30 grudnia 2014

Odkrycia Roku 2014

Cześć,
dzisiaj kolejny podsumowujący post, w którym chciałabym pokazać Wam moje Odkrycia Roku 2014. Na wielu blogach pojawiają się ulubieńcy, forma, która nie do końca do mnie przemawia, ponieważ nie potrafię wybrać, np. jednego podkładu, czy chociażby jednego kremu do twarzy, nie wspominając już o jednych perfumach - nie przywiązuję się do zapachów perfum szczególnie mocno, choć mam kilka pozycji, któte znam na pamięć i chętnie do tych zapachów wracam. No właśnie, i jak tu wybrać tylko jedne ...
Wyliczanka, która ją stworzyłam poniżej to nie tylko kosmetyki, ale również sposób pielęgnacji czy akcesoria kosmetyczne - wszystkie pozycje odkryłam w mijającym bezpowrotnie 2014 roku. Nie ma żadnej ukrytej teorii w kolejności wymienionych pozycji, bardziej to wyliczanka na zasadzie: co mi przyjdzie do głowy ...

1. Beauty Blender
Niby zwykła gąbeczka, a zmieniła wszystko w moim sposobie nakładania płynnych kosmetyków kolorowych. Miewałam różne gąbki do podkładu, ale żadna nie powinna być porównywana, moim zdaniem oczywiście, do oryginalnego beauty blendera, po to prostu bez sensu - to tak jakby porównać perfumy Chanel Chance z ich odpowiednikiem za 20 polskich złotych kupionym na pobliskim bazarze.
Gąbeczka beauty blender to, jakkolwiek by nie patrzeć, wynalazek, który ma nam pomóc w nałożeniu podkładu: czy pomaga? No pewnie, że tak !!! Podkład nałożony gąbeczką BB idealnie stapia się ze skórą, taka metoda aplikacji nie spłaszcza twarzy, tylko idealnie ją pokrywa niczym drugą skórą. Ponadto nie tworzy smug, nie osadza się w nadmiernych ilościach w załamaniach i nie wymaga, przynajmniej w moim przypadku, drugiej warstwy podkładu. Znam z autopsji tylko jeden przypadek, kiedy gąbeczka "nie dała rady", ale to była ewidentnie wina podkładu, a nie jej - zresztą podkład okazał się nieodpowiednim dla mnie produktem, więc wybaczam ... :)


2. Pielęgnacja cery olejami
Gdyby ktoś powiedział mi w ubiegłym roku, że JA będę nakładać na twarz olej ... to bym GO wyśmiała i pomyślała: de..il? czy co? Na szczęście nikogo takiego nie było, bo dzisiaj to ja wyszłabym na de..ila ;) W życiu bym nawet nie przypuszczała, że przyjdzie mi do głowy stosować różnego rodzaju oleje i olejki do pielęgnacji skóry twarzy - jak widać zmieniłam zdanie, i za sprawą czytania Waszych blogów i odkrywania coraz to nowych tajemnic i właściwości poszczególnych pozycji. Zdarzało się oczywiście w mojej dotychczasowej pielęgnacji, że w składzie np. kremu do twarzy był jakiś olej, ale nie przywiązywałam do tego aż tak dużej wagi. Dzisiaj często sięgam po kosmetyki o takiej formule i coraz bardziej ta zabawa w poszukiwania nowych mi się podoba. Na początku trochę przeszkadzało mi to, że kosmetyk tego typu nie wchłaniał się tak, jak bym tego oczekiwała i pozostawiał tłustą powłokę, dzisiaj znam już takie, które wchłaniają się prawie do matu - ja wiem, że prawie robi różnicę, ale cały czas się uczę w tej dziedzinie i na chwilę obecną mi mało. Z całą pewnością przygodę tę będę kontynuowała.


3. Retinol ...
Witamina A, czyli retinol, jest najwcześniej odkrytą witaminą, stąd jej nazwa od pierwszej litery alfabetu - A. Retinol w głównej mierze odpowiada za stan nie tylko naszej skóry, ale również włosów i paznokci - substancja ta jest jednym z niezbędnych składników kremów odmładzających. Zaleca się stosowanie kosmetyków z dużym stężeniem retinolu po 35 roku życia, co za tym idzie brak jest wskazań do stosowania kremów z retinolem poniżej 30 roku życia, chyba że, zachodzą ku temu odpowiednie przesłanki. Minimalna dawka retinolu w kosmetyku do 0,25 g czystego retinolu, jeżeli jest go mniej nie warto sięgać po kosmetyk - problem w tym, że w składach kosmetyków z reguły nie podaje się informacji dotyczących gramatury :(
Dlaczego retinol jest tak pożądany? Dlatego, że ma spłycać zmarszczki, regenerować skórę, przyspieszać złuszczanie się martwych komórek naskórka i wreszcie poprawiać pracę gruczołów łojowych, a co za tym idzie, pomagać w walce z trądzikiem. I jak zapewne wiecie - jeśli mnie czytacie - ja walczyłam z trądzikiem przez prawie pół roku przy pomocy żelu Acnatac, a Acnatac zawiera dużą dawkę retinolu. Nie będę tutaj opisywać całych meandrów na ten temat, jedyne co mogę napisać to to, że moja cera bardzo polubiła się z retinolem, który wyraźnie jej służy i pomaga :) Znalazłam jakiś czas temu takie oto serum RETINOL ze Starej Mydlarni - genialny produkt ! Wkrótce recenzja.


4. Pielęgnacja ciała kosmetykami dla dzieci
Ze skrajności w skrajność ... od przeciwstarzeniowego retinolu do łagodnych kosmetyków do pielęgnacji dzieci :) Ale taka jest prawda - odkąd zostałam mamą, kosmetyków u mnie do pielęgnacji Mojej Księżniczki nie może zabraknąć. Staram się dobierać je do potrzeb skóry i obserwuję, obserwuję, obserwuję ... Moja Mała ma zdiagnozowane AZS (po mamie) i szczególnie w okresie chłodnych i mroźnych miesięcy bacznie dobieramy pielęgnację. A i mama często i gęsto z tych kosmetyków korzysta :) Z reguły mają łagodniejszą formę oczyszczania i pięknie, acz delikatnie pachną. No i kto z Nas nie zna kultowej już oliwki do ciała HIPP? Zapach kosmetyków HIPP to moja miłość od narodzin Mojej Małej - w szpitalu, w którym przyszła na świat miała miejsce pielęgnacja noworodków właśnie tymi kosmetykami. Przepadłam od pierwszego powąchania ... Skład tej oliwki to tylko 4! pozycje - genialna i dla mnie jedyna :)


5. Serum nawadniające Dermedic
Serum, które zrobiło na mnie ogromie pozytywne wrażenie, kosmetyk, który pomógł mi niejednokrotnie walczyć z suchością skóry i wreszcie produkt, który moim zdaniem może być produktem szlagierowym całej marki DERMEDIC. Rozpływałam się nad nim już niejednokrotnie, więc musiał pojawić się w Odkryciach Roku. Sumując: skuteczny, delikatny, super nawilżający, nie pozostawiający tłustej warstwy nawet na łojotokowej skórze i w cudownym opakowaniu. Właśnie się zorientowałam, że nie zrobiłam zdjęcia :( Kiedy robiłam mu w połowie roku sesję prezentował się TAK


6. Paleta do konturowania Sleek Face Form w odcieniu Fair
Kosmetyk, który poznałam dzięki Maxineczce - oglądacie na YouTube? Tworzy cudowne makijaże i często poleca tą właśnie paletkę dla osób o jasnej karnacji. Sleek MakeUP Face Form Fair to zestaw do konturowania twarzy zawierający bronzer, róż i rozświetlacz. Uważam, że paletka sprawdzi się w każdej sytuacji, ponieważ nakładanie poszczególnych pozycji można stopniować, ponadto ciężko tym kosmetykiem zrobić sobie krzywdę i nawet jeśli ktoś nie ma zbytniej "smykałki" do pięknych makijaży - tak jak JA np. - to krzywdy sobie żadnej nie zrobi. Brązer jest matowy i w chłodnym odcieniu, rozświetlacz subtelny i nienachalny a róż przygaszony, z delikatnymi dorbinkami które pięknie podkreślają i nadają rumieńców. Idealny kosmetyk 3w1 na co dzień, od święta, na randkę i  na wakacje :)


7. Matowe pomadki do ust Bourjois Rouge Edition Velvet
Po użyciu tych pomadek można robić absolutnie wszystko, a i tak pozostaną w niezmienionej formie i kolorze na naszych ustach przez wiele godzin. Ja nie wiem, jak oni to zrobili? Pomadki mają matowe wykończenie i intensywne kolory, bardzo lekką formułę, która sprawia, że przyjemnie się je nakłada i w ogóle nie jest wyczuwalna na ustach. Pomadki nazywane są też lakierami do ust, chwilę po ich nałożeniu formuła staje się całkowicie matowa a ich pigment jest tak mocny, że nie każdy micel sobie z nim poradzi. Moje macki wyłapały trzy intensywne kolory widoczne na zdjęciu poniżej: (od dołu) 

  • 03 Hot pepper - najpiękniejsza czerwień jaką kiedykolwiek miałam na ustach
  • 05 Ole flamingo! - najlepiej oddana fuksja, za którą przepadałam w tym roku
  • 06 Pink pong - najprawdziwszy róż, który - moim zdaniem - jest idealny na ślub


8. Puder utrwalający VICHY
Niby zwykły, a niezwykły biały mocno sproszkowany talk. Bardzo dobrze i na długo utrwala makijaż, nie zmieniając jego kształtu, formuły, a przede wszystkim tonacji i koloru. Pomimo, że jest biały, to po nałożeniu na twarz idealnie scala cały makijaż nie bieląc go - użyty oczywiście w odpowiedniej ilości, choć jego nadmiar można bardzo łatwo usunąć dużym pędzlem. Używałam wiele tego rodzaju pudrów, ale żaden nie był tak dobrze utrwalający, jak ten. I jest niesamowicie wydajny. Pisałam o nim TUTAJ :)    


9. Balsam do ust NUXE Rêve de Miel®
W tym roku balsam Rêve de Miel® obchodził 20-te urodziny, więc z tej okazji postanowiłam go sobie sprezentować i to był strzał w 10 !!! Balsam jest genialny !!! Znowu napisałam "genialny" - przepraszam, że w tym poście tak się powtarzam, ale w końcu to są Odkrycia Roku, więc wszystkie wymienione są genialne :) Odkąd mam ten balsam zapomniałam o przykrych i nieestetycznych suchych skórkach na wargach, które najczęściej podgryzałam i nie kończyło się to dla nich dobrze, zresztą dla mnie też nie. Zaczęłam dostrzegać matowe pomadki, które wcześniej omijałam szerokim łukiem, ponieważ wysuszały mi usta na wiór. Teraz nawilżenia i kondycji moich ust pilnuje codziennie NUXE Rêve de Miel® i nie zamierzam go z tej funkcji zwalniać. Wspaniały balsam, którego cenę tłumaczą jakość i wielowymiarowe pozytywne efekty. Dobroczynnych olejków ci w jego składzie cała moc i rzeczywiście, kiedy posmaruję nim usta wieczorem do snu, rano budzę się jeszcze z jego obecnością na nich :)


10. PAT&RUB
Ja nie wiem gdzie ja byłam przez tyle lat, że nie znałam tych kosmetyków, że mi do głowy nawet nie przyszło aby je kupić - jak ja się uchowałam? Odkryłam je dopiero w grudniu, więc tym bardziej jestem w szoku :) Swoją przygodę z PUT&RUB rozpoczęłam od wersji otulającej i zakochałam się od pierwszego użycia. Krem do rąk z tej serii jest najlepszym tego rodzaju kosmetykiem do pielęgnacji dłoni, jaki kiedykolwiek miałam przyjemność używać. Super naturalny skład i cudowny zapach, który w tym wypadku bardzo mi odpowiada i jeśli kiedykolwiek miałam wyobrażenie o pięknych zapachowo kosmetykach naturalnych, to właśnie takie miałam na myśli. Do tego dodaję oczywiście skuteczność, miękkość, lekkość i przyjemność stosowania :) Ta przygoda będzie baaaaardzo długo trwała ...


I to byłoby na tyle. 10 pozycji, które mnie w tym roku zainteresowały, zaintrygowały i wodziły na pokuszenie :) Pewnie znalazłoby się jeszcze wiele pozycji, które były bardzo dobre i skuteczne, ale postanowiłam wyróżnić tą 10-tkę i pomimo, że nie prowadzę bloga od roku tylko od wiosny, to bardzo chętnie podjęłam taką inicjatywę. Bardzo chętnie czytam również i Wasze podsumowania :)

Pozdrawiam :) Do Siego Roku :) Pomyślności Życzę :) Aga :)


Czytaj dalej »

27 grudnia 2014

PROJEKT DENKO ... #1 + zamienniki

Witajcie serdecznie!
za kilka dni pożegnamy stary 2014 rok i siłą rzeczy przywitamy 2015 ! Często robimy porządki i kończymy projekty, aby Nowy Rok przywitać bez zaległości i zobowiązań. O przygotowaniach do mojego rodzaju "denka" informowałam Was już dawno - na przełomie września i października - i od tamtego momentu pieczołowicie zbierałam puste opakowania po kosmetykach, które zużyłam. Koniec roku to doskonały czas na "wyrzucenie" pustych opakowań i stworzenie dla Was mini recenzji kosmetyków, o których nie było recenzji na moim blogu. 
Długo w ogóle zastanawiałam się, czy zrobić u siebie taki swego rodzaju projekt denko, zastanawiałam się jaki jest sens zbierania i fotografowania pustych opakowań po zużytych kosmetykach. Widzę, że na wielu blogach projekt taki pojawia się regularnie co miesiąc i jest to po prostu wyliczanka w stylu: co udało mi się w tym miesiącu zużyć? Ja chciałabym pójść troszkę dalej i oprócz informacji co udało mi się zużyć wskazać jakie kosmetyki wprowadziłam do swojej pielęgnacji w miejsce zużytego produktu. Robiąc zdjęcia postarałam się również o to, aby prezentowane na poszczególnych zdjęciach opakowania były tematycznie uporządkowane, tzn. do pielęgnacji twarzy, ciała, osobno micele, kremy, mydła, kremy do rąk ... itd.
Puste opakowania, o których będzie mowa poniżej, to efekt mojej ponad trzy- a może nawet czteromiesięcznej pielęgnacji, więc nie będzie to krótki post - jeśli jesteście ciekawe/i moich zużyć, to zapraszam do dalszej części postu :)
No to zaczynamy!


Produkty do pielęgnacji / mycia twarzy:
1. Biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy z Malinowego Zdroju Balneokosmetyki - to produkt mocno wyróżniający się z całego tego grona pięknym mandarynkowo-grapefruitowym zapachem i brakiem efektu wysuszenia. Bardzo mile go wspominam, pełna recenzja pojawiła się TUTAJ KLIK.
2. Antybakteryjny żel do mycia twarzy ze skłonnością do trądziku NORMACNE PREVENTI DERMEDIC - to z kolei żel mocno wysuszający, na początku stosowałam go codziennie wieczorem, potem już rzadziej z uwagi właśnie na wysuszenie, które gwarantował. Polecam dla "trądzikowców", bardzo ładnie pachnie zieloną herbatą i muszę przyznać, że spodobał mi się chyba bardziej niż VICHY. Pełna recenzja TUTAJ KLIK.
3. Hipoalergiczny żel myjący do twarzy PHYSIOGEL - to produkt o tyle fajny, że można go używać do mycia twarzy bez użycia wody. Doskonała propozycja na wyjazdy, przynajmniej dla mnie - kiedy zmieniam klimat, to często nie odpowiada mi woda i na twarzy pojawiają się różne niespodzianki. Dobrze go wspominam, najczęściej sięgałam po niego rano. Pełna recenzja wraz z kremem do twarzy, o którego zużyciu będzie również w dalszej części postu TUTAJ KLIK.
4. Żel do mycia hypoalergiczny IWOSTIN Sensitia - nie był dobrym zakupem, i tak jak pisałam w recenzji TUTAJ KLIK skończył jako żel do mycia ciała.
5. Olejek pod prysznic i do kąpieli A-Derma Exomega - to z kolei produkt demonstracyjny 50ml znaleziony w którymś z pudełek comiesięcznej subskrypcji. Bardzo pomógł mi podczas mocnego przesuszenia antybiotykiem przeciwtrądzikowym - stosowałam go wieczorem do oczyszczania twarzy. Olejek niezbyt tłusty, ładnie pachniał, nie pozotawiał tłustej warstwy na twarzy ale też nie ściągał. Bardzo dobrze oczyszczał twarz ze wszystkiego.

Aktualnie korzystam z żelu oczyszczającego Ziaja Liście Manuka, kremowego żelu do mycia DERMEDIC i olejku do mycia twarzy z Biochemii Urody.
 
 
Płyny micelarne to produkty, których zużywam całkiem niezłą ilość. Służą mi głównie wieczorem do pierwszej fazy oczyszczania twarzy, głównie z makijażu - nie oczekuję, że micel usunie cały makijaż, ponieważ kolejnym krokiem w mojej pielęgnacji jest użycie żelu, kremu lub olejku. Każdy z tych produktów robił to, co miał robić, wszystkie te pozycje określiłabym, że są na podobnym poziomie - bubla tutaj nie ma.
6. Przeciwzmarszczkowy płyn micelarny YOSKINE Dax Cosmetics - wersja demonstracyjna, bardzo ładnie pachniał, nie wierzę w jego efekt przeciwzmarszczkowy, ale to dobry micel.
7 i 8. Płyn micelarny DERMEDIC z linii HYDRAIN3 wersja pełna i demonstracyjna - bardzo delikatny, a przy tym skuteczny płyn, bardzo go polubiłam, zresztą jak większość kosmetyków marki DERMEDIC. Micel był przeze mnie recenzowany przy okazji zbiorczej recenzji linii HYDRAIN3 TUTAJ KLIK.
9 i 10. Triple action cleansing water i Waterproof eye make up remover SEPHORA - płyn micelarny i płyn do demakijażu oka z Sephora to świetnie uzupełniające się produkty do demakijażu. I o ile micel nie wyróżnia się tutaj jakoś szczególnie, to dwufazowy płyn usunie nawet najbardziej sceniczny makijaż oka bez żadnego problemu. Recenzja obydwu płynów w jednym poście TUTAJ KLIK.
11. Hypoalergiczny płyn micelarny Biały Jeleń - wersja demonstracyjna - bardzo dobry i tani płyn micelarny, którego szczerze polecam, pisałam o nim TUTAJ KLIK.

Micele, których aktualnie używam to biedronkowy be beauty (niebieski) i BIODERMA (różowa).


Dalsza część pielęgnacji twarzy:
12 i 13. Tonik oczyszczający ziołowy z szałwią lekarską oraz Płyn oczarowy do twarzy z kwiatem pomarańczy odświeżająco - oczyszczający - obydwa do pielęgnacji skóry tłustej i mieszanej. Trochę natury w mojej pielęgnacji, bardzo przyjemne składy, byłam zachwycona tonikiem ziołowym, płynem oczarowym ze względu na zapach troszkę mniej, ale zużyłam skutecznie obydwa, pisałam o nich również w jednej recenzji TUTAJ KLIK.
14. Olejek do twarzy ze śródziemnomorską oliwą z oliwek AVON Planet Spa Heavenly Hydration - zużyłam do pielęgnacji skóry szyi i dekoltu, jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, zapraszam do recenzji TUTAJ KLIK.
15. Serum nawadniające do twarzy, szyi i dekoltu DERMEDIC HYDRAIN3 - to mój absolutny HIT 2014 roku! Uwielbiam ten produkt, jest skuteczny, nie robi krzywdy a bardzo dobrze nawilża, nawet latem nie pozostawia tłustej warstwy. Z czystym sumieniem polecam każdemu. Oczywiście pisałam o nim przy okazji zbiorczej recenzji TUTAJ KLIK .
16. Serum Flavo-C - kolejny kultowy kosmetyk, który nie tylko mnie zachwycił. Recenzja TUTAJ KLIK.

Tonik, który służy mojej aktualnej pielęgnacji to Ziaja Liscie Manuka. W kwestii serum w zależności od potrzeb rano stosuję epidermalny kwas hialuronowy lub kolagen morski z AVA Labolatorium, na noc stosuję serum Retinol ze Starej Mydlarni.
  

Kremy do twarzy:
17. Krem CC ROSALIAC La Roche-Posay - oj, lubię bardzo - zużyłam dwa, jeden po drugim - jedyny, który ukrywał zaczerwienienia, jak Producent obiecuje. Krem ten to kolejne wielkie odkrycie tego roku, recenzja pojawiła się latem TUTAJ KLIK.
18. Effaclar DUO+ La Roche Posay - chyba wszyscy go znają, doskonały krem na nie tylko na trądzik, ale i inne niedoskonałości. Jedyny krem, który równoważy efekt matowienia z pozytywnym nawilżaniem. Oczywiście pisałam o nim recenzję TUTAJ KLIK.
19. Krem przywracający nawilżenie po wysuszeniu kuracją dermatologiczną IWOSTIN Purritin Rehydrin dla skóry tłustej - doskonały, jak dla mnie, produkt w kwestii nawilżania skóry twarzy podrażnionej kuracją przeciwtrądzikową lub kwasami. Bardzo dobrze nawilża nie zapychając przy tym, zdecydowanie poprawia stan nawilżenia skóry. To krem, który mi bardzo pomógł w sytuacji kiedy już nic nie potrafiło poradzić sobie z nawilżeniem. Recenzja TUTAJ KLIK.
20. Nawilżający krem do twarzy do skóry wrażliwej Physiogel - kolejny bardzo dobry krem nawilżający, recenzja TUTAJ KLIK.
21. Krem do twarzy VICHY IDEALIA - to krem, po który sięgałam chyba najczęściej. Teraz, kiedy bloguję, wyszukuję na potrzeby blogowania różne pozycje, ale jeśli coś mnie uczuli bądź zwyczajnie mi się nie podoba to mam ten krem jak asa w rękawie. Bardzo go lubię, podobnie zresztą jak serum z tej samej serii. O kremie pisałam krótką recenzję TUTAJ KLIK

Kremy do twarzy, których aktualnie używam ukierunkowane są głównie na nawilżanie. Kończę nawadniający krem na dzień DERMEDIC, sięgam po niego ok. 2 razy w tygodniu, częściej stosuję lekki krem brzozowy z Sylveco. W obiegu znalazły się też nawilżajace kremy z BIODERMA zarówno w wersji legere jak i riche. Na noc doraźnie na niedoskonałości stosuję BIODERMA Sebium AKN. No i od czasu do czasu sięgam jeszcze po leki od dermatologa - jesli mnie czytacie, to wiecie jakie :)


22. BIO IQ - zestaw produktów, które kupiłam w beGlossy. Produkty naturalne, z naturalnym składem. Używałam szamponu i odżywki do włosów - bez rewelacji, a właściwie to produkty nie dla mnie - ale "zdenkować" musiałam wszystkie. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to zapraszam do recenzji TUTAJ KLIK.


Produkty do pielęgnacji włosów:
23. Lakier do włosów taft keratin blow dry energize - poręczna podróżna wersja. Rzeczywiście bardzo mocny, ale jakoś szczególnie nie przypadł mi do gustu, ponieważ był bardzo widoczny na włosach i sklejał je.
24, 25 i 26. Absolut Repair Cellular Szampon, maska i ampułki - uratowały moje połamane włosy po niefortunnym rozjaśnianiu przez fryzjera. Ampułki to mistrzostwo świata z pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych poddawanych silnym zabiegom chemicznym. Polecam szczególnie ampułki, o całej serii można poczytać TUTAJ KLIK.
27. Suchy szampon BATISTE - zna chyba każdy. Ratunek dla moich włosów w kryzysowych sytuacjach, kiedy nie mogę pozwolić sobie na umycie i wymodelowanie włosów. Za tymi zapachami jakoś nieszczególnie przepadam, moim ulubionym jest fresh.

Aktualna pielęgnacja moich włosów to cała seria Schwarzkopf Essence ULTÎME, właściwie to już kończę i zmierzam do recenzji, następny będzie BIOVAX. 
 

Produkty do pielęgnacji ciała:
28. Cukrowy peeling do ciała DAX Perfecta - to produkt, który cudownie pachnie pomarańczą i wanilią, bardzo dobry zdzierak, chyba już wycofany w tej wersji - a szkoda. Recenzja: TUTAJ KLIK.
29 i 30. Peeling solny i masło do ciała Green Pharmacy - masło urzekło mnie ogromnie. Jedyny produkt, jaki dotychczas stosowałam, którego zapach czułam na sobie rano po wieczornej jego aplikacji. Recenzja obydwu: TUTAJ KLIK.
31. Suchy olejek do ciała Yves Rocher Reparation - to produkt, którego nie polecam, niewielkie zużycie. Tłusty, oblepiający, pozostawia tłustą i nie przyjemną warstwę, słabo się wchłania, właściwie to w ogóle i nawet nie pachnie jakoś szczególnie.
32 i 33. Cetaphil - to produkty bardzo skutecznie nawilżające. Używałam w sytuacji ekstremalnego przesuszenia, ale przyznaję, że również stosowałam do pielęgnacji atopowego zapalenia skóry córeczki - genialne produkty. Chyba napiszę o nich recenzję.
34. Phamraceris Preparat zmniejszający widoczne rozstępy - nie działa, co prawda Producent zaleca używanie nieprzerwanie przez trzy miesiące do pierwszych efektów, ale na tyle mi nie starczył. Nie kupiłam ponownie, bo nie wierzę w jego działanie.

Peeling do ciała, który aktualnie stosuję to Organique Peeling solny z lnem, a do nawilżania ciała służą mi obecnie masełka z The Body Shop. Bardzo często w sezonie jesienno-zimowym sięgam również po oliwki HIPP dla dzieci i babydream dla matek. 


Produkty do mycia ciała:
Pewnie widzicie, że są tutaj dla dzieci - TAK. W okresie jesienno-zimowym moja skóra jest sucha, więc "podkradam" kosmetyki mojej córce. Niejednokrotnie przekonałam się, że zdecydowanie lepiej nawilżają od tych ładnie pachnących "kobiecych", więc nie odmawiam sobie ich używania. Latem sięgam po "kobiece" :)
35 i 36. Johnsons Baby - bąbelkowy płyn do kąpieli i mycia 2w1 oraz łagodny płyn do mycia ciała i włosów. Ten pierwszy idealnie sprawdza się jako dodatek wlany do wanny: cudownie pachnie i zmiękcza wodę, bąbelków nie zauważyłam jakoś szczególnie dużo. Natomiast łagodny płyn bardzo często ląduje w mojej łazience jako mydło do rąk: nie wysusza i ładnie pielęgnuje dłonie. I rzeczywiście nie szczypią w oczy.
37. LIPIKAR SYDENT La Roche Posay - to kremowy żel do mycia skóry suchej i atopowej. Bardzo dobry kosmetyk również do mycia twarzy, używałam go właśnie do mycia twarzy jak byłam w ciąży. Dzisiaj bardzo dobrze służy też mojej córeczce.
38. LIPIKAR HUILE LAVANTE La Roche Posay - to cudowna oliwka do mycia skóry suchej i atopowej. Pomimo, że jej zapach nie jest słodki, to nałożona na skórę tak pięknie otula i działa relaksująco na zmysły, że aż trudno to opisać. Całą rodziną zużyliśmy już litry tej oliwki, ZAWSZE zabieramy na wyjazdy, ponieważ to jedyny kosmetyk, który lubimy wszyscy, więc nie musimy zabierać kilku. Recenzja TUTAJ KLIK.
39. Płyn do mycia i kąpieli Oillan - kolejny kosmetyk na "dolewki" do kąpieli w wannie. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, ot, zwykły płyn.

Obecnie na mojej wannie stoi olejek arganowy z serii Tradition de Hamman Yves Rocher, na dolewki do wanny służy mi balsam do kąpieli dla matek oraz emulsja do kąpieli allerco.


Mydełka i kremy do rąk:
40 i 41 - rumiankowe mydło do mycia rąk i rumiankowy krem do rąk Green Pharmacy - to bardzo udany duet. Mydełko jest w postaci żelu i nie wysusza tak, jak inne tego rodzaju mydła. Krem z kolei to bardzo fajny kosmetyk, który bardzo dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry dłoni, dość szybko się wchłania, no i pięknie pachnie rumiankiem, obydwa zresztą.
42. Mydło do rąk w żelu Ziaja grapefriut z zieloną miętą - nieszczególnie przypadło mi do gustu, zwykłe mydło.
43. Krem do rąk ISANA Hand Lotion - fajny lekki krem, recenzja TUTAJ KLIK.
44. Odżywczy krem do rak z maliną nodrycką Neutrogena - bardzo fajny kremik, recenzja TUTAJ KLIK
45. Antybakteryjne mydło w płynie CAREX z aloesem - to bardzo dobre mydełko w żelu, skutecznie usuwa wszystkie zanieczyszczenia, bardzo ładnie pachnie, polecam mydła w płynie Carex.

Z przyjemnością odkupiłam ponownie rumiankowe mydło, bardzo je polubiłam. Oprócz niego w dużej łazience aktualnie uprzyjemniają mi rytuał mycia rąk naturalne mydła Ma Provence. Kremy do rak, które stosuję to: rosyjski krem bioluxe ze Skarbów Syberii, naturalny krem Ma Provence i PUT&RUB z serii otulającej. 


46. Delikatny płyn do higieny intymnej Joanna Z Apteczki Babuni - ładnie pachniał, przyjemnie odświeżał, nie podrażniał, zawiera SLES.
47. Antyperspirant w sprayu DOVE - najczęściej po nie sięgam. Uważam, że są najlepszymi tego typu kosmetykami.
48. Pasta do zębów MERIDOL - również najczęściej widnieje na mojej toaletce. Przyjemny delikatny zapach mięty - taki, jaki lubię :)
49. Kojąca maseczka nawilżająca z La Roche Posay HYDRAPHASE - zużyłam ich dużo więcej niż widać to na zdjęciu. Bardzo mi pomaga w sytuacji ekstremalnego przesuszenia. Mój "must have", oczywiście recenzja była TUTAJ KLIK
50. Maska do rak z masłem shea / rękawiczki jednorazowe BeBeauty - lubię tego rodzaju maski na dłonie, ale ta nie była szczególnie wyróżniająca się.

Kosmetyk, który dba o moje miejsca intymne w aktualnej pielęgnacji to kremowy żel Biały Jeleń do higieny intymnej, antyperspirant to ponownie DOVE, ale też moja ulubiona kulka z VICHY. Mam jeszcze chyba dwie maseczki z HYDRAPHASE, ale jeszcze dodatkowo trafiła do mnie nawadniająca maska z DERMEDIC.  Oprócz nich często sporządzam sobie sama maseczki, głównie z białej glinki z dodatkiem hydrolatu z zielonej herbaty i olejem, najczęściej arganowym lub tamanu.


Zrobiłam również małe porządki w kolorówce:
51. Pogrubiająca maskara Lancome Doll Eyes z edycji limitowanej - maskary Lancome to moje ulubione maskary, szczególnie Hypnose Drama, ale ta jakoś nieszczególnie mi odpowiadała, miała dziwny kształt szczoteczki, w postaci stożka.
52. Maskara L'Oreal False Lash Wings / efekt motyla - maskary L'Oreal to bardzo dobre produkty drogeryjne, warte zakupu na promocji. W cenie regularnej wole kupić coś z wyższej półki.
53. Hipoalergiczna odżywka do rzęs Bell - to nic nie robiąca odżywka, no może tylko jako baza pod maskarę podbijała jej efekt.
54. Maskara do rzęs MEGA efects AVON - to największy dziwak, jaki widziałam kiedykolwiek w kolorówce. Od samego początku sprawiała wiele problemów, leżała, leżała, aż się w końcu doczekała ... ale denka :)
55 i 56 Korektor pod oczy maybelline affinitone i L'Oreal true mach - lepszy był affinitone, lżejszy, lepiej krył i nie tworzył maski pod oczami.
57. Kremowy podkład do twarzy MaxFactor Whipped Creme Foundation - całkiem niezły podkład, którego konsystencja przypomina troszkę mus. Bardzo fajnie się nakłada, nawet palcami, i bardzo dobrze stapia ze skórą. Bardzo mile go wspominam i polecam :)
58. Pierre Rene Loose Powder - sypki puder ryżowy. Stosowałam go do czasu zakupu utrwalającego pudru z VICHY, któremu nie dorasta do pięt, moim zdaniem.
59. Czarny sypki cień do powiek Sleek - dostałam go kiedyś gratis podczas zakupów w jakiejś drogerii internetowej, totalnie bezużyteczny dla mnie produkt.
60. Brązer marki własnej SEPHORA - odpowiedni latem, pęknie wygląda na opaleniźnie, zawiera ciepłe tony. Mam go już 3 lata, więc najwyższy czas na denko.

Co do kolorówki to długo by wymieniać z czego korzystam, więc tym razem sobie daruję :) może skuszę się na osobny post :)

Uff, jeśli wytrwaliście do końca, to dziękuję i gratuluję, ponieważ zdaję sobie sprawę, że trochę czasu to zajęło. Jeżeli w przyszłości będę kontynuowała projekt denko na moim blogu, to postaram się robić go częściej, aby produktów nie było aż tak dużo. Swoją drogą to dajcie mi proszę znać, czy lubicie czytać takie posty. To, czy denko będzie się u mnie pojawiało, będzie zależało w dużej mierze od Was. Zanim skomentujecie: ło matko, jak tego dużo ;) to przypominam, że to chyba cztery miesiące, wiec wcale nie tak dużo.
Kosmetyki zużywam do końca, staram się aby nic się nie zmarnowało - jeśli mi coś nie odpowiada i nie znajduje w swoim otoczeniu "chętnego" na dany kosmetyk, bez żalu ląduje w koszu.

Miało być DENKO ... a wyszła też aktualna pielęgnacja ... mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Napiszcie czy znacie kosmetyki, które zużyłam i co o nich sądzicie.

Pozdrawiam ciepło, Aga :)

Czytaj dalej »

24 grudnia 2014

Świąteczne Życzenia Bożonarodzeniowe !!!

Moi Drodzy !
Już za kilka godzin zasiądziemy Wszyscy do uroczystej kolacji wigilijnej i każdy z Nas według własnej tradycji będzie przeżywał ten czas jak i całe Święta Bożego Narodzenia zgodnie z własnym duchem, przekonaniem i sumieniem.

Bez względu na różnicę tradycji składam Wam wszystkim na ten czas życzenia pokoju, szczęścia oraz wszelkiego dobra. Aby ten wyjątkowy czas był czasem takiego normalnego odpoczynku, relaksu, miłych spotkań i rozmów z najbliższymi oraz wszechogarniającym dobrem. Podczas wspólnych spotkań i posiłków życzę Wam przynajmniej jednej takiej chwili, w której przestaniecie myśleć o wszystkim, gdzie emocje związane z przedświątecznym szałem opadają a pojawiają się momenty, które wywołują na twarzy uśmiech. Dla takich momentów warto żyć i koniecznie trzeba je zapamiętać.

Wszystkiego Dobrego, Aga :)



Czytaj dalej »

23 grudnia 2014

Hipoalergiczny Lekki Krem brzozowy / SYLVECO

Hej !

Jak zapewne wiecie, należę do osób, których pielęgnacja twarzy bazuje głównie na dermokosmetykach - żadna nowość w moim przypadku :) Ale przyznaję się, że ostatnio częściej sięgam po kosmetyki o naturalnym lub zbliżonym do takowego składzie i muszę się Wam pochwalić, że w większości przypadków z pozytywnym skutkiem :) Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam swoje ogólne wrażenie i działanie na mojej twarzy kremu, który odkryciem dla Was nie będzie, ponieważ chyba 90% blogów pisało już o nim ... a i ja postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze w temacie ...
Jak tytuł wskazuje dzisiaj będzie mowa o lekkim kremie brzozowym z asortymentu Sylveco, marki, która tworzy kosmetyki pielęgnacyjne z przeznaczeniem dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii.


Zanim nakreślę kilka zdań na temat mojej praktyki z tym kremem to zacytuję deklarację marketingową Producenta:
Hypoalergiczny lekki krem brzozowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery wymagającej regeneracji. Zawiera ekstrakt z kory brzozy, który dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, zwiększa sprężystość skóry i skutecznie opóźnia procesy starzenia. W kremie zastosowano połączenie ekstraktu z aloesu oraz ksylitol o działaniu wybitnie nawilżającym i zmiękczającym. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Dodatek witaminy E zabezpiecza ją przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.
Wskazania: do pielęgnacji skóry odwodnionej, przesuszonej, zmęczonej, narażonej na działanie czynników szkodliwych (słońce, dym tytoniowy).Na noc lub w okresie zimowym, w celu pewniejszej ochrony i szybkiej regeneracji, dobrze jest stosować również krem brzozowy z betuiną. 


Skład (INCI): Aqua / woda, Vitis Vinifera Seed Oil / Olej z pestek winogron, Glycine Soja Oil / Olej sojowy, Xylitol / Ksylitol, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, / naturalne emulgatory z oleju kokosowego, Butyrospermum Parkii Butter / Masło karite (Shea), Glyceryl Stearate / roślinny Sterynian glicerolu, Argania Spinosa Kernel Oil / Olej arganowy, Simmondsia Chinensis Seed Oil / Olej Jojoba, Stearic Acid / Kwas stearynowy, emulgator, Cetearyl Alcohol / Alkohol cetylostearylowy, Benzyl Alcohol / Alkohol benzylowy, Betulin / Betulina, Tocopheryl Acetate / Witamina E, Aloe Barbadensis Leaf Extract / Ekstrakt z liści aloesu, Allantoin / Alantoina, Xanthan Gum / Guma Ksantanowa, Dehydroacetic Acid / Kwas Dehydrooctowy, Saponaria Officinalis Root Extract / Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej.

Pojemność: 50ml
Cena: +/- 27zł



Jeżeli dokładnie przeanalizowaliście skład powyżej i zastanawiacie się gdzie jest tytułowa brzoza ? ;) to spiszę z informacją, że jest pod pojęciem Betulina (łac. Betula Alba = Brzoza Biała) i Ksylitol, inaczej cukier brzozowy. Poniżej prezentuję składniki aktywne kremu podane według kolejności występowania w składzie, co nie potwierdza starego i trafnego przysłowia, że "im dalej w las, tym więcej drzew" - w przypadku kosmetyków, a konkretnie ich składów znaczy to, że: im składnik dalej, tym jest go mniej :)

  • Olej z pestek winogron - bogate źródło wit. E (antyutleniacz), dzięki wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych zapobiega nadmiernej utracie wody
  • Olej sojowy - bogaty we flawonidy, fitosterole i wit. E,  odpowiada za nawilżenie i uelastycznienie skóry
  • Ksylitol - posiada silne właściwości nawilżające, dzięki czemu utrzymuje odpowiedni poziom stężenia kwasu hialuronowego w skórze. Wzmacnia naturalną barierę ochronną i pobudza syntezę jej składników m.in. ceramidów.
  • Masło Karite inaczej Shea - bogactwo wit. A, D, E i F, naturalny filtr chroniący przed niekorzystnym działaniem promieni UVA i UVB, poprawia elastyczność skóry i zapobiega jej wysuszeniu
  • Olej arganowy - chroni naskórek przed wysychaniem, uspokaja podrażnioną skórę, wygładza, posiada działanie przeciwstarzeniowe
  • Olej Jojoba - płynny wosk składający się z wielu cennych kwasów tłuszczowych, witamin oraz skwalenu, wykazuje duże powinowactwo ze skórą, dzięki czemu wzmacnia jej strukturę
  • Betulina - przyspiesza procesy regeneracji, zmniejsza objawy świądu, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, stymuluje komórki skóry do syntezy kolagenu i elastyny
  • Ekstrakt z aloesu - stymuluje komórki do szybszej regeneracji, łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia, wykazuje silne działanie nawilżające
  • Alantoina - łagodzi podrażnienia, przyspiesza procesy regeneracji, zmiękcza skórę
  • Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej - działa zmiękczająco i oczyszczająco na skórę, przyspiesza wchłanianie i dystrybucję substancji aktywnych

Skoro skład kremu mamy już "przerobiony" to pora na moje osobiste odczucia. Sięgnęłam po ten krem głównie dlatego, że nie ma chyba negatywnej opinii na jego temat: każdy, kto go stosował jest jego działaniem zachwycony i szczerze go poleca - więc się skusiłam :) Czy jestem zadowolona? Tak, ale ...
Krem dostajemy w plastikowym pojemniku z pompką typu air less, co jest bardzo higienicznym rozwiązaniem stosowanym często wśród kremów z naturalnym składem i przy tak dużej ilości składników aktywnych. Opakowanie nie jest przeźroczyste, więc nie widzimy ile zużyliśmy, bądź ile nam pozostało kremu do zużycia. Poza tym pompka wydobywa jednym jej naciśnięciem zdecydowanie za dużo kosmetyku, więc trzeba bardzo umiejętnie się nią posługiwać.
Jak nazwa wskazuje - lekki krem - w momencie jego zakupu byłam przekonana, że to będzie krem z tych rodzaju legere z serii kremów dermokosmetycznych, niestety tak nie jest i nie spodziewajcie się tutaj lekkiej konsystencji w porównaniu np. do La Roche Posay czy Bioderma z dopiskiem legere. Nie wchłania się również z prędkością pstryknięcia palcem, jak w przypadku przytoczonych kremów. Chyba nie powinnam porównywać tego kremu z dermokosmetykami, jest to uzasadnione chociażby z tego względu, że składy dermokometyczne są po prostu złożone z chemii, a tutaj mamy naturę :)
Bądź, co bądź - chyba nie po drodze mi do pielęgnacji tym kremem, ponieważ jego zapach mi na to nie pozwala, nie jestem przyzwyczajona do tego rodzaju zapachów. Sięgając po kosmetyki naturalne i organiczne byłam przekonana, że będą miały piękne zapachy, tymczasem w praktyce okazuje się, że ja obok tych zapachów po prostu nie mogę przejść obojętnie, nie odpowiadają mi. Bardzo doceniam skład tego kremu i fakt, że nie zawiera on żadnych dodatków zapachowych, Producent ładnie to określa jako: posiada zapach właściwy dla zastosowanych składników. Super! Ale ja wyczuwam w tym kremie zapach kory drzewnej, a nawet huby drzewnej połączonej z zapachem pleśni.


Nie chciałabym aby ta recenzja w odbiorze była jako negatywna, ponieważ krem sam w sobie nie jest zły - nie rozpływam się nad nim z powodów, o których pisałam powyżej. Co nie zmienia faktu, że używam go codziennie rano od 1,5 miesiąca i jego działanie określam jako bardzo pozytywne.
Nie zgodzę się z opinią, że bardzo szybko się wchłania, bo się nie wchłania przez dobre 8-10 minut, a to nie jest szybko :) Jeżeli nie odczekamy minimum 10 minut to rolowanie się np. zwykłego kremu BB czy CC na nim mamy zagwarantowane - musimy bardzo uważać, aby za dużo go nie nałożyć, a wspomniana wcześniej pompka nie ułatwia tego działania.
Znalazłam również sposób na to, aby szybciej się wchłonął i nie pozostawiał po sobie żadnej warstwy. Łączę go z jednym z dwóch produktów na zmianę wedle potrzeb, o których pisałam TUTAJ KLIK - być może działaniem tym ograniczam jakże cenne właściwości pielęgnacyjne kremu, ale wchłanianie się go mam zagwarantowane w 100% :) Nie ma wówczas na mojej twarzy żadnego filmu, który przeszkadzałby mi w aplikacji produktów kolorowych.
Krem przyjemnie nawilża, niweluje suche skórki przy skrzydełkach nosa i mam wrażenie, że dość dobrze radzi sobie z zaczerwienieniami po kuracji antytrądzikowej. Pomimo, że jego zapach mi nie odpowiada to zużyję go do końca, ponieważ uważam, że żadnej krzywdy mi nie robi: nie świecę się po jego aplikacji, nie zauważyłam by był komedogenny i nie zrujnował mojej półrocznej kuracji dermatologicznej - trądzik nie powrócił ;) Za to ja pewnie do niego nie wrócę, z uwagi na zapach oczywiście, choć przyznaję, że z biegiem czasu zaczyna mi już coraz mniej przeszkadzać - przyzwyczajenie robi swoje ... :) 
 

Tak olbrzymiego zachwytu, jak u zdecydowanej większości jego Konsumentów u mnie nie było, uważam, że jest to poprawny i dobry krem do pielęgnacji twarzy i w skali na 5 gwiazdek daję mu 4 :)
Jeśli znacie produkty do pielęgnacji twarzy o naturalnym składzie i przyjemnym zapachu, to koniecznie dajcie mi znać - choć to, co dla mnie przyjemne w kwestii zapachów, dla Was już nie musi być, a i odwrotnie ... zmysł powonienia każdy ma, jaki ma :) czytałam wiele opinii, że zapach kremu jest delikatny, subtelny, orzeźwiający, ziołowy, a nawet, że stawia na nogi :) mnie nie stawia :(

Pozdrawiam, Aga :)

Czytaj dalej »

20 grudnia 2014

BALMI Moisturising Lip Balm vs PERFECTA SoftLips

Witajcie ponownie :)
Dzisiaj postanowiłam napisać dla Was recenzję porównawczą dwóch kosmetyków, konkretnie balsamów do ust, które w tym sezonie ukazały się na naszym rynku :) Jak tytuł posta wskazuje, mowa oczywiście o BALMI i Perfecta :) I o ile BALMI to balsam, który chciałam mieć już od dawna, o tyle Perfecta to zupełna nowość. Moje "chciejstwo" dotyczące BALMI zostało spełnione jakieś dwa tygodnie temu dzięki JOYBOX, który szturmem wszedł na rynek i jak pokazuje jego zawartość nie zamierza spoczywać na laurach :) Perfecta z kolei, to wypatrzona w Rossmannie "nowość" w postaci kostki, która zdecydowanie przyciąga wzrokiem i kusi: "kup mnie... " :) Sami spójrzcie na zdjęciu poniżej jak słodko wyglądają ...   

Czytaj dalej »

14 grudnia 2014

Epidermalny Kwas Hialuronowy & Kolagen Morski / AKTYWATORY MŁODOŚCI Laboratorium Kosmetyczne AVA

Witajcie ponownie :)

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać, zapoznać i przybliżyć dwa produkty kosmetyczne, którymi jestem zachwycona odkąd się u mnie pojawiły - z każdym dniem coraz bardziej :) Często zastanawiam się nad tym, dlaczego marki takie, o jakiej dzisiaj będzie mowa nie reklamują się ani w telewizji, ani w prasie jakoś szczególnie promocji nie zauważyłam - blogerki też piszą o takich produktach bardzo rzadko, a jeśli w ogóle piszą - to nie kładą nacisku na to, że są to produkty doskonałe :)
W pierwszym zdaniu napisałam, że chcę Was zapoznać z tymi produktami, bo uważam, że takie znajomości trzeba zawierać i pielęgnować. Jeśli przeczytałyście/liście już w temacie, to wiecie, że będzie to marka AVA Laboratorium - najstarsza prywatna firma kosmetyczna działająca na polskim rynku nieprzerwanie od 1961 roku, specjalizująca się w produkcji tzw. białej kosmetyki - do pielęgnacji twarzy i ciała. Laboratorium Kosmetyczne AVA posiada licencje na produkcję kosmetyków ekologicznych i  Certyfikaty Jakości ECOCERT potwierdzające ich naturalność i organiczność, na przestrzeni ostatnich kilku lat marka otrzymywała również Nagrody i Wyróżnienia. W moje ręce całkiem przypadkiem, podczas "przeglądania" kosmetyków w sklepie zielarskim wpadły Epidermalny Kwas Hialuronowy oraz Kolagen Morski - obydwa produkty z serii Aktywator Młodości.   


Czytaj dalej »

11 grudnia 2014

Kuracja nawadniająca - DERMEDIC HYDRAIN 3 - C.D.

Witajcie ponownie :)
Dzisiaj postanowiłam przybliżyć Wam produkty do pielęgnacji twarzy, które z założenia nie powinny być odpowiednie dla mnie, a przede wszystkim dla mojej cery, ponieważ ja mam cerę mieszaną w kierunku tłustej i z reguły wybieram dla siebie produkty wysuszające - a te z pewnością do takich nie należą. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że wysuszanie i złuszczanie zapewnione mam dzięki ingerencji dermatologa to w uzupełnieniu mogę, a jak się okazało w praktyce - nawet muszę, swoją domową codzienną pielęgnację twarzy ukierunkować głównie na nawilżanie, czasem nawadnianie.
O marce DERMEDIC pisałam już niejednokrotnie - nie ukrywam, że markę tą bardzo lubię i często sięgam po dermokosmetyki sygnowane właśnie tym logo. Jeśli czytacie mojego bloga, to zapewne wiecie, że moim największym HITEM wśród całej gamy HYDRAIN 3 HIALURO jest serum nawadniające - moją recenzję zbiorą czterech produktów z tej linii możecie przeczytać TUTAJ KLIK, a do tego zestawienia dołączam dzisiaj opinię o dwóch kolejnych produktach Kremowy żel do mycia oraz Maskę nawadniającą z przeznaczeniem obydwu do skóry suchej, bardzo suchej i odwodnionej. 


Nie jest tajemnicą, że głosiłam jeszcze kilka miesięcy temu, iż jestem posiadaczką skóry tłustej skłonnej do trądziku - w wyniku przeprowadzonej kuracji dermatologicznej moja cera stała się sucha jak wiór, łuszczy się, a nawet śmiało mogę się pokusić o stwierdzenie, że miejscami jest odwodniona. Praktycznie zaprzestałam stosowania wysuszających z reguły żeli do mycia twarzy trądzikowej, zdarza mi się nie częściej niż raz na trzy dni - tylko profilaktycznie :) Zamieniłam je na te ukierunkowane na nawilżenie i właśnie jednym z nich jest kremowy żel do mycia DERMEDIC. Produkt ten otrzymałam jako nagrodę w Konkursie organizowanym przez markę DERMEDIC pod nazwą Sunbrella Na Wakacjach, o którym chwaliłam się TUTAJ KLIK - jeżeli jesteście ciekawi czy słusznie zajęłam II miejsce, to zapraszam do obejrzenia zdjęć pod powyższym linkiem :)
W momencie kiedy otrzymałam ten produkt zastanawiałam się komu go oddać, ponieważ stwierdziłam wówczas, że jest za ciężki do mojej cery - na szczęście tego nie zrobiłam i dzisiaj mogę dzięki temu cieszyć się jego pozytywnym oddziaływaniem na skórę mojej twarzy, a nie zapowiadał się na tyle skuteczny :)



Producent zapewnia, że kremowy żel do mycia HYDRAIN 3:

  • Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia
  • Bez SLS i SLES - nie wywołuje podrażnień skóry, nie narusza jej naturalnej warstwy hydrolipidowej
  • Nadaje się dla osób nietolerujących tradycyjnych preparatów do mycia
  • Hypoalergiczny
Skład (INCI): Aqua, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Cocoyl Isethionate, Zea Mays, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Titanium Dioxide, Sodium Hyaluronate, PEG-150 Distearate, Glycereth-8 Macadamia Seed Oil Esters, Algae Extract, Zinc PCA, Magnesium PCA, Manganese PCA, Calcium PCA, Xanthan Gum, DMDM Hydanotin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Citric Adic.

Pojemność: 200ml
Cena: +/- 25zł
 

Kosmetyk zamknięty jest w bardzo gustownej błękitnej tubce - podobnie zresztą jak większość kosmetyków z tej linii, wyróżniające się niebieskimi słoiczkami czy tubkami. Stawiając go na płaskiej nakrętce zawsze mamy pewność, że z łatwością wydobędziemy produkt, tubka jest bardzo miękka i elastyczna, nie musimy używać do tej czynności siły.
Konsystencja produktu jest bardzo kremowa i dzięki temu bardzo przyjemna w stosowaniu. Produkt może służyć nie tylko jako kosmetyk do mycia twarzy, ale również do całego ciała - będzie idealnym rozwiązaniem dla wakacyjnych słonecznych podróży, gdzie ekspozycja na słońce wymaga od nas dużej dawki nawilżenia.
A wracając do twarzy, bo ja aktualnie stosuję produkt do mycia i oczyszczania właśnie skóry twarzy - spisuje się bardzo dobrze :) Kiedy dwa miesiące temu w wyniku kuracji moja cera osiągnęła apogeum łuszczenia się i przesuszenia (na szczęście byłam uprzedzona, że takie efekty będą miały miejsce) szukałam wszystkiego co pomoże odbudować barierę hydrolipidową. Wszystkie wysuszające żele poszły w kąt, a ja przypomniałam sobie, że mam tego Jegomościa. A Jegomość odwdzięczył się za jego "odgrzebanie" poprawą nawilżenia mojej cery już po kilku użyciach. Najczęściej stosuję go rano, ale zdarza się, że również dwa razy dziennie. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem makijażu - nie wiem jak poradzi sobie z makijażem mocno scenicznym i estradowym, bo takowy praktycznie u mnie nie występuje, ale podkład utrwalony pudrem z całym kolorowym wykończeniem bardzo dobrze rozpuszcza :) Nie zmywałam nim oczu, więc nie wiem też czy poradzi sobie z ich demakijażem i nie podrażni ich - demakijaż oczu, ze względu na wygodę i skuteczność działania, wykonuję jako pierwszy najczęściej płynem dwufazowym.
Po użyciu tego produktu, skóra mojej twarzy jest miękka, elastyczna, dokładnie oczyszczona i przygotowana do dalszych czynności pielęgnacyjnych. Nie odczuwam żadnego dyskomfortu związanego ze ściągnięciem czy suchością twarzy. W składzie produktu znajdziemy m.in. kwas hialuronowy, olej makadamia i moje ukochane algi morskie - ja wiem, że algi są/mogą być komedogenne, ale na moją cerę działają bardzo dobrze i w ogóle nie zauważyłam przy stosowaniu tego produktu "zapychania" porów. Na dużą uwagę zasługuje również fakt, że produkt rzeczywiście nie zawiera w składzie ani SLS, ani SLES - więc Ci, którzy z uzasadnionych przyczyn nie korzystają z produktów z ich zawartością, po ten mogą śmiało sięgać.
Ale UWAGA! Moja opinia jest taka, że jest to produkt przeznaczony dla cery suchej, przesuszonej i odwodnionej, więc jeśli masz mieszaną czy tłustą i nie sięgasz po złuszczające i wysuszające preparaty to nie sięgaj również i po ten produkt, ponieważ dla osób borykających się z silnym łojotokiem może dodatkowo wzmagać to działanie. Uważam, że jest to bardzo dobry produkt w sezonie jesienno-zimowym dla tych, którzy się "kwaszą" :)
 

Drugim produktem, na który chciałabym zwrócić Waszą uwagę jest, jak wiecie, Maska nawadniająca do twarzy, szyi i dekoltu do skóry suchej, bardzo suchej i odwodnionej. Producent twierdzi, że maska intensywnie nawilża, przywraca komfort suchej skórze, nie zatyka porów, nie wymaga zmywania skóry po zabiegu i jest hypoalergiczna.

Skład (INCI): Aqua, Betaine, Sodium Hyaluronate, Cyclomethicone, Urea, Glycerin, Isocetyl Stearate, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Polydecene, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Glyceryl Stearate Citrate, Allantoin, Triethanolamine, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Parfum, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Pojemność: 50ml
Cena: +/- 25zł


W składzie obydwu powyższych dermokosmetyków znajdziemy wiodący składnik aktywny, jakim jest kwas hialuronowy, który utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia w skórze. Kosmetyki zawierające kwas hialuronowy dogłębnie nawilżają, opóźniają proces starzenia, pomagają tkankom skórnym odzyskać sprężystość, a to powoduje, że skóra jest mocna i pozostaje w doskonałej kondycji. W masce nawadniającej znajdziemy 5% kwasu hialuronowego, podobnie zresztą jak mocznika,który również osiąga w kosmetyku zawartość 5% - mocznik, kolejna substancja silnie nawilżająca. Substancje, o których mowa powyżej są bardzo istotnym i niezwykle kluczowym elementem składowym maski, ale na wielkie uznanie zasługuje 10% zawartość betainy - już na drugim miejscu w składzie! :) Betaina to składnik pochodzenia roślinnego (roślinny aminokwas), otrzymywany jest z buraka cukrowego lub pszenicy, o działaniu silnie nawilżającym. W składzie znajdziemy też nawilżającą glicerynę, łagodzącą alantoinę oraz wyróżniającą się również z całości witaminę E, nazywaną witaminą młodości.
W praktyce nakładam cienką warstwę maseczki na całą twarz i pozostawiam ją do wchłonięcia - moja skóra twarzy aktualnie pije tą maseczką jak szalona :) Producent zaleca po 15-20 min. zmyć resztki maseczki nasączonym wacikiem płynem micelarnym - przyznaję, że są dni, w których ja nie mam co zmywać (...) cała maska pozostaje wchłonięta :) Jeśli zdarza mi się, że maska pozostaje mi na twarzy, to bardzo dokładnie ją zmywam, ponieważ jest "ciężka" i nie chcę aby jej nadmiar pozostawił skutek odwrotny do zamierzonego - nikt nie potrzebuje efektu "zapchania" :)


I cóż ja więcej mogę napisać w kwestii maseczki nawadniającej? Powyższa wyliczanka mówi sama za siebie :) Czy maseczka działa tak jak powinna - no jasne, że TAK! Jest to zdecydowany produkt do zadań specjalnych! Ileż to razy zastawiałyście/liście się, jak nawilżyć skórę i doprowadzić do stanu używalności wysuszoną, przesuszoną, łuszczącą się od nadmiaru kwasów, jeśli przesadzicie? Moją maską do zadań specjalnych była dotychczas maseczka, o której pisałam TUTAJ KLIK - nadal twierdzę, że podlinkowana maseczka jest również bardzo dobrym ratownikiem w sytuacjach ekstremalnego przesuszenia, ale moja dzisiejsza bohaterka zdecydowanie wygrywa cenowo. W przypadku tamtej, za cenę ok. 10zł otrzymujemy dwie saszetki do dwukrotnego użycia, natomiast nasza 50ml tubka za 25zł posłuży na moje "oko" kilkanaście razy :)
Moja ulubienica - poprzedniczka, zawierała już na początku składu parafinę, a maska z Dermedic w pozycji środkowej ma w składzie izoparafinę, również otrzymywaną syntetycznie poprzez przeróbkę ropy naftowej, która w kosmetykach znajduje zastosowanie jako rzadki lipid, lekko rozprowadzający się na skórze. Jest to substancja natłuszczająca, nawilżająca, wygładzająca, nadająca skórze miękkość, elastyczność i gładkość.        
Dodam, że maska jest zamknięta w takiej samej, acz zminiaturyzowanej tubce, jak kremowy żel do mycia, z białą szatą graficzną, nawiązującą również do całej linii HYDRAIN 3. Podobnie jak w przypadku żelu twierdzę, że to maska dla ekstremalnie przesuszonych i odwodnionych lic, np. kwasami - nie polecam latem w kontr-ofercie dla łojotoku :)


Jeśli miałbym się do czegokolwiek przyczepić w odniesieniu do powyższych kosmetyków, to stwierdzam, że jest to zapach kremowego żelu do mycia, który moim zdaniem jest "żywcem" zaczerpnięty z linii DERMEDIC HYDRAIN 2. Zapach tej linii jest bardzo intensywny i nie do końca mi odpowiada - na szczęście w przypadku żelu myjącego HYDRAIN 3 podczas jego rozsmarowywania zapach ulatnia się bardzo szybko i nie pozostawia kontr-zapachu w stosunku do kolejnych produktów pielęgnacyjnych.
Na uwagę zasługuje również fakt, że marka DERMEDIC została odznaczona tytułem Laureat 2014 In Style BEST BEAUTY BUYS w kategorii oczyszczanie ciała, gdzie w zestawieniu znalazł się Kremowy żel do mycia. Gratuluję!

Moi Drodzy, polecam Wam te produkty zgodnie z ich przeznaczeniem - dziękuję tym samym za poświęcony mi czas :)
Pozdrawiam, Aga :)
  
Czytaj dalej »

8 grudnia 2014

Sebium AKN Fluide / BIODERMA uzupełnieniem mojej przeciwtrądzikowej kuracji dermatologicznej

Witajcie ponownie :)
Odbiegłam trochę od tematu mojej kuracji dermatologicznej, gdzie swój prym wiedzie Acnatac i Clindacne, a to dlatego, że ... jestem na drodze ku zwycięstwu :) choć tak na dobrą sprawę to triumf ogłoszę dopiero wtedy, kiedy trądzik nie wróci po skończonej kuracji w całości :) Tych z Was, którzy chcą się zapoznać z moimi problemami, odsyłam TUTAJ KLIK, a następnie TUTAJ KLIK.
Jestem już praktycznie na finiszu, za jakiś czas napiszę kolejne podsumowanie po 6 miesiącach, ale zanim to nastąpi, chciałabym przedstawić Wam jeszcze produkty, które mi bardzo pomagają w trakcie kuracji przeciwtrądzikowej :) Jednym z kolejnych, które zasiliły moje szeregi jest fluid działający na wszystkie przyczyny i objawy trądziku Sebium AKN Fluide z Laboratorium BIODERMA - i dzisiaj właśnie ten produkt chciałbym Wam przedstawić :) Zapraszam :)


Informacje, jakie uzyskamy na opakowaniu:

Wskazania
  • skóra tłusta lub mieszana
  • wygładzająco - oczyszczająca pielęgnacja skóry z objawami trądziku
Właściwości i działania: 
  • Sebium ALN Fluide oczyszcza pory i wygładza skórę
  • Innowacyjny kompleks FLUIDACTIV® , zawierający glukonian cynku, reguluje jakość sebum, zmniejszając tym samym powstawanie zaskórników
  • Sebium AKN Fluide nadaje się nawet do skóry wrażliwej i gwarantuje optymalną skuteczność
  • Skóra pozostaje gładka i oczyszczona, a jej naturalna równowaga zostaje przywrócona
  • Lekka, beztłuszczowa,hipoalergiczna i nie klejąca się konsystencja
  • Testowany na skórze z objawami tradziku
Skład (INCI)Aqua, C12-13 Alkyl Lactate, Citric Acid, Dipropylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Sodium Hydroxide, Glycerin, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Zinc Gluconate, Salicylic Acid, Arachidyl Alcohol, Dimethicone, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Dodecyl Gallate, Mannitol, Xylitol, Rhamnose, Fructooligosaccharides, Laminaria Ochroleuca Extract, Glycyrrhetinic Acid, Behenyl Alcohol, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Allantoin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Silica, Xanthan Gum, Arachidyl Glucoside, C30-45 Alkyl Cetearyl Dimethicone Crosspolymer, Propylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum.

Pojemność: 30ml
Cena: ok. 45zł


Nie wiem czy ten produkt nie został aktualnie zastąpiony innym lub zbliżonym o podobnym składzie - mógł też zmienić nazewnictwo - ponieważ prezentowany przeze mnie krem "przeleżał" na dnie toaletki, podejrzewam, że minimum rok. Jakoś nie ciągnęło mnie do produktów Bioderma, a ten konkretny na pewno kupiony był na jakiejś promocji, ponieważ pudełko na to wskazuje i dodatkowo jest mocno sfatygowane :) Ząb czasu zrobił swoje :) Przypomniałam sobie ten produkt, a właściwie znalazłam zaraz po zrecenzowaniu balsamu Bioderma Atoderm Intensive.
Wracając do kremu to muszę Wam powiedzieć, że jest prawdziwym wrogiem trądziku - wrogiem, w sensie, że go eliminuje i zapobiega jego powstawaniu :) Skład kremu to potwierdza. Glukonian cynku o długotrwałym działaniu redukuje nadmierny łojotok, kwas salicylowy skutecznie zwalcza krosty i zaskórniki, ginko biloba i alantoina łagodzą podrażnienia a opatentowany kompleks FLUIDACTIV® normalizuje sebum zapobiegając jego gęstnieniu, dzięki czemu ogranicza powstawanie krost, wągrów i zaskórników.
 

Krem ten / a właściwie fluid, ponieważ tak nazwał go Producent jest bardzo skoncentrowany, mocny i skuteczny w działaniu. Ja aplikuję go tylko doraźnie, czyli wtedy kiedy istnije potrzeba zastosowania na mojej cerze produktu matującego, normalizującego łojotok i skutecznie zwalczającego "niespodzianki". Tylko raz zaaplikowałam fluid na całą twarz - moje pierwsze jego użycie - i stwierdzam, że nie ma takiej potrzeby, aby go w ten sposób stosować. Stosuję go więc tylko na strefę T lub miejscowo tam, gdzie skóra tego wymaga.
Konsystencja fluidu jest bardzo lekka, nie klei się i bardzo szybko się wchłania do całkowitego matu. Matuje bardzo mocno i skutecznie - cery nie posiadające większych problemów trądzikowych wysuszy na wiór :) Mojej służy bardzo dobrze, choć przyznaję, że są takie dni, kiedy jego mocno inwazyjne działanie daje i mnie się we znaki, pomimo, że posiadam problemy z trądzikiem i skórę tłustą. Działanie kremu określam jako bardzo skuteczne, choć tuż po jego aplikacji odczuwam pewne mrowienie w okolicach zmian trądzikowych - w przypadku takich preparatów i przy zmianach trądzikowych jest to normalne i nie ma się czego obawiać, ponieważ już po chwili stan ten ustępuje.
 

Zazwyczaj stosuje krem na noc i pozwalam mu działać dzięki temu tak, jak potrafi, czyli mocno i inwazyjnie. Zdarzyło mi się nałożyć go kilka razy rano, rzeczywiście makijaż trzymał się bardzo dobrze przez dobrych kilka godzin, ale uważam, że najlepsze rezultaty z jego użyciem uzyskamy podczas snu. Rano buźka jest matowa, "niespodzianki" uśpione i przy cyklicznym stosowaniu zaskórniki mniej widoczne. A co najważniejsze, w moim przypadku krem ten stanowi bardzo dobre uzupełnienie całej kuracji - nie musze już codziennie stosować leków pod postacią, np. Acnatac. Bardzo się cieszę, że istnieją produkty na rynku, które mogą bardzo dobrze służyc jako kontynuacja przeciwtrądzikowej kuracji dermatologicznej, jaką ja stosuję - ale o tym i o szczegółach opowiem w osobnym poście, postaram się jeszcze w tym miesiącu.


Polecam ten produkt, choć nie jestem pewna czy znajdziecie go jeszcze na półce w aptece. Aha, produkty Bioderma dostępne są w aptekach w gamie dermokosmetyków lub w drogeriach połączonych z apteką, typu Super Pharm.
Jeżeli nie znajdziecie tego konkretnego produktu, to na pewno o zbliżonym wizerunku i składzie - koncerny farmaceutyczne właściwie co sezon zmieniają opakowanie, nazwę, ulepszają / czasem pogarszają skład kosmetyku i reklamują jako Nowość - to ten sam produkt, tylko po liftingu ... :)

Polecam ten fluid do zdecydowanej walki z trądzikiem, zaskórnikami i łojotokiem - działa! :)

Pozdrawiam, Aga :)  

Czytaj dalej »

6 grudnia 2014

It`s Potent Eye Cream | Rozświetlający krem pod oczy Benefit

Witajcie ponownie :)

dzisiaj będzie o pielęgnacji skóry wokół oczu kosmetykiem, który trafił do mnie w pudełku beGlossy we wrześniu tego roku. Nie jest to produkt pełnowymiarowy, tylko mały demonstracyjny słoiczek, który pozostaje ze mną od momentu otwarcia prawie dwa miesiące, więc jestem w stanie wyrazić o nim swoje własne zdanie. Po publikacji wrześniowego beGlossy pojawiły się komentarze, że nie można wyrobić sobie opinii przy tak małej pojemności ... Uważam, że można - skoro produkt aplikowały codziennie wieczorem pozostaje z nami dobre dwa miesiące (jeszcze go nie zdenkowałam i na pewno starczy mi go jeszcze na ok. 2 tygodnie) to myślę, że to wystarczający okres do wydania opinii.
Jeszcze jakiś czas temu zarzekałam się, że nie napiszę recenzji mając w użyciu produkt demonstracyjny - proszę nie mylić z próbką - ale w przypadku tego kremu robię wyjątek, ponieważ uważam, że produkt ten zasługuje na moją rekomendację.



B. Right Radiant Skincare to linia pielęgnacyjnych kosmetyków Benefit, których wygląd opakowań nawiązuje do uroczego stylu vintage - niezwykły design, korkowe zamknięcia, ich kolor i zdobienia przypominające krople wody, zdradzają główną właściwość mieszczących się w nich kosmetyków – nawilżanie niosące blask!
Krem rozświetlający pod oczy Benefit It's Potent postrzegany jest / a raczej reklamowany jako krem, który likwiduje cienie pod oczami i fantastycznie nawilża!  It`s Potent to krem likwidujący cienie pod oczami, zasinienia i linie wokół oczu, nawilża i odmładza. Zawiera kompleks peptydowy, który pomaga przywrócić elastyczność i jędrność. Zawiera także mieszankę ekstraktów roślinnych, w tym z jabłek - chroniące skórę przed wolnymi rodnikami. Odpowiedni do każdego rodzaju skóry. 

Skład (INCI): Water (Aqua), Ethylene/Acrylic Acid Copolymer, Butylene Glycol, Glycerin, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Squalane, Caprylic/Capric Triglyceride, Steareth-21, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Hexyldecanol, Stearalkonium Hectorite, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Steareth-2, Glyceryl Hydroxystearate, Sodium Polyacrylate, Methylparaben, Alcohol, Palmitic Acid, Stearic Acid, Chlorphenesin, Dimethicone, Propylene Carbonate, Tocopheryl Acetate, Althaea Officinalis Root Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Extract, Hesperidin Methyl Chalcone, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Steareth-20, Tromethamine, Butylparaben, Ethylparaben, Triticum Vulgare (Wheat) Protein, Propylene Glycol, Titanium Dioxide (Ci 77891), Tetrasodium Edta, Propylparaben, Avena Sativa (Oat) Kernel Protein, Isobutylparaben, Theobroma Cacao (Cocoa) Extract, Sodium Hyaluronate, Chlorhexidine Digluconate, Sanguisorba Officinalis Root Extract, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Caprylic/Capric/Succinic Triglyceride, Dipeptide-2, Potassium Sorbate, Eriobotrya Japonica Leaf Extract, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Plankton Extract. No. 02539/N.

Pojemność produktu pełnowymiarowego: 15g
Cena: ok. 120zł


Ktoś mógłby się pokusić i stwierdzić, że skład tego kremu to pół, jeśli nie cała tablica Mendelejewa :) Rzeczywiście skład jest bardzo długi, zawiera parabeny i konserwany, ale ja oprócz nich naliczyłam ponad 25 składników czynnych, wśród których znajdziemy też ciekawe pozycje naturalnych / roślinnych składników aktywnych.
Na początku składu znajdziemy substancje nawilżające i emolienty, a wśród nich wybija się ekstrakt z siemienia lnianego, który uelastycznia skórę, łagodzi i koi podrażnienia oraz niweluje suchość naskórka. Ekstrakt z korzenia prawoślazu nie tylko skutecznie nawilża, ale też łagodzi podrażnienia, regeneruje, zmiękcza i działa przeciwzapalnie. Z roślinnych składników znajdziemy też ekstrakt ze słodkich migdałów, to doskonały emolient wygładzający skórę o bardzo wysokich zdolnościach nawilżających, szczególnie jeśli jest stosowany systematycznie :) W połowie składu znajdziemy też cenne białka pszenicy, jedno z najnowszych osiągnięć przemysłu kosmetycznego. Białka pszenicy posiadają nadzwyczajne właściwości ściągające - wysychające proteiny pszeniczne obkurczają się, napinając jednocześnie skórę, w efekcie czego staje się ona wygładzona i ujędrniona. Analizując skład pod kątem naturalnych składników aktywnych znajdziemy kolejno białka owsa, które są częstym składnikiem kosmetyków do pielęgnacji skóry dojrzałej, suchej i wrażliwej, działa zmiękczająco i nawilżająco, łagodzi podrażnienia i sprzyja regeneracji. Kolejno, ekstrakt z kakaowca, który zawiera cenne i poszukiwane w kosmetykach  polifenole oraz flawonoidy, które pobudzają krążenie krwi i wzmacniają tym samym naczynia krwionośne. Kakao jest też naturalnym antyoksydantem chroniącym skórę przed wolnymi rodnikami, zwłaszcza przy promieniowaniu UV.
Kiedy znalazłam w składzie krwiściąg lekarski, to padłam ... WTF? ... Internet pokazuje, że stosuję się go w przypadku stanów zapalnych skóry ... więc z całą pewnością wykazuje działanie kojące i odświeżające, co w przypadku skóry wokół oczu może okazać się cenne.
Trochę jestem rozczarowana tym, że dumne ekstrakty z jabłek, o których Producent nam wspomina w reklamie kremu, znajdują się gdzieś tam pod końcem składu: źródło alfa-hydroksykwasów wykazujące działanie rozjaśniające i nawilżające - na szczęście to jeden z kilku składników aktywnych, który umiejscowiony tak daleko w składzie, moim zdaniem nie skreśla całkowicie kosmetyku. Poza wymienionymi wyżej roślinnymi składnikami znajdziemy też czynne składniki chemiczne, które pozytywnie wpływają na stan i wygląd naszej skóry pod oczami.    



W praktyce, kosmetyk który widzicie na zdjęciach to nic innego jak wersja demonstracyjna produktu pełnowymiarowego, ponieważ wygląda identycznie. Taki sam cudny słoiczek, który wyglądem urzekł mnie już od chwili jego zobaczenia.
Słoiczek, słoiczkiem - ważna jest zawartość :) a moim zdaniem zawartość jest kosmetykiem bardzo dobrym, ośmielę się nawet stwierdzić, że najlepszym jaki dotychczas stosowałam :) Idealna, jak dla mnie konsystencja kremu bardzo dobrze rozprowadza się na delikatnej skórze wokół oczu, szczególnie w dolnej strefie. Formuła kosmetyku jest bardzo przyjemna w dotyku, satynowa i bardzo dobrze stapia się ze skórą bez potrzeby tarcia i wcierania - wystarczy delikatnie kosmetyk wklepać w skórę. Dzięki temu, że tak elastycznie się aplikuje, pozostaje bardzo wydajna i wersja pełnowymiarowa z powodzeniem wystarczy na 3-4 miesiące.


Krem bardzo dobrze nawilża skórę wokół oczu - gdyby to była jego jedyna zaleta, wart byłby ok. 20zł, bo tyle kosztuje krem nawilżający, który tylko pozytywnie nawilża. Na szczęście tutaj mamy do czynienia jeszcze z kompleksową pielęgnacją okolic oczu, która mojej skórze bardzo odpowiada.
Po zastosowaniu tego kremu, czuję na skórze delikatne mrowienie - to znak, że mnogość składników aktywnych w nim zawartych daje o sobie znać i trwa to dosłownie chwilę.
Skóra wokół oczu przy regularnym stosowaniu zyskuje blask, odświeżenie i rozświetlenie. Jest doskonale nawilżona, zmarszczki dzięki temu mniej widoczne a i korektor lepiej się nie tylko aplikuje ale i trzyma.  Krem już po kilku użyciach zdecydowanie poprawia stan skóry wokół oczu i jako pierwszy poradził sobie z niewielkimi obrzękami i cieniami pod oczami :) Nie miewam takich problemów na co dzień, ale po nieprzespanej nocy warto mnić w zasobach kosmetyk, który nam pomoże - a ten mnie pomaga :) Do tego jest bardzo wydajny, więc perspektywa wydania 120zł nie jest mi aż tak straszna, jakby się mogło wydawać. Szczerze? droższe kremy pod oczy nie dają tak pozytywnego efektu, jak ten :)


Krem ten ląduje w moich ulubieńcach :) wielkich ulubieńcach :) do kupienia w SEPHORA stacjonarnie lub on-line . Biorąc pod uwagę, że zbliża się koniec roku, to upoluję jakąś promocję i na pewno go kupię w wersji pełnowymiarowej.
Produkt ma sporo negatywnych opinii, nie jest tani jak na swoją gramaturę, ale ja go serdecznie polecam :) Moje oczekiwania spełnił w 100% !

Pozdrawiam, Aga

Czytaj dalej »

Sea Island Cotton | Bath & Body Works

Premiera Bath & Body Works na moim blogu nie może odbyć się bez mojego ulubionego zapachu Sea Island Cotton. Bardzo dużo czytam pozytywnych opinii na temat kosmetyków tej marki, więc postanowiłam przedstawić tą niesamowitą linię zapachową z mojego punktu widzenia.
Bath & Body Works to amerykańska marka stworzona w 1990r., w Polsce od niedawna - o ile dobrze pamiętam, to została wprowadzona w 2012r. W każdym bądź razie jest dostępna tylko i wyłącznie w Warszawie (a przynajmniej tak mi się wydaje) w dwóch najbardziej znanych, odwiedzanych i największych centrach handlowych, tj. w Złotych Tarasach / ścisłe Centrum, lokalizacja Dworzec Centralny oraz w Galerii Mokotów, jak nazwa wskazuje na Mokotowie :) Częściej i wygodniej aktualnie lokalizacyjnie jest mi do Złotych Tarasów, aczkolowiek kiedy pracowałam obok Galerii Mokotów, to byłam w niej codziennie - mam do niej ogromny sentyment :) Ale wracając do tematu przewodniego dzisiejszego wpisu, to należy zaznaczyć, że marka wyróżnia się na rynku kosmetykami, których zapach dosłownie uwiódł nie tylko Amerykanów, ale - jak pokazują statystyki - Polaków też :) W Polsce kosmetyki Bath & Body Works cieszą się również ogromnym zainteresowaniem, a mnogość butelek, buteleczek, pojemników, słoiczków i tubek w tak bogatym i niezwykle szerokim wachlarzu możliwości i rodzajów zapachów, przyprawia wprost i dosłownie o zawrót głowy :) Kiedy jestem w salonie Bath & Body Works, nie jestem w stanie poznać, czytaj: powąchać więcej niż 5-8 zapachów, ponieważ wszystkie są tak intensywne i mocno perfumowane, że nie sposób ich wszystkich zapamiętać jednocześnie, a zarazem każdy z osobna :)
Co nie zmienia oczywiście faktu, że podobnie jak większość "konsumentów" tych zapachów najczęściej sięgam po zapach bawełny, czyli: SEA ISLAND COTTON - i właśnie ten zapach chciałbym Wam dzisiaj przedstawić :) Zapraszam :)


Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger