7 sierpnia 2014

Moja podróż do krainy Prowansji z Le Petit Marseillais ...

Kilka tygodni temu portal rekomenduj.to zorganizował akcję poszukiwania Ambasadorek francuskiej marki kosmetycznej, która stosunkowo niedawno weszła pewnym krokiem na polski rynek - Le Petit Marseillais . Wyrażając się skromnie - zostałam Ambasadorką Le Petit Marsellais !!! Czy to do czegoś zobowiązuje? A jakże!!! Pomimo, że nie istnieje ustawa, dekret czy rozporządzenie określające członkostwo, to z pełną i czystą satysfakcją poddaję się wszystkim rozkoszom płynącym z tego zaszczytu :-)

Je suis l'ambassadrice du Petit Marseillais (ży słi ląbasadris diu ptit marseje)
Jestem Ambasadorką Le Petit Marseillais! 

Dzisiaj będzie o lawendzie - poniekąd ...  :-)

Ca sent beau! (sa sę bo) / Pięknie pachnie! 


Dlaczego o lawendzie? ponieważ gdy mówi się o Prowansji, na myśl przychodzi właśnie lawenda...
Dlaczego o Prowansji? ponieważ właśnie w Prowansji powstała idea, która nabrała życia i przerodziła w rzeczywistość stworzenie kosmetyków pod auspicjami Le Petit Marseillais.
Pamiętam, jak kilka lat temu wybraliśmy się na wakacje do Hiszpanii samochodem - siłą rzeczy przejazd przez Francję. Przystanek Nicea - Marsylia została pominięta na autostradzie pomiędzy Niceą a Montpellier - a byłam tak blisko...  Szkoda, że wtedy nie wiedziałam, że Prowansja to urokliwe gaje oliwne, pola lawendy i słoneczników. Najbardziej tej lawendy nie mogę sobie darować :-) Uwielbiam ją pod każdą postacią :-)
Wracając do Le Petit Marseillais - tradycja marki sięga XVII wieku, kiedy w Marsylii rozpoczęto produkcję "Mydła Marsylskiego". Produkt ten dzięki swoim właściwościom, bardzo szybko zyskał na popularności w całej Francji. Logo Le Petit Marsellais inspirowane jest historią młodego chłopca, który sprzedawał właśnie w Marsylii słynne mydła - Savon de Marseille. To właśnie jego postać znalazła się w centralnym punkcie logotypu marki Le Petit Marseillais.

Kiedy dostałam informację, że zostałam Ambasadorką Le Petit Marseillais z ciekawością oczekiwałam przesyłki ambasadorskiej. Kilka dni później nadeszła, a w niej list przewodni dla mnie, Ambasadorki :-) dwa pełnowymiarowe produkty, próbki tych produktów do rozdania oraz mały Przewodnik po Świecie Le Petit Marseillais.






W paczce ambasadorskiej znalazły się dwa pełnowymiarowe produkty, na których chciałabym się dzisiaj skupić, a mianowicie: Kremowy Żel pod Prysznic Kwiat Pomarańczy oraz Mleczko Nawilżające do Bardzo Suchej Skóry. Obydwa produkty pięknie zapakowane w uroczy karton, po otwarciu którego ukazały mi się produkty wyglądające na dość "naturalne". Wyglądało to tak , jak na zdjęciu poniżej:
 

W pierwszej kolejności skupmy się na kremowym żelu po prysznic i deklaracji marketingowej Producenta umieszczonej na opakowaniu, która brzmi tak:
Le Petit Marseillais Kwiat Pomarańczy - pomyśl o słodkim zapachu kwiatów pomarańczy, o ich wyjątkowym aromacie, który unosi się w wiosennych promieniach śródziemnomorskiego słońca. To kwiaty pomarańczy tworzą zniewalający bukiet zapachowy Le Petit Marselliais, tak wymarzonydla Twojw skóry.
Wyjątkowa lekkość - formuła, o jakiej śni Twoja skóra. Le Petit Marseillais Kwiat Pomarańczy delikatnie oczyszcza Twoją skórę, zaspokajając jej potrzeby. Delikatna, łatwa do spłukiwania piana pielęgnuje ją kwiatowym zapachem. Twoja skóra cieszy się harmonią - jest miękka, nawilżona i odżywiona.

pH neutralne dla skóry / produkt testowany dermatologicznie

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Helianthus Annuus Seed Oil, Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract, Cinnamic Acid, Levulinic Acid, Sodium Levulinate, Sucrose Cocoate, Polyglyceryl-3, Diisostearate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Caprylate, Lecithin, Polysorbate 20, Cocamide MEA, Lauryl Glucoside, Disodium Cocoamphodiacetate, Ceteareth-60 Myristyl Glycol, Sodium Lauryl Sulfate, Styrene/Acrylates Copolymer, Polyquaternium-7, Xanthan Gum, Sodium Chloride, Sodium Glycolate, Disodium EDTA, Sodium Phytate, Citric Acid, Tocopherol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool. 
PARABEN FREE

Pojemność: 250ml
Cena: ok. 10zł



W składzie produktu znajdziemy naturalne składniki aktywne:
  • olej z nasion słonecznika / Helianthus Annuus Seed Oil - w kosmetyce często uznawany za tłusty emolient, który tworzy na skórze warstwę okluzyjną zapobiegającą nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni skóry. Dzięki temu olej ten jest bardzo dobrym i silnym składnikiem nawilżającym. Ponadto olej ten jest bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych, głównie kwasu linolowego i witaminy E. Jego obecność w kosmetyku gwarantuje wygładzenie skóry.
  • wyciąg z kwiatów pomarańczy / Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract - składnik, który dumnie określa już na opakowaniu rodzaj i zapach kosmetyku. Kwiaty pomarańczy to w kosmetyce bardzo pożądany i ekskluzywny składnik, posiadający właściwości odprężające i kojące działanie dla zmysłów. Preparaty z ich wyciągiem pomagają delikatnie oczyścić i złagodzić skórę, delikatny zapach natomiast daje wrażenie łagodnej świeżości, odprężenia i relaksu. Preparaty z zawartością wyciągu z kwiatów pomarańczy doskonale odświeżą i ochłodzą rozgrzaną skórę w upalne dni latem, w sezonie zimowym natomiast delikatnie nawilżą przesuszony naskórek.
J'adore l'odeur de la fleur d'oranger! (żador loder dy la fler dorąże)
Uwielbiam zapach kwiatu pomarańczy!




Produkt zamknięty jest w białej, spłaszczonej, plastikowej, ale w moim mniemaniu gustownej butelce. Dużym plusem takiego opakowania jest spłaszczony korek, a właściwie jego brak, ponieważ możemy na nim postawić żel "do góry nogami", dzięki czemu zużyjemy produkt do ostatniej kropli.
Stylistyka kolorystyczna opakowania bardzo delikatna, podobnie zresztą jak sam zapach żelu. Początkowo konsystencja produktu nie przypadła mi do gustu, wydawała mi się zbyt płynna i przelewała mi się przez palce. Dopiero po kilku użyciach stwierdziłam, że naprawdę niewielka ilość wystarczy do umycia całego ciała.
Żel jest lekko kremowy i bardzo delikatny. Delikatnie się również pieni i bardzo szybko spłukuje. Rzeczywiście zapach jest pobudzający i bardzo przyjemny dla nozdrzy. Nie utrzymuje się na ciele zbyt długo, ale wystarczająco aby z nim po wieczornej kąpieli zasnąć. Czy produkt nawilża? Ciężko stwierdzić, ale na pewno nie wysusza, tak jak to potrafią inne kosmetyki tego typu i z tej półki cenowej.


Właściwie to nie mam nic do zarzucenia temu produktowi. Najważniejsze jego cechy to te, które wynikają również z prostoty: fajny produkt do odświeżenia ciała i pobudzenia zmysłów, delikatny a przy tym skuteczny i co najważniejsze stosunkowo tani. Na pewno wypróbuję pozostałe wersje zapachowe, a jest w czym wybierać. Oprócz Kwiatu Pomarańczy mamy do wyboru: Mandarynkę i Limonkę, Mleczko Waniliowe, Liść Lawendy, Słodkie Mleczko Migdałowe oraz Biała Brzoskwinia i Nektarynka.
Już się nie mogę doczekać, kiedy zawita do mnie wersja z lawendą ...  :-)

Drugi produkt, który znalazł się w paczce ambasadorskiej to Mleczko nawilżające do pielęgnacji ciała do skóry bardzo suchej.



Kilka słów od Producenta:
By spełnić potrzeby bardzo suchej skóry, Le Petit Marseillais stworzył idealną kompozycję - połączył trzy wyjątkowe składniki z Południa: cudowne masło shea, które odżywia i optymalnie nawilża, niezwykły olejek arganowy, magicznie wygładzający skórę, oraz wspomagające ich działanie słodkie migdały.
Dzięki lekkiej konsystencji mleczko nawilżające Le Petit Marseillais w jednej chwili wnika w głąb skóry,spełniając jej potrzeby i zapewniając komfort.
Twoja skóra relaksuje się - jest miękka, nawilżona i cudownie pachnąca.

Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Paraffinum Liquidum, PEG-6 Stearate, Dimethicone, Octyldodecyl Myristate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glyceryl Stearate, Cera Microcristallina, Paraffin, Ceteth-20, Steareth-20, Polysorbate 85, Acrylates/Acrylamide Copolymer, Carbomer, Methylparaben, DMDM Hydantoin, Ethylparaben, Parfum.

Pojemność: 250ml
Cena: ok. 15zł





Mleczko to zadomowiło się u mnie na dobre i wszystko wskazuje na to, że nie zamierza zejść z piedestału. Śmiało mogę powiedzieć, że to taka moja miłość od pierwszego wejrzenia.
Śliczne pomarańczowe letnie opakowanie za każdym razem kiedy chcę nawilżyć "czymś" ciało przemawia do mnie: weź mnie !!! wybierz mnie !!! i wybieram  :-)  Po prawie trzech tygodniach codziennego stosowania wciąż nie mam go dość.
Producent dumnie określa na opakowaniu, że produkt zawiera masło shea, słodki migdał i olejek arganowy i z obietnicy tej rzetelnie się wywiązuje, ponieważ w składzie widzimy:
  • masło shea / Butyrospermum Parkii Butter - o jego silnie nawilżającym działaniu pisałam już niejednokrotnie, poza tym masło shea znane jest z działania odżywczego i łagodzącego. Silnie i trwale regeneruje skórę. W kosmetyce wykorzystywane coraz częściej i z pozytywnym skutkiem. 
  • słodki migdał / Prunus Amygdalus Dulcis Oil - posiada bardzo szerokie zastosowanie w kosmetyce, przede wszystkim dzięki właściwościom również nawilżającym. Kosmetyki z zawartością migdałów zapewniają skórze elastyczność, dlatego są pożądane przez kobiety borykające się z efektem rozstępów. 
  • olej arganowy / Argania Spinosa Kernel Oil - z powodu swych niezliczonych zalet bardzo często nazywany jest "płynnym złotem". Kolejny bardzo silny "nawilżacz", prawdziwy HIT, który szturmem zatrząsł rynkiem kosmetycznym - aktualnie nie ma chyba marki, która mogłaby sobie pozwolić na lukę w swoich gamach kosmetycznych niewypełnioną właśnie olejem arganowym.
Połączenie tych trzech składników w jednym produkcie daje efekt spektakularnego nawilżenia nawet najbardziej wymagającej skóry.

J'aime le lait hydratant "Amande douce" (żem ly le ydratą amąd dus)
Kocham mleczko nawilżające słodki migdał!


Mleczko zamknięte jest w poręcznej, uroczej, również plastikowej butelce, ale w odróżnieniu od żelu do mycia, wyposażonej w dozownik pod postacią pompki. Pompka działa bez zarzutu - nic się nie wylewa, nie wycieka, nie zapycha.
Konsystencja mleczka jest bardzo lekka, dzięki czemu bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze żadnego tłustego filmu. Doskonały produkt na lato, ponieważ już chwilę po jego aplikacji możemy włożyć ubranie bez obawy, że nam się coś sklei, wybrudzi czy zetrze. Największą zaletą dla mnie tego produktu jest właśnie efekt błyskawicznego wchłaniania się.
Zapach jest BOSKI - słodki, cukierkowy, landrynkowy, ciasteczkowy, ale nie przytłaczający i pozostaje z nami na skórze naprawdę długo. Jest to jeden z tych produktów, które należy wręcz chować przed dziećmi, ponieważ byłyby w stanie je zjeść. A szkoda, że nie jest jadalne - też bym się skusiła :-)
Mleczko naprawdę świetnie nawilża. Skóra po nim jest bardzo miękka, delikatna, wygląda na odżywioną i zregenerowaną, jest wręcz aksamitna w dotyku i pięknie pachnie. Hmmm, czego chcieć więcej. Podejrzewam, że to mleczko będzie wielkim HITEM, a nawet już jest - ilekroć wchodzę do Rossmana, to na półce przeznaczonej dla Le Petit Marseillais są wszystkie produkty oprócz tego, mleczka do skóry bardzo suchej nie ma ani jednego. To o czymś świadczy. 
W asortymencie marki oprócz tego rodzaju mleczka jest jeszcze jedno mleczko nawilżające do skóry bardzo suchej z masłem shea, olejkiem z rumianku i mleczkiem figowym oraz mleczko regenerujące do skóry zniszczonej i przesuszonej z masłem shea, aloesem i woskiem pszczelim. Chętnie sprawdzę pozostałe dwa :-)


Muszę przyznać, że "ambasadorowanie" takiej marce to dla mnie zaszczyt, szczególnie gdy ma w swojej ofercie tak świetne produkty za przystępną cenę. Ktoś powie, że zawierają SLS-y, inny, że parafinę.... sorry, takie mamy czasy :-)  Żyjemy w kraju, w którym ciągle wmawia się Nam, że te składniki szkodzą. Ale co dzisiaj tak naprawdę nie szkodzi? Produkty z segmentu spożywczego też nie są w całości naturalne, aż strach pomyśleć czym się dzisiaj odżywiamy, i przy okazji naszą skórę od wewnątrz. Nie wspominając już o dziurze ozonowej czy zanieczyszczonym do granic niemożliwości powietrzem, ech ... długo by wymieniać, a przecież nie o to chodzi. Nie chcę nikogo przekonywać, chcę podzielić się swoimi spostrzeżeniami i opinią. Uważam, że warto zwrócić uwagę na te produkty.


Oprócz kremowych żeli pod prysznic i mleczek nawilżających ciekawą pozycją w asortymencie Le Petit Marseillais wydają się być również żele pod prysznic i do kąpieli. Znajdziemy tam również bogactwo składników naturalnych takich jak: Oliwa z Oliwek i Kwiat Tilii, Morela i Orzech Laskowy oraz Kwiat Wiśni. Czyż nie brzmi to apetycznie? Kąpiel w wannie z takimi składnikami to dopiero musi być doznanie ... ciekawe czy się fajnie pienią ?

Na zakończenie nie pozostaje mi nic innego jak podziękować marce Le Petit Marseillais za zaufanie i nominowanie mnie do rangi Ambasadora (jako jednej z wielu), za miłe powitanie w ich gronie w postaci paczki ambasadorskiej i za ... małą lekcję języka francuskiego. Merci (mersi) / Dziękuję!

I to już wszystko na dzisiaj,
pozdrawiam pachnąco, Aga.

Essaie absolument les produits Le Petit Marseillais! (ese absolumę le prołdi ly ptit marseje)
Koniecznie wypróbuj kosmetyki Le Petit Marseillais!  

I pamiętaj ! Tu es belle (tiu e bel) / Jesteś piękna !

2 komentarze:

  1. kosmetyki z tej firmy to moje kolejne produkty to testowania!! Jeszcze nie miałam okazji niczego uzyc z tej firmy, a kuszą mnie za każdym razem gdy wejdę do natury :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto na nie postawić - tylko który zapach wybrać??? :-) wszystkie obłędnie pachną !

      Usuń

Agnieszka, 34-letnia Kobieta, dla której Kosmetyczny Świat jest niekończącą się przygodą :) Z wykształcenia ekonomistka, z wyboru Mama na pełnym etacie, z pasji opisuje swoje doświadczenia kosmetyczne na blogu.

Pięknie dziękuję za odwiedziny i za każdy komentarz! Komentuj - nie obrażaj!

Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger