14 października 2014

Kuracja dermatologiczna. Rozpoznanie - trądzik wieku dojrzałego / ciąg dalszy po trzech miesiącach

Kilka dni temu byłam na kontrolnej wizycie u dermatologa, więc dzisiaj mam dla Was garść informacji dotyczących mojej choroby - trądziku. W sierpniu pisałam o mojej wizycie u dermatologa, podczas której lekarz zdiagnozował u mnie trądzik wieku dojrzałego. Właściwie to nie było to dla mnie żadną nowością, ponieważ z problemem łojotoku, trądziku i zaskórników borykam się od wczesnych młodzieńczych lat. Po trzydziestce jednak proces ten się nasilił, więc zdecydowałam się zaczerpnąć rady i zaleceń specjalisty. I bardzo się cieszę, że to wówczas zrobiłam :)
W ślad za leczeniem dostałam wówczas receptę na dwa leki w postaci żelu z antybiotykiem, które miały za zadanie głównie powstrzymać łojotok, który jest sprawcą całego nieszczęścia. I tak w mojej pielęgnacji nieodłącznie pojawił się Acnatac do stosowania na noc i Klindacne T analogicznie na dzień. Po więcej szczegółów odnośnie tych leków zapraszam do poprzedniego wpisu, dotyczącego właśnie kuracji - dla przypomnienia zostawiam link TUTAJ KLIK.

Jak przebiega moja kuracja? Z pozytywnym skutkiem. Jestem bardzo zadowolona z żelu Acnatac.  Pierwszy miesiąc po rozpoczęciu kuracji trądzik się nasilił - wyprysków było zdecydowanie więcej, niż przed jej rozpoczęciem. Na szczęście byłam na to przygotowana, poinformował mnie o tym lekarz, jeśli zamierzacie kurację Acnatac'iem weźcie nakładkę na to, że nie każda skóra tak reaguje, zdarza się, że wypryski znikają od razu - podobno :)
Moja skóra oczyszczała się ponad miesiąc, ciężko mi było przetrwać ten czas, chyba perspektywa czystej skóry twarzy pozwoliła mi wytrwać :) Acnatac polecam każdemu, kto boryka się z dużymi zmianami trądzikowymi do długofalowej, ale skutecznej walki. Zdaję sobie sprawę, że jest to koszt ok. 80zł, ale jest bardzo wydajny, tubka 30ml starcza na ok. 4 miesiące - ja jestem po trzech miesiącach stosowania, a w tubce jeszcze ok. 1/3 żelu, więc tragedii nie ma.
Inaczej się to ma do żelu, który również jest lekiem Klindacin T. Od razu jakoś tak mi nie podchodził, głównie dlatego, że strasznie śmierdzi alkoholem, siarką, taką mocno wyczuwalną chemią, zapachem bliżej nie zidentyfikowanym. Dodatkowo jest jakiś taki glutowaty :( Stosowałam go na dzień, strasznie się rolował, nie można było na nim utrzymać kremu BB czy CC, o podkładzie już nie wspominając :( Przemęczyłam się z nim trzy miesiące i powiedziałam mu dość ! W zamian otrzymałam receptę na na Clindacne - jest to również lek z antybiotykiem, o mniej inwazyjnym działaniu niż Acnatac, i co ważne o identycznym składzie jak Klindacin T. Sskład jest identyczny a sam żel w praktyce zupełnie inny. Dodatkowo jako uzupełnienie otrzymałam kilka produktów demonstracyjnych dermokosmetyków dostosowanych do skóry twarzy problematycznejURIAGE, które znałam dotychczas tylko ze słyszenia i czytania.



O żelu Acnatac możecie szczegółowo przeczytać więcej w poprzednim wpisie dotyczącym kuracji, więc nie ma sensu się powtarzać i dublować informacji - odsyłam Was do niego, link powyżej na początku tego wpisu. Skupmy się więc na żelu Clindacne, głównie na różnicach między nim a Klindacin T - a są diametralne.




Informacje z opakowania. Clindacne ma postać żelu zawierającego fosforan klindamycyny, półsyntetyczny antybiotyk. Fosforan klindamycyny nie wykazuje działania przeciwbakteryjnego, jednak na powierzchni skóry przechodzi w aktywną postać - klindamycynę, która hamuje wzrost bakterii będących przyczyną powstawania trądziku.
Substancją czynną żelu Clindacne jest zatem klindamycyna - 1g żelu zawiera 10mg klindamycyny.
Pozostałe składniki, substancje uzupełniające to: karbomer, makrogol, glikol propylenowy, allantoina, metylu parahydroksybenzoesan, sodu wodorotlenek, woda oczyszczona.

Pojemność: 30g
Cena: +/- 25zł


W odróżnieniu od Klindacin T żel jest całkowicie bezwonny, standardowo jak przystało na żel przeźroczysty i o zbitej konsystencji. Rozsmarowuje się na skórze twarzy o niebo lepiej i nie roluje się po aplikacji. Ilekroć aplikowałam Klindacin T odnosiłam wrażenie, że nie do końca się wchłania, że na skórze jest żelowa powłoka, która się roluje i nie daje żadnej przyczepności kosmetykom kolorowym. Tutaj, w przypadku Clindacne, żel całkowicie się wchłania i po paru minutach możemy wykonać makijaż. Dodatkowo jest mniej wysuszający, a na etapie utrzymywania rezultatu jest to niezwykle istotne, ponieważ Klindacin T zdecydowanie już był za mocny.
Produkt cenowo wygląda drożej, ale 25zł to i tak dużo taniej niż Acnatac. Klindacin T to lek naszej polskiej warszawskiej Polfy Tarchomin, podczas kiedy Clindacne przywędrował do nas z Czech, więc z założenia powinien być droższy. Zauważyłam wiele porównań tych dwóch leków, najczęstsze opinie to takie, że w aptece nie dysponują w danej chwili Clindacne i proponują zamiennik, dodatkowo tańszy i z tym samym składem jakim jest Klindacin T - ja też się dałam nabrać. Jeżeli lekarz przepisze Wam na receptę Clindacne, to szukajcie go w aptekach i nie dajcie sobie wcisnąć Klindacin T, bo nie warto. Poproście o sprowadzenie przy najbliższej dostawie, warto nawet kilka dni poczekać.
W przypadku aktualnej kuracji dodam jeszcze, że na tym etapie, na jakim jestem nie stosuję już żadnego żelu na dzień, tylko naprzemiennie na noc aby utrzymać efekt kuracji. Standardowo co wieczór na zmiany Acnatac, w przypadku zdecydowanego przesuszenia Clindacne. Świetny DUET!
 
 
Otrzymałam również od dermatologa kilka próbek dermokosmetyków URIAGE, z którymi jeszcze nie miałam do czynienia, ale bardzo chętnie je sprawdzę. Żel oczyszczający do mycia twarzy URIAGE CREME NETTOYANTE dla skóry tłustej ze skłonnością do niedoskonałości.


URIAGE HYSEAC RESTRUCTURANT, czyli krem do skóry tłustej i podrażnionej na skutek silnie wysuszającej kuracji przeciwtrądzikowej. Formuła opatentowanego kompleksu Cerasterol–2F i wody termalnej aktywnie wnika w skórę, rekonstruuje ją i wzmacnia - mam nadzieje, że ten rekonstruktor poprawi choć trochę skórę mojej twarzy.


Krem kojąco - odżywczy do twarzy URIAGE TOLEDERM RICHE - Każda ilość kojących i nawilżających kremów u mnie teraz na wagę złota. Jeżeli stosowałyście kiedyś taką kurację to wiecie, że skóra twarzy woła błagalnie o pomoc pod kątem nawilżenia i pochłania każda ilość nawilżającego kremu. URIAGE posiada bogatą konsystencję, ale w przypadku silnego przesuszenia z pewnością będzie pomocny.


Otrzymałam również zielone światło na wiele innych kosmetyków pielęgnacyjnych, których bardzo mi brakowało, np. serum do twarzy: nawilżające czy z witaminą C. 
 
Moja kuracja trwa nadal, nie kończę jej na tym etapie, na chwilę obecną jestem z niej bardzo zadowolona i ciesze się, że nie muszę szukać dermatologa, który mnie zrozumie i "nie spławi".

Pozdrawiam, Aga.
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger