4 grudnia 2016

Nowy zapach NAOMI CAMPBELL | Pret a Porter

Naomi Campbell - jedna z najbardziej rozpoznawalnych kobiet na świecie. Od lat ceniona w modelingu, była pierwszą ciemnoskórą modelką, która pojawiła się na okładce Vogue. Właściwie od samego początku jej kariery upominały się o nią światowe stolice mody, a nazwisko Naomi wyraźnie wyrysowało się na wybiegach światowego modelingu - lista kreatorów, z którymi pracowała nie ma końca. Śmiało mogę stwierdzić, że Naomi Campbell jest gwiazdą modelingu. 

Naomi Campbell

Naomi Campbell w 1999r. wprowadziła na rynek swoją linię perfum, która w tym roku powiększyła się o wodę toaletową Pret a Porter. Nazwa Pret a Porter w świecie mody oznacza kolekcję ubrań produkowanych seryjnie, dostępnych w sklepach i jest przeciwieństwem Haute Couture, luksusowego krawiectwa zajmującego się tworzeniem ubrań na zamówienie dla konkretnego klienta. Tworząc zapach Naomi Cambell z pewnością inspirowała się swoim wieloletnim doświadczeniem na szeroką skalę i jak nazwa wskazuje zapach Pret a Porter ma przenosić nas do wielkiego świata mody, wprost na wybieg dla modelek. Ciekawostką jest również fakt, że modelka zagrała w pewnym sensie samą siebie (modelkę na wybiegu) w filmie o tej samej nazwie Pret a Porter obok takich gwiazd jak Sophia Loren, Kim Basinger czy Julia Roberts. Jedno jest zatem niepodważalne - inspiracji do stworzenia zapachu o takiej nazwie miała wiele - udało się???
  
Pret a Porter

Nuty zapachowe

Głowa: jagoda, bergamotka, gruszka
Serce: róża, fiołek, dzika piwonia
Baza: paczula, panna cotta, wanilia, brzoskwinia

perfumy

Flakon wody toaletowej Pret a Porter prezentuje się skromnie i gdyby nie ozdobny korek z inicjałami NC w moim odczuciu byłby nawet banalny. Prosty kształt, wizualnie spłaszczona szklana butelka z wygrawerowaną prawie niewidoczną postacią modelki ubraną w zwiewne szaty moim zdaniem nie ukazuje w pełni możliwości jakie kryje ten zapach. Z drugiej strony flakon jest bardzo poręczny, nie zajmuje dużo miejsca nawet w małej torebce - występuje w pojemności 30 ml.
Zapach Pret a Porter należy do kategorii kwiatowo-owocowej, więc można by spodziewać się lekkiego, wiosennego zapachu. Moim zdaniem to jednak zdecydowany słodki zapach wpisujący się w moje preferencje w sezonie jesienno-zimowym. Może latem? ale jeśli, to tylko wieczorową porą.  Słodka gruszka, słodka piwonia, słodka brzoskwinia, słodka wanilia, panna cotta i świeża bergamotka. Zupełnie nie wyczuwam bukietu róż będącego częścią serca zapachu. Tuż po uwolnieniu wyczuwam w zapachu pewną ostrość, "coś" zdecydowanego, co wyróżnia zapach. Ostrość ta jednak w miarę upływu czasu ulatnia się pozostawiając finalnie brzoskwinię, piwonię i wanilię - delikatny aromat róż nie ma tutaj szans się przebić, a szkoda, być może właśnie róża dodałaby trochę powiewu delikatności.
 
Naomi Campbell

Mimo wszystko zapach nie jest banalny i jeśli ubierzesz się w niego na randkę, to z pewnością zostaniesz zapamiętana. W otoczeniu jest dość mocno wyczuwalny, a biorąc pod uwagę kategorię cenową (ok. 100zł) i przede wszystkim fakt, że jest to woda toaletowa to w kwestii trwałości nie mam mu nic do zarzucenia. Na nadgarstku utrzymuje się kilka godzin, na ubraniach oczywiście dłużej. 

Jeśli jesteś kobietą stanowczą, zdecydowaną i lubisz pozostawić po sobie mocny, słodko-kwiatowy aromat, to jest to zapach dla Ciebie. Sprawdź przy najbliższej okazji :)

A czy mnie przeniósł do świata mody wprost na wybieg? Pret a Porter jest wyraźny, dodaje pewności i pozwala stawiać granice. Ale brakuje mi tutaj tej róży...
  
Miałaś okazję poznać już nowy zapach Naomi Campbell?

Pozdrawiam, Aga :)

Post powstał przy współpracy z portalem ofeminin.pl.
Czytaj dalej »

28 listopada 2016

Sensilis Supreme Midnight | Regenerujący krem na noc z kawiorem zapobiegający starzeniu się skóry

Minęło trochę czasu zanim zrozumiałam, że uniwersalny krem jest odpowiednim kosmetykiem pielęgnacyjnym dla skóry tylko w uzasadnionych przypadkach, np. podczas wyjazdów. Wtedy zrozumiałym jest, że mając ograniczoną pojemność bagażu idziemy na kompromis i w większości sytuacji stawiamy na jeden, najczęściej nawilżający krem do twarzy. W codziennej domowej pielęgnacji stawiam na odrębny krem na dzień i na noc, jednak to ten na noc jest tym, który odżywia i regeneruje skórę. Bo taki właśnie powinien być krem na noc. Skóra najlepiej regeneruje się podczas snu - my śpimy, a ona pracuje - więc krem na noc powinien mieć więcej składników odżywczych, powinien wykazywać właściwości nawilżające, często natłuszczające, odżywcze i regenerujące. Cera mieszana - taka, jaką ja posiadam - niekiedy bardziej się przetłuszcza, innym razem jest bardziej sucha, mimo wszystko regenerujący krem na noc o bogatej formule służy jej w każdej sytuacji a ja mogę tylko żałować, że zrozumiałam to z chwilą przekroczenia 30-tki.  

Sensilis

Decydując się na włączenie do pielęgnacji nocnej kremu do twarzy nie stawiam na przypadkowość. W tej kwestii polegam na kosmetykach sprawdzonych i cenionych marek, których kosmetyki zbierają pozytywne opinie, sugeruję się poleceniami, ale mimo wszystko skrupulatnie poznaję kosmetyk, jego część opisową, sprawdzam jakie posiada składniki aktywne, do jakiego typu cery jest kierowany, jakie właściwości wykazuje i wreszcie... czy dobrze się prezentuje i ładnie pachnie. Lubię kiedy kosmetyk, po który sięgam  wizualnie przyciąga spojrzenie zachęcając do użycia, a jeśli uwodzi zapachem to jestem już "kupiona". Oczywiście bardzo ważna jest również zawartość opakowania a krem, który prezentuję spełnia moje oczekiwania: nawilża, odżywia i regeneruje.
Aktualnie o regenerację mojej skóry nocą dba hiszpańska marka Sensilis tworząca dermokosmetyki, wykorzystująca do ich produkcji składniki przyjazne dla środowiska - czerpiąc z natury oferuje kompleksową pielęgnację skóry dla kobiet. To produkty o zaskakujących teksturach, pięknych delikatnych kolorach oraz sugestywnych zapachach. Receptury Sensilis pozbawione są parabenów, olejów mineralnych oraz składników pochodzenia zwierzęcego, zawierają starannie dobrane, niezwykłe składniki by odpowiednio pielęgnować skórę kobiet w każdym wieku. 

Supreme Midnight

Supreme Midnight regenerujący krem z kawiorem do codziennej pielęgnacji na noc zapobiegający starzeniu się skóry to kuracja odbudowująca i wzmacniająca skórę, która potęguje regenerację komórek podczas snu. Kluczowym składnikiem aktywnym kremu jest ekstrakt z kawioru, który:
  • wzmacnia barierę ochronną skóry, chroni przed utratą wody, zanieczyszczeniami i szkodliwymi związkami pochodzenia zewnętrznego,
  • przyspiesza proces regeneracji - kawior pobudza komórki skóry do regeneracji i odnowy, a przez to skóra dłużej wygląda młodo i zdrowo,
  • odmładza - kawior zawiera cenne antyoksydanty, białka, NNKT, witaminy i biopierwiastki w wyraźny sposób wygładzają, uelastyczniają i redukują zmarszczki oraz przywracają właściwą jędrność i blask. 
Lista aktywnych składników kremu na kawiorze się nie kończy, właściwie dopiero rozpoczyna, ponieważ formuła kremu wyposażona została również w:
  • longlife cell,  aktywator sirtuiny - wpływa na procesy starzenia aktywując gen długowieczności. Działa na 3 poziomach: stymuluje gen odpowiedzialny za długość życia komórki, reaktywuje cykle odnowy, reguluje funkcje komórkowe, podtrzymując naturalną elastyczność skóry,
  • algi czerwone - zawierające substancje o właściwościach antyoksydacyjnych, zwalczających wolne rodniki, 
  • kwas hialuronowy - wykazujący silne działanie nawilżające, 
  • tephrosia purpurea (roślina kwiatowa) - stymuluje komórki skóry do wydzielania β-endorfin, które neutralizują działanie substancji, odpowiedzialnej za nadprodukcję łoju pod wpływem stresu,
  • proteiny ryżowe -  substancja filmotwórcza, odpowiedzialna za utrzymywanie wody w naskórku, dzięki czemu go nawilża, a także zmiękcza i wygładza,
  • biomimetyczny peptyd -  wykazujący działanie przeciwzmarszczkowe, stymulujący odnowę komórkową i tkankową, wpływa na syntezę kolagenu i elastyny,
  • lecytyna - wpływa na poprawę stopnia nawilżenia skóry. Jest składnikiem liposomów, które regenerują skórę i zapobiegają jej starzeniu, 
  • witamina E - antyoksydant, hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym.

krem do twarzy
krem do twarzy na noc

Producent kieruje krem Supreme Midnight dla każdego rodzaju cery, na mieszanej spisuje się rewelacyjnie. Nie obciąża i nie powoduje przyspieszenia pracy gruczołów łojowych. To zasługa niespotykanej specjalnej żelowo-olejowej tekstury, dzięki której krem bardzo szybko się wchłania, o poranku cera nie jest obciążona i nie błyszczy się w strefie T. Znasz to uczucie, kiedy budzisz się rano a na skórze twarzy występuje charakterystyczny tłusty film? To wytworzone sebum podczas pracy gruczołów łojowych. W przypadku tego kremu taka sytuacja nie ma miejsca a to świadczy o tym, że krem oprócz właściwości regenerujących wykazuje również regulujące.
Konsystencja kremu jest bardzo delikatna i bardzo lekka w odbiorze. Aplikacja kremu na skórę to niesamowita przyjemność, formuła żelowo-olejowa w zetknięciu ze skórą zamienia się w lekki film, który szybko się wchłania. Nie można również przejść obojętnie obok przyjemnego delikatnego zapachu, który dla mnie w kosmetykach pielęgnacyjnych jest niezwykle istotny. Trudno mi jednoznacznie sprecyzować zapach kremu Supreme Midnight, według moich odczuć to pudrowo-kwiatowy zapach, bardzo subtelny, bardzo naturalny i bardzo kobiecy.
 
pielęgnacja twarzy

Efekty stosowania kremu widoczne są bardzo szybko. Już po pierwszych kilku dniach aplikacji zauważyłam poprawę wyglądu skóry. Mnogość zawartych w nim składników aktywnych to gwarancja skuteczności, niejednokrotnie rezygnuję z aplikacji serum pod ten krem, nakładam go na oczyszczoną i stonizowaną skórę. Efekty stosowania to widoczne nawilżenie skóry, odżywienie i regeneracja. Moja skóra charakteryzuje się wrażliwością, często reaguje zaczerwienieniem na nowe produkty włączone do pielęgnacji - w przypadku kremu Supreme Midnight nie odnotowałam podrażnień ani uczuleń, śmiało mogę napisać, że zaprzyjaźniliśmy się od pierwszego użycia.
Komu polecam krem? Pomimo, że kierowany jest dla osób w przedziale wiekowym 50+, to uważam, że wiele młodszych osób z powodzeniem może go stosować. Poza nawilżeniem i odżywieniem kurację można potraktować jako przeciwzmarszczkową, a krem Supreme Midnight posiada doskonałe właściwości przeciwzmarszczkowe. Poza tym wychodzę z założenia, że krem nie wie ile mamy lat i należy dostosować go do stanu / potrzeb skóry a podział na kategorie wiekowe sugeruje dobór kosmetyków pielęgnacyjnych, nie jest jednak wyrocznią. Jeśli skóra potrzebuje odżywienia i regeneracji to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zastosować taką kurację, propozycja Sensilis to wielozadaniowy krem dedykowany dla każdego rodzaju skóry. Jego skuteczność broni również miano jednego z bestsellerów z portfolio marki, a to świadczy o tym, że jest jednym z najczęściej wybieranych produktów przez świadomych konsumentów.
   
Sensilis

Marka Sensilis posiada certyfikat Ecocert uprawniający do używania organicznych składników w produkcji, zapewnia dobre praktyki w gospodarce odpadami i spełnia wymogi środowiskowe w zakresie opakowań i recyklingu, finalnie produkty są przyjazne dla środowiska. Z przyjemnością poznam szerzej asortyment marki.
Produkty dostępne są w dobrze zaopatrzonych drogeriach (np. Hebe), aptekach stacjonarnych i internetowych oraz na oficjalnej stronie internetowej producenta sensilis.pl. Polecam!

Znasz markę Sensilis?  Jaki krem na noc aktualnie stosujesz?

Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

16 listopada 2016

Rozszerzone pory vs CLINIQUE Pep-Start™ HydroBlur Moisturizer

Rozszerzone pory to problem, który dotyka zarówno mężczyzn jak i kobiet. Najczęściej występują w przypadku cer tłustych i trądzikowych oraz mieszanych w obrębie strefy T. Pory skóry stają się widoczne (poszerzają się) na skutek wzmożonej pracy gruczołów łojowych i nagromadzonego w nich sebum. Pomimo zastosowania odpowiedniej pielęgnacji należy pamiętać, że pory nie znikną całkowicie, bo przecież są to naturalne ujścia gruczołów łojowych. Rozszerzonych porów nie da się zmniejszyć w przypadku skóry tłustej do takiego stanu jak w przypadku cery normalnej, ale można sprawić, że będą mniej widoczne. Przede wszystkim należy pamiętać o odpowiedniej pielęgnacji polegającej na dokładnym i systematycznym oczyszczaniu, złuszczaniu martwego naskórka, regulacji wydzielanego sebum i oczywiście nawilżaniu. Mimo wszystko nie zawsze wygrywamy w walce z rozszerzonymi porami i jest to naturalny proces. Z pomocą wtedy przychodzą produkty kosmetyczne, które pozwalają na przynajmniej częściowe ukrycie niedoskonałości i wygładzenie cery, a takim produktem jest krem do twarzy CLINIQUE Pep-Start™ HydroBlur Moisturizer.  

PepStart

Pep-Start™ HydroBlur Moisturizer to krem do twarzy na dzień o lekkiej formule, która została opracowana tak, aby przygotować skórę pod makijaż maskując niedoskonałości skórne. Nowa, innowacyjna formuła kremu wyposażona w technologię HydroBlur™ nawilża skórę, wygładza i nadaje jej matowe wykończenie. Zaskakująco delikatny, przyjemny w dotyku i łatwo rozprowadzający się po skórze krem sprawia, że skóra jest miękka i gładka w dotyku, niedoskonałości i drobne linie zdecydowanie mniej widoczne.
Kosmetyki z serii Pep-Start™ przyciągają wzrok swoim wyglądem i tak też jest w przypadku tego kremu. Umieszczony został w opakowaniu wyglądem przypominającym kostkę w biało-niebieskich barwach. Dodatkowe zabezpieczenie pod wieczkiem w postaci plastikowej membrany gwarantuje bezpieczne przechowywanie i transportowanie kremu. Zawartość to bardzo przyjemny w dotyku i odbiorze krem o lekkiej i jedwabistej formule, lekko różowym zabarwieniu i neutralnym zapachu - już chwilę po aplikacji zapach zanika całkowicie. Krem szybko się wchłania pozostawiając na skórze aksamitny mat trzymający w ryzach makijaż przez cały dzień. Jest świetną bazą pod makijaż, bardzo dobrze współpracuje z każdym podkładem, zarówno płynnym jak i sypkim mineralnym. Świetnie wypełnia pory wygładzając tym samym strukturę skóry dzięki czemu cera nawet z niewielką ilością kosmetyków kolorowych wygląda świeżo, o ujednoliconej i gładkiej strukturze.        

Clinique
krem na dzień

Krem nie jest czarodziejską różdżką i samoistnie nie upora się z niedoskonałościami w postaci trądziku, blizn i przebarwień, bo nie takie jest jego zadanie. Owszem, dobrze radzi sobie z utrzymaniem balansu pomiędzy nawilżeniem, a matowieniem skóry, ale nie możesz zapomnieć o odpowiedniej codziennej pielęgnacji skóry podatnej na powstawanie niedoskonałości. Nie zauważyłam regulacji sebum, ale mimo wszystko makijaż zdecydowanie dłużej nie wymaga poprawek, a to jest dla mnie kluczowe w pielęgnacji dziennej. Krem Pep-Start™ HydroBlur Moisturizer bardzo dobrze przygotowuje skórę z rozszerzonymi porami pod makijaż i w tej kwestii nie ma sobie równych - wygładza skórę, dzięki czemu pory są zdecydowanie mniej widoczne. Mając do wyboru nawilżający krem i bazę pod makijaż, zdecydowanie wybieram propozycję Clinique, która jest 2w1, nie obciąża skóry, świetnie się z nią łączy, bardzo szybko wchłania, jest niezwykle delikatny, lekki i pozostawiający doskonałe podłoże pod makijaż.
 
pielęgnacja twarzy

Cenię sobie rozwiązania, dzięki którym mogę w porannej pielęgnacji zaoszczędzić czas, a HydroBlur Moisturizer jest świetnym kremem na dzień. Jeśli posiadasz skórę mieszaną lub tłustą i Twoim problemem są rozszerzone pory, to krem ten powinien spełnić Twoje oczekiwania - moje spełnia. Krem dostępny w perfumeriach Douglas i Sephora, zarówno stacjonarnie jak i przez internet oraz w oficjalnym sklepie internetowym producenta www.clinique.com.pl/.

Znasz serię Pep-Start™ Clinique? Jak sobie radzisz ze zmniejszeniem widoczności rozszerzonych porów?

Pozdrawiam, Aga :) 
Czytaj dalej »

13 listopada 2016

Naturalna pielęgnacja "Made in Poland"

Rozejrzałam się po mojej aktualnej pielęgnacji i doszłam do wniosku, że bardzo wiele się w niej zmieniło. W dużej mierze to oczywiście zasługa blogowania i poznawania coraz to nowych i lepszych kosmetyków pielęgnacyjnych, dzięki czemu odkrywam nowe marki kosmetyczne. Nie byłam (i nadal nie jestem) tą, która demonizuje kosmetyki drogeryjne a gloryfikuje tylko i wyłącznie kosmetyki naturalne, choć w kwestii pielęgnacji ciała te drugie zdominowały "prawie bez reszty" moje potrzeby względem dbania o skórę. Zdecydowana większość kosmetyków pielęgnacyjnych, które w tej chwili posiadam, i z których korzystam, to kosmetyki o naturalnych składach produkowane w Polsce i nie jestem zapewne odosobniona w stwierdzeniu, że "polski rynek naturalnych kosmetyków pielęgnacyjnych ma się bardzo dobrze" - ba, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to jeszcze nie koniec, marki cały czas się rozwijają, i zapewne jeszcze niejedna nas miło zaskoczy.

kosmetyki naturalne

W dzisiejszym wpisie pokaże Ci garść kosmetyków naturalnych różnych marek, które aktualnie stosuję a ich wspólnym mianownikiem są polskie korzenie, więc tym bardziej jest mi miło, że mogę je polecić. Dlaczego pokazuję je wszystkie w jednym wpisie? Dlatego, że każdy z nich zasługuje na moją rekomendację! Każdy ma to "coś", co mnie przyciągnęło i nie zawiodło. Nie przytoczę pełnego składu każdego z niżej wymienionych kosmetyków, ponieważ jest ich moim zdaniem dużo, a te możesz sprawdzić na oficjalnych stronach internetowych poszczególnych producentów.

naturalna pielęgnacja

Zacznę od pielęgnacji twarzy, a konkretnie od jej oczyszczania. Olejki do demakijażu rozgościły się na dobre, niejednokrotnie zastępują płyn micelarny. Latem najczęściej sięgałam właśnie po micel, ale kiedy przyszły chłodne miesiące powróciłam do olejków do demakijażu. Posiadam dwa - Resibo i Clochee - i ciężko jest mi wybrać faworyta. Obydwa doskonale rozpuszczają makijaż i oczyszczają skórę, więc obydwa spełniają swoje zadanie w 100% i ja nie mam względem nich absolutnie żadnych obiekcji. Taka forma demakijażu jest niezwykle wskazana, ponieważ zawarte w tych produktach oleje rozpuszczają nie tylko makijaż ale również nagromadzone sebum, dzięki czemu skóra po ich użyciu jest świetnie oczyszczona z wszelkich zanieczyszczeń, gładka, miękka, bez podrażnień i uczucia ściągnięcia. Olejki do demakijażu pielęgnują cerę dostarczając jej niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych już na poziomie demakijażu, spełniają zatem zadanie nie tylko oczyszczające ale i pielęgnacyjne.
    
Resibo

Zarówno olejek Resibo jak i Clochee dedykowane są dla każdego typu cery, w obydwu przypadkach oleje są odpowiednio wyważone, w Resibo kluczowe składniki to: olej abisyński, lniany, z pestek winogron, olejek manuka i witamina E, w Clochee: olej ze słodkich migdałów, sezamowy i naturalne olejki eteryczne. Obydwa olejki charakteryzuje przyjemny zapach, który relaksuje już w chwili demakijażu. Nie wskażę Ci faworyta ponieważ dla mnie te olejki są świetne - stawiam je na tym samym wysokim poziomie.    

Avebio

W Manufakturze Kosmetyków Naturalnych Avebio znajdziesz m.in. wody kwiatowe, które są świetnym naturalnym zamiennikiem dla toników. Bardzo często sięgam po wodę z róży damasceńskiej, ale tym razem postawiłam na czystek. Skład wody to tylko i wyłącznie czysty hydrolat z czystka, bez konserwantów i innych dodatków. Zalecany jest w pielęgnacji każdego typu cery, posiada szerokie spektrum działania: oczyszcza skórę, ściąga pory, wspomaga likwidację plam i przebarwień, zmniejsza cienie i opuchliznę pod oczami, pomaga w zmniejszaniu niedoskonałości potrądzikowych. 
To produkt wielofunkcyjny, oprócz tego, że możesz używać go jako toniku, to możesz wykonywać z jego pomocą domowe maseczki lub tworzyć emulsje do twarzy łącząc go z ulubionym olejem. Bardzo przyjemnie, słodko pachnie, nie ściąga cery, zdecydowanie warto go wypróbować.  

Ministwestwo Dobrego Mydła

Ministerstwo Dobrego Mydła pokochałam od pierwszego ... powąchania :) Poza tym, że zapachy tych produktów bardzo mocno mnie ujmują, to nie przypuszczałam, że po wielu latach tak skutecznie rozgoszczą się u mnie mydła w kostce. To nie są zwykłe mydła, to są dzieła sztuki - każde ręcznie robione. Ogórkowe upodobał sobie mój mąż, natomiast rozmaryn i czekomięta rozłożyły mnie na łopatki.
Rozmaryn to wegańskie mydło z błękitną glinką kambryjską i rozmarynowym olejkiem eterycznym. Błękitna glinka oczyszcza, działa przeciwzapalnie i regeneruje naskórek, stymuluje krążenie krwi i zwęża pory, a olejek rozmarynowy ma zaś działanie antybakteryjne i antygrzybicze. Delikatne, nie podrażnia i nie wysusza. Zawiera ok 3% niezmydlonych olejów i maseł które pielęgnują skórę podczas mycia. Szalenie podoba mi się, że jest zawieszone na sznurku konopnym, można zatem powiesić go pod prysznicem, niestety w moim przypadku w praktyce okazało się za duże (jest kwadratowe) i je przecięłam - choć łatwo nie było, ale tak też można.
Z kolei Czekomięta to wegańskie mydło z liśćmi mięty, olejkiem eterycznym z mięty pieprzowej, kakao i aktywnym węglem. Olejek miętowy działa antybakteryjnie i łagodząco, starannie zmielone listki mięty lekko masują skórę podczas mycia. Słodki aromat przywołuje skojarzenia z kultowymi angielskimi czekoladkami miętowymi. Zawarte w mydle oliwa z oliwek, olej rycynowy, olejek ze słodkich migdałów, nierafinowane masło kakaowe i nierafinowane masło shea pielęgnują skórę nie wysuszając jej. Naturalny aromat mięty działa stymulująco i odświeżająco. 
Nie wiem kiedy taka forma mycia mi się znudzi - jeśli w ogóle - ale póki co tymi mydełkami jestem oczarowana.

Ministerstwo Dobrego Mydła
Czekomięta
półkule do kąpieli

Ale Ministerstwo Dobrego Mydła to nie tylko mydła, to również peelingi i musy do ciała, naturalne oleje, hydrolaty i kule do kąpieli. O śliwkowym peelingu do ciała tylko wspomnę, ponieważ niedawno poświęciłam mu odrębny wpis tutaj [klik], więc krótko: genialny!
Dla wielbicieli pachnących i pielęgnacyjnych kąpieli polecam półkule do kąpieli, które pod wpływem ciepłej wody rozpuszczają się i musując uwalniają odżywcze dla skóry składniki: masło shea, olej ze słodkich migdałów i winogronowy - po takiej kąpieli skóra jest gładka i odżywiona. Szczególnym upodobaniem darzę wersję czekoladową i różaną. Różana oprócz kompozycji masła i olejów zawiera różową glinkę francuską, olej z dzikiej róży i olejek eteryczny z róży. Dodatkowo zatopione w niej zostały drobno zmielone płatki czerwonej róży, które sprawiają, że kąpiel staje się relaksującym rytuałem. Kosmetyczne "guru" dla fanek kosmetyków z róża na czele :) 

Biolove

Biolove to marka naturalnych kosmetyków dostępna tylko i wyłącznie w drogeriach Kontigo. Specjalnością marki jest kuszenie urzekającymi zapachami. Jeśli szukasz cukrowego peelingu do ciała o zapachu prawdziwego kokosa, to możesz zakończyć poszukiwania, ponieważ taki właśnie jest Kokosowy peeling do ciała Biolove. Ten peeling pachnie jak kuleczka Rafaello!!! W składzie znajdziesz cukier, nierafinowany olej kokosowy, olej ze słodkich migdałów, witaminę E oraz... wiórki kokosowe. I to wszystko - prosto, niebiańsko pachnąco i skutecznie.
Żel pod prysznic z olejem ze słodkich migdałów również pachnie ciepło i doskonale wpisuje się w jesienną aurę. Nie znajdziesz w nim SLS-ów, PEG-ów, silikonów, parabenów i sztucznych barwników, łagodnie zatem obchodzi się ze skórą, ale oczyszcza skutecznie.
 
Biolove
Biolove

Najnowszym moim odkryciem Biolove jest Maska do włosów "7 olejów", która jest niczym innym jak mieszaniną olejów: makadamia, ze słodkich migdałów, sojowego, kokosowego, arganowego, jojoba i Inca Ichni, którą nakładamy wgniatając w suche włosy na 30 minut przed ich myciem. Przy regularnym stosowaniu wzrasta nawilżenie włosów, są lśniące, miękkie i mniej podatne na rozdwajanie. O pięknym zapachu wspominam tylko w kwestii formalnej.
Jeśli lubisz/znasz metodę olejowania włosów i zmagasz się z ich suchością ten produkt zadowoli Cię w 100%.

Make Me Bio

Jako fanka różanej pielęgnacji nie mogłam przejść obojętnie obok propozycji marki Make Me Bio jaką jest nawilżający krem do twarzy Garden Roses. Lekka konsystencja i różany zapach sprawia, że trudno mi się od niego oderwać. Formuła bez parabenów, siarczanów, sztucznych zapachów i konserwantów, w zamian bogactwo naturalnych składników nawilżających, odżywczych i regenerujących: woda różana i z pelargonii, olej migdałowy, jojoba, mango i makadamia oraz naturalna witamina E oraz gliceryna. Krem kierowany jest do skóry suchej i wrażliwej, na mojej mieszanej również świetnie się sprawdza, idealnie nawilża i regeneruje, doskonała kołderka dla skóry w chłodne i mroźne miesiące.
Do walki z przesuszeniem skóry dłoni spowodowanym chłodem, zimnem i mrozem polecam intensywnie nawilżający krem do rąk Make Me Bio, który nie tylko nawilża ale również odżywia i regeneruje. Jeśli spytasz mnie, jakiego rodzaju kosmetyków jest u mnie najwięcej, to z pewnością będzie to krem do rąk. Mam go wszędzie: w kuchni, w łazience, sypialni, na biurku z komputerem, w torebce... wszędzie i różne rodzaje. Krem do rąk Make Me Bio zaskakuje skutecznością, posiada bogatą konsystencję i jest tym, który nie wchłania się szybko, więc polecam stosować go na noc. O poranku dłonie zregenerowane, miękkie i gładkie. Bogata konsystencja to zasługa bogatego składu, m.in. olej z oliwek, ze słodkich migdałów, masło z mango i masło kakaowe.   

Make Me Bio
Make Me Bio

Bogatą formułę posiada również masło do ciała Cocoa Body Butter Make Me Bio. To kosmetyk, który nie tylko nawilża ale także chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Głównym jego składnikiem jest masło kakaowe, które dzięki zawartym w nim związkom wykazuje silne właściwości nawilżające i antyoksydacyjne, poprawia kondycję skóry, działa regenerująco i uelastycznia naskórek. Dodatek mieszanki olejów z awokado, pestek słonecznika i oliwy z oliwek sprawia, że skóra pozostaje odżywiona i nawilżona na dłużej. Masło posiada bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny zapach, więc idealny dla wrażliwych na intensywne zapachy - często przed aplikacją na skórę dodaję do niego kilka kropel oleju z pestek śliwek, który dostarcza nie tylko słodkiego zapachu, ale wzbogaca dodatkowo właściwości pielęgnacyjne. Świetne masło do ciała!

Yope

O tym, że uwielbiam mydła w płynie Yope pisałam już niejednokrotnie, więc zamknę opinię w jednym zdaniu: nie wysusza, jest wydajne, skutecznie oczyszcza i pięknie pachnie. Szczególnie upodobałam sobie wersję Werbena
Na przestrzeni czasu obserwowałam również kremy do rąk Yope, ale nawet tak zagorzała fanka jak ja nie zdecydowała się na krem do rąk o zawrotnej pojemności 500ml. Pewnie dałabym radę, ale pół litra kremu dla kogoś, kto lubi nowinki kosmetyczne to zapas na długo. Kiedy tylko informacja o tym, że Yope wprowadza do swojej oferty balsam do rąk i ciała ujrzała światło dzienne, bez wahania zamówiłam wersję Wanilia i cynamon. To kosmetyk wielofunkcyjny stworzony z myślą o przesuszonej, szorstkiej skórze ciała i dłoni. Najważniejszymi składnikami balsamu są naturalne i organiczne olejki roślinne, masło shea, gliceryna roślinna oraz ekstrakt z aloesu. Olejki arganowy, kokosowy i z migdałów wzmacniają skórę i likwidują jej szorstkość. Ekstrakt aloesowy zapobiega podrażnieniom, miks gliceryny i polisacharydów nawilża, a masło shea powstrzymuje utratę wilgoci. Do pachnącego apetycznie balsamu producent dodał w 100% naturalny ekstrakt z cynamonu i wanilii, więc jeśli to Twoje klimatyczne zapachy - będziesz zachwycona. Naturalnie niezwykły balsam!
 
Fresh&Natural

Markę Fresh&Natural znałam dotychczas z absolutnie genialnych peelingów i balsamów do ciała - moje zachwyty tutaj [klik], okazuje się, że pozostałe produkty również ujmują mnie całkowicie i bez reszty. Różana sól do kąpieli zamienia codzienną kąpiel w aromatyczne SPA. Niezwykłe połączenie róży i cytryny sprawia, że każda kąpiel staje się niezapomnianym rytuałem. Cytryna orzeźwia i pobudza, a róża pozwala zakosztować ekskluzywnej regeneracji zmęczonych zmysłów. Aromaterapeutyczne działanie olejków uspokaja, koi i zmniejsza napięcie nerwowe, producent sugeruje, że sól sprawdzi się doskonale w okresach wzmożonego stresu i przyznaję mu całkowitą rację - stan umysłu po kąpieli totalnie ukojony.

Fresh&Natural

W kwestii naturalnych balsamów do ust najczęściej trafiałam na te, które ciężko było wydobyć z opakowania. I oczywiście nie odmawiam im skuteczności, ale wydobywanie ich szpatułką nie należało do zajęć pożądanych. Nie korzystam z tej formy pielęgnacji ust poza domowym ogniskiem, ale w domu bardzo sobie cenię, szczególnie przed snem. Z malinowym balsamem do ust Fresh&Natural gładkie i nawilżone usta gwarantowane. Mieszanka składników jest tak dobrana, aby użycie balsamu było jak najwygodniejsze, bezpieczne, ale przynosiło jak najwięcej efektów. Wosk pszczeli, masło kakaowe, olej migdałowy, olej arganowy to cudowna armia do zadań specjalnych. Masło łatwo się wydobywa opuszkiem palca, gładko sunie po ustach i przynosi im zdecydowaną ulgę. Jeśli Twoim problemem są przesuszone i spierzchnięte usta to ten balsam będzie Twoim sprzymierzeńcem.
  
Organique

Ostatnie w zastawieniu i również do pielęgnacji dłoni to produkty marki Organique. Regenerujące serum do rąk Dermo Expert jest idealnym kosmetykiem do zabrania ze sobą w torebce, ponieważ jest mocno skoncentrowane, działa natychmiast po aplikacji i posiada lekką formułę, dzięki czemu produkt szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy na dłoniach. Od razu można przystąpić do pracy przy dokumentach czy na klawiaturze. Serum nawilża i wygładza, uzupełnia deficyty wilgoci w skórze, łagodzi podrażnienia i niweluje szorstkość.
A na zakończenie produkt, po który będę sięgała tak długo, jak długo będzie występował w ofercie produktowej Organique - masło do pielęgnacji skórek i paznokci. Odkąd stosuję to masełko zapomniałam co to są przesuszone skórki dookoła paznokci, zapomniałam o tym, że czasem się zadzierają, że trzeba je wycinać - genialne masełko! Skomponowane z odżywczych, naturalnych olei, maseł i ekstraktow roślinnych zapewnia kompleksową pielęgnację paznokciom i otaczającym je skórkom, narażonym na działanie wielu niekorzystnych czynników. Systematycznie stosowane zapobiega przesuszaniu, zmiękcza i wygładza skórki.
  
Organique

Zdaję sobie sprawę z faktu, że nie wymieniłam wszystkich polskich marek tworzących naturalne kosmetyki, więc jeśli chcesz zwrócić moją uwagę na kosmetyki innych marek, śmiało pisz w komentarzu. Te, które prezentuję powyżej są częścią mojej aktualnej pielęgnacji i jest mi z nimi bardzo dobrze.

Pozostawiam Ci namiary na trzy fajne miejsca internetowe, w których ja kupuję naturalne kosmetyki:
Juicy Shop → juicyshop.pl/
Minti shop → mintishop.pl/
Hania.com.pl → sklep.hania.com.pl 
   
Sięgasz po naturalne kosmetyki?
Pozdrawiam, Aga :)
Czytaj dalej »

4 listopada 2016

Intensywna pielęgnacja szokowa przy fotostarzeniu się skóry | C-VIT Sesderma

Jednym z przykazań odmładzania jest włączanie do pielęgnacji kosmetyków z zawartością wszechstronnej witaminy C. Jest ona nie tylko silnym antyoksydantem, ale wykazuje również doskonałe właściwości nawilżające, działa antybakteryjnie, rozjaśnia przebarwienia, reguluje pH skóry i ujednolica jej koloryt. Udowodniono także, że pozytywnie wpływa na syntezę kolagenu i elastyny, dzięki czemu zauważamy poprawę faktury skóry - kolagen jest kluczowy dla utrzymania jędrnej i pozbawionej zmarszczek skóry. Warto zatem sięgać po kosmetyki z witaminą C nie tylko wtedy, kiedy oczekujemy redukcji przebarwień czy dodania skórze witalności i blasku, ale również jako profilaktyka i terapia fotostarzenia się skóry. Nie każdy jednak produkt z witaminą C na etykiecie okazuje się tym, który potrafi w widoczny sposób korzystnie wpływać na skórę, problemem jest przede wszystkim niestabilność witaminy C, więc dobre kosmetyki z jej zawartością są zazwyczaj drogie, a poniżej dowiesz się czy warto w nie inwestować.     

Sesderma

Sesderma - to właśnie linia C-VIT będzie kluczem dzisiejszej publikacji - to hiszpańska marka kosmetyczna, będąca pionierem w zastosowaniu dermatologii kompleksowej, posiadająca w swojej ofercie wiele skutecznych i cenionych produktów dostępnych w przystępnych cenach zważywszy na tak zaawansowane technologie. Misją marki jest zaspokajanie potrzeb klientów, oferując im produkty dostosowane do każdego typu skóry, dzięki zastosowaniu dermatologii całościowej, która łączy innowacje techniczne i wkład ze strony klientów. Sesderma słucha swoich pacjentów, wsłuchując się w ich skórę.

C-VIT

Linia C-VIT to pielęgnacja o potrójnym działaniu:
  1. Antyoksydacja - witamina C chroni skórę przed wolnymi rodnikami i zapobiega fotostarzeniu,
  2. Zwalczanie zmarszczek - zwiększa produkcję kolagenu, redukuje zmarszczki i poprawia elastyczność skóry,
  3. Wyrównanie kolorytu - przywraca skórze blask i młodzieńczą witalność.
Warto dodać, że linia C-VIT została w tym roku odnowiona, wprowadzono do niej najnowszą, najbardziej stabilną formę witaminy C - 3-O-etylowy kwas askorbinowy oraz nanotechnologię do wszystkich produktów z linii.  3-O-etylowy kwas askorbinowy to pochodna znanego wszystkim dobrze kwasu askorbinowego, jednak najbardziej doskonała ze wszystkich uzyskanych do tej pory. Ma bardzo trwałą budowę chemiczną, dobrze penetruje naskórek i w połączeniu z mocą nanotechnologii, dociera tam, gdzie jego działanie jest niezbędne. Dodatkowym elementem jest zastosowanie nanotechnologii, która znacząco zwiększa penetrację. W dermokosmetykach Sesderma odżywcze substancje czynne zamknięte zostały w lipidowych pęcherzykach, nanosomach (maleńkich kapsułkach) co zapewniło skuteczną penetrację, szybkość i efektywność działania oraz pozwoliło na ich przetransportowanie do miejsca działania. W praktyce oznacza to, że efekty stosowania produktów Sesderma widoczne są bardzo szybko i wraz z cykliczną ich aplikacją efekt ten utrzymuje się w czasie.
W ulepszonej wersji C-VIT wykorzystano również nowy kompleks Antiox Booster System, który ma nawet do czterech razy silniejsze działanie antyoksydacyjne.

krem nawilżający

W ramach linii C-VIT znajdziesz serum do twarzy, intensywne serum w ampułkach, dwa kremy: nawilżający i rozświetlający oraz krem pod oczy. Na mojej półce znajduje się aktualnie serum i nawilżający krem - krem po raz drugi, tym razem w towarzystwie serum. Poprzedni krem, który oczywiście ma swoje stałe miejsce na blogu, z przyjemnością zużyłam i bardzo dobrze wspominam. Aktualna wersja jest udoskonalona ale różnice widzę właściwie tylko w jego konsystencji - to oczywiście świadczy o tym, że formuła została ulepszona, mimo wszystko nadal uważam, że i poprzednia i aktualna wersja kremu jest bardzo dobra. W tym aspekcie nic się nie zmieniło. Jeśli cofniesz się do mojej publikacji z maja bieżącego roku tutaj <klik> to zauważysz, że opakowanie nadal jest takie samo - gustowny szklany słoiczek - jednak pojawił się na nim nadruk informujący o zastosowaniu nanotechnologii, logo NANOTECH. Poza tym w poprzednim wpisie zobrazowana jest również konsystencja, która się zmieniła. Poprzednia formuła dość szybko osiadała na skórze, aktualna jest bardziej kremowa ale mimo wszystko lżejsza, gładko sunie po skórze i lepiej się rozprowadza, co więcej zwiększyła się tym samym wydajność kremu. Nowością są również rozświetlające pigmenty - o ile dobrze pamiętam w poprzedniej wersji kremu ich nie było. Nie zmienił się zapach kremu! Nadal jest soczyście pomarańczowy, pobudzający i dodający energii.
Krem doskonale nawilża nie obciążając skóry. Dedykowany jest cerze suchej, moja mieszana również bardzo dobrze go toleruje. Sprawdza się zarówno na dzień, jak i na noc, w porannej pielęgnacji dodaje skórze blasku nawet bez uprzedniej aplikacji serum, świetny pod makijaż, zaaplikowany wieczorem na serum gwarantuje pobudkę z nawilżoną ale nieobciążoną, gładką i miękką skórą. Świetny krem!

witamina C

Mimo wszystko, to jednak od serum wymagamy więcej niż od kremu, bo z założenia to właśnie serum jest najskuteczniejszym produktem wyraźnie oddziałującym na skórę. Serum jest produktem wysoko-skoncentrowanym i ukierunkowanym na poszczególne działania w oparciu o potrzeby skóry. Liposomowe serum C-VIT jest produktem zalecanym w pielęgnacji wszystkich rodzajów skóry, w tym skóry naczyniowej, z trądzikiem lub trądzikiem różowatym. Oprócz stabilizowanej witaminy C oraz kompleksu Antiox, w formule serum znajdziemy m.in. kwas hialuronowy i wyciąg z morwy. Skoncentrowane składniki czynne serum zwielokrotniają korzyści płynące z kuracji przeciwstarzeniowej, wskazaniem do stosowania jest zapobieganie i cofanie fotostarzenia skóry.     
C-VIT Serum zostało nagrodzone przez kosmetologów i farmaceutów w Hiszpanii tytułem „Najbardziej innowacyjnego produktu anti-aging”.

serum z witaminą C
serum do twarzy

Wraz z nowymi formułami, opakowanie serum zmieniło wygląd - umieszczone zostało w buteleczce o nowym kształcie, wyposażone oczywiście w ułatwiający wydobycie zakraplacz/pipetę, który pozwala na precyzyjne dozowanie kosmetyku.  Producent zaleca stosowanie serum dwa razy dziennie: rano i wieczorem na uprzednio oczyszczoną i stonizowaną skórę lub w miarę potrzeb, delikatnie wmasowując. Co istotne - serum C-VIT może być stosowane również na okolicę oczu, zachowując odstęp 3-5 mm od oka. 
To co przykuwa uwagę w pierwszym kontakcie - oczywiście poza przyjemnym pomarańczowym zapachem - to konsystencja serum, nie jest żelowa, nie jest olejowa, najtrafniej jest mi określić jako płynna, ale pozostawiająca początkowo na skórze pudrową otoczkę. Wchłania się dobrze, ale nie natychmiast po aplikacji, odnoszę wrażenie, że jakaś jego część pozostaje na skórze i łącząc się z aplikowanym na niego kremem wzmacnia jego działanie. Serum bardzo dobrze współgra z mieszaną skórą z tendencją do trądziku. Zauważyłam zdecydowaną poprawę w tym zakresie, odkąd stosuję serum C-VIT - codziennie wieczorem - zmiany trądzikowe właściwie nie pojawiają się na skórze. Co więcej, blizny po nim umiejscowione straciły na intensywności - są zdecydowanie mniej widoczne. Nie spotkałam jeszcze kosmetyku typu serum z witaminą C, które by tak świetnie niwelowało problem trądziku wieku dorosłego.
Poza tym skóra jest w bardzo dobrej kondycji, jest świetnie nawilżona, wygładzona, jej koloryt ujednolicony i nie wygląda na zmęczoną jesienną aurą. Nie oczekuję oczywiście, że serum zniweluje zmarszczki - w moim przypadku to skóra na czole - ale czuję, że serum wpływa na napięcie i elastyczność skóry, są mniej zarysowane.
     
pielęgnacja twarzy

Nawilżający krem do twarzy C-VIT Sesderma to świetny produkt, ale prym oczywiście wiedzie serum. Dla mnie przede wszystkim dlatego, że jest moim sprzymierzeńcem w pielęgnacji cery trądzikowej. Serum jednak ma tak szerokie spektrum działania, że prawdopodobnie sprawdzi się przy każdym rodzaju cery, nie powoduje podrażnień i zaczerwienień często występujących przy pielęgnacji kosmetykami z witaminą C. Jeśli szukasz intensywnej pielęgnacji szokowej przy fotostarzeniu się skóry to linia C-VIT Sesderma jest właściwym wyborem. Sprawdziłam, polecam!

Dermokosmetyki Sesderma są dostępne w wybranych aptekach stacjonarnych i internetowych, gabinetach lekarskich (m.in. dermatologicznych i medycyny estetycznej) oraz gabinetach kosmetycznych.

Znasz dermokosmetyki Sesderma? Lubisz produkty pielęgnacyjne z witaminą C?

Pozdrawiam, Aga :)

Czytaj dalej »

31 października 2016

Sezon na śliwki | Ministerstwo Dobrego Mydła

Przyznaję, że dotychczas śliwki kojarzyły mi się tylko z konsumpcją. Lubię śliwki, właściwie pod każdą postacią (nawet te w occie), ale nie przypuszczałam, że pokocham w kosmetykach. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek miała kosmetyki ze śliwką na etykiecie, a tu taka przemiła niespodzianka. No ale czego można się spodziewać po wyrobach Ministerstwa Dobrego Mydła? Oczywiście, że wszystkiego najlepszego!

Ministerstwo Dobego Mydła

Ministerstwo Dobrego Mydła to mała rodzinna manufaktura oferująca ręcznie wyrabiane mydła i kosmetyki oraz surowce: naturalne masła, oleje i hydrolaty. Założycielki marki, siostry, Ania i Ula Bieluń, zostały tegorocznymi laureatkami nagrody Kobieta Roku Glamur 2016 w kategorii Kreatywna w biznesie. Nie mnie jedynej oceniać, ale patrząc i "kosztując" produktów z pieczątką Ministerstwo Dobrego Mydła, mam podstawy twierdzić, że to w pełni zasłużona nagroda. Śliwkowe specjały - o których dzisiaj Ci opowiem - to produkty, które idealnie wpisują się w aktualne deszczowe dni, zimne wieczory i chłodne poranki.
Jakiś czas temu w moje ręce wpadły olej ze pestek śliwek oraz odżywczy peeling cukrowy, których wspólnym mianownikiem jest obłędny, słodki zapach. Naturalne kosmetyki, a szczególnie te o ujmujących zapachach przemawiają do mnie jak żadne inne i ilekroć trzymam w ręce kosmetyk, którego nie znam, to najpierw przyglądam się opakowaniu z nadzieją, że wewnątrz znajdę kosmetyk o równie imponującym zapachu, co wyglądzie. W kwestii naturalnych produktów - a już na pewno kosmetyków - bardzo cenię sobie fakt, że producenci zamykają je w szklane solidne opakowania, które można po zużyciu kosmetyku użyć ponownie, z pewnością przemawiają do mnie bardziej niż plastikowe.

peeling do ciała

I tak też mamy w przypadku wyrobów Ministerstwa Dobrego Mydła. Odżywczy peeling cukrowy zamknięty jest w szklanym słoju, który mieści 250g produktu. Minimalistyczna szata graficzna, prosta, czytelna i bez zbędnych zdobień sugeruje, że mamy do czynienia z produktem w 100% naturalnym, bez kombinowania i przyciągania chwytliwymi grafikami. Wewnątrz znajduje się peeling, którego bazą jest nierafinowany cukier trzcinowy - podczas masowania skóry pobudza krążenie i złuszcza martwy naskórek pozostawiając skórę gładką i odświeżoną. Cukier zatopiony jest w olejach, co gwarantuje nawilżenie skóry już na etapie użycia peelingu: z pestek śliwek, ze słodkich migdałów, z pestek winogron i z awokado. Za doskonałe natłuszczenie naskórka odpowiadają masło shea, masło kakaowe i wosk pszczeli, a za olfaktoryczne doznania w dużej mierze jadalny, atestowany aromat śliwkowy, który sprawia, że chciałoby się tę masę zjeść.
W praktyce, pomimo że to połączenie cukru, odżywczych olei i natłuszczających maseł, peeling nie spływa ze skóry zaaplikowany na mokro, łatwo można nad nim zapanować, równie łatwo rozprowadzić na skórze, masować, spłukać wodą i cieszyć się nawilżoną skórą bez tłustej olejowej powłoki - aplikacja dodatkowego kosmetyku nawilżającego zbędna.
Dziewczyny, twórczynie produktów ostrzegają:
UWAGA: Należy zwrócić uwagę iż po zastosowaniu scrubu możemy wzbudzać w towarzyszących nam osobach chęć polizania nas lub nawet ugryzienia. Zazwyczaj wystarcza łagodne aczkolwiek stanowcze poinformowanie bliskich, że takie zachowania nie są akceptowalne. Chyba, że są. Wtedy pozostaje po prostu korzystać;) Have fun!  
  
olej z pestek śliwki

Olej z pestek śliwki również bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przede wszystkim charakteryzuje się wyjątkowo mocnym marcepanowo - migdałowym zapachem. Bogaty jest w kwas oleinowy, linolowy, witaminę E i antyoksydanty. Fantastycznie nawilża, koi, odbudowuje uszkodzony naskórek i chroni przed utratą wody. Jest bardzo dobrym rozwiązaniem kosmetycznym nie tylko dla skóry suchej, ale i tłustej, ponieważ reguluje procesy zachodzące w gruczołach łojowych. W przypadku skóry suchej zaleca się jego aplikację bezpośrednio na skórę, w przypadku cer tłustych można wzbogacać nim swój ulubiony codzienny krem. 
Olej z pestek śliwek bardzo dobrze łączy się z innymi olejami a dzięki dużej zawartości witaminy E stabilizuje i utrwala mieszanki tworząc produkty do masażu, emulsje, kremy i odżywki do włosów. Doskonale sprawdza się w przypadku suchych i popękanych ust, możemy wcierać w nie olejek lub z jego pomocą wykonać domowy peeling łącząc olej z cukrem. Idealny do łączenia z balsamem/masłem do ciała, wzbogacam taki produkt nie tylko pod kątem pielęgnacyjnym ale również zapachowym. 
Świetny olej, pięknie pachnie, doskonale nawilża, chroni skórę i włosy przed przesuszeniem. 
  
pielęgnacja ciała

Oprócz wyżej wymienionych produktów poznałam również inne z pieczątką Ministerstwo Dobrego Mydła. Znakiem rozpoznawczym marki są mydła - moimi faworytami są Czeko-Mięta i Rozmaryn. Polecam również kule do kąpieli :)

Znacie produkty z Ministerstwa Dobrego Mydła? 

Pozdrawiam, serdecznie, Aga :)  
Czytaj dalej »

28 października 2016

Oczyszczająca maska dodająca blasku | HIMALAYAN CHARCOAL The Body Shop

Minęło kilka tygodni zanim dałam się namówić na nowe maski do twarzy Superfood The Body Shop. Idea przemawiała do mnie od samego początku: w 100% wegańskie, z formułą bez parabenów, silikonu, parafiny i olejów mineralnych, w zamian 100% czystych ekstraktów i składników odżywczych dla skóry. Inspiracją ich stworzenia był tradycyjny, naturalny sposób dbania o skórę, a każdy z pięciu dostępnych słoiczków wypełniony został w zależności od rodzaju maski składnikami nawilżającymi, oczyszczającymi, detoksykującymi, złuszczającymi i rozświetlającymi. W ofercie znajdziesz pięć masek: odświeżająca i kojąca z brytyjską różą, rozświetlająca i energetyzująca z jagodami acai, dodająca blasku oczyszczająca, głęboko odżywcza z miodem oraz oczyszczająca i złuszczająca z żeń-szeniem i ryżem. Przy pierwszym zetknięciu się z nimi salonie The Body Shop wcale nie było mi łatwo, z którą rozpocząć przygodę, ponieważ są tak przyciągające, że chciałoby się je mieć wszystkie. Wróciłam jednak z dwiema, a w dzisiejszej publikacji spróbuję przekonać Cię, że zdecydowanie warto skusić się na oczyszczającą.        

maseczka do twarzy

HIMALAYAN CHARCOAL Purifying Glow Mask została stworzona aby oczyszczać i detoksykować skórę z zanieczyszczeń i dodawać jej młodzieńczego blasku. To maseczka z dużą zawartością glinki, więc idealna propozycja dla tych, którzy cenią sobie jej doskonałe właściwości oczyszczające. Składniki aktywne zawarte w masce doskonale radzą sobie z dogłębnym oczyszczeniem skóry:
  • węgiel bambusowy z Himalajów - usuwa zanieczyszczenia ale również reguluje wydzielanie sebum,
  • zielona herbata z Japonii - znana jako silny antyoksydant, wykazująca również działanie złuszczające
  • olejek z drzewa herbacianego z Kenii - naturalny środek antyseptyczny i przeciwbakteryjny, doskonały w pielęgnacji skóry tłustej i trądzikowej.
W składzie maski znajdziemy jeszcze wiele innych pożądanych w oczyszczaniu skóry składników, m.in. marokańska glinka, widoczne w formule maski liście zielonej herbaty, puder z orzechów drzewa arganowego, puder z liści aloesu, olej arganowy, olej z liści eukaliptusa czy masło shea.      

maseczka oczyszczająca

W ciężkim słoiczku z ciemnego szkła zamknięto 75 ml maski, która jest dobrze zabezpieczona przed zanieczyszczeniami z zewnątrz, pod nakrętką znajdziesz dodatkowe zabezpieczenie w postaci plastikowego wieczka. Cieszy mnie fakt, że producenci coraz częściej stosują tego rodzaju rozwiązanie, ponieważ jest również bardzo pomocne w transporcie kosmetyku. Z drugiej jednak strony finalnie kosmetyk jest dość ciężki i nie jestem pewna czy zabiorę go ze sobą na dłuższy czy nawet krótszy wyjazd. Mimo wszystko prezentuje się bardzo dobrze, a trzymając maskę w ręce mam podstawy twierdzić, że wewnątrz znajduje się wyjątkowy kosmetyk. I faktycznie tak jest.

Himalayan Charcoal

W wizualnym odbiorze formuła maski przypomina błotną z zatopionymi dość dziwnie wyglądającymi w pierwszym kontakcie drobinami. Ze składu wynika, że prawdopodobnie są to liście zielonej herbaty. Maska aplikuje się łatwo, gładko sunie po skórze i w początkowym procesie aplikacji niewiele wskazuje na to, że jest to maska glinkowa - a glinka/kaolin występuje już na drugim miejscu w składzie. W miarę upływu czasu oczywiście daje ona o sobie znać i maska zasycha na twarzy dając nawet uczucie ściągnięcia. Producent zaleca aplikację maski na 5-10 minut, w momencie kiedy ja odczuwam mocne ściągnięcie zmywam ją z twarzy letnią wodą - ściągnięcie wówczas całkowicie ustępuje. W zamian skóra jest dokładnie oczyszczona, odświeżona, wygładzona i nabiera zdrowego kolorytu - może to tylko wrażenie wynikające z bardzo dobrego oczyszczenia skóry, ale wygląda również na rozjaśnioną. Nie jest to kosmetyk, który zapewnia nawilżenie skórze, więc należy o tym pamiętać, ale w kwestii oczyszczania skóry bez jej wysuszenia spisuje się rewelacyjnie.

The Body Shop
pielęgnacja twarzy

Nie mogę pominąć zapachu maski, ponieważ pachnie cudownie. Trochę jak wiosna, trochę jak ścięta trawa, mięta i zielona herbata. Nie wyczuwam w ogóle charakterystycznego zapachu glinki a jeśli miałabym sprecyzować jej oddziaływanie zapachem na moje zmysły, to zdecydowanie jest to silne odświeżenie i pobudzenie. Bajka w słoiczku!!!

Maskę znajdziesz oczywiście w salonie The Body Shop w cenie regularnej 99 zł. Na ekspozycji występują testery i spokojnie możesz powąchać i dotknąć każdej z pięciu dostępnych. Ale wierz mi, trudno jest się zdecydować. Ja jestem w posiadaniu jeszcze wersji British Rose, którą zaprezentuję w odrębnym wpisie. Oczyszczającą Himalayan Charcoal gorąco polecam!

Znasz maski Superfood The Body Shop?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger