29 listopada 2014

Pudełkowy zawrót głowy ❤ NOWOŚĆ ❤ JOYBOX ❤

Cześć :)

Pudełkowy Zawrót Głowy trwa w najlepsze, do grona pudełek, tzw. box-ów, o których pisałam TUTAJ KLIK dołączył i z dumą się prezentuje JOYBOX :) Wczoraj zapukał do mnie kurier z owym pudełeczkiem, a dzisiaj spieszę z prezentacją w całej okazałości i omówieniem jego zawartości, które aż krzyczy: KUP MNIE !!!  :)
Okrycie wierzchnie pudełeczka bardzo przypadło mi do gustu, trochę cukierkowe, ale bardzo ciekawie utrzymane w tonacji biało-różowej z logo JOYBOX-a. Rozmiarem pudełko przewyższa te najbardziej znane konkurencyjne, a i produktów w środku znajdujemy większą ilość :)


Jak sama nazwa wskazuje patronat nad pudełkiem sprawuje miesięcznik dla kobiet JOY, a sprzedaż pudełek odbywa się poprzez stronę internetową www.joy.pl/joybox :)
Aby uzyskać dostęp do zakupu pudełka, standardowo, należy się zarejestrować poprzez wypełnienie krótkiej ankiety - dzięki temu uzyskujemy dostęp do specjalnego konta w serwisie JOY BOX.
Zamawiając pudełko, nie kupujemy przysłowiowego "kota w worku", ale od razu wiemy na co się decydujemy, a za kwotę 49zł wraz z przesyłką otrzymujemy pod same drzwi aż 9 kosmetyków, w większości w wersji pełnowymiarowej - z czego 6 z nich jest obligatoryjnie w pudełku, a pozostałe 3 możemy sami sobie wybrać z kilkunastu dostępnych. Zawartość mojego JOYBOX-a poniżej na zdjęciu - zapraszam również do dalszej części po szczegóły konkretnych kosmetyków i moje pierwsze wrażenie :)


W pierwszej kolejności zaprezentuję kosmetyki obligatoryjne, które znalazły się z każdym pudełku.


1. Żel pod prysznic ORIGINAL SOURCE w wersji COCONUT, czyli to, co tygryski o tej porze roku lubią najbardziej :) Akceptuję absolutnie wszystko co pachnie kokosem :) a ten żel tak pachnie, że musiałam użyć go już tego samego wieczora - najprawdziwszy zapach kokosa ... aż się nie chce wychodzić z łazienki po takiej kąpieli :)  Poza obłędnym zapachem produkt bardzo przyjemnie się pieni, dzięki czemu delikatnie myje i pielęgnuje ciało.
Opakowanie żelu nadaje się do recyklingu, a na nim widnieje oznaczenie Vegan :) pamiętam, miałam jakiś czas temu żel tej marki o zapachu ananasa, był równie pachnący i przyjemny w stosowaniu :)
Produkt jest pełnowymiarowy, zawiera 250ml, a jego koszt to ok. 9zł.


2. Pasta do zębów Signal WHITE NOW Gold o potrójnej mocy działania to drugi obligatoryjny kosmetyk, który znalazł się w pudełku JOY BOX. Producent chwali się, że po użyciu tej pasty uzyskamy klinicznie udowodniony efekt bielszych zębów już od pierwszego szczotkowania - i ma rację :) nie wiem czy zostało to udowodnione klinicznie i jak to się ma do tych badań, ale rzeczywiście już po pierwszym użyciu efekt bielszych zębów jest zdecydowanie widoczny. Nie jest to efekt długotrwały, więc podejrzewam, że zużyję pastę podczas porannego stosowania - nie wiem też, czy przy długotrwałym i cyklicznym stosowaniu pasty efekt bielszych zębów będzie bardziej widoczny, byłoby miło, gdyby tak się stało :)
Produkt pełnowymiarowy, 50ml, (chociaż nie jestem pewna w 100%, ale chyba pełnowymiarowy produkt zawiera 75ml - sprawdzę) koszt pasty to ok. 11zł.


3. VASELINE wazelina kosmetyczna pure petrolatum jelly original to trzeci obligatoryjny kosmetyk. I w tym przypadku muszę poszperać ponieważ mam dylemat, co z tym fantem zrobić ?  :) Nie używałam jeszcze wazeliny w czystej postaci, więc nie wiem w jakich sytuacjach i przede wszystkim do czego stosować, ale podejrzałam w grudniowym wydaniu miesięcznika JOY, gdzie omówione są wszystkie kosmetyki dostępne w ramach pudełka, że można stosować ją jako balsam do ust - Zastępca redaktor naczelnej twierdzi, że odkąd poznała wazelinę, nie zmienia już balsamów do ust, ma mocno odżywiać i być doskonała jako baza pod szminkę. Hmm, z przyjemnością sprawdzę :) Rzeczywiście fajnie nawilża, usta się nie lepią i jest bezzapachowa - sprawdzę w dłuższej perspektywie i dam Wam znać :) Mam balsam w sprayu tej marki i bardzo go sobie chwalę :)
Wazelinę dostajemy w wersji pełnowymiarowej 50ml, a jej cena to ok. 6zł.


4. EVELINE COSMETICS luksusowy krem-serum do rąk i paznokci to kolejny produkt obligatoryjny w pudełku. Krem bardzo ładnie pachnie wanilią i całkiem nieźle radzi sobie z nawilżeniem skóry rąk. Aktualny stan pogody zmuszą nas do uważnego dbania o tą część ciała, zimą bardzo łatwo o suchość skóry rąk, nie wspominając już o odmrożenia - odpukać: nigdy nie miałam :)
Krem bardzo szybko się wchłania a zapach utrzymuje się dość długo na dłoniach. Producent twierdzi, że krem ten zwalcza 7 problemów skóry dłoni i paznokci - nie wiem jak to się ma długookresowo, ale po kilku użyciach widzę, że krem radzi sobie z suchością skóry rąk, nawilża je w moim mniemaniu w wystarczającym stopniu, wygładza - ale czy odmładza, jak obiecuje Producent, chyba nie... Jest to po prostu poprawny krem do rąk.
Z tego co widzę, to jego pojemność wynosi 30ml, więc nie jest to produkt pełnowymiarowy, ponieważ takowy posiada 100ml, a jego cena to ok. 9zł.


5. BELL Szminka w płynie Permanent Make-Up LIP TINT w kolorze o numerze 6 - kolor chyba nie ma konkretnej nazwy, bo nie widzę. Znam ten produkt z własnego doświadczenia, mam i często po nią sięgam, ale w kolorze 11. Ten tutaj, to moim zdaniem kolor na pograniczu różu i fuksji, ja natomiast mam naturalny, powiedziałabym morelowy kolor, który nie jest aż tak wyrazisty. Nie mniej jednak bardzo się cieszę i z tej wersji, ponieważ będzie na szczególne wyjścia lub okazje - w praktyce to bardzo trwała pomadka, która bez żadnych poprawek utrzyma się w niezmienionym stanie przez kilka godzin. Tani i bardzo skuteczny produkt, który z pełną odpowiedzialnością mogę polecić.
Oczywiście otrzymujemy produkt pełnowymiarowy, którego koszt to ok. 11zł.


6. BIELENDA enzymatyczny peeling dotleniający w saszetce na dwa użycia. Produkt ten również znam i polecam, stosowałam go niejednokrotnie. Wszystkie peelingi i maseczki w saszetkach z Bielendy serii Professional Formula, to według mnie jedne z najlepszych na rynku tego typu produktów. Peeling ten moja skóra twarzy bardzo lubi i toleruje, nic nie szczypie, drapie, nie ściąga, a pięknie i skutecznie usuwa martwy naskórek. Peeling ten skierowany jest do pielęgnacji cery delikatnej, również wrażliwej i zawiera składniki pochodzenia naturalnego.
Koszt takiej saszetki na dwa zastosowania to ok. 3-4zł, ale efekt jest naprawdę świetny :) Polecam :)

Kolejne trzy kosmetyki w pudełku to już efekt mojego własnego wyboru :) Podczas składania zamówienia w 3 krokach wybieramy 3 kosmetyki, spośród kilku dostępnych. Popatrzcie co dla siebie wybrałam i oceńcie mój wybór :)


7. APIS Natural Cosmetics Ultra-odżywcze masło do ciała z minerałami z Morza Martwego i masłem karite. Nie otwierałam tego masła jeszcze, kończę to, które aktualnie stosuję, ale biorąc pod uwagę jego naturalny skład, to może przyprawić o zawrót głowy - na pewno pojawi się u mnie recenzja tego produktu :)
Do wyboru w tym kroku był tusz do rzęs IsaDora, cienie mineralne Annabelle Minerals, nawilżająca maseczka do twarzy APIS i olejek do ciała kwiat migdała Kneiip - ja wybrałam masło do ciała, czy słusznie to się okaże w praktyce, ale intuicja podpowiada mi, że to był bardzo dobry wybór.
Produkt pełnowymiarowy 200ml. Nie widziałam na półkach sklepowych produktów tej marki, ale można je dość łatwo znaleźć w Internecie, jego koszt to ok. 25zł.


8. PUT&RUB Olejek rozświetlający do ciała i twarzy. Kolejny krok i kolejny wybór spośród: balsam ujędrniający do ciała Esotiq, balsam do ciała Organique, tonik łagodzący Shiseido, peeling ujędrniający do biustu Esotiq, masujaca kula do kąpieli Stenders, tusz do rzęs Giorgio Armani, perfumy Lolita Lempicka, konturówka do oczu Mary Kay, baza pod podkład Smashbox i właśnie olejek PUT&RUB. Wybór był naprawdę duży i ciężko było się zdecydować tylko na jeden produkt, ale słyszałam tak wiele pozytywnych opinii na temat tego olejku z PUT&RUB, że postawiłam na niego - tym bardziej, że zbliża się karnawał, Święta Bożego Narodzenia, Sylwester i pomyślałam, że odrobina rozświetlenia nikomu nie zaszkodzi.
Produkt ten to wersja demonstracyjna 30ml, podejrzewam jak wszystkie kosmetyki do wyboru w tym kroku, wersja pełnowymiarowa to 100ml i z tego co widzę, to jego aktualna cena w sklepie internetowym wynosi 89zł.


9. BALMI Moisturising LIP BALM balsam do ust o zapachu malinowym. Ostatni kosmetyk, który wybrałam spośród trzech, a właściwie to jedyny kosmetyk w trzecim kroku, ponieważ oprócz tego balsamu do wyboru była jeszcze świeczka z kieliszkiem Yankee Candle oraz bransoletka z zawieszką by Dziubeka. Wybrałam BALMI, ponieważ chciałam mieć ten balsam już od bardzo dawna, a u nas nie był dostępny. Spełniłam swoje "chciejstwo" a tu proszę, balsamy pojawiły się w Super Pharm. Mimo wszystko i tak bardzo się z niego cieszę, pięknie pachnie malinami, ma SPF15, fajny skład i można przywiesić go do kluczy i stosować jako brelok :)

To już wszystkie kosmetyki, które znalazły się w moim JOYBOX-ie - dajcie mi koniecznie znać jak Wam się podoba pierwsza limitowana edycja JOYBOX i czy skusicie się kiedykolwiek na zakup pudełka? Mnie ten pomysł się podoba, kupuję to co chcę i nie mam tym samym przykrych niewiadomych mi niespodzianek :) Gratuluję oczywiście pomysłu i życzę sukcesów ! :)
Coraz częściej widuję na portalach społecznościowych fotki tego pudełka, więc chyba cieszy się dużym powodzeniem :) i oby tak dalej :)

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

28 listopada 2014

ISANA HANDLOTION w odświeżonej wersji - HARMONY

Witajcie :)

Dzisiaj króciutko chciałabym Wam opowiedzieć o nowości w Rossmannie :)
Ostatnio częściej się zdarza, że nie wpadam do Rossmanna tylko jak po przysłowiowy "ogień", a raczej szybko tylko po pieluchy, ale znajduję czas aby troszkę tam "pobuszować" :) W taki oto sposób znalazłam na półce NOWOŚĆ z ISANY krem do rąk w dużej butli z pompką. Wszyscy pewnie znają już wersję Moments of Sense, o której de facto również pisałam latem TUTAJ KLIK, a tutaj proszę - znienacka pojawia się nowa oferta limitowana :) Swoją drogą, to ciekawa jestem, czy wersja ta "wyparła" na dobre poprzednią, czy będą w ofercie obydwie wersje? Kiedy wrzucałam ten krem do rąk do koszyka, poprzedniej wersji nie widziałam na półce.  



Ta wersja została przez Producenta nazwana HARMONY, a pierwsza różnica, która mi się rzuca w oczy to rodzaj kosmetyku: poprzedni był lotionem, a tutaj mamy krem do rąk. Ale po kolei:

Isana krem do rąk HARMONY z pantenolem i masłem shea intensywnie nawilża i pielęgnuje suchą skórę (...) chroniąc ją przed czynnikami zewnętrznymi. Składniki formuły pielęgnacyjnej - bogaty olej z avocado, masło kakaowe i masło shea intensywnie rozpieszczają ręce. Działanie pielęgnacyjne uzupełnione jest przez nawilżający pantenol. Nuta kwiatowa, drzewna i odrobina wanilii tworzą zmysłową kompozycję zapachową, która pozostawia poczucie harmonii i komfortu. Krem szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy na skórze. 
pH jest przyjazne dla skóry, co jest potwierdzone dermatologicznie.

Składniki (INCI): Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl, Stearate SE, Theobroma Cacao Butter, Panthenol, Persea Gratissima Oil, Phenoxyethanol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Quillaja Saponaria Bark Extract, Potassium Sorbate, Tocopherol, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Geraniol, Hexyl Cinnamal.

Pojemność: 300ml
Cena: ok. 7zł
 


Porównując ten krem z poprzednią wersją, którą bardzo lubię do dzisiaj - powoli widzę jej denko, więc tym bardziej cieszę się, że kupiłam nową wersję. Produktu w butli jest bardzo dużo i trudno zużyć go szybko, tym bardziej, że do torebki w ciągu dnia do częstego stosowania raczej nie wrzucimy - byłoby to mało wygodne :) U mnie stał, stoi i nie widzę powodów zmieniania jego położenia, aniżeli łazienka na półce obok umywalki :) Stąd łatwo wywnioskować, że korzystam z niego po każdym umyciu rąk w łazience.
Wejrzyjmy bliżej w skład tego kremu - ażeby było fajniej i ciekawiej to porównajmy go z poprzednikiem. Nie musicie szukać, sprawdzać swojej wersji, cofać się do mojej recenzji - po prostu ponownie Wam go wkleję:

Skład poprzednika: Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate SE, Phenoxyethanol, Theobroma Cacao Butter, Panthenol, Persea Gratissima Oil, Acrylates/C 10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Quillaja Saponaria Bark Extract, Potassium Sorbate, Tocopherol, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Butylphenyl Methylpropional.

I jak oceniacie? Fajny ten nowy, nie??? w niczym nie ustępuje staremu ...
Okazuje się, że nikt nikogo nie "wypiera", nikogo nie zastępuje i nie stawia się na lepszej pozycji :) Dlaczego? ano dlatego, że składy tych dwóch produktów są identyczne, ot, zwykły chwyt marketingowy i zmiana opakowania na nowe :)
Najfajniejsze jest to, że wszyscy rzucili się po tę NOWOŚĆ - ze mną na czele rzecz jasna :)  i myśleli, że oto dorwali ostatni z półki NOWY krem do rąk z ISANY :) by the way: na półce w Rossmannie nie ma ani jednego :)


Mimo wszystko, mnie nie przeszkadza ta zmiana, a wręcz podoba mi się to opakowanie  - jest lżejsze i na pierwszy rzut oka myślałam, że będzie choć troszkę pachniał bawełną :) Niestety / albo stety, zapach jest praktycznie identyczny, może troszkę lżejszy, ale generalnie różnicy nie może być, bo skład to determinuje. Można zmienić zapach poprzez chociażby składnik kompozycji zapachowej, tj. parfum, ale tutaj sie o to nie pofatygowano.

Ogólnie uważam ten manewr jako pozytywny chwyt marketingowy, którego ja nie odbieram negatywnie, ponieważ i tak bardzo lubię ten produkt :) i polecam ponownie :)

Daliście się nabrać? wiem, że kupiłyście/liście, bo widziałam na Instagramie, na który Was bardzo zapraszam :) te zdjęcia i obrazki wciągają :)

Pozdrawiam ciepło :) Aga :)
Czytaj dalej »

26 listopada 2014

VITAMIN E MOISTURE SERUM / Serum Nawilżające THE BODY SHOP

Witajcie :)

Dzisiaj na moim blogu premierę ma The Body Shop :) Kiedy wszyscy zachwycają się ich cudownie pachnącymi masełkami i produktami do mycia i kąpieli - o czym zresztą mam również swoje zdanie, ale o tym innym razem - ja zdecydowałam się sięgnąć po kosmetyki do pielęgnacji twarzy z serii VITAMIN E. Wybrałam się do sklepu po serum na noc, a wyszłam z kilkoma produktami z tej serii :)
Dzisiaj chciałabym się skupić na VITAMIN E MOISTURE SERUM, czyli po prostu serum nawilżającym.
Dla mnie zdecydowanym faworytem w tej dziedzinie jest serum nawadniające z 15% zawartością kwasu hialuronowego marki DERMEDIC, o którym pisałam podczas zbiorczej recenzji linii HYDRAIN3 latem TUTAJ KLIK . Zużyłam dwie buteleczki jedna za drugą i pomyślałam, że sięgnę po coś innego. Wybór padł na The Body Shop - czy to była słuszna decyzja? Zapraszam do dalszej części postu :)



Z opakowania produktu dowiemy się niewielu informacji, a mianowicie, że jest to serum nawilżające do wszystkich rodzajów cery z zawartością witaminy E. Trwała i intensywna kuracja nawilżająca na dzień i na noc. Błyskawicznie wygładza skórę pozostawiając ją gładką i aksamitną w dotyku. 
Stosować przed nałożeniem kremu nawilżającego.

I tutaj muszę się zatrzymać z dwóch powodów: 1) niczego więcej na opakowaniu się nie dowiemy, 2) nie lubię marek kosmetycznych, które zamieszczają skład kosmetyku pod jakąś dziwną naklejką, którą musimy odkleić aby zapoznać się ze składem kosmetyku. Tak jest i w tym przypadku - z tego co widzę to skład jest w ten sposób ukryty na każdym kosmetyku The Body Shop, który mam w aktualnie w swoich zasobach. Zastanawiając się czy kupić to konkretne serum w salonie The Body Shop - bo teraz Moje Drogie nie są już to sklepy, tylko salony :) - zapytałam ekspedientki czy moję odkleić tę naklejkę, aby zapoznać się ze składem produktu? Nie bardzo wiedziała co odpowiedzieć, ale spojrzała na mnie tak wymownie, iż od razu zrozumiałam, że mi wręcz nie wolno!!! Kupiłam to serum, więc przepisuję Wam skład.

Składniki (INCI): Aqua/Water/Eau, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Dimethicone, Mel/Honey/Miel, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Oryza Sativa Bran Oil/Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Triticum Vulgare Germ Oil/Triticum Vulare (Wheat) Germ Oil, Xanthan Gum, Methylparaben, Parfum/Fragrance, Triticum Vulgare Germ Oil, Sodium Hydrixide, Avena Strigosa Seed Extract, Lecithin, Ethylparaben, Butylparaben, Disodium EDTA, Benzyl Benzoate, Propylparaben, Potassium Sorbate, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone.

Pojemność produktu: 30ml
Cena: 69zł 


Nie trzeba być ekspertem w stopniu zaawansowanym w dziedzinie odczytywania składu kosmetyków ze zrozumieniem - tym bardziej, że dzisiaj pomoże nam w tym wiele stron internetowych, nie mówiąc już o wyszukiwarce Google - aby stwierdzić, że skład tego kosmetyku daleki jest od obietnic Producenta. Owszem, znajdziemy w nim bardzo dobre substancje nawilżające, np. glicerynę, która na drugim miejscu w składzie nie bardzo wskazuje na stosowanie kosmetyku do twarzy, i do tego skóry mieszanej czy tłustej - co innego np. w kremie do rąk. Ale zostawiając w spokoju glicerynę, to tuż za nią znajdujemy dwa silikony (!), które są najczęściej stosowane przy produkcji kosmetyków pielęgnujących włosy, i o ile moje włosy tolerują ich obecność tam, a nawet dobrze im z tym, to skóra mojej twarzy niekoniecznie :) Poza tym owe serum posiada w składzie wiele substancji komedogennych i polemizowałabym czy aby na pewno serum to nadaje się do każdego typu cery. Do mojej NIE! - śmiem twierdzić, że serum stosowane cyklicznie przez dłuższy okres czasu przyczynia się do powstawania zaskórników :(


Doceniam fakt, że oprócz tych komedogennych składników zawiera w sobie np. tytułową witaminę E czy pantenol, pojawiają się również roślinne ekstrakty takie jak: modyfikowana guma z drzewa Tara pełniąca tutaj rolę substancji konsystencjotwórczej, olej z otrąb ryżowych, olej z kiełków pszenicy, ekstrakt z nasion czarnego owsa - nie zmienia to postaci rzeczy, że wszystkie składniki wymienione wyżej stosowane w czystej postaci są komedogenne :( Mało? 1/3 składu od końca to parabeny i składniki substancji zapachowych będące na liście potencjalnych alergenów.
Zapytacie: skoro jest tak źle to dlaczego kupiłaś?
Część odpowiedzi już znacie - nie czytałam składu w momencie kupna, ale to nie jedyny powód, dla którego serum to znalazło się u mnie. Kosmetyk kupujemy w ślicznym plastikowym pojemniku z pompką do złudzenia przypominającym tubę, który dodatkowo wyposażony jest w tzw. tłoczeń, który przy każdym kolejnym użyciu "wypycha" do góry kosmetyk, dzięki czemu wiemy ile go jeszcze pozostało. Poza tym konsystencja wydała mi się bardzo przyjemna: transparentna, na dłoni szybko się wchłonęła - teraz już wiemy dlaczego :) - praktycznie bez zapachu i o ogólnym dobrym wrażeniu. Poza tym te opinie i pochwały ekspedientki, bo nawet nie wiem czy osoby sprzedające w tych ... salonach mają fachową wiedzę na temat produktów, które polecają...


Reasumując w skrócie. Kosmetyk się nie wchłania, tylko tworzy na powierzchni skóry cienki, gładki i nawet miły w dotyku film, który okazuje się być dość dobrą bazą pod makijaż. Ale przecież ja nie kupowałam bazy pod makijaż, tylko nawilżające serum do twarzy!!!
Nie polecam tego produktu. Na kolanach i ze spuszczoną głową powracam do serum z DERMEDIC kłaniając mu się w pas i przepraszając za zdradę ... Vitamin E Moisture Serum to nie jest serum nawilżające, tylko silikonowa wygładzająca baza pod makijaż, która tworzy masakrę na twarzy skłonnej do zaskórników. Jeżeli używałyście kiedykolwiek silikonowej bazy pod makijaż z Sephory, to tutaj macie taki sam efekt - ale baza z Sephory jest trochę tańsza :)
Być może produkt ten sprawdzi się na skórze suchej - dajcie znać jeśli macie taką i używałyście tego ... serum ... Dla mnie się nie nadaje i to już kolejny kosmetyk w tym miesiącu, który ląduje w denku, nie żal mi go :( Mam tylko taką cichą nadzieje, że pozostałe kosmetyki do pielęgnacji twarzy, które mam z tej serii okażą się troszkę lepsze :)

Dziękuję Wam bardzo dzisiaj, pa, pa, Aga :)

Czytaj dalej »

23 listopada 2014

LITTLE BLACK, GOLD or ... PINK DRESS ... ? Kolekcja małych sukienek od AVON

Hej :)
dawno nie było AVON-u, więc dzisiaj kilka słów na temat kultowych perfum z serii Little ... Dress :) potocznie nazywane małą czarną, złotą czy różową sukienką, w zależności od koloru opakowania.
Jest kilka zapachów w tej linii - ja osobiście znam trzy: Little BLACK Dress, Little GOLD Dress oraz Little PINK Dres. Pomimo, że flakoniki, w których mieszczą się poszczególne te zapachy są praktycznie identyczne - różni je tylko kolor - to nuty zapachowe w nich zawarte są całkowicie inne i tym samym możemy korzystać z ich uroków w różnych sytuacjach, w zależności od nastroju czy gustu.




Little Black Dress

Elegancki, uniwersalny zapach niczym mała czarna. Polecany zwłaszcza na wieczór, większe wyjście oraz także wtedy, gdy chcemy się poczuć wyjątkowo.
Prosta, klasyczna buteleczka kryjąca w sobie złotą kompozycję perfum.  


Kategoria orientalno - kwiatowa

Nuty zapachowe:
  • nuta głowy: afrykański imbir, kolendra, cyklamen 
  • nuta serca: różowa peonia, gardenia, ylang-ylang, kwiat księżycowy  
  • nuta bazy: drzewo mleczne, japońska śliwka, piżmo. 

Little Black Dress to najstarszy zapach z całej prezentowanej przeze mnie trójki, a bynajmniej ja taką historię pamiętam. Zapach sięgający kilkunastu lat wstecz to klasyka w swoim gatunku. Zapach bardzo kobiecy, mocny, wyrazisty, według mnie stworzony i przeznaczony głównie dla kobiety zdecydowanej, mocnej, silnej i stąpającej mocno po ziemi. W zapachu zdecydowanie ja wyczuwam kompozycję orientalną, ale jest to bardzo elegancka kompozycja. Zdecydowanie zapach wieczorowy i/lub dla mnie na zimę, ponieważ jego silnie wyczuwalne nuty dochodzą dość mocno do naszych nozdrzy.
Zapach zdecydowanie dla kobiet 30+ a/i/lub wyżej :) Znam ten zapach od kilkunastu lat i muszę przyznać, że dopiero teraz odkrywam go na nowo i coraz bardziej mi się podoba :)


Little Gold Dress

Little Gold Dress to ponadczasowy styl i elegancja. Olśniewaj przy każdej okazji dzięki kompozycji musującej mandarynki i kobiecych akordów jaśminu, wzbogaconych aromatem złotego bursztynu. Wyjątkowy zapach Little Gold Dress został stworzony dla kobiety błyskotliwej, która pragnie poczuć dreszczyk uwodzicielskiej zmysłowości.

Kategoria orientalno-kwiatowo-owocowa

Nuty zapachowe: 
  • Nuta Głowy: mandarynka, brzoskwinia, śliwka 
  • Nuta serca: jaśmin, frezja, gardenia 
  • Nuta bazy: bursztyn, drzewo sandałowe, wanilia
Po użyciu tych perfum kobieta ma się poczuć jak prawdziwa gwiazda w blasku reflektorów. Według mnie może nie dosłownie, ale coś w tym jest :) Zapach również jest bardzo elegancki, zdecydowanie do letnich i lekkich zapachów nie można go zaliczyć - ja bardziej wyczuwam tutaj słodycz aniżeli owoc :) Idealny dla kobiety, która chce zaistnieć i wyróżniać się wśród innych, będzie świetnym uzupełnieniem odświętnej np. ślubnej czy świątecznej kreacji - bardzo dobra kompozycja zapachowa na nadchodzące święta Bożego Narodzenia, nie tylko jako zapach do kolacji wigilijnej czy bożonarodzeniowego rodzinnego obiadu,  ale także jako prezent. Słodki, kobiecy, seksowny ale niewyrafinowany.
Kategorię wiekową również określiłabym jako 30+, choć przyznaję, że słodycz zawarta w tej kompozycji przyciągnie niejedną dwudziestolatkę, czy nawet nastolatkę - ale w tym przypadku na pewno nie na co dzień :)



Little Pink Dress

Poczuj urok młodości w klasycznej i kobiecej odsłonie dzięki Little Pink Dress. Woda perfumowana Little Pink Dress to harmonia delikatnych płatków jaśminu i bogactwa piwonii na bazie zmysłowego piżma.

Kategoria kwiatowo - zielona

Nuty zapachowe:
  • nuty głowy: cytrusy, cytryna i kawior
  • nuty serca: różowa piwonia i jaśmin
  • nuta bazy: paczula
Najmłodszy zapach wśród wszystkich "sukienek" AVON, swoją premierę miał stosunkowo niedawno, latem 2014r. Zużyłam prawie całą buteleczkę. Kwiatowo-cytrusowy zapach z bardziej wyczuwalną nutą kwiatową, w której prym wiedzie piwonia, gdzieś tam trochę jaśminu. Świeży, lekki i orzeźwiający zapach doskonały w ciepłym sezonie do szkoły, pracy, na weekend czy na spotkanie z koleżankami. Kiedy perfumy miały swoją premierę, to myślałam, że będzie to słodki, różowy i cukierkowy zapach - na szczęście taki nie jest :) Bardzo podoba mi się jego lekkość, zwiewność i prosty kwiatowy styl.
Najchętniej pewnie skorzystają z niego nastolatki i kobiety 20+, i choć ja ten czas mam już zdecydowanie za sobą to bardzo chętnie sięgałam po nie latem.


Za szklany flakonik zawierający 50ml perfum w cenie regularnej trzeba zapłacić 76zł, ale biorąc pod uwagę liczne i stałe oferty promocyjne produkt ten można kupić nawet o 50% taniej. Dotyczy to oczywiście każdego z prezentowanych flakoników, których stylistyka jest skromna, delikatna i prosta. Cała linia ma identyczny kształt, różni je tylko "czapeczka", czyli prostokątna nakładka na atomizer, która nie jest korkiem, ale została zaprojektowana w kolorze odpowiadającym danej wersji zapachowej.
Biorąc pod uwagę trwałość zapachów, to uważam, że jest adekwatna do ceny - nie spodziewajmy się, że zapach utrzyma się na skórze bez poprawek kilka godzin. Najtrwalszy z całej trójki wydaję się być Little Black Dress :)
Do tej gromadki należałoby jeszcze dodać dwie pozostałe wersje zapachowe, których ja nie miałam i nie wiem czy są tak dobre, jak prezentowane tutaj, a mianowicie: Little White Dress i Little Red Dress. Znając mój ogólny sentyment do marki to pewnie poznam i te zapachy :)


Jestem bardzo ciekawa czy znacie zapachy "małych sukienek" z AVON-u? Które są Waszymi ulubionymi? Jeśli ja miałabym wybrać jeden z nich dla siebie, to byłby to Little Gold Dress - wydaje mi się być najbardziej zgodny z moją osobowością i najciekawszą pozycją wśród tej trójki :) Macie swoich faworytów w linii Little ... ?

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

21 listopada 2014

Pudełkowy zawrót głowy / ShinyBox by Pewex - Towar pierwsza klasa

Witajcie ponownie,
wczoraj dotarło do mnie listopadowe pudełko ShinyBox i prawie się popłakałam ze szczęścia, jak zobaczyłam tak fantastyczną jego zawartość. Spieszę z informacją co się w nim znajduje, ponieważ jest jeszcze dostępne, tzn. do kupienia TUTAJ KLIK . Przyznaję, że nie wszystkie edycje są tak udane, zdarza się, że zawartość pudełka w ogóle nam nie odpowiada, ale tym razem wszystkie kosmetyki, które znalazłam w listopadowej edycji to strzał w 10!
Motto przewodnie listopadowej edycji to: Pewex - Towar Pierwsza Klasa, a zawartość, która przedstawia się następująco, doskonale oddaje charakter tego hasła.



1. ORGANIQUE Złoty peeling cukrowy z ekskluzywnej linii Eternal Gold - peeling o perfumowanym zapachu, z kryształkami cukru zatopionymi w olejku sojowym i maśle Shea, które delikatnie masują i złuszczają zrogowaciały naskórek. Dzięki niemu skóra odzyskuje blask i promienny wygląd, jest miękka, gładka, pachnąca i delikatnie rozświetlona. 
Produkt pełnowymiarowy 200ml / sugerowana cena 68zł

Już się nie mogę doczekać, kiedy wbiję swoje paluszki w to cudo. Niejednokrotnie słyszałam i czytałam bardzo pochlebne opinie na temat tego masła. Skład fantastyczny, pachnie luksusowymi perfumami i podejrzewam, że to będzie mój wielki ulubieniec. Bardzo lubię ORGANIQUE - ciągle odkrywam ich nowe składniki, formuły i zapachy.


2. BANIA AGAFII Balsam do włosów odżywczo - regeneracyjny - Kosmetyk zawierający 100% naturalnych składników. Nawilża i przywraca włosom naturalną siłę, zdrowy blask i elastyczność. Wygładza włosy, zmiękcza i ułatwia rozczesywanie. Kraj pochodzenia: Federacja Rosyjska.
Produkt pełnowymiarowy 100ml / sugerowana cena 6zł

Jakiś czas temu zrobiłam dość duże zmówienie właśnie rosyjskich kosmetyków, ale produkty do włosów jakoś ominęłam - tym bardziej ciesze się, że ten balsam trafił do mnie. O tych produktach również są opinie bardzo pochlebne, więc z nieukrywaną ciekawością sprawdzę jak zadziała na moich włosach.


3. NU Nail Care Polish Remover Pielęgnacyjny zmywacz do paznokci w chusteczkach - pierwszy kosmetyk, który pielęgnuje paznokcie oraz skórę wokół nich podczas zmywania lakieru, pozostawiając je lekko natłuszczone oraz błyszczące. Doskonały do użycia zawsze i wszędzie, z uwagi na wygodną formę podania w pachnącej chusteczce.
Produkt pełnowymiarowy: kartonik 10szt. / sugerowana cena 19zł

Ostatnio czytam na blogach bardzo pozytywne opinie o chusteczkach zmywających lakier do paznokci, ale innego Producenta. Mam nadzieje, że te również będą się spisywały bardzo dobrze, a fakt, że są pachnące stawia je na pierwszym miejscu w szeregu, ponieważ ani ja, ani mój mąż nie bardzo przepadamy za "smrodem" zmywaczy do paznokci - szczególnie teraz, kiedy za oknem jest zimno i nie bardzo można zabieg zmycia lakieru przeprowadzić na balkonie.


4. JOKO Baza pod cienie - Baza o neutralnym kolorze i delikatnej kremowej konsystencji gwarantuje trwałość makijażu oka oraz eliminuje efekt zbierania się nadmiaru pigmentów w załamaniach powiek. Zawiera kompleks wit. A, E i F, oraz naturalny olej z krokosza barwierskiego.
Produkt pełnowymiarowy 5g / sugerowana cena 23zł

Co prawda bazy pod cienie mam w tej chwili dwie, to ciesze się, że trafiła do mnie, ponieważ jedna z tych, które używam sięga denka, więc mam tym samym czym wypełnić tą pustkę :)


5. MARIZA Peeling do ust - bogaty w odżywcze oleje roślinne peeling, zapewnia ustom miękkość, gładkość i doskonałą ochronę. Delikatnie złuszcza martwy naskórek, pozostawiając usta gładkie i miękkie.
Produkt pełnowymiarowy 10ml / sugerowana cena 10zł

Ten mały plastikowy słoiczek wprost mnie zauroczył :) a kiedy go otworzyłam i poczułam ten piękny zapach świeżej pomarańczy - aż westchnęłam z zachwytu. Peeling wygląda jak 1 000 000 $ - patrząc na niego mam wrażenie, że jest wypełniony złotym cukrem. Już go użyłam - pięknie wygładza usta, a suchych skórek brak. Polecam :)  (i nie trzeba wydawać 50zł ! / by the way)



6. APC 5 osobnych cieni do powiek w kuleczkach - delikatne kolory cieni z połyskiem nadają się do wykonania dziennego makijażu. Stosować je również można do rozświetlania części powieki lub kącika oka. Łatwe w aplikacji, gwarantują trwałość makijażu. W ofercie producenta cienie dostępne są do zakupu pojedynczego.
Produkt pełnowymiarowy 5szt. / sugerowana cena: 65zł

Oniemiałam jak zobaczyłam te cienie, tak strasznie mi się podobają :) i formuła kuleczkowa do tego - coś pięknego. Zresztą sami spójrzcie - toż to kolejne cudo w tym pudełku! Piękne perłowe cienie w stonowanych kolorach do makijażu oka lub rozświetlania poszczególnych partii powieki - satynowe w dotyku, myślę, że będą pięknie i długo wyglądały na oku :)


Dodatkowo, w moim pudełku znalazł się jeszcze prezent za udział w konkursie organizowanym przez ShinyBox na Facebook'u, którym jest mydło roślinne Róża i Masło Karite włoskiej marki laSaponaria. Ta kostka tak pachnie, że jak otworzyłam pudełko, to pierwsze na co zwróciłam uwagę to właśnie zapach. Jeżeli coś pachnie różą to wyczuję to nawet z odległości kilometra :) - żartowałam :) ale kocham róże i kocham ich zapach, kocham absolutnie każdy kosmetyk, który naturalnie pachnie różą :) i nic na to nie poradzę :) Mydełko zalecane jest do skóry wrażliwej i delikatnej, która wymaga regeneracji - hmm, ciekawe skąd widzieli, że #takasytuacja ma u mnie aktualnie miejsce?

Moi drodzy, takiego pudełka nie było chyba jeszcze nigdy - nie tylko w ShinyBox, ale przede wszystkim w konkurencji. Wypełnione po brzegi super kosmetykami, aż prosi się o to, aby je kupić. Kosztuje 49zł - w subskrypcji na 3 lub 6 miesięcy trochę taniej - jego wartość zdecydowanie przewyższa tę kwotę.
Ja dostałam w pudełku 6 pełnowymiarowych produktów o łącznej kwocie - jeśli dobrze liczę - 191zł :) + mydełko, którego ceny nie znam :) REWELACJA !!!

Jestem bardzo ciekawa, czy Wy też zamawiacie pudełka? jeśli tak, to czy dostałyście/liście taką samą zawartość jak ja? a może znacie produkty, o których wyżej napisałam - jeśli tak, dajcie koniecznie znać jakie macie odczucia i doświadczenia z nimi związane :)

Pozdrawiam Was mocno, Aga.
Czytaj dalej »

20 listopada 2014

Hypoalergiczny żel do mycia IWOSTIN SENSITIA

Cześć,
skoro jesteśmy już w temacie dermokosmetyków, to pozostańmy jeszcze na chwilę,  ponieważ mam Wam do przekazania kilka informacji na temat hypoalergicznego żelu do mycia Sensitia z Laboratorium IWOSTIN.
Jakiś czas temu pisałam same pochlebstwa na temat kremu przywracającego nawilżenie po wysuszającej kuracji dermatologicznej z serii IWOSTIN Purritin przeznaczonej do pielęgnacji skóry tłustej i mieszanej. Nadal jestem tym produktem zachwycona i gdybym nie miała zapasu innych kremów nawilżających, to z całą pewnością pobiegłabym go odkupić - już mi się skończył :(
Przeglądając jednak "swoje zapasy" natknęłam się na żel do mycia IWOSTIN, który kiedyś był dołączony do pudełka beGlossy - pomyślałam, że skoro krem jest świetny to żel będzie tym bardziej. Niestety żel ten nie spełnił moich oczekiwań :( jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, zapraszam do dalszej opisu :)


 

Żel do mycia hypoalergiczny IWOSTIN Sensitia przeznaczony jest dla skóry wrażliwej, alergicznej i skłonnej do podrażnień. Zawiera dobrze tolerowany kompleks składników aktywnych opracowany specjalnie dla potrzeb skóry wrażliwej. Dzięki zawartości łagodnych substancji myjących delikatnie oczyszcza skórę twarzy i ciała, nie wysuszając jej bariery hydrolipidowej. Zapewnia odpowiednie nawilżanie skóry, przywracając jej miękkość i gładkość. Nie podrażnia i nie wysusza skóry.

Pojemność: 100ml
Cena: ok. 20zł

Skład poniżej na zdjęciu :)


Nie wiem jak? i co? się dzieje w tym miesiącu, że jest taki krytyczny w stosunku do mojej pielęgnacji - tylko narzekam i narzekam :( ale wobec tego produktu mam bardzo mieszane uczucia, a przede wszystkim nie powiedziałabym, że jest on dla alergików. Bo o ile żelem do skóry tłustej, które używam na co dzień nie próbowałabym zmyć makijażu oczu ze względu na składniki w nim zawarte, o tyle tym niby-hypoalergicznym pokusiłam się i to była tragedia - nigdy nie miałam tak
podrażnionych oczu. Coś z tą łagodnością i delikatnością jest moim zdaniem nie tak :(
Poza tym zmycie nim makijażu pozostawia wiele do życzenia - twarz umazana, upaćkana i w ogóle po przetarciu wacikiem nasączonym nawet średniej jakości płynem, widać niedomycie na twarzy :( Niby nic złego poza tym nie czyni, ale skoro nie myje, to jakie jest jego przeznaczenie?


Całość zamknięta w bardzo poręcznej tubce z nakrętką typu "klik", stabilnie na niej potrafi stać, dozuje bardzo dobrze, ale to co dozuje już mi się nie podoba :( Moim skromnym zdaniem to nie jest żel, tylko zagęszczona niezidentyfikowana w moim mniemaniu substancja, która bardzo łatwo przecieka przez palce.
I naprawdę doceniam, że produkt ten zawiera w składzie proteiny, wyciąg z aloesu, pantenol czy alantoinę gdzieś tam pod końcem składu, ale sama formuła tego produktu nie odpowiada mi totalnie. Do mycia twarzy wg mnie się nie nadaje, ponieważ wszystko rozmazuje i totalnie nie radzi sobie z makijażem - nie mówiąc już o wodoodpornym - pozostaje mi zużycie go do mycia ciała lub jako mydło do rak, i to w kuchni...
Biorąc pod uwagę, że to tylko 100ml to skończy się stosunkowo szybko :)


Jak widać na tym przykładzie poszczególne marki kosmetyczne mają w swoim asortymencie zarówno doskonałe kosmetyki, jak i doskonałe buble - ten żel jest bublem. KROPKA

Hmm, w tym miesiącu naprawdę co otworzę nowy kosmetyk - to porażka :( I mogę już teraz zapowiedzieć kolejny bubel - dwa razy tyle droższy co ten, a jednak ... kolejny niewypał :( wkrótce o nim recenzja.

A dzisiaj dziękuję Wam bardzo, pozdrawiam ... Aga :)

Czytaj dalej »

BIOLOGIA WSPARCIEM DLA DERMATOLOGII - KOJĄCY BALSAM EMOLIENTOWY BIODERMA ATODERM INTENSIVE

Witajcie serdecznie,

Dzisiaj chciałabym poruszyć temat, który jest mi bardzo bliski i codziennie mam z nim do czynienia: Atopowe Zapalenie Skóry AZS - moja córeczka ma zdiagnozowane to schorzenie i niestety daje nam nieźle w kość. Często słyszę, że atopia w pewnym momencie zanika i śladu po niej nie zostaje - to stwierdzenie jest błędne ponieważ AZS jest schorzeniem z którego się nie wyrasta, pozostaje z nami na całe życie, choć przyznaję, że ma swoje okresy mniejszego działania, a latem możemy w ogóle go nie zaobserwować. Co nie zmienia faktu, że nie możemy o nim zapomnieć - wcześniej czy później przypomni nam sam o swoim istnieniu.
Na rynku jest wiele preparatów tzw. emolientów, które zdecydowanie pomagają w pielęgnacji skóry dotkniętej AZS - można się w tym gąszczu zagubić i łatwo o niewłaściwe wybory. Często Producenci sami nam pomagają w znalezieniu odpowiednich preparatów pielęgnacyjnych, poprzez kampanie reklamowe, filmy edukacyjne czy instruktażowe, czy choćby akcje promocyjne, jakie mają najczęściej miejsce w sezonie jesiennym, kiedy atopia przypomina nam o sobie. Aktualnie można w Internecie znaleźć niejedną akcję mającą na celu pokazanie jak postępować z tym przykrym schorzeniem. Jedną z marek, która zdecydowała się na tego rodzaju promocję jest BIODERMA. Jako, że w moim najbliższym otoczeniu występuje atopia i w pełni popieram każdą akcję mającą na celu informowanie i edukowanie w tym zakresie, postanowiłam zgłosić się do tej akcji promocyjnej i otrzymałam od Producenta Kojący balsam emolientowy Atoderm Intensive. 


Zanim przejdę do samego produktu, chciałabym zwrócić Waszą uwagę na najważniejsze aspekty związane z Atopowym Zapaleniem Skóry . Przede wszystkim najbardziej cierpią na tym dzieci, statystyka jest straszna, pokazuje, że już co piąte dziecko, które przychodzi na świat cierpi na tą chorobę.  AZS jest chorobą dziedziczną i ryzyko jego wystąpienia u dzieci osób cierpiących na którąś z form atopii (AZS, astma, alergie) jest bardzo wysokie – w przypadku gdy jest to jeden rodzic – 30%, gdy oboje – aż 70%. Dlatego też nowoczesne trendy w medycynie są skierowane na zapobieganie rozwojowi tej choroby u niemowląt i dzieci, gdzie jest ryzyko jej wystąpienia. Moja córeczka również odziedziczyła atopię, po mnie - u mnie w tej chwili AZS jest w stanie "uśpienia", ale co jakiś czas przypomina mi o istnieniu. Najbardziej przykrym doświadczeniem związanym z AZS jest uciążliwy świąd - taki, że po prostu musimy wręcz natychmiast posmarować emolientem miejsca chorobowo zmienione lub bezustannie się drapać. Ja jestem dorosła i wiem co zrobić, ale dzieci, niemowlęta nie wiedzą, a nawet nie powiedzą, że ich coś swędzi. W ich przypadku pozostaje nam baczna obserwacja. 

Dzieci potrafią drapać się do krwi - moja córeczka miała taki okres w czwartym miesiącu życia. Było tak źle, że kwalifikowała się do leczenia szpitalnego :( Jej problemy skórne były na tyle rozległe, że była leczona kortykosterydami. Nawet sobie nie wyobrażacie jak te dzieci cierpią i płaczą na oddziale dermatologii dziecięcej. Jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że wiem jak postępować z AZS, ale jest to choroba nieprzewidywalna i dlatego musimy zadbać o odpowiednie produkty do pielęgnacji ciała. Wybór jest bardzo duży, ale z własnego doświadczenia wiem, że jest na rynku wiele produktów, które nie pomagają w prawidłowej pielęgnacji, mimo, iż na opakowaniu jest wyraźnie napisane, że produkt jest do pielęgnacji skóry z AZS. Zwróćcie uwagę na przeznaczenie produktu, często spotykam, że produkt jest przeznaczony do skóry suchej i skłonnej do atopii ... Skóra sucha a atopowa to dwa różne pojęcia, a na opakowaniu produktu musi być wyraźnie i jasno napisane, że przeznaczony jest to skóry atopowej lub z AZS !



Tradycyjnie stosowane preparaty emolientowe działają doraźnie nawilżając skórę i tymczasowo uzupełniając ubytki cementu międzykomórkowego w górnych warstwach naskórka. Jednak jest to budowanie muru poprzez wylanie cementu na ułożone już cegły. Aby zapewnić rozwiązanie, które będzie trwałe, trzeba pobudzić i wesprzeć naturalne mechanizmy zachodzące w skórze, których funkcjonowanie jest zaburzone. Rozwiązaniem jest innowacyjny patent SKIN BARRIER THERAPY®, który działa wielokierunkowo:

• jak tradycyjny emolient – uzupełnia braki lipidów w górnych warstwach naskórka.
• pobudza żywe warstwy naskórka do wytwarzania zarówno lipidów (zaprawy), jak i białek (decydujących o właściwej kondycji cegieł budujących skórny mur).
• zapobiega przyleganiu i namnażaniu się gronkowca złocistego – bakterii, która jest odpowiedzialna za większość nadkażeń u osób z AZS.

Produkt wspomagający leczenie AZS – Atoderm Intensive poza patentem SKIN BARRIER THERAPY® ma również działanie przeciwświądowe (potwierdzone badanie na grupie 2,5 tys. Pacjentów) oraz przeciwzapalne. Jest to kompleksowe rozwiązanie dla Pacjentów z AZS, które powala wydłużyć okres remisji oraz może być stosowane w trakcie terapii medycznej.



Kojący balsam emolientowy BIODERMA Atoderm Intensive zamknięty jest w wygodnej plastikowej tubie z korkiem typu "klik" - na którym możemy postawić balsam pionowo, dzięki temu nie będzie żadnych problemów ze zużyciem go do samego końca - o pojemności 200ml. To bardzo wygodne, ponieważ tego typu produkty spotykamy często w butlach z pompką, która nie jest w stanie wydobyć z opakowania produktu do końca a jego resztki zużyjemy tylko w momencie przecięcia opakowania. Nie wiem ile kosztuje ten balsam, ponieważ ja go dostałam od Producenta, ale wiem, że nie są to takie dermokosmetyki, a ich ceny wahają się w przedziale cenowym 50-100zł, tym bardziej powinno nam zależeć na zużyciu produktu do samego końca. Pielęgnacja AZS nie jest tania ponieważ aplikację produktów musimy przeprowadzać częściej niż raz dziennie - z reguły dostosowujemy aplikacje do stanu w jakim znajduje się nasza skóra. I o ile inne preparaty wymagały aplikacji kilkukrotnej w ciągu dnia, tak w przypadku tego balsamu częstotliwość aplikacji skrócona jest do dwóch: rano i wieczorem.


Jak większość produktów tego typu, tak i ten posiada formułę bezzapachową, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, jest hipoalergiczny, bez parabenów i wyraźnie przywraca skórze komfort. Moja córeczka jest klasycznym przypadkiem AZS, które umiejscawia się na przegłubach dłoni, przedramionach, zgięciach kolan, wewnętrznej części ud i na stopach, w okolicy kostek. Wierzę, że balsam ten wzbogacony jest o działanie przeciwświądowe, ponieważ po jego aplikacji odruch drapania się u niej zanika. Dodatkowo w widoczny sposób balsam ten odbudowuje ochronną barierę skóry, a tym samym zapobiega podrażnieniom. Nawilżenie skóry po aplikacji balsamu jest natychmiastowe, skóra wręcz pije ten produkt, a nieestetyczne plamki typowe dla AZS, wyglądające jak małe suche "liszajki" po prostu znikają. 


Jestem konsumentem, który w sytuacji poszukiwania produktu do pielęgnacji skóry atopowej nie przejdzie obojętnie obok balsamu z BIODERMA. To naprawdę jest świetny kosmetyk, którego działanie stoi za nim murem. Na pewno wrócę do tego kosmetyku, kiedy się skończy :)
Zapewne zauważyłyście/liście, że tym razem nie przeanalizowałam składu - zrobiłam to celowo, choć zdjęcie ze składem wkleiłam. Żadna osoba dotknięta tym problemem nie będzie narzekała, że w składzie jest zawarta parafina, składnik tak znienawidzony na blogosferze. Parafina pomaga przy AZS, a jeśli mnie czytacie, to wiecie, że ja używam też kosmetyków do pielęgnacji twarzy z zawartością parafiny. Nie demonizuje, tylko obserwuje moją skórę i odpowiadam na jej potrzeby :)
Hasło BIODERMY - Biologia wsparciem dla Dermatologii - to nie tylko pusty slogan ...


Reasumując, balsam Atoderm Intensive to rewelacyjny produkt do walki z Atopowym Zapaleniem Skóry. Połączony z odpowiednimi produktami do mycia ciała pomoże w każdym przypadku nasilenia AZS, a na pewno nie zaszkodzi, bo takich delikwentów też niestety znam. Jako Matka dziecka, które jest dotknięte tą chorobą życzyłabym sobie, aby każdy Producent emolientów na AZS wziął przykład i nie szedł na łatwiznę głosząc na opakowaniach swoich produktów, że wyleczą AZS - bzdura, żaden balsam nie wyleczy, a pomoże w przebyciu tej choroby.
A swoją drogą opakowanie tego balsamu bardzo mi się podoba, proste, skromne, a najważniejsze informacje przyjaźnie na nim zawarte. No i super! :)

Bardzo polecam ten produkt osobom borykających się z Atopowym Zapaleniem Skóry, a jednocześnie bardzo się cieszę, a zarazem dziękuje, że zostałam wybrana do tej kampanii. Jeżeli wśród Was, albo Wy, jest ktoś kto boryka się z AZS to macie szansę tak jak ja otrzymać produkt w ramach aktualnej kampanii edukującej. Akcja jest zaplanowana na szeroką skalę, Producent chce dotrzeć aż do tysiąca przypadków i rozdać tysiąc produktów! Zgłoszenia przyjmowane są do 12 grudnia br. TUTAJ KLIK . Klikajcie, bo naprawdę warto :)

Jestem również ciekawa czy Wy macie kontakt z AZS w najbliższym otoczeniu i jak sobie z nim radzicie? jakie produkty polecacie? jakich firm? i co myślicie o prezentowanym przeze mnie dzisiaj?

Pozdrawiam ciepło, Aga.
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger