22 września 2017

Warsztaty fotografii beauty Olympus | Avemi [relacja]

28 sierpnia u schyłku wakacji w kameralnym, klimatycznym lofcie 3one33 położonym w zabytkowej kamienicy na warszawskiej Starówce odbyły się organizowane przez markę Olympus warsztaty fotografii beauty, w których miałam przyjemność uczestniczyć. Partnerem wydarzenia była firma Avemi - oficjalny dystrybutor luksusowych perfum i kosmetyków - dzięki której teoretyczną widzę mogliśmy uzupełnić w praktyce samodzielnie wykonując aparatami Olympus zdjęcia produktów sygnowanych logo Balmain Paris Hair Couture oraz Etat Libre d'Orange.  

warsztaty

Tematem przewodnim warsztatów było zagadnienie: "Jak robić ładne zdjęcia na bloga?". Ci, którzy kiedykolwiek próbowali fotografować produkty kosmetyczne a nie należą do profesjonalistów w dziedzinie fotografii doskonale zdają sobie sobie sprawę z faktu, że fotografia beauty to trudna sztuka. Na zdjęciu widać wszystko albo nic. Liczy się nie tylko technika ale również wyczucie czasu. Odblaski na szkle? Skąd ja to znam? Odpowiednio rozmyte tło - jak to zrobić? Oświetlenie - najlepiej naturalne, ale co jeśli słońce świeci poza godzinami kiedy możemy wykonać zdjęcia w świetle dziennym? Kompozycja zdjęcia, ujęcie, jaki tryb fotografowania wybrać...? I wreszcie sprzęt, który będzie pomocny w wykonaniu dobrego, fajnego zdjęcia. Te i wiele innych zagadnień poruszonych na warsztatach w rezultacie dało jasny wynik - dobre jakościowo zdjęcie można wykonać nawet wtedy kiedy nie mamy do dyspozycji aparatu wysokobudżetowego. W tym miejscu przyznaję, że aparat, którym wykonuję zdjęcia na bloga od ponad dwóch lat jest droższy od tego, który miałam przyjemność poznać, a o którym w dalszej części wpisu opowiem.
  
warsztaty fotograficzne
fotografia

Zanim jednak przeszliśmy podczas warsztatów do praktyki, ambasador marki Olympus Jakub Kaźmierczyk przekazał nam sporą dawkę wiedzy teoretycznej. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że w pierwszej kolejności namawiał nas do przestawienia trybu fotografowania z automatycznego na poziom wyższy, dzięki czemu mamy większy wpływ na jakość zdjęcia. Najpłynniejszym i niezbyt skomplikowanym kierunkiem jest przejście z trybu auto na kreatywny tryb fotografowania oznaczony literą A, nazywany preselekcją przysłony, gdzie priorytetem jest jej wartość. Tryb ten sprawdza się bardzo dobrze w fotografii portretowej czy produktowej ale również wtedy, kiedy występują trudne warunki oświetleniowe, ponieważ manualna regulacja przesłony pozwala na zwiększenie lub zmniejszenie ilości wpadającego światła przez obiektyw. Wartość przysłony ma zasadniczy wpływ na głębie ostrości oraz efekt rozmycia tła. Mała wartość przysłony (np. f/1.4 – f/2) pozwala wykonać zdjęcie z bardzo widocznym efektem rozmycia tła i odwrotnie - duża wartość przysłony (np. f/8 – f/16) to duża głębia ostrości oraz znikomy lub brak efektu rozmycia tła.

fotografia produktowa

Skoro tryb fotografowania "A" jest już znany to warto również wziąć pod uwagę kilka innych czynników, w efekcie czego wykonamy świetne jakościowo zdjęcie. I tutaj na pierwszy plan wysuwa się światło - trudno zrobić odpowiednie zdjęcie w ciemnym pomieszczeniu, do którego jest ograniczony dostęp światła dziennego. Z pomocą przychodzi fachowa porada, że jeśli już decydujemy się na zakup dodatkowego sprzętu oświetleniowego to powinnyśmy zwrócić uwagę na to, aby strumień światła był zabarwienia zimnego. Dysponuję panelem o zimnej barwie, ale przyznaję, że rzadko z niego korzystam, biorąc jednak pod uwagę, że nadchodzi sezon jesienno-zimowy, to z pewnością go odkurzę.
Pozostając przy temacie światła to warto również zwrócić uwagę na modyfikatory oświetlenia, a przede wszystkim na blendę. Blenda fotograficzna to akcesorium pozwalające na odpowiednie modelowanie światłem - odbija i modyfikuje barwę odbijanego światła, dzięki czemu mamy możliwość wykonać zdjęcie wyższej jakości.

Olympus
   
Nowym dla mnie pojęciem poznanym na warsztatach, a właściwie akcesorium, które pomaga przy fotografii jest tzw. "szara karta" oraz "pianka modelarska".
Szara karta służy do zaprogramowania balansu bieli w aparacie. Sztywny kawałek tektury oklejony z jednej strony szarym papierem a jakże przydatny do fotografowania w sytuacji trudnego oświetlenia, gdzie mamy problem z balansem bieli. Po wykonaniu aparatem zdjęcia szarej karty a dzięki temu, że jest ona w neutralnym świetle, aparat automatycznie ustawi odpowiedni balans bieli.
Pianka modelarska z kolei jest bardzo pomocna w sytuacji kiedy na zdjęciach, np. produktów kosmetycznych, odbijają się niechciane źródła światła. Ileż to razy robiąc zdjęcie np. flakonowi perfum po zrzuceniu zdjęć na komputer zobaczyłam w nim swoje odbicie... Jest na to rada. Pianka modelarska to lekka płyta piankowa, w której łatwo możemy wyciąć np. otwór na obiektyw, przez który wykonamy zdjęcie, dzięki czemu unikniemy swojego odbicia na powierzchniach produktów. Wycinając w niej np. geometryczne figury i ustawiając ją przy źródle światła nad przygotowaną przez nas kompozycją do sfotografowania, samoistnie na zdjęciu stworzy nam się efekt cieni. W zależności od tego, jakie figury wytniemy, taki cień uzyskamy na zdjęciu.  To bardzo proste i tanie akcesorium, które pomoże uratować niejedno zdjęcie.
    
Olympus PEN E-PL8

Fakt, że w praktyce mogliśmy poznać bliżej wymienione wyżej akcesoria z wykorzystaniem możliwości aparatów Olympus był jednak dla mnie doświadczeniem najbardziej owocnym. Aparat, który miałam przyjemność poznać to elegancki i stylowy OLYMPUS z kompaktowej linii PEN - widoczny na powyższym zdjęciu. Myślę, że nie jestem odosobniona w stwierdzeniu, że jego wygląd przyciąga spojrzenia. Występuje w trzech kolorach: czarnym, brązowym oraz białym ale to możliwość spersonalizowania jego wyglądu na własny sposób będzie atutem dla tych, którzy przywiązują wagę do własnych wizualnych interpretacji. Olympus oferuje akcesoria fashion, dzięki którym nasz aparat nabiera charakteru jaki chcemy mu nadać. Zamszowe pokrowce, wymienne paski na ramię i rękę zarówno skórzane jak i ozdobne, sakiewki na aparat i obiektyw, torby na aparat, a wszystko to w kolorach jaki tylko można sobie wymarzyć.  Dodatki te są świetne jakościowo, nie wyglądają na takie, które miałyby się za chwilę zdeformować podczas użytkowania.
Nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich parametrów aparatu - zainteresowanych odsyłam na stronę producenta - ale jest kilka funkcji, które szczególnie mi się spodobały. Przede wszystkim fakt, że wyposażony został w funkcję wi-fi, dzięki czemu po połączeniu bezpośrednio ze smartphonem zdjęcie już chwilę po jego wykonaniu możemy przesłać na portale społecznościowe. Nie musimy dysponować żadnym innym sprzętem pośredniczącym. Bardzo wygodna i łatwa w obsłudze funkcja. Bardzo mocno przykuł moją uwagę również uchylny ekran LCD z panelem dotykowym, która to funkcja świetnie nadaje się do selfie - tryb selfie uruchamia się automatycznie kiedy tylko uchylimy w dół ekran LCD. I choć zagorzałą fanką selfie nie jestem to jednak funkcja bardzo pomocna.

warsztaty fotograficzne
warsztaty fotograficzne
warsztaty fotograficzne

Aparat posiada mnóstwo kreatywnych trybów, których nie jestem w stanie wymienić, ale z pewnością właściciel tego aparatu ma mnóstwo zabawy z profesjonalnym efektem końcowym. W praktyce aparat jest mały i poręczny, jego wymiary to 117.1 x 68.3 x 38.4 mm (bez elementów wystających) i jest stosunkowo lekki 374g. Z łatwością zmieści się w poręcznej torebce. To przyjazny model aparatu, nie zawiera dużo pokręteł, dlatego nie odstrasza przy pierwszym kontakcie. Z mojego punktu widzenia menu jest proste i intuicyjne, nie powinno sprawiać problemów nawet amatorom fotografowania. 

BalmainEtat Libre d'Orange

Niejednokrotnie zastanawiałam się jak wykonać zdjęcie, na którym widoczny jest strumień perfum lub efekt rozsypanego pudru w powietrzu. Na warsztatach poznałam ten "secret", który okazał się na wyciągnięcie ręki. Praktycznie wszystkie aparaty cyfrowe mają tryb zdjęć seryjnych i to właśnie z jego wykorzystaniem wykonamy tego typu zdjęcia. Aparat wykonuje serię zdjęć z maksymalną szybkością, na jaką pozwala konstrukcja aparatu, jedno po drugim, i zależnie od modelu aparatu wykona ich od kilku do nawet kilkudziesięciu. W kilku klatkach zostaje uchwycony każdy moment, np. naciśnięcia atomizera perfum, a nam pozostaje już tylko wybór tego zdjęcia, na którym efekt jest właściwie odwzorowany.

Remarkable People
You or Someone Like You
Yes I Do

Ogromną przyjemnością dla mnie było poznanie kultowych zapachów Etat Libre d'Orange podczas warsztatów - okazało się, że jeden z nich to w całości mój zapach! Znasz to uczucie kiedy poznajesz nowy zapach i od razu wiesz: tak! to jest ten zapach! You or Someone Like You - świeży, lekki, niezobowiązujący, w którym wyczuwam powietrze a oczami widzę błękitne niebo. Z kolei Remarkable People twórca kieruje i oddaje hołd tym, których cechy charakteru poprzedzone są przedrostkiem "nie": nieprzejednani, nieoczekiwani, niekonwencjonalni, nieprzewidywalni - zapach, który wprost coś zmienia, dodaje mocy, pozwala łamać zasady i umożliwia wyjść ponad przeciętność.  I wreszcie Yes I Do, który zdradza tajemnicę dziewczynki/kobiety... Wszystko wychodzi na jaw, gdy on zapyta ją “Do you..?” a ona, odpowie, “Yes, I do”.

Balmain Paris

Uczestnictwo w warsztatach uważam za owocne a z doświadczenia, które zdobyłam będę korzystała w praktyce. Wierzę, że przełoży się to na wyższą jakość zdjęć na moim blogu. 

Organizatorowi Olympus dziękuję za zaproszenie, firmie Avemi za kosmetyczne upominki a uczestnikom za miło spędzony czas.

Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka :)
Czytaj dalej »

3 września 2017

Skincare MIX & PLAY {Made in SEPHORA}

Wchodząc do perfumerii Sephora trudno ich nie zauważyć - soczystymi kolorami przyciągają wzrok już z daleka. Mowa oczywiście o kolorowej kolekcji kosmetyków pielęgnacyjnych Made in Sephora - Skincare MIX&PLAY, w skład której wchodzą kosmetyki do demakijażu, peelingu i oczyszczania twarzy oraz maseczki z tkaniny. O maseczkach pisałam jakiś czas temu - tutaj ---> klik, jeśli nie czytałyście/liście tego wpisu to zachęcam, ponieważ opisuję w nim działanie różnych masek, w dzisiejszym natomiast dzielę się wrażeniami ze stosowania kremów do demakijażu i peelingu oraz chusteczek do demakijażu.
  
Sephora

Sześć linii pielęgnacyjnych oznaczonych sześcioma soczystymi kolorami z przeznaczeniem dla różnych typów skóry - tak, aby zaspokoić wszelkie upodobania i specyficzne potrzeby skóry.  Do wyboru mamy cztery kremy do demakijażu twarzy (kokos, róża, granat, yuzu) oraz dwa do jej peelingu (zielona herbata i węgiel). Niewątpliwą ich zaletą jest fakt, że występują w formacie podróżnym mieszczącym 50 ml produktu. Umieszczone zostały w małych poręcznych elastycznych tubkach, które nie sprawiają żadnych problemów funkcyjnych, z powodzeniem wyciśniemy z nich produkt do końca. I jak nazwa wskazuje, są to kremy - bardzo delikatne, o aksamitnej bardzo przyjemnej w dotyku konsystencji i iście sensorycznych zapachach.

pielęgnacja twarzy

Najczęściej komentowanymi i komplementowanymi są linie kokosowa i z czarnym węglem, jednak moim zdecydowanym faworytem z czterech, które poznałam jest linia żółta - z owocem yuzu. Yuzu pochodzi z Chin i jest bardzo ceniony ze względu na niepowtarzalny aromat, który jest połączeniem zapachu wszystkich cytrusów po trochu. Zawiera trzykrotnie więcej witaminy C niż niż cytryna, a dzięki temu, że to azjatycki cytrus zawierający najwięcej przeciwutleniaczy z powodzeniem wykorzystywany jest w kosmetyce. 
Krem oczyszczający Made in Sephora Yuzu charakteryzuje się bardzo energetycznym ale subtelnym cytrusowym zapachem i najprzyjemniejszą konsystencją z wszystkich czterech, które prezentuję. W kontakcie z wodą przybiera formę lekkiej emulsji, która gładko sunie po skórze, nie obciąża jej, z łatwością się spłukuje pozostawiając skórę wolną od zanieczyszczeń, gładką i odświeżoną bez jej przesuszenia czy ściągnięcia. Z przyjemnością kupiłabym większą pojemność ale póki co nie występuje. A szkoda, myślę, że wielu odbiorców zdecydowałoby się na zakup tych kremów w większej pojemności i byłoby miło gdyby producent pomyślał o wprowadzeniu takiego rozwiązania do swojej oferty. 

krem do oczyszczania twarzy

Z racji uwielbiania kokosowych aromatów w kosmetykach wersja kokos również od samego początku mnie intrygowała. I podobnie jak yuzu mamy tutaj do czynienia z kremem, ale w moim odczuciu nie jest już tak lekki jak poprzednik, nie mniej jednak również świetnie radzi sobie z oczyszczaniem skóry nie obciążając jej i nie pozostawiając tłustego filmu. Zapach kokosa jest równie subtelny, ale zdecydowanie wyczuwalny. W tym miejscu nadmieniam, że nie są to produkty, które samoczynnie usuną makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, ja traktuję je jako drugi stopień oczyszczania i w takiej konfiguracji sprawdzają się u mnie bardzo dobrze.
Bardzo miło zaskoczyły mnie chusteczki do demakijażu. Z takiego rozwiązania nie korzystałam już dawno, ale przyznaję, że te są dobrze nasączone i radzą sobie z demakijażem. Producent zaleca demakijaż nimi twarzy i pod oczami, i choć jestem fanką demakijażu oczu płynami dwufazowymi to nie byłabym jednak sobą gdybym nie spróbowała usunąć z ich pomocą makijażu oczu. I tutaj kłaniam się chusteczkom z kokosem, ponieważ bez podrażnień zmyły dzienny makijaż oczu - choć z wodoodporną maskarą już sobie nie radzą. Nadal nie jest to forma, którą będę stale praktykować ale w sytuacji kiedy nie będę mogła sięgnąć po codzienne kosmetyki bez oporów poradzę sobie z użyciem tych chusteczek. Podoba mi się fakt, że opakowanie wyposażono dodatkowo w zamknięcie z plastikowego tworzywa, dzięki któremu chusteczki nie wysychają tak szybko jak to ma miejsce przy zabezpieczeniu tylko folią.

krem peelingujący
chusteczki do demakijażu

Żeby nie było tak miło, to mam mieszane uczucia względem kremów peelingujących, zarówno wersji z węglem jak i z zieloną herbatą. Mamy tutaj do czynienia z dość zbitym kremem a ja nie bardzo mogę się w ich przypadku doszukać złuszczenia naskórka. I nie, nie jestem fanką mocnych zdzieraków, ale w przypadku kremów peelingujących Sephora efekt peelingu jest tak znikomy i tak delikatny, że mogę używać je nawet codziennie bez uszczerbku na skórze. W formule wyczuwalne są drobiny peelingujące, jednak nie złuszczają tak jak znane mi inne produkty tego typu. Doceniam brak tłustego filmu po użyciu oraz brak efektu ściągnięcia czy przesuszenia, jakie czasem występuje po użyciu zdecydowanych peelingów złuszczających ale efekt jaki zapewniają docenią ci, którzy preferują kosmetyki o delikatnym efekcie złuszczającym, nie mogą, nie chcą lub z innych przyczyn wybierają kosmetyki tego rodzaju o delikatnym efekcie.
Dla równowagi zupełnie inna sprawa ma się względem chusteczek peelingujących z węglem. Te to dopiero potrafią! Kiedy znałam już efekt działania kremu peelingującego ochoczo wyjęłam chusteczkę z opakowania, przyłożyłam do twarzy pocierając jednocześnie i poczułam zdecydowane mocny efekt. Za mocny co do oczekiwań względem nich, w efekcie ta niepozorna chusteczka jest zdecydowanie lepsza pod kątem złuszczenia martwego naskórka aniżeli krem peelinujący. Dla złagodzenia druga strona chusteczki mięciutka i przyjemna. W pierwszym kontakcie wskazana ostrożność. 

oczyszczanie twarzy

Podsumowując moje doświadczenia z kosmetykami pielęgnacyjnymi do oczyszczania skóry Sephora Mix&Play z pewnością nie odmówię sobie w przyszłości ponownego kontaktu z linią yuzu oraz chusteczkami do demakijażu w wersji kokos. Na wyjazdy idealne! Żaden z wymienionych produktów nie podrażnił mnie ani nie uczulił, po ich użyciu na skórze nie pojawiają się u mnie niespodzianki w postaci niedoskonałości, więc z przyjemnością wszystkie zużyję, szczególnie na wyjazdach, tym bardziej, że pojemność 50 ml wystarczy szacuję na maksymalnie 10 użyć.

Znacie te produkty?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)  
Czytaj dalej »

14 sierpnia 2017

Sekrety naturalnej pielęgnacji | Natural Secrets

Polski rynek naturalnych kosmetyków stale się poszerza ale zawsze znajduje się miejsce na kolejne manufaktury, które z wielką dbałością ręcznie wytwarzają naturalne mydła i kosmetyki. Ilekroć wydaje mi się, że poznałam w tym zakresie już wszystko, to w krótkim okresie czasu okazuje się, że daleko mi jeszcze do stwierdzenia, że już nic mnie nie zaskoczy. W rzeczywistości okazuje się, że jestem zaskakiwana przy każdej kolejnej próbie poznania nowej marki i jej kosmetyków.   

Natural Secrets

Natural Secrets - mała ale prężnie rozwijająca się firma, której filozofia opiera się na tradycyjnych recepturach i inspiracjach czerpanych z otaczającej nas natury. Powstała w 2013r. i od tamtej pory z sukcesem ręcznie tworzy kolejne w pełni naturalne kosmetyki, do wytwarzania których wykorzystuje tylko najlepszej jakości surowców pochodzenie roślinnego. Żaden z kosmetyków Natural Secrets nigdy nie był testowany na zwierzętach ani nie zawiera tłuszczów zwierzęcych a oparte są na czystych olejach roślinnych, masłach i wyciągach z kwiatów i roślin. Asortyment marki stale się powiększa, a ja miałam przyjemność poznania 4 świetnych kosmetyków, o których w dzisiejszym wpisie opowiem.

peeling kawowy

Kosmetykiem, który kupił mnie absolutnie w całości jest peeling kawowy z pomarańczą i imbirem zamknięty w hermetycznym szklanym słoiczku z pokrywą typu wek. Pierwsze co imponująco uderza po jego otwarciu to niesamowicie piękny naturalny zapach - połączenie zapachu kawy z pomarańczą i imbirem. Nie potrafię dosłownie opisać tego zapachu ale wyobraź sobie, że czujesz wszystkie te zapachy jednocześnie. Bazą peelingu jest cukier trzcinowy i kawa Arabica, czyli duet idealnie złuszczający martwy naskórek, a dodatkowo kofeina działa stymulująco na skórę, usztywni naczynia krwionośne co jest pomocne przy walce z cellulitem. Mamy również imbir, który działa rozgrzewająco i poprawia ukrwienie skóry oraz oleje: ze słodkich migdałów, z pestek winogron, arganowy i makadamia. 
  • olej ze słodkich migdałów- zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz witaminy: A, B1, B2, B6, D i E. Stosowany jest w leczeniu egzemy, łuszczycy oraz do skóry suchej, swędzącej i podrażnionej.
  • olej z pestek winogron – dogłębnie nawilża oraz zmiękcza skórę, nadaje jej jedwabistą gładkość, jest idealnie wchłaniany przez skórę.
  • olej arganowy - wykazuje silne działanie wygładzające i ujędrniające – poprawia elastyczność i jędrność skóry, wspomaga odnowę komórek, przeciwdziała procesom starzenia się skóry i powstawaniu rozstępów, a także regeneruje naskórek.
  • olej makadamia - silnie ujędrnia i uelastycznia zwiotczałą skórę. Stymuluje mikrokrążenie i pracę układu limfatycznego. Skuteczny w walce z cellulitem. Zapobiega powstawaniu rozstępów.
Peeling doskonale złuszcza martwy naskórek. Masując skórę masą peelingową nie tylko poprawiamy jej elastyczność ale dostarczamy jej naturalnych składników nawilżających i elastycznych. Po zabiegu skóra jest niebywale gładka, miękka, elastyczna i pięknie pachnąca - zapach utrzymuje się jeszcze długo. Pomimo zawartości dużej ilości olejów, skóra po użyciu peelingu nie lepi się, pokryta jest delikatnym filmem, który utrzymuje odpowiednie nawilżenie skóry i właściwie można zrezygnować już z aplikacji dodatkowych nawilżających kosmetyków. Z pewnością docenią ten fakt osoby ze skórą suchą, łuszczącą się, taką, która potrzebuje odpowiedniej dawki składników długotrwale nawilżających. Peeling łatwo spłukuje się ze skóry, jednak jak przystało na peeling kawowy wanna wymaga dokładnego mycia. Peeling jest wygodny w użyciu, bardzo skuteczny a przy tym wydajny. Biorąc pod uwagę jego cenę regularną - niespełna 36zł - to jest kosmetykiem dużo tańszym od znanych peelingów kawowych. Serdecznie polecam!

tonik do twarzy

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie również aktywny tonik do codziennej pielęgnacji skóry tłustej i problematycznej. Zdecydowany sprzymierzeniec mojej mocno przetłuszczającej się skóry latem. Tonik oczyszczający - zielona herbata i szałwia oprócz właściwości oczyszczających posiada również mocno odświeżające, przywraca naturalne pH oraz zapewnia optymalny poziom nawilżenia i reguluje poziom serum.
Tonik zawiera ponad 60% składników aktywnych a w jego skład wchodzą:
  • hydrolat z zielonej herbaty - działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie a ponadto tonizuje, łagodzi zaczerwienienia i chroni skórę przed utratą wilgoci.
  • ekstrakt z szałwii - oczyszcza, łagodzi podrażnienia i ściąga pory.
  • olejek rozmarynowy - jest silnym środkiem antyseptycznym oraz bakteriobójczym
  • olejek z drzewa herbacianego - działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację skóry i pomaga w walce z zaskórnikami.
  • d-pantenol - działa łagodząco i przeciwzapalnie
  • woda demineralizowana
 
tonik

Producenci coraz częściej umieszczają toniki w opakowaniach z atomizerem co mnie niesamowicie cieszy ponieważ to bardzo wygodna forma aplikacji z pominięciem płatków kosmetycznych. Tak jest również i w przypadku toniku Natural Secrets a atomizer działa bez zarzutu. Wydobywający się tonik nie jest w tym przypadku delikatną mgiełką ale nie jest też strumieniem wody, spokojnie mogę aplikować go bezpośrednio na twarz.
Biorąc pod uwagę składniki aktywne wymienione wyżej wzbogacone na ostatnim miejscu w składzie o kwas salicylowy to jest to idealny tonik do cery przetłuszczającej się i problematycznej. Świetnie oczyszcza skórę, matuje a przy tym delikatnie się z nią obchodzi. Dzisiaj mija dokładnie miesiąc odkąd go codziennie aplikuję na twarz, nie odnotowałam przesuszenia skóry, tonik nie podrażnia ani nie uczula. W trakcie występowania ostatnich upałów aplikowałam go nawet kilkukrotnie w ciągu dnia, nawet na podkład mineralny, i w każdym przypadku działał matująco. Zużyłam połowę ze 100 dostępnych w opakowaniu mililitrów i z pewnością nasza wspólna przygoda nie zakończy się na tym jednym opakowaniu. Polecam cerom tłustym. Cena toniku 25,99zł. 

kosmetyki naturalne
żel aloesowy

Kto jeszcze nie miał okazji poznać wszechstronnego kosmetyku jakim jest żel aloesowy, to właśnie teraz powinien nadrobić zaległości, ponieważ w ofercie marki znajduje się w pojemności 50ml i cenie 13,99zł. Mała pojemność i niska cena to świetna motywacja do sprawdzenia bezpośrednio na swojej skórze. A dlaczego do tego zachęcam? Dlatego, że to produkt wielofunkcyjny, który może być wykorzystywany na wiele sposobów, zarówno do pielęgnacji twarzy, ciała jak i włosów.
To gęsty, przejrzysty żel, który może zastąpić m.in. balsam do ciała, odżywkę do włosów czy bazę pod makijaż i w każdym z tych przypadków świetnie się sprawdza. Idealny jako środek łagodzący po depilacji, opalaniu czy nawet po ugryzieniu przez owady. Świetnie nawilża skórę, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, łagodzi skutki działania detergentów i nawilża przesuszone włosy. 
Stosowany na twarz i ciało przyjemnie chłodzi, niweluje uczucie pieczenia po opalaniu, koi, regeneruje i nawilża skórę dając uczucie przyjemnej miękkości. Jest całkowicie bezzapachowy, może być również wykorzystywany do przygotowywania innych kosmetyków.

naturalne mydło

Na zakończenie kuszę absolutnie genialnym ręcznie robionym mydłem nagietkowym z masłem shea. Polecane jest szczególnie dla osób o skórze suchej, delikatnej i wrażliwej, również ze skłonnością do łuszczenia się. Kto by pomyślał, że mając do wyboru kilka żeli po prysznic ja będę sięgała po mydło? To mydełko jest doskonałe, bardzo dobrze się pieni, bardzo dobrze myje skórę, nie wysusza jej i obchodzi się z nią bardzo łagodnie. Bazą mydła jest nie woda, a nawilżający i łagodzący olej kokosowy, który w towarzystwie tytułowego masła shea, oliwy z oliwek, oleju palmowego i rycynowego oraz maceratu z nagietka nie tylko nawilża ale również i pielęgnuje skórę. W mydle zanurzone są również płatki nagietka, które delikatnie masują i peelingują skórę. Pozbawione konserwantów, sztucznych barwników, zapachów i bazy glicerynowej. Jestem pewna, że jeśli choć raz użyjesz naturalnego mydełka powiesz "stop" typowo drogeryjnym mydłom. W ofercie marki Natural Secrets znajduje się pełna gama różnych naturalnych mydeł, każdy znajdzie coś dla siebie, a jeśli nie możesz się zdecydować, to za niespełna 30zł możesz nabyć próbki różnych 10 dostępnych w ofercie mydeł.

Takie sekrety to ja rozumiem! I polecam! Te i inne ciekawe kosmetyki oraz wiele naturalnych olei i maseł znajdziesz w oficjalnym sklepie internetowym producenta tutaj ---> [klik].
Kosmetyki posiadają certyfikat bezpieczeństwa kosmetyku, zatwierdzony przez toksykologa, zgodny z dyrektywami UE dotyczącymi bezpieczeństwa kosmetyków. Wyniki badań dermatologicznych potwierdziły, iż są w pełni bezpieczne i hipoalergiczne!

Jesteś fanką/fanem naturalnej pielęgnacji?

Pozdrawiam ciepło, Aga :)


Pełne składy prezentowanych kosmetyków (INCI):

Peeling kawowy z pomarańczą i imbirem: Sucrose, Coffea Arabica, Prunus Sweet Almond Oil, Grape Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Zingiber Officinale (Ginger), Tocopherol , Parfum.

Tonik oczyszczający z zieloną herbatą i szałwią: Camellia Sinesis (Green Tea), Leaf Water, Aqua, Salvia Officinalis Extract, D-pantenol, Rosmarinus, Officinalis Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Salicylic acid.

Żel aloesowy: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Carbomer, Sodium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Citric Acid.

Mydło nagietkowe: Cocos Nucifera Oil, Aqua, Calendula Officinalis Flower Extract, Butyrospermum Parkii Butter, Olea Europaea Fruit Oil, Elaeis Guineensis Oil, Sodium Hydroxide, Ricinus Communis Seed Oil, Calendula Officinalis Flower.
Czytaj dalej »

6 sierpnia 2017

Top 7 | lipiec 2017

Minął lipiec więc przychodzę z kolejną porcją kosmetycznych ulubieńców, czyli kosmetyków, po które najczęściej sięgałam minionego miesiąca a to co najważniejsze - żaden mnie nigdy nie zawiódł. Tym razem polecam zarówno kosmetyki pielęgnacyjne jak i do makijażu, ale zacznę od zapachu...

Chloe Love Story

Flakon perfum, po który najczęściej sięgałam w ubiegłym miesiącu to Chloe Love Story - zapach czysty, lekki i w moim odczuciu bardzo przyjemny. To kwiatowe perfumy wydane stosunkowo niedawno, w 2014 roku, których inspiracją tworzenia była romantyczna atmosfera Paryża. Wyczuwam w nim przede wszystkim kwiaty, odrobinę słodkie, białe, dość proste, ale świeże i bezpieczne. Neroli / kwiat pomarańczy i jaśmin. Kwintesencja uwodzenia? Dla mnie niekoniecznie, ale z pewnością jest to lekki kobiecy zapach na letni wieczór.
Prezentowana wersja to EDP woda perfumowana.  

Dr Irena Eris

Nie jest przekonana czy właściwym jest umieszczanie w tym zestawieniu i tym samym polecanie produktu, który nie jest dostępny w Polsce, ale w dobie dostępu do sklepów internetowych właściwie na całym świecie czuję się choć trochę usprawiedliwiona. Maska w płachcie I'm Sorry For My Skin Mud Mask trafiła do mnie z polecenia i przyznaję, że to świetna maska a przede wszystkim zdecydowanie inna od wszystkich tych, które już poznałam. Pierwszy raz spotykam się z glinkową maską w płachcie i bardzo doceniam wygodę jej stosowania. Nie muszę mieszać glinki z innymi surowcami kosmetycznymi, aplikowanie jej jest łatwe, szybkie i przyjemne - podobnie jak usuwanie, ściągam płachtę a pozostałości usuwam tonikiem. Skóra po zabiegu jest oczyszczona z zanieczyszczeń i sebum, odświeżona i rozjaśniona. Świetna maska!
W tym miejscu polecam wpis Jak kupić maski w płachcie taniej - zakupy prosto z Korei.

Benton Cosmetic

Kolejny raz sięgam po tonujący krem antyrodnikowy SPF 50+ Dr Irena Eris z serii Face Zone i kolejny raz mnie nie zawodzi. Polecam go po raz drugi na blogu i z pewnością nie kończę przygodę z nim na drugim opakowaniu. Połączenie pielęgnacji z właściwościami korygującymi koloryt skóry oraz bardzo wysoką ochroną przed promieniowaniem słonecznym (SPF50+) i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Lekka formuła zawiera adoptujące się do skóry delikatne pigmenty wyrównujące koloryt, zapewnia efekt pełnej blasku i naturalnego wyglądu skóry - krem zachowuje się na skórze jak krem BB, ale w żadnym stopniu nie daje efektu pomarańczowej skóry. Świetne rozwiązanie dla kobiet poszukujących szybkiego rozwiązania przy porannym makijażu w upalne dni, jeśli nie macie wiele do ukrycia za skórze, wystarczy go przypudrować i gotowe. Uwielbiam!

Podobnie jak mgiełkę do twarzy Honest TT marki Benton Cosmetic, która jest u mnie w użyciu codziennie - idealna na upały. Wysoka zawartość hydrolatu i ekstraktu z drzewa herbacianego koi i odświeża ale również reguluje pracę gruczołów łojowych. Dla równowagi w składzie również kwas hialuronowy, który przenika wgłąb naskórka i utrzymuje nawilżenie skóry na dłużej. Spryskanie twarzy mgiełką to sama przyjemność, tonizuje skórę po umyciu ale doskonale sprawdza się również do odświeżania skóry w ciągu dnia, po jej użyciu czuję wyraźne ukojenie i nawilżenie - nie wysusza skóry.   

Clarins

Doskonały samoopalacz do twarzy? Dla mnie to koncentrat samoopalający w kropelkach Golden Glow Booster Clarins. Zachęcałam do korzystania z tego produktu latem ubiegłego roku - wpis tutaj ---> [klik] i nadal go polecam. Właściwie to od tamtej pory nie szukałam innego samoopalacza do twarzy bo ten spełnia absolutnie wszystkie moje potrzeby. 1, 2 lub 3 krople mieszam z kremem na noc a rano skóra równomiernie muśnięta słońcem. Już przy pierwszej aplikacji daje niewiarygodny efekt zdrowej, ładnej opalenizny, bez smug i plam a jego aplikacja jest banalnie prosta. W zależności od otrzymanego rezultatu następnego dnia wieczorem kontynuuję stosowanie produktu w tej samej ilości dla jeszcze intensywniejszego pogłębienia opalenizny lub redukuję ilość uwalnianych kropli aby podtrzymać aktualny efekt. Banalnie proste, a jakże skuteczne i piękne w odbiorze.

Usta. Koniec z przesuszeniem w ciągu dnia, usta nawilżone i subtelnie pokryte kolorem - tak jak lubię latem! Błyszczyk do ust Juice Shaker Lancome to według mnie bardziej olejek niż błyszczyk, ale nazwenictwo to zupełnie mi nie przeszkadza, ponieważ sprawdza się rewelacyjnie. Subtelnie pokrywa usta transparentnym kolorem i długotrwale je nawilża. Z szerokiej gamy kolorów wybrałam dla siebie Wonder Melon i jak nazwa wskazuje - pachnie melonem! Mam ochotę na inne smaki ;) Kompozycja składników odżywczych wzbogacona m.in. olejkiem ze słodkich migdałów i ekstraktem z żurawiny i pigmentami, które pokrywają usta soczystym kolorem. Świetne opakowanie, aplikator w kształcie stożkowej gąbeczki umożliwia aplikację nawet bez lusterka - wystarczy przyłożyć do ust. Dla mnie bomba!  
 
Diorskin Forever

Lipiec to czas upałów więc nie codziennie wykonywałam makijaż, ale jeśli sytuacja wymagała ode mnie pełnego makijażu stawiałam na sprawdzony już podkład Diorskin Forever. To aktualnie mój najlepszy i ulubiony podkład. Jest trwały, jego krycie można stopniować od średniego po wysokie, bardzo dobrze ujednolica cerę nie podkreślając mocno rozszerzonych porów, maskuje blizny potrądzikowe i pięknie pachnie. Nie jest to podkład matujący, mimo to uwielbiam go za efekt aksamitnej skóry. Nie waży się, nie roluje i nie wchodzi w zmarszczki. Posiada SPF 35 - PA+++. Mój numer 1! Posiadam odcień 010 Ivory. 

Dajcie znać czy znacie te kosmetyki. A może chcecie mi polecić swoje perełki kosmetyczne?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)     
Czytaj dalej »

28 lipca 2017

Różany detoks czy różane odżywienie? | Evree

Jestem fanką różanej pielęgnacji, a róże w kosmetyce to nie tylko zapach ale i moc korzystnych wartości odżywczych dla skóry. Najczęstszym "różanym" surowcem wykorzystywanym w kosmetyce jest ekstrakt z róży damasceńskiej. Ten gatunek róży uznawany jest za najcenniejszy kwiat na świecie a surowce z niego pozyskiwane są nie tylko najbardziej aromatyczne ale przede wszystkim najlepsze pod względem jakości. Producenci ochoczo sięgają po ten surowiec i kuszą konsumentów swoimi produktami z różą w tytule, a marce Evree wyjątkowo się to udało - maseczki do twarzy Black Rose i Magic Rose to bardzo fajne produkty, po które chętnie sięgam.  

Evree

Nietrudno się domyślić, że obydwie maski łączy jeden wspólny mianownik - ekstrakt z róży damasceńskiej. Goi, nawilża i łagodzi, działa antyseptycznie, wzmacnia naczynia krwionośne, wykazuje silne działanie antyoksydacyjne i przeciwzmarszczkowe. Czy można dawać z siebie więcej?  Kosmetyki z zawartością ekstraktu z róży damasceńskiej zalecane są w pielęgnacji każdego rodzaju skóry, Evree - dzięki dobraniu odpowiednich składników współtowarzyszących - stworzyło maski z przeznaczeniem dla skór mieszanych i tłustych. Czyli dla mnie - dziękuję!
  
Black Rose
maseczka do twarzy

Black Rose - detoksykująca czarna maska do twarzy to różany detoks i oczyszczający wstęp do zabiegu SPA w domowym zaciszu. Róża w kosmetykach króluje od dawna, ale węgiel przyszedł znienacka i zadomowił się na dobre. I bardzo dobrze, bo to skuteczny składnik kosmetyków oczyszczających skórę. W masce Black Rose użyto węgiel z japońskiego drzewa ubame, który posiada właściwości detoksykujące i mineralizujące. Dzięki mikroporowatej strukturze doskonale absorbuje zanieczyszczenia, usuwa nadmiar sebum i oczyszcza skórę. Mamy glinkę / kaolin, która reguluje wydzielanie sebum i działa ściągająco na pory ale mamy również naturalne emolienty takie jak: olej słonecznikowy, kukurydziany, sezamowy, makadamia i jojoba
Zaskoczeniem dla mnie jest, że maska nie zasycha na skórze, bo przecież wszystkie maski, które dotychczas poznałam z glinką i węglem zasychają i powodują uczucie ściągnięcia - w przypadku Black Rose nie doświadczysz tego. Mimo wszystko maska dobrze oczyszcza i bardzo dobrze radzi sobie z nadmiarem sebum nie powodując ściągnięcia czy przesuszenia skóry. Po zmyciu maski nie odczuwam w żadnym stopniu dyskomfortu, skóra jest oczyszczona, nawilżona i odprężona a stosowana cyklicznie 2-3 razy w tygodniu utrzymuje cerę mieszaną (tłustą w strefie T) w dobrym stanie - pory skóry oczyszczone a zaskórniki mniej widoczne. Ale według Evree detoks z pomocą maseczki Black Rose to dopiero wstęp do odżywienia skóry i gotowość na przyjęcie składników odżywczych, więc przedstawia nam drugą maseczkę Magic Rose.

Magic Rose
pielęgnacja twarzy

Magic Rose - upiększająca maska do twarzy - różane odżywienie. Producent w ramach domowego SPA zaleca aplikację masek jednej po drugiej - czy to działa? Działa, sprawdziłam na sobie. Kiedy pierwszy raz użyłam czarnej maski byłam co najmniej zaintrygowana jej lekkością i tym, jak gładko sunie po skórze, z łatwością się aplikuje, rozprowadza i usuwa ze skóry, ale dopiero aplikacja Magic Rose uświadomiła mi jak przyjemna i jedwabna w dotyku może być maska. To kremowa maska, która oprócz ekstraktu z róży damasceńskiej w składzie posiada bogaty w cenne składniki odżywcze olej chia oraz jagody camu camu - jedne z najbogatszych źródeł witaminy C. Podobnie jak w przypadku czarnej maski znajdziemy w jej składzie m.in. olej słonecznikowy, kukurydziany, sezamowy i macadamia, a jojoba został zamieniony na oliwę z oliwek. Nie umknął mi w składzie również kwas hialuronowy, elastyna hydrolizowana, kolagen i masło mango.
Eksperyment z aplikacją jednej maski po drugiej okazał się bardzo udanym rytuałem pielęgnacyjnym. Oczyszczam, a chwilę potem odżywiam skórę. A oprócz odżywienia zyskuję wygładzenie, rozjaśnienie i wyrównanie kolorytu skóry. Dosłownie!
 
różana pielęgnacja

Czy maseczki polecam? Oczywiście, że tak! Odpowiadając na pytanie w temacie - obydwie! Biorąc pod uwagę łatwą dostępność i przystępną cenę na poziomie niespełna 30zł to wyróżniają się skutecznością na tle innych drogeryjnych masek. Pomagają osiągnąć efekt skóry gładkiej jak płatek róży, a wisienką na torcie jest ich zniewalający różany zapach! 

Maski zamknięte zostały w klasycznych miękkich tubkach o pojemności 75 ml każda, na zużycie których mamy 6 m-cy od pierwszego otwarcia. Fajne maski!

Znasz maseczki Evree? 

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

27 lipca 2017

Naturalna koreańska pielęgnacja | Benton Cosmetic

Od czasu, kiedy mamy łatwy dostęp do kosmetyków azjatyckich, przez moją pielęgnację przewijają się cyklicznie. Nie wiem jak długo będzie trwał ten "boom" ale jednego jestem pewna - Azjaci to mistrzowie w tworzeniu kosmetyków o niespotykanych formułach: lekkie olejki do demakijażu, wodne esencje, żelowe tonery, emulsyjne kremy, maski całonocne, czy wreszcie sheet mask, które niezwykle doceniam. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że oni się wręcz prześcigają w tym, aby kosmetyki różnych marek były od siebie różne? inne? lepsze? bardziej nowoczesne i innowacyjne? Ilekroć trafiają do mnie kosmetyki z rynku azjatyckiego, w chwili otwarcia każdego z nich ochoczo zastanawiam się: czym mnie dzisiaj zaskoczycie? A zaskakują mnie niemalże każdorazowo.      

Benton Cosmetics

Tym razem też tak było! Mam na myśli naturalne kosmetyki koreańskiej marki Benton Cosmetic. Tak! w pełni naturalne i nie testowane na zwierzętach. Marki, która bazuje na takich składnikach jak aloes, filtrat ze śluzu ślimaka, jad pszczeli, fermentowany filtrat z grzyba Galactomyces oraz liczne ekstrakty roślinne.  Benton Cosmetic to kosmetyki pozbawione parabenów, oleju mineralnego, benzofenonu, syntetycznych środków konserwujących, barwników i zapachów.
Oprócz nowości, które pojawiły się dosłownie kilka dni temu, to oferta marki podzielona jest na cztery linie:
  1. Snail Bee Hight Content - oparta na filtracie ze śluzu ślimaka i jadzie pszczelim, 
  2. Fenmentation - gdzie głównym składnikiem jest filtrat z grzyba Galactomyces,
  3. Honest - oparta na wodzie z liści drzewa herbacianego i
  4. Aloe - gdzie głównym składnikiem jest sok i ekstrakt z aloesu.
Poznałam trzy kosmetyki z trzech różnych linii, ale śmiało mogę stwierdzić, że wzajemnie się ze sobą uzupełniają a pielęgnacja jednym nie wyklucza drugiego.
   
mgiełka do twarzy

Jako pierwszą przedstawiam mgiełkę do pielęgnacji twarzy Honest TT Mist Spray, która wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie już od pierwszej aplikacji. Pierwszy raz spotkałam się z mgiełką do twarzy umieszczoną w opakowaniu typu tubka wyposażoną w atomizer. To nie tylko bardzo pomysłowe ale i bardzo wygodne. A wewnątrz opakowania w 80% hydrolat ze szczytowych gałązek drzewka herbacianego i 5% ekstraktu z drzewa herbacianego, wykazujące silne działanie antyseptyczne, regulujące pracę gruczołów łojowych, ściągające pory i przyśpieszające procesy regeneracji - kosmetyk zatem wskazany w pielęgnacji cery podatnej na niedoskonałości i trądzikowej. Dla równowagi w składzie również kwas hialuronowy (7%), który przenika wgłąb naskórka i utrzymuje nawilżenie skóry na dłużej.
Spryskanie twarzy mgiełką to sama przyjemność, tonizuje skórę po umyciu a dzięki temu, że posiada pH lekko kwaśne, bardzo dobrze przygotowuje skórę do przyjęcia i korzystania z kolejnych kroków pielęgnacyjnych. Doskonale sprawdza się również do odświeżania skóry w ciągu dnia, po jej użyciu czuję wyraźne ukojenie i nawilżenie - nie wysusza skóry. Producent deklaruje, że mgiełka sprawdzi się również jako tonik na skórę głowy w przypadku powracającego łupieżu. Produkt jest bezzapachowy, a jego pojemność 40ml zachęca do noszenia nawet w podręcznej torebce. 

tonik do twarzy

Produktem marki Benton Cosmetic chyba najczęściej komentowanym i komplementowanym jest Aloe BHA Skin Toner, czyli tonik do twarzy, choć nie tak oczywisty jakby się mogło wydawać. I to on jako pierwszy z oferty Benton trafił na moją półkę. Ilekroć mam na myśli tonik, określenie to rozumiem jako preparat na bazie wody, którym przecieram skórę po jej umyciu. W przypadku tonera Benton Aloe BHA mamy do czynienia z wodno-żelową formułą, która pozwala na aplikację dłońmi - podobnie jak w przypadku np. serum do twarzy. Opakowanie wyposażone w pompkę ułatwia wydobycie odpowiednio małej ilości produktu, który w zetknięciu ze skórą nie spływa z twarzy. Tworzy chwilowo dość lepki film, ale bardzo szybko się wchłania, nie wysusza skóry, przeciwnie - czuję jej nawilżenie i niejednokrotnie rezygnuję już z aplikacji serum sięgając kolejno po ostatni krok pielęgnacyjny - krem.
Jak nazwa wskazuje bazą tonera jest sok z liści aloesu w stężeniu aż 58%. Aloes jest lekiem na wiele skórnych problemów, mineralizuje i wygładza naskórek, działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie, sprzyja niwelowaniu stanów zapalnych wzmacniając mechanizmy obronne skóry. Dodatek kwasu 2-hydroksybenzoesowego delikatnie złuszcza zrogowaciałe komórki, co sprzyja poprawie struktury i kolorytu skóry. Toner poprzez swoje działanie antybakteryjne przeciwdziała tworzeniu się ognisk zapalnych a stosowany regularnie oczyszcza pory, które z czasem stają się mniej widoczne. W jego składzie znajduje się również m.in. kwas hialuronowy, filtrowany śluz ślimaka, gliceryna, kwas salicylowy (0,5%).
Podobnie jak mgiełka, toner również jest bezzapachowy a jego wydajność oceniam na bardzo wysokim poziomie. Zmniejszy się w przypadku aplikacji za pomocą płatka kosmetycznego, mimo wszystko przy pojemności 200ml spokojnie wystarczy na kilka miesięcy stosowania.  
 
sheet mask

A czym byłby wpis o koreańskich kosmetykach bez maski w płachcie? Nie sprawdzałam tej informacji ale przypuszczam, że wszystkie koreańskie marki kosmetyczne mają je w swojej ofercie i to zazwyczaj kilka lub nawet kilkanaście różnych z uwzględnieniem potrzeb odmiennych rodzajów cery. Benton natomiast oferuje tylko jedną tego rodzaju maskę - Snail Bee High Content Mask, kierowaną do wszystkich rodzajów skóry, ale za to bardzo dobrą! Płachta / tkanina wykonana jest w 100% z czystej bawełny a bazą preparatu, w której jest nasączona jest hydrolat z liści zielonej herbaty - silny antyoksydant skutecznie zwalczający wolne rodniki, które przyczyniają się do przedwczesnego starzenia się skóry. Połączenie filtratu ślimaka (20%) z arbutyną, jadem pszczelim, oraz licznymi wyciągami roślinnymi ( m.in. wyciąg z liści hurmy wschodniej, z wierzby białej, ekstrakt z babki azjatyckiej, z kory wiązu, z malwy różowej, z liści aloesu)  działa przeciwzmarszczkowo, ujędrniająco i regenerująco. Przy regularnym stosowaniu skóra uzyskuje jednolity koloryt, cera nabiera blasku a pory są mniej widoczne.
Maskę szczególnie mocno polecam osobom o cerze mieszanej i tłustej, które borykają się z niedoskonałościami (trądzik, zaskórniki, plamy pigmentacyjne). Po jej użyciu skóra jest oczyszczona, ale nie wysuszona, świeża i zdecydowanie lekko napięta. Podobnie jak dwoje poprzedników maska nie zawiera związków zapachowych, płachta jest mocno nasączona (20 ml preparatu), jest dobrze wyprofilowana i świetnie przylega do skóry nie przemieszczając się podczas czasu aplikacji, który trwa 20-30 minut. Spokojnie można w niej wykonywać codzienne domowe czynności.
 
kosmetyki naturalne

Każdy z trzech produktów w pielęgnacji mojej skóry bardzo dobrze się sprawdza. Jeśli szukasz naturalnej koreańskiej pielęgnacji (choć nie znam innych w pełni naturalnych propozycji kosmetycznych tego rynku) to wybór kosmetyków Benton Cosmetic jest według mnie bardzo dobrym wyborem. Duże stężenia naturalnych składników aktywnych, brak związków zapachowych i sztucznych barwników, przyjemność stosowania i fajne jego efekty pozytywnie zaskakują w czasie. Polecam!

Kosmetyki Benton Cosmetic znajdziesz w sklepie internetowym oficjalnego dystrybutora na Polskę tutaj ---> [klik] oraz w Perfumeriach Douglas w różnych widełkach cenowych:
Mgiełka Honest TT Mist Spray: sklep dystrybutora 49 zł / Douglas 70 zł
Tonik Aloe BHA Skin Toner: sklep dystrybutora 79 zł / Douglas 105 zł
Maska w płachcie Snail Bee High Content Mask: sklep dystrybutora 14,90 zł / Douglas 15 zł

Korzystasz z azjatyckich kosmetyków? Znasz Benton Cosmetic?

Pozdrawiam, Aga :)


Pełne składy kosmetyków (INCI):

Mgiełka: Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Water(80%), Sodium Hyaluronate(7%), Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Extract(5%), Butylene Glycol, Aloe Barbadenisis Leaf Juice, Glycerin, Althaea Rosea Root Extract, AloeBarbadenis Leaf Extract, Beta-Glucan, Poly Glutamic Acid, Aspalathus Linearis Extract, Portulaca Oleracea Extract, Psidium Guajava Extract, Pentylene Glycol, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract.

Toner: Aloe Barbadensis Leaf Water, Sodium Hyaluronate, Snail Secretion Filtrate, Glycerin, Pentylene Glycol, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Polysorbate 20, Salicylic Acid(0.5%), Arginine, Althaea Rosea Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Beta-Glucan, Polyglutamic Acid, Aspalathus Linearis Extract, Portulaca Oleracea Extract, Psidium Guajava Fruit Extract, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum.

Maska: Camellia Sinensis Leaf Water, Snail Secretion Filtrate, Glycerin, Arbutin, Bee Venom, Sodium Hyaluronate, rh-Oligopeptide-1, Plantago Asiatica Extract, Laminaria Digitata Extract, Diospyros Kaki Leaf Extract, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Ulmus Campestris (Elm) Extract, Bacillus Ferment, Azelaic Acid, Althaea Rosea Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Butylene Glycol, Beta-Glucan, Betaine, Xanthan Gum, Adenosine, Panthenol, Allantoin, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Pulsatilla Koreana Extract.
Czytaj dalej »

20 lipca 2017

Jak kupić maski w płachcie taniej? | Zakupy prosto z Korei

Maski w płachcie uzależniają - mnie z pewnością :) Nazywane są różnie: oprócz masek w płachcie słyszymy maski z taniny, na tkaninie, bawełniane lub zgodnie z oryginalnym i pierwotnym ich nazewnictwem "sheet mask". Przywędrowały do nas z Korei i rozgościły się na dobre - myślę, że czują się u nas świetnie ponieważ robią niemałą furorę. Nie są już tylko stałym asortymentem sklepów internetowych z ofertą koreańskich marek ale można je już spotkać na drogeryjnych półkach. Polscy producenci również stawiają swoje pierwsze kroki w tym zakresie. Totalnie doceniam wygodę stosowania tego typu masek. Nakładasz, odpoczywasz przez 15-20 minut, zdejmujesz z twarzy i... gotowe. Nie musisz nic zmywać, niejednokrotnie brudzić umywalki, wedle uznania nadmiar ściągasz ze skóry albo pozostawiasz do wchłonięcia - prościej chyba już się nie da. Zajmują mało miejsca, wrzucasz do kosmetyczki na wyjazd i z głowy, żadnych ciężkich słoiczków, tubek, nic Ci się nie wyleje a masz dodatkową, jakże ważną pielęgnację.  

Innisfree

Ale nie należą do najtańszych - przynajmniej u nas w Polsce. Zgodzisz się ze mną, że koszt średnio 15zł (choć bywają również w cenie znacznie przewyższającej i tę) jako jednorazowy wydatek nie jest mały? Wiesz, że Koreanki stosują maski w płachcie codziennie? Ja do takiej częstotliwości jeszcze nie dotarłam, ale zdarzają się tygodnie, że zużywam 4-5. Nie trudno policzyć, że to tygodniowy koszt 75zł, a za taką cenę można kupić np. dobrej jakości żel do mycia twarzy, który będzie służył około trzy miesiące a nie jeden tydzień.
Dlaczego w Polsce maski są zdecydowanie droższe? Poza kwestią zysku dla przedsiębiorcy, który jest nieodłącznym elementem prowadzenia każdego biznesu dochodzi kwestia przede wszystkim opłat związanych ze sprowadzeniem towaru, na które składają się m.in. koszty transportu z miejsca nadania do Polski oraz opłaty celno - podatkowe, które nie są małe - znam to z autopsji, choć w znanym mi przypadku towarem nie są kosmetyki. Magazynowa cena towaru to nie tylko cena jego zakupu u źródła ale dodatkowo składowa wszystkich opłat związanych ze sprowadzeniem towaru i jego legalnej sprzedaży. Zrozumiałym dla mnie jest, że jeśli przedsiębiorcy w Polsce mieliby sprzedawać towar po cenach zakupu, to po co prowadzić biznes, na którym się nie zarabia?
Jak zatem kupić maski w płachcie taniej nie ruszając się z domu? W sklepie internetowym prosto z Korei - i to bez kosztów wysyłki niezależnie od kwoty zamówienia. W internecie można znaleźć kilka poleceń konkretnych sklepów internetowych, ja szczególnie polecam blogowy wpis Magdy (Kociamber w podróży) - Zakupy internetowe w sklepach koreańskich - poradnik. To właśnie dzięki jasnym informacjom zawartym w tym wpisie postanowiłam zrobić swoje pierwsze zakupy z Korei. Wybór z mojej strony padł na sklep BB COSMETIC przede wszystkim z tego względu, że w jego asortymencie znalazłam wówczas to czego poszukiwałam, dodatkowo w promocji i bez kosztów wysyłki. Cel był jeden - maski w płachcie Etude Hause a maski Innisfree wpadły do koszyka ponieważ również były dostępne w przystępnej dla mnie cenie.  

maski w płachcie

Niech Cię nie zwiedzie powyższe zdjęcie - nie ma na nim dwóch masek, tylko trzydzieści! Pomyślisz, że oszalałam bo po co mi tyle masek? Spokojnie, podzieliłam się z innymi, ale chciałam przybliżyć Ci w liczbach dlaczego zdecydowałam się na zakup aż tylu i zapewne trafnie domyślasz się, że kupując więcej, płacimy mniej.
W polskich sklepach internetowych znalazłam zarówno maski Etude Hause jak i Innisfree, a ich ceny różnie się kształtują. Jeśli chodzi o Etude Hause w jednym sklepie 8,99zł ale niedostępne, w innym 24,90zł. Podobnie rzecz ma się do masek Innfisfree choć w ich przypadku różnice nie są już tak duże - uśredniając, ich cena to ok. 15zł.
Zestaw 15 różnych masek Innisfree w sklepie BB Cosmetic to koszt 17,50$ w cenie regularnej. Jeśli przeliczmy to na złotówki (codziennie kwota będzie różna, ponieważ kurs jest zmienny) to w dniu dzisiejszym będzie to nieco ponad 64zł. A dzieląc tę kwotę na 15 masek finalnie kupujemy je za 4,27zł za 1 szt. Takoż samo możemy przeliczyć koszt maski Etude Hause. Regularna cena 15 szt. tych masek to 23,61$ (dzisiaj widzę w promocji 18,80$ ), więc jej koszt w sklepie to ok. 5,76zł za 1 szt. Różnice cenowe widać nie tylko nie papierze, ale i w portfelu.

sheet mask

Decydując się na zakup w sklepie BB Cosmetic nie płacimy kosztów wysyłki, a czas realizacji zamówienia to według wytycznych sklepu 10-25 dni. Moja przesyłka dotarła do mnie dokładnie 15-tego dnia od daty jej zamówienia. Oczywiście za zamówienie płacimy z góry poprzez PayPal, więc nie dysponując kartą w USD system automatycznie z naszej karty przeliczy PLN na USD. Proste i wygodne!
Przesyłka dotarła do mnie bardzo dobrze zabezpieczona, a w jej wnętrzu oprócz zamówionych masek znalazłam dodatkowo 3 maski gratis i kilka próbek - gratisy i próbki kosmetyków w koreańskich sklepach (nie tylko internetowych) są normą.

Jeśli zatem złapałaś bakcyla na koreańskie "Sheet Mask" to po co przepłacać?

To nie jest wpis recenzujący kosmetyki ale mimo wszystko czuję się w obowiązku napisać, że maski Innisfree to zdecydowanie lepszy wybór niż Etude Hause - choć te drugie też mają swoich mocnych faworytów... np. Blueberry.

Stosujesz maski w płachcie?

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger