23 września 2016

Denko wrzesień 2016 pielęgnacja włosów

Zanim przejdę do kolejnych recenzji świetnych kosmetyków pozostaje mi jeszcze rozliczyć się ze zużyciami w kwestii pielęgnacji włosów. To dosłownie kilka produktów, które świetnie się u mnie spisały a nie wszystkie mają swoje stałe miejsce na blogu. Zapraszam :)


Zacznę od profesjonalnej pielęgnacji włosów z linią Easy Care T Artego. Zanim dotarły do mnie ampułki odbudowujące, maskę z tej samej serii miałam już od jakieś czasu. Te ampułki znalazły się w jednym z pudełek beGlossy i pamiętam jak subskrybenci trochę narzekali, że taki produkt się znalazł, ponieważ na ich opakowaniu widnieje informacja, że to produkt uzupełniający pielęgnację maską i najlepsze rezultaty uzyskamy łącząc zawartość ampułki właśnie z tą maską. Ja byłam po tej stronie, która dysponowała tą maską, nie mniej jednak uważam podobnie, że dołączanie do pudełek kosmetyków uzupełniających trochę mija się z celem. Mimo wszystko połączenie tych dwóch kosmetyków daje spektakularne efekty utrzymujące się w czasie. Miałam tylko trzy ampułki i muszę przyznać, że przez miesiąc ich aplikacji na włosy w połączeniu z maską moje włosy były zregenerowane, z suchych od ich połowy stały się nawilżone, miękkie i niezwykle błyszczące. Polecam taką kurację przede wszystkim tym, którzy farbują lub rozjaśniają włosy - efekt mega! O samej masce pisałam tutaj.   


Szampon i odżywka do pielęgnacji włosów blond Toni&Guy to świetny duet. Nie bardzo wiem, jak mam klasyfikować produkty marki, ponieważ z jednej strony są dość łatwo dostępne (Rossmann, Super Pharm, itp.) z drugiej strony jak na drogeryjne to wcale nie należą do tanich - każdy z nich występuje w cenie regularnej ok. 35zł. Kosmetyki bardzo dobrze spisały się na moich włosach, oprócz tego, że nie miałam problemów z rozczesywaniem włosów po myciu, to nie obciążały ich, nie powodowały puszenia, a to co w tym bardzo istotne - niwelowały żółte tony.
Mimo wszystko, jak na pojemność 250ml przystało, to wydajność nie jest na najwyższym poziomie i jeśli sięgnę po nie ponownie, to zapewne podczas oferty promocyjnej. 


Jeśli miałabym wskazać najlepszą dla moich włosów drogeryjną maskę to bez zastanowienia jest to maska Biovax marki L'Biotica z serii Naturalne Oleje. Zbilansowana kompozycja pożądanych w pielęgnacji włosów składników zawartych w trzech olejach: argan, makadamia i kokos odżywia i nadaje zdrowego wyglądu włosom. Raz w tygodniu zdecydowanie wystarczy ją nałożyć, u mnie (włosy cienkie) stosowana częściej trochę obciąża włosy. Duża pojemność 500ml wystarcza mi naprawdę na bardzo długo, biorąc pod uwagę, że recenzję całej linii pisałam w październiku ubiegłego roku tutaj, to można powiedzieć, że prawie rok. Choć czasem sięgałam po inne maski, np, ta, o której na wstępie.

No i na zakończenie klasyk - suchy szampon Batiste :) Nie ma konkurencji, najbardziej lubię wersję volume, ale do koszyka wpadają różne. Dla porównania, będąc na urlopie w lipcu zapomniałam spakować suchego szamponu, wybrałam się zatem do Rossmanna po jego zakup. Ku mojemu zdziwieniu nie było w nim szamponów Batiste, więc kupiłam drugie tyle droższy Toni&Guy. Pomyślałam... OK, duet do mycia włosów u mnie się świetnie sprawdza, to może warto wydać 30zł na suchy szampon tej marki... Nie warto :/ Nie robi nic szczególnego, co robiłby Batiste, więc po co przepłacać. Batiste często można kupić już za 10zł. Oczywiście nie zmienia to faktu, że żaden suchy szampon nie zastąpi mycia włosów, ale do odświeżenia w ciągu dnia - super!

No dobra, starczy tych denek ;)To co teraz, nowości ostatnich tygodni czy może ulubieńcy ostatniego półrocza?

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

22 września 2016

Denko wrzesień 2016 pielęgnacja ciała

Druga część wrześniowego denka to pielęgnacja ciała. Nie będzie to duże denko, ponieważ pewna część zużytych opakowań pozostała w koszach miejsc, które odwiedzałam w wakacje - a wyjazdów w tym roku było kilka - więc do tego typu publikacji pozostały mi tylko domowe zasoby.
Zaczynam oczywiście od PAT&RUB, ponieważ te kosmetyki były stałymi bywalcami mojej pielęgnacji. Mam nadzieję, że będę nadal... choć jak zapewne wiecie konflikt, który przybrał już wielkość medialną pomiędzy Aromeda (producent kosmetyków) a Panią Kingą Rusin trwa i docelowo my - jako konsumenci - mamy mieć wybór kosmetyków Naturativ i PAT&RUB by Kinga Rusin. To, co oferuje nam Naturativ już wiemy, ponieważ sklep internetowy już działa, nie mniej jednak ja czekam na udoskonalone formuły kosmetyków PAT&RUB by Kinga Rusin - otwarcie sklepu internetowego planuje się jeszcze na wrzesień, więc... czekam z niecierpliwością! :)  


Rewitalizująca linia do pielęgnacji ciała PAT&RUB żurawina i cytryna nie dość, że świetnie pielęgnowała skórę, to orzeźwiała cytrynowym zapachem. Żel myjący, dzięki zawartości delikatnych substancji myjących, oczyszcza i myje skórę łagodnie nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej. W odróżnieniu od większości żeli myjących, naturalny żel rewitalizujący nie wysusza skóry i nie daje uczucia ściągnięcia. Po jego zastosowaniu skóra jest przyjemnie odświeżona, wyczuwalnie gładka i miła w dotyku, a zapach cytryny po takiej kąpieli roznosi się daleko poza łazienkę.
Balsam do ciała to produkt do codziennej pielęgnacji i nawilżania całego ciała, od stóp aż po samą szyję. Łatwo się rozprowadza, ale wymaga chwili wmasowywania w ciało, za to efekt nawilżenia i ochrony utrzymuje się przez cały dzień. No i ten zapach - uwielbiam!
A balsam do dłoni? Zużyłam już ich taką ilość, że chyba najwyższy czas na inny obiekt westchnień. Mam chyba jeszcze jeden w zapasie ;) Do codziennej pielęgnacji w domu jest świetny - bardzo pomocny przy codziennych pracach domowych. O wszystkich trzech pisałam tutaj.


Z kolei balsam do stóp i olejek do ciała to jeszcze pozostałości po sezonie zimowym - uwierzycie??? Zużyłam pewnie na początku lata, ale skoro nie było denka, to pokazuję je dopiero dzisiaj. Seria otulająca, niezbędnik zimową porą od dwóch lat. Balsam do stóp przyjemny, ale nie liczyłabym na całkowitą regenerację mocno zniszczonych stóp, szczególnie pięt. Z kolei olejek do ciała super - najlepiej zaaplikować go na jeszcze wilgotną skórę i nawilżenie na 24h mamy z głowy. Ale, ale... zapasy zrobione i mam taki olejek w wersji z kokosem i trawą cytrynową, więc to nie koniec mojej przygody z PAT&RUB w starej wersji, jakakolwiek byłaby czy będzie nowa :)
Cała linia otulająca na blogu tutaj.


Le Petit Marseillais - choć różne opinie krążą za temat tych żeli pod prysznic, to ja je lubię. Nowe kremowe wersje są moim zdaniem lepsze od poprzednich klasycznych, ale i tak wszystkie zachwycają zapachami. Delikatnie się pienią, dobrze spłukują, nie zauważyłam przesuszenia skóry i robią to, co mają robić - myją skórę :)


Scrub do ciała Cesarzowa Morwa Natura Siberica to naturalny produkt do oczyszczania i złuszczania skóry. Biała glinka umieszczona w kremowej formule maski wyposażona w rozdrobnione skorupki orzeszków cedrowych sprawia, że skóra jest świetnie oczyszczona i złuszczona. Konsystencja scrubu zbliżona do wyglądem przypominającej pastę, która bardzo łatwo się aplikuje na skórę, nie spływa z niej i bez problemów zmywa. Drobiny ścierające są dość mocno wyczuwalne w zetknięciu ze skórą, ale nie odnotowałam podrażnień. Bardzo łatwy w użyciu, nakładamy go na wilgotną skórę, i spłukujemy - nie pozostawia tłustej olejowej powłoki. Delikatny kremowo-kwiatowy zapach sprawia, że użycie scrubu staje się przyjemnością. Recenzja tutaj


Bioderma Ochronny olejek do opalania przyspieszający opalanie SPF30 to bardzo przyjemna ochrona przeciwsłoneczna. Spisuje się zarówno na plaży, jak i w mieście. Nie jest tłusty, nie klei się i nie lepi, a co najważniejsze dla mnie - w pierwszym kontakcie z promieniami słonecznymi nie opalam się na czerwono. Recenzja tutaj. Niewykluczone, że w przyszłym roku również postawię na ponownie na niego.

Avene XeraCalm AD Balsam do skóry suchej, bardzo suchej i atopowej to już stały bywalec moich wpisów typu #denko. Doskonały produkt nawilżający, sprzymierzeniec nawet najbardziej przesuszonej skóry. Ja nie stosuję codziennie, ratuję się kiedy skóra woła "pić" ale polegam na nim w przypadku AZS mojej córeczki - to już nasze kolejne opakowanie, a kolejne jest już w użyciu. Polecam! 


Na zakończenie kolejne zużyte mydło do rąk Yope, które wskazało drogę do zmiany tak prozaicznego kosmetyku jakim jest mydło do rąk - skupiam się aktualnie na naturalnych ponieważ nie wysuszają skóry. Yope recenzowałam tutaj, a nawilżający żel pod prysznic Babci Gertrudy tutaj. Ten drugi również naturalny, trochę tańszy i również może być stosowany jako mydło do rąk, choć jako żel do mycia ciała również spisuje się bardzo dobrze.

To tyle na dzisiaj, daj znać czy znasz kosmetyki, które zużyłam :)

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

20 września 2016

Denko wrzesień 2016 pielęgnacja twarzy

Kiedy zobaczyłam pod koniec sierpnia jaką mam ilość pustych opakowań po zużytych kosmetykach, to przyznaję, że trochę "przysiadłam" ;) Obiecywałam sobie regularne rozprawianie się z nimi - co miesiąc - ale bywa czasem tak, że mam do pokazania 3-4 produkty i wtedy odpuszczam. Ja naprawdę nie wiem jak zdołałam nazbierać ich aż tyle, ale żeby nie absorbować Waszego cennego czasu, pogrupowałam opakowania tematycznie i tym sposobem dzisiaj #denko pielęgnacja twarzy.


Rewitalizujący olejek do twarzy The Body Shop z serii Oil of Life był ze mną od roku. Swego czasu przez blogo- i vlogosferę z prędkością światła przechodziły peelingi i masła z tej serii - olejek nie rzucał mi się tak mocno w oczy. U mnie ten olejek spisywał się dobrze, a fakt, że tak długo go użytkowałam tłumaczę tym, że nie stosowałam go codziennie. Z olejkami u mnie jest tak, szczególnie w pielęgnacji twarzy, że muszę mieć na nie tzw. "fazę". Latem sięgam po nie bardzo rzadko, ale nie odmawiam sobie użycia ich do masażu. Olejek Oils of Life to przyjemniaczek w tym zakresie. Olejek jest wielofunkcyjny, może być stosowany pod krem, jako krem lub dodać kroplę do kremu. U mnie najlepiej spisywał się jako ostatni z kroków pielęgnacyjnych na noc lub jako olejek do masażu twarzy. Połączenie olejków z rozmarynu, lawendy czy majeranku uspokaja i odpręża. Pełny skład tego olejku jest imponujący, w kosmetykach Oils Of Life zastosowano cenną moc olejów z nasion z całego świata, gdzie każdy z produktów zawiera wyważoną mieszankę trzech olejów wiodących, które wykazują silne właściwości regeneracyjne i rewitalizujące skórę. Więcej informacji o nim znajdziecie we wpisie na moim blogu z ubiegłego roku tutaj [klik].

Serum nawadniające Hydrain3 Hyaluro Dermedic to produkt, który jest ze mną od prawie trzech lat - czwarte, piąte opakowanie, nie pamiętam... i również nie sięgam po niego codziennie. Po prostu czuję się bezpiecznie, kiedy mam pod ręką bardzo dobry produkt do ukojenia i nawilżenia przesuszonej skóry. A to serum takie właśnie jest. Nawilża natychmiast, jest lekkie i bardzo przyjemnie odświeżająco pachnie - zapach określam na kremowo-ogórkowy. Recenzję o serii Hydrain3 Hyaluro pisałam ponad dwa lata temu tutaj [klik] i z całej czwórki najczęściej sięgam po to serum, choć jak zobaczysz poniżej, nie tylko...
Pomimo, że sprawdza się u mnie rewelacyjnie, to mam taką zwyczajną ochotę na odmianę, więc jeśli znacie fajne serum nawilżające, to piszcie swoje typy w komentarzach :)

Serum z witaminą C LIQ CC Liqpharm to jeden z najlepszych kosmetyków z wit. C z jakimi miałam do czynienia. Wygładza, napina, nawilża i rozświetla. Znam wiele kosmetyków z wit. C i ten zachwycał mnie od samego początku do ostatniej kropli. Pisząc o nim recenzję - całkiem niedawno tutaj [klik] wspominałam, że z pewnością zawita u mnie wersja lekka tego produktu, ale póki co, to chyba jest to nieosiągalne, ponieważ dysponuję z tej chwili dwoma innymi. Ale jeśli wywiną mi jakieś numery to z przyjemnością powrócę do LIQ - polecam :)

Na zdjęciu widoczne są również trzy z pięciu dostępnych ampułek z MED BOX-a przeznaczonego do cery trądzikowej Yasumi. Recenzja wszystkich była w ubiegłym miesiącu, więc nie będę ich powielała. Każda z ampułek jest skrojona na miarę do walki z niedoskonałościami, i każda jest świetna - szczegółowe informacje znajdziesz w tej recenzji.    


Nawilażający krem do twarzy z witaminą C Sesderma kierowany jest do wszystkich rodzajów skóry, szczególnie zaś dla tych z oznakami zmęczenia, pozbawionych blasku, jędrności i elastyczności utraconej na skutek oddziaływania czynników zewnętrznych jakich jak ekspozycja na słońce, palenie papierosów czy zanieczyszczenia środowiska. Krem bardzo fajny, ale... marka postanowiła udoskonalić formułę całej linii C-VIT i nie wiem czy jeszcze ten krem występuje. Bardzo mi miło, że Sesderma postanowiła obdarzyć mnie swoimi nowościami, więc dysponuję kremem bardzo podobnym, jeśli nie takim samym, różniącym się dla mnie póki co tylko lżejszą formułą. Pomarańczowy zapach - obłęd! Więcej o kremie tutaj [klik].

Krem koloryzujący Eau Thermale Avene SPF50+ z przyjemnością wycisnęłam do ostatniej możliwej kropelki. Z produktami o wysokiej ochronie i efektem tonującym różnie bywa, ale temu nie mam nic do zarzucenia. Nie bieli, nie klei się, cera nie wygląda na pomarańczową (bo takie gagatki też u mnie bywały), nie spływa z twarzy podczas upałów, zachowuje się bardzo dobrze i stanowi najwyższą z możliwych poziomów ochronę. Recenzja tutaj [klik].

Collagen Cream Thalgo - ooo taaak, recenzji brak, bo to wersja 15ml, ale krem zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Idealny po opalaniu, bo miałam go ze sobą na wakacjach. Stosowany na noc, pomimo że posiada dość bogatą formułę, to nie obciąża skóry, rano wypoczęta, nawilżona i wygładzona. Wpisuję go na listę w wersji pełnowymiarowej.
   

Błotna maseczka oczyszczająca Sephora była świetna - na tyle, że planuję w najbliższym czasie jej zakup. Trochę nie odpowiadał mi jej zapach, typowo błotny z zapachem pokrzywy w tle, ale bardzo dobrze, dogłębnie oczyszcza, matuje i pozytywnie wpływa na zmiany trądzikowe. Wydaje mi się, że powinna być stosowana tylko przy cerach mieszanych i tłustych, ale biorąc pod uwagę, że jest o niej tak głośno, oczywiście w pozytywnym brzmieniu, to zapewne suchej również nie robi krzywdy. Mimo wszystko uważam, że "czyści" zdecydowanie i głęboko, więc najlepiej spisze się na cerze tłustej. Recenzja tutaj.

Maseczka do twarzy Magic Compress Yonelle, to jak nazywa producent kompres SOS dla skóry. Rewelacyjna przed "wielkimi" wyjściami. Pozostawia matową, ale pudrową powłokę, która sprawia, że makijaż wygląda bardzo dobrze i dłużej utrzymuje się na skórze bez poprawek. Czarodziejska różdżka - recenzja tutaj [klik].

W oddali maseczka na tkaninie MISSHA z ekstraktem z drzewa herbacianego do skóry mieszanej i tłustej - genialna! To jedna z najlepszych koreańskich maseczek jakie miałam przyjemność poznać. Oczyszcza, rozświetla, wygładza, regeneruje - idealna dla skóry z niedoskonałościami. Jeśli masz cerę mieszaną lub tłustą, bierz w ciemno!  


Dwa produkty do cery trądzikowej Synchroline Acnicare żel do mycia twarzy i emulsja matująca - obydwa prezentowane tutaj [klik]. Obydwa skuteczne ale tylko w przypadku cery tłustej i trądzikowej. Miałam je w pogotowiu również przez około rok, stosując wtedy, kiedy miałam inwazję trądziku i zwiększoną produkcję sebum - nie polecam przy jednorazowych wypryskach. Produkty te mogą poszczycić się mianem wyrobów medycznych i z mojego punktu widzenia potrafią więcej niż niejedne dermokosmetyki. Powinny być stosowane z umiarem, ponieważ u mnie w sposób ciągły wysuszają skórę - i dobrze, i źle, zależy kiedy. Szczególnie przypadł mi do gustu żel do mycia twarzy z kwasem pirogronowym, ponieważ działa złuszczająco. Po aplikacji na skórę tworzy piankę, którą pozostawiamy na ok. minutę a następnie zmywamy. Oczyszcza bardzo głęboko i bardzo dobrze. Bywały tygodnie, że w ogóle z niego nie korzystałam, dlatego jeśli już się zdecydujesz, to zachowaj proszę rozwagę, cera tłusta i trądzikowa potrzebuje dokładnego oczyszczenia, ale również i nawilżenia. 


Czy tylko u mnie latem płyny micelarne "schodzą" litrami? Tutaj tylko część, której nie wyrzuciłam na wyjeździe - stacjonarna, domowa :) Bardzo miło zaskoczył mnie płyn Nivea - naprawdę fajny płyn, skuteczny, nie podrażnia, bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem. Recenzja tutaj.
Z kolei płyn Dermedic występuje bardzo często w promocji w Super Pharm, a również wstępnie dobrze oczyszcza. Pierwszy raz miałam wersję do skóry trądzikowej i w przyszłości to właśnie po nią zamierzam sięgać jeśli chodzi o Dermedic - to była mała pojemność ale wystarczyło aby zaobserwować, że jest skuteczniejszy od wersji Hyaluro.


Nawilżająca pianka do mycia twarzy ECOLAB to delikatny produkt do codziennego oczyszczania skóry, ale skuteczny. Pianka jest lekka niczym piórko i posiada lekki kwiatowy zapach. Po jej użyciu skóra jest bardzo przyjemna, nie ściągnięta, nie krzyczy "pić", zatem w ogóle nie wysusza skóry. W pojedynkę nie upora się z pełnym makijażem i zanieczyszczeniami, ale jako drugi krok oczyszczania jest rewelacyjna. Ja włączyłam ją do porannej rutyny oczyszczania skóry i to była bardzo dobra decyzja. Cenowo przedstawia się bardzo dobrze, polecam, recenzja tutaj :)

Naturalny dwufazowy płyn do demakijażu Lilla Mai bardzo dobrze radzi sobie z makijażem, niestety jego wydajność nie jest najmocniejszą stroną - szklana buteleczka mieści tylko 100 ml płynu. To dobry produkt, pod warunkiem, że zaakceptujesz jego zapach, który pod koniec użytkowania trochę mnie męczył, więc powrotu do niego nie planuję. Recenzja tutaj.

Tonik złuszczający Clinique nr 2 (skóra mieszana w kierunku suchej)  początkowo przeraził mnie trochę zapachem alkoholu. W mojej pielęgnacji przeznaczony był tylko do okolicy brody, ponieważ mój trądzik właściwie tylko tam się lokalizuje. Sprawdził się, 100 ml pojemność dała mi zielone światło na zakup wersji pełnowymiarowej.  


Na zakończenie pielęgnacja ust z PAT&RUB, nawilżający błyszczyk i najlepszy peeling do ust EVER - mam nadzieję, że ten produkt nie zniknie z oferty którejkolwiek z marek, czy Naturativ, czy PAT&RUB by Kinga Rusin. Obydwa produkty prezentowałam tutaj w towarzystwie balsamu do ust - uważam, że balsam to najsłabsze ogniwo całej linii.

Na dzisiaj koniec, w kolejnym wpisie denko pielęgnacji ciała, a kolejno włosy :)

Znacie produkty, które w ostatnich miesiącach zużyłam? Macie podobne zdanie o nich czy zupełnie odmienne?

Pozdrawiam, Aga :)

Czytaj dalej »

16 września 2016

TRULY NATURAL | Yase Cosmetics

Kosmetyki naturalne to zdrowe i wolne od powszechnie stosowanych syntetycznych składników produkty pielęgnacyjne. Coraz częściej i skuteczniej rozpowszechniane informacje o naturalnej pielęgnacji docierają do naszej świadomości i pozwalają w jasny i klarowny sposób decydować o tym, po jakie kosmetyki i z jakim skutkiem sięgamy. Jestem przekonana, że naturalna pielęgnacja to nie chwilowy trend a sposób postrzegania tematu o sile globalnej, docierającej coraz dalej i pozostawiającej po sobie trwałe fundamenty. Trudno jest przejść obojętnie obok informacji, że składniki zawarte w kosmetykach o chemicznych składach są szkodliwe dla naszego organizmu. Czy zastanawiałaś/eś się kiedyś nad tym, dlaczego krem, serum, maseczka posiada np. trzyletnią gwarancję użyteczności? Ja zastanawiam się coraz częściej i bardziej świadomie podchodzę do tematyki pielęgnacji skóry.      
Yase Cosmetics

7 lat poszukiwań, badań, analiz i testów. Czy tyle lat - aż tyle lat! - wystarczyło aby stworzyć kosmetyki w pełni naturalne, których składy pozbawione są silikonów, sztucznych konserwantów i barwników, syntetycznych zapachów, pochodnych ropy naftowej oraz drażniących środków powierzchniowo czynnych, a które byłyby nie tylko bezpieczne dla skóry, ale przede wszystkim bezkompromisowo skuteczne? Wystarczyło! I udało się! Bo oto nadchodzi TRULY NATURAL - YASE COSMETICS, marka, która z sukcesem zakończyła poszukiwania najwyższej jakości naturalnych surowców botanicznych i mineralnych z zakątków całego świata. Ekstrakt z rodochrozytu? Ekstrakt z hematytu? Nic Ci to nie mówi? Brzmi interesująco, intrygująco, ale jednak obco? Poniżej znajdziesz odpowiedź dlaczego warto te składniki zapamiętać.
   
kosmetyki naturalne

Kosmetyki Yase Cosmetics to naturalne kosmetyki posiadające organiczne, wegańskie i bezglutenowe receptury zawierające unikalne ekstrakty naturalne pozyskiwane ze szlachetnych minerałów, z których każdy oferuje wyjątkowe właściwości przeciwstarzeniowe, ochronne i pielęgnacyjne. To produkty stworzone do przechowywania w lodówce, wytwarzane na zamówienie i zawsze świeżo przygotowywane - decydując się zatem na ich zakup mamy 100% gwarancję ich świeżości. Przesyłka dociera bardzo dobrze zabezpieczona w kopercie izolacyjnej.
Aktualnie marka posiada w swojej ofercie 5 produktów: serum, krem na dzień i na noc dla kobiet oraz serum i balsam po goleniu dla mężczyzn. Ja miałam przyjemność poznać serum i krem na dzień i w dalszej części wpisu to na nich skupię uwagę. Na szczególną uwagę jednak zasługuje fakt, że wszystkie opakowania produktów Yase Cosmetics wyposażone są w system airless. Posiadają obrotową głowicę, którą należy przekręcić z pozycji zablokowanej i to co bardzo mi się podoba to fakt, że producent zadbał o funkcjonalność ustawienia pożądanej wielkości pojedynczej dawki kosmetyku - nie musimy sami kontrolować stopnia naciśnięcia pompki, poprzez odpowiednie jej ustawienie za każdym razem wydobywamy z wnętrza opakowania taką samą, pożądaną przez nas ilość produktu.  

pielęgnacja twarzy

Serum z czynnym ekstraktem z rodochrozytu stanowi wysoce skoncentrowany, naturalny preparat pochodzenia roślinno - mineralnego o natychmiastowym działaniu.  Rodochrozyt to minerał bogaty w mangan. Płynny ekstrakt z rodochrozytu to antystresowy kompleks posiadający właściwości relaksacyjne i stymulujący naturalne funkcje ochronne komórek - kolagen. Obecność minerałów w serum, zwłaszcza miedzi, działa na skórę detoksykacyjnie. Serum to również źródło bogatego kompleksu antyoksydantów, który zapobiega powstawaniu zmarszczek zapewniając prawidłową elastyczność skóry (witamina E, wyciąg z Ginko biloba, ekstrakt z zielonej herbaty).  

serum do twarzy

To czysta przyjemność! To jeden z tych produktów, który zapada na długo w pamięci już od pierwszego użycia. Żelowo-wodna, szybko wchłaniająca się formuła produktu, o odświeżającym miętowym zapachu natychmiast przynosi ukojenie skórze, odświeża ją i dodaje elastyczności. Wiernie odzwierciedlony odświeżający zapach mięty to zasługa olejku z liści mięty pieprzowej znajdującego się w składzie produktu. Napięcie skóry wyczuwalne jest już chwilę po aplikacji. Czysta, naturalna przyjemność latem. Świadomość, że kosmetyk czeka na mnie w lodówce a po jego użyciu poczuję chłodny powiew wiatru na skórze sprawia, że z przyjemnością po niego sięgam, o poranku dodaje energii do działania, wieczorem odświeża i koi po całym dniu. 
Serum gwarantuje napięcie i wygładzenie skóry, silny efekt odświeżenia, pobudzenia i szybkiej regeneracji. Nie podrażnia, nie uczula, nie obciąża, nie zwiększa aktywności pracy gruczołów łojowych i nie zapycha skóry. Kosmetyk na medal!      

krem do twarzy

Krem na dzień z ekstraktem z hematytu to produkt do codziennego pielęgnowania skóry w zakresie odżywiania, nawilżania i ochrony. Hematyt to minerał bogaty w żelazo, a ekstrakt z hematytu działa bezpośrednio na komórki symulując ich aktywność. Posiada właściwości regenerujące, przywraca odpowiedni koloryt i napięcie skóry. Skuteczność działania kremu zapewnia obecność ciekłych kryształów, dzięki którym wszystkie składniki kremu bardzo szybko i skutecznie przenikają nawet do najgłębszych warstw skóry. Ponadto olejki zawarte w kremie (arganowy, jojoba) wzbogacają go w obfitą dozę witamin A, E, F i B5, H, K, PP. Producent zadbał również aby formułe kremu wyposażyć w niezbędny naturalny filtr przeciwsłoneczny chroniący skórę przed szkodliwym promieniowaniem UVA oraz UVB.

kosmetyki naturalne

Krem posiada zaskakująco lekką formułę, która nie obciąża skóry a tworzy niewidoczną barierę zabezpieczającą przed zanieczyszczeniami i czynnikami zewnętrznymi. Krem nie wchłania się do matu, pozostawia lekki, prawie niewyczuwalny, bardzo przyjemny w dotyku i komfortowy w noszeniu film, z którym doskonale współgrają kosmetyki kolorowe. Pod makijaż jest wręcz idealny. Przy regularnym stosowaniu kremu dostrzeżesz poprawę nawilżenia skóry, ale przede wszystkim jej wygładzenie i sprężystość. 
W odróżnieniu od serum, które zapachem mocno odświeża, w kremie wyczuwalna jest mineralna woń hematytu, która znika po kilku minutach po aplikacji. Kosmetyki Yase są prawdziwie naturalne, tak jak i ich zapachy. I o ile czasem kręcę nosem w odniesieniu do zapachu naturalnych kosmetyków, tak w przypadku tego kremu zapach hematytu w połączeniu z chłodem bijącym z lodówki jest bardzo przyjemny. Wyobraź sobie, że wyczuwasz zimny, może nawet pokryty wodą minerał, przyjemnie, prawda?
Podobnie jak w przypadku serum nie zauważyłam żadnych niepokojących zmian podczas stosowania kremu. Najbardziej chyba obawiałam się zapchania cery, ale nic takiego nie miało miejsca. To zapewne zasługa całej pielęgnacji na czele z właściwym oczyszczaniem skóry, regularnym złuszczaniem, ale nie wydaje mi się, aby krem stanowił tego rodzaju problem. 
  
Yase Cosmetics

Czy mogę wskazać wady tych produktów? Pod kątem pielęgnacyjnym absolutnie nie! Opakowania bardzo wygodne i praktyczne, choć nie widać przez nie stopnia zużycia produktu. Biorąc jednak pod uwagę, że są to produkty w pełni naturalne, bez konserwantów i z tego powodu mające krótszy okres ważności niż inne kosmetyki, to być może właśnie takie muszą być. Składniki aktywne w nich zawarte muszą takimi pozostać przez cały okres ważności a jeśli byłyby narażone na czynniki zewnętrzne poprzez np. przeźroczyste opakowania być może ich właściwości nie byłyby tak skuteczne przez ten okres?

Zarówno serum, jak i krem otrzymujemy o pojemności 30ml i za każdy z nich musimy zapłacić 249zł. To dużo, kompleksowa pielęgnacja to wydatek rzędu 500zł. Zdaję sobie sprawę z faktu, że nie każdy może pozwolić sobie na wydatek tego rzędu, jeśli jednak zależy Ci na naturalnej pielęgnacji na najwyższym z możliwych poziomów i rozważasz ich zakup, to ja uważam, że warto w nie zainwestować. Wychodzę z założenia, że każdy innowacyjny kosmetyk, którego stworzenie poparte jest kilkoma latami poszukiwań i badań, to finalna jego jakość i skuteczność musi być poparta odpowiednią ceną. W tym wypadku cena równa się jakości.

Obydwa kosmetyki polecam, dostępne tutaj, wysyłka odbywa się na cały świat. I oto mamy kolejny powód do dumy - kosmetyki Yase produkowane są w Polsce.

Spotkaliście się już z marką i produktami Yase? Co sądzicie o produktach, które przedstawiłam?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Skład serum z ekstraktem z rodochrozytu (INCI): Aqua, Glycerin, Rhodochrosite Extract, Panthenol, Cyamopsis Tetragonoloba (Guar) Gum, Tocopheryl Acetate, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Coffea Arabica Seed Extract, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil, Limonene.

Skład kremu z hematytem (INCI): Aqua, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondisa (Chinensis) Jojoba Seed Oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Hematite Extract, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Gluconolactone, Sodium Benzoate.

Czytaj dalej »

7 września 2016

Pielęgnacja paznokci z HEROME

Często słyszę komplementy dotyczące moich paznokci. Matka natura obdarzyła mnie długą i regularnie ukształtowaną płytką paznokciową. Czasem jednak (trochę na własne życzenie) ingerujemy w stan naturalnej płytki i ośmielę się napisać wprost: niszczymy ją! Pamiętam, jak kilkanaście lat temu był boom na paznokcie akrylowe, żelowe.... tak, ja też korzystałam z ich uroków i z pewnością nie jestem odosobniona w stwierdzeniu, że po ich usunięciu paznokcie były bardzo cienkie, łamliwe i potrzebowały wiele czasu na naturalną odbudowę. Aktualnie króluje hybryda - korzystam, szczególnie na dłuższych wyjazdach, ponieważ lakier kolorowy utrzymuje się bardzo długo a to jest zwyczajnie wygodne rozwiązanie. Nie zapominam jednak o pielęgnacji paznokci i właściwie po każdym usunięciu hybrydy sięgam po odżywki do paznokci. W dzisiejszym wpisie prezentuję jedną z nich, która miała szansę wykazać się skutecznością przez ostatni miesiąc stosowania w towarzystwie dwóch innych produktów - a w roli głównej Herome, marka zapewniająca kompletną i spójną gamę produktów do pielęgnacji paznokci.

HEROME

Wychodzę z założenia, że nawet najpiękniejsze paznokcie nie będą wyglądały dobrze na zaniedbanych dłoniach, więc codziennie aplikuję na nie krem do rąk, nawet kilkukrotnie. Dwa, trzy razy w tygodniu wykonuję dokładny peeling dłoni, który całkowicie zmienia ich pielęgnację. Dłonie są naszą wizytówką więc warto o nie zadbać - należę do tej grupy odbiorców, którzy zwracają uwagę na zadbane dłonie i estetyczne paznokcie. Herome posiada w swojej ofercie mnóstwo produktów, które mocno zwracają moją uwagę a dzisiaj jestem już przekonana, że to nie jest ostatnie spotkanie z produktami tej marki. Znajdziecie je w drogerii internetowej BodyLand.pl, warto zajrzeć również na polską stronę Herome tutaj
 
odżywka do paznokci

Herome Nail Hardener Sensitive to utwardzająca odżywka do paznokci nie zawierająca formaldehydu o działaniu delikatnym i formule stworzonej aby wyleczyć i wzmocnić słabe, szybko pękające i rozdwajające się paznokcie. Kuracja odżywką trwa 21 dni i producent zaleca jej przeprowadzenie nie częściej niż raz lub dwa razy w roku. Przed użyciem wstrząsamy opakowaniem, pierwszego dnia nanosimy jedną warstwę, drugiego drugą, trzeciego dnia zmywamy dotychczasowe warstwy i aplikujemy ponownie. Po przeprowadzonej kuracji dla potrzymania jej efektów aplikujemy odżywkę maksymalnie jeden lub dwa razy w tygodniu jako podkład do lakieru do paznokci lub ich ochrony. Pełny opis producenta znajdziesz tutaj [klik].
Atutem odżywki jest niewątpliwie to, że aplikuje się jak bezbarwny i szybkoschnący lakier do paznokci nadający połysk. Podczas kuracji zatem, paznokcie wyglądają bardzo estetycznie. Pokusiłam się nawet kilka razy na pomalowanie paznokci lakierem kolorowym - trochę mijało się to z celem, ponieważ tego samego dnia przed wieczorną aplikacją odżywki musiałam go zmyć, ale dzięki odżywce żaden lakier (nawet ten niewygodny w kolorze nude) nie smuży i łatwo się rozprowadza.
 
pielęgnacja paznokci

Preparat do usuwania skórek wokół paznokci to produkt, bez którego nie potrafię wykonać estetycznego manicure. Jeśli nie próbowałaś jeszcze tego rodzaju rozwiązania to polecam, warto być wytrwałym przy tej metodzie, ponieważ efekty widzimy dopiero po jakimś czasie. Poza tym warto mieć na uwadzę, że narastające skórki wokół paznokci hamują właściwy i zdrowy wzrost paznokci. Przy regularnym korzystaniu z tego rodzaju produktu, skórki nie odrastają tak szybko i łatwo można nad nimi zapanować. Herome Cuticle Remover to wygodny w aplikacji płyn do usuwania skórek, który rozprawia się z nimi błyskawicznie. Zbiera świetne opinie - możesz je poznać tutaj.

pielęgnacja paznokci

Wygodne opakowanie wyglądem nawiązujące do lakieru do paznokci sprawia, że aplikacja pędzelkiem jest bardzo prosta. Poza tym jeśli dobrze przyjrzysz się na zdjęciach zauważysz, że nakrętki zarówno odżywki jak i płynu do usuwania skórek mają specjalny kształt służący do usuwania skórek. U nasady nakrętki znajduje się plastikowa końcówka, która służy pomocą przy odsuwaniu skórek, nawet tych wyjątkowo opornych. Opakowania obydwu produktów wykonane są według tych samych kryteriów, jak na produkty do paznokci są wysokie, ale dzięki temu smukłe i nie zajmują wiele miejsca nawet w podróżnej kosmetyczce. W każdym z nich znajduje się 10 ml produktu, na zużycie odżywki mamy 12-cy od pierwszego otwarcia, a płynu 9 m-cy, a ich koszt to odpowiednio 59,20zł odżywka i 49,90zł płyn.  

manicure
manicure

Ostatni produkt jaki chcę Ci dzisiaj przybliżyć to Herome Rapid Nail Dry, preparat przyspieszający wysychanie lakieru na paznokciach. Jeśli brakuje Ci czasu na pomalowanie paznokci lub nie możesz sobie pozwolić na kilkunastominutowe ich wysychanie, to z pewnością przyda Ci się ten preparat. Oprócz tego, że skraca czas wysychania lakieru kolorowego, to nabłyszcza go i poprawia wizualnie wygląd okolic paznokcia. Wystarczy spryskać nim pomalowane paznokcie i już niedługo potem z powodzeniem wrócić do codziennych obowiązków bez obawy o zniszczenie manicure. To bardzo wygodne rozwiązanie nie tylko do paznokci dłoni, ale również i stóp. Nie musisz pieczołowicie pociągać pędzelkiem po każdym paznokciu - wystarczy spryskać pomalowane paznokcie z niedużej odległości. Wygodne, prawda? Pamiętaj, że preparat stosuje się po zakończeniu malowania paznokci i po jego użyciu nie jest możliwe naniesienie kolejnych warstw lakieru. Plastikowa buteleczka o pojemności 75 ml wyposażona w atomizer zgrabnie leży w dłoni, jego koszt to 42,79 zł, więcej o produkcie znajdziesz tutaj.     

HEROME

Każdy z trzech wyżej wymienionych produktów spełnia swoje zadanie i właściwie nie mam im nic do zarzucenia. Zauważyłam jedynie, że wierzchnia etykieta preparatu przyspieszającego wysychanie lakieru nie jest przyklejona symetrycznie, ale nie wpływa to na jakość samego produktu. Poza tym przychodzą do nas w kartonikach i wewnątrz nich są bardzo dobrze zabezpieczone.

Znasz produkty do pielęgnacji paznokci Herome?

Pozdrawiam, Aga :) 
Czytaj dalej »

30 sierpnia 2016

Nowe LOVE ♥ BIOLOVE | KONKURS!!!

Z nieukrywaną przyjemnością rozkoszuję się pielęgnacją ciała naturalnymi kosmetykami. Uwielbiam je za cudowne zapachy, składy przyjemne dla skóry i wymierne efekty jakie uzyskuję. Ciągle odkrywam nowe marki, nowe zapachy, nowe formuły i ... nie ma co ukrywać - polskie naturalne kosmetyki mają się bardzo dobrze! Od kilku miesięcy - z małymi przerwami - ekscytujące doznania i uniesienia w harmonii z naturą dostarczają mi naturalne kosmetyki BIOLOVE. Jeśli miałaś/eś przyjemność zajrzenia do sieci sklepów Kontigo, to trudno było Ci przejść obojętnie obok tych kosmetyków, prawda? Ja też tak mam, ba, ja nawet wchodzę do Kontigo właściwie tylko po to aby wyjść z nowym zapachem Biolove. Bo kosmetyki Biolove to dla mnie - poza oczywiście za świetnym działaniem - cudowne, w pełni urzekające zapachy.  

krem do rąk

Niestety, kosmetyki te dostępne są tylko w Kontigo. Albo stety - w końcu każda drogeria/perfumeria posiada w swojej ofercie produkty na wyłączność. Biolove to produkty stworzone w 100% z naturalnych składników, to nawilżająca kąpiel i aromatyczne odprężenie, to perfekcyjne złuszczanie, głębokie nawilżenie, to pielęgnacja skóry wzbogacona o odżywcze oleje pochodzące z najdalszych zakątków świata i wreszcie uczta dla zmysłów i ciała. Jeśli mnie zapytasz, co polecam? to odpowiem, że wszystko - oczywiście pod warunkiem, że akceptujesz dany zapach. Poznałam właściwie już każdy rodzaj produktu poza świecami do masażu, ale ale - nadchodzi jesienna aura, więc z pewnością poznam i te cuda. Jeśli nie dane Ci było poznać kosmetyków Biolove, a masz na to ochotę, to zostań do końca wpisu, ponieważ mam dla jednego z moich Czytelników niespodziankę :)

peeling do rąk

Zanim jednak niespodzianka, to opowiem Ci o dwóch kosmetykach, od których wszystko się zaczęło. Tzn. wszystko zaczęło się od wejścia do Kontigo, ale jak tylko zobaczyłam drewnianą wystawę z kosmetykami Biolove od razu widziałam, że są naturalne, pięknie pachnące i powalą mnie na kolana. W tym konkretnym przypadku intuicja mnie nie myliła. Od razu chciałam wszystko, ale oprócz intuicji odezwał się we mnie też rozsądek, który nakazał wstrzemięźliwość. Wtedy wyszłam tylko z dwoma kosmetykami - właśnie tymi, o których zaraz Ci opowiem - ale oczywiście od tamtego czasu baaaardzo wiele się zmieniło i zapewne domyślasz się, że to był tylko początek... A bohaterami dzisiejszego wpisu są peeling i krem do rąk z serii malinowej.

pielęgnacja dłoni

Peeling do rąk to produkt, bez którego nie wyobrażam sobie już pielęgnacji tej strefy. Z moich doświadczeń wynika, że żaden krem nie odżywi i nie zregeneruje skóry dłoni podatnej na zewnętrzne czynniki jeśli uprzednio nie złuszczymy martwego naskórka. Peeling Biolove złuszcza martwy naskórek zapewniając dodatkowo miękką i gładką skórę. Masa peelingowa to prosta formuła, w której cukier zatopiony został w maśle shea, oleju kokosowym, migdałowym i oleju z nasion róży rdzawej. Naturalna witamina E i związki zapachowe wieńczą dzieło.
Masa peelingowa w opakowaniu jest zbita i nie doświadczysz w niej płynnych olejów. Dopiero z chwilą wydobycia jej z opakowania, pod wpływem pocierania dłońmi zamienia się w olejową powłokę z mocno wyraźnymi kryształkami cukru, które doskonale peelingują skórę. Najlepsze efekty uzyskuję aplikując peeling na suche dłonie, a po masażu nim spłukuję je tylko wodą. Na dłoniach pozostaje wówczas bardzo lekki i niewidoczny film, ale to co zaskakujące skóra dłoni w ogóle się nie lepi, jest wręcz matowa, niebywale gładka i miękka.
Peeling jest bardzo wydajny, w opakowaniu znajdziesz 100 ml a kosztuje około 12-15 zł.
     
Biolove

Wieczorny peeling uzupełniam kremem do rąk, który również jest świetny. Pozostawia powłokę, więc u mnie wpisuje się w wieczorną pielęgnację, sprawia, że po przebudzeniu dłonie są odżywione i zregenerowane. Wysoko w składzie naturalne emolienty dbają o to aby skórę nie tylko nawilżyć ale również natłuścić, dzięki czemu zapobiegają wyparowywaniu wody z naskórka. Szkoda, że zapach malinowy trochę zeszedł na dalszy plan, jest wyczuwalny bardzo delikatnie i gdzieś w oddali (podobnie jak w przypadku peelingu), ale działanie tego kremu w 100% to rekompensuje. 75 ml kremu kosztuje ok. 10 zł.
Zastanawia mnie również nazewnictwo Raspberry - no bo malin pod żadną postacią ja nie zauważyłam w składzie. Szczegół, prawda? Może w związkach zapachowych, ale wyczuwalnie zapach malin jest bardzo ulotny.

Skład peelingu (INCI): Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Seed Oil, Pyrus Amygdalus Dulcis Oil, Rosa Moschata Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum, Carmine, Benzyl Salicylate, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.

Skład kremu (INCI): Aqua, Caprylic / Capric Triglyceride, Glycine Soja Oil, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate, Panthenol, Cetyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Banzyl Salicylate, Limonene, Linalool, Citronellol, Citral, Geraniol.


Mimo wszystko, przygodę z kosmetykami Biolove uważam za bardzo udaną i z pewnością będę ją kontynuowała. Ten duet w działaniu jest bardzo dobry i to jest dla mnie najważniejsze. Poza nimi bardzo lubię sole, kule i żele do kąpieli oraz musy do ciała, które gdyby było to możliwe, jadłabym łyżkami. Jeśli zatem też masz ochotę na pachnącą pielęgnację z Biolove to zapraszam Cię do konkursu, w którym do wygrania jest zestaw kosmetyków Biolove, w skład którego wchodzą:
  • Peeling do ciała kokosowy
  • Żel pod prysznic mleko i miód
  • Mus do ciała borówka
  • Krem do rąk malinowy
  • Półkule do kąpieli pomarańcza z wanilią

Zasady są bardzo proste. Obserwujesz mojego bloga poprzez gadżet Obserwatorzy, odpowiadasz na pytanie otwarte: Za co lubisz produkty naturalne? i pozostawiasz namiar na siebie, adres e-mail poprzez który poinformuję Cię o wygranej. Proste, prawda? Będzie mi miło jeśli udostępnisz informację o konkursie w dowolnej formie, nie jest to jednak warunek konieczny.
Konkurs trwa od dzisiaj 30 sierpnia 2016r. do 12 września 2016r. Tym razem "trzynastka" okaże się szczęśliwa, ponieważ 13 września 2016r. ogłoszę wyniki konkursu pod TYM wpisem. Zestaw kosmetyków wysyłam ja, tylko na terenie Polski. Powodzenia!

Znacie kosmetyki Biolove?



EDIT: WYNIKI KONKURSU z BIOLOVE

Konkurs wygrywa AGNES

"Lubię kosmetyki naturalne, bo z natury dają nam to co najlepsze. Mogą się nie sprawdzać, ale poważnie nie szkodzą. A moja skóra bardzo się z nimi lubi. Poza tym naturalne dodatki, barwniki i aromaty, lepiej oddziałują na nasze zmysły uprzyjemniając ich używanie."

Gratuluję :)
Czytaj dalej »

29 sierpnia 2016

Na ratunek podrażnieniom i zaczerwienieniom | Antirougeurs CALM Eau Thermale Avene

Chciałabym posiadać cerę normalną i bez skazy. Ty też? Zapewne tak. Kto by nie chciał? Niestety ile kobiet, tyle problemów z cerą. No bo nawet wtedy, kiedy jest idealnie potrafimy znaleźć "coś", co wymaga poprawy. Problemy cer trądzikowych, wrażliwych, naczynkowych dotykają jeśli nie nas bezpośrednio, to naszego bliskiego otoczenia. Często w praktyce okazuje się, że np. cera tłusta nie jest tylko tłustą, ale również wrażliwą i podatną na zaczerwienienia. Tak jest w moim przypadku, moja cera z natury jest tłusta i wydawać by się mogło, że powinna być "gruba", to jednak na skutek przede wszystkim kuracji i pielęgnacji przeciwtrądzikowej, wykazuje tendencję do zaczerwienień i siłą rzeczy muszę ją traktować tak, jak tego oczekuje - na mojej półce występują zatem nie tylko kosmetyki przeciwtrądzikowe ale również nawilżające i łagodzące. W dzisiejszym wpisie skupię się jednak na "Jaśnie Pani" naczynkowej, która bywa kapryśna jak żadna inna cera i wymaga szczególnej troski i opieki. 

Eau Thermale Avene

Problemy cery naczynkowej zaczynają się wtedy, gdy naczynka na skórze zamiast kurczyć się i rozkurczać we właściwym tempie, z różnych, często trudnych do zdiagnozowania powodów czynią to za wolno. Skóra wówczas staje się zaczerwieniona, a rumień nie chce z niej znikać. Bardzo często mówi się, że cera naczynkowa posiada uwarunkowania genetyczne - tak, jeśli Twoi rodzice borykają się z takimi problemami, to możesz mieć szczęście (lub nieszczęście) graniczące nawet z pewnością, że Ciebie ta przypadłość też spotka. Nie jest to jednak jedyny czynnik prowadzący do naczynkowych zmian na skórze. Coraz częściej zdarza się, że tego rodzaju problemy mają również osoby, których natura obdarzyła wrażliwym usposobieniem, ich skóra jest cienka i często odczuwają oni fizjologiczne zmiany zaczerwienienia skóry pod wpływem nie tylko zanieczyszczenia środowiska, ale również jego zmiany, a nawet stresu czy krytyki. Zaczerwienienia są również częstym powikłaniem wszelkich zabiegów z zakresu medycyny estetycznej, czy chociażby mój przypadek, kiedy skóra poddawana w sposób ciągły dermatologicznymi lekami, niejednokrotnie kwasami reaguje zaczerwienieniem. Właściwa pielęgnacja takiej skóry na pewno nie usunie rozszerzonych już naczynek (można zamknąć je tylko w salonie kosmetycznym lub u dermatologa) ale z pewnością ją ukoi i pomoże w zniwelowaniu zaczerwienień. Im szybciej zaczniemy stosować produkty zawierające składniki uszczelniające naczynka tym lepiej, ponieważ wzmacniając je mamy szanse zatrzymać ten niekorzystny proces, zapobiec rozszerzaniu się ich i wzmocnić skórę.

Avene

Dobór kosmetyków pielęgnacyjnych do cery naczynkowej pełni kluczową rolę. Produkty te w efekcie powinny wykazywać działanie łagodzące, kojące, powinny być delikatne a przy tym skuteczne. Ja ufam dermokosmetykom i często je polecam. I tak też będzie również w tym przypadku, ponieważ chciałabym zwrócić uwagę na serię do pielęgnacji cery naczynkowej Antirougeurs Eau Thermale Avene. To seria dermokosmetyków rekomendowanych w przypadku zaczerwienień nie tylko trwałych, ale również napadowych, wśród których znajdziesz zarówno delikatne kosmetyki do oczyszczania twarzy, kojące kremy do twarzy jak i maseczkę - wszystkie o wyselekcjonowanych składnikach niezbędnych do pielęgnacji cery naczynkowej. Biorąc pod uwagę, że ja nie posiadam cery naczynkowej uwarunkowanej genetycznie, borykam się z zaczerwieniami napadowymi skupię się głównie na maseczce Antirougeurs Calm, ponieważ to ten produkt poznałam najlepiej ze wszystkich wyżej wymienionych.  

maseczka do twarzy

Formuła maseczki Antirougeurs CALM - podobnie jak wszystkie dermokosmetyki Avene - oparta jest na wodzie termalnej z Avene, która jest konfekcjonowana bezpośrednio u źródła. To woda, która niezmiennie towarzyszy mi od kilku ostatnich miesięcy i na chwilę obecną jest dla mnie niekwestionowanym liderem. Jest niezwykle delikatna, zalecana nie tylko do odświeżania w trakcie podróży, ale przede wszystkim jako uzupełnienie pielęgnacji cery wrażliwej, podrażnionej, zaczerwienionej, po drobnych zabiegach, po wysiłku fizycznym czy po kąpielach słonecznych. Woda Avene koi, łagodzi i zmniejsza podrażnienia.

pielęgnacja twarzy
pielęgnacja cery naczynkowej

Maseczka Antirougeurs CALM to zdecydowanie produkt SOS. Producent zaleca jej stosowanie kiedy skóra jest podrażniona i gdy towarzyszy nam uczucie gorąca. Nakładam grubą warstwę na twarz, pozostawiam na kilka minut, po tym czasie jej nadmiar usuwam płatkiem kosmetycznym. Maseczka posiada przyjemnie chłodzącą i odświeżającą kremowo-żelową formułę i już w chwili jej aplikacji czuję ukojenie. Formuła bez parabenów, łącząca w sobie wzbogacony w saponiny wyciąg z ruszczyka poprawiającego mikrokrążenie skóry z Sukralfatem - kluczowym składnikiem idealnie nadającym się do skóry podrażnionej lub po zabiegach laserowych - działa kojąco i przywraca komfort skórze.
Podczas pozostawania maseczki na skórze w dużej mierze wchłania się likwidując uczucie ściągnięcia i dyskomfortu związanego z pieczeniem skóry. Po usunięciu pozostałości skóra jest nie tylko ukojona ale również doskonale nawilżona - przyznaję że zdarzyło mi się po jej użyciu niejednokrotnie zrezygnować z kremu na noc. Za zakończenie spryskuję twarz wodą termalną, a następnego dnia rankiem budzę się bez zaczerwienień na skórze.    

Antirougeurs Calm

Maseczka bardzo dobrze radzi sobie z zaczerwienieniem miejscowym, bardzo dobrze koi i przywraca komfort skórze. Biorąc pod uwagę, że maseczka zbiera wiele pozytywnych opinii to podejrzewam, że mogą na niej polegać również osoby posiadające cerę naczynkową z natury. To kolejny produkt z asortymentu Avene, który z sukcesem zagościł na mojej półce, co tylko potwierdza fakt, że na tych dermokosmetykach można polegać.

Antirougeurs CALM oczywiście polecam. 50 ml maseczki umieszczonej w klasycznej higienicznej tubce znajdziesz w stacjonarnych oraz internetowych aptekach w rozpiętości cenowej od 40-tu do 60 zł. 

Znasz ten produkt? Z może inne z asortymentu Avene? Podziel się opinią, chętnie ją poznam.

Pozdrawiam serdecznie, Aga :) 

Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger