29 września 2014

"Oils of the world" wg naszej rodzimej marki Joanna

Sezon na oleje i olejki pod różnorodnymi postaciami osobiście uważam za otwarty :) I jakby tego było mało, to zaczynam go od naszej polskiej marki Joanna. Nie wiem czy zauważyłyście/liście, kiedy pisałam o Pudełkowy Zawrót Głowy , gdzie podsumowałam otrzymane pudełka / boxy w sierpniu, to w pudełku beGlossy znalazłam balsam do suchych miejsc 3w1 z masłem pomarańczowym, a w pudełku ShinyBox olejek do twarzy i ciała z olejem makadamia - obydwa z asortymentu Joanna stworzone pod nazwą Oleje Świata / Oil of the world. Zbieg okoliczności czy celowy "zabieg" marketingowy? Cokolwiek by to nie było bardzo chętnie przyjrzałam się im bliżej.



Zaczynamy od olejku do twarzy i ciała z olejem makadamia, o którym Producent pisze tak: Poznaj fantastyczny sposób na odkrycie swojego piękna. Olejek do twarzy i ciała to doskonały eliksir dla Twojej skóry. Pozwala na utrzymanie jej w doskonałej kondycji: delikatnie rozświetla, nawilża i ujędrnia. Spróbuj, a nie będziesz chciała użyć już innego produktu. (?!)

Pojemność: 100ml
Cena: +/- 10zł




Skład:
  • Helianthus Annuus Seed Oil / olej z nasion słonecznika - bogate źródło niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych NNKT, głównie kwasu linolowego i witaminy E. Tłusty emolient wytwarzający na powierzchni skóry warstwę okluzyjną / film, który zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z naskórka, dzięki czemu wykazuje pośrednie działanie nawilżające.
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil / olej ze słodkich migdałów - zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz witaminy:  A, B1, B2, B6, D i E (całe mnóstwo dobroci). Jest również emolientem i to tzw. "tłustym", ale w odróznieniu od poprzednika może być komedogenny, może sprzyjać powstawaniu zaskórników (nie mylcie działania oleju ze słodkich migdałów z działaniem kwasu migdałowego! - o ile kwas migdałowy jest świetny dla skóry trądzikowej, o tyle olej ze słodkich migdałów już nie do końca).
  • Caprylic/Capric Triglyceride / Trójgliceryd kaprylowo - kaprynowy - kolejny "tłusty" emolient, i podobnie stosowany samodzielnie może być komedogenny (wiem, powtarzam się). W pewnej mierze jest to substancja tłuszczowa, dzięki czemu ułatwia poślizg przy aplikacji preparatu, więc tym samym poprawia właściwości użytkowe.
  • Macadamia Ternifolia Seed Oil /olej z nasion makadamia - Zawiera 57% kwasu olejowego, 25% kwasu palmitynowego, 15% nasyconych kwasów tłuszczowych, bogaty w witaminy: A, B, E oraz składniki mineralne. I ponownie emolient "tłusty" ... itd. 
  • Parfum / substancje zapachowe - najbardziej lubię kosmetyki, które ten składnik w swoim składzie mają na pierwszym miejscu, ale wymieniając od końca :)
  • Tocopheryl Acetate / oktan tokoferylu,  witamina E - bardzo pożądany składnik, warto go wyszukiwać w składzie kosmetyków. Przeciwutleniacz, hamuje procesy starzenia się skóry wywołane takimi czynnikami jak promieniowanie UV czy dym papierosowy. 
  • BHT / Butylohydroksytoluen - syntetyczny przeciwutleniacz, antyoksydant, wykazuje współdziałanie z innymi przeciwutleniaczami (np. poprzednik), dzięki czemu wykazuje lepsze działanie chroniące inne substancje w kosmetykach.
  • Isoeugenol / Izoeugenol - składnik kompozycji zapachowych imitujący zapach goździków. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. 
  • Coumarin / Kumaryna - składnik kompozycji zapachowych (!) o przyjemnym zapachu wysuszonej trawy.
  • Butylphenyl Methylpropional / Lilial - kolejny składnik kompozycji zapachowych znajdujący się na liście potencjalnych alergenów.
  • Geraniol  - kolejny składnik kompozycji zapachowych znajdujący się .... itd. :)
  • Hexyl Cinnamal  - i kolejny składnik kompozycji zapachowych znajdujący się ... itd. (imitacja zapachu jaśminu!)  
  • Linalool / linalol - i kolejny składnik kompozycji zapachowych ... (nie za dużo tego!!!)
  • Limonene  - i kolejny składnik kompozycji zapachowych ... :)
  • Cl 40800 - barwnik
That's ALL :)


Skład tego olejku nie pozostawia żadnych złudzeń - nie jest to olejek do twarzy, przynajmniej mojej :) Właściwie to skład produktu podzielony jest wg mnie na dwa obozy: olejowy i zapachowy. I o ile olejowy mógłby być do zaakceptowania, to ten zapachowy absolutnie NIE! Pamiętam, jak powąchałam pierwszy raz ten olejek - pomyślałam, obłędny! Szybko zeszłam jednak na ziemię jak okazało się, że aż 8 składników z 15, czyli ponad połowa to składniki kompozycji zapachowych, a 90% z nich znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Niech one nawet będą naturalnego pochodzenia, jak dla mnie jest ich po prostu za dużo i po pewnym czasie stosowania olejku zdajemy sobie sprawę, że to tak pięknie pachnie, że jest aż mdłe :(
No cóż, w myśl tych stwierdzeń nie mogłabym nałożyć olejku na twarz, choć pachnie tak, że pewnie niejednokrotnie kosmetyk zostanie użyty jako produkt do pielęgnacji twarzy - a w moim mniemaniu nie powinien nim być, mówiąc dobitnie po prostu nim nie jest! Co innego do wsmarowania w ciało, tutaj jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że daje całkiem fajnie wyczuwalny efekt. Jak na olejek przystało jest tłusty i na długo po aplikacji czuć go na skórze, i to zarówno pod względem oleju jak i zapachu.
Sam produkt zamknięty jest w plastikowej lekko spłaszczonej butelce, z nakrętką typu "klik" - jest rzadki, więc wylewanie go z tego typu opakowania wymyka się spod kontroli i po chwili mamy oblepioną olejem nie tylko butelkę ale i całe ręce. Dumnie brzmiące w tym przypadku motto na opakowaniu: "Oils of the world" wcale mnie nie ujęło, wręcz przeciwnie, dawno nie miałam tak dziwnego kosmetyku, nawet z gorszym składem, którego jednak formuła przynajmniej mi odpowiadała. A tutaj nie widzę jakichś szczególnych plusów. Może lepiej wypadnie balsam do suchych miejsc/dla mnie ust 3w1 z tej samej serii z masłem pomarańczowym?




Opis tego produktu na opakowaniu jest do złudzenia podobny jak w przypadku olejku. A co mamy w składzie? Bardzo proszę:
  • Lanolin / Lanolina - tłusty emolient. Lanolina jest wydzieliną gruczołów łojowych owiec, tzn. gromadzi się na wełnie owiec, skąd następnie jest wydzielana w procesie odtłuszczenia wełny. Dlatego też, nie jest substancją rozpuszczalną w wodzie.
  • Petrolatum / Wazelina - Mieszanina węglowodorów syntetycznych otrzymywana z ropy naftowej. Tłusty emolient, niekomedogenny, w kosmetyku pełni funkcję konsystencjotwórczą, poprawia jego lepkość.
  • Butyrospermum Parkii Butter - znane nam wszystkim dobroczynne i wielozadaniowe masło shea, pisałam już o jego działaniu niejednokrotnie.
  • Caprylic/Capric Triglyceride - opis powyżej w składzie olejku.
  • Paraffinum Liquidum - parafina (? or !)
  • Aroma - substancje zapachowe
  • Cera Alba / wosk pszczeli - tłusty emolient, składnik pochodzenia zwierzęcego wydzielany przez pszczołę, komedogenny.
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów, wątek poruszany już wiele razy.
  • Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil - naturalny eteryczny olejek pomarańczowy
  • Citrus Aurantium Dulcis Peel Wax - masło pomarańczowe
  • Hydrogenated Vegatable Oil - uwodoroniony olej roślinny
  • Tocopheryl Acetate - witamina E
  • BHT - syntetyczny przeciwutleniacz, antyoksydant
  • Amyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych
  • Citral - składnik kompozycji zapachowych
  • Linalool - składnik kompozycji zapachowych
  • Limonene - składnik kompozycji zapachowych
  • Cl 40800 - barwnik
Pojemność: 10g
Cena: +/- 6zł

Biorąc pod uwagę skład balsamu to wygląda on zdecydowanie lepiej niż skład olejku. Owszem mamy tutaj również składniki kompozycji zapachowych, ale nie zajmują 50% całego składu i występują tuż przed samym końcem, więc można to jakoś przełknąć. Poza tym widzimy kilka fajnych składników, które zawarte w tego typu produktach potrafią "czynić cuda", głównie mam na myśli masło shea, masło pomarańczowe, wosk pszczeli, olej ze słodkich migdałów czy roślinny, Witamina E, a jakoś w praktyce tych cudów nie ma :) Dlaczego?



A dlatego, że formuła tego kosmetyku kompletnie mi nie odpowiada. Nie lubię balsamów, które są jakby to określić - lepkie, tzn, że po nałożeniu na usta mocno je oblepiają (to chyba najwłaściwsze określenie) i zlepiają - robią to tak mocno, że z trudem można potrzeć wargą o wargę. Zdecydowanie wolę kosmetyki tego typu kremowe. Poza tym, nawet jeśli jest to produkt do suchych miejsc, np. łokci czy kolan, to tym bardziej nie wyobrażam sobie posmarowania nim ciała, a potem np. włożenie ubrania, czy nawet piżamy. Balsam jest ciężki i kleisty, wszystko do niego się przyklei, nie wspominając już o długich włosach na wietrze, które po chwili są przyklejone do ust.
Cała formuła produktu oparta jest na lanolinie i wazelinie, więc nie wymagajmy od niego całkowitego wchłonięcia. Według mnie zdecydowanym i jedynym plusem tego preparatu jest jego pomarańczowy, niczym nie zmącony zapach. Oj chciałbym taki produkt w wersji kremowej - muszę sobie chyba sama "ukręcić" :)


Reasumując, pomimo, że mnie osobiście produkty nie przypadły jakoś szczególnie do gustu, to podejrzewam, że będą miały swoich zwolenników. Moim skromnym zdaniem cena ich odzwierciedla jakość - osobiście znam wiele kosmetyków tanich i bardzo dobrych, niestety tych nie mogę do nich zaliczyć, a szkoda, zapowiadały się obiecująco :)

Pozdrawiam, Aga.

4 komentarze:

  1. Analizując skład w obu kosmetykach faktycznie do naturalnych zaliczyć się ich nie da. Raczej nie skusiłabym się na nie ponieważ mają dużo składników mnie uczulających. Olejek do twarzy na 100% spowodowałby wysyp na mojej twarzy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wg mnie również olejek absolutnie nie jest do pielęgnacji twarzy.

      Usuń
  2. właśnie dlatego wolę sięgać po czyste i najlepiej nierafinowane oleje...

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczyniłam już w tym zakresie pewne zakupy :)

      Usuń

Agnieszka, 34-letnia Kobieta, dla której Kosmetyczny Świat jest niekończącą się przygodą :) Z wykształcenia ekonomistka, z wyboru Mama na pełnym etacie, z pasji opisuje swoje doświadczenia kosmetyczne na blogu.

Pięknie dziękuję za odwiedziny i za każdy komentarz! Komentuj - nie obrażaj!

Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger