piątek, 27 maja 2016

Nawilżający krem do twarzy z witaminą C | Sesderma C-Vit

Uwielbiam kosmetyki z zawartością witaminy C. O dobroczynnym jej wpływie na skórę pisano już wiele razy, również na moim blogu można znaleźć recenzje skutecznych kosmetyków z jej zawartością. Witamina C zawarta w kosmetykach jest ogromnym sprzymierzeńcem w walce przeciw starzeniu się skóry, skutecznie hamuje działanie wolnych rodników, które niszczą ceramidy cementu międzykomórkowego w naszej skórze zwiększając ucieczkę wody i powodując nadmierne wysuszenie skóry, co prowadzi do zmniejszenia jej elastyczności i powstawania zmarszczek. Oprócz tego stymuluje produkcję kolagenu opóźniając tym samym procesy starzenia się skóry, przywraca jej elastyczność i spłyca zmarszczki, wzmacnia i chroni naczynia krwionośne przed pękaniem, rozjaśnia, wygładza skórę i przeciwdziała jej odbarwieniom i wreszcie wspomaga nawilżenie, a nawilżenie jest podstawą pielęgnacji każdego typu cery. Stosując kosmetyki z witaminą C wspomagamy walkę z naturalnym procesem starzenia się skóry, sprawiamy, że wygląda promiennie, jest jędrna i gładka.
  

Warto zatem zadbać o to, aby w kosmetykach, po które sięgamy występowała stabilna forma witaminy C i zwracać uwagę aby wraz z upływem czasu ich stosowania przynosiły naszej skórze wymierne efekty. Najczęściej sięgam po kosmetyki typu serum z witaminą C, poznałam ich już przynajmniej kilka i mam swoich faworytów. Zdaję sobie oczywiście sprawę z faktu, że nie każdy stosuje serum, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, aby na toaletce zabrakło kremu do twarzy, bo przecież krem do twarzy stosują wszyscy! I w myśl tej idei w dzisiejszym wpisie przedstawiam Wam świetny nawilażjący krem do twarzy z witaminą C marki Sesderma.
Sesderma to hiszpańska marka kosmetyczna, której produkty otrzymały wiele międzynarodowych nagród i certyfikatów jakości. Sesderma jest pionierem w zastosowaniu dermatologii kompleksowej, w swojej ofercie posiada wiele skutecznych i cenionych produktów dostępnych w przystępnych cenach zważywszy na tak zaawansowane technologie. Misją marki jest zaspokajanie potrzeb klientów, oferując im produkty dostosowane do każdego typu skóry, dzięki zastosowaniu dermatologii całościowej, która łączy innowacje techniczne i wkład ze strony klientów. Sesderma słucha swoich pacjentów, wsłuchując się w ich skórę.
 

Nawilżający krem do twarzy Sesderma z linii C-Vit to produkt do codziennego stosowania rano i/lub wieczorem, w zależności od preferencji lub potrzeb. Kierowany jest do wszystkich rodzajów skóry, szczególnie zaś dla tych z oznakami zmęczenia, pozbawionych blasku, jędrności i elastyczności utraconej na skutek oddziaływania czynników zewnętrznych jakich jak: ekspozycja na słońce, palenie papierosów czy zanieczyszczenia środowiska.
Krem zawiera innowację w postaci stabilnej formy witaminy C - glukozyd askorbylu, która działa dużo dłużej niż powszechnie stosowana witamina C i jej pochodne. Glukozyd askorbylu zwiększa produkcję kolagenu, spłycając zmarszczki i zwiększając jędrność, gładkość i elastyczność skóry. Dzięki działaniu antyoksydacyjnemu, zwalcza wolne rodniki i zapobiega fotostarzeniu skóry. Usuwa przebarwienia (wspomaga syntezę melaniny i redukuje już powstałą) i rozjaśnia skórę. Rozświetla twarz i przywraca jej energię. 
Formułę kremu wyposażono również w ekstrakt ze słodkiej pomarańczy, który delikatnie złuszcza, usuwa martwe komórki, wspomaga odbudowę komórek i ułatwia przenikanie witaminy C. 


Krem otrzymujemy w szklanym słoiczeku o pojemności 50ml. Posiada niebywale delikatną konsystencję o lekko żółtym zabarwieniu, która w połączeniu z przyjemnym zapachem pomarańczy uprzyjemnia aplikację na skórę. Bardzo łatwo się rozprowadza i przyjemnie otula zapachem. Producent zaleca delikatne wmasowanie go w skórę aż do całkowitego wchłonięcia, krem pozostawia bardzo przyjemną acz delikatną powłokę. Już podczas aplikacji odczuwamy nie tylko aromatyczną przyjemność, ale również wyraźne odżywienie i pobudzenie skóry. Już chwilę po aplikacji cera jest wypoczęta, lekko napięta, elastyczna, wygląda zdrowo, jest miękka w dotyku i świetnie przygotowana do aplikacji kosmetyków kolorowych. 
Podstawą świetnie wyglądającego makijażu jest uprzednio zastosowana pielęgnacja skóry. Z doświadczenia wiem, że kiedy moja skóra nie jest dostatecznie nawilżona lub na twarzy występują tzw. "suche skórki", to nawet najlepszy podkład nie wygląda na niej dobrze. Nawilżający krem C-Vit jest doskonały pod makijaż! Szczególnie właśnie wtedy, kiedy wyraźnie potrzebujemy nawilżenia skóry, czujemy dyskomfort ściągnięcia czy przesuszenia skóry. Żaden podkład ani krem BB - sprawdziłam osiem, z różnych półek cenowych - zaaplikowany na krem C-Vit nie roluje się i nie wykazuje nadmiernej tendencji do ścierania się i znikania w ciągu dnia, a jego aplikacja na skórę uprzednio dobroczynnie potraktowaną kremem C-Vit jest łatwością i przyjemnością.   
W pielęgnacji wieczornej krem spisuje się również bardzo dobrze. Zaaplikowany na skórę jako ostatni z kroków pielęgnacyjnych jest wisienką na torcie i gwarancją skutecznej nocnej pielęgnacji. W połączeniu z serum na noc z witaminą C daje spektakularne efekty - rano skóra jest wypoczęta, elastyczna, gładka i miła w dotyku. Po ponad miesiącu stosowania kremu dwa razy dziennie widzę zdecydowaną poprawę nawilżenia skóry, cera jest promienna, o zdecydowanie gładszej strukturze i wyrównanym kolorycie. Dzień po dniu widzę, że moja skóra jest co raz bardziej jędrna, gładka, nawilżona i rozświetlona.  


Niestety, dermokosmetyków Sesderma nie widziałam póki co w żadnym sklepie, aptece czy drogerii stacjonarnej - doszły do mnie informacje, że występują w dobrych gabinetach kosmetycznych i klinikach medycyny estetycznej. Jeśli jesteście zainteresowane/i, to polecam sprawdzić sklepy internetowe i apteki oferujące dermokosmetyki i produkty rekomendowane przez specjalistów medycyny estetycznej. Największy zbiór i rozpiętość cenową znajdziecie na Ceneo [klik] , gdzie zestaw składający się z prezentowanego przeze mnie kremu wraz z serum z tej samej serii znajdziecie już od 169zł. Polecam!
 
Mieliście już przyjemność poznać linię C-Vit Sesderma? Bo to przyjemność sama w sobie. Ja znam jeszcze ampułki z witaminą C Sesderma - prawdziwa terapia szokowa!!! Ale o nich w odrębnym wpisie :)
 
Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Czytaj dalej »

środa, 25 maja 2016

Naturalny dwufazowy płyn do demakijażu | Lilla Mai

Dwufazowe płyny do demakijażu mają stałe miejsce na mojej półce - nie wyobrażam sobie codziennego demakijażu oczu bez płynu dwufazowego. Na palcach u jednej ręki jestem w stanie policzyć, które płyny dwufazowe spełniają moje oczekiwania w kwestii demakijażu oczu, wymagam od nich przede wszystkim skuteczności i braku pozostawiania tłustej powłoki wokół oczu. Z tego też względu najczęściej one trafiają na moim blogu do wpisów typu: 3xNIE!!!. Rynek kosmetyczny jest na tyle duży, że oczywiście nie poznałam wszystkich, ale mam już swoich "pewniaków" w tej dziedzinie. Aktualnie hitem w demakijażu stały się olejki, sama również po nie sięgam i nie można im odmówić skuteczności - bardzo dobrze rozpuszczają makijaż i oczyszczają skórę dodatkowo ją pielęgnując. Producenci naturalnych kosmetyków coraz częściej wprowadzają do swojej oferty tego typu olejki i myślę, że nie jestem odosobniona w stwierdzeniu, że w pełni zasłużenie wpisują się w codzienny demakijaż. Produkt, który dzisiaj prezentuję to również produkt naturalny, i choć Producent nie nazwał go olejkiem, to z mojego punktu widzenia zachowuje się skórze bardzo podobnie.


Naturalne i organiczne produkty Lilla Mai produkowane są w Polsce w większości z surowców ekologicznych. Do ich produkcji firma wybiera nierafinowane oleje i masła a hydrolaty pozbawione są konserwantów. Produkty te wytwarzane są ręcznie, nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego oraz olejów mineralnych wytwarzanych z ropy naftowej. Dwufazowy płyn do demakijażu to zatem gwarancja naturalnej pielęgnacji z wyselekcjonowanych naturalnych składników, które oprócz funkcji oczyszczenia skóry pełnią również funkcje pielęgnujące naszą skórę. Producent kieruje produkt do każdego typu skóry i zapewnia, że demakijaż jest skuteczny, odbywa się bez podrażnień skóry, a nawet łagodzi stany zapalne. I słowa dotrzymuje :)
 

Jestem przekonana, że o skuteczności produktu i jego wpływu na skórę stanowi świetny skład, przeanalizowałam go i przyznaję jednogłośnie, że "to ma sens". Co zatem zawiera?
  • Malissa Officinalis Leaf Water - Hydrolat melisy, zalecany w pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i z niedoskonałościami, łagodzi podrażnienia, wykazuje działanie przeciwzapalne, ściągające i detoksykujące.
  • Chamaemelum Nobile Flower Water - Hydrolat rumiankowy, zalecany w pielęgnacji każdego typu skóry, jest bezpieczny w pielęgnacji skóry szczególnie delikatnej, wrażliwej i problematycznej, łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia i stany zapalne skóry.
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil - Olej z pestek migdałów, zalecany do wszystkich rodzajów cery, szczególnie jednak suchej, także w pielęgnacji skóry niemowląt. Lekki, ale efektywny emolient, bogaty w witaminy A, B1, B2, B6 oraz E. Efektywnie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę. 
  • Prunus Armeniaca Kernel Oil - Olej z pestek moreli, lekki i delikatny olej, bogaty w witaminy A i E, bardzo podobny w działaniu do oleju z pestek migdałów
  • Glicerin - Gliceryna, substancja nawilżająca.
  • Gluconolactone - Glukonolakton, konserwant posiadający certyfikat ECOCERT, łagodny kwas PHA, zalecany do cery naczyniowej, skłonnej do naczynek i zaczerwienień, łagodzi podrażnienia, wzmacnia barierę lipidową skóry, skutecznie walczy z wolnymi rodnikami i wykazuje silne działanie nawilżające
  • Sodium Benzoate - sól sodowa kwasu benzoesowego, substancja zabezpieczająca kosmetyk przed wzrostem drożdżaków, bakterii i pleśni.
  • Eukalyptus Citriodora - Olejek eteryczny z eukaliptusa cytrynowego, wykazuje działanie antyseptyczne oraz eliminuje wykwity skórne. 
  

Uważam, że  "to ma sens", ponieważ w przypadku mojej mieszanej, problematycznej skóry ze skłonnością do trądziku płyn spisuje się znakomicie. Nie zawiera wody, a zawarte w nim hydrolaty z melisy i rumianku działają kojąco i łagodzą podrażnienia, olej z pestek moreli i słodkich migdałów nawilżają i wygładzają skórę, a olejek eukaliptusa cytrynowego o zapachu melisy jest sprzymierzeńcem pielęgnacji cery trądzikowej.
Jest to produkt dwufazowy więc przed aplikacją na skórę wymaga dokładnego wymieszania. Szklane, solidnie wykonane opakowanie ułatwia energiczne wstrząśnięcie produktem, dzięki czemu fazy prawidłowo łączą się ze sobą. Producent na opakowaniu nie informuje nas w jaki sposób korzystać z płynu, ja wypróbowałam dwie metody: aplikując go na skórę dozując bezpośrednio na zagłębienie dłoni oraz z wykorzystaniem płatka kosmetycznego. W obydwu przypadkach zachowuje się podobnie, jednak w przypadku aplikacji za pomocą płatka kosmetycznego jego wydajność zdecydowanie maleje. Opakowanie płynu wyposażone zostało w sprawie działającą pompkę, która ułatwia wydobycie kosmetyku, i o ile dozując go na dłoń wystarcza 3-4-krotne jej naciśnięcie, o tyle dozując go na płatek kosmetyczny wymaga on zmiany płatka minimum trzykrotnie. 
Po zmieszaniu faz i wydobyciu produktu ukazuje się nam mieszanina składników o konsystnencji wody wypełniona lekkim olejkiem. Z kolei po aplikacji na skórę płyn zachowuje się jak lekki olejek, łatwo się rozprowadza, wyraźnie i skutecznie rozpuszcza makijaż, ale finalnie pozostawia olejową powłokę na skórze i w moim przypadku wymaga użycia kolejno produktu myjącego na bazie wody. Płyn bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem, który jest wstępem do właściwego oczyszczania skóry.
   

Pomimo, iż w zapachu wyczuwalna jest - oprócz melisy - gliceryna, nie zauważyłam zapychania skóry, mniemam więc, że produkt nie jest komedogenny. Po jego zastosowaniu w ramach oczyszczania skóry stosuję kolejno piankę do mycia twarzy, która usuwa powstały film na skórze wraz z makijażem i zanieczyszczeniami. Nie stosowałam płynu do demakijażu oczu, zawartość kwasu PHA - pomimo, że jest to łagodny kwas, to jednak w moim odczuciu dyskwalifikuje płyn do demakijażu tego obszaru twarzy.

Reasumując, płyn jest skuteczny, spełnia swoje zadanie i zachowuje się zgodnie z obietnicami Producenta. Gdybym sięgnęła po ten produkt na drogeryjnej półce, to z pewnością brakowałoby mi pięknego zapachu, wiedząc jednak, że jest to produkt w pełni naturalny i pozbawiony sztucznych składników kompozycji zapachowej, akceptuję go takim, jakim jest - choć wydaje mi się, że jest to zapach dla koneserów, znawców i wielbicieli w pełni naturalnej pielęgnacji.
Z kwestii formalnych pozostaje mi poinformować Was o pojemności, która wynosi 100ml, płyn zachowuje swoją ważność przez rok od daty jego produkcji, a jego cena to 39zł. Dostępny tutaj [klik].

Co sądzicie o tego rodzaju demakijażu? Znacie naturalne kosmetyki Made in Poland Lilla Mai? 

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Czytaj dalej »

środa, 18 maja 2016

EUPHORIA EDT | Calvin Klein

Zapachy przenoszą nas w inny świat - świat marzeń i niekończących się doznań. W zależności od upodobań poprawiają nastrój, wprowadzają w znany i lubiany klimat, kuszą i niejednokrotnie uwodzą. Zapachy budują wokół nas pewną aurę, która z jednej strony wyraża nas, z drugiej jest wskazówką dla odbiorców kim jesteśmy. Mnogość zapachów perfum sprawiają, że możemy wkraczać na róże płaszczyzny i przeistaczać się w różne postaci. W kwestii zapachów perfum nie jestem monotematyczna, lubię je zmieniać - najczęściej wraz z nadejściem nowej pory roku. I oczywiście zdarza mi się powracać do znanych mi już perfum, ale nie odmawiam sobie również poznawania nowych i w ślad za tym poznałam lżejszą wersję EUPHORIA EDT. Czy się polubiłyśmy?


Klasyczna EUPHORIA EDP to perfumeryjny HIT znany zapewne większości z Nas. Bohaterka dzisiejszej prezentacji EUPHORIA EDT Woda toaletowa to zdecydowanie lżejsza wersja tego światowego bestselleru wprowadzona na rynek cztery lata później w 2009 roku. Klasyczną wersję rozpoznam niemalże wszędzie, jest bardzo popularna, uwielbiana i kultywowana przez wiele kobiet na całym świecie - to niekończącą się podróż zmysłów. Mam z nią wyczuwalny kontakt podczas spotkań z Mamą, mijam ją w windzie, w drogerii czy na spacerze. Jest kobieca, zmysłowa, ale też zdecydowana, odnoszę wrażenie, że chwilami aż krzyczy.
EUPHORIA EDT nie krzyczy - i to właściwie zdecydowanie różni ją od klasycznej wersji.     


Nuty zapachowe
Nuta głowy: bergamotka, brzoskwinia, zielone akordy
Nuta serca: lotos, wiciokrzew, orchidea, magnolia champaka
Nuta podstawy: drzewo sandałowe, żywica bursztynowa 

EUPHORIA EDT wstępnie rozbudza zmysły, jest połączeniem delikatnej słodyczy ze świeżością zieleni - bardzo rześka i egzotyczna. Kolejno rozwijająca się woń kwiatów dodaje kobiecości i tajemniczości, wyselekcjonowana odmiana orchidei sprawia, że nowa odsłona jest nadal zmysłowa, ale niezwykle delikatna w odczuciu, lekka i żywiołowa. Najdłużej pozostaje ze mną woń drzewa sandałowego w połączeniu z płynnym bursztynem, w których nadal wyczuwalne są delikatne aromaty kwiatów i zielonych akordów.  Całość moim zdaniem tworzy bardziej tajemniczą aniżeli zmysłową aurę, tuż za nią podąża lekkość i delikatność.
 

Kultowy flakon muszli, w której zamknięta jest EUPHORIA został odkryty na nowo - muszla została pokryta metalowymi ramionami. Jak przystało na zapach lekki, odstąpiono od ciemnych fioletów nawiązujących do orchidei, w zamian lekko różowy kolor pozwala sądzić, że wewnątrz znajdziemy zapach lekki, czysty i delikatny. Flakon jest niebywale szlachetny i elegancki, prezentuje się bardzo gustownie, z klasą i nieukrywaną kobiecością. Nazwa została wygrawerowana na podłużnym korku, który również lekko połyskuje różem. Metamorfozę przeszedł również karton wierzchni, który podobnie jak reszta wizualnie jest delikatny, w jasnym odcieniu różu i charakterystyczną poprzeczną linią dzielącą nasze życie na codzienność i świat marzeń, do którego się przenosimy poprzez zapachy.
Całość daje nam sądzić, że to propozycja dla kobiet, które chcą uwodzić, ale z delikatną tajemniczością i wyczuwalną nutą niewinności.   


Trwałość EUPHORIA EDT oceniam na średnią: na mojej skórze wyczuwalna jest do czterech godzin, rozpylona na włosach pozostaje na dłużej, a na ubraniach - choć w miarę upływu czasu traci na intensywności - pozostaje niemalże przez cały dzień. Polubiłam ją bardzo, chętnie po nią sięgam.
To świetna propozycja na wiosnę i lato. Zapach nie przytłacza i nie krzyczy, przeciwnie - jest lekki, choć nie pozbawiony tajemniczości i zmysłowości. Moim zdaniem ta propozycja zapachowa przypadnie do gustu kobietom w różnym wieku i na różnych stanowiskach.

EUPHORIA EDT dostępna jest w perfumerii internetowej Perfumesco w różnych pojemnościach, prezentowana przeze mnie wersja 30ml kosztuje nieco ponad 80zł.

Znacie zapachy EUPHORIA? Który jest Wam bliższy?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)   

Czytaj dalej »

wtorek, 17 maja 2016

Cytrynowa rozkosz | PAT&RUB Linia Rewitalizująca

Jest takie miejsce w sieci, które bardzo chętnie odwiedzam. To sklep internetowy naszej rodzimej marki tworzącej z pasją naturalne kosmetyki PAT&RUB i zachęcającej do naturalnej pielęgnacji. Stali Czytelnicy mojego bloga wiedzą zapewne, że ja bardzo lubię produkty PAT&RUB do pielęgnacji ciała, spełniają moje oczekiwania wobec kosmetyków pielęgnacyjnych i często je polecam. Uważam, że receptury tych produktów zostały przygotowane bardzo skrupulatnie i łączą skuteczne działanie z przyjemnością ich stosowania. Nie potrafię sobie odmówić posiadania na swojej półce żelu/masła/balsamu do ciała czy dłoni i kiedy widzę ich zużycie, to szybko uzupełniam zapasy. W ten oto sposób poznałam już wszystkie linie zapachowe dostępne w ramach całego asortymentu, a dzisiaj prezentuję HIT wiosny - linię rewitalizującą.  


Kiedy w pierwszej kolejności poznałam linię otulającą, wydawało mi się, że już nic nie będzie w stanie jej zapachu przebić. Potem przyszła kolej na relaksującą, rozgrzewającą, hipoalergiczną i nie wiem dlaczego, ale po linię rewitalizującą sięgam jako po ostatnią - przecież bardzo lubię cytrynowe aromaty w kosmetykach. Pod kątem pielęgnacyjnym każdy z produktów w ramach wszystkich linii zaspokaja moje potrzeby, a gdybym miała uszeregować linie pod kątem ich odczuwalnych zapachów, to z pewnością zapachy linii otulającej stawiam na pierwszym miejscu ex aequo z linią rewitalizującą, choć są od siebie znacząco różne. Zapach linii otulającej rozgrzeje każdego zmarzlucha podczas zimnych jesienno-zimowych wieczorów, a rewitalizującej obudzi do życia wiosną i latem orzeźwiając cytrynowym aromatem w najlepszym wydaniu.  


Seria Rewitalizująca powstała z myślą o natychmiastowym przywróceniu dobrej kondycji skóry całego ciała. Kosmetyki z tej linii zawierają ekstrakt z żurawiny, która ma działanie anti aging. Pachną przyjemnie i orzeźwiająco cytryną. Produkty z linii rewitalizującej są bardzo często nagradzane i wyróżniane w wielu konkursach i plebiscytach dotyczących urody.  W ramach zestawu, który ja kupiłam znajdują się trzy produkty i każdy z nich zasługuje na wyróżnienie: żel myjący, balsam do ciała oraz balsam do rąk.
Producent opiera całą linię na dwóch składnikach, należy jednak wskazać, że to nie jedyne w całej kompozycji pozytywnie wpływające na stan i kondycję skóry.    
Żurawina zawarta w tych naturalnych kosmetykach posiada wyjątkowe właściwości - opóźnia procesy starzenia, zawiera dużo witaminy C, stymuluje produkcję kolagenu, zwalcza wolne rodniki i wzmacnia skórę. Balsam zawiera także substancje łagodzące podrażnienia i chroniące skórę przed wysuszeniem oraz naturalny filtr UV. 
Olejek cytrynowy poprawia wygląd skóry: wygładza i oczyszcza, a jego aromat odświeża umysł.



Rewitalizujący żel myjący Żurawina i Cytryna dzięki zawartości delikatnych substancji myjących, oczyszcza i myje skórę łagodnie nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej. Substancje myjące zawarte w żelu są otrzymywane z alkoholi tłuszczowych pochodzenia roślinnego i zaaprobowane do stosowania w kosmetykach naturalnych.
W odróżnieniu od większości żeli myjących, naturalny żel Rewitalizujący nie wysusza skóry i nie daje uczucia ściągnięcia. Żel, oprócz tego, że myje, to również podczas mycia pielęgnuje naszą skórę - ekstrakty w żurawiny i cytryny odżywiają i wzmacniają skórę, roślinna gliceryna nawilża, inulina - naturalny polisacharyd poprawia kondycję skóry, a naturalna kompozycja o cytrynowej nucie orzeźwia zmysły i umila kąpiel w wannie lub pod prysznicem, dodaje energii, orzeźwia i odpręża całe ciało. Po jego zastosowaniu skóra jest przyjemnie odświeżona, nawilżona, wyczuwalnie gładka i miła w dotyku, a zapach cytryny po takiej kąpieli roznosi się daleko poza łazienkę. 
Produkt zapakowany jest w butelkę z miękkiego tworzywa o pojemności 280 ml zakończoną nakrętką typu press - wygodne rozwiązanie, butelka nie wyślizguje się z ręki podczas użycia, opakowanie jest solidnie wykonane, nie zdarzyło mi się podczas transportu aby cokolwiek z niego wyciekało. Półprzeźroczyste opakowanie umożliwia kontrolę i stopień zużycia żelu, posiada on płynną, bogatą w składniki naturalne formułę, dzięki czemu z łatwością wydobywa się z opakowania, zużywamy go do samego końca.


Rewitalizujący Balsam do ciała Żurawina i Cytryna to produkt do codziennej pielęgnacji i nawilżania całego ciała, od stóp aż po samą szyję. Kompozycja złożona z masła shea, oleju babassu, masła kakaowego, roślinnej betainy, kwasu hialuronowego i naturalnej witamy E sprawia, że balsam nawilża skórę doskonale!!! Ekstrakt z żurawiny i z zielonej herbaty zwalczają wolne rodniki, a olejek cytrynowy wygładza i oczyszcza skórę. Balsam zawiera także substancje łagodzące podrażnienia i chroniące skórę przed wysuszeniem oraz naturalny filtr UV.
Balsam łatwo się rozprowadza, ale wymaga chwili wmasowywania w ciało, za to efekt nawilżenia i ochrony utrzymuje się przez cały dzień. Po wmasowaniu w skórę szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, pozwala na szybkie włożenie ubrania wierzchniego bez obawy o jego zabrudzenia. Nie sposób nie wspomnieć o orzeźwiającym cytrynowym zapachu, który dość długo utrzymuje się na skórze, w miarę jednak upływu czasu traci na intensywności, ale skóra pozostaje nawilżona i wypielęgnowana przez cały dzień. 
  

Rewitalizujący Balsam do rąk Żurawina i Cytryna to bomba dobroczynnych substancji pielęgnujących zamknięta w kosmetyku naturalnym. Balsam przeznaczony jest dla bardzo zmęczonej i suchej skóry dłoni. Wyraźnie odnawia, nawilża, zmiękcza, koi i uelastycznia skórę rąk. Zawarte w recepturze surowce minimalizują negatywny wpływ detergentów i innych czynników podrażniających lub wysuszających skórę. Oprócz ekstraktu z żurawiny i olejku cytrynowego, w jego kompozycji znajdziemy wiele składników dobroczynnych dla skóry narażonej na działanie czynników zewnętrznych oraz detergentów., m.in. wzmacniający naturalną barierę hydrolipidową skóry olej słonecznikowy, natłuszczające i regenerujące masło awokado, wygładzające i gojące masło z oliwek, wygładzający i nawilżający kwas hialuronowy oraz naturalną witaminę E. Podobnie jak balsam do ciała, balsam do rąk zawiera naturalny filtr UV.
Balsam świetnie się wchłania i zgodnie z aromatem linii rewitalizującej pachnie orzeźwiająco cytryną. Zdecydowanie poprawia stan i wygląd skóry, jego aplikację można ponawiać tak często jak wymaga tego nasza skóra. 
 

Zarówno balsam do ciała, jak i do dłoni zapakowane są w wygodne opakowania wyposażone w pompkę tylu air less, która "wypycha" produkt z opakowania ku górze dzięki czemu zużywamy produkty do ostatniej możliwej dozy. Opakowania obydwu balsamów są niemal identyczne, różni je tylko pojemność: balsam do ciała 200 ml, balsam do rąk 100ml.
Opakowania wszystkich kosmetyków marki PAT&RUB nadają się do recyclingu, do ich produkcji wybierane są takie tworzywa, które degradują się w ciągu kilku lat. Jeśli nie zachodzi potrzeba, to marka nie umieszcza produktów w opakowaniach wierzchnich, ale bardzo podoba mi się sposób wysyłania zamówionych kosmetyków w gustownych i w różnych kolorach filcowych woreczkach, które mogą służyć do przechowywania pamiątek, czy choćby codziennych drobiazgów. Mam już kilka takich woreczków i każdy wykorzystuję, czasem pakuję w nie prezenty dla bliskich.
   

Ceny regularne poszczególnych produktów wydają się być dość wysokie. Żel myjący 45zł, balsam do ciała 59zł a balsam do rąk 39zł. Produkty, które prezentuję dostępne są również w zestawie, który występuje bardzo często w promocji w cenie 114zł. Jeśli w ramach tej ceny uwzględnimy cotygodniowe rabaty na całość asortymentu, np. taki, jaki występuje aktualnie z okazji Dnia Mamy -30%, to możemy nabyć bardzo ciekawy zestaw skutecznych, a przy tym przyjemnych kosmetyków za około 80zł. Tego rodzaju promocje występują bardzo często, zachęcam do wizyt w sklepie internetowym www.patandrub.pl lub do polubienia Fun Page'a na Facebooku marki.

Ja oczywiście produkty te bardzo polecam :) Jeśli lubisz orzeźwiające cytrusowe aromaty w pielęgnacji ciała, to linia rewitalizująca jest stworzona dla Ciebie. Znacie produkty PAT&RUB? Która linia jest Wam najbliższa?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)



Pełne składy prezentowanych produktów:
Żel myjący: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Lauryl Glucoside, Glycerin, Polyglyceryl-4 Caprate, Inulin, Coco-Glucoside, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Glyceryl Oleate, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Dehydroacetic Acid, Parfum, Citral, Citronellol, Limonene, Citric Acid.

Balsam do ciała: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Orbignya Oleifera Seed Oil, Glycerin, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Betaine, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii , Cetearyl Glucoside, Stearic Acid, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Citral, Geraniol, Citronellol, Linalool, Limonene.

Balsam do rąk: Aqua, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Glycerin, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hydrogenated Olive Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Citral, Geraniol, Citronellol, Linalool, Limonene.
 
Czytaj dalej »

wtorek, 10 maja 2016

Sekret gładkiej i odświeżonej skóry CLEANOLOGY | Dr Irena Eris

Oczyszczanie skóry to temat rzeka. W dobie dzisiejszych osiągnięć technologicznych laboratoriów zajmujących się produkcją kosmetyków mamy bardzo duży wybór produktów, które działają w synergii, dzięki którym w prosty sposób możemy zapanować nad odpowiednim stanem oczyszczenia, nawilżenia czy złuszczenia skóry. Zdrowa i piękna cera to wyzwanie, każdy etap jej pielęgnacji jest niezwykle ważny i jeśli odpowiednio skomponujemy plan pielęgnacji, uzyskamy wymierne jej efekty. Jednak kluczem gładkości skóry jest systematyczne jej złuszczanie. Aby krem, nawet ten z najbardziej aktywnymi i naukowo udowodnionymi substancjami wyzwolił piękno skóry, uprzednio powinnyśmy przygotować ją na ich przyjęcie - tylko dokładnie oczyszczona i regularnie poddawana złuszczaniu skóra wykorzysta w pełni dobrodziejstwo płynące z kolejnych kroków pielęgnacyjnych.


W dzisiejszym wpisie chciałabym zwrócić Waszą uwagę na dwa produkty stworzone w Laboratorium Kosmetycznym Dr Ireny Eris z serii CLEANOLOGY, peeling enzymatyczny i tonik odświeżający. Produkty z serii Cleanology to podstawa demakijażu i oczyszczania skóry, wyposażone w nowe formuły pomagają odpowiednio oczyścić skórę z zanieczyszczeń oraz przygotować ją do przyjęcia kolejnych kroków pielęgnacyjnych. Seria jest tak skomponowana, że każdy rodzaj skóry znajdzie produkt odpowiedni dla siebie i zgodnie z własnymi preferencjami. Ja wybrałam dwa produkty kierowane dla skóry suchej ale i wrażliwej, delikatnej, takiej, która często ulega podrażnieniom wywołanym nie tylko czynnikami zewnętrznymi, ale również w kontakcie z substancjami zawartymi w poszczególnych kosmetykach. Formuły produktów z linii Cleanology zostały opracowane tak, aby zminimalizować ryzyko zaczerwienień i podrażnień skóry.
      

W ramach pielęgnacji cery najczęściej wybieram peelingi enzymatyczne. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że są mniej inwazyjne dla skóry a równie dobrze oczyszczają co produkty tego typu, których działanie opiera się na pocieraniu skóry preparatem wyposażonym w drobiny ścierające. Peelingi enzymatyczne pozbawione są jakichkolwiek drobin ścierających, ich formuły wyposażone są w roślinne enzymy rozpuszczające warstwę rogową naskórka bez konieczności pocierania. Są zatem bardzo delikatne i szczególnie polecane w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej, z tendencją do rozszerzonych naczynek i podatnej na podrażnienia.
Peeling enzymatyczny Cleanology Dr Irena Eris dzięki zawartej w nim papainie łagodnie i skutecznie usuwa zrogowaciałe komórki naskórka, bez konieczności tarcia, nadając skórze zdrowy wygląd. Jego formuła wyposażona została w specjalne połączenie wyciągu ze złotej algi z ekstraktem algi błękitnej, z wysoką zawartością witamin z grupy B regeneruje skórę pozostawiając ją gładką i elastyczną.
      

Peeling zamknięty jest w klasycznej tubce z miękkiego tworzywa, dzięki czemu możemy łatwo kontrolować ilość wydobywanego produktu, tubka jest na tyle elastyczna, że z powodzeniem zużyjemy go w całości - wewnątrz znajdujemy 75ml produktu. Kartonik, wierzchnie opakowanie szyte na miarę i szczelnie zafoliowane gwarantuje nam świeżość kosmetyku. Minimalistyczna szata graficzna bazująca na bieli, szarości i różu ze srebrnymi wykończeniami prezentuje się bardzo gustownie i kobieco. Według wskazań Producenta na jego zużycie mamy 12 miesięcy.
Formuła produktu jest jedwabiście gładka i bardzo przyjemna w kontakcie ze skórą, produkt z łatwością się aplikuje i bardzo przyjemnie pachnie, wyzwalając kremowo-kwiatową woń. Producent zaleca rozprowadzenie peelingu równomiernie na oczyszczoną twarz i szyję omijając okolice oczu. Produkt pozostawiamy na skórze 5-8 minut, a następnie zmywamy wacikiem nasączonym tonikiem z tej samej serii. W trakcie pozostawania produktu na skórze nie odczuwam dyskomfortu związanego z pieczeniem tudzież szczypaniem skóry, masa peelingująca bardzo łatwo się zmywa ze skóry, nie wywołuje żadnych zaczerwienień i podrażnień. Skóra jest zdecydowanie oczyszczona i odświeżona, pozbawiona wszelkich zanieczyszczeń i martwego naskórka. Prosto, przyjemnie i skutecznie!
      

Wspomniałam wyżej, że Producent zaleca zmycie masy peelingowej tonikiem z tej samej serii. Myślę, że można również wodą lub innym tonikiem, ale ja dla zachowania synergii postanowiłam zaopatrzyć się również i w Odświeżający tonik Cleanology. O ile peeling stosuję w zależności od potrzeb 1-2 razy w tygodniu, tak tonik może być stosowany w codziennej pielęgnacji zarówno wieczorem jak i rano. 
Tonik o fizjologicznym pH, takim, jaki posiada Cleanology, świetnie oczyszcza, tonizuje i odświeża skórę. W codziennej pielęgnacji nanosimy go na oczyszczoną skórę twarzy i szyi i pozostawiamy do wchłonięcia. Tonik nie ściąga i nie wysusza skóry, dzięki zawartości Glucamu oraz D-panthenolu zapewnia wzrost poziomu nawilżenia przywracając uczucie komfortu - po wchłonięciu toniku w skórę można zaobserwować, że skóra jest wyraźnie nawilżona, gładka i miękka w dotyku.
Nuta zapachowa toniku jest taka sama jak peelingu - podejrzewam, że cała seria kosmetyków utrzymana jest w tej samej przyjemnej nucie zapachowej. Bardzo wygodne i praktyczne opakowanie w postaci przeźroczystej butelki z tworzywa wyposażonej w sprawnie działającą pompkę mieści 200ml produktu, na którego zużycie według wskazań Producenta mamy 9 miesięcy.  Tonik można z powodzeniem transportować, wystarczy przekręcić pompkę blokując tym samym możliwość jej nacisku i wydobycia produktu z opakowania.
     

Zarówno peeling, jak i tonik to bardzo dobre moim zdaniem produkty kosmetyczne, które wykazują działanie zgodnie z obietnicą Producenta: odświeżają i nawilżają skórę oraz doskonale przygotowują ją do aplikacji kolejnych kosmetyków pielęgnacyjnych. W połączeniu z serum i kremem na noc ALGORITHM, które niejednokrotnie już na swoim blogu polecałam tworzą kompleksową pielęgnację dostarczającą skórze odpowiednich składników odświeżających, nawilżających, odżywczych i regenerujących.

Obydwa produkty znajdziecie w sklepie internetowym www.sklep.drirenaeris.com/pl, ich cena regularna to 45zł, aktualnie występują w promocji -20%. Polecam!

Znacie produkty Dr Irena Eris?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

  

Czytaj dalej »

środa, 4 maja 2016

Ulubieńcy ostatnich miesięcy - makijaż | maj 2016

Kilka dni temu na blogu zamieściłam wpis dotyczący ulubionych kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała, więc teraz pora na pokazanie kosmetyków do makijażu, które przez ostatnie miesiące zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Jeśli jesteś stałym Czytelnikiem mojego bloga, to zapewne wiesz - nie trudno to zauważyć - że mało na moim blogu jest wpisów dotyczących kosmetyków kolorowych. Moje plany na 2016 rok przewidywały i nadal przewidują poznanie i zgłębienie tematu kosmetyków do makijażu - właściwie to już poczyniłam pewne kroki (czytaj zakupy) z tym związane i zapewne recenzje kosmetyków kolorowych będą się u mnie pojawiały częściej.   


Każdy z niżej wymienionych kosmetyków został przeze mnie dokładnie sprawdzony i każdy z czystym sumieniem polecam - spełniają swoje makijażowe zadanie, dobrze się noszą a ich opakowania są trwałe. I oczywiście doświadczenie pokazuje, że trafiam nawet na takie, które w żaden sposób mnie nie zadowalają i ciężko napisać o nich coś dobrego, ale ja chciałabym się głównie skupiać na takich, które są przynajmniej warte poznania. Przez ostatnie miesiące poznałam najwięcej podkładów i tuszy do rzęs - zarówno drogeryjnych, jak i z wyższej półki cenowej. Intensywnie myślę nad ich prezentacją w jednym wpisie. Cały czas poszukuję róży do policzków i rozświetlaczy, więc jeśli macie faworytów, to śmiało piszcie w komentarzu - półka cenowa dowolna.
        


Lancôme Teint Idole Ultra 24H, Podkład do twarzy
Podkład powinien być naszą drugą skórą. I jeśli taki produkt pięknie pachnie i łatwo się aplikuje nie stwarzając tym samym żadnych problemów, zapewnia nam wygładzenie skóry, ujednolicenie jej kolorytu, wystarczające dla nas krycie, zapewnia cerę gładką i miłą w odbiorze, utrzymuje się kilka godzin od aplikacji w nienagannym stanie i zapewnia nam ochronę przeciwsłoneczną na poziomie SPF15 to z mojego punktu widzenia jest to produkt, który warto na swojej toaletce posiadać. 
Aby stworzyć tak dobry produkt marka Lancôme poświęciła 8 lat badań - opłacało się. Dzięki zaawansowanej technologi EternalSoft, podkład Teint Idole Ultra 24h walczy z oznakami zmęczenia, nie straszny jest mu aktywny i stresujący dzień. Jego lekka i świeża konsystencja sprawia, że idealnie wtapia się w skórę dopasowując się do jej koloru, cera pozostaje wygładzona i ujednolicona, satynowa, aksamitna i bez pudrowego efektu. Podkład wykazuje niebywałą trwałość (choć nie sprawdzałam 24h jak zapewnia Producent), nie jest tłusty i nie powoduje efektu maski, został przebadany i testowany dermatologicznie, nie powoduje powstawania zaskórników. Idealny zapach dla miłośniczek róż - gustownie i ze smakiem pachnie różami, ale nie jest to nachalny aromat. Bardzo wygodne i higieniczne opakowanie z pompką, która się nie zacina i dozuje odpowiednią ilość podkładu również na plus.
Polska strona internetowa Lancôme odsyła do zakupów w Sephora lub Douglas. W Sephora podkład w cenie regularnej kosztuje 179zł i mamy dostępnych 10 odcieni, w Douglas widnieje cena 175zł a odcieni mamy 9. Ja kupiłam podkład kilka miesięcy temu w Douglas w najjaśniejszym z możliwych odcieni 01 Beige Albâtre i uważam, że dla totalnie bladolicych będzie za ciemny, przynajmniej zimową porą. 
Jeśli zatem szukasz podkładu, który będzie trwały przynajmniej przez 8h i nie będzie wymagał diametralnych poprawek, np. podczas pracy w biurze, to sprawdź Lancôme Teint Idole Ultra 24H, poproś najpierw o próbkę i sama się przekonaj - u mnie póki co ten podkład jest numerem 1.
    

MAX FACTOR MASTERTOUCH Under-eye Concealer, Korektor pod oczy
Korektor pod oczy z formułą rozpraszającą światło sprawia, że z łatwością dopasowuje się do koloru skóry. To łatwy w użyciu sztyft zakończony miękką gąbeczką, który umiejętnie wydobywa produkt na zasadzie przekręcenia jego końcówki, ułatwiając tym samym kontrolę nad ilością wydobywanego produktu. Wewnątrz opakowania zastosowano pompkę typu air less, dzięki czemu z powodzeniem zużyjemy go do ostatniej kropelki. Aplikacja banalnie prosta, formuła typowo kremowa, można pokusić się o rozprowadzenie go zakończoną gąbeczką, ja najczęściej używam do tej czynności opuszka palców.
Korektor bardzo łatwo się rozprowadza, stapia ze skórą i podkładem. Często aplikuję go również na niedoskonałości na twarzy i nie mam problemów z zatarciem granic między nim a podkładem. Bardzo dobrze radzi sobie z kryciem niedoskonałości, a skóra pod oczami wygląda na wypoczętą i świeżą. Przypudrowany odrobiną pudru długo się utrzymuje. 
Korektor dostępny w szafach MaxFactor m.in. w Rossmannie w cenie regularnej 45,99zł w trzech odcieniach 303 Ivory, 306 Fair i 309 Beige - ja posiadam najjaśniejszy 303.

SEPHORA Mineral Fond de Teint, Mineralny podkład i puder w jednym
Mineralny podkład 2w1: podkład i puder w jednym w wygodnym kompakcie - ja najczęściej używam go jako pudru wykończeniowego. Daje matowe wykończenie makijażu i przedłuża trwałość podkładu. Mineralna formuła produktu wzbogacona o kojące i łagodzące właściwości nadaje się do każdego typu skóry, nawet najbardziej wymagającej. Formuła pozbawiona parabenów, alergenów, talku, związków zapachowych i jest beztłuszczowa. Sprytnie, ale bardzo solidnie wykonane opakowanie, wewnątrz pod pudrem znajdziemy lusterko i dwustronną gąbeczkę, która z jednej strony jest czarna służąca do aplikacji produktu jako podkład, z drugiej biała do przypudrowania cery. Jako podkład u mnie ten produkt się nie spisuje, ponieważ na jak dla mnie posiada za mały stopień krycia - cery bez niedoskonałości mogą go zaakceptować, wygląda bardzo naturalnie na twarzy. Jako puder jest świetny, wzmacnia krycie podkładu i utrzymuje go w ryzach przez dobre kilka godzin. Stosowany jako puder wykończeniowy jest bardzo wydajny, używam praktycznie codziennie od dwóch miesięcy, a zużycie jest bardzo małe.
Produkt dostępny tylko w Sephora w regularnej cenie 59zł. Aktualnie widzę w sklepie internetowym 6 odcieni, ale nie widzę tego, który ja mam, czyli 25 medium - albo zmieniły się oznaczenia i być może jest to R30 lub R35.

Naturmedicine, swederm® BRONZING STONE, Brązer
Kamień brązujący w jednym odcieniu dopasowujący się do każdego typu cery. Idealny do konturowana, ocieplania całej twarzy i do wykańczania makijażu. Posiada chłodny, brązowy odcień, bez czerwonych i rudych pigmentów. Skóra delikatnie nim muśnięta wygląda na zdrowo opaloną, a użyty do konturowania świetnie wysmukla twarz i nadaje charakteru makijażowi. Choć stopień nim pokrycia można łatwo stopniować, to w tym przypadku uważam, iż mniej tym lepiej. Jestem przekonana, że latem na opalonej skórze będzie prezentował się cudownie.
Nie wiem czy i gdzie występuje stacjonarnie, ja go znalazłam w II edycji boxa Inspired by Ewa Chodakowska, ale widzę, że Naturmedicine posiada sklep internetowy i ten brązer jest tam dostępny w cenie 89zł.         
         

MAX FACTOR Creme Puff Blush, Róż do policzków
Wypiekany róż do policzków w pięknym jasnym kolorze prawdziwego różu z domieszką złota Lovely Pink nr 5. Śliczny kobiecy kolor, lekko połyskujący, bardzo łatwo się aplikuje i cudownie wygląda subtelnie podkreślając owal twarzy. Jest bardzo lekki na skórze, właściwie niewyczuwalny a ożywia twarz i sprawia, że staje się promienna i świeża nawet wtedy, kiedy wiem, że w rzeczywistości jest zmęczona i o ziemistym kolorycie. Przyjemne, gustowne, małe i poręczne opakowanie zmieści się w najmniejszej przegródce w kosmetyczce. 
Tak jak napisałam na wstępie nie dysponuję dużą ilością róży i właściwie to do niewielu pozycji mogę go porównać, ale według mnie jest super. Dostępny w 6 odcieniach m.in.w Rossmann, cena regularna 51,49zł. Niestety w zamian dostajemy gramaturę bardzo małą, ponieważ tylko 1,5g - i to jedyny jego minus.
.   


Too Faced Chocolate Bar Paleta do makijażu oczu
Uległam pokusie i zaspokoiłam swój apetyt na czekoladę 16 pięknymi, matowymi i opalizującymi kolorami cieni do powiek. I nie żałuję! To czekolada, która nie tuczy :) i tak pięknie pachnie kakao :) Paleta ma rzesze fanek i wcale mnie to nie dziwi, ponieważ dobór odcieni został tak skomponowany, że możemy nimi wyczarować wiele kompozycji makijażu oczu, zarówno dzienne, jak i wieczorowe. Cienie są mocno napigmentowane, łatwo się aplikują, łatwo blendują i nie bledną w ciągu dnia. Nałożone na bazę do powiek przetrwają cały dzień bez uszczerbku.
Kosmetyki Too Faced dostępne są na wyłączność w Sephora, koszt palety to 189zł.
  

SEPHORA Outrageous Curl Mascara, Tusz do rzęs
Mini szczoteczka dla maxi objętości. To działa! Ta niepozorna malutka szczoteczka bardzo ułatwia codzienne malowanie rzęs łatwo docierając nawet do tych najmniejszych. W efekcie otrzymujemy pięknie podkreślone i wydłużone rzęsy - a jeśli w pierwszej kolejności użyjemy zalotki, to również podkręcone. Dodatkowo maskara jest bardzo trwała (posiadam wersję klasyczną, choć wodoodporna też występuje), utrzymuje się rzęsach w nienagannym stanie przez cały dzień, a i ze zmyciem jej czasem nie jest łatwo - nie każdy produkt do demakijażu radzi sobie z jej usunięciem. 
Biorąc pod uwagę jej cenę, 59zł, to uważam, że w tym przedziale cenowym ciężko jest znaleźć równie trwałą i dobrą maskarę.

MUSE COSMETICS Erato Volumizing Maskara, Tusz do rzęs
Maskarę muszę wyróżnić, ponieważ w ostatnich miesiącach również zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Prosty kształt szczoteczki, taki jaki ja najbardziej preferuję, dociera łatwo do wszystkich rzęs, pięknie je rozdziela i wydłuża, rzęsy są uniesione i dobrze podkreślone. Producent deklaruje, że dzięki zastosowaniu odpowiedniej formuły maskara ma wzmacniać rzęsy wraz z cebulkami, co ma się przyczyniać do zahamowania wypadania rzęs i ich wzrostu. Nie stosowałam jej codziennie, więc nie mogę się odnieść do zakresu jej działania w tym kierunku, ale z pewnością po aplikacji maskary uzyskujemy wydłużone, podkręcone i pogrubione rzęsy w intensywnej i trwałej czerni. 
Masakrę znalazłam w którymś z kosmetycznych boxów, ale widzę na stronie Producenta, że sprzedawana jest (z tego co rozumiem) w zestawie z drugą szczoteczką z włókna o większej objętości - nie znam działania tej drugiej, ale szczoteczka z gumy, jak określa Producent (ta, którą ja posiadam), jest świetnym rozwiązaniem. Cena 98zł.

L'Oreal BROW ARTIST PLUMPER, Maskara do stylizacji brwi
Produkt, który ułatwia stylizację brwi, jego obsługa jest banalnie prosta. Krótka precyzyjna szczoteczka pozwala na podkreślenie brwi bardzo szybko i efektownie. Do naturalnego podkreślenia brwi można użyć jej solo, jeśli chcemy wyraźnie je wyrysować to w pierwszym kroku możemy użyć kredki lub pomady do brwi, a maskara z L'Oreal świetnie wykończy całość i będzie trzymała w ryzach końcowy efekt.
Dostępna w szafach L'Oreal w cenie 36,99zł  trzech odcieniach: transparentnym, light/medium i medium/dark - ja posiadam najciemniejszy odcień, ponieważ pośredni wydaje mi się lekko brązowy.

L'Oreal Super Liner Superstar, Eyeliner
Eyeliner L'Oreal wyróżnia się aplikatorem w formie elastycznego flamastra bardzo cienko wykończonego, za pomocą którego bardzo łatwo narysować precyzyjną kreskę na powiecie. Umożliwia narysowanie bardzo cienkiej, tudzież grubszej, bardziej wyraźnej kreski. Zaskakująco pełna czerń utrzymuje się długo i nie ulega wyblaknięciu. Eyeliner jest trwały i wydajny - nie rysuję tak wyraźnej kreski codziennie, ale mam go już ponad trzy miesiące i nadal rysuje tak jak za pierwszym razem tuż po jego otworzeniu.
Produkt kosztuje w cenie regularnej 48,99zł.            


Maybelline, Color Sensational The Creamy Mattes Nude, Pomadka do ust
Znamy się krótko, ok. 2 miesiące, ale już jest między nami chemia. Kremowa konsystencja połączona z pigmentami zapewniającymi głębię koloru zachwyca po aplikacji matową warstwą. Pomadka nie wysusza ust, kolor jest bardzo nasycony już za jednym pociągnięciem. Nie utrzymuje się kilku godzin, ale schodzi równomiernie, nie zbiera się w kącikach i bardzo lekko się nosi.
Dostępna w 5 głębokich nasyconych kolorach, u mnie 940 Rose Rush, cena 29,69zł

WIBO Juicy Color Lipstick, Pomadka i balsam do ust w jednym
Kremowa pomadka do ust, która jednocześnie nadaje koloru i pielęgnuje nawilżając usta. W składzie znajdziemy masło shea, które sprawia, że aplikacja jest niezwykle przyjemna i łatwa. Świetna na co dzień i na niezobowiązujące wyjścia, daje delikatny kolor, lekki połysk i przyjemność gładkich, miękkich ust. Dostępna w 6 kolorach, ja posiadam najjaśniejszy nr 1. Cena 11,69zł.

Essence Lipliner, Konturówka do ust
Konturówka, którą aplikuję nie tylko na kontur ust, ale również wypełniam nią je w całości. Jest miękka i bardzo łatwo się aplikuje, daje nasycony kolor, nie podkreśla suchych skórek na ustach, nie rozmazuje się i całkiem nieźle się trzyma, choć po posiłku wymaga poprawek. Wykończenie określam jako kremowo-matowe, ani krem ani mat - pośrednio. 
Dostępna w kilku kolorach, ja mam w tej chwili jedną 07 Cute Pink, 08 Red Blush skradła mi mama :) Nie znam lepszej konturówki poniżej 10zł, jej koszt to 4,99zł.   


I tak oto dobrnęliśmy do końca, tak prezentują się moje ulubione kosmetyki do makijażu - w ostatnim czasie najczęściej po nie sięgam. Nie wyróżniłam żadnego rozświetlacza, ponieważ ciężko zastąpić theBalm Mary-Lou Manizer, który wystąpił w poprzednich ulubieńcach sprzed kilku miesięcy.

Znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie?
Piszesz bloga? Wklej link do swojego wpisu na ten temat poniżej w komentarzu z ostatnimi perełkami makijażowymi - chętnie poznam :)

Pozdrawiam serdecznie, Aga :) 
Czytaj dalej »

niedziela, 1 maja 2016

Doskonałe oczyszczenie skóry | Scrub do ciała Cesarzowa Morwa Natura Siberica

Już za chwilę nadejdzie lato i będziemy się cieszyć długimi promieniami słońca. Ubierzemy krótkie spódnice lub szorty, swetry i koszule z długimi rękawami wymienimy na letnie stylizacje, dzięki czemu odsłonimy nogi i ramiona. O ciało powinnyśmy dbać niezależnie od pory roku, ale to wraz z nadejściem wiosny kładziemy duży nacisk na pielęgnację ciała: złuszczamy, nawilżamy, skupiamy się na produktach antycellulitowych, wygładzających i poprawiających stan i wygląd skóry. To również okres, kiedy marki kosmetyczne kuszą nas ciągle udoskonalanymi produktami kierowanymi na poszczególne problemy skórne. Z doświadczenia wiem, że tego rodzaju produkty działają w synergii i aby wydobyć pełne działanie takiego kosmetyku powinnyśmy zadbać w pierwszej kolejności o dokładne oczyszczenie ciała i złuszczenie martwego naskórka, który tworzy się samoistnie. W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam przedstawić świetny produkt posiadający doskonałe właściwości oczyszczające i złuszczające.    


Cesarzowa Morwa to Scrub do ciała marki Natura Siberica, który jest inny niż wszystkie dotychczas znane mi scruby. Pozytywnie zaskoczył mnie swoją formułą, przyjemnością w aplikacji i wymiernymi efektami  stosowania. Dotychczas, kiedy chciałam zafundować swojej skórze oczyszczający rytuał sięgałam po glinkę i mieszając ją z wodą i z olejami samodzielnie w domowym zaciszu tworzyłam oczyszczającą maskę - nie tylko do twarzy ale i ciała. Okazuje się, że istnieje gotowy produkt, który spełnia moje potrzeby w 100%, ponieważ oprócz innych dobroczynnych składników dla skóry, już na drugim miejscu w składzie zawiera kaolin, białą glinkę, która - nie od dziś wiadomo - jest niewyczerpaną studnią drogocennych dla skóry składników.
Biała glinka wydobywana jest z wnętrza ziemi, jest wolna od zanieczyszczeń i z racji swojego pochodzenia zawiera liczne mikroelementy i sole mineralne takie jak: magnez, żelazo, krzem, wapń, potas czy aluminium. To właśnie te pierwiastki sprawiają, że biała glinka wykazuje silne właściwości odświeżające, oczyszczające, ściągające, złuszczające, wygładzające i zwężające pory. Białą glinkę warto posiadać w swoich zasobach kosmetycznych.
Tytułowa morwa - w scrubie zastosowano czarną - od dawna wykorzystywana jest w lecznictwie, ze względu na swoje wielowymiarowe właściwości znalazła również zastosowanie w kosmetyce. Najczęściej wykorzystywana jest jako składnik produktów kierowanych do skóry z tendencją do przebarwień i stanów zapalnych. Wyciąg z morwy jest częstym składnikiem kosmetyków regenerujących i pobudzających odnowę skóry, to źródło kwasów organicznych i mikroelementów, przeciwutleniaczy, witamin C, B, PP, A, K, E, dzięki czemu wykazuje właściwości oczyszczające, odżywiające i nawilżające skórę.

 
Dodatkowo formuła scrubu wyposażona została m.in. w nawilżającą glicerynę i oliwę z oliwek, a ścierające drobiny uzyskano dzięki rozdrobnionym skorupkom orzeszków cedrowych. Finalnie powstał produkt, który bardzo przyjemne się stosuje a efekty widoczne są już po pierwszym użyciu.
Konsystencja scrubu zbliżona jest do przyjemnej w dotyku masy wyglądem przypominającą pastę, która bardzo łatwo się aplikuje na skórę, nie spływa z niej i bez problemów zmywa się. Drobiny ścierające są dość mocno wyczuwalne w zetknięciu ze skórą, ale nie odnotowałam podrażnień czy nieprzyjemnych skutków pocierania nimi. Produkt jest bardzo łatwy w użyciu, nakładamy go na wilgotną skórę, dokładnie wmasowujemy i spłukujemy wodą. Delikatny kremowo-kwiatowy zapach sprawia, że użycie scrubu staje się przyjemnością. Masaż wykonany przy użyciu scrubu pobudza skórę do działania i regeneracji, stąd już chwilę po wyjściu spod prysznica uczucie lekkości i świeżości w połączeniu z efektem drenującym. 
Efekty? Skrub sprawia, że skóra jest świeża i pełna energii, świetnie oczyszczona, wygładzona i jedwabiście miękka w dotyku. Naturalne składniki użyte w recepturze scrubu sprawiają, że świetnie, ale delikatnie oczyszcza, martwy naskórek jest usunięty, skóra jest czysta, gładka i doskonale przygotowana do aplikacji produktów o skoncentrowanych i ukierunkowanych na poszczególne problemy skóry produktów.
Pokusiłam się również o zastosowanie produktu jako maski na skórę i efekty były również bardzo zadowalające. W trakcie 5 minut masa nie zastyga na skórze, ale przybiera bardziej bogatą formułę dzięki czemu w moim odczuciu uzyskujemy pogłębiony efekt oczyszczenia, a co za tym idzie wygładzenia skóry. W obydwu zastosowaniach scrub spisuje się bardzo dobrze, ale jeśli dysponujemy czasem polecam aplikację na kilka minut i dopiero wówczas wykonanie przyjemnego masażu - po zmyciu pozytywne efekty gwarantowane.             


Jak przystało na Cesarzową efekty wizualne opakowania na wysokim poziomie. Ogromny słój o pojemności 370ml z plastikowego tworzywa, bardzo solidnie wykonany i gustownie urządzony w bieli z błyszczącymi napisami w uzupełniającej się kolorystyce szarości i purpury. Matowy karton szyty na miarę dopełnia całości i daje mi przyjemność twierdzić, że mam kontakt z produktem, który został stworzony z dużą dozą estetyki i dbałości o każdy najmniejszy szczegół. Przyjemność w pozytywnym wydaniu kosztuje +/- 35zł a ja oczywiście scrub polecam :) Produkt dostępny w sklepie internetowym kalina-sklep.pl/.

Znacie produkty marki Natura Siberica? Skusicie się na prezentowany przeze mnie scrub?

Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

Dla zainteresowanych pełny skład: Aqua, Kaolin, Glycerin, Olea Europaea Fruit Oil, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Pinus Sibirica Shell Powder, Glyceryl Stearate, Morus Nigra Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Sodium Stearoyl Glutamate, Hydroxyethylcellulose, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Parfum, CI 14720, CI 28440.
 
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kosmetyki z Mojej Półki , Blogger