28 lutego 2015

3 x NIE !!!

Cześć,
na zakończenie lutego postanowiłam krótko opowiedzieć Wam o kosmetykach, które jakkolwiek zbierają pozytywne opinie i recenzje, tak się u mnie nie sprawdziły. Pomyślałam, że to bez sensu aby pisać o nich oddzielne recenzje, więc tym samym dzisiaj jest premiera na moim blogu wpisów typu 3xNIE, które właśnie w takiej formie będą się tutaj ukazywały. Poniższe zdjęcie przedstawia wszystkich delikwentów, a ja postaram się krótko opisać dlaczego się nie polubiliśmy.




Krem BB naszej rodzimej marki Ziaja, to kosmetyk stosunkowo tani, za który trzeba zapłacić kilka złotych - nie mniej jednak, dla mnie te kilka złotych to wydatek całkowicie nietrafiony i zbędny. Kupiłam go pod wpływem chwili będąc na tropie kremu BB do codziennego użytku, nie ukrywam, że deklaracja marketingowa Producenta umieszczona na opakowaniu bardzo mi w tym zakupie pomogła. Krem oto przeznaczony jest do skóry tłustej i mieszanej borykającej się z niedoskonałościami - czyli wprost do mojej. Ochrona na poziomie SPF15 dodatkowo zachęca do zakupu, raczej omijam produkty tego typu nie posiadające jej w ogóle. Po zakupie kremu miałam się przekonać, że jest: delikatny jak mus, aktywny jak esencja, skuteczny jak serum, efektywny jak korektor, aksamitny w aplikacji i przyjemny w stosowaniu. I jakkolwiek jest przyjemny w stosowaniu, posiada również nawet bardzo przyjemny, świeży, cytrusowy zapach, nawet kolor jest dopasowany do mojej cery, to nijak się ma do tego, że na mojej skórze wygląda ... nijako :( Kiedy zaaplikowałam go pierwszy raz i wyszłam z dzieckiem na spacer, to jakież było moje zdziwienie po powrocie, kiedy kremu na mojej twarzy zupełnie nie było, jakby wyparował, ulotnił się :( Dawałam mu jeszcze szansę na twarz solo, na dwa rodzaje serum, a nawet na typowy krem z wysokim filtrem - ciągle było to samo. W obliczu powyższego - muszę temu kosmetykowi powiedzieć NIE i pożegnać się z nim, ponieważ nie spełnia on podstawowej funkcji kremu BB.
  


Kolejny do odstrzału to kosmetyk z logo AVON, jest to, a właściwie są, Oczyszczające plastry w żelu. Ile to ja się nie nasłuchałam na You Tube od dziewczyn jaki to jest świetny i rewelacyjny, i co? wtopa na całej linii! Kosmetyk o formule żelu nanosimy na tą partię twarzy, która wymaga głębokiego (!) oczyszczenia i po jego zmianie w elastyczny "plaster" miałam mieć usunięte zanieczyszczenia i odblokowane pory a tym samym wyeliminowane wągry. WOW! A w pory to ja chyba narobię ze śmiechu - z samej siebie rzec jasna - bo zamiast tych wszystkich obietnic dostałam jeden wielki glut! Wierzcie mi, że próbowałam różną ilość tego kosmetyku nałożyć na nos i czekać, czekać ... aż wytworzy się z niego ten plaster, ale nijak ani razu mi się to nie udało. Za każdym razem ściągałam chusteczką, nawet przyjemnie i świeżo pachnący, ale glut! i jakkolwiek lubię markę AVON i nawet mam do niej mały sentyment, to jednak w przypadku tego kosmetyku ja grzecznie podziękuję :)



Ostatni bohater dzisiejszej wyliczanki to już nie produkt za kilka złotych, ale wydatek rzędu 50zł, o ile trafimy na promocję, ponieważ w cenie regularnej o ile dobrze kojarzę to krem pod oczy marki własnej SEPHORA kosztuje 69zł. Tym bardziej jestem na siebie zła za ten zakup :(
Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy do kompleksowej pielęgnacji skóry okolic oczu zwalczający opuchnięcia, cienie i kurze łapki - brzmi genialnie! Delikatna formuła bez: parabenów, sztucznych dodatków zapachowych, organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO), testowany klinicznie itd. i co z tego, kiedy w początkowym składzie widzimy parafinę. Ja absolutnie nic nie mam do parafiny, no ale żeby w kremie pod oczy i to w początkowym składzie? Coś tutaj się gryzie ... Poparte jest to formułą kremu - ja lubię treściwe kremy pod oczy, z reguły stosuję takie na noc, ale treściwość i gęstość tego powaliła mnie na kolana. Krem zamknięty jest w estetycznym opakowaniu z pompką typu air less, a końcówka, z której następuje wydobycie kremu, codziennie (!) była zatkana korkiem niczym z wazeliny - krem mocno zastygający, nie zauważyłam aby wnikał w skórę, wyraźnie pozostawia widoczną warstwę, która moim zdaniem nie pielęgnuje delikatnej skóry w okolicach oczu, ale ją zwyczajnie obciąża. Baaaardzo długi skład, który bym przełknęła, gdyby krem cokolwiek działał, ale gdzież tam - to nie jest moim zdaniem odpowiedni krem do pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu i nie potrafię wydać mu pozytywnej opinii i rekomendacji do jego zakupu.
 

Przyjemne dla oka kosmetyki, ale brak ich skuteczności w moim mniemaniu całkowicie je eliminuje z mojej pielęgnacji. Fakt, że mnie nie odpowiadają, nie znaczy oczywiście, że nie znajdą swoich zwolenników - wręcz przeciwnie, ponieważ kosmetyki te trafiły do mnie po tym, jak czytałam lub słyszałam pozytywne o nich opinie. I to jest doskonały dowód na to, że ile obietnic - tyle wymagań, ile wymagań - tyle skutków.

Dajcie znać, czy mieliście któryś z nich i jak się u Was sprawdził :)

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

27 lutego 2015

SPA w domowym zaciszu z korzennym płynem do kąpieli / ORGANIQUE

Za chwilę marzec, a to oznacza, że zima odchodzi na dobre ... Jeśli ktoś pyta mnie czy lubię zimę, to najczęściej nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. I to jest dziwne, bo albo się coś lubi, albo nie :) Na pewno kocham wiosnę, kiedy wszystko budzi się do życia, budzę się wtedy i ja ...
A wracając do zimy, to lubię ją przede wszystkim za długie, ciepłe i pachnące wieczory. Nic tak nie poprawia nastroju, jak rozgrzewające zapachy dookoła, słodko pachnące świece i aromatyczne kąpiele  - a to wszystko po to, aby zapanować nad wszech-ogarniającym zimnem, które wdziera się do domów i mieszkań przez każdą niemal szczelinę.
Dzisiaj na zakończenie zimy opowiem Wam  jeszcze o jednym takim, który umilił mi niejedną kąpiel i do którego z przyjemnością powrócę jeszcze niejednokrotnie, ponieważ korzenny płyn do kąpieli Organique, to kosmetyk budzący we mnie bardzo pozytywne emocje.

  

Aromatyczny płyn do kąpieli, o nowej udoskonalonej formule i orientalnym zapachu ziół i przypraw. Oparty na delikatnych substancjach myjących i wzbogacony gliceryną roślinną pielęgnuje i nawilża skórę w trakcie kąpieli. Płyn wzbogacony kompleksem protein z ryżu i soi -REGU®-AGE chroni i wzmacnia skórę. Gęsta piana nadaje kąpieli niepowtarzalny charakter, działa na skórę tonizująco, a energetyczny zapach przenosi zmysły w zaczarowany świat Orientu. 

Składniki (INCI): Water, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Hydrolyzed Rice Protein, Glycine Soja Protein, Superoxide Dismutase, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Coumarin, Cinnamyl, Alcohol, Citronellol, Benzyl Benzoate, Geraniol, Eugenol, Cinnmal, Citral, Linalool, Limonene, Cramel.

Pojemność: 125ml
Cena: ok. 20zł


Płyn znalazłam z nieukrywaną radością w ubiegłym roku w subskrybowanym pudełku ShinyBox. Jako, że bardzo lubię aromatyczne kąpiele w wannie to nie trzeba mnie było do niego mocno przekonywać. Niewielką pojemność 125ml całkowicie rekompensuje bardzo duża jego wydajność - już niewielka ilość wystarczy aby cieszyć się cudownym orientalnym zapachem nie tylko w łazience, ale również w całym domu. Na szczęście na rynku coraz częściej można spotkać produkty przeznaczone do pielęgnacji czy kąpieli, których zapach rozpościera się po całym domu i wypełnia niemalże każdy jego zakamarek. Cudowna, prawdziwa i gęsta piana sprawia, że we własnej łazience czujemy się jakbyśmy byli w ekskluzywnym SPA - brakuje tylko Pana wachlującego kawałkiem palmy ... ale zawsze można męża lub chłopaka zachęcać do takiej aktywności ;)


Płyn zamknięty jest w plastikowej małej buteleczce z metalową, jak przystało na Organique, nakrętką. Konsystencja brunatnego płynu jest olejowato-żelowa, pod wpływem ciepłego strumienia wody wytwarza gęstą pianę. Nie jest to produkt do codziennego użytku, ponieważ aby pozbyć się z ciała gęstej piany należy ją z siebie zmyć słuchawką prysznicową ... Kąpiel przy użyciu tego płynu nie wymaga już stosowania dodatkowych kosmetyków myjących, a nawet pielęgnacyjnych po wyjściu z wanny. Nie wysusza skóry, a wręcz przeciwnie doskonale ją nawilża i pielęgnuje. Mnie osobiście najbardziej ujmuje zapach: ciepły, otulający, relaksujący, a jednocześnie korzenno-pomarańczowy z nutą cynamonu i imbiru dodający energii i pozytywnie wpływający na samopoczucie. Ge-nia-lny !!! Szkoda tylko, że nie utrzymuje się na skórze tak długo, jakbym tego oczekiwała.


Kąpiel w tym płynie to dla mnie ogromna przyjemność, radość i relaks po całym dniu zmagania się z rzeczywistością :) Doskonały dla fanów orientalnych zapachów, gęstej piany i potrafiących, tak jak ja, siedzieć w wannie, aż woda wystygnie ...
No i jak przystało na Organique płyn oparty jest na bezpiecznej formule, nie powinien podrażniać, ani uczulać, nie posiada SLS, SLES, wazeliny, parafiny, silikonów, PEG-ów, parabenów ect.

Polecam, pozdrawiam, Aga :)



Czytaj dalej »

26 lutego 2015

Intensywnie regenerująca linia do pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych / L'Biotica BIOVAX

BIOVAX to gwarancja ZDROWYCH WŁOSÓW
Powyższą deklarację możemy zobaczyć na każdym produkcie do pielęgnacji włosów marki L'Biotica. Deklaracja ta poparta jest wieloma nagrodami, certyfikatami i wyróżnieniami, jakie marka otrzymała na przełomie ostatnich kilku lat w dziedzinie kosmetyków do pielęgnacji włosów. Od dawna słyszę i czytam wiele pozytywnych opinii na temat tych kosmetyków, w końcu zdecydowałam się na nie również i ja. W asortymencie "włosowym" L'Biotica - znanych potocznie jako BIOVAX - znajdziemy kilka linii kosmetycznych z przeznaczeniem do różnych typów włosów. Jako że moje włosy, poddawane są ciągle farbowaniu i rozjaśnianiu to zdecydowałam, że w pierwszej kolejności sprawdzę jak wpłyną na kondycję moich włosów produkty z przeznaczeniem dla włosów suchych i zniszczonych.  Wprowadziłam do swojej pielęgnacji chyba każdy rodzaj kosmetyku z tej linii, ponieważ cztery jednocześnie, a są to: szampon do włosów, maska do włosów, balsam BB do włosów i odżywka w sprayu. Jak się na moich włosach sprawdziły? Całkiem nieźle ...
Do podstawowej pielęgnacji włosów kosmetykami BIOVAX wystarczy nam szampon i maska, więc w pierwszej kolejności skupię się tylko na tych dwóch produktach - zanim jednak przejdę do szczegółów to wspomnę, że formuły wszystkich produktów BIOVAX oparte są o wyselekcjonowane, naturalne i bezpieczne składniki, nie zawierają substancji potencjalnie drażniących i alergizujących, tj. SLS, SLES czy parabenów.


Szampon to produkt, z którego początkowo nie byłam zadowolona. Moje włosy były przyzwyczajone do szamponów zawierających SLES, czyli takich, które mocno się pienią i szybko zmywają zanieczyszczenia. W przypadku szamponu z BIOVAX początkowo tej piany nie potrafiłam wydobyć w zadowalającej ilości i byłam przekonana, że ten produkt po prostu nie radzi sobie z myciem włosów. Przy każdym kolejnym użyciu przekonywałam się do formuły kosmetyku do tego stopnia, że dzisiaj, kiedy opakowanie po nim czeka na swoją premierę w projekcie denko, to żałuje, że tak szybko się skończył. Dopiero kiedy powróciłam do starych nawyków, doceniałam, że ten szampon mył moje włosy bardzo łagodnie.

                    


Szampon BIOVAX to unikalne połączenie Zdrowia, Bezpieczeństwa i Profesjonalnej Pielęgnacji w jednym preparacie. Wyróżnia się bogatą w substancje odżywcze recepturą, jest łagodny dla włosów i skóry głowy, bardzo dobrze się pieni.

Składniki (INCI): Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Coco- Glucoside, Cocamide Dea, Cocamidopropylamine Oxide, Polyquaternium-22, Panthenol, Cinnamomum Zeylanicum Extract, Lawsonia Inermis Extract, Glycerin, Allantoin, Dicaprylyl Ether (and) Lauryl Alcohol, Trimethylsilylamodimethicone (and) C11-15 pareth-5 (and) C11-15 Pareth-9,  Styrene/Acrylates Copolymer (and) Coco-Glucoside, Parfum, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Methylisothiazolinone, Linalool, Potassium Sorbate, C.I.16255, C.I.42090.

Pojemność: 200ml
Cena: ok. 16zł

Skład potwierdza, że substancje myjące w tym szamponie są bardzo łagodne dla włosów, ale również dla skóry głowy. Oprócz substancji myjących znajdziemy również:

  • pantenol / prowitamina B5 zapobiegająca rozdwajaniu się końcówek, łamaniu się włosów, zwiększająca ich elastyczność i połysk
  • ekstrakt z cynamonu, który wespół z emolientami nawilża i regeneruje przesuszone włosy, zmiękcza je i wygładza

Szampon otrzymujemy w plastikowej, spłaszczonej butelce o pojemności 200ml z korkiem na klik. Osobiście mi to nie przeszkadza, ale widziałam gdzieś w necie ten i inne szampony BIOVAX o większej pojemności z pompką, to idealne rozwiązanie dla mnie, ale póki co, to nigdzie takich pojemności nie widziałam - w Super Pharm bynajmniej ich nie ma ...
Szampon zachowuje się na włosach bardzo dobrze, po zapoznaniu się z nim, przy odpowiedniej ilości kosmetyku nawet dość przyjemnie się pieni, ale nie jest to piana typowego szamponu z SLES-em. Moim zdaniem wydajność to jego jedyna wada, zawartość opakowania wystarczyła mi zaledwie na kilka myć, nie jest więc to zawrotna wydajność. Dobrze się spłukuje, nie plącze włosów i można nawet pokusić się o rozczesanie ich bez użycia odżywki, ale ja i tak przy każdym myciu stosuję jeśli nie odżywkę, to maskę do włosów. Maska z tej samej serii jest doskonałym uzupełnieniem pielęgnacyjnym włosów, przechodzimy zatem do maski :)


Intensywnie regenerująca maseczka BIOVAX opracowana została przez specjalistów w celu zagwarantowania suchym i zniszczonym włosom jak najlepszej kondycji. Unikalną cechą maseczki jest woskowa konsystencja. 

Składniki (INCI): Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Ceteareth - 20, Cetrimonium Chloride, Cinnamomum Zeylanicum Extract, Mel Extract,  Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Lawsonia Inermis Extract, Glycerin, Acetylated Lanolin, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, Linalool, C.I. 16255, C.I. 42090.

Pojemność: 250ml
Cena: ok. 18zł


Podobnie jak szampon maska zawiera ekstrakt z cynamonu, ale to do daje wymierne korzyści naszym włosom, to przede wszystkim:

  • miód, który silnie nawilża i regeneruje przesuszone włosy, nadając im piękny połysk i tym samym zdrowy wygląd oraz
  • olejek ze słodkich migdałów, który zmiękcza i wygładza włosy łagodząc przy tym ewentualne podrażnienia skóry głowy.
Kupując maskę do włosów BIOVAX stajemy się również posiadaczami foliowego czepka TERMOCAP, który nakładamy na włosy uprzednio pokryte maską, dzięki czemu dodatkowo wspomagamy regenerację włosów. Drugim prezentem dołączonym do maski jest saszetka serum wzmacniającego BIOVAX A + E, które swoją drogą okazuje się być kolejnym bardzo dobry kosmetykiem marki, na tyle dobrym, że zdecydowałam się na jego zakup w wersji pełnowymiarowej - ale o tym w osobnym poście.  



Maska opakowana jest w plastikowy słój o pojemności 250ml, więc od razu widzimy, że maski mamy więcej niż szamponu. Kosmetyk posiada budyniowatą konsystencję o zapachu, moim zdaniem, cytrusów :) Nakładam ją raz w tygodniu na minimum 15 minut maksymalnie do 30 minut. Bardzo przyjemna w dotyku i aplikacji, nie spływa z włosów - dla moich, sięgających ramion włosów, wystarczy na ich całe pokrycie ilość odpowiadająca łyżce stołowej. To dość istotne, ponieważ zdarzyło mi się nałożyć maski za dużo (im więcej, tym wcale nie lepiej ...) i wówczas już podczas spłukiwania maski zauważyłam, że coś jest nie tak. Bardzo szybko okazało się, że włosy były mocno obciążone maską, nie miały swojej objętości i nie wyglądały świeżo. Dlatego z maską tą należy obchodzić się z umiarem. Jeśli już czynność tę opanujemy, to cieszymy się zdrowym wyglądem włosów, które łatwo poddają się stylizacji, a po niej są wygładzone, miękkie i delikatne w dotyku, wyglądają świeżo i zdrowo - w pełni popieram deklarację producenta, DUET ten bardzo odpowiada moim włosom. 
Kolejne dwa produkty z tej serii to również dobre i skuteczne kosmetyki do pielęgnacji włosów, nie mniej jednak ja będę mogła się bez nich obejść ... Dlaczego? 


Odżywka pielęgnacyjna BB Beaty Benefit w zaledwie 60 sekund ma dawać efekt BB i aż 7 korzyści dla naszych włosów, bardzo sceptycznie podchodzę do produktów typu kilka w jednym ...
  1. wygładzenie na całej długości
  2. termoochrona podczas stylizacji
  3. głębokie nawilżenie
  4. ułatwienie rozczesywania
  5. piękny połysk
  6. ograniczenie elektryzowania się
  7. podatność na układanie
Składniki (INCI): Aqua, Glycerin, Cetyl Alcohol, Ricinus Communis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Stearamidopropyl Dimethylamine, Sorbitol, Quaternium-80, Hydrolyzed Keratin, D-panthenol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Citric Acid, C.I. 16255, C.I. 19140, Linalool.

Pojemność: 200ml
Cena: ok. 15zł

Odżywka oparta jest o zupełnie inne składniki aktywne, a są to:
  • olej rycynowy, który wzmacnia włosy i zabezpiecza ich końcówki przez wypadaniem, zmiękcza, wygładza i nadaje połysk włosom
  • płynna keratyna, która wypełnia ubytki w osłonce włosa i tworzy wokół niego ochronną gładką otoczkę, a dodatkowo utrzymuje prawidłowe nawilżenie włosów, dyscyplinuje je i ułatwia układanie

W praktyce odżywka zachowuję się bardzo fajnie, jest to taka błyskawiczna opcja w sytuacji, kiedy mamy mało czasu a koniecznie musimy odświeżyć włosy. Rzeczywiście wystarczy minuta, aby włosy były wygładzone i łatwe do rozczesania. Nie mniej jednak zastanawia mnie fakt, jak to się ma do tego, że w tak krótkim okresie czasu ma dogłębnie nawilżyć włosy. I choć już na drugim miejscu w składzie widzimy glicerynę, to ja byłabym ostrożna w formułowaniu opinii, że ta odżywka nawilża - doraźnie, na pewno tak, ale nie jest to efekt docelowego i głębokiego nawilżenia włosów. Co nie znaczy, że jest to zły produkt ... przeciwnie, fajnie i szybko działa, bardzo łatwo się spłukuje i śladu po niej na włosach nie zostaje, dyscyplinuje włosy, ułatwia ich rozczesywanie, ale ja i tak stosuję ją w połączeniu z dwufazową odżywką w sprayu bez spłukiwania, która jest czwartym i ostatnim produktem, o którym chcę Wam jeszcze dzisiaj opowiedzieć.


Jest to najnowszy produkt włosowy z logo BIOVAX, Producent wypowiada się o nim tak: Nowa odżywka Biovax NutriQuick powstała w wyniku intensywnych prac laboratoryjnych, których celem było osiągnięcie unikalnej synergii dwóch kluczowych dla kondycji działań Odżywiania i Pielęgnacji, zamkniętych w dwufazowej formule. Komponenty odżywki mieszają się tuż przed nałożeniem na włosy, przez co zachowana zostaje integralność składników aktywnych.

Składniki (INCI): Aqua, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Betaine, Hyaluronic Acid, Silanetriol, Royal Jelly, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Collagen, Panthenol, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Butylene Glycol, Parfum, Phenyl Trimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Cetrimonium Chloride, Tetrasodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Sorbic Acid, Citric Acid, Sodium Sulfate, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene, C.I. 16255, C.I. 19140.

Pojemność: 200ml
Cena: ok. 16zł
  

Piramida NutriQuick, to Zrównoważoną Dieta Włosa zawierająca kompleksowy zestaw witamin i minerałów, lipidów, protein oraz cukrów, niezbędnych dla prawidłowego odżywienia włosów, zachowania ich zdrowia i dobrej kondycji, w skrócie polega na:

1. Faza odżywiania:
  • Witaminy i Minerały (zawartość 752g/200ml odżywki) - panthenol, niacyna, kwas foliowy, inozytol, siarka, krzem, potas, magnez, wapń, żelazo, fosfor, mangan - regulują i wspomagają prawidłowy przebieg procesu odżywiania włosów. Wzmacniają włosy dodając im sprężystości, poprawiają rozczesywanie włosów i ułatwiają ich układanie
  • Lipidy (zawartość 511g/200ml odżywki) w postaci kwasów omega 6 i 9 zawartych w oleju z pestek moreli pełnią funkcję ochronną, dzięki czemu włosy stają się odporne na niszczące działanie zabiegów fryzjerskich i wysokiej temperatury. Wygładzają włosy, zmniejszają ich porowatość, nadają im przyjemnej miękkości
  • Proteiny (zawartość 56g/200ml odżywki) naturalny kolagen oraz białka i aminokwasy z mleczka pszczelego wypełniają ubytki we włóknach włosowych, reperując i wzmacniając ich strukturę. Zmniejszają łamliwość i skłonność do rozdwajania
  • Cukry (zawartość 43g/200ml odżywki) w postaci glukozy i fruktozy pochodzące z mleczka pszczelego wiążą wodę w keratynie, ograniczając jej odparowywanie, utrzymując optymalny poziom nawilżenia.
2. Faza pielęgnacji:
  • Kwas Hialuronowy to substancja aktywna o właściwościach odmładzających i rewitalizujących. Efektywnie wiąże wodę na powierzchni włosa oraz w jego głębszych warstwach, wspomaga intensywne i długotrwałe nawilżenie.

W praktyce to bardzo lekka odżywka, która nie obciążą włosów i ułatwia ich rozczesywanie i modelowanie. Włosy po użyciu w pierwszej kolejności odżywki BB, a potem odżywki w sprayu są gładkie, miłe i miękkie w dotyku. Nie puszą się, nie elektryzują, są wygładzone i bardzo przyjemne w dotyku. Producent sugeruje, że można ją stosować zarówno na mokre, jak i na suche włosy - u mnie najlepiej spisuje się na mokre, ponieważ aplikowana na suche i już wystylizowane włosy sprawia, że są usztywnione i twarde, a ja preferuję miękkie i sypkie. Z reguły na suche włosy nakładam serum o formuje olejowej.
Odżywka w sprayu jest najbardziej wydajna z wszystkich czterech opisanych przeze mnie produktów i nadal sprawdza się całkiem nieźle, ale podobnie jak w przypadku odżywki BB mam pewne obawy, czy na pewno te wszystkie dobroczynne składniki naprawią uszkodzony włos...


Uważam, że cała linia produktów jest skuteczna doraźnie i sprawdza się jeśli tylko tymi produktami pielęgnujemy włosy. Pielęgnację tymi kosmetyki mogę podzielić na dwa sposoby: szampon w połączeniu z maską oraz szampon w połączeniu z odżywką BB i odżywką w sprayu. Obydwie formy moje włosy polubiły - aczkolwiek skuteczniej działa maska - i nie miałam z nimi żadnych problemów, ale o ich skuteczności pod kątem naprawy uszkodzonego włosa nie potrafię wypowiedzieć się jednoznacznie. Rozdwojony włos moim zdaniem należy podciąć, a produkty te zapobiegają takim działaniom, a nie leczą.
Przyglądając się bliżej całej ofercie "włosowej" BIOVAX to bardzo mam ochotę na linię z olejami Argan, Macadamia, Kokos - choć ich nie znam to po zapoznaniu się z informacjami na stronie Producenta coś mi podpowiada, że będę bardziej z nich zadowolona.

Jeśli wytrwaliście do końca, to bardzo dziękuję - to nie było łatwe, rzadko decyduję się na opis czterech produktów w jednym poście, ale w tym przypadku stwierdziłam, że to bez sensu pisać o każdym z nich z osobna, ponieważ szampon stosujemy w połączeniu z odżywką czy maską, więc wyszło, jak wyszło ...

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)    
Czytaj dalej »

22 lutego 2015

Hibiskusowy tonik do twarzy | SYLVECO

Tonik w swojej pielęgnacji muszę mieć - już to kiedyś podkreślałam :) Tonizowanie twarzy to ostatni etap oczyszczania z zanieczyszczeń oraz przywrócenie właściwego poziomu pH skóry po peelingu, maseczki oczyszczającej czy złuszczającej skórę twarzy. Na rynku jest wiele produktów tego typu, od nawilżających po złuszczające, dlatego ja nie jestem wierna jednemu, tylko co jakiś czas sięgam po inny. Tym razem pokusiłam się o zakup toniku nawilżającego z asortymentu Sylveco i z nieukrywaną przyjemnością po niego sięgam. Markę Sylveco dopiero poznaję, więc znam tylko dokładnie 4 produkty z tym logo - nie mniej jednak doceniam coraz częściej i mocniej.


Czytaj dalej »

21 lutego 2015

ARGAN FACE OIL + sebu control complex / Bielenda

Pielęgnacja twarzy olejami to stosunkowo nowy trend w mojej pielęgnacji, dopiero w drugiej połowie ubiegłego roku zdecydowałam się "wypróbować" kosmetyki, których bazą są oleje i olejki. Nie mogę zatem pochwalić się długim stażem doświadczenia w tym zakresie, ale przewinęło się przez moją półkę kilka tego rodzaju kosmetyków - z większości jestem bardzo zadowolona, ale poznałam również takie, które mnie zaskoczyły, nie do końca przy tym pozytywnie ...


Bielenda to polska marka kosmetyczna, która ostatnimi czasy bardzo pozytywnie zaskakuje. W swojej ofercie posiada wiele pozycji kosmetycznych godnych uwagi i zainteresowania - argumentem za tym przemawiającym jest dobra jakość i przystępna cena. Każdy kosmetyk z logo Bielenda wykonany jest z należytą starannością a opakowania produktów nie odbiegają standardem od tych z wyższej półki cenowej. Jak przystało na szanującą się obecnie markę kosmetyczną, jakiś czas temu w jej asortymencie pojawiły się olejki do pielęgnacji twarzy i kiedy ja, początkująca w tym nurcie kosmetycznym zobaczyłam na półce nową linię Skin Clinic Professional gdzie swój prym wiedzie olejek arganowy, to po dokładnym przyjrzeniu mu się z bliska trafił do koszyka - no bo jeśli jest moda na pielęgnację twarzy olejami to wypada "olejowy" produkt mieć :) W taki oto sposób stałam się posiadaczką Uszlachetnionego Olejku Arganowego w postaci intensywnej kuracji na noc przeciw niedoskonałościom. Co to takiego?
  


Zachęcająca informacja umieszczona na opakowaniu brzmi tak: Preparat w formie lekkiego olejku przeznaczony do skóry ze skłonnością do niedoskonałości, przebarwień, nadmiernego wydzielenia sebum oraz cery mieszanej i tłustej. Zawiera niezwykle efektowne połączenie szlachetnego olejku agranowego z regulującymi i nawilżającymi właściwościami sebu control complex, co sprzyja znacznej poprawie jakości naskórka, jego odnowie i ograniczeniu nadaktywności gruczołów łojowych. Wyjątkowa lekka formuła olejku daje efekt satynowego wykończenia skóry, nie obciążą jej przy jednoczesnym natychmiastowym uczuciu nawilżenia i ukojenia skóry z problemami. Unikatowa kombinacja oleju arganowego oraz innych olejków przywracających witalność skórze (olej macadamia oraz olej z czarnej porzeczki) sprawia, że produkt aktywnie regeneruje naskórek, poprawia jego jędrność, elastyczność i stopień nawilżenia. 

Stosowanie: na noc na oczyszczoną skórę twarzy i dekoltu nałożyć olejek w ilości ok. 2-3 kropli w zależności od potrzeb. Delikatnie wmasować w skórę. Kilka kropli olejku można także dodać do zazwyczaj używanego kremu i taką wymieszaną formułę nałożyć na twarz.

Efekt: poprawiona kondycja skóry, pory mniej widoczne, ograniczone błyszczenie naskórka, wyregulowana praca gruczołów łojowych, zmniejszone niedoskonałości. 

Przyznajcie, że przekaz bardzo interesujący ... w połączeniu ze składem, który widoczny jest na zdjęciu poniżej olejek naprawdę zrobił na mnie ogromnie pozytywne wrażenie:)    


Kosmetyk to mieszanina różnych olejów:
  • arganowy - obecnie chyba najbardziej chwytliwy marketingowo olej, który występuję w większości kosmetykach. Posiada wielofunkcyjne i wielowymiarowe działanie.
  • z otrąb ryżowych - uważany jest za hipoalergiczny, szczególnie polecany w przypadku problemów skórnych takich jak: wysypka, trądzik różowaty, rozstępy, sucha i łuszcząca się skórą, zniszczone włosy, zmarszczki, skóra dojrzała. Samo dobro ...
  • z czarnej porzeczki - polecany szczególnie do pielęgnacji skóry suchej (!), pozbawionej blasku, ale również wrażliwej i podrażnionej
  • z avocado - zwany olejem 7 witamin A, B, D, E, H, K, PP, dogłębnie nawilżający i odżywiający naskórek, uzupełnia barierę lipidową naskórka    
  • czerwony palmowy z miąższu - najczęściej stosowany jako dodatek do kosmetyków przy bardzo suchej, dojrzałej, pękającej skórze
  • olejek grejpfrutowy - posiadający właściwości tonizujące, bakteriobójcze i antyseptyczne
  • olejek z kwiatów pomarańczy - posiada silne właściwości regulujące sebum, sprawdza się w przeciwtrądzikowych i normalizujących preparatach do twarzy, matowi i wygładza skórę
Olejowa część kosmetyku uzupełniona jest o witaminę E oraz palmitynian retinylu, substancje posiadające właściwości przeciwstarzeniowe, naprawcze, odpowiadające za młody wygląd skóry.



Wszystko to bardzo ładnie brzmi i bardzo ładnie się komponuje ... ale u mnie jakoś nie działa tak, jakbym tego oczekiwała :( Przede wszystkim dementuję fakt, jakoby olejek miał nietłustą konsystencję - rzeczywiście jest lekka, ale tłusta, po nałożeniu na twarz lepi się i widać tą ją wyraźnie gołym okiem. Nie wchłania się moim zdaniem tak, jak powinien robić to kosmetyk regulujący sebum. Jestem posiadaczką skóry mieszanej, w kierunku tłustej i łojotokowej i przyznaję, że kupiłam ten kosmetyk głównie ze względu na to, że jest ukierunkowany na walkę z niedoskonałościami - a w moim mniemaniu olejek ten jedynie nawilża skórę, daleko mu natomiast do matowienia i regulacji sebum, nie wspominając o jakiejkolwiek walce z niedoskonałościami, trądziku nim nie wyleczycie, blizn po nim też raczej nie... (!)
Szklana buteleczka wyposażona w zakraplacz / pipetkę bardzo ładnie się prezentuje, ale jak dla mnie to trochę za mało aby wydać temu produktowi pozytywną opinię. Być może przy regularnym stosowaniu tego kosmetyku przez 3 miesiące daje zadowalające efekty, ale ze mną, a raczej z moją skórą twarzy ten olejek nie współgra - i jakkolwiek bardzo ładnie pachnie to nie możemy się w żaden sposób dogadać. Gdybym sięgnęła po ten produkt w celach nawilżających byłabym bardzo zadowolona, ale nie takie było zamierzenie ... Mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku ...
Olejek kosztuje ok. 20zł, i choć jego pojemność to tylko 15ml, to nie jestem pewna czy zdołam zużyć przez 3 miesiące od otwarcia - w takim terminie Producent sugeruje jego zużycie. Czasem dodaję go do kremu wieczorem, czasem do maseczek samo robionych, ale to wciąż za mało aby go zużyć a całości - a może macie dla mnie jakieś rady co można z nim zrobić? Do mojej skóry twarzy stosowany solo nie nadaje się :(  


Pomimo, że ja mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku, to wierzę, że znajdzie rzesze fanów a i ja nie będę oceniała marki po jednorazowym rozczarowaniu - nadal bardzo szanuję markę Bielenda i zapewne jeszcze niejednokrotnie sięgnę po jej produkty. W linii Argan Face Oil oprócz prezentowanego przeze mnie produktu występują jeszcze dwa inne, z kwasem hialuronowym i pro-retinolem, jeśli znacie te produkty to dajcie mi koniecznie znać czy warto.

Pozdrawiam, Aga :)

Ps. pewnie zauważyliście, że przeszłam na własną domenę :) zniknęły tym samym komentarze pod poprzednimi postami :( są w panelu Disqus'a, czekam na ich migrację - mam nadzieję, że się doczekam ... ;)
Czytaj dalej »

19 lutego 2015

Północne Mydło Detoksykujące do głębokiego oczyszczania skóry twarzy

Jakiś czas temu pokazywałam Wam średnich rozmiarów pudełko wypełnione po brzegi rosyjskimi kosmetykami. W blogosferze aż roi się od recenzji i opinii tych kosmetyków, najczęściej pozytywnych, więc nie byłabym sobą, gdybym nie poczyniła i ja podobnych zakupów i sprawdziła osobiście tych kosmetyków. I tak oto na mojej półce zagościły rosyjskie kosmetyki, które opierają się na naturalnych składnikach aktywnych i w porównaniu z innymi znanymi mi markami zajmującymi się produkcją naturalnych kosmetyków są tanie, jeśli nie powiedzieć bardzo tanie ... :) A co z jakością? tutaj moje zdanie jest podzielone, ale ich przygodę na moim blogu rozpoczynam od bardzo pozytywnej opinii Północnego Mydła Detoksykującego do głębokiego oczyszczania skóry twarzy rosyjskiej marki Natura Siberica.


Opakowanie wierzchnie produktu stworzone przez Producenta nie zawiera informacji w języku polskim - ja kupiłam to mydło w sklepie internetowym Skarby Syberii, które dba o to, aby takie informacje były jednak zawarte i dodatkowo umieszcza je w postaci naklejki z niezbędnymi informacjami. Stąd dowiadujemy się, że Północne Mydło Detoksykujące wytworzone na bazie węgla aktywowanego, który jest znakomitym absorbentem, łatwo wchłania wszelkie zanieczyszczenia z porów skóry. Mydło wspaniale oczyszcza, działa antyoksydacyjnie, nawilżająco i zmiękczająco.

Sposób użycia: Zwilżyć gąbkę wodą, następnie zanurzyć gąbkę w mydle i za jej pomocą rozprowadzić mydło na twarzy delikatnie masując, omijając okolice oczu. Spłukać dokładnie twarz ciepłą wodą. Gąbkę dokładnie oczyścić i wysuszyć. Aby uzyskać najlepsze rezultaty, mydła należy używać raz lub dwa razy w tygodniu.

Skład (INCI): Aqua, Sorbitol, Sodium Cocoyl Isethionate, Stearic Acid, Coal, Parfum, Hippophae Rhaimnoides Fruit Oil*(olej z rokitnika ałtajskiego), Hippophae Rhaimnoidesamidopropyl Betaine (HR), Pinus Sibirica Needle Extract (WH) (ekstrakt z igieł cedru syberyjskiego), Pineamidopropyl Betaine (PS), Picea Obovata Needle  Extract (WH), Abies Sibirica Needle Extract (WH), Shizandra Chinensis Fruit Extract (ekstrakt z cytryńca dalekowschodniego), Linum Usitatissimum Seed Oil* (olej z nasion lnu), Rubus Idaeus Seed Oil*(olej z pestek maliny moroszki), Rubus Chamaemorus Seed Oil (olej z nasion maliny moroszki), Betula Alba Sap* (sok z brzozy), Vaccinium Vitis-Idaea Fruit  Extract (ekstrakt z borówki brusznicy), Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Soidum Benzoate.
(*) Wydano z rolnictwa ekologicznego
(WH) Ekstrakty organiczne dziko rosnących roślin Syberii
(PS) Oleju z nasion Sosny Syberyjskiej
(HR) Dziko zbierane pochodne oleju Rokitnika Ałtajskiego
 


Pojemność: 120ml
Cena: ok. 50zł


Róże mydła w życiu już widziałam i różne miałam przyjemność stosować, ale takiego jeszcze nie ... zastanawiam się dlaczego ten kosmetyk został nazwany mydłem ...
I jakkolwiek poprzednie zdanie może sugerować moją dezaprobatę, to spieszę z informacją, że jest to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, kosmetyk do oczyszczania skóry twarzy jaki miałam przyjemność stosować.
Skład produktu jest baaardzo zachęcający, cała masa naturalnych olejów, ekstraktów i wyciągów, które są doskonałym źródłem witamin A, E, P, C, kwasów tłuszczowych Omega-3, Omega-6 i antyoksydantów. Głównym składnikiem produktu jest wytwarzany z drewna brzozowego węgiel, który wykazuje doskonałą zdolność do absorbowania zanieczyszczeń skóry.
  

Kosmetyk otrzymujemy w plastikowym słoiczku dodatkowo zapakowanym w olbrzymi karton, bynajmniej nie szyty na miarę - spokojnie wewnątrz zmieściłyby się dwa takie mydła. Dodatkowo kupując kosmetyk stajemy się posiadaczami GENIALNEJ gąbki, która ma służyć do aplikacji i zmywania mydła, ale tak między nami, to muszę się przyznać, że jest mi bardzo pomocna w usuwaniu z twarzy wszelkiego rodzaju maseczek, szczególnie zastygających na skórze glinek. Gąbeczka 1 klasa !!!
Konsystencja produktu jest zbita, ale aplikacja gąbeczką nie sprawia żadnego problemu. Kolor? czarny jak smoła - rzeczywiście wyglądamy jakbyśmy się wysmarowali węglem :) Producent zaleca aby stosować produkt jak mydło, czyli myć nim twarz 1-2 razy w tygodniu i w takiej formie aplikacji kosmetyk jako mydło, sprawdza się bardzo dobrze. Ale ... ale o niebo lepiej spisuje się jako maska do twarzy! Wystarczy 10 minut posiedzieć, pospacerować lub poleżeć z tą "smołą" na twarzy, a efekty są bardzo pozytywne - twarz doskonale oczyszczona, odświeżona, martwy naskórek delikatnie usunięty, suchych skórek brak, a skóra twarzy delikatna, gładka i miękka w dotyku. Po zmyciu gąbeczką, która oprócz funkcji oczyszczających, posiada również peelingujące, występuje na twarzy delikatne ściągnięcie, które całkowicie ustępuje po użyciu toniku.
   

Genialny kosmetyk, który doceniają wszyscy, którym wpadnie w ręce :) Wcale się temu zjawisku nie dziwię, ponieważ ja również bardzo doceniam jego walory pielęgnacyjne. Nie wiem jak się sprawdzi na skórze suchej, moja mieszana jest nim zachwycona :)

Polecam, pozdrawiam,  Aga :)

Czytaj dalej »

16 lutego 2015

L'biotica - test białej rękawiczki

Oj dawno mnie nie było ... przez ostatnie kilka dni walczę z programem magazynowym i końca nie widać ... Dlatego właśnie nie ma mnie tutaj na blogu, nie mnie mnie również na Waszych blogach, ale obiecuję, że nadrobię zaległości i bardzo chętnie poczytam Wasze nowe wpisy - z tego co widziałam poruszyliście bardzo wiele ciekawych tematów, więc chętnie do nich powrócę :)
Póki co zapraszam Was dzisiaj na krótką i przyjemną w odbiorze (moim zdaniem) opowieść o masce do rąk w postaci nasączonych rękawiczek.
Mnogość użytych przeze mnie rękawiczek nawilżających i regenerujących zdaje się być nie do zliczenia, ponieważ przynajmniej raz na tydzień, max. dwa tygodnie funduję swoim dłoniom tego rodzaju SPA. Przyznaję, że często trafiam na "buble", które potem omijam szerokim łukiem, ale rękawiczki, które dzisiaj Wam przedstawiam zasługują na to, aby się tutaj pojawić :)    


Domyślam się, że znacie sposób działania tego rodzaju produktów, ale aby moja recenzja była kompletna, to zaznaczę, że wewnątrz opakowania znajdują się uniwersalnego rozmiaru foliowe rękawiczki wyłożone od wewnątrz flizeliną nasączoną preparatem mającym za zadanie najczęściej nawilżyć, a w przypadku naszych dzisiejszych to również zregenerować dłonie. Rękawiczki takie są jednorazowego użytku, nakładamy je na dłonie średnio na 15 do 30 minut, następnie je zdejmujemy i wklepujemy nadmiar w dłonie. W przypadku rękawiczek z L'biotica efekt jest naprawdę godny zauważenia i zainteresowania się nimi.


Według Producenta zawarte w masce aktywne składniki dzięki nowoczesnej technologii są bardzo dobrze wchłaniane i wnikają w głębokie warstwy skóry. Maska w postaci rękawiczki spełnia rolę filtra, który w połączeniu z ciepłotą ciała stopniowo uwalnia aktywne składniki i pomaga wnikać im w głębokie warstwy skóry. Efekt widoczny już po pierwszym użyciu - skóra dłoni jest widocznie zregenerowana, nawilżona i jedwabiście gładka. 
Dla uzyskania trwałych efektów zabieg należy powtarzać 1-2 razy w tygodniu. 

Składniki: Aqua, Glycerin, Cetyl Ethylhexanoate, Sesamum Indicum Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Propylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Urea, Collagen, Butyrospermum Park, Calendula Officinalis Flower Extrakt, Chamomilla Recutita Flower/Leaf Extract, Portulaca Extract, Carthamus Tinctorius Seed Extract, Helianthus Annuus Seed Extract, Caprilyc/Capric Triglecyride, Polysorbate, Cetyl Alcohol, Betaine, Glyceryl Stearate SE, Triethanolamine, Disodium EDTA, Panthenol, Dipotassium Glycyrrhizate, Hydrolized Oat Protein, Rosemarinus Officinalis Leaf Extract, Honey Extract, Petrolatum Dimethicone, Sorbitan Sesquioleate, Phenoxyethanol, Mathylparaben, Carbomer, Salicylic Acid, Propylparaben, Tocopheryl Acetate, Butylparaben, Centella Asiatica Extract, Parfum, Avena Sativa Kernel Extract.

Pojemność: 1 para rękawiczek 26g
Cena: ok. 10 zł



Nie spotkałam się jeszcze z rękawiczkami do dłoni, które miałby aż tak wiele składników aktywnych. Na dobroczynną część olejową składają się olej sezamowy, jojoba oraz masło Shea. Kolejno znajdujemy całą gamę roślinnych wyciągów z kwiatów nagietka i rumianku, z liści rumianku, wyciąg z krokosza, portulatki, z nasion słonecznika, z żywicy rozmarynowej, z wąkrotki azjatyckiej czy z ziarna owsa - tego ostatniego pewnie tyle, co kot napłakał, ponieważ znajduje się na ostatniej pozycji i za zawiązkami zapachowymi, ale dla każdego coś miłego, dla każdego coś dobrego, wybierajcie, przebierajcie, bo jak widać, jest w czym :) a gdyby tego było jeszcze mało to uzupełnieniem są  nawilżające kwas hialuronowy, mocznik, kolagen, pantenol, witamina E i emolienty. Hmm ... nie wiem jak na Was, ale na mnie czyni to pozytywne wrażenie, poparte nawet pozytywnym, a najważniejsze że skutecznym działaniem - i rzeczywiście, jak sugeruje Producent, już po pierwszym użyciu :)
 

Nie istnieje określona pora stosowania rękawiczek w ciągu całej doby, ale ja z reguły nakładam je wieczorem, kiedy już odpoczywam przy ulubionym serialu :) Już przy pierwszej aplikacji dało mi się zauważyć, że rękawiczki nasączone są kremową emulsją o bardzo przyjemnym również kremowym zapachu, a nie ciekłym płynem jak to bywa najczęściej w tego rodzaju produktach, który przy podnoszeniu rąk do góry potrafi wypływać. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej takie rękawiczki zabezpieczyć klejącą taśmą tuż przy nadgarstku, tak aby ciepłe powietrze nie miało zbyt dużego ujścia - czynność ta zapewni nam lepsze działanie składników aktywnych.
Po zdjęciu rękawiczek, wystarczy energicznie pocierać dłońmi, aby nadmiar kosmetyku wchłonął się w nie praktycznie do niewyczuwalnej warstwy. Dłonie po zabiegu nie lepią się i nie odczuwamy efektu oblepienia, są gładkie, nawilżone i bardzo miękkie w dotyku. Nie posiadam szczególnie zniszczonych dłoni, staram się na bieżąco o nie dbać, ale widzę, że efekt po zastosowaniu rękawiczek utrzymuje się 3-4 dni. Co ciekawe, po takim zabiegu bardzo ładnie są regenerowane skórki wokół paznokci - wystarczy je tylko delikatnie za pomocą drewnianej szpatułki odsunąć i przynajmniej tę część manikiur możemy pominąć :)
Zgodzę się z Producentem, że zabieg ten można porównać do profesjonalnych zabiegów wykonywanych w salonach kosmetycznych. I choć zabieg ten nie należy do najtańszych, biorąc oczywiście pod uwagę, że za taką cenę możemy kupić nawet fajny krem do rąk, który będzie nam służył wielokrotnie, to z przyjemnością będę te rękawiczki fundować swoim dłoniom - szczególnie w chłodnych miesiącach.

Polecam je Wam serdecznie,
Pozdrawiam Aga :)

PS. pewnie zauważyliście znowu zmiany wizualne na moim blogu - tak, powróciłam do klasycznego układu z paskiem bocznym, który jak wiecie, bardzo często się przydaje i gdzie można zamieścić wiele interesujących informacji. Zamierzam również w najbliższym czasie przejść na własną domenę. Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach z tym związanych, dajcie link, jeśli pisaliście o przejściu :)
Czytaj dalej »

9 lutego 2015

VICHY IDÉALIA BB CREAM sprzymierzeńcem mojej codzienności

Idąc za ciosem i dzieląc się z Wami opiniami na temat kosmetyków VICHY z linii IDEALIA, przyszedł czas na krem BB.
Przyznaję, że nie jest mnie łatwo zadowolić jeżeli chodzi o tego rodzaju kosmetyk, ponieważ większość nie odpowiada mi totalnie - nieodpowiednia konsystencja, kolor, zapach lub po prostu zwyczajnie smuży na twarzy, ciężko go odpowiednio nałożyć czy wiele innych problemów ...
Zapytacie, czego ja właściwie oczekuję od kremu BB ? Niewiele:

  • musi ładnie wyglądać na twarzy i nie tworzyć maski,
  • musi mieć lekką konsystencję,
  • musi mieć jasny kolor,
  • musi wyrównywać koloryt skóry.


IDEALIA BB CREAM VICHY zdaje się spełniać wszystkie powyższe kryteria i na chwilę obecną jest to jedyny krem tego typu, który bardzo mi odpowiada.
Krem przeznaczony jest dla każdego rodzaju szarej i ziemistej skóry, o niejednolitym kolorycie i z oznakami przedwczesnego starzenia spowodowanymi codzienną ekspozycją na promienie słoneczne.
Pierwszy krem Idealia BB działający na powierzchni i w głębszych warstwach skóry, aby w jednym geście przywrócić jej idealny wygląd. Unikalna technologia:

  • Kombucza, aby rozświetlić i ujednolicić skórę w głębszych warstwach,
  • korygujące pigmenty, aby zapewnić natychmiastowy efekt na powierzchni,
  • system filtrów, aby chronić skórę przed promieniami UV.
Składniki (INCI): Aqua, Isononyl Isononanoate, Glycerin, Octocrylene, Homosalate, Ethylhexyl Salicylate, Dimethicone, Diisopropyl Sebacate, Sucrose Tristearate, Styrene/Acrylates Copolymer, Polysorbate 61, Peg-12 Dimethicone, Peg-8 Laurate, Carbomer, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Fermebt, Triethanolamine, Dimethiconol, Parfum/Fragrance, Sodium Steroyl Glutamine, Sodium Hyaluronate, Alumina, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Biosaccharide Gum-1, Xanthan Gum, +/- May Contain: CI 77891 Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492, CI 77499 Iron Sxides, Mica.

Pojemność: 40ml
Cena: ok. 75zł  


Według Producenta jego stosowanie ma dostarczać 6 korzyści, kolejno:

  1. Rozświetla i wyrównuje koloryt - zdecydowanie tak! Rozświetlenie, które uzyskujemy po jego aplikacji nie daje na twarzy efektu połyskującej bombki, tylko subtelny rozświetlony film wyrównujący koloryt skóry.
  2. Nawilża - zdecydowanie tak! Ja nie stosuję go solo, tylko nakładam na serum, najczęściej z tej samej gamy IDEALIA, w takiej konfiguracji świetnie się spisuje. Latem można go stosować solo lub na serum, które całkowicie się wchłania, w moim przypadku odpada serum IDEALIA, ponieważ pozostawia po sobie warstwę. Wracając do kwestii nawilżania, zawartość gliceryny, emolientów i kwasu hialuronowego dość wysoko w składzie tego kremu daje poczucie odpowiedniego nawilżenia. 
  3. Wygładza zmarszczki - tutaj byłabym ostrożna, ponieważ nie wydaje mi się, aby działał aż tak dogłębnie. Co nie zmienia faktu, że jeśli skóra jest odpowiednio nawilżona i do tego pokryta pigmentem, który sprawia, że uzyskujemy jednolity kolor, to zapewne zmarszczki są mniej widoczne. Nie proponuję nabywania tego kremu w celach redukcji zmarszczek, ponieważ moim zdaniem nie takie są jego docelowe wartości.
  4. Ujednolica strukturę - zdecydowanie tak! Nie jest to produkt kryjący, więc nie sprawdzi się u osób z dużymi bliznami czy rozległym trądzikiem. Blizny po trądziku przebijają przez niego i nawet stopniowanie kremu nic tutaj nie pomoże. Bardzo ładnie stapia się ze skórą i daje efekt wygładzonej, promiennej cery.
  5. Redukuje przebarwienia - nie zauważyłam, wydaje mi się, że nie jest na tyle skoncentrowanym produktem, który byłby odpowiedni do tego rodzaju walki. Ale, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że posiada jasny kolor, który dodatkowo stapia się ze skórą, to po jego nałożeniu przebarwienia są mniej widoczne.
  6. Ochrona UVA/UVB - i to na poziomie SPF25, wielkie brawa, uwielbiam tego rodzaju kosmetyki zaopatrzone dodatkowo w filtr. W tym zakresie nic dodać, nic ująć :) 


Krem otrzymujemy w bardzo wygodnej, miękkiej tubce z otworem typu "dziubek" :) Kiedy stawiamy krem na nakrętce, to stoi stabilnie i nie przewraca się. Bardzo ładna szata graficzna cieszy oko, podobnie zresztą jak pozostałe pozycje z linii IDEALIA. Na mój duży szacunek zasługuje fakt, że krem jest naprawdę w jasnym kolorze - na zdjęciu powyżej możecie zaobserwować kolor - idealnie wręcz stapiającym się ze skórą twarzy. Jako krycie nazwałabym jako minimalne, ale efekt jest bardzo przyjemny dla oka, zdrowa, promienna i wypoczęta twarz. Niewielka ilość daje pożądane efekty, a nałożony w zbyt dużej ilości daje nawet bardzo groteskowy efekt, więc musimy stanowczo aplikować go z umiarem - nie jest to podkład, który możemy sobie na twarzy stopniować, jeśli w ten sposób go potraktujemy efekt bombki gwarantowany (!). Ja najczęściej aplikuję krem palcami, ponieważ jego konsystencja jest lekka i tylko taki sposób wydaje mi się być najbardziej przeze mnie pożądanym.
I to co dla mnie jest najważniejsze - nie traktuję tego kremu jako właściwego do pełnego makijażu, bo nie takie funkcje ma on u mnie spełniać. Nie używam go na duże, a nawet małe wyjścia, tylko w codziennej pielęgnacji, w sytuacji, kiedy potrzebuję na szybko wyjść z domu i nie mam czasu ani weny na podkłady, pudry itp. Dla mnie jest to produkt, który w błyskawiczny sposób poprawia wygląd mojej twarzy, gdy wychodzę rano po zakupy, z dzieckiem lub po prostu z psem na spacer ...:) Nałożony jako baza pod makijaż bardzo ładnie go rozświetla, nie masakrując przy tym - w tym zakresie również fajnie się sprawdza :)
  

Fakt, że powróciłam do tego kremu po około dwóch latach, świadczy o tym, że mam z nim dobre doświadczenia i mogę kupować bez zbędnego zastanawiania się czy warto. Występuje w dwóch odcieniach: jasnym i ciemnym - dla mnie oczywiście jasny :)
IDEALIA BB CREAM otrzymuje ode mnie pozytywną ocenę i moją rekomendację - przez ostatnie dwa lata nie mogłam dopasować dla siebie lepszego kremu BB :) Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie znam wszystkich, ale z tych, które znam uważam, że jest najbardziej odpowiedni względem moich oczekiwań :)

Pochwalcie o Waszych ulubieńcach w tym zakresie :)
Pozdrawiam, Aga :)


Czytaj dalej »

8 lutego 2015

Idealizujące IDÉALIA LIFE SERUM / VICHY

Witajcie ponownie,
jak zapewne wiecie, lubię markę VICHY - uważam, że większość produktów z tym logo jest godne uwagi i zainteresowania, niejednokrotnie je Wam z czystym sumieniem polecam i zachęcam do korzystania z ich pozytywnych działań pielęgnacyjnych.
Dzisiaj opowiem o produkcie, którego kampania reklamowa była dość szeroka i bardzo zachęcająca w ubiegłym roku i do dzisiaj cieszy się on dużym zainteresowaniem ze strony konsumentów. IDEALIA Life Serum, bo o nim będzie mowa, to kosmetyk, który mnie bardzo zaskoczył, czy pozytywnie? Zapraszam do dalszej części postu :)


Czytaj dalej »

7 lutego 2015

Przeciwzmarszczkowa kuracja pielęgnacyjna pod oczy REDERMIC R / LA ROCHE POSAY

Pozostając w tematyce pielęgnacji skóry wokół oczu dzisiaj przedstawię Wam kolejny krem pod oczy, który sprawdza się u mnie rewelacyjnie. W poprzednim poście opowiedziałam o kremie pod oczy, który stosuję na dzień TUTAJ KLIK i zapytałam Was czy w ogóle stosujecie takie kremy? Okazuje się że tak, a nawet pojawiły się komentarze wykazujące brak zrozumienia wobec pielęgnacji twarzy pomijając okolice oczu lub po prostu aplikując w te miejsca ten sam krem co na całą twarz.
Ja również podzielam Wasze zdanie i uważam, że krem pod oczy to absolutna podstawa w każdej pielęgnacji, ponieważ skóra wokół oczu jest bardzo delikatna i podatna przy tym na różnego rodzaju podrażnienia, stąd właśnie wynika podział na kremy do twarzy i pod oczy - te pod oczy są oparte na recepturach biorących pod uwagę właśnie delikatność i wrażliwość okolic oczu. Owszem, zdarzają się odstępstwa od tej reguły, ja też trafiam czasem na kremy pod oczy, które mnie podrażniają, np. ten TUTAJ KLIK i muszę zaprzestać w takiej sytuacji jego aplikację, ale na szczęście był to tylko niewielki odsetek całości, jakie dotychczas udało mi się sprawdzić.
Jak w każdej dziedzinie, również i w tej mam swoich faworytów - najlepiej przeze mnie wspominanymi kremami pod oczy był ACTIVE C z La Roche Posay oraz It's Potent Benefit, o którym pisałam niedawno TUTAJ KLIK. Okazuje się jednak, że marka La Roche Posay posiada w swoim asortymencie kolejne kremy pod oczy godne uwagi - zdecydowanie jest nim krem pod oczy REDERMIC R. 

 

Na opakowaniu Producent informuje nas, że krem pod oczy Redermic R to innowacyjny kosmetyk stworzony dla wyjątkowo wrażliwej skóry wokół oczu z oznakami zmęczenia i starzenia się, z widocznymi cieniami pod oczami, a nawet zmarszczkami. Krem posiada wyjątkowy kompleks z retinolem o działaniu wygładzającym, połączony z kofeiną o właściwościach redukujących zmęczenie, w lekkiej konsystencji fluidu.

Składniki (INCI): Aqua/Water, Isocetyl Stearate, Glycerin, Octyldodecanol, Propylene Glycol, Dimethicone, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Cetearyl Alcohol, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Caffeine, Isohexadecane, Sodium Hyaluronate, Sodium Hydroxide, Retinol, Retinyl Linoleate, Adenosine, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Polysilicone-8, Polysorbate 80, Phenoxyethanol.

Pojemność: 15ml
Cena: +/- 70zł


Krem otrzymujemy w bardzo wygodnej, aluminiowej tubce z aplikatorem dozującym zabezpieczonym dodatkowo nakręcanym korkiem. Tego rodzaju opakowania wykorzystywane są do produkcji kosmetyków, w skład których wchodzą skoncentrowane składniki aktywne, opakowanie z aluminium nie pozwala na utratę ich skuteczności działania.
Na opakowaniu kremu widnieje również rekomendacja specjalisty dermatologa dr n. med. M. Zakrzewskiego, który przytoczył definicję retinolu. Retinol to aktywny składnik kremów, który ma dla mnie - lekarza dermatologa - szczególne znaczenie. Do jego zalet należy działanie przeciwzmarszczkowe - wygładza drobne linie i zmarszczki. Retinol przeciwdziała procesom fotostarzenia, na które jesteśmy narażeni przez całe nasze życie, pobudza skórę do produkcji włókien kolagenowych, wyrównuje koloryt skóry z zmniejsza przebarwienia. Dzięki tak wielokierunkowemu działaniu, polecam go zarówno pacjentom z pierwszymi oznakami starzenia oraz pacjentom z widocznym chronostarzeniem (głębokie bruzdy i zmarszczki). REDERMIC R Oczy to wysoka, przeciwzmarszczkowa skuteczność pielęgnacji z RETINOLEM, dostępna dla pacjentów ze skórą wrażliwą wokół oczu.


Producent zaleca aplikację kremu na dzień, ale ja dobrowolnie stosuję krem w wieczornej pielęgnacji. Dlaczego? A dlatego, że retinol jest substancją, która może zwiększyć wrażliwość skóry na działanie promieni słonecznych, a szczególnie możliwość oparzeń słonecznych. Z moich informacji i przekonań wynika, że podczas stosowania kremu z substancją aktywną w postaci retinolu należy stosować ochronę przeciwsłoneczną i chronić skórę przed nadmierną ekspozycją na działanie promieni słonecznych. Wysoką ochronę przeciwsłoneczną stosuję szczególnie latem, w sezonie zimowym nie kładę na ten element aż tak dużego nacisku, choć przyznaję, że 15-20 SPF to dla mnie codzienna konieczność.
Drugi aspekt jest taki, iż wyznaję zasadę, że kremy czy to pod oczy, czy do twarzy z aktywnymi substancjami takimi jak m.in. retinol najlepiej działają podczas naszego snu - w nocy działam przeciwstarzeniowo, w ciągu dnia chronię i nawilżam.
  

Krem pod oczy REDERMIC R zrobił na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Pamiętam jak po jego pierwszej (!) aplikacji obudziłam się rano z tak delikatną skórą wokół oczu, szczególnie na dolnej powiece, że aż wzdychnęłam z zachwytu :) Żelowa konsystencja kremu sprawia, że jego aplikacja jest bajecznie prosta, idealnie i z niezwykłą łatwością rozprowadza się wokół oczu, bez konieczności pocierania i zbędnego wklepywania. Skóra po zastosowaniu tego kremu jest doskonale nawilżona, lekko napięta, wygląda na bardzo zdrową, odżywioną i wypoczętą. Zmarszczki nie zostały zredukowane, ale nie oczekujcie od tego kremu aż tak dużo, aby zlikwidować zmarszczki trzeba je wypełnić ... :)
Wespół z kremem pod oczy, o którym pisałam w poprzednim poście tworzą dla mnie doskonały duet do pielęgnacji okolic oczu.

Gorąco polecam ten krem!

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger