16 stycznia 2017

Stawiam na łagodne złuszczanie skóry | CRYSTAL PEELING GEL SKIN79

O tym, że peeling wykonujemy regularnie wiedzą wszyscy Ci, którzy chcą jak najwięcej skorzystać w pielęgnacji skóry, niezależnie od jej umiejscowienia. Najprościej byłoby użyć tego samego peelingu do skóry twarzy jaki stosujemy do całego ciała, należy jednak pamiętać, że skóra twarzy jest nawet kilkukrotnie cieńsza od pozostałej, niejednokrotnie uwrażliwiona i reagująca zaczerwienieniem w kontakcie z różnego rodzaju substancjami. Nie mniej jednak każdy rodzaj skóry zyskuje na jej regularnym złuszczaniu. Przede wszystkim inne produkty lepiej się wówczas wchłaniają w skórę, kosmetyk nie musi przedzierać się przez warstwę martwych komórek, dociera zatem głębiej i utrzymuje nawilżenie skóry dłużej. Złuszczanie poprawia również krążenie w skórze i może zmniejszać drobne linie czy zmarszczki. A jeśli masz cerę tłustą i trądzikową, pozbędziesz się martwych komórek, które blokują pory, powodując zaskórniki i wypryski.        

peeling

Według ogólnie przyjętych zasad wyróżniamy dwa sposoby złuszczania skóry: mechaniczny i chemiczny. Usuwanie mechaniczne następuje na skutek tarcia, chemiczne z pomocą kwasów zawartych w produktach: salicylowy, kwasy owocowe (AHA). Rodzaj peelingu dobieramy do rodzaju skóry, obserwujemy jak skóra reaguje na dany produkt ale niejednokrotnie okazuje się, że "coś poszło nie tak" - niby skóra jest gładka, ale wyraźnie podrażniona i zaczerwieniona. Też to przerabiałam i od kilku lat sięgam właściwie (z małymi przerwami) po peelingi enzymatyczne, które są mniej inwazyjne od mechanicznych, ponieważ złuszczanie nie odbywa się za pomocą pocierania skóry. Z małymi przerwami, ponieważ co pewien czas sięgam po nowy produkt. Przeglądając asortyment jednego z chyba najbardziej popularnych w Polsce sklepów internetowych z koreańską pielęgnacją SKIN79, natknęłam się na Crystal Peeling Gel z etykietą Bestseller - postanowiłam sprawdzić jak działa, i czy w ogóle działa.
  
peeling do twarzy

Crystal Peeling Gel to peeling typu gommage - jeden z rodzajów peelingów enzymatycznych kierowanych dla tych, których wrażliwość i podatność skóry na peelingi mechaniczne, uniemożliwia ich stosowanie. Peeling gomagge zamiast cząstek, które ścierają naskórek zawiera enzymy (najczęściej z papai, ananasa, figi) działające wybiórczo na skórę, usuwające w efekcie martwy naskórek. Nie każdy peeling enzymatyczny jest peelingiem gommage, większość peelingów enzymatycznych w odróżnieniu od gommage nie zastyga na skórze. No właśnie... peeling gommage po aplikacji w czasie określonym przez producenta zastyga na skórze tworząc cienką przeźroczystą warstwę podobną do takiej, jaka wytwarza się w maseczkach typu peel-off, ale w odróżnieniu od nich nie ściągamy jej ze skóry płatami, tylko po upływie określonego czasu wykonujemy masaż okrężnymi ruchami, pod których wpływem przyschnięta warstwa roluje się i ściera, a wraz z nią zanieczyszczenia, sebum i martwe komórki naskórka. 

SKIN79
koreańska pielęgnacja

Crystal Peeling Gel bardzo pozytywnie zaskakuje. Posiada żelową bezbarwną formułę, bardzo łatwo rozprowadza się na skórze, i pomimo, że posiada w składzie złuszczające ekstrakty z papai i jabłka, nie odczuwam żadnego dyskomfortu typu swędzenie, mrowienie czy pieczenie skóry. Nakładam go na oczyszczoną i osuszoną skórę, odczekuję ok. 1-2 minuty aby delikatnie zastygł i dopiero wówczas wykonuję masaż kolistymi ruchami. Crystal Peeling Gel zawiera w składzie roślinną celulozę i składnik Keratoline-C, co ułatwia złuszczanie i usuwanie nagromadzonego sebum. Z każdym kolejnym ruchem dłoni, na skórze wytwarzają się zrolowane cząstki, które pochłaniają sebum, zanieczyszczenia i martwy naskórek. Nie jest to długi proces, trwa około minuty, a pozostałości spłukuję wodą. 
  
pielęgnacja twarzy

Po użyciu peelingu skóra jest bajecznie gładka. Pomimo, że nie zawiera ścierających drobin, to efekt jaki obserwuję śmiało mogę porównać do takiego, który uzyskuję peelingując ciało produktem na bazie cukru lub soli. Co więcej, po zastosowaniu tego peelingu na mojej skórze nie występują żadne zaczerwienienia, nawet miejscowe, co czasem zdarza się po użyciu klasycznych peelingów enzymatycznych. Gładkość skóry idzie w parze z jej miękkością i brakiem ściągnięcia czy przesuszenia. Skóra nie prosi natychmiast "pić!", choć oczywiście po takim zabiegu - jak w przypadku każdego peelingu - wymaga aplikacji toniku. Dość wysoko w składzie znajduje się kwas hialuronowy, który świetnie spełnia rolę nawilżacza - koi i przywraca równowagę skórze. Po użyciu Crystal Peeling Gel mam wrażenie, że moja skóra jest niebywale lekka, oczyszczona i świetnie przygotowana do przyjęcia kolejno aplikowanych kosmetyków.
 
peeling gommage

Peeling typu gommage z pewnością pozostaje ze mną na dłużej. Ten, sygnowany logo SKIN79, jak przystało na koreański kosmetyk pielęgnacyjny, jest skuteczny a przy tym łagodny dla skóry. Jest niczym delikatny woal na twarzy, po którego usunięciu dzieje się coś zaskakująco pozytywnego. Dla mnie to również Bestseller! Warto spróbować.

Czy w Twojej pielęgnacji również zagościły na dobre koreańskie kosmetyki? Znasz SKIN79?

Pozdrawiam serdecznie, Aga:)   
Czytaj dalej »

7 stycznia 2017

Kosmetyczne HITY 2016 roku | Pielęgnacja

Pożegnaliśmy kolejny rok - 2016 przeszedł do historii. Nie był to dla mnie łatwy rok (szczególnie druga połowa), więc w pewnej mierze dobrze, że się już skończył. W nowy wchodzę pełna optymizmu i wiary, że wszystko będzie dobrze. Musi być! A tymczasem podsumowuję miniony czas pod kątem kosmetycznym, zapraszam zatem na przegląd moich odkryć ubiegłego roku.

ulubieńcy

Pod kątem kosmetycznym to był dobry rok, nawet bardzo dobry. Znalazłam wiele kosmetyków, które z dumą prezentowały się na mojej półce, nie tylko świetnie pielęgnowały ale również umilały czas, cieszyły oczy i niejednokrotnie koiły zmysły. Kiedy przygotowywałam się do tego wpisu, zebrałam taką ilość kosmetyków, że sama lekko "przysiadłam". Selekcja była duża, a to co prezentuję w tym wpisie to produkty, pod którymi podpisuję się obiema rękami (jestem leworęczna, ale prawą jak trzeba, to też daję radę 😉).
 
Clinique

CLINIQUE Rinse-Off Foaming Cleanser Mousse to kremowa pianka do oczyszczania skóry twarzy kierowana do skóry mieszanej, zarówno w kierunku suchej jak i tłustej, więc właściwie każdy rodzaj skóry powinien skorzystać z jej właściwości. Skutecznie usuwa pozostałości po makijażu i zanieczyszczenia skóry, obchodząc się tym samym z nią bardzo delikatnie. Jest to tak delikatny produkt w dotyku i w odbiorze, że ściągnięcie czy przesuszenie nie ma miejsca. Z opakowania wydobywa się jedwabisty krem, na skórze przybiera postać delikatnie pieniącego się musu, bardzo łatwo się spłukuje a przyjemny zapach odświeża. Świetny produkt!
 
Origins

Rok 2016 zdecydowanie należał do maseczek, więc w tym zestawieniu jest ich kilka. Original Skin Retexturizing Mask with Rose Clay marki Origins to produkt typu 2w1, który oczyszcza i regeneruje skórę. Dzięki śródziemnomorskiej różanej glince, występującej już początkowym składzie oraz kanadyjskiej wierzbownicy i złuszczającym mikrocząsteczkom jojoby, delikatnie acz głęboko oczyszcza skórę i wyrównuje jej strukturę. Maska o lekko różowym zabarwieniu i delikatnym różanym zapachu jak przystało na produkt oparty na glince zastyga na skórze, po zwilżeniu maski wykonuję dłońmi masaż twarzy kolistymi i delikatnymi ruchami i dopiero wówczas zmywam ją całkowicie. W formule maski wyczuwalne są drobiny, które są bardzo pomocne i zastępują peeling skóry. Oczyszcza i regeneruje, po użyciu nie występują zaczerwienienia czy podrażnienia. I jest bardzo wydajna!

The Body Shop

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć wegańskich maseczek The Body Shop. Są rewelacyjne! Mimo, że mam tylko dwie z pięciu dostępnych to śmiem przypuszczać, że zapewne wszystkie są tak dobre jakościowo jak oczyszczająca z węglem bambusowym oraz nawilżająca z brytyjską różą. Obydwie maski, choć różne w działaniu zaskakują formułą i wspaniałym zapachem. Różana pachnie obłędnie niczym esencja róży, nie tylko świetnie nawilża ale również wygładza i koi skórę. Z kolei oczyszczająca detoksykuje, usuwa zanieczyszczenia a zapachem mocno odświeża. Wersja różana w formule skrywa płatki róży, a oczyszczająca zieloną herbatę. Przepadłam!

SKIN79

Niekwestionowanym ulubieńcem jest również oczyszczająca maseczka SKIN79 Pore Designing Minimizing, która nie tylko oczyszcza skórę ale również złuszcza martwe komórki naskórka. Koreańska pielęgnacja jest aktualnie "na topie", na mojej półce jest kilka kosmetyków "Made in Korea", ale to zdecydowanie ta maska wyszła na prowadzenie. W formule maski zawiera się kwas węglowy i masa roślinnych ekstraktów, kierowana jest do każdego rodzaju skóry, ale według mnie najbardziej skorzysta mieszana i tłusta z tendencją do samoistnych zanieczyszczeń - doskonale oczyszcza pory skóry! Kiedy pierwszy raz ją otworzyłam byłam trochę ... hmm, zaskoczona (!) ponieważ wyglądem przypomina rosnące drożdże. Wraz z kolejną aplikacją rośnie i rośnie... i wydawać by się mogło, że nigdy się nie skończy. Kończy się - zostało mi (szacuję) na dwa zastosowania. 
W ubiegłym miesiącu jeden ze sklepów internetowych informował na Instagramie, że zostaje wycofana, producent zaprzestaje jej produkcji :( Szkoda - według mnie jest świetna, więc umieszczam ją na blogu w zacnym miejscu, ponieważ w 100% na to zasługuje.

Yonelle

Serię maseczek 2016 roku zamyka Progresywna Nanomaska Yonelle, która kierowana jest do skóry dojrzałej. Kosmetyk z kwasami o stężeniu 4% do stosowania na 15-20 minut lub na całą noc. W obydwu przypadkach sprawdza się na mojej skórze doskonale, choć przyznaję, że częściej aplikuję ją na całą noc. Formuła oparta na nanodyskach z aktywnymi peptydami i witaminą C, kwas fitowy, glikolowy, enzymy z dyni i ekstrakt z Algi Śnieżnej to połączenie rewitalizujące zmęczoną skórę ale to, co dla mnie najbardziej istotne maska zmniejsza widoczność porów. Po użyciu skóra jest gładka, bardziej elastyczna i miękka w dotyku. I to kolejna maska, która w tej chwili jest niedostępna w sklepie internetowym producenta - mam nadzieję, że to chwilowe działanie.

Eau Thermale Avene

W ubiegłym poznałam kilka dermokosmetyków Eau Thermale Avene, a emulsja na dzień z serii PhysioLift okazała się dla mnie strzałem w 10! To lekki produkt, który szybko się wchłania i wygładza skórę, pozostawia ją elastyczną, miękką i zmatowioną. W sezonie zimowym stawiam na bogatsze konsystencje kremów do twarzy, ale przez zdecydowanie większą część roku sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Seria PhysioLift to produkty o działaniu anti-age, chronią skórę przed wolnymi rodnikami, zawarte w produktach cząsteczki perłowe poprawiają koloryt skóry i optycznie spłycają zmarszczki. Idealna pod makijaż!

Sensilis

W pielęgnacji twarzy na noc bardzo pozytywne wrażenie wywarł na mnie Supreme Midnight regenerujący krem z kawiorem do codziennej pielęgnacji na noc Sensilis. Lista składników aktywnych kremu jest długa, od tytułowego ekstraktu z kawioru, poprzez m.in. peptydy, proteiny ryżowe, kwas hialuronowy, lecytyna, witamina E oraz działający na trzech poziomach aktywator longlife cell aktywujący gen długowieczności. W praktyce krem, a właściwie produkt o żelowo-olejowej teksturze koi, nawilża i regeneruje skórę podczas snu nie obciążając i nie przetłuszczając jej. Bardzo delikatny i lekki w odbiorze, posiada bardzo przyjemny pudrowo-kwiatowy zapach. O poranku skóra w świetnej kondycji.

Sesderma

Najlepsze serum ubiegłego roku? Liposomowe serum C-VIT Sesderma. Od kilku lat regularnie stawiam na witaminę C, najczęściej w formie serum na noc. Liposomowe serum C-VIT jest produktem zalecanym w pielęgnacji wszystkich rodzajów skóry, w tym skóry naczyniowej, z trądzikiem lub trądzikiem różowatym, bardzo dobrze współpracuje ze skórą mieszaną z tendencją do niedoskonałości. Oprócz stabilizowanej witaminy C oraz kompleksu Antiox, w formule serum znajdziemy m.in. kwas hialuronowy i wyciąg z morwy. Przy regularnym stosowaniu (codziennie wieczorem, choć producent sugeruje aplikację dwa razy dziennie) skóra jest w bardzo dobrej kondycji, jest świetnie nawilżona, wygładzona, jej koloryt ujednolicony i nie wygląda na zmęczoną. Co prawda nie występują na mojej skórze plamy pigmentacyjne, ale z lekkimi przebarwieniami na czole po lecie świetnie sobie poradziło, pozytywnie wpływa również na napięcie i elastyczność skóry. Skuteczne, a przy tym delikatne, może być stosowane również pod oczy. Orzeźwiający pomarańczowy zapach dopełnia całości! 

Dr Irena Eris

Bestsellerem ubiegłego roku jest dla mnie Tonujący Krem Antyrodnikowy SPF 50+ Dr Irena Eris z serii Face Zone. Połączenie zaawansowanej pielęgnacji z doskonałymi właściwościami korygującymi koloryt skóry oraz bardzo wysoką ochroną przed promieniowaniem słonecznym i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Lekka formuła kremu, zawierająca adoptujące się do skóry delikatne pigmenty wyrównuje koloryt, zapewniając efekt pełnej blasku i naturalnego wyglądu skóry - krem zachowuje się jak krem BB. Świetne rozwiązanie dla kobiet poszukujących szybkiego i kompleksowego rozwiązania przy porannym makijażu, jeśli nie masz wiele do ukrycia za skórze, wystarczy, że go przypudrujesz. Ten krem skutecznie wyparł z mojej półki wszystkie klasyczne kremy do twarzy z wysokim filtrem. Z pewnością będę do niego wracała.

Clarins

Latem ubiegłego roku poznałam i pokochałam właściwie od pierwszego użycia koncentrat samoopalający w kropelkach Clarins Radiance-Plus Golden Glow Booster. 365 dni słonecznego lata! Nie wiem czy spotkam produkt, który będzie mnie zachwycał w kwestii opalenizny, ale to on zmienił całkowicie segment samoopalaczy. Nie stosujemy go bezpośrednio na skórę, tylko dodajemy 1-3 krople do kremu na noc i budzimy się rano z naturalną i równą opalenizną. To świetny patent, przy zastosowaniu klasycznego samoopalacza bezpośrednio, należy wykazać się starannością i z dokładnością aplikować go na skórę, w przypadku koncentratu Clarins łatwo łączymy go z kremem a wystąpienie niespodzianki w postaci plam jest całkowicie wyeliminowane. Specjalna, oparta na naturalnych składnikach i wzbogacona w ekstrakt z aloesu formuła produktu czyni go również pielęgnacyjnym. Absolutny HIT!!!

Fresh&Natural

Rok 2016 to nie tylko świetne kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ale również i ciała. A naturalne produkty Fresh&Natural rozpieściły mnie do maksimum, podniosły poprzeczkę tak wysoko, że nie będzie łatwo je przebić. Zachwycające balsamy do ciała o konsystencji puszystego musu, absolutnie powalające peelingi do ciała wyglądające jak dżemor, sole do kąpieli z zachwycającymi dodatkami, m.in. z płatkami róży, a wszystko to tak powalająco pachnące, że chciałoby się zjeść. Znam kilka produktów marki, ale wszystkie bez wyjątku spełniają swoje zadanie w 100%. Nie kończę przygody z tymi produktami, zapewne jeszcze niejednokrotnie zagoszczą na mojej półce. LOVE!!! Polecam każdemu, to trzeba dotknąć, powąchać i cieszyć się tymi cudami.

Biolove

Odrobinę niżej plasuję, ale równie mocno przywiązałam się do naturalnych kosmetyków do pielęgnacji ciała BIOLOVE dostępnych w Kontigo. Zaczęło się niewinnie od kremu i peelingu do rąk, a skończyło... sami widzicie jak :) Bardzo lubię żele do mycia ciała, kule do kąpieli, peelingi do ciała, musy (!!!), wszystko oczywiście pięknie pachnące, przyjemnie zapakowane i w przystępnej cenie. Najnowsza seria o zapachu Pomarańcze & Brownie - obłęd, jak to pachnie! Jeśli będziesz w Warszawie lub okolicy, wpadnij do Kontigo, nie zawiedziesz się.

I to (chyba) wszystko. Znasz kosmetyki, które skradły moje serce? 

Pozdrawiam ciepło, Aga :)
Czytaj dalej »

26 grudnia 2016

♥ LOVE ♥ Regenerujący orzechowy balsam do ciała | Fresh&Natural

Fresh&Natural to niewątpliwie moje odkrycie 2016 roku. Uwielbiam, choć nie znam jeszcze większości kosmetyków marki. Fresh&Natural to pielęgnacja ciała w harmonii z naturą, w 100% naturalna i wytwarzana ręcznie. To kosmetyki doskonałe do domowej pielęgnacji a każde ich użycie zamienia rytuał pielęgnacyjny w niepowtarzalne SPA. Szeroka oferta produktowa o zróżnicowanych składach i wyjątkowych właściwościach pozwala na dobranie kosmetyku całkowicie odpowiadającemu własnym oczekiwaniom nie tylko pod względem właściwości ale również zapachu - a zapachy produktów, które poznałam są niepowtarzalne, tak jest również w przypadku balsamu, którego w 100% idealnie odwzorowany orzechowy zapach wprost zachwyca.

kosmetyki naturalne

Cenię niebywale naturalne produkty do pielęgnacji ciała, przede wszystkim za to, że dzięki nim nawilżenie skóry nie jest chwilowe. Orzechowy balsam do ciała to bogata mieszanka masła kakaowego, masła shea i olei roślinnych - z pestek winogron, migdałowego i arganowego, która posiada nie tylko właściwości nawilżające, ale również regenerujące i uelastyczniające. Masło kakaowe zapobiega odparowywaniu wody z naskórka, uelastycznia skórę i poprawia jej koloryt, masło shea regeneruje naskórek, to antyoksydant posiadający naturalny filtr UV, olej z pestek winogron i ze słodkich migdałów doskonale nawilża skórę, a arganowy wykazuje silne działanie wygładzające i ujędrniające – poprawia elastyczność i jędrność skóry a także regeneruje naskórek.  Produkt konserwowany jest witaminą E oraz ekologicznym konserwantem certyfikowanym przez ECOCERT. W żadnym z produktów Fresh&Natural nie znajdziesz sztucznych składników: wazeliny, parafiny, olei mineralnych, SLS/SLES, silikonów, parabenów, produktów poddanych modyfikacji genetycznej czy promieniowaniu.

Fresh&Natural
pielęnacja ciała

W pełni naturalny skład balsamu idzie w parze z wyjątkową, niepowtarzalną formułą produktu. Wizualnie to bardzo lekki, puszysty mus, który bardzo zachęca do zanurzenia w nim dłoni, w kontakcie ze skórą przybiera treściwszą masę, łatwo się aplikuje, równie łatwo rozprowadza po skórze i natychmiast po aplikacji koi, niweluje uczucia ściągnięcia czy suchości. Wyjątkowy orzechowy zapach otula i dodaje słodkości, obok której ciężko przejść obojętnie. Szkoda, że zapach nie utrzymuje się długo na skórze, po godzinie praktycznie go nie ma, ale efekt na skórze jest wręcz idealny. W moim przypadku jedna aplikacja na dobę - po wieczornej kąpieli - wystarcza aby skóra była idealnie nawilżona, miękka, gładka i zregenerowana.

balsam do ciała

Z racji tego, że balsam jest w 100% naturalny właściwym jest zużycie go w trzy miesiące od pierwszego otwarcia. Według upodobań czy własnych preferencji można go aplikować zarówno na suchą jak i wilgotną skórę, w obydwu przypadkach działanie jest rewelacyjne, choć ja szczególnie upodobałam sobie aplikację na sucho, według mnie zapach wówczas dłużej się otrzymuje na skórze, a w przypadku produktu, który pachnie tak apetycznie chciałabym aby pozostał na skórze jak najdłużej.

Jeśli lubisz kinder bueno (bo moim zdaniem to porównywalny zapach) i możesz sobie pozwolić na zakup balsamu do ciała za prawie 60zł o pojemności 250ml, to kupuj w ciemno. A jeśli nie przepadasz za słodkimi aromatami to do wyboru masz inne wersje zapachowe: malinowy czy bezzapachowy. 

UWIELBIAM !!! Dasz się skusić?

Fresh&Natural

Skład balsamu (INCI)Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter EKO, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit FAIR TRADE i EKO, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, D-panthenol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Methyl Glucose Sesquistearate, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Theobroma Cacao Seed Powder, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil EKO, Tocopherol Acetate, Xanthan Gum, Parfum.

Czytaj dalej »

19 grudnia 2016

Żurawinowy balsam do ust Mokosh Cosmetics WOW!

Na palcach u jednej ręki policzę balsamy do ust, które sprawdziły się u mnie - moim wymaganiom sprostał Carmex, Nuxe, Fresh&Natural i bohater dzisiejszego wpisu - Mokosh. Wszystkie wymienione występują w słoiczkach a ich największą zaletą jest to, że łatwo się je wydobywa. Nie jestem fanką stosowania takich rozwiązań poza domem - wtedy z pomocą przychodzą łatwiejsze w użyciu sztyfty - jednak w domowej pielęgnacji właściwie nie mają sobie równych. Nie przeszkadza mi nabieranie balsamu i jego aplikacja palcem, myślę, że większość z nas (jeśli nie wszyscy), pomimo narastającej fali o higienicznym trybie stosowania kosmetyków ma takie "maczanie paluszków" na swoim koncie - chociażby w kremie do twarzy. Lubię ten moment ulgi, kiedy po powrocie do domu zmywam pomadkę/błyszczyk i mogę zadbać o komfort ust. Nienawidzę uczucia spierzchnięcia, ściągnięcia i przesuszenia ust, do których moje mają tendencje - stąd np. sporadycznie sięgam po matowe pomadki w płynie.

pielęgnacja ust

Żurawinowy balsam do ust Mokosh Cosmetics to stosunkowy nowy produkt w ofercie marki, ale jak przystało na nią kolejny rewelacyjny. Producent z szacunku do siebie i innych poszukuje wartościowych rozwiązań i połączeń czego efektem są produkty naturalne, których składniki bazowe nie zawierają dodatkowych, niepotrzebnych składników, nie są rozcieńczane. Oleje, sole, glinki, błoto, olejki eteryczne na opakowaniach są oznaczone jako 100%, co oznacza, że mają maksymalne stężenie i nie zawierają sztucznych dodatków, konserwantów i wypełniaczy. Szklane opakowania, delikatna szata graficzna, apetyczny aromat i świetne działanie. I taki właśnie jest żurawinowy balsam do ust.

balsam do ust

Żurawinowy balsam do ust w pierwszym kontakcie ujmuje słodkim aromatem żurawiny i apetycznym smakiem - zdarzyło mi się odrobinę skosztować, nic mi się nie stało 😋😉 Bazą balsamu jest naturalna hipoalergiczna lanolina, emolient tworzący na powierzchni skóry warstwę okluzyjną, tworzy wyczuwalny film, który wygładza naskórek. Wraz z olejem z krokosza barwierskiego, olejem jojoba i masłem shea tworzą produkt o silnych właściwościach  natłuszczających, nawilżających i regenerujących. Ponadto w składzie balsamu umieszczono witaminę E, skuteczny przeciwutleniacz, który neutralizuje działanie wolnych rodników, filtr UV chroniący przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego oraz naturalny barwnik mineralny delikatnie podbijający kolor czerwieni wargowej.

kosmetyki naturalne

Znasz to uczucie, kiedy próbujesz wydobyć z opakowania opuszkiem palca balsam i spotykasz opór, balsam jest tak mocno zbity, że pocierając po nim właściwie niewiele produktu nabierasz i finalnie pomagasz sobie paznokciem, aby wydobyć większą, zadowalającą Cię ilość produktu? W przypadku tego balsamu takiej sytuacji nie doświadczysz. Oczywiście nie jest to produkt płynny ani też kremowy, ale konsystencja balsamu jest na tyle elastyczna, że z łatwością nabierasz ją na opuszek palca. Już w chwili kontaktu z wargami czujesz ulgę, balsam działa natychmiast po aplikacji, doskonale nawilża i smakowicie nabłyszcza usta - wizualnie wygląda trochę jak subtelny błyszczyk.
Doskonale sprawdza się rano, kiedy przed aplikacją kosmetyków kolorowych potrzebujesz nawilżenia ust - kilka minut po aplikacji zapomnisz, że Twoje usta były suche, pokryte suchymi skórkami co skutkowałoby zbieraniem się w załamaniach pomadki. Zaaplikowany na noc również daje świetnie radę, choć nie utrzymuje się na wargach przez całą noc, jak wspomniany na wstępie Nuxe.

Mokosh Cosmetics

Świetny balsam i ulubieniec końca roku, w przyszłym z pewnością poznam asortyment Mokosh Cosmetics szerzej. Jeśli szukasz balsamu do ust, który działa, jest łatwy w aplikacji a przy tym pięknie pachnący żurawiną, to powinien sprostać Twoim wymaganiom. U mnie spisuje się na medal!

Znajdziesz go w sklepie internetowym producenta i wielu innych z asortymentem kosmetyków z naturalną etykietą.

Polecam!

Skład balsamu (INCI): Lanolin, Squalane, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, Parfum, Limonene, Mica, Titanium Dioxide, Tin Dioxide, Tocopherol.

Czytaj dalej »

13 grudnia 2016

Manicure hybrydowy z PERFECT BEAUTY

Moja przygoda z manicure hybrydowym trwa już ponad rok. To, co wydawało mi się skomplikowane i właściwie możliwe do wykonania tylko u manikiurzystki dzisiaj jest dla mnie... no może nie codziennością, ponieważ lakier hybrydowy utrzymuje się na paznokciach bardzo długo, aż do czasu jego usunięcia, ale przystępuję do jego wykonania tak, jakbym przystępowała do klasycznej metody malowania paznokci. No bo czym się różni? Właściwie tylko tym, że to specjalny lakier utwardzany w lampie UV/LED. Metoda hybrydowa wymaga zmatowienia i odtłuszczenia płytki paznokciowej, nałożenia odpowiedniej bazy, lakieru kolorowego i kolejno specjalnego lakieru nawierzchniowego, który utrwali i doda niesamowitego blasku paznokciom. To wszystko!  I wierz mi, apetyt rośnie w miarę jedzenia, i jak złapiesz bakcyla to zasoby rosną i rosną... W swoich posiadam aktualnie kilkanaście lakierów hybrydowych różnych marek i w dzisiejszym wpisie przestawię Ci propozycje marki Perfect Beauty

Perfect Beauty

Perfect Beauty to polska firma powstała w 2007r. posiadająca w swojej ofercie bogaty asortyment do stworzenia pełnych stylizacji paznokci, od metody żelowej, akrylowej poprzez hybrydową oferująca dodatkowo pełen wachlarz akcesoriów, gadżetów i urządzeń niezbędnych do profesjonalnego wykonywania manicure. 
Manicure hybrydowy to aktualnie najczęściej stosowana metoda wybierana przez kobiety przede wszystkim ze względu na trwałość i wygląd lakieru na paznokciach. Perfect Beauty posiada w swojej ofercie ponad 130 kolorów lakierów hybrydowych cechujących się mocnym napigmentowaniem, trwałością i łatwością aplikacji.

Gellaxy

Seria lakierożeli hybrydowych Perfect Beauty Gellaxy to połączenie najlepszych cech lakierów do paznokci z właściwościami żeli. Producent deklaruje, że dzięki temu połączeniu paznokcie uzyskują piękny kolor nawet do 6 tygodni - przyznaję, że nie sprawdzałam trwałości przez 6 tygodni, ponieważ moje paznokcie dość szybko rosną i z reguły po 2 tygodniach (max. 3) odrost jest duży, przeszkadza mi i wykonuję manicure na nowo (kwestia samej zmiany koloru również odgrywa tutaj ważną rolę i w każdym kolejnym szukam odmiany). Lakiery Gellaxy posiadają piękne, mocno nasycone kolory, doskonałą przyczepność i idealną gęstość pozwalającą na łatwą aplikację. Zanim jednak przejdziesz do aplikacji kolorowego lakieru hybrydowego niezbędnym jest odpowiednie przygotowanie płytki paznokciowej. Odsuwamy skórki i matowimy płytkę paznokcia - należy uczynić to delikatnie i z wyczuciem, powierzchnia paznokcia powinna być zmatowiona, a nie spiłowana.
Przed nałożeniem lakieru kolorowego bardzo ważnym krokiem jest odtłuszczenie płytki paznokcia. W ofercie marki Perfect Beauty znajdziesz bardzo pomocny produkt, jakim jest dehydrator. To produkt odtłuszczający naturalną płytkę paznokcia przed aplikacją lakieru hybrydowego. Ze względu na swoje odtłuszczające właściwości zwiększa przyczepność i przedłuża trwałość wykonanego manicure hybrydowego.

dehydrator
hybryda

Kiedy już mamy przygotowaną płytkę paznokcia pozostaje już tylko kwestia malowania paznokci - w praktyce to 4 warstwy kolejno nakładanych po sobie produktów: baza, dwie warstwy lakieru kolorowego i top coat, wszystkie kolejno utwardzane w lampie UV przez 2 minuty, w lampie LED wystarczy 30 sekund. Jeśli lubisz tak jak ja zmiany kolorów paznokci, to jestem przekonana, że w asortymencie marki znajdziesz mnóstwo kolorów, które przyprawią Cię o mocniejsze bicie serca. Ja posiadam 5 najbardziej klasycznych kolorów, które w moim odczuciu nie wyjdą z mody.
Na poniższym zdjęciu od lewej:
  • Black GE29 - głęboka czerń. Skłamałabym pisząc, że jestem ogromną fanką czarnych paznokci, ale bywa, że takowe posiadam. Co więcej, zanim poznałam lakiery hybrydowe, to unikałam ich, ponieważ trwałość w ich przypadku nie była mocną stroną, a już najmniejsza skaza była widoczna z daleka. Stąd też trzymałam je trochę na dystans, podobnie zresztą jak czysto-białe. W przypadku hybrydy lakier utrzymuje się bez skazy.
  • Scarlet GE11 - głęboka czerwień. Wychodzę z założenia, że każda kobieta powinna posiadać w swoich zbiorach czerwony lakier do paznokci - klasyk. Idealny na każdą okazję.
  • Think Pink GE22 - pastelowy róż - idealny dla księżniczek ♕ 
  • Angel GE114 - pastelowy jasny mleczno-beżowy kolor, choć był pierwszym, który zagościł na moich paznokciach z całej piątki, to jednak częściej będę po niego sięgała latem.
  • Cream GE03 - piękny nude, który trafia w moje preferencje całoroczne. Zdecydowanie kolor dla tych, którzy lubią (bądź wymaga od nich tego etykieta) delikatnie acz subtelnie podkreślone paznokcie.

manicure

Jeśli paznokcie mają tendencje do przesuszenia lub borykasz się z ich rozdwajaniem na końcówkach zamiast klasycznej bazy pod kolorowy lakier hybrydowy użyj bazy witaminowej. Baza witaminowa występująca w asortymencie Perfect Beauty to rozwiązanie problemu słabych paznokci, dzięki zawartych w jej formule witaminom B5 i E wzmacnia paznokcie i stymuluje ich wzrost. Gellaxy Vitamin Base to produkt żelowy do stosowania nie tylko pod lakiery hybrydowe, ale również pod żele i lakiery do paznokci.
Bardzo ciekawym i innowacyjnym produktem jest również elastyczny lakier nawierzchniowy Gellaxy Elastic Top Coat, który w odróżnieniu od klasycznego lakieru nawierzchniowego nie wytwarza warstwy dyspersyjnej (lepka warstwa powstająca na lakierze nawierzchniowym po utwardzeniu w lampie) i nie wymaga przemywania nawierzchni paznokcia cleanerem.
 
elastyczny top coat
baza witaminowa

Nie jest tajemnicą ani trudnością zdobienie paznokci pokrytych lakierem hybrydowym. Hitem 2016 roku okazał się puder pozwalający na stworzenie na paznokciach efektu lustra. Mirror Powder nadaje wyjątkowy charakter każdej stylizacji paznokci, które pod wpływem milionów mikrodrobinek mienią się w kolorze zależnym od rodzaju wybranego pudru. To zaskakujące jak ten sam puder zmienia manicure w zależności od koloru bazowego. 

Mirror Powder
manicure hybrydowy

Aby odwzorować diametralną różnicę widoczną w efekcie finalnym pokryłam wzornik lakierów do paznokci dwoma najbardziej skrajnymi przypadkami: delikatny nude-owy kolor Cream oraz czarny Black tymi samymi pyłkami - są do siebie podobne, przy czym Scarabeus opalizuje na zielono, natomiast Paradise na fioletowo. Na jasnym lakierze Cream efekt jest powiedziałabym dość subtelny, jednak dopiero na czarnym kolorze pyłek pokazuje swoją prawdziwą moc. 
Na wzorniku od prawej: kolor czarny, kolejno pokryty pyłkiem Scarabeus, kolejno pyłkiem Paradise. Taka sama korelacja w przypadku koloru Cream. Efekty szalenie mi się podobają i z pewnością poddam te pyłki jeszcze niejednemu eksperymentowi.
Jak zaaplikować pyłek na lakier? Bardzo prosto. Pyłek aplikujemy na drugą warstwę lakieru kolorowego - najbardziej pomocna będzie szpatułka, taka, która często jest dołączana do paletek cieni do powiek. Można również kupić je jako osobne akcesorium, często sprzedawana po kilka sztuk w opakowaniu. Kiedy pyłek wetrzesz już w paznokieć pokryty kolorowym lakierem, pamiętaj aby przed aplikacją topu omieść go pędzelkiem, dzięki czemu pozbędziesz się nadmiaru pyłku i nie pozwolisz aby tym samym zebrał go top coat. Jeśli tego nie zrobisz, to istnieje ryzyko, że pędzelkiem od top coat-u zbierzesz nadmiar i wprowadzisz do buteleczki z topem. Proste, prawda?  

oliwka do paznokci

Po wykonaniu manicure nie zapominaj o oliwce do skórek. Oliwkę do skórek i paznokci warto posiadać niezależnie do tego czy wykonujesz manicure hybrydowy czy klasyczny. Jest niezastąpiona przy każdym wykonywaniu manicure, dba o nienaganny wygląd skórek wokół paznokci, utrzymując odpowiednie nawilżenie okolic paznokcia nie pozwala na przesuszenia skórek a dodatkowo pozostawia piękny owocowy zapach. W asortymencie Perfect Beauty znajdziesz m.in. oliwkę o słodkim ananasowym zapachu. Po oliwkę warto sięgać każdego dnia.
 
Perfect Beauty

Moja przygoda z lakierami hybrydowymi Perfect Beauty na tym się nie kończy, z pewnością jeszcze niejednokrotnie będę po nie sięgała. Łatwość aplikacji idzie w parze również z łatwością usunięcia hybrydy Perfect Beauty. Po spiłowaniu wierzchniej warstwy hybrydy, przyłożeniu do niej wacika nasączonego płynem do usuwania hybryd / acetonem w kilka minut hybryda zmiękcza się i łatwo można ją usunąć - w tym celu u mnie niezastąpione jest kopytko.

Każdy z prezentowanych produktów polecam. Lakiery z serii Gellaxy znajdziesz w sklepie internetowym producenta tutaj [klik] w pojemnościach 7,5 oraz 15ml.

Znasz markę Perfect Beauty?

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

4 grudnia 2016

Nowy zapach NAOMI CAMPBELL | Pret a Porter

Naomi Campbell - jedna z najbardziej rozpoznawalnych kobiet na świecie. Od lat ceniona w modelingu, była pierwszą ciemnoskórą modelką, która pojawiła się na okładce Vogue. Właściwie od samego początku jej kariery upominały się o nią światowe stolice mody, a nazwisko Naomi wyraźnie wyrysowało się na wybiegach światowego modelingu - lista kreatorów, z którymi pracowała nie ma końca. Śmiało mogę stwierdzić, że Naomi Campbell jest gwiazdą modelingu. 

Naomi Campbell

Naomi Campbell w 1999r. wprowadziła na rynek swoją linię perfum, która w tym roku powiększyła się o wodę toaletową Pret a Porter. Nazwa Pret a Porter w świecie mody oznacza kolekcję ubrań produkowanych seryjnie, dostępnych w sklepach i jest przeciwieństwem Haute Couture, luksusowego krawiectwa zajmującego się tworzeniem ubrań na zamówienie dla konkretnego klienta. Tworząc zapach Naomi Cambell z pewnością inspirowała się swoim wieloletnim doświadczeniem na szeroką skalę i jak nazwa wskazuje zapach Pret a Porter ma przenosić nas do wielkiego świata mody, wprost na wybieg dla modelek. Ciekawostką jest również fakt, że modelka zagrała w pewnym sensie samą siebie (modelkę na wybiegu) w filmie o tej samej nazwie Pret a Porter obok takich gwiazd jak Sophia Loren, Kim Basinger czy Julia Roberts. Jedno jest zatem niepodważalne - inspiracji do stworzenia zapachu o takiej nazwie miała wiele - udało się???
  
Pret a Porter

Nuty zapachowe

Głowa: jagoda, bergamotka, gruszka
Serce: róża, fiołek, dzika piwonia
Baza: paczula, panna cotta, wanilia, brzoskwinia

perfumy

Flakon wody toaletowej Pret a Porter prezentuje się skromnie i gdyby nie ozdobny korek z inicjałami NC w moim odczuciu byłby nawet banalny. Prosty kształt, wizualnie spłaszczona szklana butelka z wygrawerowaną prawie niewidoczną postacią modelki ubraną w zwiewne szaty moim zdaniem nie ukazuje w pełni możliwości jakie kryje ten zapach. Z drugiej strony flakon jest bardzo poręczny, nie zajmuje dużo miejsca nawet w małej torebce - występuje w pojemności 30 ml.
Zapach Pret a Porter należy do kategorii kwiatowo-owocowej, więc można by spodziewać się lekkiego, wiosennego zapachu. Moim zdaniem to jednak zdecydowany słodki zapach wpisujący się w moje preferencje w sezonie jesienno-zimowym. Może latem? ale jeśli, to tylko wieczorową porą.  Słodka gruszka, słodka piwonia, słodka brzoskwinia, słodka wanilia, panna cotta i świeża bergamotka. Zupełnie nie wyczuwam bukietu róż będącego częścią serca zapachu. Tuż po uwolnieniu wyczuwam w zapachu pewną ostrość, "coś" zdecydowanego, co wyróżnia zapach. Ostrość ta jednak w miarę upływu czasu ulatnia się pozostawiając finalnie brzoskwinię, piwonię i wanilię - delikatny aromat róż nie ma tutaj szans się przebić, a szkoda, być może właśnie róża dodałaby trochę powiewu delikatności.
 
Naomi Campbell

Mimo wszystko zapach nie jest banalny i jeśli ubierzesz się w niego na randkę, to z pewnością zostaniesz zapamiętana. W otoczeniu jest dość mocno wyczuwalny, a biorąc pod uwagę kategorię cenową (ok. 100zł) i przede wszystkim fakt, że jest to woda toaletowa to w kwestii trwałości nie mam mu nic do zarzucenia. Na nadgarstku utrzymuje się kilka godzin, na ubraniach oczywiście dłużej. 

Jeśli jesteś kobietą stanowczą, zdecydowaną i lubisz pozostawić po sobie mocny, słodko-kwiatowy aromat, to jest to zapach dla Ciebie. Sprawdź przy najbliższej okazji :)

A czy mnie przeniósł do świata mody wprost na wybieg? Pret a Porter jest wyraźny, dodaje pewności i pozwala stawiać granice. Ale brakuje mi tutaj tej róży...
  
Miałaś okazję poznać już nowy zapach Naomi Campbell?

Pozdrawiam, Aga :)

Post powstał przy współpracy z portalem ofeminin.pl.
Czytaj dalej »

28 listopada 2016

Sensilis Supreme Midnight | Regenerujący krem na noc z kawiorem zapobiegający starzeniu się skóry

Minęło trochę czasu zanim zrozumiałam, że uniwersalny krem jest odpowiednim kosmetykiem pielęgnacyjnym dla skóry tylko w uzasadnionych przypadkach, np. podczas wyjazdów. Wtedy zrozumiałym jest, że mając ograniczoną pojemność bagażu idziemy na kompromis i w większości sytuacji stawiamy na jeden, najczęściej nawilżający krem do twarzy. W codziennej domowej pielęgnacji stawiam na odrębny krem na dzień i na noc, jednak to ten na noc jest tym, który odżywia i regeneruje skórę. Bo taki właśnie powinien być krem na noc. Skóra najlepiej regeneruje się podczas snu - my śpimy, a ona pracuje - więc krem na noc powinien mieć więcej składników odżywczych, powinien wykazywać właściwości nawilżające, często natłuszczające, odżywcze i regenerujące. Cera mieszana - taka, jaką ja posiadam - niekiedy bardziej się przetłuszcza, innym razem jest bardziej sucha, mimo wszystko regenerujący krem na noc o bogatej formule służy jej w każdej sytuacji a ja mogę tylko żałować, że zrozumiałam to z chwilą przekroczenia 30-tki.  

Sensilis

Decydując się na włączenie do pielęgnacji nocnej kremu do twarzy nie stawiam na przypadkowość. W tej kwestii polegam na kosmetykach sprawdzonych i cenionych marek, których kosmetyki zbierają pozytywne opinie, sugeruję się poleceniami, ale mimo wszystko skrupulatnie poznaję kosmetyk, jego część opisową, sprawdzam jakie posiada składniki aktywne, do jakiego typu cery jest kierowany, jakie właściwości wykazuje i wreszcie... czy dobrze się prezentuje i ładnie pachnie. Lubię kiedy kosmetyk, po który sięgam  wizualnie przyciąga spojrzenie zachęcając do użycia, a jeśli uwodzi zapachem to jestem już "kupiona". Oczywiście bardzo ważna jest również zawartość opakowania a krem, który prezentuję spełnia moje oczekiwania: nawilża, odżywia i regeneruje.
Aktualnie o regenerację mojej skóry nocą dba hiszpańska marka Sensilis tworząca dermokosmetyki, wykorzystująca do ich produkcji składniki przyjazne dla środowiska - czerpiąc z natury oferuje kompleksową pielęgnację skóry dla kobiet. To produkty o zaskakujących teksturach, pięknych delikatnych kolorach oraz sugestywnych zapachach. Receptury Sensilis pozbawione są parabenów, olejów mineralnych oraz składników pochodzenia zwierzęcego, zawierają starannie dobrane, niezwykłe składniki by odpowiednio pielęgnować skórę kobiet w każdym wieku. 

Supreme Midnight

Supreme Midnight regenerujący krem z kawiorem do codziennej pielęgnacji na noc zapobiegający starzeniu się skóry to kuracja odbudowująca i wzmacniająca skórę, która potęguje regenerację komórek podczas snu. Kluczowym składnikiem aktywnym kremu jest ekstrakt z kawioru, który:
  • wzmacnia barierę ochronną skóry, chroni przed utratą wody, zanieczyszczeniami i szkodliwymi związkami pochodzenia zewnętrznego,
  • przyspiesza proces regeneracji - kawior pobudza komórki skóry do regeneracji i odnowy, a przez to skóra dłużej wygląda młodo i zdrowo,
  • odmładza - kawior zawiera cenne antyoksydanty, białka, NNKT, witaminy i biopierwiastki w wyraźny sposób wygładzają, uelastyczniają i redukują zmarszczki oraz przywracają właściwą jędrność i blask. 
Lista aktywnych składników kremu na kawiorze się nie kończy, właściwie dopiero rozpoczyna, ponieważ formuła kremu wyposażona została również w:
  • longlife cell,  aktywator sirtuiny - wpływa na procesy starzenia aktywując gen długowieczności. Działa na 3 poziomach: stymuluje gen odpowiedzialny za długość życia komórki, reaktywuje cykle odnowy, reguluje funkcje komórkowe, podtrzymując naturalną elastyczność skóry,
  • algi czerwone - zawierające substancje o właściwościach antyoksydacyjnych, zwalczających wolne rodniki, 
  • kwas hialuronowy - wykazujący silne działanie nawilżające, 
  • tephrosia purpurea (roślina kwiatowa) - stymuluje komórki skóry do wydzielania β-endorfin, które neutralizują działanie substancji, odpowiedzialnej za nadprodukcję łoju pod wpływem stresu,
  • proteiny ryżowe -  substancja filmotwórcza, odpowiedzialna za utrzymywanie wody w naskórku, dzięki czemu go nawilża, a także zmiękcza i wygładza,
  • biomimetyczny peptyd -  wykazujący działanie przeciwzmarszczkowe, stymulujący odnowę komórkową i tkankową, wpływa na syntezę kolagenu i elastyny,
  • lecytyna - wpływa na poprawę stopnia nawilżenia skóry. Jest składnikiem liposomów, które regenerują skórę i zapobiegają jej starzeniu, 
  • witamina E - antyoksydant, hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym.

krem do twarzy
krem do twarzy na noc

Producent kieruje krem Supreme Midnight dla każdego rodzaju cery, na mieszanej spisuje się rewelacyjnie. Nie obciąża i nie powoduje przyspieszenia pracy gruczołów łojowych. To zasługa niespotykanej specjalnej żelowo-olejowej tekstury, dzięki której krem bardzo szybko się wchłania, o poranku cera nie jest obciążona i nie błyszczy się w strefie T. Znasz to uczucie, kiedy budzisz się rano a na skórze twarzy występuje charakterystyczny tłusty film? To wytworzone sebum podczas pracy gruczołów łojowych. W przypadku tego kremu taka sytuacja nie ma miejsca a to świadczy o tym, że krem oprócz właściwości regenerujących wykazuje również regulujące.
Konsystencja kremu jest bardzo delikatna i bardzo lekka w odbiorze. Aplikacja kremu na skórę to niesamowita przyjemność, formuła żelowo-olejowa w zetknięciu ze skórą zamienia się w lekki film, który szybko się wchłania. Nie można również przejść obojętnie obok przyjemnego delikatnego zapachu, który dla mnie w kosmetykach pielęgnacyjnych jest niezwykle istotny. Trudno mi jednoznacznie sprecyzować zapach kremu Supreme Midnight, według moich odczuć to pudrowo-kwiatowy zapach, bardzo subtelny, bardzo naturalny i bardzo kobiecy.
 
pielęgnacja twarzy

Efekty stosowania kremu widoczne są bardzo szybko. Już po pierwszych kilku dniach aplikacji zauważyłam poprawę wyglądu skóry. Mnogość zawartych w nim składników aktywnych to gwarancja skuteczności, niejednokrotnie rezygnuję z aplikacji serum pod ten krem, nakładam go na oczyszczoną i stonizowaną skórę. Efekty stosowania to widoczne nawilżenie skóry, odżywienie i regeneracja. Moja skóra charakteryzuje się wrażliwością, często reaguje zaczerwienieniem na nowe produkty włączone do pielęgnacji - w przypadku kremu Supreme Midnight nie odnotowałam podrażnień ani uczuleń, śmiało mogę napisać, że zaprzyjaźniliśmy się od pierwszego użycia.
Komu polecam krem? Pomimo, że kierowany jest dla osób w przedziale wiekowym 50+, to uważam, że wiele młodszych osób z powodzeniem może go stosować. Poza nawilżeniem i odżywieniem kurację można potraktować jako przeciwzmarszczkową, a krem Supreme Midnight posiada doskonałe właściwości przeciwzmarszczkowe. Poza tym wychodzę z założenia, że krem nie wie ile mamy lat i należy dostosować go do stanu / potrzeb skóry a podział na kategorie wiekowe sugeruje dobór kosmetyków pielęgnacyjnych, nie jest jednak wyrocznią. Jeśli skóra potrzebuje odżywienia i regeneracji to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zastosować taką kurację, propozycja Sensilis to wielozadaniowy krem dedykowany dla każdego rodzaju skóry. Jego skuteczność broni również miano jednego z bestsellerów z portfolio marki, a to świadczy o tym, że jest jednym z najczęściej wybieranych produktów przez świadomych konsumentów.
   
Sensilis

Marka Sensilis posiada certyfikat Ecocert uprawniający do używania organicznych składników w produkcji, zapewnia dobre praktyki w gospodarce odpadami i spełnia wymogi środowiskowe w zakresie opakowań i recyklingu, finalnie produkty są przyjazne dla środowiska. Z przyjemnością poznam szerzej asortyment marki.
Produkty dostępne są w dobrze zaopatrzonych drogeriach (np. Hebe), aptekach stacjonarnych i internetowych oraz na oficjalnej stronie internetowej producenta sensilis.pl. Polecam!

Znasz markę Sensilis?  Jaki krem na noc aktualnie stosujesz?

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger