7 stycznia 2015

Masła do ciała The Body Shop / Limitowana edycja świąteczna Christmas 2014

Cześć :)
dzisiaj ponownie poruszę temat pielęgnacji ciała zimą, w moim przypadku najlepiej sprawdzają się odżywcze masła. Kiedy zobaczyłam denko masła, które uznałam za jedno z fajniejszych, jakie używałam TUTAJ KLIK, zastanawiałam się czym go zastąpić, no bo masło muszę mieć na noc :)
Moja pierwsza przygoda z The Body Shop nie była dość udana, ponieważ serum nawilżające w moim przypadku okazało się być bazą pod makijaż - jeśli nie czytałyście/liście odsyłam TUTAJ KLIK. Pomyślałam, że skoro jest tyle pozytywnych opinii na temat maseł do ciała z ich asortymentu to skuszę się na jakieś - asortyment bardzo szeroki, zapachów cała gama :)
 Pełna zapału i ciekawości wybrałam się do salonu, gdzie dość szybko mój zapał wyparował po spojrzeniu na cenę masła, nie było wówczas promocji na duże masła, a cena regularna to 65zł za 200ml produktu. Była to chyba połowa grudnia, a na półkach pojawiały się nowości w świątecznych - jak to nazwał Producent - zapachach i właśnie na serię świąteczną była promocja 20%. Zapachy były trzy do wyboru: wanilia, jabłko i żurawina - nie mogłam zdecydować się na jedno, więc kupiłam dwa małe masełka o pojemności 50ml, a każde z nich kosztowało mnie ok. 16zł - ich cena regularna to 20zł ! ... i o nich będzie właśnie dzisiaj mowa ... :)



Z opakowania nie dowiemy się wielu informacji, poza tym, jak pisałam już wcześniej nie podoba mi się "chowanie" przez Producentów składu kosmetyku pod jakąś naklejką, której odkleić w sklepie oczywiście nie można, co jest tłumaczone tym, że przy którymś z kolei odklejeniu etykiety, zwyczajnie nie będzie można jej przykleić - niby rozumiem, ale i tak mam jakieś "ale" w tym stwierdzeniu ... Na szczęście w przypadku masła z The Body Shop skład okazał się być całkiem przyjemny i co najważniejsze skuteczny. Sami sprawdźcie - jako pierwsze limitowane kandyzowane jabłko :)
  


Składniki (INCI): Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Sesamum Indicum Seed Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Palmitate, Glycine Soja Oil, Cera Alba, Dimethicone, Pyrus Malus (Apple) Seed Oil, Sucrose, Theobroma Cacao Seed Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Parfum, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Tocopherol, Disodium EDTA, Limonene, Sodium Hydroxide, Linalool, Citral, Citric Acid, CI 19140/Yellow, CI 42090/Blue.

Jak widać substancje zapachowe umieszczone są w drugiej połowie składu, więc wszystkie naturalne składniki odżywcze masła poprzedzają je, co jest gwarancją skuteczności i odpowiedniego działania poszczególnych składników, których tutaj nie jest mało, a są to: już na drugiej pozycji super nawilżające masło shea, tuż za nim plasuje się olej sezamowy, przyglądając się dalej znajdziemy olej sojowy, wosk pszczeli, olej z pestek jabłek, masło kakaowe, olej Babassu, a wszystko to okraszone gliceryną, emolientami i witaminą E. No, no, no ... przyznaję, że nie spodziewałam się i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.
   

Masełko posiada fajną, dość lekką konsystencję, która sprawia, że aplikacja kosmetyku należy do przyjemności. Nic się nie roluje, a po zetknięciu ze skórą rozpływa się i tworzy bardzo przyjemną olejową warstwę, która nie wchłania za pstryknięciem palca, ale mi to osobiście nie przeszkadza, ponieważ korzystam z dobroci tego masełka tylko na noc, więc przyjemnie jest się otulić w miłym aromacie. No właśnie ... w miłym ;) Ale jakoś nie mogę zakochać się w kandyzowanym jabłku w wersji The Body Shop. I pomimo wszystkich cudownych składników, które to masło zawiera, ja wyczuwam w jego zapachu sztuczność. No OK, może jest to zapach jabłka, ale do najbardziej udanych nie należy ;) Mimo wszystko, bardzo lubię korzystać z tego produktu, ponieważ rewelacyjnie nawilża ciało i radzi sobie nawet z łuszczącymi się przesuszeniami skóry ciała :)
A jak plasuje się jego siostrzyczka żurawinka?
   


Zewnętrznie różni się tylko kolorem, opakowanie identyczne. A skład?

Składniki (INCI): Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Sesamum Indicum Seed Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Palmitate, Glycine Soja Oil, Cera Alba, Dimethicone, Theobroma Cacao Seed Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Parfum, Xanthan Gum, Tocopherol, Disodium EDTA, Linalool, Sodium Hydroxide, , Citral, Citric Acid, Caramel, CI 14700/Red 4, CI 17200/Red 33.


Pierwszą połowę składu mogłam zrobić "kopiuj/wklej", w drugiej też niewiele się różni - właściwie zasadnicza różnica polega na zamianie oleju z pestek jabłek na olej żurawinowy. Poza tym zmianie uległy barwniki (CI) - zresztą to widać po kolorze, który ma nawiązywać do wersji, ta jabłkowa jest lekko zielona, żurawinowa z kolei ma zabarwienie czerwone.
Działanie masła żurawinowego jest tak samo dobre jak poprzednika, nie ma się co rozwodzić nad poszczególnymi aspektami i należy jednoznacznie stwierdzić, że są to bardzo dobre, skuteczne produkty do pielęgnacji ciała, które doskonale nawilżają i przynoszą ulgę nawet mocno wysuszonej skórze. Ale ... uważam, że limitowane kompozycje zapachowe stworzone na potrzeby kampanii świątecznej Christmas 2014 są mało udane. Moim zdaniem zapachy te nie są "prawdziwe" i mocno trącą chemią, choć przyznaję, że bliżej mi do wersji jabłkowej niż żurawinowej :)


Mnogość zapachów w salonie The Body Shop zdaje się nie mieć końca, więc na pewno są też "prawdziwe" :) Z tego co pamiętam, to najbardziej przypadła mi do gustu wersja zapachowa mango, więc jeśli kiedyś skuszę się na masełko The Body Shop - choć przyznaję, że 65zł za 200ml masła skutecznie mnie odstrasza - to zdecyduję się pewnie na tą wersję. A może polecicie mi jakąś inną? Widzę na Waszych blogach, że często sięgacie po te kosmetyki, więc chętnie wezmę pod uwagę Wasze sugestie. Piszcie koniecznie :)

Pozdrawiam Was ciepło, Aga :)
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger