29 kwietnia 2015

Kuracja dermatologiczna - Podsumowanie leczenia / AVENE TriAcnéal jej uzupełnieniem

Przyszedł czas, kiedy powinnam podsumować moje doświadczenia z trądzikiem. W ubiegłym roku mój trądzik postanowił ostrzej mnie potraktować i tak mocno zaatakował, że niezbędna była wizyta u dermatologa. Czas i doświadczenie pokazało, że tak ostre nasilenie problemu było spowodowane zmianami hormonalnymi, które szalały podczas ciąży i okresu laktacji. I choć dzisiaj już praktycznie zapomniałam o ostrym trądziku, to postanowiłam odświeżyć sobie pamięć i przy okazji jednego z najskuteczniejszych w temacie kosmetyku, jaki miałam okazję przez ten czas stosować napisać kilka słów podsumowania. Kosmetykiem tym jest TriAcnéal z asortymentu Avene.


Czytaj dalej »

25 kwietnia 2015

VITAMIN E THE BODY SHOP / Serum-In-One, Nourishing Night Cream, Face Mist

Witamina E, nazywana witaminą młodości, to składnik większości kosmetyków pielęgnacyjnych nie tylko do twarzy, ale również ciała i włosów. Jest to substancja o działaniu antyoksydacyjnym, która hamuje procesy starzenia skóry poprzez wzmacnianie bariery naskórkowej oraz chroni przed powstawaniem plam starczych. Doskonale nawilża skórę i poprzez wzmocnienie ścian naczyń krwionośnych w znacznym stopniu poprawia jej ukrwienie. Bardzo skutecznie wnika w głębsze warstwy skóry, zapobiega tym samym "ucieczce" wody z naskórka.
Oprócz tego witamina E jest doskonałym naturalnym konserwantem zapewniającym stabilność kosmetyku.
W składzie kosmetyku witaminę E znajdziemy pod nazwą:
  • Tocopherol - witamina E w czystej postaci
  • Tocopheryl Acetate - oktan witaminy E, jej pochodna 

Czytaj dalej »

19 kwietnia 2015

Oliwka BabyDream nie tylko dla mam i kobiet w ciąży :)

Dawno, dawno temu ... mam wrażenie, że to już całe wieki, a to dopiero dwa lata temu ... kiedy byłam w ciąży, poznałam cudowne kosmetyki skierowane jak obrazuje Producent na opakowaniu głównie dla mam / kobiet w ciąży babydream :)  Nie będę odkrywcza, ponieważ o tej oliwce pisała już chyba cała blogosfera, ale ja też do niej należę i wtrącę swoje "trzy grosze" na jej temat :)
Oczywiście to tylko mit, że można stosować ją tylko będąc w ciąży, nawet śmiesznie to brzmi, ale uwierzcie, że osobiście byłam świadkiem rozmowy dwóch kobiet ok. 25-30 lat w Rossmannie, która brzmiała mniej więcej tak:

- Słuchaj, czytałam tyle dobrych opinii o tej oliwce, choć sobie kupimy. Patrz, jest w promocji i kosztuje tylko kilka złotych ...
- No coś Ty, przecież nie jesteśmy w ciąży !!! A może Ty jesteś i nic nie mówisz???
- Ja??? Zwariowałaś???
- No to co Ty mi z jakimiś głupotami wyskakujesz !!!

 Bez komentarza. 


W ubiegłym roku pisałam o balsamie do kąpieli z tej samej linii, który również bardzo lubię i często do niego wracam - bardzo chętnie stosuję te dwa produkty, bardzo dobrze uzupełniają się wzajemnie a oliwka jest dopełnieniem wieczornej pielęgnacji po kąpieli.
Oliwka doskonale chroni skórę przed wysuszeniem, przy regularnym stosowaniu wzmacnia odporność skóry i może zapobiec powstawaniu rozstępów. Gwarancję bezpieczeństwa i tolerancji przez skórę w ciąży potwierdzają badania dermatologiczne, dodatkowo oliwka nie zawiera barwników i substancji konserwujących, olejów mineralnych, parafinowych i silikonowych. Ja na tą oliwkę "wpadłam" kiedy mój brzuszek był już pokaźnych rozmiarów, nie mniej jednak swoim cudownym zapachem bardzo umilała mi rytuał natłuszczania brzuszka.

Składniki (INCI): Glycine Soja (Soybean) Oil, Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil/unsaponifiables, Simmondsia Chinensis (Jojoba)Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Tocopherol, Parfum.

Pojemność 250ml, cena ok. 10zł 


W składzie oliwki znajdziemy mieszaninę olejów, które doskonale i intensywnie pielęgnują skórę i wspomagają jej funkcje ochronne:
  • olej sojowy, stanowiący cenne źródło NNKT (nienasyconych kwasów tłuszczowych), flawonidów, lecytyny i witaminy E, który dba o właściwy poziom nawilżenia skóry, przywraca równowagę bariery lipidowej warstwy naskórka, wygładza, uelastycznia i bardzo dobrze łagodzi stany zapalne AZS. W kosmetyce najczęściej jest stosowany jako olej bazowy, tak też jest i w przypadku naszej oliwki :)
  • olej migdałowy, mój ulubiony wielofunkcyjny olej, wyjątkowo łagodny, stąd często spotykany w kosmetykach pielęgnacyjnych dla maluszków, wyczuwalnie wygładza skórę, bardzo szybko się wchłania,
  • olej słonecznikowy, bogate źródło niezbędnych NNKT, głównie kwasu linolowego oraz witaminy E, zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni skóry, regeneruje naskórek i wygładza jego powierzchnię
  • olej jojoba, działa nie tylko natłuszczająco i zmiękczająco, ale też łagodząco, przeciwzapalnie i odżywczo,
  • olej makadamia, posiada doskonałe właściwości zmiękczające, wygładzające i antycellulitowe, polecany szczególnie do skóry suchej, bardzo dobrze się wchłania.
Część olejową zamyka witamina E, a całość związki zapachowe.
 

Całą serię kosmetyków "dla mam" łączy identyczny motylkowy design i ta sama nuta zapachowa, która jest otulająca, relaksująca i wyciszająca do snu. Oliwkę najlepiej nakładać tuż po kąpieli lub prysznicu, kiedy nasza skóra jest jeszcze wilgotna, ponieważ wtedy oliwka wchłania się praktycznie całkowicie, nie mniej jednak nie polecam stosowania rano, ponieważ jednak troszkę się lepi :)
Cudownie nawilża, koi stany zapalne AZS, niweluje suchość i szorstkość skóry, jest bardzo wydajna i rzadko widywana na półce w Rossmannie - tylko tam można ją w Polsce kupić :)
Bardzo lubię ją aplikować na ciało, a jak to się ma do rozstępów po ciąży ... no cóż, rozstępy mam, szczególnie widoczne w dolnych partiach brzucha, tam, gdzie skóra była narażona na ekstremalne rozciąganie :) nie mniej jednak oliwkę bardzo polecam, nie tylko kobietom w ciąży :)

Znacie tą oliwkę? opowiedzcie o swoich wrażeniach, może znacie również inne wersje oliwek, o istnieniu których powinnam wiedzieć :) pochwalcie się swoimi faworytami :)

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »

16 kwietnia 2015

PARIS Amour | Bath & Body Works

Paryż - stolica mody, kultury, architektury, stolica ponad 65 milionów ludzi. Usiąść w maleńkiej kawiarence na zewnątrz, popijać kawę i przyglądać się owej kulturze, ponad którą góruje tajemnicza i jakże wymowna Wieża Eiffla... Stanąć pod nią i pomyśleć: to Ty jesteś tym niezłomnym symbolem architektonicznym sięgającym 324m rozpoznawalnym na całym świecie? To Ty jesteś "Żelazną Damą" znad Sekwany? To Ty jesteś świadkiem milionów uśmiechów, pocałunków, wyznań miłości?
Byłam już we Francji niejednokrotnie, ale nad Laurowym Wybrzeżem w cudownej Nicei, gdzie ze wzgórza zamkowego Chateau można obserwować słynne piaszczyste plaże Cannes, gdzie rejsem można dotrzeć aż do cudownego Monako i gdzie lazur Morza Śródziemnego jest tak urzekający, że aż wprost niemożliwy do odzwierciedlenia i opisania.
Wracając do Paryża chcę dotknąć Łuku Triumfalnego, chcę pospacerować przez słynne Pola Elizejskie, chcę zatrzymać się na chwilę na Placu Zgody mieszczącym się między Polami Elizejskimi a Ogrodami Tuilerie, chcę zobaczyć Luwr, chcę przypiąć kłódkę miłości na słynnym moście dla zakochanych Pont des Arts, chcę dotknąć Katedry Notre-Dame, a zdjęcia Wieży Eiffla chcę zrobić z Placu Warszawskiego (!), ponieważ z jego położenia właśnie są najczęściej wykonywane i  podobno najpiękniejsze. Kiedyś na pewno to wszystko zobaczę !!! A póki co schodzę na ziemię i w klimat ten wczuwam się ubierając mgiełkę Bath & Body Works PARIS amour :) Zapach nie tylko mgiełki, ale i całej linii został właśnie zainspirowany paryskim klimatem.
   

Czytaj dalej »

13 kwietnia 2015

Taką Tołpe to ja lubię :)

Za ostatnią akcję z biedronkowymi nowościami tołpy obraziłam się na markę, serio! Ale okazuje się, że z tołpą to jak z rosyjską ruletką - nigdy nic nie wiadomo ;) w swoim asortymencie mają również produkty kosmetyczne, które powalają, przynajmniej mnie, na kolana :) Regenerujący peeling - masaż do ciała tołpa z linii botanic czarna róża nie jest największym "zdzierakiem" jaki miałam przyjemność stosować, ale posiada wiele innych pozytywnych właściwości, które zdecydowanie mnie do niego przekonują :)


Kosmetyk przeznaczony jest do skóry suchej i bardzo suchej oraz wrażliwej - nie zawiera alergenów, sztucznych barwników, parabenów, PEG-ów, silikonów, parafiny i jej pochodnych, zawiera naturalne składniki aktywne, naturalny kolor i fizjologiczne pH.
Peeling - masaż ma komfortową olejową konsystencję i otulający zapach. Odnawia, regeneruje i wygładza. Masuje i ujędrnia ciało. Eliminuje suchość i szorstkość. Pozostawia na skórze odżywczy film.

Skład: (INCI): Ethylhexyl Stearate, Sea Salt, Salt, Silica, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Polysorbate 20, Parfum, Peat Extract, Rosa Hybrid Flower Extract, Propylene Glycol, Aqua.

Pojemność: 180g
Cena: ok. 35zł



Skład potwierdza, ze peeling jest z rodzaju solnych i jak na solny przystało, to bije na głowę ten, który dotychczas stosowałam. Czym? właściwie wszystkim: konsystencją, zapachem (!) i przyjemnością stosowania.
Składniki aktywne według kolejności występowania:
  • sól morska - zawiera cenne mikro- i makroelementy takie jak wapń, magnez, krzem, selen, potas, fosfor, żelazo, chrom
  • olej macadamia - ujędrnia i napina skórę, skuteczny w walce z cellulitem, zapobiega powstawaniu rozstępów
  • ekstrakt z kwiatów czarnej róży - chroni skórę przed działanie wolnych rodników, koi i przywraca jej komfort
  • torf tołpa - wykazuje szerokie działanie antyoksydacyjne, ochronne i regeneracyjne.

W pierwszej kolejności kosmetyk uwiódł mnie zapachem: słodki, otulający, z wyraźną nutą kwiatową - jeśli tak pachnie czarna róża to już ją uwielbiam :) To trzeba chociaż powąchać...
Konsystencja peelingu przypomina mi słodką galaretkę, w której zatopione są widoczne i wyczuwalne drobinki soli, które nie są ostre, ale pozwalają na pozytywne wygładzenie i oczyszczenie skóry. Dzięki zawartości oleju macadamia peeling ma po troszę formułę olejową, co znacznie ułatwia nabieranie go z opakowania i aplikowanie na ciało, z którego nie spływa, co ułatwia przeprowadzenie masażu. A masaż przy użyciu tego peelingu to czysta przyjemność nie tylko dla ciała ale i dla zmysłów :) Kosmetyk pozostawia na ciele cudownie pachnący, olejowy film, dzięki któremu aplikacja po takim zabiegu dodatkowych kosmetyków nawilżających jest zbędna. Skóra po użyciu tego peelingu jest nawilżona, a nie natłuszczona, nie lepi się i nie klei.
Opakowanie nie wyróżnia się niczym szczególnym - nie wzgardziłabym szklanym - w rzeczywistości jest plastikowe, no ale biorąc pod uwagę, że wszystkie opakowania tołpy są bezpieczne dla środowiska, poddawane są recyklingowi, to nie ma czego wymagać, a i chwała im za to, że dbają o środowisko, w którym przecież wszyscy żyjemy i oddychamy.


Peeling czarna róża jest bestsellerem wśród asortymentu tołpy, w ubiegłym roku zdobył tytuł Doskonałość Roku 2014 miesięcznika Twój Styl i wcale mnie to nie dziwi, ponieważ to kosmetyk, do którego będę z przyjemnością wracała i Wam go serdecznie polecam :) Warto dodać, że został przebadany w Klinice Dermatologii, Wenerologii i Alergologii Akademii Medycznej, co stawia go naprawdę wysoko na piedestale. Zgłosiłam go do tegorocznego plebiscytu Lili Naturalna - nie wiem czy się nadaje pod kątem "naturalności" składu, ponieważ mogą być zgłaszane tylko te o naturalnym składzie, ale dla mnie to genialny kosmetyk!

Znacie?
Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »

12 kwietnia 2015

Sally Hansen Miracle GEL rozwala system !!!

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam  lakiery do paznokci Miracle Gel Sally Hansen, w internecie rzecz jasna, wiedziałam, że wcześniej, czy później będą moje. Mijały dni, a na kolejnych blogach o tematyce kosmetycznej pojawiały się wpisy informujące o testach lakierów,  więc kwestią czasu było zakupienie ich i sprawdzenie czy faktycznie są tak długotrwałe jak obiecuje Producent :) W połowie lutego na Instagramie zrobiłam mały test pokazując przez kilka dni fotki paznokci pomalowanych właśnie lakierem z tej serii. Pomyślałam, że zdjęcia ubiorę w słowa i pokażę tutaj, na blogu :)


Założeniem fenomenu tych lakierów była wyjątkowa trwałość, porównywalna do hybrydy - nigdy nie miałam, ale "podobno" od jednej aplikacji do kolejnej lakier hybrydowy w ogóle nie odpryskuje, jest bardzo trwały i nie wymaga żadnych poprawek. Sally Hansen stworzył linię lakierów do paznokci, które mają utrzymywać się na paznokciach nawet dwa tygodnie!
Lakier hybrydowy utrwalany jest pod lampą UV, co gwarantuje jego skuteczność. Nigdy się na niego nie zdecydowałam, ponieważ po dawnych, ale jednak doświadczeniach z akrylem i żelem na paznokciach, jakoś wyrosłam z samo-okaleczania sobie paznokci i nie spieszno mi do kolejnych eksperymentów, pomimo, iż istnieje przekonanie o ich bezpieczności i braku ingerencji w płytkę paznokciową. No nie byłabym taka tego pewna ... No bo gdyby były takie łagodne i zwykłe, to byłaby możliwość zmycia ich zmywaczem do paznokci, a nie jest to możliwe. Do zmycia hybrydy niezbędny jest aceton w czystej postaci. Ale jeśli ktoś lubi, to nie mam nic przeciwko temu, powiem więcej, kto wie? może i mnie kiedyś odbije w tym kierunku?
Sally Hansen przekonuje nas, że w dwóch prostych krokach możemy cieszyć się prawdziwym żelowym manicure bez użycia lampy UV, malując paznokcie lakierem do paznokci w wybranym kolorze + nakładając odpowiednio do tego stworzony top coat. Finalnie tak wykonany manicure ma być intensywny i bardzo trwały, nawet dwa tygodnie. Zmyć lakier można zwykłym zmywaczem do paznokci. Czy to się udało?


Na pierwszy rzut oka najbardziej spodobał mi się numerek 160 Pinky Promise, czyż on nie wygląda cudnie, i tak pięknie błyszczy :) To naprawdę piękna błyszcząca tafla. Zdjęcie powyżej zostało zrobione ok. pół godziny po nałożeniu zarówno lakieru, jak i top coat. Czytałam opinie, że lakier bardzo długo schnie na paznokciach i wymaga pół godziny od nałożenia lakieru do nałożenia topu (czy topa - jak to się powinno odmienić?). A kto wam każe czekać? ja bynajmniej nie czekam, tylko po nałożeniu dwóch warstw lakieru bezpośrednio po sobie następujących od razu przystępuję do nakładania topu, czyli na nie wyschnięte jeszcze do końca paznokcie nakładam top. Kilka minut i gotowe!
Celowo zrobiłam manicure wieczorem, tuż przed snem, aby sprawdzić, czy rano nie będę miała "gniotów" na paznokciach - wiecie o co chodzi? Zapewne te z Was, które malują paznokcie wieczorem przed snem, nie raz mogły się przekonać co to są wzorki z pościeli rano na paznokciach. Przy użyciu Miracle Gel rano paznokcie wyglądały tak...


A następnego dnia tak:


Trzeci dzień i tak:


Czwarty dzień:


 Piąty dzień:

 

Szósty dzień:


 Siódmy dzień:


Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane przy użyciu smartfona, więc niektóre okazały się trochę niewyraźne, szczególnie te ostatnie - przepraszam :) Ale jakkolwiek zrobione, to wyraźnie widać, że lakier nie posiada żadnych ubytków, oprócz odrostu. Oczywiście po tygodniu nie jest tak świeży jak w pierwszych dniach użytkowania, ale z powodzeniem można dalej go nosić. Tego nawet słynne i lubiane przeze mnie essiaki nie potrafią :) Nie oczekiwałam od nich dwutygodniowej trwałości, mnie osobiście tydzień całkowicie zadowala.
Zapytacie: czy ja tylko leżałam i pachniałam? Otóż nie! Jako mama małego dziecka nie mogę sobie na to pozwolić. Mam stały kontakt z wodą, ciągle myję butelki, buteleczki, miseczki, łyżeczki, smoczki, szczoteczki ... itp. itd. a i rękawiczek nie używam. Prace domowe niszczą lakier na paznokciach, u mnie - pomijając jego trwałość z reguły 2-3 dni - lakier często ściera się na końcach paznokci, w przypadku tego zestawu nie zaobserwowałam takiego zdarzenia przez cały tydzień. Zmyłam lakier ósmego dnia, odrost był już widoczny a i kolor miałam ochotę zmienić. Żałuję, że nie posiadam innych odcieni, ale z całą pewnością nadrobię zaległości :) Zbliża lato, wakacje, wypoczynek, mam nadzieję, że w tym roku już się nam uda wybrać gdzieś dalej, a wtedy z czerwienią Miracle Gel na paznokciach będę tylko przez dwa tygodnie leżeć i pachnieć, i zobaczymy :) Jestem przekonana, że wytrzyma :) Dam Wam znać za kilka miesięcy :)

Za lakier o pojemności 14,7ml - całkiem nieźle - trzeba zapłacić ok. 25-30zł, w zależności od drogerii. Dodatkowo należy zakupić top coat który jest w tej samej cenie. Warto polować na promocje, ja zastaw lakier + top kupiłam w Super Pharm w promocji 1+1 za ok. 25zł :)

Ja wystawiam tym lakierom pozytywną rekomendację i gorąco je polecam :)
Jestem bardzo ciekawa, czy znacie te lakiery? Też tak dobrze na Waszych paznokciach się spisują? Które kolory polecacie? Ja widziałam jeszcze taki piękny nudziak, mam na niego chrapkę :)

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »

11 kwietnia 2015

Projekt denko ... #3

Zdjęcia zrobione, puste opakowania już dawno w śmietniku, więc najwyższy czas opublikować nowe denko. Przy każdym tego rodzaju wpisie przyświeca mi pewna idea: mogę sięgnąć do zapasów i otworzyć kolejne kosmetyki. Czy tylko ja mam zawsze zapas? Czy nie można zwyczajnie jak ludzie, kiedy skończy się kosmetyk, pójść i kupić w to miejsce nowy, niekoniecznie inny? No bo przecież się sprawdził, więc po co zmieniać? ehh, dylemat blogerki kosmetycznej ... !


 No to zaczynamy:

EUCERIN Fluid matujący do twarzy SPF 50+ w ubiegłym roku na jakiejś promocji trafiłam na dwupak i jak użyłam pierwszy raz, to nie mogłam się oderwać. Bardzo przypadł mi do gustu ten kosmetyk, na tyle, że umieściłam go w moich Hitach. Nie jest to jak nazwa wskazuje kosmetyk całkowicie matujący, ale sprawdzał się u mnie bardzo dobrze nawet podczas największych upałów. Lekka, płynna konsystencja dodaje mu skuteczności i bardzo pozytywnego w odbiorze działania. Więcej o nim pisałam tutaj KLIK.

BIODERMA Sebium AKN to kolejny ciekawy kosmetyk do walki z niedoskonałościami skóry trądzikowej. Bardzo dobrze matuje i trzyma w ryzach wydzielanie sebum przez kilka godzin. Nie wiem czy jest jeszcze dostępny w ofercie, ponieważ marka ostatnio wprowadzała nowości w tej gamie, więcej o nim pisałam tutaj KLIK. A tak przy okazji, mam zaległy post o mojej walce z trądzikiem :)

Stara Mydlarnia Eliksir do twarzy z Retinolem - nie spodziewałam się oleistej formuły tego kosmetyku ale zaakceptowałam i poddałam mu się całkowicie. Stworzony na bazie mojego ulubionego olejku ze słodkich migdałów z zawartością retinolu, który stosuję od ok. dwóch lat w pielęgnacji twarzy. Pisałam o nim oczywiście recenzję, jeśli Cię interesuje to proszę zajrzyj tutaj KLIK.

AVA Laboratorium HYDRANOV TM Epidermalny Kwas Hialuronowy - aktywator młodości z porządną dawką kwasu hialuronowego. Kosmetyk w postaci żelu, który niejednokrotnie uratował moją przesuszoną skórę. Dogłębne nawilżenie już po pierwszej aplikacji, gorąco polecam, więcej szczegółów tutaj KLIK.  

BIELENDA ARGAN FACE OIL + sebu control complex - nie polubiliśmy się, choć to składowa wielu naturalnych olejów i olejków. Mojej cerze przeszkadzał, nie regulował w żadnym stopniu sebum, próbowałam zużyć do włosów, ale również je obciążał i nie wyglądały świeżo. Ostatecznie wylądował w kilku kąpielach w wannie. Ale byłam nawilżona :) Moje doświadczenia z nim tutaj KLIK.


bebeauty Face Expert Płyn micelarny - słynny płyn z Biedronki, który nie jest najgorszy w swej dziedzinie, nawet zużyłam kilka małych butelek, ale po tej dużej 400ml mam jego przesyt i nie sięgnę chyba przez najbliższy rok, a może jeszcze dłużej.

Tołpa Green Oczyszczanie łagodny żel do mycia twarzy i oczu oraz łagodny płyn micelarny-tonik 2w1 - baaardzo łagodne, a przy tym mało skuteczne kosmetyki, może sprawdzą się na bardzo wrażliwych cerach, które dodatkowo nie noszą pełnych makijaży. Ja bynajmniej już po nie nie sięgnę, pisałam o całej serii tutaj KLIK.

LIERAC Płyn micelarny - wersja demonstracyjna 50ml znaleziona w jakimś boxie, skuteczny, radził sobie bardzo dobrze również z makijażem oczu, nie podrażniał, praktycznie bezzapachowy i co najważniejsze nie pozostawia po sobie lepkiej warstwy.
 

ORGANIQE Peeling solny do ciała z masłem Shea - nie powalał zapachem, ale dość nieźle wygładzał skórę i dodatkowo nawilżał. Bardzo ceniłam go w pielęgnacji zimą, po kąpieli z nim skóra nie wymagała aplikacji dodatkowego kosmetyku nawilżającego. Recenzja tutaj KLIK.

Kinder natural & organic żel do mycia ciała - kupiłam z myślą o córeczce, ale tak to pachniało, że lwią część zużyłam sama :) Produkt naturalny, bez SLS, parafiny, parabenów itp. rosyjskiej marki, zabijcie mnie a nie wiem jakiej ;) Chętnie kupię ponownie :)

Joanna Naturia Body olejek do kąpieli i pod prysznic - ciekawa dwufazowa formuła, która po wymieszaniu była aksamitnym olejkiem o zapachu bzu. Pod kątem pielęgnacyjnym niewiele wyróżniał się od innych kosmetyków do kąpieli i pod prysznic, ale pięknie pachniał i dobrze oczyszczał, pomimo olejowej formuły. 

BabyDream Balsam do kąpieli - większość z Was zapewne zna. Odkąd zaczęłam stosować, kupuję ciągle kiedy się skończy. Rewelacyjnie spisuje się na wiele sposobów, oczywiście doczekał się recenzji tutaj KLIK.  


Vaseline Balsam w sprayu do ciała wersja z aloesem - bardzo miło go wspominam, kosmetyk szybkiego aplikowania i działania. Wygodny, spray działa pod każdym kątem jak ułożymy go w dłoni, przyjemnie pachnie, świeżo otula skórę i dość dobrze radzi sobie z nawilżeniem, choć zimą ustępował miejsce masłom i emolientom. Recenzja tutaj KLIK.

BIODERMA Atoderm Intensive - balsam emolientacyjny, który bardzo dobrze służył zimą nie tylko mnie, ale również mojej niespełna dwuletniej córeczce z ASZ. Niweluje uczucie ściągnięcia i nieprzyjemnej suchości, polecam szczególnie dla skór suchych i atopowych. Recenzja tutaj KLIK.

HIPP Krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała dla niemowląt - jedna z niewielu marek kosmetycznych będących na rynku, którą kupuję w pielęgnacji małej, cudownie pachnie, a ten krem często stosuję na swoje ciało lub jako krem do rąk. Małe ekonomiczne opakowanie zabieram też na wyjazdy.

MA PROVENCE Krem do rąk - rewelacyjny kosmetyk o bardzo dobrym działaniu. Cudownie pachnie migdałami, bardzo lekki, szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej tłustej warstwy. Bardzo dobry krem do rąk o naturalnym składzie, który serdecznie polecam. Pojawiła się jego recenzja tutaj KLIK.


Batiste suchy szampon - chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Moja ulubiona wersja fresh, ale muszę Wam powiedzieć, że jakiś czas temu kupiłam za kilka złotych suchy szampon Isana i jest dla Batiste bardzo dużą konkurencją, ponieważ działa bardzo podobnie.

BIOVAX L'Biotica Odżywka pielęgnacyjna do włosów BB - jednominutowa odżywka, która potrafi zdyscyplinować suche włosy. Bardzo dobra pozycja dla włosów suchych, rozjaśnianych tak jak moje. O całej serii pisałam tutaj KLIK.

ARTEGO New Hair System - profesjonalna maska do włosów z keratyną, którą otrzymałam w ubiegłym roku w ramach testów portalu Face&Look. Bardzo dobrze mi służyła, na jakiś czas ją odstawiłam, a potem kiedy odkopałam okazała się zbawienna dla puszących włosów. Bardzo dobry kosmetyk, o którym pisałam więcej podczas recenzji 7 edycji testów tutaj KLIK. Godna uwagi i zainteresowania jest tam również maska do stóp.


Na zakończenie cała gama maseczek, saszetek i próbek, z których na uwagę zasługują:

Złuszczająca maska do stóp SKINLITE, tańsza alternatywa słynnych COSMABELL, o której pisałam niedawno tutaj KLIK
Mydło w płynie MA PROVENCE o naturalnym składzie, delikatne, nie wysusza, nie podrażnia i bardzo wydajne.

To wszystko :) miło mi jeśli dotrwaliście, dajcie znać jak tam Wasze denka :) Znacie produkty, które ja zużyłam?

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »

10 kwietnia 2015

Co do powiedzenia ma L'Oreal w kwestii demakijażu twarzy?

Rozleniwiłam się przez ten czas świąt, wypadłam z rytmu ale postaram się do niego wrócić na tyle sprawnie aby posty ukazywały się regularnie. Mam tyle fajnych kosmetyków Wam do pokazania, że aż mi miło i przyjemnie na duszy i sumieniu. Dzisiaj zabieram Was w podróż poniekąd w czasie... Ale zanim się tam wybierzecie to musicie wiedzieć dlaczego i po co :)
Płyn micelarny to kosmetyk, jak się okazuje, nie każdemu potrzebny. Na mojej półce ma stałe miejsce, i choć znalazłam już swojego ulubieńca w tej dziedzinie, to nie przechodzę obojętnie obok innych płynów, lubię nowości, a i element zaspokajania wewnętrznej ciekawości również do mnie mocno w tym zakresie przemawia. Płyn, a właściwie płyny, o których dzisiaj Wam opowiem nie należą do nowości, ale ja sięgnęłam po nie dopiero teraz z dwóch powodów: 1) mają swoich wiernych fanów, 2) musiałam coś sprawdzić :) a co? odpowiedź dalej :)
Zwróciłam na nie uwagę jakieś trzy tygodnie temu i ochoczo nabyłam drogą kupna w znanym i prześwietlonym przez większość kobiet Rossmannie, akurat była - jakkolwiek dziwnie to brzmi, ponieważ mam rażenie, że zawsze jest - promocja i wpadły do koszyka za niecałe 10zł każdy :)


Płyn micelarny Ideal Soft z przeznaczeniem dla skóry suchej i wrażliwej z logo L'Oreal według Producenta bez zbędnego pocierania usuwa makijaż i jednocześnie koi skórę. Jego formuła jest bezzapachowa i ma być hipoalergiczna. Testowany pod kontrolą dermatologiczną  i oftalmologiczną. Często spotykamy się z zapewnieniami, że kosmetyk jest testowany pod kontrolą dermatologiczną czy okulistyczną, a tutaj pojawia się kontrola oftalmologiczna i szczerze Wam się przyznaję, że bladego pojęcia nie miałam co to oznacza, a okazuje się, że oftalmologia to dział medycyny oraz nauka o budowie i czynnościach oka. Czy nie można było zatem napisać "pod kontrolą okulistyczną?", hmm, nie znam się, może Wy coś wiecie na ten temat czy to to samo, czy nie.
  

Jak zwał, tak zwał płyn micelarny jest bardzo dobry. Skutecznie radzi sobie z każdym makijażem, nawet ciężkim podkładem i moim ulubionym tuszem do rzęs Lancome Hypnose Drama :) Sprawdziłam to w warunkach można powiedzieć niecodziennych :) Podczas świąt byłam poza domem i nie miałam dostępu do wszystkich kosmetyków służących do wieczornego demakijażu. Było to celowe, zabrałam tylko ten płyn micelarny + ten, o którym za chwilę i okazało się, że micel ten skutecznie poradził sobie ze świątecznym pełnym makijażem. Bez problemu zmył makijaż oka nie podrażniając go i nie pozostawiając żadnej nieprzyjemnej powłoki, nie tylko na okolicach oczu, ale i całej twarzy. Nie znoszę, kiedy moja cera lepi się po użyciu kosmetyku do demakijażu. Twarz po demakijażu tym płynem właściwie nie wymagała już dodatkowego mycia przy użyciu żelu. Aby doprowadzić twarz do idealnej czystości niezbędnych było kilka wacików, ale jak na micel z drogeryjnej półki przystało, to i tak określam jego wydajność na wysokim poziomie.
A teraz obiecana podróż w czasie (jeśli oczywiście macie ochotę). Spójrzcie na skład tego płynu micelarnego TUTAJ KLIK, o którym pisałam w ubiegłym roku i którego zużyłam kilka butelek, a potem na ten, który tworzy płyn micelarny z L'Oreal.

Skład (INCI): Aqua/Water, Hexylene Glycol, Glycerin, Poloxamer 184, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Polyaminopropyl Biguanide. 


Pamiętam, jak w ubiegłym roku rozpływałam się na temat płynu micelarnego VICHY i wydawało mi się, że lepszego już nie znajdę. Te składy są prawie identyczne - chciałam sprawdzić czym te dwa kosmetyki różnią się od siebie, szczególnie w działaniu. VICHY ma w składzie dodatkowo pantenol, który jak wiadomo pełni funkcje łagodzące, ale na przedostatnim miejscu w składzie, więc niewiele to zmienia, może tam być jego ułamek %.
Nie dziwi mnie to, że płyny te mają praktycznie identyczne składy, ponieważ VICHY należy do koncernu L'Oreal, ale dlaczego u licha każe sobie płacić ok. 40zł za micel z logo VICHY? skoro można mieć praktycznie ten sam płyn za 1/3 ceny.
Swego czasu zużyłam naprawdę wiele butelek płynu z VICHY, ale teraz jestem pewna, że już go nie kupię, chyba, ze będzie dodatkiem do jakiegoś zakupu - to mija się z celem, ponieważ nie widzę różnicy między nimi dwoma. Ich działanie określam na takim samym wysokim poziomie. Klasyczny przykład na to, że nie zawsze trzeba przepłacać, bo jak okazuje się w praktyce płyn micelarny Ideal Soft to bardzo dobra tańsza alternatywa kosmetyczna dla VICHY. Za pojemność 200ml w regularnej cenie trzeba zapłacić ok. 15-20zł w zależności od drogerii, całkiem niedawno w Rossmannie był za ok. 9zł :)
Jestem pewna, że nie poprzestanę na tej jednej butelce płynu micelarnego, czego niestety nie mogę powiedzieć o żelu micelarnym do demakijażu oczu.


Po jaką cholerę ja go kupiłam skoro nie lubię tego rodzaju kosmetyków o takiej formule, nie mylcie z żelem do mycia twarzy :) Chyba tylko po to aby sprawdzić jak się spisuje w praktyce...
Żel micelarny podobnie jak jego poprzednik jest hipoalergiczny, skierowany zatem w stronę wrażliwych oczu. Podobnie zresztą jak płyn ma za zadanie łagodnie usuwać makijaż oka i jednocześnie koić jego wrażliwe okolice. Nie noszę soczewek kontaktowych ale ma się również spisywać u osób, którym są dobrze znane :)

Skład (INCI): Aqua/Water, Butylene Glycol, Carbomer, Disodium EDTA, Methylparaben, Myrtrimonium Bromide, Poloxamer 184, Polysorbate 20, Rosa Gallica Extract / Rosa Gallica Flower Extract, Sodium Hyaluronate, Triethanolamine.


Kosmetyk jest również skuteczny. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem oczu, nie podrażnia, nie uczula, a nawet nawilża te okolice - to za sprawą kwasu hialuronowego, który zawiera. Oprócz tego w składzie znajdziemy jeszcze ekstrakt z kwiatów róży, który dodatkowo pełni funkcje nawilżające i odświeżające - niestety nie znajdziemy tutaj zapachu róży, a szkoda, może to zachęciłoby mnie do umieszczenia żelu w codziennej pielęgnacji.
Jakkolwiek produkt jest skuteczny to ja do niego już nie powrócę, ponieważ przy demakijażu oczu skleja on rzęsy co daje pewien dyskomfort, przynajmniej dla mnie. Demakijaż oczu tym żelem i tak w moim przypadku kończy się zawsze przetarciem dodatkowo w/w micelem, aby usunąć z nich pozostałości żelu. Tym samym kosmetyk ten staje się dla mnie bezużyteczny, no bo skoro płyn micelarny radzi sobie doskonale z demakijażem oczu, to nie widzę sensu aby dodatkowo wprowadzać żel. I o ile płyn nie pozostawia lepiej warstwy, o tyle żel pozostawia lepką powłokę, a to nie jest demakijaż jakiego ja oczekuję.


Żel otrzymujemy w identycznym, aczkolwiek mniejszym opakowaniu mieszczącym 125ml kosmetyku, co i tak dla mnie jest dużo. Jest niesamowicie wydajny, użyłam go kilka razy, a w ogóle nie widzę zużycia. 
Cenowo sytuacja przedstawia się chyba podobnie jak  przypadku płynu, ale jeśli ktoś się skusi na płyn - a szczerze go polecam - to nie widzę potrzeby kupowania żelu, no chyba tylko po to, że chcecie mieć dodatkowy kosmetyk służący tylko do demakijażu oczu. 
Podsumowując, w mojej pielęgnacji płyn micelarny TAK, żel micelarny NIE :)


Jestem bardzo ciekawa czy miałyście/liście przede mną te kosmetyki i jak się u Was sprawdziły? Dajcie znać czego używacie aktualnie do demakijażu, znacie jakieś perełki w tej dziedzinie?

Pozdrawiam serdecznie , Aga :)

Jeśli spodobało Ci się to co piszę, Zaobserwuj mnie, Proszę 

https://www.facebook.com/kosmetykizmojejpolkihttps://plus.google.com/u/0/109961416078189807184/postshttps://instagram.com/agnieszka_kzmp/https://twitter.com/Agnieszka_KzMPhttps://pl.pinterest.com/kosmetykizmojej/
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger