsamu, a co za tym idzie taką formę aplikacji? Poniekąd odnoszę wrażenie, że "smaruję" się mydłem w kostce, które do najtańszych jednak nie należy. Balsam Oriantany to dobry produkt, z całą pewnością ma swoich zwolenników, ja jednak wolę klasyczne formy tego rodzaju produktów i raczej nie kupię go ponownie - choć bardzo doceniam jego walory kosmetyczne :)

Jestem bardzo ciekawa czy znacie ten balsam? a może inne tego typu kosmetyki? z jakimi formami balsamów spotkaliście/łyście się na swojej kosmetycznej drodze?
Chętnie poczytam jakie są Wasze ulubione balsamy :)

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »

18 maja 2015

Skuteczna pielęgnacja dłoni i stóp z Go Cranberry / Nova Kosmetyki

Nie wiem jak Was, ale mnie Producenci kosmetyków przyzwyczaili do faktu, że jeśli coś jest żurawinowe, to pachnie zdecydowanie cytryną. Z pewnością nie znam całego asortymentu kosmetycznego z żurawiną w tle, jaki mamy obecnie na rynku, ale te produkty, które dotychczas wpadły w mojej macki i ewidentnie miały wypisane na pierwszym planie, że są "żurawinowe", że zawierają bądź opierają się na ekstrakcie z żurawiny, to ewidentnie pachniały cytrynowo - i jakkolwiek dla mnie absolutnie nie jest to wada, ponieważ bardzo lubię cytrusowe orzeźwiające zapachy, to jednak miło było się dowiedzieć, że nie wszystko co żurawinowe musi pachnieć ową cytryną.
Kosmetyki, o których dzisiaj chcę Wam opowiedzieć, to sprzymierzeńcy w pielęgnacji dłoni i stóp, którzy zaskakują nie tylko tym, że nie pachną cytrynowo... ;) A może pachną żurawinowo, tylko ja nie miałam dotychczas pojęcia jak pachnie żurawina w kosmetyce?


Czytaj dalej »

14 maja 2015

Cytrusowo mi z Le Petit Marseillais :)

W drogeriach debiutują nowe cytrusowe zapachy Le Petit Marseillais, a już drugi rok z rzędu otrzymuję paczkę ambasadorską :) W ubiegłym roku zawartość zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie, ponieważ znalazłam tam jeden z najbardziej rozpoznawalnych zapachów marki żel pod prysznic kwiat pomarańczy, którego zapach pamiętam do dzisiaj. Wydawało mi się wówczas, że nie uda się stworzyć nowego zapachu, który przebije swoją siłą, mocą, a zarazem delikatnością, jaki udało się zamknąć w żelu kwiat pomarańczy, a jednak...


Czytaj dalej »

12 maja 2015

Dbajmy o dłonie / Krem do rąk z aktywnym kolagenem BALTIC COLLAGEN

W tych pudełkach z subskrypcji czasem fajne rzeczy się znajduje :) np. krem do rąk, o którym dzisiaj mowa, znalazłam w beGlossy :) W ogóle inicjatywa otrzymywania tych pudełek co miesiąc podoba mi się, no OK czasem przesadzają z mydłem w kostce, Ooo... albo nagminnie wkładają tam kredki do oczu, których ja nie używam - swoją droga to są tak twarde, że można sobie oko przez powiekę porysować, brrr... Albo pasta do zębów, owszem przyda się, ale mogę sobie kupić sama, podobnie z antyperspirantami. Kremy do rąk przyjmuję z radością zawsze, bo zawsze się przydają i zużywają z prędkością atomową. Fajnie też jest jak wrzucą coś, czego nie ma tradycyjnie na półkach drogeryjnych ogólnie dostępnych, tak jak ten, o którym dzisiaj mowa, a mowa o kremie do rąk na bazie kolagenu naturalnego Baltic Collagen.


Bladego pojęcia nie miałam, że kosmetyki z takim logo w ogóle występują na naszym rynku, a ciekawość zaprowadziła mnie na http://www.balticcollagen.pl/ i okazuje się, że za produkcją kosmetyków stoi polska firma Best-Life Biotechnology produkująca profesjonalne kosmetyki na bazie jak nazwa wskazuje, właśnie kolagenu naturalnego.
Cała linia kosmetyków Baltic Collagen  to w 100% naturalne, nie zawierające środków zapachowych i dodatku barwników, niezawodne preparaty kolagenowe - jaka szkoda, że ja mam tylko krem do rąk :( Po przeanalizowaniu oferty produktowej marki (dostępna na stronie Producenta) jestem szalenie ciekawa działania tych kosmetyków - o kolagenie bardzo głośno ostatnio w kontekście innej marki, więc tym bardziej cieszę się, że znalazłam Baltic Collagen, ponieważ okazuje się, że nie istnieje monopol na kosmetyki z kolagenem. Wracamy do kremu do rąk ;)


Producent twierdzi, że krem do rąk Baltic Collagen odżywia, wzmacnia, regeneruje, ujędrnia i uelastycznia oraz nawilża i wygładza. Jest to kosmetyk biologicznie aktywny, hypoalergiczny, bezzapachowy, bez zawartości barwników i konserwantów, o naturalnym pH, testowany dermatologicznie i nie testowany na zwierzętach.

Składniki (INCI): Aqua, Fish Collagen, Peptides, Mineral Salt, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Isopropyl Myristate, Dimethicone, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, PEG-20 Stearate, Caprylyl Glycol, Methylisothiazolinone, Triethanolamine, Lactic Acid, Disodium EDTA.

Pojemność 50ml / Cena 39zł


Skład kremu zdaje się potwierdzać obecność kolagenu w kremie i to bardzo wysoko, ponieważ już na drugim miejscu, peptydy i sól morska doskonale uzupełniają całość kompozycji. Jak to się ma do praktyki? Okazuje się, że bardzo dobrze :) Już chwilę po wmasowaniu kremu możemy się cieszyć gładkimi i miękkimi w dotyku oraz bardzo dobrze nawilżonymi dłońmi. Jestem przekonana, że kosmetyk docenią ci, którzy zauważają, że z wiekiem nasza skóra wiotczeje, jest mniej elastyczna, bardziej podatna na wysuszenia, ponieważ kosmetyk uzupełnia deficyt kolagenu w skórze, przez co nierówności są mniej widoczne, wyraźnie wygładza i uelastycznia skórę, niweluje szorstkość i suchość skóry i zdecydowanie poprawia jej wygląd. Dłonie są zadbane a krem jest świetnym sprzymierzeńcem do walki z nieuchronnie starzejącą się skórą.
Mój nos wyczuwa delikatny morski zapach kremu, więc dla mnie nie jest całkowicie bezzapachowy, ale wyczuwalny, subtelny i mile okalający dłonie.


Z przykrością patrzę jak dobija dna :( Jeśli macie problemy z suchością skóry dłoni bądź tak jak ja zauważacie na ich powierzchni, że czas płynie i nie są już tak super-gładkie i elastyczne, jeśli codzienne obowiązki, nawet domowe, sprawiają, ze dłonie nie są już tak estetyczne i domagają się DOBREGO kremu do rąk, to jest to kosmetyk dla Was. Cena nie jest mocno zachęcająca, no bo jednak 50ml kremu do rąk za prawie 40zł to nie jest mało, ale uważam, że warto sobie taki kremik zafundować :) Cieszę się, że go znalazłam w boxie, a co za tym idzie, z przyjemnością przyjrzę się innym kosmetykom tej marki.

Krem dla Was, czy niekoniecznie? Ja mu mówię TAK!

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »

9 maja 2015

Rumiankowy żel do twarzy SYLVECO

Oczyszczanie twarzy to podstawa. To już wszyscy wiemy. Moja cera jest jednak humorzasta i ze względu na zmiany, które w niej zachodzą mam "w obiegu" dwa kosmetyki do oczyszczania skóry twarzy w ostatnim kroku. W pierwszej kolejności zawsze stosuję płyn micelarny, a potem oczyszczam twarz żelem, pianką, balsamem myjącym czy olejkiem. Nie mogę sobie pozwolić na stosowanie tylko jednego tego rodzaju kosmetyku, ponieważ moja cera się zmienia i głównie z uwagi na łojotok, który atakuje mnie muszę czasem potraktować ją kosmetykiem do oczyszczania skierowanym dla cer mieszanych i tłustych, ze zwiększonym wydzielanym sebum czy trądzikowych. Kosmetyki te z reguły, szczególnie stosowane regularnie i codziennie, wysuszają skórę - dzieje się tak dlatego, że im bardziej inwazyjnie i dogłębnie silnym kosmetykiem oczyszczamy skórę łojotokową, to dostaje ona sygnał, że jest "sucha" i zaczyna produkcję sebum ze zdwojoną siłą.
Śmiało mogę stwierdzić, że poznałam moją skórę już na tyle, że potrafię odróżnić kiedy powinnam użyć do jej oczyszczenia kosmetyku skierowanego dla cer tłustych, a kiedy dla cer suchych. Aktualnie mam w użyciu rumiankowy żel do twarzy Sylveco, który nabyłam nie do końca z nadzieją, ale z myślą, że nie będzie wysuszał skóry jak odpowiedniki z gamy dermokosmetyków skierowane właśnie dla cer tłustych i trądzikowych. I jakkolwiek w tym mniemaniu się pomyliłam, ponieważ żel wysusza, to i tak twierdzę, że jest to bardzo ciekawa pozycja, która zadowoli niejednego odbiorcę.


Czytaj dalej »

6 maja 2015

Najlepszy krem z wysoką ochroną przeciwsłoneczną | VICHY Capital Soleil SPF50 UVB + UVA

Przyszedł maj, a dla mnie jest to sygnał, że bez wysokiego filtra na twarzy ani rusz! Należę do tej grupy ludzi, którzy zwracają uwagę na wysoką ochronę przeciwsłoneczną - właściwie to nie mam wyboru, mam bardzo jasną karnację i nawet jeśli się opalam, to na początku "na raka" :) Moja skóra jest jasna i łatwo ulega oparzeniom , dlatego najczęściej wybieram dermokosmetyki z filtrem na bardzo wysokim poziomie SPF50 lub SPF50+. Począwszy od maja aż do jesieni krem ochronny z wysokim filtrem stanowi moją codzienną pielęgnację twarzy, wyznaję bowiem zasadę, że regularne stosowanie kremów ochronnych przed promieniowaniem słonecznym pomaga zapobiegać powstawaniu zmarszczek oraz chroni przed chorobami skóry. Na dobór odpowiedniego kremu z filtrem kładę bardzo duży nacisk, nie ma nic gorszego od kremu, który latem spływa z twarzy, jest tłusty, lepi się i wyglądamy w nim jakbyśmy wysmarowali się smalcem.
Cieszy mnie niezmiernie, że koncerny farmaceutyczne wręcz prześcigają się co sezon w wypuszczaniu na rynek nowych, ulepszonych wersji kosmetyków tego rodzaju, ponieważ dzięki temu naprawdę możemy znaleźć na półkach doskonałe wręcz produkty. Bohater dzisiejszego numeru jest właśnie doskonały w swojej dziedzinie, większość z Was zapewne dobrze go zna, ponieważ jego pojawienie się na rynku wywołało istne trzęsienie ziemi - był obecny niemalże na wszystkich blogach i vlogach o tematyce urodowej.   


Czytaj dalej »

3 maja 2015

Nowości na Mojej Półce / Maj 2015

Chwalą się wszyscy, chwalę się i ja :)
A poza tym wczoraj było denko, więc czuję się usprawiedliwiona :)
Ostatni post z nowościami na mojej półce ukazał się na początku roku, więc postanowiłam pokazać Wam kilka, (czytaj sporo) kosmetyków, które trafiły do mnie na przełomie marca i kwietnia, nie są więc zatem tylko z kwietnia :) Niektóre z nich są już w użyciu, część bardzo dobrze znam i powracam, ale są też totalne nowości, o których jeszcze nic nie wiem :) W każdym bądź razie, o każdym z poniższych kosmetyków spróbuję coś napisać - nie tylko dzisiaj :) - więc jest to swego rodzaju spis treści o tym, co będzie się działo na moim blogu :)


PAT&RUB to marka, którą ciągle odkrywam - dlaczego oni stale mają jakąś promocję? Tym razem zawitały u mnie ekoAmpułka 5 pod oczy, peeling i balsam z tej samej serii wyszczuplający i zwalczający cellulit oraz korygujący balsam samoopalający. Największe nadzieje pokładam w ampułce, póki co niewiele mogę napisać o każdym z tych kosmetyków. Zobaczymy czy coś potrafią :)


Wybrałam się również do pobliskiego sklepu zielarskiego konkretnie po kosmetyki Sylveco i konkretnie te, które widzicie. Rumiankowy żel do mycia twarzy do skóry tłustej i mieszanej, bo miał nie wysuszać jak tradycyjne żele z segmentu dermokosmetyków. I co? Wysusza, może nawet bardziej niż te, które stosowałam. O płynie micelarnym dużo czytam pozytywnych opinii, więc nie powinnam się zawieść, a pomadkę odkupiłam, poprzedniczka sięga dna :) No i Aktywator Młodości z witaminą C - mielicie rację, genialny, stosuję od 2 tygodni i już uwielbiam :)


Tuż przed świętami wielkanocnymi przykicał do mnie zajączek od Aguś, autorki bloga Ines Beauty, która obdarowała mnie kosmetyczną niespodzianką. Świetne maski do włosów, którymi mnie zaraziła i zamierzam kupić więcej, maska do twarzy Babuszki Agafii na mleku łosim jeszcze nie stosowana, a mydło Aleppo do mycia ciała i włosów Planeta Organica tak pięknie pachnie różą, że już uwielbiam. Dziękuję Ci bardzo za miły upominek - pozdrawiam serdecznie :)


O kremie pod oczy Riche Creme Yves Rocher naczytałam się bardzo dużo a ich odbiorców można podzielić na dwa obozy: tych, którzy kochają i tych, którzy nienawidzą :) Ja chyba będę należała do tych pierwszych, ale na tak daleko posunięte deklaracje jeszcze jest za wcześnie. Eliksir 7.9 mam nadzieję polubić bardziej niż kosmetyk o podobnym przeznaczeniu z VICHY, a żel peelingujący był gratis! :)


Płyn micelarny Sensibio H2O BIODERMA to must have, do tego doszedł jeszcze nie stosowany żel pod oczy z tej samej linii, no i musiałam pomyśleć też o ochronie przeciwsłonecznej do ciała, postawiłam na spray nie tylko ochronny, ale również przyspieszający opalanie, podejrzewam, że ma bronzer. Z Seche VITE spotykamy się po raz pierwszy, jeszcze nie stosowałam :)


Ten pierwszy olejek na zdjęciu powyżej to znalezisko z Biedronki, olejek do włosów o prostym olejowym składzie, znikały z półki jak świeże bułeczki :) No i coś do rąk i stóp, na żurawinkę z Go Cranberry miałam od dawna ochotę, a te dwa ostatnie maluszki, to znalezisko w HEBE :) Żaden jeszcze nie używany :)


Mgiełka olejowa do włosów Garnier kilka razy już użyta i nie wiem co o niej sądzić, jakieś stanowisko zapewne wkrótce będę musiała obrać :) Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie to wiecie, że zdecydowałam się na radykalne cięcie włosów i zmianę koloru. Po 10 latach pożegnałam rozjaśniacz i z jasnego blondu przeszłam na beżowy chłodny, spadło też 10cm włosów. Nie żałuję, a włosy są w zupełnie innej i zdecydowanie lepszej kondycji. Poszukiwałam na szybko kosmetyków do pielęgnacji włosów farbowanych i nie szukałam daleko, w macki wpadła Rossmannowa ISANA - tanie, dobre kosmetyki do włosów, wkrótce o nich więcej :)


A że Rossmann ciągle kusi promocjami, to do koszyka wpadł jeszcze peeling cukrowy, który w rzeczywistości jest solnym i olejek lawendowy Wellness&Beauty. Miałam ochotę sprawdzić też matujący fluid przeciwsłoneczny marki własnej Rossmann SUN OZON, jeszcze nie stosowałam, ale na pewno dam znać jak się spisuje. A serum do rąk i paznokci Cztery Pory Roku wpadło do koszyka, bo zawsze coś wpada z przeznaczeniem do rąk :)


Przyszedł też boxik beGlossy, w którym znalazłam również serum do rąk i paznokci ale w innej wersji - porównam je i dam znać, które lepsze. Balsam do ust Lambre mnie nie powalił, typowy wazelinowy, nie wiem też po co oni ciągle wciskają te czarne konturówki, leży już ich u mnie kilka i się kurzą ;) Ale peelingu NAOBAY i kremu do twarzy SHEDOR jestem bardzo ciekawa, myślę, że to jest to, co tygryski lubią najbardziej :)



W Bath&Body Works nie byłam chyba z rok, miło było przypomnieć sobie miliony zapachów, jabłuszkowy Beautiful Day wprost powalił mnie na kolana a i kremu do ciała jeszcze nie stosowałam, znane mi były tylko balsamy, więc chętnie w tej wersji zapachowej przytuliłam :)

 

Pielęgnację kończy sympatyczna paczuszka od Le Petit Marseillais a w niej cudo, uwielbiam orzeźwiające zapachy cytryny, na wiosnę jak znalazł, ten z werbeną genialny! Ale będę pachnieć! ;)


No i ostatnie promocje na kolorówkę w Rossmannie i Hebe! Osławiony 123 Perfect CC Cream Bourjois póki co mnie nie zachwycił, ale jeszcze z nim pokombinuję i może coś z tej współpracy wyjdzie, za to Max Factor All Day Flawless to moje wielkie odkrycie! Dlaczego ja wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi, nie wiem? A w ogóle to muszę się Wam przyznac, że byłam przekonana, że odcień Warm Almond jest ciemny, a w rzeczywistości jest jaśniejszy niż niektóre Ivory, które nadają się tylko dla mulatek :) Odcień tego podkładu jest idealnie dopasowany do mojej karnacji, bardzo ładnie stapia się z cerą i świetnie na niej wygląda :) Tandetne opakowanie rozświetlacza z Lovely nie wróży nam długich wspólnych lat życia, ale skusiłam się. No i róż Cartice, ależ on ślicznie wygląda... I tutaj muszę stwierdzić, że pomimo plastikowego opakowania, to zderzenie z podłogą wytrzymał jak widać. Tuż po powrocie upadł mi i nic mu się nie stało, niewielki uszczerbek z boku na opakowaniu, ale się nie pokruszył i nie rozpadł! :)


Nowy tusz z Maybelline już bardzo lubie, choć szczoteczka wygięta w łuk nie zachęca mnie do stosowania, ale jest bardzo dobrze, świetny drogeryjny tusz, kupię chyba też wersję wodoodporną :)
Nowa pomadka w płynie REVLON, sprawdzony eyeliner w pisaku, korektor Max Factor, błękitna kredka do oka i konturówki do ust :) A i gumki / spiralki jeszcze :)

I toby było na tyle, znacie? polecacie? Trochę się tego nazbierało... ale dam radę ;)

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »

2 maja 2015

Projekt denko ... #4

Czas płynie nieubłaganie, mam wrażenie, że kwiecień przemknął mi przed oczyma i już go nie ma bezpowrotnie. Mam nadzieje, że w maju w końcu przyjdą wyczekiwane ciepłe temperatury, że będzie można wyskoczyć z domu w sandałkach na stopach i w okularach przeciwsłonecznych na nosie.
A tymczasem rozliczam się z pustymi opakowaniami pod kosmetykach i z przyjemnością lądują w koszu.


Biochemia Urody: olejek myjący do twarzy wersja pomarańczowa i hydrolat z zielonej herbaty. Hydrolat, jak hydrolat, niczym szczególnym się nie wyróżniał, lądował w glinkach, maskach i czasem bezpośrednio na twarzy. Olejek natomiast wspominam bardzo miło, pisałam o nim recenzję tutaj KLIK, polubiłam tak bardzo, że odkupiłam ponownie, ale w wersji z olejkiem z drzewa herbacianego i już wiem, że nie powinnam zmieniać wersji, ponieważ pomarańczowy przyjemniej pachniał i co za tym idzie przyjemniej mi się go stosowało.

Krem pod oczy Redermic R La Roche Posay - wyciśnięty do ostatniej kropli, wielki ulubieniec, doskonale nawilżał, napinał skórę! i sprawił, że była przy tym bardzo delikatna. Z przyjemnością odkupię ponownie, pisałam tutaj KLIK.

L'Oreal Ideal Soft płyn micelarny - bardzo dobrze radził sobie z demakijażem, nawet oczu, bardzo dobrze mi służył, ale z perspektywy czasu chyba jest mało wydajny, dość szybko się skończył. Pojawiły się recenzje, że suchą skórę jeszcze bardziej wysuszał, u mnie przy mieszanej nic takiego nie odnotowałam. Po więcej informacji o nim zapraszam tutaj KLIK.

Biochemia Urody, Ochronne serum z witaminą C - sympatyczny kosmetyk na bazie mleczka oliwkowego, przyjemnie zatem pachniał oliwkami, fajnie się wchłaniał, z uwagi na właściwości ochronne przed słońcem stosowałam na dzień pod krem. Zimą wystarczał, na lato przerzucam się na typowe kremy z wysokim filtrem. Miał swoją premierę na blogu tutaj KLIK.  


Yves Rocher żel pod prysznic o zapachy jeżyny - przyjemnie pachniał, żel, jak żel, nie wyróżniał się szczególnie, fajnie się pienił, nie zauważyłam szczególnego nawilżenia po nim. Nie sądzę, że kupię ponownie.

Yves Rocher Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym TRADITION DE HAMMAM to zupełne przeciwieństwo poprzednika, kosmetyk do mycia ciała dla wymagających i koneserów :) Genialny! Świetnie myje otulając skórę ciepłym, trochę orientalnym aromatem i aksamitną konsystencją, doskonale nawilża skórę, idealny na zimne miesiące i do tego bardzo wydajny. Pisałam o nim w ubiegłym roku tutaj KLIK.

Johnsons Baby kojący płyn do kąpieli na dobranoc - z reguły nie pokazuję na blogu kosmetyków, które stosuję w pielęgnacji mojej córeczki, ale czasem robię wyjątki, kiedy od nie sobie "pożyczam". Ten płyn "pożyczałam" praktycznie przy każdej kąpieli, super wycisza i coś w tym jest, że jest na dobranoc :)


HIPP oliwka do masażu przeciw rozstępom dla kobiet w ciąży, jak każdy kosmetyk HIPP pięknie pachnie, posiada lżejszą formułę od klasycznej oliwki dla dzieci ale nie przekonuje mnie cena ok. 30zł za 100ml. Rozstępów nie pokonała, pisałam o niej tutaj KLIK.

PAT&RUB masło do ciała z linii relaksującej - bardzo lubię tą linię, sam kosmetyk doskonale nawilża, jak przystało na masło posiada lekką konsystencję i jest dość wydajne. Z przyjemnością do niego powrócę, recenzja tutaj KLIK.

Planeta Organica krem do stóp z olejem arganowym - jestem na TAK, przyjemny kosmetyk o miłym wyróżniającym się zapachu. Pozytywnie nawilżał i wygładzał stopy. Po więcej zapraszam tutaj KLIK.

Krem do rąk Claudalie - bardzo miły prezent od Patrycji, autorki bloga Kosmetyczna Wyspa, przyjemnie pachniał, pozytywnie nawilżał i podróżował ze mną w torebce.


Yves Rocher szampon do włosów z linii Reapration, swego czasu zużyłam kilka masek do włosów z tej linii, świetna, a szampon fajnie oczyszcza, dobrze się pieni, jest wydajny i nie plącze włosów.

RADICAL suchy szampon - najgorszy suchy szampon, jaki używałam, zachowywał się podobnie jak lakier do włosów. Nie polecam.

BIOVAX odżywka w sprayu do włosów suchych i zniszczonych to bardzo przyjemny kosmetyk, który zużyłam, co w przypadku odżywek w sprayu nie jest takie proste i rzadko mi się udaje. Od tej nie mogłam się oderwać, stosowałam po każdym myciu. Polecam, a więcej informacji tutaj KLIK.

BIOVAX serum z witaminą A + E to również fajny kosmetyk do odżywienia i wygładzenia suchych i puszących się włosów, ale bardzo szybko się skończył. Recenzja tutaj KLIK.

L'Oreal Proffesionel ampułka regenerująca - profesjonalny zabieg wykonany w domu, najlepsze ampułki do regeneracji rozjaśnianych włosów, mam jeszcze kilka, ale potem skuszę się na te z olejami. Więcej o mojej przygodzie z całą linią do włosów tutaj KLIK.


Ma Provence mydło w płynie o naturalnym składzie wersja lawendowa bardzo przyjemna, pomarańczowa trochę mnie męczyła, ale ogólnie jestem na TAK. Nie wysusza jak tradycyjne mydła, z dostępnością trochę gorzej, ale w Internecie można znaleźć.

DOVE - moje ulubione antyperspiranty w sprayu, zużyłam nie wiem już ile, nie liczę.

La Roche Posay podkład w musie Toleriane Teint nie był moim ulubieńcem, cieszę się, że udało mi się go zużyć. Największy zarzut jaki mu stawiam to taki, że potwornie się utlenia, znika z twarzy nawet przypudrowany. Nie wrócę do niego.

Maskara WIBO BOOM BOOM ma wielu sprzymierzeńców, wiele dziewczyn bardzo go poleca. Dla mnie masakra, albo trafił mi się jakaś dziwny egzemplarz. Duża szczota, na której jest ogromna ilość tuszu co skleja rzęsy i wygląda jakbym machnęła sobie nieudolnie smołą po oczach. Kiedy włożyłam sobie szczotkę do oka, próbując coś z niej wydobyć, jeszcze tego samego dnia trafiła do kosza.

I to tyle na dzisiaj :) A jak tam Wasze denka? Znacie moje?


Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger