Dermedic Clinical ARS 3° URSOLICAL | pielęgnacja twarzy

stycznia 08, 2018

Dermedic Clinical ARS 3° URSOLICAL | pielęgnacja twarzy

Niezależnie od rodzaju cery, każdej przyda się spora dawka nawilżenia, uważam zatem, że krem nawilżający to kosmetyk niezbędny w każdej pielęgnacji. Z pewnością nie jestem odosobniona i zdecydowana większość kobiet niejednokrotnie zadaje sobie pytanie: jaki krem do twarzy wybrać? Nie uważam się do końca w tej kwestii za wyrocznię, bez obserwacji skóry nie da się dobrać tego jednego idealnego kremu, ale odnosząc się do publikacji profesjonalistów w tym zakresie mogę przytoczyć, że nastolatce z pewnością wystarczy typowy krem nawilżający, młoda kobieta powinna postawić na taki, który oprócz tego, że nawilży to także zadziała odżywczo i antyoksydacyjnie, natomiast w przypadku pań dojrzałych niezbędny krem to ten, który wykaże silne działanie regenerujące i pobudzające odnowę komórkową. 

Dermedic Clinical

Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale używamy kosmetyków po to, aby nasza skóra wyglądała dobrze, czuła się komfortowo i aby uchronić ją przed zmarszczkami. W mojej pielęgnacji nie ma już miejsca na przypadkowe kremy, takie aby tylko był, bo przecież "jakiś" powinien być. Z uwagą przyglądam się kosmetykom, które aplikuję na skórę i właściwie to jestem wdzięczna markom kosmetycznym, że mam tak ogromny wybór. Kremy do twarzy dermokosmetycznej marki DERMEDIC Clinical od dawna były już na mojej liście, więc w końcu przyszedł czas aby od teorii przejść do praktyki. Od teorii, ponieważ tylko teoretycznie znana była mi linia Regenist, generacja dermokosmetyków przeciwstarzeniowych, w których zastosowano koncepcję Aktywatorów Regeneracji Skóry (ARS) będących kompleksem dopasowanym funkcjonalnie do poszczególnych etapów starzenia się skóry. Linia Regenist uwzględnia podział dermokosmetyków na 3 grupy w zależności od stanu skóry:
  • ARS 3° URSOLICAL – przeznaczony dla skóry z pierwszymi objawami starzenia się,
    czyli zmarszczkami mimicznymi.
  • ARS 4° PHYTOHIAL – przeznaczony dla skóry z widocznymi objawami starzenia się,
    czyli zmarszczkami mimicznymi i statycznymi.
  • ARS 5° RETINOLIKE – Przeznaczony dla skóry z wyraźnie widocznymi oznakami starzenia się, czyli zmarszczkami mimicznymi, grawitacyjnymi i strukturalnymi. 
Mój wybór padł na ARS 3° URSOLICAL, czyli duet stymulujących kremów, wzmacniający na dzień i regenerujący na noc, które wzajemnie się uzupełniają. Decydując się na nie zakładałam powodzenie i nie zawiodłam się.  

ARS 3 URSOLICALkrem na dzień

ARS 3° URSOLICAL to opracowany w Instytucie Badawczo-Rozwojowym marki Dermedic aktywny kompleks zawierający kwas ursolowy, witaminę E i olej migdałowy, które wzmacniają włókna kolagenowe przez aktywację ich wzrostu, stymulują regenerację naskórka i naturalne procesy jego odnowy a poprzez pobudzenie procesów syntezy elastyny wzmacniają strukturę skóry. Kompleks składników nawilżających wnika w głąb skóry zatrzymując w niej wilgoć, co zapobiega nadmiernej utracie wody nie prowadząc tym samym do przesuszenia skóry. W kremie na dzień znajdują się również składniki pochodzenia naturalnego, wyciąg z korzenia żeń-szenia oraz sok z brzozy zapewniające właściwości antyoksydacyjne, krem zatem chroni skórę przed wolnymi rodnikami i innymi czynnikami zewnętrznymi przyspieszającymi jej starzenie.
Krem na noc z tej samej linii, oprócz składników nawilżających, stymulujących i wzmacniających dodatkowo został wzbogacony o składniki wspierające procesy odnowy skóry w warunkach spowolnionego metabolizmu podczas snu. Sok z aloesu, skwalan i d-Panthenol naprawiają mikrouszkodzenia i wzmacniają strukturę skóry, dzięki czemu staje się mniej podatna na powstawanie zmarszczek.
Wspólnym mianownikiem obydwu kremów jest dogłębne nawilżenie skóry, jej wzmocnienie poprzez walkę z czynnikami zewnętrznymi oraz regeneracja.

krem na noc

Zanim przejdę do efektów jakie zaobserwowałam w trakcie stosowania kremów chcę wyrazić swoją aprobatę względem opakowań, które są bardzo solidnymi szklanymi słoiczkami z minimalistyczną szatą graficzną. Prezentują się według mnie bardzo gustownie i z klasą. Kolejno, nie mogę nie wspomnieć o dość intensywnym ale bardzo przyjemnym dla mnie zapachu - najtrafniej określić mi go jako kwiatowy z nutą kremowości. Niejednokrotnie korzystając z dermokosmetyków brakowało mi w nich zapachu, więc zwolenniczki pięknie pachnących kosmetyków powinny być w pełni usatysfakcjonowane.
Bardzo podobają mi się również konsystencje obydwu kremów zaczynając od tego, że są różowego zabarwienia  - przyznaję, że "kupiło" mnie to już w chwili otwarcia słoiczków. Na zdjęciu poniżej próbowałam uchwycić różnice, które gołym okiem są widoczne. Krem na dzień ma zdecydowanie lżejszą konsystencję, dzięki czemu szybciej się wchłania, nocny natomiast bardzo przyjemnie otula skórę pozostając na niej zdecydowanie dłużej. Obydwa jednak bardzo gładko suną po skórze, bardzo przyjemnie się rozprowadzają i równie mocno nawilżają.  

pielęgnacja twarzy

Krem na dzień okazał się świetnym rozwiązaniem pod makijaż. Wchłania się dość szybko ale również świetnie wygładza skórę, odnoszę zatem wrażenie, że pozostawia lekki wygładzający film, który sprawia, że aplikowany na tak przygotowaną skórę podkład bardzo dobrze stapia się ze skórą, nie roluje się i nie przemieszcza. Nie od dzisiaj wiadomo, że podstawą dobrze wyglądającego makijażu jest pielęgnacja skóry - tylko na dobrze nawilżonej skórze makijaż wygląda odpowiednio tak, jak tego oczekujemy. 
Wespół z kremem na noc tworzą kompleksową pielęgnację skóry, która wygląda i czuje się dobrze. W pierwszym kontakcie z kremem na noc niemal natychmiast odczułam, że to odpowiedni krem na noc dla mnie na sezon jesienno-zimowy. To czas kiedy krem do nocnego działania o lekkiej konsystencji zamieniam na bogaty i mocno okluzyjny, bo tylko w towarzystwie takiego czuję, że moja skóra jest nie tylko nawilżona, ale przede wszystkim odpowiednio zregenerowana po uprzednim narażaniu jej na zimne powietrze, wiatr i mróz. Nocna wersja kremu Dermedic Clinical ARS 3° spełnia wszystkie moje oczekiwania względem nocnej pielęgnacji. Jest odpowiednio bogaty ale nie obciąża skóry. Kiedy aplikuję go bezpośrednio na oczyszczoną skórę nie budzę się rano z przetłuszczoną cerą, jeśli uprzednio nałożę serum (różne: nawilżające, złuszczające czy z witaminą C) zdarza się, że rano na skórze widoczny i wyczuwalny jest film - wówczas zamiast przemycia jej płynem micelarnym i tonikiem myję twarz przy użyciu wody. 
    
dermokosmetyki

Pielęgnacja linią Dermedic Clinical ARS 3° URSOLICAL bardzo mi odpowiada i ja ją polecam. To moim zdaniem świetny duet kremów pielęgnacyjnych, który mnie nie uczulił, nie podrażnił i nie zauważyłam podczas ich dotychczasowego stosowania żadnych skutków niepokojących. Moja skóra jest świetnie nawilżona i czuje się dobrze. To produkty do walki z pierwszymi oznakami starzenia, istniejących zmarszczek nie usuwają, ale tego chyba nie potrafi żaden krem. A przynajmniej ja na takowy jeszcze nie trafiłam. Zgodzę się jednak ze stwierdzeniem, że jeśli skóra jest odpowiednio nawilżona, to i zmarszczki są na niej mniej widoczne.

Z kwestii formalnych pozostaje mi poinformowanie Was o pojemności 50ml każdego z kremów, na których zużycie mamy 6 m-cy od daty pierwszego otwarcia. Dermokosmetyki Dermedic dostępne są w aptekach oraz drogeriach połączonych z apteką, np. Super Pharm. Cena regularna każdego z kremów to ok. 76zł. Polecam!

Używacie dermokosmetyków? a może znacie Dermedic?

Pozdrawiam ciepło,
La Panthere | Cartier

grudnia 12, 2017

La Panthere | Cartier

"Każda kobieta skrywa kocią naturę a każdy kwiat nosi nuty zwierzęce w swym sercu" - to słowa słynnej i niezwykle utalentowanej kreatorki perfum Cartier, Mathilde Laurent, tworzącej dla marki prawdziwe perfumeryjne działa sztuki w odniesieniu do jednego z najbardziej rozpoznawalnych i owianych rangą flakonów perfum Cartier - La Panthere. Bo Cartier to nie tylko jeden z najsłynniejszych producentów biżuterii na świecie, ale również i perfum, które są niezwykle pożądane. 

La Panthere

Dlaczego pantera? Nie trudno się domyślić - motyw pantery to symbol biżuterii Cartier noszącej miano klejnotów. Lista wpływowych klientek zachwyconych motywem pantery jest bardzo długa i sięga lat 40. XX wieku. Pantera to symbol kobiecości Cartier: piękna, tajemnicza, waleczna, pełna pasji i wolna. Pokuszę się o stwierdzenie, że w obliczu historii symbolu pantery Mathilde Laurent nie miała łatwego zadania - a może od początku znała kształt zapachu La Panthere? Tego nie wiem, ale jestem przekonana, że stworzyła zapach dla koneserów, dla tych, którzy nie preferują, a może nawet nie akceptują bylejakości.

Cartier

Twórczyni zapachu kreując go rozpoczęła od gardenii, białego kwiatu wonią przypominającego nieco jaśmin ale w bardziej jedwabistym wydaniu. Zapach gardenii jest zaskakujący i bardzo przyjemny, i choć intensywny to nie dominujący, zależny od towarzystwa innych komponentów, które jako całość tworzą albo zapach lekki i dziewczęcy albo elegancki i niezwykle wytrawny. La Panthere plasuje się w tej drugiej kategorii - to przepiękny i szlachetny szypr, który z białego kwiatu rozwija się w piżmo z nutą suszonych owoców. Nie jest słodki a swoją wytrawnością powala wręcz na kolana. Jest tajemniczy, zmysłowy, i uwodzicielski. Kwiatowy lecz dziki, z którego serca uwodzi czujna i pewna siebie pantera.

perfumy

Tytułowa pantera jest sercem zapachu w sensie dosłownym, ponieważ została wyrzeźbiona we wnętrzu mistrzowsko wykonanego flakonu perfum, jawiąca się niczym drogocenny kamień wyrzeźbiony w bryle szkła. Proste, geometryczne linie w szklanej bryle na wzór prostopadłościanu w połączeniu ze złotem tworzą talizman rangi luksusu i wyjątkowej acz w pierwowzorze minimalistycznej elegancji. Flakon wieńczy metalowy korek, stworzony tak, by po jego naciśnięciu uwalniać zapach. Prezentowany na zdjęciach flakon to edycja limitowana, który przybrał postać klejnotu w złotej iluminacji. Przedstawia magnetyzm pantery, której głowa wyrzeźbiona w szkle, czai się za wysokimi złocistymi trawami. To graficzna, wyszukana metafora nieposkromionego zwierzęcia.

Douglas

Jaką kobietę widzę ubraną w ten zapach? Zapach jest zmysłową i odważną kombinacją pokus, więc nie każdą, ale z pewnością elegancką i wytworną, wolną i pełną pasji, która wręcz z uporem dąży do niezależności, wie czego chce i nie boi się przykuwać uwagi otoczenia. A może warto choć na jeden wieczór przemienić się w taką kobietę? To zapach kwiatowo animalistyczny, intensywny i bardzo trwały. Zapach dla kobiety zniewalającej, ale nigdy nie zniewolonej...                

Flakon La Panthere to prawdziwe dzieło sztuki.
Jeszcze nie jest za późno aby napisać list do Świętego Mikołaja... Polecam!

Limitowana edycja dostępna w Douglas / 75ml / 519zł    
Nowości na mojej półce | listopad 2017 EKOCUDA

grudnia 03, 2017

Nowości na mojej półce | listopad 2017 EKOCUDA

W ubiegły weekend 25-26 listopada w klimatycznym warszawskim Domu Towarowym Braci Jabłkowskich odbyła się trzecia edycja targów Ekocuda, których zapewne nie trzeba szczególnie przedstawiać, ponieważ odkąd są organizowane gromadzą tłumy. Dwie poprzednie edycje pominęłam w swoim kalendarzu, natomiast tegoroczna jesienna wpisana była w moje plany odkąd właściwie pojawił się ślad o wydarzeniu. Targi Ekocuda to przede wszystkim wielkie spotkanie z polskimi i zagranicznymi markami kosmetyków naturalnych ale również okazja do spotkania, zasięgnięcia informacji i porad bezpośrednio od twórców kosmetyków. Targom towarzyszą również warsztaty kosmetyczne i wykłady wzbogacające wiedzę o kosmetykach, odkrywające sekrety ich receptur i produkcji. 

kosmetyki naturalne

Z góry zakładałam, że pojawię się na targach pierwszego dnia, więc miłym dla mnie była możliwość udziału w otwartym wykładzie organizowanym przez markę Naturativ, który poprowadziła Prezes i jednocześnie właściciel firmy - Magda Hajduk. Tematem przewodnim wykładu było pytanie: "Czy potrafisz rozpoznać kosmetyk naturalny?" i zapewne każdy z uczestników po wykładzie potrafi to uczynić. Na wykładzie zostało poruszonych kilka ważnych kwestii odnośnie oznaczeń na kosmetykach, ich składów a szczególnie składników zakazanych do produkcji kosmetyków naturalnych. Tuż po wykładzie Naturativ odbył się wykład prowadzony przez przedstawiciela Instytutu Badań Kosmetyków Dr Koziej dotyczący różnic powstawania procesu receptury w firmie produkcyjnej od domowego tworzenia kosmetyków. Podczas wykładu omówione zostały obowiązkowe i dodatkowe badania produktów kosmetycznych oraz schemat bezpiecznego wprowadzenia kosmetyku na rynek. I choć producentem kosmetyków nie jestem to uważam, że wykład ten był bardzo interesujący z punktu widzenia również i konsumenta.

Ekocuda

Targi to wreszcie czas na żywy podgląd i dotknięcie interesującego nas kosmetyku nie tylko z zewnątrz ale również i jego zawartości. Kosmetyki naturalne najczęściej kupuję przez Internet i w tym miejscu nie ukrywam, że zdarzyło mi się kupić i takie, które pisząc wprost - zawiodły mnie swoim zapachem. Bo zapach kosmetyku, który aplikuję na twarz i ciało jest dla mnie szalenie istotny! Uwielbiam kosmetyki, które kuszą mnie i rozpieszczają moje zmysły zapachem, targi więc były dla mnie swego rodzaju przewodnikiem po naturalnych zapachach - a wierzcie mi, że pokus było co niemiara. Celowałam w jesienno-zimowe ciepłe aromaty, które w domowym zaciszu zrekompensują zimno, wiatr i mróz a dzięki temu, że targi to również okazja do promocyjnych zakupów, to wróciłam z esencją moich zapachowych potrzeb. Niestety z racji ograniczenia czasowego nie odwiedziłam wszystkich dostępnych stoisk, nawet tych, które miałam na liście do odwiedzenia, np. Ministerstwo Dobrego Mydła, Annabel Minerals, Hagi, Iossi czy Lush Botanicals. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z zakupów i z przyjemnością podzielę się informacją, jakie kosmetyki wróciły ze mną do domu.

Naturativ

Jeśli jesteś czytelnikiem mojego bloga od dawna, to zapewne pamiętasz, że regularnie pojawiały się tutaj recenzje kosmetyków Pat&Rub - dawnego Pat&Rub, który dzisiaj funkcjonuje na rynku pod nazwą Naturativ. Nie mogłam zatem oprzeć się pokusie i zabrałam ze sobą do domu jeden z najlepszych balsamów do rąk jakie miałam przyjemność spotkać na swojej kosmetycznej drodze w wersji otulającej. Balsam ten nawilża, zmiękcza, koi i odżywia skórę a jego słodki a zarazem ciepły zapach wanilii, karmelu i cytryny otula dłonie niczym ciepłe rękawiczki. Jestem od niego uzależniona!
Z kolei krem do twarzy na dzień i na noc 360 AOX dotarł do mnie zanim pojawiłam się na targach - otrzymałam go w przesyłce wraz z zaproszeniem na targi od marki Naturativ - ale umieszczam go w tym zestawieniu, ponieważ to również ślad po targach Ekocuda. To naturalny krem pielęgnacyjny o wielokierunkowym działaniu z przeznaczeniem dla każdego typu cery w każdym wieku o bogatym składzie, dość lekkiej konsystencji i lekko cytrusowym zapachu, który z pewnością sprawdzi się na skórze narażonej na miejski stres i klimatyzowane pomieszczenia. Użyłam go już kilka razy i póki co podoba mi się zarówno w wersji na dzień jak i na noc.
 
Alkemie

Jak ja się cieszę, że odczekałam swoje w kolejce do stanowiska ALKEMIE! Swoją drogą bardzo pięknego, przykuwającego wzrok już z daleka. Swoje odczekałam, ale to po co poszłam mam: dwa super-produkty z super-owoców o super-działaniu: 2w1 peeling-maska oraz pielęgnacyjny olejek do twarzy. Producent obiecuje, że po ich zastosowaniu skóra nie ma wyjścia - po prostu musi wyglądać dobrze i promiennie, ponieważ w kosmetykach zebrał w jedno miejsce tyle witamin i antyoksydantów, że spokojnie można by tym obdzielić przynajmniej trzy linie produktów. Super-bomba witaminowa dla skóry a pachnie tak, że chciałoby się je zjeść - po prostu bajka! I ten piękny owocowy zapach... Moje pierwsze wrażenie? Pełen zachwyt!
  
Resibo

Na mojej chciej-liście nie mogło zabraknąć nowości marki Resibo - rozświetlającego kremu do twarzy. Bravo dla Resibo za kącik dla dzieci na targach! Ja swojej czterolatki nie zabrałam ze sobą, ale kto wie? może w przyszłym roku? Bardzo miły gest i ukłon zarazem dla rodziców.
Wracając do kremu to ma on za zadanie rozświetlić i poprawić wygląd cery na dwa sposoby - zawarty w formule pyłek tworzy na skórze delikatną taflę, bez widocznych pojedynczych drobinek a ekstrakty roślinne łagodzą zaczerwienienia. Co więcej zawarte w nim ciepłe i chłodne tony drobinek dopasowują się do każdego koloru skóry. Podoba mi się ten efekt, kremu można z powodzeniem używać zamiast bazy rozświetlającej. Z pewnością pokuszę się o pełną recenzję kremu na blogu i póki co niemalże wszystko wskazuje na to, że będzie pozytywna.

Fitomed

Markę Fitomed spotkałam po drodze. Dawno temu miałam różany płyn do twarzy tej marki więc zatrzymałam się aby kupić go ponownie, tak dawno, że zmieniło się opakowanie produktu. Bardzo lubię wszelkie różane płyny, mgiełki i toniki do twarzy (to też nałóg, bo zawsze stoi na mojej półce) i choć szczególnie zalecane są w porannej pielęgnacji to używam ich codziennie zarówno rano jak i wieczorem. Mgiełka różana dzięki obecności składników naturalnych, aktywnych biologicznie, nawilża, wygładza i uelastycznia naskórek.

Fresh&Natural

Nie wyobrażałam sobie udziału w targach bez odwiedzin stoiska Fresh&Natural. Uwielbiam produkty tej marki i jeśli zapytasz mnie jaki balsam do ciała polecam na zimę, to bez zająknięcia odpowiem Ci, że te z Fresh&Natural. Miałam już i malinowy, i orzechowy, więc tym razem padło na kojący bezzapachowy - choć taki całkowicie bezzapachowy on nie jest, wyczuwam w nim naturalny aromat masła shea. Te balsamy są tak przyjemnie puszyste, że miło w nie zanurzyć palce, serio! Jeśli będziesz używała codziennie, to nie straszny Ci wiatr i mróz, u mnie przesuszenia skóry nie występują. Za peelingi tej marki też gwarantuję satysfakcję, tym razem u mnie cukrowy peeling Mokka, który pachnie pobudzająco kawą z nutą gorzkiej czekolady (świetny o poranku). Skusiłam się również na orzeźwiający olejek do ciała z pomarańczą i wanilią, bo nie mogłam się oderwać od testera... Kwintesencja pomarańczy i wanilii w iście naturalnym stylu - zero chemii!
Fresh&Natural poszerzył ofertę o produkt do pielęgnacji twarzy - olejowe serum. Widziałam, dotknęłam, powąchałam, ale nie kupiłam, ponieważ już za chwilę dotrze do mnie grudniowa edycja Naturalnie z pudełka, a tam według zapowiedzi ma się znajdować kosmetyk zapowiadany jako nowość z oferty marki, więc myślę, że właśnie o to serum chodzi.

Miodowa Mydlarnia

Odwiedziłam również stoisko Miodowej Mydlarni, która wytwarza unikatowe kosmetyki naturalne z woskiem, miodem i pyłkiem pszczelim. Nie ukrywam, że masło do twarzy i ciała Buziaczek ujęło mnie w pierwszej chwili swoją nazwą. To również produkt o lekkiej i niezwykle przyjemnej konsystencji musu i zniewalającym aromacie. Jak na dłoni widać, że marka rozpieszcza swoich odbiorców kładąc duży nacisk na aromaty swoich produktów a ja mogłabym mieć absolutnie wszystko tej marki. Buziaczek jest kompozycją maseł i olei roślinnych oraz wosku pszczelego o wyśmienitych właściwościach kosmetycznych oraz witaminy E. Błyskawicznie regeneruje skórę, odżywia, koi wszelkie podrażnienia, zdecydowanie poprawia kondycję skóry.
W ofercie marki znajdują się również pudry do kąpieli, które tak pięknie pachną, że nie mogłam się powstrzymać, a że zdecydowanie bardziej lubię kąpiele w wannie niż szybki prysznic, to na aktualny sezon postawiłam na musujący, mleczny puder do kąpieli Słodka Pomarańcza z nagietkiem, olejkiem ze słodkich migdałów i szczyptą kurkumy o świeżym, aromacie soczystych, dojrzałych pomarańczy.
Obydwa kosmetyki obłędne a markę wpisuję na listę must have - to zdecydowanie moje tegoroczne odkrycie.

Mokosh Cosmetics

Stoisko Mokosh odwiedziłam w jednym konkretnym celu (na miejscu oczywiście okazało, że powinnam mieć ich więcej), mianowicie: brązujący balsam do twarzy i ciała pomarańcza z cynamonem. To odżywczy i nawilżający balsam o orientalnym zapachu pomarańczy z cynamonem, w naturalny sposób nadający skórze piękny odcień opalenizny. Obok naturalnych olei zapobiegających wysuszeniu skóry o właściwościach nawilżających, rewitalizujących i łagodzących podrażnienia skład balsamu został wzbogacony o innowacyjny składnik pochodzenia naturalnego „MelanoBronze” z ekstraktu niepokalanka pospolitego, który zwiększa naturalną pigmentację skóry poprzez stymulację produkcji melaniny w melanocytach, dzięki czemu skóra staje się ciemniejsza w taki sam sposób, jak podczas zażywania kąpieli słonecznej, jednak bez konieczności narażania jej na promieniowanie UV. Balsam ma przyjemnie lekką konsystencję, która zdecydowanie ułatwia równomierną aplikację i cudownie pachnie - zapach w iście świątecznym klimacie!

Yope

Nie oparłam się również pokusie limitowanej edycji Zimowego Mydła Yope. Mydła te są stałymi bywalcami mojej łazienki, jak żadne inne nie wysuszają skóry dłoni a dodatkowo je pielęgnują. Zimowe mydło wzbogacone zostało o naturalne oleje ze słodkich migdałów i orzechów macadamia, które odżywiają, nawilżają, regenerują i podtrzymują lipidową barierę ochronną skóry. Jego neutralne pH sprawia, że jest łagodne nawet dla bardzo wrażliwej i delikatnej skóry, a oprócz właściwości pielęgnacyjnych jest bardzo przyjemne dla zmysłów pozostawiając na dłoniach ciepły zapach migdałów, kokosa, cynamonu oraz pomarańczy. Z całego serca polecam mydła w płynie Yope!

Wytwórnia Mydła
     
Na zakończenie coś dla duszy i ciała - aromatyczne półkule kąpielowe z Wytwórni Mydła. Pachnące, w kontakcie z wodą delikatnie musują uwalniając odżywcze dla skóry naturalne oleje. Uwielbiam takie umilacze kąpieli! Zdecydowałam się na kilka zapachów: róża, lawenda, cytrusy, słodka truskawka oraz miód i wanilia.

I tak oto prezentują się moje zakupy z targów naturalnych kosmetyków Ekocuda. To świetne wydarzenie i z pewnością wybiorę się na nie ponownie. Organizowane są dwa razy w roku, wiosną oraz jesienią w Warszawie, ale już wiadomo, że wiosenna edycja zawita również do Trójmiasta, w marcu bowiem targi Ekocuda odbędą się również w Gdańsku. Zdecydowanie warto je odwiedzić!

Daj znać jak Ci się podobają moje zakupy. Pozdrawiam :)
Purlés | profesjonalne produkty do pielęgnacji twarzy

listopada 20, 2017

Purlés | profesjonalne produkty do pielęgnacji twarzy

Zastanawiałaś się nad tym, dlaczego po wyjściu z gabinetu kosmetycznego czujesz, że skóra jest dopieszczona w każdym z możliwych centymetrów? Ja też, choć w którymś momencie przekonałam się, że wykwalifikowany personel gabinetów i salonów SPA pracuje na kosmetykach profesjonalnych i w pełni sprawdzonych, co w połączeniu z wiedzą jaki kosmetyk dobrać do rodzaju skóry daje tak spektakularne rezultaty. Skłamałabym pisząc, że jestem stałą bywalczynią gabinetów kosmetycznych, ale czasem sobie na pewne zabiegi pozwalam. I choć jestem szczęśliwą posiadaczką urządzenia do domowego peelingu kawitacyjnego, to jednak właśnie na taki peeling czasem wybieram się do gabinetu. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - po takim zabiegu kosmetyczka wykonuje maseczkę łagodzącą albo ich serię dopasowaną do rodzaju i potrzeb skóry i nie wypuszcza klientki bez odpowiedniej pielęgnacji.   

Purles

Gabinety - jeśli nie są gabinetami wyłącznie danej wiodącej marki - pracują na profesjonalnych kosmetykach różnych marek, a jedną z nich jest Purlés, której kosmetyki powstają we francuskim laboratorium gdzie spełniane są najwyższe standardy produkcji. Purlés stale podąża za trendami Wellness&Spa, regularnie bierze udział w międzynarodowych targach i kongresach kosmetycznych, dzięki czemu oferta zabiegowa z wykorzystaniem jej produktów stale się poszerza a przede wszystkim jest dostosowywana do ciągle rosnących wymagań klientów.
Aby cieszyć się pielęgnacją z wykorzystaniem kosmetyków Purlés niekoniecznie trzeba wybrać się do gabinetu kosmetycznego, ponieważ produkty te można kupić np. w internetowym sklepie producenta, tutaj. W ofercie marki znajdują się rozwiązania pielęgnacyjne dopasowane do każdego typu cery, zarówno mleczka, toniki, peelingi, kremy i eliksiry do pielęgnacji twarzy oraz produkty dedykowane do pielęgnacji całego ciała. Od trzech miesięcy na mojej półce goszczą trzy kosmetyki do pielęgnacji twarzy i w dalszej części wpisu z przyjemnością podzielę się doświadczeniem z ich stosowania.
   
pielęgnacja twarzy

Zacznę od kosmetyku, który już po kilkunastu dniach stosowania skradł moje kosmetyczne serce, a jest nim Age Control Eye Cream - przeciwzmarszczkowy krem na okolice oczu oznaczony numerem 112. Krem dedykowany jest każdemu rodzajowi skóry, szczególnie kiedy widoczna staje się utrata jędrności, suchość, szarość i zmęczenie skóry. Kompozycję kremu stanowią starannie wyselekcjonowane składniki roślinne, będące jednocześnie substancjami czynnymi kremu (wyciąg z zielonej herbaty, oczaru wirginijskiego i owsa oraz olej arganowy), których połączenie daje efekt nawilżenia, odżywienia i regeneracji delikatnej skóry wokół oczu. 

Kluczowe składniki kremu:
  • wyciąg z zielonej herbaty - poprawia napięcie i jędrność skóry,
  • wyciąg z oczaru wirginijskiego - działa przeciwzapalnie, łagodząco i odświeżająco,
  • olej arganowy - poprawia elastyczność, nawilża i wygładza, jako antyoksydant opóźnia procesy starzenia,
  • wyciąg z owsa - łagodzi podrażnienia, zmiękcza skórę i przyspiesza regenerację,
  • antractine - składnik zwiększający produkcję kolagenu i chroniący przed nagatywnym wpływem czynników zewnętrznych.

krem pod oczy

Podoba mi się wszystko w tym kosmetyku. Na początek to, że jest lekki, z łatwością aplikuje się na skórę i dzięki właśnie takiej formule nie narażamy delikatnej okolicy oczu na obciążenie czy nadmierne naciąganie, które w tej okolicy nie jest wskazane. I  pozytywnie zaskakującym jest dla mnie fakt, że pomimo tak lekkiej konsystencji tak doskonale nawilża, odżywia i regeneruje. Tym bardziej, że już w początkowym składzie znajduje się masło shea o wszechstronnych właściwościach, jednak jako składnik kosmetyczny jest dość ciężkie, a konsystencja tego kremu jest bardzo delikatna. Producent deklaruje, że regularne stosowanie kremu niweluje drobne linie i tak się dzieje. Stosując krem dwa razy dziennie nie męczy mnie suchość pod oczami, korektor nie wchodzi w załamania więc świetnie również współpracuje z makijażem, zmarszczek nie usuwa, ale z pewnością wygładza skórę i ujędrnia. Odkąd go stosuję, pielęgnujące płatki pod oczy aplikuję tylko dla przyjemności a nie z konieczności. 
Zaletą kremu jest również jego higieniczne, szklane opakowanie z pompką, przez które w pełni kontrolujemy stopień zużycia, choć jego wydajność jest również bardzo imponująca. W opakowaniu otrzymujemy aż 30ml produktu, na którego zużycie mamy 12 m-cy od otwarcia, a stosunek ceny regularnej 74zł do ilości a przede wszystkim jakości produktu jest moim zdaniem bardzo dobry. Biorąc pod uwagę, że z reguły w przypadku kremów pod oczy otrzymujemy pojemność 15ml, to w przypadku produktu Purlés mamy drugie tyle. 
Kosmetyk jest hipoalergiczny, właściwy nawet dla cery wrażliwej, co eliminuje ryzyko pojawienia się alergii i podrażnień. Posiada certyfikat EcoCert, co potwierdza bezpieczeństwo stosowania.   

baza pod makijaż

Zanim poznałam kosmetyki Purlés osobiście, produktem o którym najczęściej słyszałam lub czytałam z całej oferty marki była Brightening Base SPF50+, czyli rozświetlająca baza z bardzo wysokim filtrem przeciwsłonecznym. To produkt, który łączy właściwości pielęgnacyjne z upiększającymi, ponieważ występuje w lekko beżowym kolorze, dzięki czemu ujednolica koloryt skóry. Jej formuła zawiera kompleks zwany przez producenta Soothex, który łagodzi podrażnienia, zmniejsza zaczerwienienia wywołane podrażnieniem skóry oraz zapewnia przyjemny efekt kojący. Dodatek ekstraktu z Caesalpinia Spinosa, zwanego też drzewem Tara gwarantuje długotrwałe nawilżenie.
Zgodnie z nazwą, baza rozświetla skórę, przy czym nie jest rozświetlenie tego typu, które uzyskujemy przy pomocy produktu z drobinkami rozświetlającymi. To taki subtelny glow w połączeniu z wyrównaniem kolorytu. Dobrze radzi sobie z niwelowaniem zaczerwienień na skórze, jednak większych niedoskonałości takich jak np. blizny po trądziku z pewnością nie przykryje w całości. Jest to produkt, po aplikacji którego jestem w stanie zrezygnować z kryjących podkładów latem. Tym bardziej, że posiada bardzo wysoki filtr przeciwsłoneczny, dzięki czemu nie muszę aplikować kolejnego kremu. Poza rozświetleniem możesz spodziewać się nie tylko wyrównania kolorytu, ale również i wygładzenia skóry.

SPF50+

Czy sprawdzi się zatem tylko latem? Otóż nie. Biorąc pod uwagę, że w sezonie jesienno-zimowym najczęściej wykonujemy zabiegi złuszczające skórę, a w przypadku tego typu zabiegów powinnyśmy chronić skórę przed słońcem, to ta baza również doskonale wpisze się w pielęgnację około złuszczającą. Podobnie jak krem pod oczy, posiada lekką formułę choć na mojej skórze nie wchłania się całkowicie. Pozostawia lekki wygładzający i chroniący przed czynnikami zewnętrznymi film, dzięki czemu aplikowany na nią podkład lepiej stapia się ze skórą. I ja jednak w sezonie jesienno-zimowym jestem zwolenniczką aplikacji tego produktu pod podkład, a nie zamiast. Wszak jest to rozświetlająca baza. Jeśli planujesz aplikację serum pod bazę, to z moich doświadczeń wynika, że lepiej taką, która jest lekka, szybko i całkowicie się wchłania - w moim przypadku próba aplikacji bazy na serum pozostawiające film na skórze zakończyła się rolowaniem. Producent zaleca aplikację bazy na oczyszczoną skórę i tak jest najlepiej.    
Opakowanie mieści 30ml produktu, jego ważność 12 m-cy od otwarcia a cena regularna to 76zł.

żel aloesowy

Skoro jesteśmy przy jesiennych zabiegach złuszczających lub inwazyjnych zabiegach z zakresu medycyny estetycznej, to jako trzeci produkt przedstawiam Ci dzisiaj Aloe Vera Calming Gel, kojący żel aloesowy zawierający aż 98% aloesu o natychmiastowym działaniu kojącym. Nie od dzisiaj wiadomo, że aloes może być stosowany na wiele dolegliwości i problemów skórnych. Skuteczność zawdzięcza mu połączenie wielu składników aktywnych - głównie polisacharydów, aminokwasów,  NNKT, witamin (C, B2, B6), składników mineralnych, białek, enzymów, saponin, flawonoidów, olejków eterycznych i kwasów organicznych.
To gęsty, przejrzysty żel, który szybko i całkowicie wchłania się w skórę, pozostawiając ją ukojoną, nawilżoną bez obciążenia, gładką i miłą w dotyku. Nie pozostawia tłustej powłoki. Świetnie nawilża skórę, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Stosowany na twarz i ciało przyjemnie chłodzi, niweluje uczucie pieczenia po opalaniu, koi, regeneruje i nawilża skórę dając uczucie przyjemnej miękkości. Zapewnia skuteczne nawilżenie głębszych warstw naskórka i zapobiega jego wysuszeniu. Działa regenerująco, odbudowuje naskórek i przyspiesza gojenie się ran, a także wzmacnia barierę ochronną skóry. Gwarantuje ulgę także w przypadku zmian powstałych w wyniku nadmiernej ekspozycji na słońce, zimno i wiatr. Może zastąpić m.in. balsam do ciała czy bazę pod makijaż i w każdym z tych przypadków świetnie się sprawdza. Idealny jako środek łagodzący po depilacji, opalaniu czy nawet po ugryzieniu przez owady. Żel aloesowy Purlés nie zawiera sztucznych barwników ani alkoholu.
Producent oferuje produkt w gustownym szklanym opakowaniu z pompką i pojemności 50ml - jego cena to 56zł. Na zużycie mamy 12 m-cy.

Purles

Swoją przygodę z Purlés uważam póki co za bardzo udaną i myślę, że nie poprzestanę na tej trójce. Krem pod oczy to zdecydowany faworyt, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że moje kosmetyczne odkrycie tego roku. Baza pod makijaż również z powodzeniem jest przeze mnie wykorzystywana a żel aloesowy? Uważam, że powinien stać na kosmetycznej półce wszystkich tych, którzy potrzebują kosmetyku o natychmiastowym działaniu kojącym. I choć te trzy produkty to niewielki procent całości oferty marki Purlés, to jednak uważam, że można jej zaufać.

Jestem bardzo ciekawa czy znasz produkty marki Purlés. Korzystasz z usług salonów kosmetycznych czy raczej stawiasz na pielęgnację domową?

Dziękuję za poświęcony czas :)
Zestaw masek Lift & Detox INSTITUTE SOLUTIONS | Dr Irena Eris

października 30, 2017

Zestaw masek Lift & Detox INSTITUTE SOLUTIONS | Dr Irena Eris

Marka Dr Irena Eris jest stale obecna zarówno w mojej pielęgnacji jak i makijażu. Od lat poszerza oraz promuje idee związane z luksusem - jako jedyna z Polski jest członkiem francuskiego stowarzyszenia marek luksusowych Comité Colbert. To ekskluzywny klub założony w 1954r. przez Jeana-Jacquesa Guerlaina – twórcę słynnej firmy kosmetycznej. Do niedawna komitet zrzeszał wyłącznie ekskluzywne francuskie marki takie jak m.in. Boucheron, Cartier, Chanel, Dior, Hermès, Hotel Ritz, Louis Vuitton, szampan Veuve Clicquot - oraz prestiżowe instytucje kultury m.in. Luwr, Operę Paryską czy Comédie-Française francuski teatr narodowy. Dopiero w 2011 r. do tego grona dołączyły cztery marki europejskie a rok później do klubu została przyjęta również marka Dr Irena Eris w poczet instytucji kultury i światowych marek, które działają, aby poszerzać i promować idee związane z luksusem, pięknem i ekskluzywnością.

Institute Solutions

Marka Dr Irena Eris to nie tylko kosmetyki ale również Centrum Naukowo-Badawcze, Hotele SPA, Kosmetyczne Instytuty oraz otwarty niedawno Concept Store, pierwszy luksusowy salon mieszczący się w warszawskiej Galerii Mokotów. Portfolio kosmetyków Dr Irena Eris cały czas się poszerza a jedną z ostatnich nowości jest detoksykująco-liftingujący rytuał pielęgnacyjny zawarty w dwóch uzupełniających się maseczkach do twarzy linii Institute Solutions. To luksusowa linia kosmetyków, której inspiracją tworzenia były profesjonalne zabiegi kosmetyczne wykonywane w Kosmetycznych Instytutach Dr Irena Eris oraz bazująca na naukowych osiągnięciach Centrum Naukowo-Badawczego. Wynikiem synergii działań tych obszarów powstały produkty, które łączą naukę i medycynę estetyczną, dając optymalne korzyści pielęgnacyjne.

Dr Irena Eris

Black Mud Detoxifying Mask & Golden Algae Lifting Mask to detoksykująco-liftingująca kuracja przeciwzmarszczkowa w formie zestawu masek, z których czarna oczyszcza skórę a złota intensywnie wygładza. Formuły pielęgnacyjne masek zostały opracowane przez kosmetologów Kosmetycznych Instytutów Dr Irena Eris. Kluczowym elementem wpływającym na uzyskanie spektakularnych efektów jest synergia działania zawartych w maskach składników aktywnych.
Pierwszy element skutecznego zabiegu rewitalizującego skórę to głębokie oczyszczenie skóry. Wykonujemy go przy wykorzystaniu maski na bazie czarnej, naturalnej brazylijskiej glinki - glinka ta, dzięki wysokiej zawartości minerałów takich jak: krzem, tlenek żelaza, glin, miedź, selen, magnez, cynk, wzmacnia oraz uelastycznia skórę, regeneruje, poprawia metabolizm skóry oraz jej mikrokrążenie, dzięki czemu wpływa na zdrowy koloryt i lepsze odżywienie skóry. Brazylijska glinka jest szczególnie cennym składnikiem kosmetycznym wykazującym działanie ujędrniające i rewitalizujące starzejącą się skórę. To przede wszystkim dzięki jej zawartości maska Black Mud eliminuje wszelkie zanieczyszczenia, po jej użyciu skóra staje się idealnie matowa i gładka bez efektu napięcia. 
Druga część zabiegu to użycie odżywczej maski liftingującej ze złotą algą. Połączenie złotej algi z peptydem zapewnia skuteczne działanie przeciwzmarszczkowe. Kompleks olejków i wosków w niej zawartej w połączeniu z kwasem hialuronowym, gwarantuje odpowiednie nawilżenie, nadając skórze gładkość i miękkość. Maska nawilża i rewitalizuje dając efekt promienistej, miękkiej i aksamitnej w dotyku skóry.

maseczka do twarzy
pielęgnacja twarzy

Lubisz maseczki do twarzy? Ja bardzo! Ten czas mam zarezerwowany tylko dla siebie, bardzo go sobie cenię, nie ma dla w pielęgnacji bardziej kojącego moje zmysły zabiegu. Zabieg z użyciem masek wykonuje się poprzez aplikację obydwu masek kolejno po sobie, tym bardziej cieszy mnie fakt wydłużenia przyjemnego dla mnie zabiegu. Czarną maskę nakładam na twarz omijając okolice oczu i pozostawiam na skórze przez 10 min. Następnie zmywam ciepłą wodą, tonizuję skórę a kiedy już dokładnie jest osuszona nakładam złotą maskę. Producent zaleca pozostawienie jej na skórze przez 15 minut a niewchłoniętą resztę wklepać opuszkami palców lub, jeśli zaistnieje taka konieczność, nadmiar zetrzeć wacikiem. Czarna maska jest rewelacyjna! To doskonały zabieg przygotowujący skórę do aplikacji odżywczych i przeciwzmarszczkowych składników. Złotą maskę moja skóra chłonie czasem w mniejszej, innym razem w większej ilości, ale nie zdarzyła mi się jeszcze sytuacja aby maska wchłonęła się całkowicie w skórę, dlatego ja po upływie 15 minut nadmiar usuwam wacikiem nasączonym tonikiem. Po użyciu maski wyraźnie widać poprawę kolorytu skóry, wygładzenie i rozświetlenie.

pielęgnacja przeciwzmarszczkowa

Pojedyncza tubka każdej z masek zawiera 10ml produktu, w pełnowymiarowym opakowaniu dostępne są trzy maski obydwu, zatem finalnie otrzymujemy dwa produkty o łącznej pojemności 30ml każdej. Podoba mi się takie rozwiązanie, uważam, że jest zdecydowanie lepsze od np. słoiczków, ponieważ nie zajmują dużo miejsca i bez ograniczania nawet wyjazdowej kosmetyczki możemy je ze sobą wszędzie zabrać. Jedna maska wystarcza na przeprowadzenie 2 do maksymalnie 3 zabiegów a przy stosowaniu 1 do 2 razy w tygodniu zestaw wystarczy na ok. 9 tygodni.

Czujesz się skuszona? a może już znasz?

Zestaw masek dostępny jest Perfumeriach Douglas i Sephora oraz własnych kanałach dystrybucji marki Dr Irena Eris tutaj / cena regularna 195zł

Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka :)

Produkty zostały przekazane przez PR Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris
EVOLVE Organic Beauty już w Polsce!

października 24, 2017

EVOLVE Organic Beauty już w Polsce!

Świat kosmetyków naturalnych to opowieść o pielęgnacji w zgodzie z naturą, na kartach której zapisują się kolejne kosmetyki tworzone z pasji do kroczenia przez życie zieloną ścieżką. Naturalne zapachy w towarzystwie formuł opartych wyłącznie na naturalnych składnikach bazowych i aktywnych zachęcają do korzystania z ich właściwości w trosce o zdrową i piękną skórę. W dzisiejszej publikacji mam do przedstawienia prawdziwe perełki dla miłośniczek natury w kosmetykach, ponieważ kosmetyki, o których opowiem zawierają niemalże 100% natury! Zachęcone?  

Evolve

EVOLVE Organic Beauty. Jeśli nic Ci to nie mówi to śpieszę z wyjaśnieniem, że Evolve jest producentem organicznych i naturalnych kosmetyków do twarzy, ciała i włosów, które tworzy w sercu Anglii, Londynie. Wszystkie produkty wykonywane są ręcznie z naturalnych i organicznych olejków, naturalnych maseł i składników pozyskiwanych niemal z całego świata. Składnikami, na których bazuje to m.in. organiczny baobab, wanilia, papaja, goja, naturalne cukry, wyciąg z jagód, aloe vera, naturalny olejek z róży, olejek arganowy, czarnuszka, kwas hialuronowy, jałowiec, limonka czy cytryna. To wegańskie kosmetyki!
Aby wzbudzić Twoją ciekawość jeszcze bardziej dodam, że kosmetyki Evolve często są nagradzane w rankingach Beauty, jak chociażby w ostatniej edycji International Natural Health Beauty Awards 2017 organizowanym cyklicznie przez ceniony brytyjski magazyn Natural Health, który nagradza naturalne i organiczne kosmetyki nie tylko z rodzimego rynku - sprawdź tutaj ile wspaniałych marek i ich kosmetyków zostało nagrodzonych!  
 Evolve Organic Beauty

Jednym z laureatów wspomnianego wyżej rankingu jest Evolve Organic Hyaluronic Serum 200 - serum regenerujące i przeciwzmarszczkowe z kwasem hialuronowym, gdzie prym wiodą dwa składniki aktywne: tytułowy kwas hialuronowy oraz ekstrakt z granatu. Na jego skuteczność składa się przede wszystkim kwas hialuronowy, którego koncentracja w serum to aż 200mg na 30ml. Składnik ten posiada udowodnione skuteczne działanie nawilżające, wygładza drobne linie, wspiera produkcję kolagenu w efekcie czego wyraźnie poprawia wygląd skóry. Evolve stosuje nisko molekularne kwasy hialuronowe, które głęboko wnikają w warstwę skóry przez co wykazują większą efektywność. Z kolei ekstrakt z granatu zaliczany jest w kosmetyce do wysoce skutecznych antyoksydantów, które chronią przed wolnymi rodnikami, powodującymi przedwczesne starzenie skóry.
W składzie serum nie zabrakło również składnika przeze mnie bardzo pożądanego, który występuje tuż za wodą, hydrolatu z róży damascena, którego właściwości w kosmetyce są wszechstronne. Pełen skład znajdziesz na końcu wpisu.

serum do twarzy

Niewątpliwą zaletą produktów Evolve są proste, czytelne, wręcz minimalistyczne opakowania - klasyczne, w większości wykonane ze szkła o ciemnym zabarwieniu, z których czysto-białe etykiety nie krzyczą sugerując tym samym, że mamy do czynienia z produktami wyjątkowymi. Opakowanie serum wyposażone jest w sprawnie działającą pompkę, którą można dozować nawet niewielką ilość produktu. Z punktu widzenia, że jest to produkt lekko żelowy jest to bardzo istotne, ponieważ niewielka ilość wystarczy na pokrycie całej twarzy, szyi i dekoltu. 
Jeśli lubisz zapach wody różanej, to z pewnością serum to znajdzie się wśród Twoich ulubionych produktów. Dlaczego tak uważam? Już w pierwszym kontakcie najmocniej wyczuwalne jest ukojenie skóry. Kluczowy składnik - kwas hialuronowy - daje się tutaj poznać jako strażnik właściwego nawilżenia skóry i w tej kwestii moje zapewnienia graniczą z pewnością. W składzie znajduje się również naturalna gliceryna i przyznaję, że trochę obawiałam się zapychania skóry, natomiast w obliczu faktu, że jest to niezwykle lekkie serum i wchłania się niemal natychmiast po aplikacji nie zauważałam żadnego odciążenia skóry stąd uważam, że kierowanie tego produktu dla skóry mieszanej i tłustej jest również uzasadnione. Moja mieszana czuje się z nim świetnie a Producent kieruje serum do każdego rodzaju skóry. Oprócz intensywnego i głębokiego nawilżenia możesz spodziewać się również wygładzenia skóry. To kosmetyk, który naprawdę warto poznać!       

tonik do twarzy
pielęgnacja twarzy

Kosmetykiem w pełni zasługującym również na moje uznanie i szacunek jest Evolve Organic Liquid Crystal Micellic Cleanser - woda micelarna 2w1 z kwasem hialuronowym, ekstraktem z granatu i wody różanej. Dlaczego 2w1? Ponieważ łączy cechy wody micelarnej i jednocześnie toniku. Producent na opakowaniu sugeruje aby za pomocą płatka kosmetycznego zmywać nim lekki makijaż i nazewnictwo "lekki" jest tutaj właściwym typem makijażu, z którym sobie poradzi. Z długotrwałym podkładem utrwalonym pudrem i sprejem utrwalającym lub podkładem wodoodpornym nie radzi sobie za pociągnięciem jednego płatka (podobnie jak z pełnym makijażem oczu), więc uważam, że szkoda marnować produkt z tak świetnym składem na demakijaż. Tym bardziej, że i tak później przechodzę do mycia twarzy więc składniki aktywne w nim zawarte pozostają zmyte ze skóry. Dlatego zdecydowanie lepiej sięgać po niego po myciu skóry i traktować go jako tonik. Podobnie jak w przypadku serum w początkowym składzie produktu znajdziemy wodę z róży, kwas hialuronowy i ekstrakt z granatu, ale jak przystało na wodę/tonik jest całkowicie płynny. Umieszczony jest również w szklanym opakowaniu z pompką i podobnie jak poprzednik zachwyca różanym zapachem. 

Evolve Organic Beauty
balsam do ust

Pozostając przy temacie pielęgnacji twarzy w ofercie marki znajduje się również Evolve Organic Lip Treat - wegański balsam do ust. Mocno skoncentrowany produkt świetnie pielęgnujące i regeneruje usta. Jak zapewne zauważyłaś na powyższym zdjęciu balsam ten posiada zbitą konsystencję i rozpuszcza się dopiero w kontakcie z ciepłem. To mieszanka olejów roślinnych i maseł z kontrolowanych upraw ekologicznych - 100% natury w słoiczku! Masło shea, olej słonecznikowy, masło z kakaowca, olej ze słodkich migdałów i nadający przyjemny pomarańczowy zapach olejek i hydrolat z pomarańczy. Wmasowanie balsamu w usta to czysta przyjemność, a jego regularne stosowanie gwarantuje jedwabiste i gładkie usta. Bardzo wydajny! Idealny towarzysz na sezon jesienno-zimowy, kiedy nasze usta narażone są na silne działanie chłodu i mrozu. Szybko radzi sobie ze spierzchnięciem i przesuszeniem, regeneruje i odżywia.

balsam do ciała

Fakt, że pozostawiłam na koniec Citrus Blend Aromatic Lotion, nawilżający lotion do ciała i dłoni wcale nie oznacza, że plasuję go niżej w klasyfikacji wszystkich czterech dzisiaj przedstawionych produktów. Naturalne kosmetyki do pielęgnacji ciała z reguły rozpieszczają zmysły naturalnymi aromatami i tak też jest w przypadku i tego produktu. Aromatyczny lotion urzeka mieszanką cytrusów i jałowca, zapach jest lekki, nie przytłaczający i długo utrzymuje się na skórze. Śmiało mogę określić ten produkt mleczkiem, które doskonale nawilża i uelastycznia skórę. Pomimo, że formuła oparta jest na mieszance naturalnych maseł i olei, to lekka formuła sprawia, że gładko się rozprowadza, dość szybko wchłania przynosząc ukojenie przesuszonej skórze. Jego skład jest bardzo bogaty, znajdują się w nim m.in. masło shea, masło kakaowe, olej ze słonecznika, z oliwek, lniany, naturalne olejki eteryczne czy puder z liści aloesu.
W odróżnieniu od poprzednich produktów, w przypadku lotionu mamy do czynienia z butelką z plastikowego tworzywa ale co istotne również dozującą pompką. To bardzo pomocne, szczególnie w sytuacji kiedy w ciągu dnia aplikujemy produkt na dłonie. W pielęgnacji dłoni również fantastycznie się sprawdza - utrzymuje stan nawilżenia skóry dłoni a piękny świeży zapach sprawia, że z przyjemnością po niego sięgam. Lotion pozostawia skórę pachnącą, miękką i nawilżoną.   

krem do rąk

Podsumowując, uważam, że Evolve Organic Beauty tworzy świetne kosmetyki o bardzo przyjemnych formułach i pięknych zapachach. Doceniam bardzo dbałość o każdy niemal najdrobniejszy szczegół, jak chociażby informacja na każdym opakowaniu produktu, kto z Evolve jest odpowiedzialny za stworzenie danego kosmetyku. Kosmetyki te przykuły moją uwagę od pierwszego spojrzenia na nie, a w miarę upływu czasu i dalszego ich stosowania utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto im zaufać i powierzyć swoją skórę. Bez żadnego potknięcia trafiły na podium i z przyjemnością dodaję ich do swoich "ulubieńców" a może nawet jako "odkrycie roku".

Jeszcze do niedawna nie były dostępne w Polsce, ale teraz już są! Te i wiele innych produktów Evolve Organic Beauty znajdziesz tutaj . Polecam!

Daj znać czy zrobiły na Tobie wrażenie. Pozdrawiam ciepło, Agnieszka :)


Obiecane wyżej pełne składy kosmetyków.

Skład serum z kwasem hialuronowym:
Water (Aqua), Rosa Damascena (Rose) Water*, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract*, Natural Glycerin, Amorphophallus Konjac Root Powder, Sodium Hyaluronate, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Sodium Sodium Dehydroacetate.
99.30% naturalny / 24.00% organiczny

Skład wody/toniku 2w1:
Aqua (water), Rosa Damascena (Rose) flower Water*, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Punica granatum Fruit Extract*, Aloe barbadensis Leaf Juice Powder*, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Sodium Lactate, Sodium PCA, Mannitol, Lecithin, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Benzoate, Sorbic Acid, Sodium Dehydroacetate, Sodium Citrate.
99.87% naturalny / 48.00% organiczny
 
Skład balsamu do ust:
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Theobroma Cacao Seed Butter*, Glycerin*, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Water*, Sucrose Laurate, Tocopherol, d-Limonene.
100.00% naturalny / 99.00% organiczny

Skład lotionu do ciała i dłoni:
Aqua (Water), Helianthus Annuus(Sunflower) Seed Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Theobroma Cacao Seed Butter*, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil*, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Piper Nigrum (Black Pepper) Seed Oil*, Citrus Paradisi (Grapefruit) Oil*, Juniperus Communis (Juniper Berry) Oil*, Citrus Limonium (Lemon) Oil*, Citrus Aurantifolia (Lime) Oil*, Coco-Glucoside, Sucrose Stearate, Sodium Stearoyl Glutamate, Coconut Alcohol, Tocopherol, Xanthan Gum, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Lemonene.
99.00% naturalny / 90.90% organiczny

 *Składniki z rolnictwa ekologicznego
 
Produkty zostały przekazane przez wyłącznego importera OliwierGreen
Oczyszczające pianki do twarzy Made in Sephora

października 20, 2017

Oczyszczające pianki do twarzy Made in Sephora

Lubię kosmetyki marki własnej Sephora. Zdecydowanie częściej sięgam po kosmetyki pielęgnacyjne aniżeli do makijażu, choć w tej drugiej kategorii również mam swoich faworytów. Np. wypalany puder kompaktowy służy mi niezmiennie od kilku miesięcy i uważam, że to jeden z najlepszych pudrów jakie miałam. Chwalę sobie bardzo pomadki w płynie, latem brązery (co sezon mnie zaskakują nowością) i maskarę Outrageous Curl. Z pielęgnacji natomiast nałogowo korzystam z żeli pod prysznic, zimą lubię bogate balsamy do ciała, ale najczęściej jednak sięgam po kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Kremy do demakijażu i peelingu są super - w ubiegłym miesiącu pojawił się na moim blogu dedykowany dla nich wpis [klik] - podobnie jak niesamowicie skuteczny płyn dwufazowy i micelarny, które polecam już od dawna. Niestety wśród poznanych kosmetyków pielęgnacyjnych pojawiły się na mojej półce kosmetyki, po które ponowie już nie sięgnę. I to nawet nie dlatego, że brakuje im skuteczności, ale przede wszystkim dlatego, że nie zaiskrzyło między nami przy pierwszym kontakcie i stan ten niezmiennie się utrzymuje.

SEPHORA

Umknęło mi kiedy dokładnie Sephora wprowadziła je do swojej oferty, trafiły do mnie właściwie przypadkiem (jak zdecydowana większość kosmetyków kiedy wchodzę do Sephory aby popatrzeć, powąchać i zobaczyć z bliska kosmetyki, które mnie interesują ;) a te pianki zwyczajnie rzuciły mi się w oczy. Do wyboru mamy dwa produkty: piankę oczyszczającą z ekstraktem z glinki ghassoul oraz oczyszczający olejek w piance z ekstraktem z miodu akacjowego. Obydwie o pojemności 150ml w metalowych opakowaniach, które wyglądem bardziej przypominają mi dezodoranty niż produkty do oczyszczania twarzy, ale zdecydowanie fajnie się prezentują - podoba mi się ich szata graficzna.

pianka do twarzy
oczyszczanie twarzy

Oczyszczający olejek w piance z ekstraktem z miodu akacjowego to produkt, który według deklaracji powinien skutecznie i delikatnie usuwać makijaż twarzy, zanieczyszczenia i nadmiar sebum a dzięki bogatemu w składniki odżywcze, witaminy i minerały miodowi akacjowemu ma pielęgnować i odżywiać skórę. 
W kwestii oczyszczania skóry pianka ta sprawdza się, ale nie do końca zgodzę się z faktem, że formuła pianki podczas masażu zmienia się w odżywczy olejek, ponieważ z moich doświadczeń wynika, że tak nie jest. Pianka jest bardzo lekka, ledwie wyczulana po uwolnieniu na dłoń a z chwilą kontaktu ze skórą i lekkim masażem znika całkowicie pozostawiając po sobie... no właśnie, olejek to z pewnością nie jest. A jeśli już pokuszę się o nazewnictwo olejek, to w bardzo rozwodnionej wersji - odnoszę wręcz wrażenie, że na skórze nie pozostaje nic co miałoby ją oczyścić. Nawet jeśli zastosuję ponowną aplikację, to sytuacja się powtarza. Ta pianka zwyczajnie znika, a fakt, że mam ochotę ciągle jej dokładać stawia ją na poziomie mało wydajnej. Po kilkunastokrotnej aplikacji nie wiem ile jej zostało, ponieważ opakowanie nie pozwala na kontrolę zużycia, ale biorąc pod uwagę, że jest zdecydowanie lżejsze to obstawiam, że niewiele. Duży plus daję za bardzo przyjemny miodowy zapach! 

Made in Sephora

Zdecydowanie lepiej sprawdza się u mnie pianka z ekstraktem z glinki ghassoul i w tym przypadku rzeczywiście mamy do czynienia z pianką, która aż do zmycia pozostaje na skórze. Zawartość glinki wykazującej działanie absorbujące i oczyszczające sprawia, że fajnie i skutecznie oczyszcza skórę pozostawiając ją świeżą i bez efektu ściągnięcia. W odróżnieniu od poprzedniczki tutaj mam pewność, że moja skóra jest czysta, choć trochę niepokoi mnie matowy film, który pozostawia na skórze. Jestem daleka w porównaniu efektu jaki daje ta pianka niemalże do pianki oczyszczającej GlamGlow (na takie porównanie trafiłam w opiniach o produkcie na stronie Sephora), ponieważ efekt moim zdaniem jest nieporównywalny. O piance GlamGlow napiszę niebawem, ale jeśli ją znasz, to zapewne wiesz, że to oczyszczenie skóry w wersji level hard w pozytywnym znaczeniu a w przypadku pianki Sephora jest w porządku ale z naciskiem na soft
   
pielęgnacja twarzy

Obydwie pianki łatwo spłukują się z twarzy, żadna nie spowodowała na mojej skórze niepożądanych efektów, podrażnień czy wysypu niedoskonałości, ale jeśli o mnie chodzi - to zdecydowanie wolę kremy do demakijażu marki własnej Sephora. Po olejek w piance sięgam - chociaż coraz radziej - w porannej pielęgnacji, natomiast pianka z glinką znajduje u mnie zastosowanie wieczorem. Bardzo lubię pianki do mycia twarzy, ale znam zdecydowanie lepsze, więc powrotu do nich nie planuję.

Jestem ciekawa czy znasz te pianki - daj znać co o nich myślisz.

Pozdrawiam ciepło, Agnieszka
Copyright © 2017 Kosmetyki z Mojej Półki