kwietnia 01, 2015

BIO krem do twarzy z ekstraktem z ananasa / AVEBIO Manufaktura Kosmetyki Naturalnej

W wielkim świątecznym konkursie u Lili znalazłam się w gronie szczęśliwych zwycięzców i tym samym na początku roku stałam się posiadaczką BIO kremu do twarzy z ekstraktem z ananasa z Manufaktury Kosmetyków Naturalnych AVEBIO. Moja ciekawość sięgnęła zenitu, kiedy okazało się, że jest to krem o naturalnych składnikach nie tylko złuszczających, ale i odbudowujących naskórek z przeznaczeniem dla każdego typu cery, szczególnie borykającej się z niedoskonałościami takimi jak ślady po wypryskach, blizny potrądzikowe, przebarwienia, czyli - wypisz, wymaluj moja :)
Skłamałabym pisząc, że "zjadłam zęby" na pielęgnacji swojej twarzy kosmetykami o naturalnym składzie. No nie ... nie próbowałam nawet, ponieważ ja ze swoimi problemami trądzikowymi, pomimo, ze jestem już po 30-tce, to ciągle jestem pod opieką dermatologa, który w pielęgnacji mojej twarzy rekomenduje dermokosmetyki. Tym bardziej byłam ogromnie ciekawa jak ten krem spisze się w mojej pielęgnacji, a spisał się lepiej niż przypuszczałam :)


Zanim przejdę do meritum, to oczywiście kilka słów formalnych na temat kosmetyków opartych na naturalnym składzie, więc bohater dzisiejszego numeru pozbawiony jest olejów mineralnych i parafiny, sztucznych zapachów, parabenów, barwników i syntetycznych wypełniaczy, Producent gwarantuje nam, że min. 95% składników kremu jest pochodzenia naturalnego.
Jak sama nazwa wskazuje głównym składnikiem kremu jest ekstrakt z ananasa. Ów ananas, to nie byle jaki ananas, ponieważ okazuje się, że potrafi on jednocześnie złuszczać i odbudowywać naskórek - taki sprytny :) Zawiera bromelainę, czyli enzym, który wygładza skórę, rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i doskonale oczyszcza skórę - stąd często możemy go spotkać w peelingach, głównie enzymatycznych. W przypadku cer delikatnych i wrażliwych jest doskonałą alternatywą dla mocno złuszczających i ingerujących w skórę kwasów czy substancji pochodzenia chemicznego, zawiera bowiem naturalne kwasy owocowe AHA, które delikatnie złuszczają martwy naskórek. Poza kwasami jest również źródłem naturalnej witaminy C, która jest doskonałym antyoksydantem, działa przeciwstarzeniowo i ujędrniająco na skórę. A co oprócz ananaska w składzie? Same dobroci, o czym Producent informuje nas na opakowaniu:
  • masło shea - regeneruje, wygładza, działa łagodząco
  • olej kokosowy - nawilża i kondycjonuje
  • wosk pszczeli - uelastycznia i wygładza skórę
  • masło kakaowe - chroni przed szkodliwymi procesami utleniania
  • olej z ogórecznika - chroni integralność skóry
  • olej z dzikiej róży - wzmacnia naczynia krwionośne
  • sok z miąższu aloesu - nawilża, łagodzi, odświeża
  • olej słonecznikowy - działa przeciwutleniająco     
Skład (INCI): Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil (słonecznik), Ananas Sativus Fruit Extract (ananas), Butyrospermum Parkii Butter (shea), Cocos Nucifera Oil (kokos), Cera Alba (wosk pszczeli), Glyceryl Stearate (naturalny emulgator), Theobroma Cacao Seed Butter (kakaowiec), Glycerin (roślinna), Sucrose Stearate (połączenie cukru z naturalnym kwasem stearynowym), Coco Glucoside (naturalny emulgator z oleju kokosowego), Coconut Alcohol (wytworzony z oleju kokosowego), Maltodextrin (naturalna substancja kondycjonująca), Borago Officinalis Seed Oil (ogórecznik), Rosa Canina Fruit Oil (dzika róża), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (aloes), Tocopherol (witamina E), Xanthan Gum (naturalny stabilizator), Benzyl Alcohol (zapobiega rozwojowi mikroorganizmów), Dehydroacetic Acid (zapobiega rozwojowi mikroorganizmów).


Krem, jako produkt finalny, otrzymujemy w ciemnym, brązowym słoiczku z grubego szkła, jest naprawdę ciężki :) ale opakowanie kremu bardzo przypadło mi do gustu, ładnie się prezentuje, jest czytelne i wyraźne.
Konsystencja jest bardzo ciekawa i godna podkreślenia - puszysta, bardzo lekka, bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie żadnej lepkiej warstwy. Fakt ten niepodważalnie czyni ten kosmetyk idealnym wręcz pod makijaż. I rzeczywiście makijaż trzyma się świetnie, co więcej, choć nigdzie nie jest napisane, że krem jest matujący, to moja twarz przez kilka godzin wygląda naprawdę wyjątkowo świeżo. Nie wiem jak zachowa się pod nim skóra z natury sucha, moja mieszana w kierunku tłustej reaguje na niego zdumiewająco dobrze.


Stosując krem codziennie przez okres min. dwóch tygodni można zaobserwować delikatne łuszczenie się naskórka. Nie jest to łuszczenie wyraźne i o szerokim działaniu, mam wrażenie, że krem "wybiera sobie" miejsca, które powinny taki cykl odnowy przejść, działa więc tam, gdzie skóra tego potrzebuje - ja zaobserwowałam taki stan gołym okiem na czole i skrzydełkach nosa.
Brakuje mi w nim trochę zapachu - i to chyba jest dla mnie główny powód, dla którego rzadko sięgam po kosmetyki naturalne. Ja jestem wielkim zapachowcem, a w przypadku tego kremu ananas wyczuwalny jest bardzo delikatnie. Jeśli mieliście kiedyś doczynienia z peelingami z kwasami owocowymi m.in. z bromelainą, papainą, które są dostępne w wielu sklepach internetowych z surowcami i półproduktami to zapach kremu jest bardzo zbliżony właśnie do ich zapachów. Nie jest więc źle, ale mogłoby być lepiej :) Nie mniej jednak krem nie jest dodatkowo perfumowany, więc jest bardzo dobrą pozycją kosmetyczną dla wrażliwców i alergików.


Pojemność słoiczka to 60ml, jego koszt to w internetowym sklepie Producenta 69zł. Trwałość kosmetyku to 12 miesięcy od daty jego produkcji, a wydajność jest całkiem niezła.
Krem można stosować zarówno na dzień jak i na noc, z racji obecności naturalnych kwasów owocowych Producent zaleca stosować krem jesienią i zimą, kiedy nasza skóra nie jest narażona na silnie działanie słońca. Mamy już wiosne, ale słońca tyle co kot napłakał, więc z powodzeniem można ten krem stosować. Poza tym, nie wiem jak Wy, ale ja często stosuję peelingi enzymatyczne m.in. z bromelainą nawet latem, więc jeśli uzyjemy kremu na noc 2-3 razy na tydzień to w naszej strefie klimatycznej nie powinno nic złego z naszą cerą się wydarzyć nawet latem. Ale to bardzo miłe, że Producent nas ostrzega przed tego typu wydarzeniami. Na wakacje raczej go nie zabiorę :)

Jestem bardzo ciekawa czy znacie naturalne kosmetyki do pielęgnacji twarzy AVEBIO. Jeśli tak to może macie swoich faworytów, nad którymi warto się pokłonić. Widzę, że marka posiada dość duży asortyment i jest w czym wybierać ... coś polecacie? Chętnie sprawdzę coś bardziej pachnącego i nawilżającego ... ;)

Pozdrawiam, Aga :)



Copyright © 2017 Kosmetyki z Mojej Półki